niedziela, 22 lipca 2018

Ghostland (2018)

Reżyseria: Pascal Laugier
Scenariusz: Pascal Laugier
Produkcja: Francja, Kanada
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Opis Flmu: Pauline Keller wraz z swoimi dwiema córkami Elizabeth i Verą przeprowadzają się do starego domu odziedziczonego po ciotce. Gdy docierają na miejsce do ich domostwa wdziera się dwójka psychopatów, z którymi Pauline stacza walkę w wyniku której zabija włamywaczy. Kilka lat później Elizabeth jest znaną pisarką zajmującą się pisaniem horrorów. Mieszka wraz z swoim mężęm i synkiem w dużym mieście, podczas gdy jej matka i chora umysłowo siostra dalej mieszkają w domu w którym zgotowano im piekło. Pewnego dnia do Beth dzwoni Vera, która prosi ją o pomoc. Kobieta nie mogąc dodzwonić się do matki udaje się do nich, gdzie zastaje siostrę w fatalnym stanie. Jednak wkrótce się przekona, że piekło, które przeszły kilka lat temu wcale się jeszcze nie skończyło, a zło tylo czekało na powrót Beth do domu.

Moja Opinia: Pascala Laugiera mieliśmy okazję poznać jako bardzo dobrego reżysera horrorów. Ma na swoim koncie takie filmy jak ,,Szepty w mroku'', ,,Martyrs: Skazani na strach'' czy ,,Człowiek z Cold Rock''. Po kilu latach przerwy ogłosił, że powraca z nowym filmem jakim jest ,,Ghostland''. Film wpierw wyświetlany był na różnych festiwalach filmowych, gdzie dostawał same pozytywne opinie. Zdobył również kilka ważnych nagród, lecz nie odbyło się również bez skandali bowiem jedna z aktorek a mowa o Taylor Hickson pozwała firmę produkcyjną a zanechanie bezpieczeństwa na planie. Podczas kręcenia jednej ze scen szkło przecięło twarz młodej aktorki, w wyniku czego zostało jej założonych kilkadziesiąt szwów a niestety skończyło się to wielką blizną na jej twarzy. Po tym incydencie producenci nie byli pewni czy wypuścić film do dystrybucji kinowej, lecz na szczęście tak się stało.

Przejdźmy może wpierw do scenariusza, którego jest również autorem sam Laugier. Może i jest on prosty lecz przedstawia historię bardzo oryginalną i nie brakuje w nim żadnych luk. Historia jest prowadzona w staranny i płynny sposób, a dialogi nie kuszą się o głupotę.
Cieszę się, że Pascal nie każe nam długo czekać na rozwój akcji. Film bardzo szybko przechodzi do sedna historii co mi się bardzo spodobało. Nie lubię jak historia zbyt długo rozciąga się w czasie, a tu proszę wystarczy kilka minut i już mamy pierwsze trupy.

Film ma również swój niepowtarzalny klimat. Ciemne pomieszczenia domostwa w połączeniu w bardzo dobrze ucharakteryzowanym domostwem, w którym można znaleźć pełno porcelanowych lalek potrafi naprawdę wzbudzić lęk. Klimat jest tak niepowtarzalny, że nie trzeba do filmu podchodzić z niewiadomo jak wielkim zapałem, i tak zatrzyma cię przy ekranie. Całość została opasana kilkoma jump scenami więc na fotelu kilka razy można podskoczyć.

Kolejnym wielkim atutem filmu jest umiejętne wyprowadzanie widza w pole. Film ma tak dobrze przedstawioną historię, że my oglądając kilka razy zostaliśmy w profesjonalny sposób oszukani. Nie chcę za dużo zdradzać, lecz muszę przyznać, że oglądając film byłem zaskoczony tym jak dałem się nabrać sztuczkom Pascala. Zwrotów akcji jest naprawdę dużo i to daje mi do myślenia, gdyż jako istoty ludzkie jesteśmy bardzo łatwi w zmanipulowaniu.

Wiele osób zarzucało Laugierowi, że tworząc film wzorował się na ,,Martyrsie''. Zgodzę się niewielkie podobieństwo można zauważyć gołym okiem lecz jest to zaledwie kilka detali. Martwi mnie jednak myśl o tym jak Pascal w swoich filmach traktuje kobiety. To kolejny horror z jego ręki przedstawiający tortury na młodych kobietach. Jednak same tortury nie są już tak brutalne jak w poprzednim filmie.

Przejdźmy może do aktorstwa, które zagrane zostało mistrzosko. Główne skrzypce w filmie gra Emilia Jones, oraz Crystal Reed wcielające się w młodą i dorosłą Beth. Obie aktorki mają tak idealny dar skupiania na sobie uwagi, że w wielkim zainteresowaniem śledzimy ich losy i kibicujemy im w walce ze złem. Reszta aktorów, również świetnie sobie poradziła. Szkoda jednak, że Taylor Hickson grająca młodą Verę już do końca życia będzie miała pamiątkę po filmie przez nierozsądek Pascala.

Kończąc mogę wam ,,Ghostland'' śmiało polecić. Film nieustannie trzyma w napieciu i co najważniejsze wiele razy potrafi zaskoczyć. Gdy już domyślamy się o co chodzi następuje zwrot akcji i znów musimy dochodzić do tego co tak naprawdę się tu dzieje. Film dowodzi, że Laugier poimo długiej przerwy od reżyserowania pokazuje, że można powrócić w dobrym stylu.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 8 lipca 2018

Prawda czy wyzwanie (2018)

Reżyseria: Jeff Wadlow.
Scenariusz: Jeff Wadlow, Jilian Jacobs.
Produkcja: USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu:  1 godzina 38 minut.

Opis Filmu: Grupa amerykańskich przyjaciół w czasie ferii wiosennych wybiera się na wycieczkę do Meksyku. Podczas jednej z imprez Olivia poznaje niejakiego Cartera, który zabiera ich do opuszczonego starego domu, w którym proponuje im grę w ,,Prawda czy wyzwanie''. Po całej rundzie gry Carter informuje wszystkich, że od tej pory gra będzie za nimi podążać, gdziekolwiek się udadzą i by przetrwać muszą mówić tylko prawdę. Początkowo wszyscy myślą, że jest to tylko głupi żart lecz wkrótce wszyscy przekonują się, że uczęstniczą w grze, w której stawką jest ich życie.

Moja Opinia: Jeff Wadlow ma na swoim koncie kilka udanych filmów i w tym jeden z lepszych horrorów o tytule ,,Kłamstwo''. W tym roku postanowił zmierzyć się z horrorem skierowanym bardziej do młodszej grupy odbiorców o tytule ,,Prawda czy wyzwanie''. Jak mu poszło ??? W mojej opini średnio, lecz zaznaczę, że film oglądało mi się przyjemnie. Horror został zrealizowany za niewielką sumę pieniędzy, która wyniosła 3 500 000 $ a więc tyle co nic. Dochodzy z biletów zostały oszacowane na blisko 100 mln dollarów więc Wadlow zarobił na filmie bardzo duże pieniądze. Uważam jednak, że ,,Prwada czy wyzwanie'' został na większości portali zbyt surowo osądzony.

Pamiętam jak za dziecka często bawiliśmy się z znajomymi w grzę ,,Prawda czy wyzwanie'' i myślę, że większość z was choć raz w życiu grała w tą grę i nieźle się przy tym bawiła.
Nie spodziewałem się jednak, że powstanie kiedykolwiek horror poruszający temat tej gry, a jednak się doczekałem. Jeśli chodzi o fabułę to przyznam, że pomysł był bardzo ciekawy. W dzisiejszych czasach brak pomysłu na horrory prowadzi do tego, że coraz częściej reżyserzy podejmują się różnych tematyk nawiązujących do legend czy historii niby opartych na faktach lub grach. Wadlow jednak stworzył fabułę opierającą się na nawiedzonej grze, która zabije każdego kto albo w grze skłamie, albo nie wykona zadania.
Trzeba przyznać, że Jeff ma rękę do kręcenia filmów skierowanych dla nastolatków lecz tu poszło coś nie po jego myśli. Sądziłem po zwiastunie, że przyjdzie mi się zmierzyć filmem o lekkim podobieństwie do ,,Oszukać przeznaczenie'', lecz się myliłem.
Film miał potencjał lecz nie został w pełni wykorzystany. Twórcy mogli się pokusić choćby o bardziej odważniejsze sceny śmierci. W rzeczywistości dostaliśmy grzeczny horror, który bazuje tylko i wyłącznie na niezbyt ciekawych efektach specjalnych, które nie wzbudzją w nas jakichkolwiek emocji

Większość współczesnych horrorów próbuje straczyć różnymi znanymi już nam sztuczkami. Dziwię się, że Wadlow nie pokusił się w filmie o jakąkolwiek jump scenkę, która mogłaby widza konkretnie przestraszyć. Zagrania te choć oklepane to jednak sprawiają, że film staje się straszniejszy, a przez to z ciekawością się go ogląda.

Sam demon, który opętał ową grę mógłby się przyczynić do polepszenia oceny filmy, gdyby choć przez chwilę został nam pokazany. Tak naprawdę widzimy go tylko w momencie gdzy opętuje swoje ofiary,  zmuszając ich do wykonywania zadania. Użyłem słowa ,,widzimy go'', które dla tego filmu jest raczej nieodpowiednie. Odpowiednie by było stwierdzenie, że widzimy uśmiechnięte buzie głównych bohaterów w momencie kiedy demon atakuje. Większość internautów nawet pokusiło się o oskarżanie Wadlowa o podobieństwo tej mimiki do uśmiechu Willema Dafoe i przyznam, że sam zacząłem się zastanawiać czy nie jest to czasami prawda.

Plusem filmu jest niewątpliwie kunszt w reżyserowaniu filmu. Widać, że Jeff biorąc się za film wie co robi. Film prowadzony przez cały seans jest w taki sposób, że choć traci na fabule i efektach to śledzi się go przyjemnie i nie powoduje tego, że chcemy jak najszybciej go wyłączyć. Nie zanudza i dzięki sprawnie prowadzonej historii z zaineteresowaniem śledziy losy głównych bohaterów.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Lucy Hale grająca tytułową Olivię idealnie wcieliła się w swoją rolę. Jestem fanem tej aktorki od czasów ,,Pretty Little Liars'' i raczej tak już zostanie. Reszta aktórów również bardzo dobrze się spisała.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Nie jest może odkrywczy, lecz z całą pewnością nie zasługuje na miano jednego z najgorzych horrorów 2018 roku, gdyż jest to dla niego krzywdzące. Film miał potencjał, który nie do końca został wykorzystany i myślę, że znajdzie on swoich fanów jak i przeciwników. Myślę, że gdybym miał kiedykolwiek powrócić do tefo filmu to raczej nie miałbym problemów by to zrobić.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 1 lipca 2018

Winchester: Dom duchów (2018)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig.
Produkcja: Australia, USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.

Opis Filmu: Wdowa po producencie Broni Sarah Winchester żyje w ogromnym domostwe, które nieustannie rozbudowuje gdyż twierdzi, że nawiedzają ją duchy osób, które poległy z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Zarząd firmy, w której Sarah ma większość udziałów obawiając się o stan psychiczny kobiety wzywa do niej doktora Erica Price'a, który ma stwierdzić czy kobieta jest na tyle poczytalna by prowadzić dalej firmę. Gdy mężczyzna przybywa na miejsce nie chce wierzyć słowom Sary, a duchy, które mu się ukazują tłumaczy sobie halucynacjami. Późniejsze wydarzenia jednak zmieniają zdanie mężczyzny.

Moja Opinia: Duet Michaela i Petera Spieriga w kinie grozy siedzi od lat. Mają na swoim koncie wyreżyserowanie takich horrorów jak ,,Piła: Dziedzictwo'', ,,Daybreakers - Świt'' czy ,,Zombie z Berkeley''. Zainspirowani wydarzeniami które miały rzekomo miejsce w domostwie państwa Winchester podkoloryzowali historię i wnieśli ją na ekrany kin. Na film spadła jednak fala krytyki w której ludzie zarzucali braciom Spierig wtórność i braku pomyśłu na film. Jak jest w rzeczywistości???. Wedłóg mojej opinii nie jest wcale tak źle.

Jeśli chodzi o fabułę to nie można się do niczego przyczepić. Jak informuje nas początek filmu jest on oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednak jak było naprawdę tego się nie dowiemy. Michael i Peter stworzyli historię, która mimo prostoty jest sprawnie prowadzona i nie ma w niej jakiś większych mankamentów. Jednak mogliby się pokusić o więcej niż przedstawienie kolejnego ghost story bazującego na jump scenach, gdyż większość z nas raczej już się przejadła oglądaniem tych samych zagrań w co drugim horrorze.

Bardzo dobrze zostało przedstawione tło wydarzeń. Obraz domostwa pani Winchester robi naprawdę wielkie wrażenie. Wielopoziomowa konstrukcja składa się z setek pokoi, korytarzy schodów często prowadzących do nikąd które są schronieniem dla duchów ofiar poległych z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Willa jest cały czas w przebudowie, a prace prowadzone są za dnia i w nocy przez cały tydzień.

Tak jak wspomniałem wcześniej film w dużej mierze bazuje na jump scenach, których przez cały film pojawiło się wiele. Osobiście kilka razy się przestraszyłem, jednak czułem, że bracia Spierig wrzucili zbyt wielki nacisk na to by straszyć widza wykreowanymi komputerowo szkaradami. Scen tych było stanowczo za dużo i przez to film tracił swój klimat. Osobiście jestem zwolennikiem zagrywek mających na celu wystraszyć widza, lecz lubię jak jest to robione umiejętnie. Należy jednak pamiętać, że jak na tak niewielki budżet jakim posługiwali się Michael i Peter to i tak zrobili kawał dobraj roboty.

Końcówka w mojej opinii trochę ratuje film. Akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Poznajemy czarny charakter opowieści czyli ducha z którym przyjdzie sie zmierzyć pani Winchester.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Film obsadzony został przez takie gwiazdy filmowe jak Hellen Mirren czy Jason Clarke. Jednak scenariusz nie bardzo pozwalał na to by mogli rozwinąć głębiej postacie w które się wcielili. Jednak gra aktorska w ich wykonaniu trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Winchester: Dom duchów'' jest filmem średnim. Idzie przebrnąć przez całość bez znudzenia ale posiada zarówno dużo wad jak i zalet. Twórcy starali się się przedstawić naprawdę dobrą opowieść wzorując się na prawdziwych wydarzeniach. Częściowo się im to udało jednak z biegiem filmu to wszystko się trochę zatarło. Jednak patrząc na całokształt mogę wam ten film śmiało polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






niedziela, 17 czerwca 2018

Downrange (2017)

Reżyseria: Ryhuei Kitamura.
Scenariusz: Ryhuei Kitamura, Joey O'Bryan.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Opis Filmu: Grupa młodych ludzi jadąc mało uczęszczaną drogą przebija oponę w samochodzie. Nie mogąc wezwać pomocy z powodu braku zasięgu postanawiają sami założyć nowe koło. Jednak ich poczynania przerywają strzały, które zabijają jednego z ich znajomych. Wkrótce zdają sobie sprawę, że stali się żywymi celami dla snajpera. Chcąc się uchronić przed psychopatą ukrywają się za samochodem, który stoi na lini strzału, a każdy ich ruch poza obręb auta sprowadzi na nich śmierć.

Moja Opinia: Ryhuei Kitamurę mieliśmy okazję poznać oglądając wyreżyserowane przez niego takie horrory jak ,,Nie przeżyje nikt'', czy ,,Nocny pociąg z mięsem''. ,,Downrange'' swój pierwszy pokaz miał na Festiwalu Filmowym w Toronto, gdzie krytycy mieli podzielone zdania o jego najnowszym filmie. Jak jest naprawdę ???. W mojej opinii film z całą pewnością zasługuję na wzmiankę.

Przejdźmy może do scenariusza. Trzeba przyznać, że jest on prosty i nie posiada zbyt wielu zwrotów akcji. Filmów, które skupiały się na snajperze obierającym sobie na cele ludzi pojawiło się już dość sporo. Jednak mimo prostoty film mnie bardzo zaciekawił i ani przez chwilę nie nudził.
,,Downrange'' zaczyna się w dziwny sposób. Od samego początku widzimy głównych bohaterów podróżujących autem. Kitamura bardzo mało czasu poświęcił na to by przybliżyć nam obraz głównych bohaterów. Pierwszy trup pada bardzo szybko i akcja przechodzi do tego na czym skupiał się będzie film. Mi osobiście to nie przeszkadzało gdyż horrory mają to do siebie, że często posiadają nudny początek i dopiero w drugiej połowie filmu się rozkecają.

Bardzo fajnym pomysłem było obsadzenie akcji na totalnym pustkowiu, gdzie snajper ma dobre pole do działania. Ukryty na drzewie, gdzie nikt go nie może dostrzec oddaje śmiertelne strzały w kierunku głównych bohaterów. A ci nie mogąc nigdzie uciec zmuszeni są ukryć się za samochodem, z którym pozostaną prawie do końca filmu.
Fabuła skupia się głównie na tym by znaleźć rozwiązanie z tej nietypowej sytuacji. Pomimo licznych prób przechytrzenia snajpera zawsze to on wygrywa. Zresztą można dostrzec, że nie chodzi mu o to by jak najszybciej ich powybijać. Czerpie on bowiem chorą rozkosz z przedłużania ich męki.
Przez te zagrania film nieustannie trzyma w napięciu i ochoczo śledzimy losy młodych ludzi, trzymając za nich kciuki.

Film Kitamury gatunkowo został zaliczony do thrillera i horroru, jednak jeśli biorąc pod uwagę całość do bliżej mu do tego drugiego. A dzieje sie tak głównie przez sceny gore, których pojawia się bardzo wiele. Można by było pomyśleć, że film obierający na główne narzędzie do zabijania broń palną nie będzie budził większych emocji ukazując zakrwawione ubrania po strzale. Tak się jednak nie dzieje. Reżyser skupił się na tym by było brutalnie i krwawo. Już pierwszy trup sugeruje, że tak będzie. Postrzał w głowę spowodował, że kula przeszła na wylot i w ten sam sposób Kitamura kieruje kamerę przechodząc nią przez ranę w głowie ukazując przestrzelony mózg chłopaka.
Chwilę później pada drugi strzał trafiając dziewczynę w oko, która przez długi czas trzyma się na nogach. Nie chcę za dużo spoilerować ale jest naprawdę krwawo. Pojawiają się postrzępione rany, litry wylanej krwii i dużo ludzkiego mięsa.

Jeśli chodzi o aktorstwo to mogłoby być lepiej, jednak aktorzy nie rażą po oczach. Dla większości z nich była to pierwsza pełnometrażowa rola no i wypadli dość dobrze. Szkoda, że reżyser posiadał niski budżet bo myślę, że wtedy film mógłby z całą pewnością zrealizować troszkę lepiej i sprowadzić go do dystrybucji kinowej.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi, akcja jest sprawnie prowadzona i co najważniejsze wielbiciele kina gore będą mieli ucztę dla oczu. Większość z was pewnie nie zgodzi się z moją opinią o ,,Downrange'', jednak póki co filmy Kitamury cały czas trzymają dobry poziom produkcyjny.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 7
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 6

Razem: 62/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






niedziela, 10 czerwca 2018

Revenge (2017)

Reżyseria: Coralie Fargeat.
Scenariusz: Coralie Fargeat.
Produkcja: Francja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 48 minut.

Opis Filmu: Przystojny i zamożny Richard zabiera swoją kochankę Jen do domu na pustyni, gdzie ma zamiar spędzić z nią kilka upojnych nocy przed przyjazdem jego przyjaciół Stanem i Dimitrim. Mężczyźni nieoczekiwanie przyjeżdżają wcześniej przyłapując Richarda na zdradzie żony. Następnego dnia mężczyzna wyjeżdża na kilka godzin załatwić kilka spraw zostawiając Stana i Dimitra z Jen. Pierwszy z nich gwałci kobietę, a wszystkiego świadom Dimitri nie interweniuje wiedząc co jego przyjaciel robi. Gdy Richard wraca do domu Jen wyznaje mu co zrobił Stan, a mężczyzna obawiając się konsekwencji postanawia pozbyć się dziewczyny. Zrzuca ją z klifu myśląc że pozbył się jej raz na zawsze, lecz Jen pełna walki o życie resztkami sił udaje się do pobliskiej jaskini, gdzie planuje krwawą zemstę na swoich oprawcach.

Moja Opinia: ,,Revenge'' to film w reżyserii debiutującej w pełnometrażowym filmi Coralie Fargeat. Gatunkowo określa się go jako thriller i horror, lecz stanowczo bliżej mu do thrillera. Osadzony został w konwencji rape and revenge czyli pojawia się motyw gwałtu i zemsty. Podobny zabieg mogliśmy podziwiać w filmie ,,Bez litości''. Choć film postał w 2017 roku, to dobiero szerszej grupie odbiorców został pokazany w 2018. Krytycy filmowie ochoczo zachwalali obraz przedstawiony przez początkującą reżyserkę i ja również się do nich przyłączę.

Jeśli chodzi o sam scenariusz to mimo, że czerpie dużo z innych filmów to jest spójny i logiczny. Pojawia się niewielka willa pośrodku pustyni. Jedna kobieta, piękna blondynka przedstawiona w różowych odcieniach i lizakiem w ustach, oraz trójkę mężczyzn, prawdziwych samców alfa, którzy jak się dowiadujemy spotykają się by polować na zwierzynę. Fargeat przedstawiła obraz pokazujący jak ludzka krzywda może oddziałowywać na nasze emocje i psychikę pchając nas do zemsty.

Subtelnośći w filmie raczej nie znajdziemy. Momentów w których robi się niedobrze jest wiele i jak na film bazujący na motywie gwałtu jest to zrozumiałe. Uwielbiam sceny gore więc mi to osobiście nie przeszkadzało. Fargeat sprawnie kieruje kamerę na rany głównych bohaterów, które wyglądają na tyle realnie, że oglądając te sceny dostawałem gęsiej skórki. Krew któa leje się litrami z całą pewnością przekroczyła pojemoność czterech ciał no ale mi osobiście brak logiki nie przeszkadzał.

,,Revenge'' to film, który przez cały czas trzyma w napięciu i sprawnie działa na nasze emocje. Stajemy się kibicami kobiety bacznie śledząc każdy jej ruch i kibicując jej w zemście na zawistnych samcach alfa. Choć tak naprawdę w filmie gwałciciel był jeden to pojawia się tu motyw męskiej solidarności, w której to przyjaciele stają po stronie oprawcy i tym samym sprowadzając na siebie krwawą zemstę.

Film bardzo dobrze został przedstawiony wizualnie. Nasycone kolorami kadry są prawdziwą ucztą dla oczu. Wszystko to zostało bardzo dobrze opasane muzyką. Lokalizacja gdzie odbywa się akcja została bardzo dobrze dobrana. Olbrzymia pustynia, a po środku jej niewielka willa, to miejsce skąd nie ma ucieczki i wręcz idealne miejsce na popełnienie takiej zbrodni jakiej dopuścili się głóni bohaterowie.

Jedynie do czego mogę się przyczepić to do czasu twania filmu. Pierwsza połowa filmu rozgrywa się dość monotonnie i troszkę przynudzała, lecz gdy akcja nabiera tępa nie ma czasu na nudę. Dzieje się dużo i akcja zagęszcza się z minuty na minutę.
Również troszkę w filmie brak realizmu. Trudno uwierzyć w to by główna bohaterka spadając z 30 metrów na olbrzymi konar, przeszywający ją na wylot przeżyła to i jak niby nic nie ucierpaiała zdrowotnie. Również postrzał z shotguna daje dużo do myślenia gdyż końcowa zabawa bohaterki z Richardem w kotka i myszkę, gdy ten stracił chyba całą ilość krwi z swojego ciała staje się troszkę przerysowana. Jednak mi to osobiście nie przeszkadzało.

Jeśłi chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Matilda Anna Ingrid Lutz idealnie wcieliła się w rolę pokrzywdzonej Jen. Była bardzo autentyczna co sprawiło, że przez cały film trzymałem za nią kciuki i myślami byłem z nią. Reszta aktórwów również idealnie odnalazła się w swoich rolach.

Kończąc mogę stwierdzić, że obraz przedstawiony przez Coralie Fargeat jest jednym z lepszych filmów dotykających tematyki gwałtu i zemsty. Należy pamiętać, że jest to jej pierwszy pełnometrażowy film i aż strach pomyśleć co w przyszłości zaserwuje nam jeszcze ta dobrze zapowiadająca się reżyserka.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10
Brutalność: 8
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami .


niedziela, 3 czerwca 2018

Ciche miejsce (2018)

Reżyseria: John Krasinski.
Scenariusz: John Krasinski, Scott Beck.
Produkcja: USA.
Budżet: 17 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Opis filmu: Małżeństwo Evelyn i Lee Abbottowie żyją na niewielkiej farmie wraz z trójką swoich dzieci. Od kilku miesiecy zmagają się z inwazją ślepych potworów, które wyczulowe są na każdy głośniejszy dźwięk. Rodzina stara się normalnie funkcjonować używając przy tym jak najmniej urządzeń które mogą powodować hałas. Jednak pewnego dnia przez nieodpowiedzialne zachowanie najstarzej siostry Regan najmłodszy syn Beau ginie z rąk potwora. Od tej pory Evelyn i Lee zaprzysięgli że za wszelką cenę będą chronić swoje dzieci. Jednak po drodze pojawia się kolejna komplikacja. Evelyn zachodzi w ciążę. A jak urodzić w świecie gdy każdy głośniejszy dźwięk oznacza śmierć ?.

Moja Opinia: John Krasinski jest znany już szerokiej publiczności jako jeden z lepszych aktorów. Jednak jego zdolności przekładają się również do pisania scenariuszy i operowania kamerą, co udowodnił w tym filmie Miał on cięzki orzech do zgryzienia gdyż uczynił się również jednym z głównych bohaterów filmu czyli Lee, ojca rodziny. ,,Ciche miejsce'' to jeden z najgłośniejszych horrorów tego roku. Zachwycają się nad nim wszyscy krytycy filmowi i jednoznacznie określili go jako najlepszy film grozy 2018 roku. Zrealizowany za 17 mln dollarów, zarobił ponad 300 mln, co ostatnimi czasy jest ciężkie do osiągnięcia w tym gatunku filmowym.

Jak sam tytuł wskazuje w filmie pierwsze skrzypce gra cisza. Film przez to staje się mocno kameralny, szczędząc na dialogach, małej ilości aktorów no i lokalizacji w któych skupia się cała fabuła. Bohaterowie komunikują się mięszy sobą głównie za pomocą języka migowego, a w sytuakcjach zagrożenia szepczą między sobą. Postapokaliptyczny obraz miasta wskazuje na to, że w okolicy są jedną z nielicznych rodzin, które przetrwały atak potworów..
Film nie daje nam odpowiedzi skąd te bestie pojawiły się na świecie i dlaczego rząd i wojsko z nimi nie walczy. Dowiadujemy się jedynie z wycinek gazet, które Lee ma w piwnicy ,że wojsko nie jest w stanie chronić obywateli i najlepszym miejscem na prztrwanie jest zejście pod ziemię. Taka zagrywka ze strony producentów może świadczyć o tym, że za kilka lat doczekamy się się prequela.

Największym plusem filmu jest niewątpliwie bardzo dobrze budowany klimat opasany wspaniałą ściężką dźwiękową. Krasinski nie miał łatwego orzecha do zgryzienia, gdyż w filmie, w którym pojawia się minimum dialogu bardzo ważnym elementem jest to by idealnie przedstawić dźwięki otoczenia jednak reżyser świetnie sobie z tym poradził, choć w większej mierze to pewnie zasługa dźwiękowca.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to może się zawieść. Choć widziałem, że krasinski pokusił się o kilka w swoim dziele to nie do końca mu się one udały. Może i nie podskakiwałem na fotelu podczas oglądania, ale śledziłem losy rodziny Abbottów w napięciu i zainteresowaniem. Film nawet przez chwilę mnie nie zanudził. Akcja jak na horror odbywa się bardzo płynnie. W pierwszych minutach filmu akcja dość powoli się rokzręca lecz z minuty na minuty akcja się zagęszcza. Ostatnie minuty filmu to wręcz arcydzieło. Dawno nie widziałem tak dobrych scen, które rozegrały się w kukurydzy. Końcówka nawet doprowadziła do tego, że łezka spłynęła mi z oczu.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. John Krasinski jako Lee oraz jego życiowa i filmowa partnerka Emily Blunt wcielająca się w rolę Evelyn idealnie odnaleźli się w rolach kochających rodziców, gotowych dla swoich dzieci oddać własne życie. Jak to Krasinski przyznał w wywiadzie film miał na celu pokazanie jego dzieciom, że są dla niego najważniejsze i gotów jest dla nich zrobić wszystko.Wracając do tematu aktorstwa to należy również wspomnieć o Noahu Jupe, który nie jest w stanie źle zagrać w jakimkolwiek filmie. Idealnie odnalazł się w roli zatroskanego młodszego brata. Jednak na prawdziwe oklaski zasługuje debiutująca w filmie Millicent Simmonds wcielająca się w rolę Regan czyli najstarzej z rodzeństwa. Dziewczyna w filmie zagrała głuchoniemą, i rzeczywiście w prawdziwym życiu też nie słyszy. W swojej roli wypadła bardzo wiarygodnie.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Potrafi trzymać w napięciu i z każdą minutą coraz bardziej wciąga. Dzieje się dużo akcji, lecz w całości nie dostajemy odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiały się w czasie seansu. Może to oznaczać tylko jedno prequel jednak miejmy nadzieję, że jeśli tak się stanie to weźmie się za niego również John Krasinski.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10
Brutalość: 4
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 9
Całokształt: 8

Razem: 83/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


piątek, 25 maja 2018

Stephanie (2017)


Reżyseria: Akiva Goldsman.

Scenariusz: Luke Piotrowski, Ben Collins.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Opis Filmu: Mała Stephanie od jakiegoś czasu przebywa sama w domu. Nie przejmuje się światowym kryzysem gospodarczym oraz wybuchem epidemii o których dowiaduje się z mediów. Dziewczyna nie jest jednak sama. W sadzie niedaleko jej domu czycha potwór, który coraz częściej pod osłoną nocy wchodzi do domu. Dziewczynka by na niego nie natrafić chowa się po różnych zakamarkach, a gdy ten odchodzi wraca z powrotem do swojej codzienności. Pewnej nocy nieoczekiwanie wracają do niej rodzice co wywołuje wielką radość u Stephanie. Jednak wkrótce cała rodzina będzie musiała stawić czoła potworowi, którego nie jest łatwo przechytrzyć.

Moja Opinia: Akiva Goldsman jest producentem takich horrorów jak ,,Paranormal Activity''. Za kamerą staje rzadko i w swoim dorobku może się pochwalić dwoma serialami, oraz kilkoma pełnometrażowymi filmami. ,,Stephanie'' to jego debiut w reżyserowaniu horrorów i jeśli mam być szczery to wyszło mu to średnio.
Choć film miał premierę w 2017 roku, to dopiero niedawno trafił do szerszej dystrybucji pojawiając się na platformie VOD.

Niewątpliwie największym plusem filmu jest fabuła, która na tle innych horrorów jest wręcz perfekcyjna. Poznajemy kilkuletnią Stephanie, która z nieznanych nam przyczyn mieszka sama w domu z rozkładającymi się szczątkami jej brata. Nie wiemy też czemu nie próbuje ona szukać pomocy na zewnątrz. Z czasem dowiadujemy się, że powodem jest potwór, który zamieszkuje obszar niedaleko jej domu i często pod osłoną nocy grasuje w jej domu. Od mediów dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym i wybuchu epidemii. I tu zapala się lampka. Dowiedziawszy się tego byłem prawie święcie przekonany, że potworem którego dziewczynka tak panicznie się boi jest zombiee. Niestety myliłem się. Scenarzyści jednak nie śpieszą się z tym by rzucić nam jakikolwiek trop lub podpowiedź byśmy mogli sami dojść do tego o co w tym wszystkim chodzi.
A widzimy jedynie świat bazując na informacji jakich dowiadujemy się od wesołej i uroczej dziewczynki Stephanie. Sprawiło to, że pokusiłem się nawet o myśl, że cały ten potwór to wytwór jej dziecięcej wyobraźni, ale powrót jej rodzicó szybko rozwiał te rozważania.

Uwielbiam filmy, które mają w sobie nutę tajemniczości i nie wszystko jest rzucane odrazu na tacę. Jednak jestem prawie pewien, że nikt z was oglądających nie wpadł na rozwiązenie problemu w pierwszyej połowie filmu. Powrót rodziców dostarcza nam nowych informacji. Widzimy, że matka dziewczynki ma dziwne ślady na brzuchu, a ja automatycznie połączyłem to z szalejącą na świecie epidemią. Znów jednak moje przypuszczenia były niepoprawne.

Jednak film posiada również wady. Pierwszą jaka się wysuwa jest strasznie powolny i nudzny początek. Jeśli mam być szczery to pierwsze 40 minut filmu oglądałem z przymróżeniem oka i nawet wkomponowane w nie ataki domniemanego potwora nie budziły we mnie większych emocji. Akcja stanowczo nabiera tempa dopiero w momencie gdy pojawiają się rodzice Stephanie i to właśnie druga połowa filmu go ratuje.

Producenci również bardzo mało czasu poświęcili na przedstawienie nam zarysu psychologicznego rodziców. Zostali oni wrzuceni do filmu bez jakiegokolwiek zaznajomienia. Przez to ich postacie są nieco nijakie i nie budzą większych emocji. Jako, że nie było czasu na dokładniejsze ich przedstawienie to ich los staje się dla nas obojętny.

Jeśli chodzi o jump sceny to pojawia się kilka lecz na jednej się tylko przestraszyłem. Efekty specjalne też nie budzą większych emocji. Lecz spowodowane to było pewnie niezbyt wielkim budżetem jakim dysponowali producenci.

Aktorstwo nie wypada źle. Shree Croks idealnie odnalazłą się w roli Stephanie. Myślę że zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. W filmie pojawia się również Frank Grillo znany nam z horrorów serii ,,Noc Oczyszczenia''.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to wybitnie dobre kino lecz film w sam raz na wieczorne nudy.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 10
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)