Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opętanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opętanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 czerwca 2021

Obecność 3: Na rozkaz diabła (2021)

Reżyseria: Michael Chaves
Scenariusz: David Leslie -McGoldrick
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 52 minuty. 

Film Online:

Opis Filmu: W 1981 roku w mieście Brockfield Ed i Lorraine Warren prowadzą egzorcyzmy ośmioletniego Davida Glatzela. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. Demon, który opętał chłopca podczas ceremonii wypędzenia przenosi się na ciało Arniego Cheyenne Johnsona co udaje się zauważyć Eddowi, który z powodu zawału serca trafia do szpitala. Gdy mężczyzna budzi się w szpitalu informuje Lorraine o zaistniałej sytuacji, lecz jest już za późno. Arnie zabija człowieka i trafia do aresztu gdzie zostaje postawiony mu zarzut zabójstwa. Adwokat chłopaka za namową Edda i Lorraine domaga się w sądzie uniewinnienia chłopaka, argumentując jego czyn opętaniem przez demona. Jednak, by móc pomóc Arniemu para demonologów musi przedstawić w sądzie niepodważalne dowody na swoją tezę.

Moja Opinia: Od czasu premiery drugiej części Obecności minęło już prawie pięć lat. W międzyczasie na ekranie kin mogliśmy ujrzeć kilka sin-offów funkcjonujących pod nazwą ,,The Conjuring Universe''. Jednak fani z wielką niecierpliwością wyczekiwali na trzecią odsłonę losów pary demonologów Eda i Lorraine Warren. 
Obecnie w kinach gości już nowa odsłona, która w swoim tytule już daje nam zalążek tego co będzie nas czekało podczas seansu. 
Za reżyserię niestety nie odpowiada James Wan, któremu napięty harmonogram nie pozwolił podjąć się zrealizowaniu filmu, ale podsunął go w ręce Michaela Chavesa, który wyreżyserował jeden ze spin-offów czyli ,,Topielisko: Klątwa La Llorony''. Sam Wan jednak nadzorował cały proces powstawania filmu i pełnił funkcję producenta. 
Film jak na horror posiada bogaty budżet wynoszący 39 milionów dolarów. Na całym świecie zyski ze sprzedaży biletów przyniosły już mu 33 miliony więc jak na niedawną premierę, film radzi sobie świetnie. 

Jeśli chodzi o scenariusz to jest on bardzo ciekawy i wprowadza powiew świeżości do gatunku horroru. Od pierwszych minut filmu dostajemy informację, że historia przedstawiona w filmie wydarzyła się naprawdę. Ile jest w tym prawdy nie wiadomo, lecz pewne jest to, że David Leslie- McGoldrick miał już gotową historię na film, którą musiał lekko podkoloryzować i sprawić, że widz z łatwością i zaciekawieniem przejdzie przez cały film. W mojej ocenie udało mu się to średnio. Doczepić się mogę do zbyt szybkich zakończeń akcji w kilku scenach, które wręcz prosiły się o rozwinięcie. Przeszkadzał mi również popłoch w zmianach lokalizacji naszych ukochanych demonologów. Miejsc w których oni bywali było tak dużo, że w pewnym momencie gubiłem się w tym gdzie oni aktualnie się znajdują. 

Jeśli chodzi o aspekty wizualne nie jest źle, lecz stanowczo gorzej niż w poprzednich częściach. Michael Chaves stara się jak tylko może budować mroczny klimat i dość sprawnie mu to wychodzi. Sceny egzorcyzmów i truposzy z kostnicy wyglądają bardzo dobrze i budziły we mnie niepokój. Poprzednie odsłony Obecności przywiązały widzów do siebie bardzo dobrze zrealizowanymi metodami straszenia widza metodą ,,jump scare''. Chaves w swoim filmie również kilka takich scen wkomponował lecz niestety ani jedna taka scena mnie nie przestraszyła, a szkoda bo miał on wielkie pole do popisu. 
Plusem filmu jest również bardzo dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa, która momentami jest naprawdę mroczna i idealnie komponuje się w sytuacji gdy akcja się zagęszcza.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Vera Farmiga i Patrick Wilson widać, że dokładnie przykładają się do swojej roli i co najważniejsze dobrze im się ze sobą pracuję. Reszta aktorów również bardzo dobrze sobie poradziła.

Kończąc mogę stwierdzić, że w porównaniu do poprzednich części film wypada średnio. Widać w nim brak umiejętności straszenia widza i ręki Jamesa Wana, który z całą pewnością podniósł by ten film na wyższy poziom. Idzie jednak w nim odnaleźć kilka fajnych scen, które zapadły mi w pamięć, ale liczyłem na coś więcej. Jeśli ktoś zastanawia się czy udać się do kina to nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Film jakiś poziom trzyma lecz zjechał na boczny tor jeśli chodzi o jakość wykonania.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka: 10
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 61/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.





wtorek, 9 lutego 2021

Saint Maud (2019)

Reżyseria: Rose Glass
Scenariusz: Rose Glass
Produkcja: Wielka Brytania
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty

Film do obejrzenia pod linkiem: https://lead1.pl/p/dtRd/I201/QK7K

Opis Filmu: Maud jest głęboko wierzącą młodą kobietą, która zajmuje się opieką nad chorą na raka, byłą tancerką Amandą. Dziewczyna przeprowadza się do jej domu i szybko zyskuje jej sympatię. Z biegiem czasu Maud zwierza się Amandzie ze swojej wielkiej miłości do Boga, a ta daje jej do zrozumienia, że również wyczuwa jego obecność w swoim życiu. Młoda pielęgniarka postanawia pomóc kobiecie odnaleźć Boga i za wszelką cenę naprowadzić ją na jego drogę. Jednak nie wszystko idzie tak jak sobie to obmyśliła...


Moja Opinia: ,,Sain Maud'' jest pierwszym pełnometrażowym horrorem psychologicznym  wyreżyserowanym przez Rose Glass i oparty na jej własnoręcznie napisanym scenariuszu. Prawa do jej filmu nabyło studio A24 i StudioCanal. Premiera filmu miała miejsce na festiwalu w Toronto, a w 2021 film ujrzał światło dzienne w dystrybucji internetowej. Jej debiut reżyserski wychwalany jest na całym świecie, a pozytywne recenzje sypią się z każdej strony. Nic dziwnego gdyż ,,Saint Maud'' zasila konto udanych, nietuzinkowych  i nieszablonowych horrorów.

Jeśli chodzi o scenariusz to został on w bardzo przemyślany sposób napisany. Swoją konstrukcją przypomina choćby taki horror jak ,,Dziedzictwo: Hereditary''. Glass w sprawny i rzetelny sposób stworzyła obraz ogarniętej obsesją wiary w Boga kobiety, która łaknie cielesnego kontaktu z nim. Mało tego religia w filmie pełni dla głównej bohaterki trzy funkcje. Jest dla niej motywacją, staje się sposobem na radzenie sobie z wyrzutami sumienia za błędy popełnione w przeszłości i staje się sensem trzymania przy życiu. 
Reżyserka pokazuje również jak szybko te wszystkie cechy mogą ulec zniszczeniu i stać się groźne dla życia i otoczenia.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze. Glass idealnie zadbała o atmosferę w filmie głównie poprzez grę świateł i barwą samego filmu. Odnosimy wrażenie, że wszystko jest ponure i przygnębiające. Dobór miejsc akcji, a także kostiumy, które widzimy w filmie są idealnie ze sobą współgrające. 
Może się wydawać, że jako kolejny film o opętaniu będziemy mieli tu do czynienia z zagraniami znanymi z wielu filmów. Tak jednak nie jest. Reżyserka mimo, że sprawnie prowadzi nas przez film to co jakiś czas rzuca nową kartę by rozruszać trochę widzą. Jednak nie jest to horror, któremu towarzyszy multum ,,jump scare''. Glass w metodzie straszenia jest dość oszczędna. Jej zamysłem było straszenie widzą przemianą głównej bohaterki. Osobiście jednak brakowało mi nowoczesnej formy straszenia.
Same sceny demoniczne również fajnie się sprawdzają, a końcówka robi niesamowite wrażenie.

Aktorsko film wypada wyśmienicie. Idealnie odegrana rola Maud przez Morfydd Clark. Reszta aktorów również idealnie zagrała.

Kończąc serdecznie wam ten film polecam. Nie jest to typowy horror o opętaniu  jakie mogliśmy już wielokrotnie oglądać. ,,Saint Maud'' nie jest również filmem który każdemu przypadnie do gustu. Jeśli ktoś szuka nieszablonowego horroru z głębszym przekazem to będzie to dla niego strzał w dziesiątkę.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


piątek, 29 stycznia 2021

Godzina oczyszczenia (2019)

                            
                                         Reżyseria: Damien LeVeck
Scenariusz: Damien LeVeck, Aaron Horwitz
Produkcja: USA
Czas trwania filmu:1 godzina 34 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem

Opis Filmu: Wielebny Max i jego przyjaciel Drew prowadzą cieszący się na całym świecie internetowy program podczas którego na żywo dokonują egzorcyzmów. Oglądający go widzowie nie wiedzą jednak, że wszystko co widzą na ekranie swojego komputera czy telefonu jest doskonale wyreżyserowaną przez nich farsą. Pewnej nocy jednak sytuacja wymyka się spod kontroli gdy podczas fałszywych egzorcyzmy na dziewczynie Drew wstępuje w nią prawdziwy demon, który zmienia ich studio w piekielną przestrzeń.

Moja Opinia: Damien LeVeck zadebiutował w 2019 roku wpuszczając do kin swój pierwszy horror o tematyce egzorcyzmów ,,Godzina oczyszczenia''.  Prędzej w 2016 roku stworzył on 17 minutową wersję owego filmu, którą z biegiem czasu postanowił rozszerzyć i przenieść na sale kinowe. 

Jeśli chodzi o scenariusz to na tle filmów o egzorcyzmach wypada naprawdę porządnie. Filmów o podobnej tematyce powstało już multum, ale nie sięgam pamięcią by w którymś wykorzystano podobną koncepcję jaką przedstawili nam LeVeck i Horwitz. Jak sami stwierdzili wzorowali się lekko na klasyku czyli ,,Egzorcyście'', który jest swoistym paliwem dla reżyserów podejmujących się tematyki opętania.

Na wielki plus zasługuje oprawa wizualna filmu. LeVeck posiadający bardzo skąpy budżet stworzył naprawdę wiarygodny obraz opętanej Drew, oraz efekty specjalne których mogą mu pozazdrościć koledzy produkujący wielobudżetowe horrory. Trochę przeszkadzało mi to, że miejsce w którym miała miejsce akcja było niedoświetlone. Może to przez nawyki jakie wyciągnął pracując przy programach telewizyjnych. Brakowało mi za to w filmie jump scen, które obecnie realizowane horrory posiadają w ilościach hurtowych.

,,Godzina Oczyszczenia'' skupia się również na tym by nie zanudzić widza długim wstępem i przeciąganym scenami. Akcja dość szybko przechodzi do sedna przez co nie trzeba czekać do połowy filmu, aż coś zacznie się dziać. Film przez to ogląda się przyjemnie nie odczuwając zmęczenia. Osobiście jednak uważam, że końcówka filmu została już lekko przesadzona. Reżysera poniosła zbytnio fantazja.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma na co narzekać. Pojawiło się kilka znanych nazwisk takich jak Kylie Gallner, którego mogliśmy oglądać w filmach takich jak ,,Udręczeni'' czy ,,Koszmar z Ulicy Wiązów'', oraz Ryana Guzmana znanego z takich filmów jak ,,Step Up'' czy ,,Chłopak z sąsiedztwa''. Reszta aktorów już blado wypada. Jednak należy pamiętać o ograniczonym budżecie jaki posiadał film.

Kończąc śmiało mogę wam tą propozycję polecić. Film jak na debiut reżysera wypadł naprawdę porządnie. Nie nudzi, a przede wszystkim posiada ciekawą i sprawnie poprowadzoną fabułę.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 62/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL



niedziela, 8 lipca 2018

Prawda czy wyzwanie (2018)

Reżyseria: Jeff Wadlow.
Scenariusz: Jeff Wadlow, Jilian Jacobs.
Produkcja: USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu:  1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa amerykańskich przyjaciół w czasie ferii wiosennych wybiera się na wycieczkę do Meksyku. Podczas jednej z imprez Olivia poznaje niejakiego Cartera, który zabiera ich do opuszczonego starego domu, w którym proponuje im grę w ,,Prawda czy wyzwanie''. Po całej rundzie gry Carter informuje wszystkich, że od tej pory gra będzie za nimi podążać, gdziekolwiek się udadzą i by przetrwać muszą mówić tylko prawdę. Początkowo wszyscy myślą, że jest to tylko głupi żart lecz wkrótce wszyscy przekonują się, że uczęstniczą w grze, w której stawką jest ich życie.

Moja Opinia: Jeff Wadlow ma na swoim koncie kilka udanych filmów i w tym jeden z lepszych horrorów o tytule ,,Kłamstwo''. W tym roku postanowił zmierzyć się z horrorem skierowanym bardziej do młodszej grupy odbiorców o tytule ,,Prawda czy wyzwanie''. Jak mu poszło ??? W mojej opini średnio, lecz zaznaczę, że film oglądało mi się przyjemnie. Horror został zrealizowany za niewielką sumę pieniędzy, która wyniosła 3 500 000 $ a więc tyle co nic. Dochodzy z biletów zostały oszacowane na blisko 100 mln dollarów więc Wadlow zarobił na filmie bardzo duże pieniądze. Uważam jednak, że ,,Prwada czy wyzwanie'' został na większości portali zbyt surowo osądzony.

Pamiętam jak za dziecka często bawiliśmy się z znajomymi w grzę ,,Prawda czy wyzwanie'' i myślę, że większość z was choć raz w życiu grała w tą grę i nieźle się przy tym bawiła.
Nie spodziewałem się jednak, że powstanie kiedykolwiek horror poruszający temat tej gry, a jednak się doczekałem. Jeśli chodzi o fabułę to przyznam, że pomysł był bardzo ciekawy. W dzisiejszych czasach brak pomysłu na horrory prowadzi do tego, że coraz częściej reżyserzy podejmują się różnych tematyk nawiązujących do legend czy historii niby opartych na faktach lub grach. Wadlow jednak stworzył fabułę opierającą się na nawiedzonej grze, która zabije każdego kto albo w grze skłamie, albo nie wykona zadania.
Trzeba przyznać, że Jeff ma rękę do kręcenia filmów skierowanych dla nastolatków lecz tu poszło coś nie po jego myśli. Sądziłem po zwiastunie, że przyjdzie mi się zmierzyć filmem o lekkim podobieństwie do ,,Oszukać przeznaczenie'', lecz się myliłem.
Film miał potencjał lecz nie został w pełni wykorzystany. Twórcy mogli się pokusić choćby o bardziej odważniejsze sceny śmierci. W rzeczywistości dostaliśmy grzeczny horror, który bazuje tylko i wyłącznie na niezbyt ciekawych efektach specjalnych, które nie wzbudzją w nas jakichkolwiek emocji

Większość współczesnych horrorów próbuje straczyć różnymi znanymi już nam sztuczkami. Dziwię się, że Wadlow nie pokusił się w filmie o jakąkolwiek jump scenkę, która mogłaby widza konkretnie przestraszyć. Zagrania te choć oklepane to jednak sprawiają, że film staje się straszniejszy, a przez to z ciekawością się go ogląda.

Sam demon, który opętał ową grę mógłby się przyczynić do polepszenia oceny filmy, gdyby choć przez chwilę został nam pokazany. Tak naprawdę widzimy go tylko w momencie gdzy opętuje swoje ofiary,  zmuszając ich do wykonywania zadania. Użyłem słowa ,,widzimy go'', które dla tego filmu jest raczej nieodpowiednie. Odpowiednie by było stwierdzenie, że widzimy uśmiechnięte buzie głównych bohaterów w momencie kiedy demon atakuje. Większość internautów nawet pokusiło się o oskarżanie Wadlowa o podobieństwo tej mimiki do uśmiechu Willema Dafoe i przyznam, że sam zacząłem się zastanawiać czy nie jest to czasami prawda.

Plusem filmu jest niewątpliwie kunszt w reżyserowaniu filmu. Widać, że Jeff biorąc się za film wie co robi. Film prowadzony przez cały seans jest w taki sposób, że choć traci na fabule i efektach to śledzi się go przyjemnie i nie powoduje tego, że chcemy jak najszybciej go wyłączyć. Nie zanudza i dzięki sprawnie prowadzonej historii z zaineteresowaniem śledziy losy głównych bohaterów.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Lucy Hale grająca tytułową Olivię idealnie wcieliła się w swoją rolę. Jestem fanem tej aktorki od czasów ,,Pretty Little Liars'' i raczej tak już zostanie. Reszta aktórów również bardzo dobrze się spisała.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Nie jest może odkrywczy, lecz z całą pewnością nie zasługuje na miano jednego z najgorzych horrorów 2018 roku, gdyż jest to dla niego krzywdzące. Film miał potencjał, który nie do końca został wykorzystany i myślę, że znajdzie on swoich fanów jak i przeciwników. Myślę, że gdybym miał kiedykolwiek powrócić do tefo filmu to raczej nie miałbym problemów by to zrobić.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 1 lipca 2018

Winchester: Dom duchów (2018)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig.
Produkcja: Australia, USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.


Opis Filmu: Wdowa po producencie Broni Sarah Winchester żyje w ogromnym domostwe, które nieustannie rozbudowuje gdyż twierdzi, że nawiedzają ją duchy osób, które poległy z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Zarząd firmy, w której Sarah ma większość udziałów obawiając się o stan psychiczny kobiety wzywa do niej doktora Erica Price'a, który ma stwierdzić czy kobieta jest na tyle poczytalna by prowadzić dalej firmę. Gdy mężczyzna przybywa na miejsce nie chce wierzyć słowom Sary, a duchy, które mu się ukazują tłumaczy sobie halucynacjami. Późniejsze wydarzenia jednak zmieniają zdanie mężczyzny.

Moja Opinia: Duet Michaela i Petera Spieriga w kinie grozy siedzi od lat. Mają na swoim koncie wyreżyserowanie takich horrorów jak ,,Piła: Dziedzictwo'', ,,Daybreakers - Świt'' czy ,,Zombie z Berkeley''. Zainspirowani wydarzeniami które miały rzekomo miejsce w domostwie państwa Winchester podkoloryzowali historię i wnieśli ją na ekrany kin. Na film spadła jednak fala krytyki w której ludzie zarzucali braciom Spierig wtórność i braku pomyśłu na film. Jak jest w rzeczywistości???. Wedłóg mojej opinii nie jest wcale tak źle.

Jeśli chodzi o fabułę to nie można się do niczego przyczepić. Jak informuje nas początek filmu jest on oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednak jak było naprawdę tego się nie dowiemy. Michael i Peter stworzyli historię, która mimo prostoty jest sprawnie prowadzona i nie ma w niej jakiś większych mankamentów. Jednak mogliby się pokusić o więcej niż przedstawienie kolejnego ghost story bazującego na jump scenach, gdyż większość z nas raczej już się przejadła oglądaniem tych samych zagrań w co drugim horrorze.

Bardzo dobrze zostało przedstawione tło wydarzeń. Obraz domostwa pani Winchester robi naprawdę wielkie wrażenie. Wielopoziomowa konstrukcja składa się z setek pokoi, korytarzy schodów często prowadzących do nikąd które są schronieniem dla duchów ofiar poległych z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Willa jest cały czas w przebudowie, a prace prowadzone są za dnia i w nocy przez cały tydzień.

Tak jak wspomniałem wcześniej film w dużej mierze bazuje na jump scenach, których przez cały film pojawiło się wiele. Osobiście kilka razy się przestraszyłem, jednak czułem, że bracia Spierig wrzucili zbyt wielki nacisk na to by straszyć widza wykreowanymi komputerowo szkaradami. Scen tych było stanowczo za dużo i przez to film tracił swój klimat. Osobiście jestem zwolennikiem zagrywek mających na celu wystraszyć widza, lecz lubię jak jest to robione umiejętnie. Należy jednak pamiętać, że jak na tak niewielki budżet jakim posługiwali się Michael i Peter to i tak zrobili kawał dobraj roboty.

Końcówka w mojej opinii trochę ratuje film. Akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Poznajemy czarny charakter opowieści czyli ducha z którym przyjdzie sie zmierzyć pani Winchester.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Film obsadzony został przez takie gwiazdy filmowe jak Hellen Mirren czy Jason Clarke. Jednak scenariusz nie bardzo pozwalał na to by mogli rozwinąć głębiej postacie w które się wcielili. Jednak gra aktorska w ich wykonaniu trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Winchester: Dom duchów'' jest filmem średnim. Idzie przebrnąć przez całość bez znudzenia ale posiada zarówno dużo wad jak i zalet. Twórcy starali się się przedstawić naprawdę dobrą opowieść wzorując się na prawdziwych wydarzeniach. Częściowo się im to udało jednak z biegiem filmu to wszystko się trochę zatarło. Jednak patrząc na całokształt mogę wam ten film śmiało polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






piątek, 25 maja 2018

Stephanie (2017)


Reżyseria: Akiva Goldsman.

Scenariusz: Luke Piotrowski, Ben Collins.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Mała Stephanie od jakiegoś czasu przebywa sama w domu. Nie przejmuje się światowym kryzysem gospodarczym oraz wybuchem epidemii o których dowiaduje się z mediów. Dziewczyna nie jest jednak sama. W sadzie niedaleko jej domu czycha potwór, który coraz częściej pod osłoną nocy wchodzi do domu. Dziewczynka by na niego nie natrafić chowa się po różnych zakamarkach, a gdy ten odchodzi wraca z powrotem do swojej codzienności. Pewnej nocy nieoczekiwanie wracają do niej rodzice co wywołuje wielką radość u Stephanie. Jednak wkrótce cała rodzina będzie musiała stawić czoła potworowi, którego nie jest łatwo przechytrzyć.

Moja Opinia: Akiva Goldsman jest producentem takich horrorów jak ,,Paranormal Activity''. Za kamerą staje rzadko i w swoim dorobku może się pochwalić dwoma serialami, oraz kilkoma pełnometrażowymi filmami. ,,Stephanie'' to jego debiut w reżyserowaniu horrorów i jeśli mam być szczery to wyszło mu to średnio.
Choć film miał premierę w 2017 roku, to dopiero niedawno trafił do szerszej dystrybucji pojawiając się na platformie VOD.

Niewątpliwie największym plusem filmu jest fabuła, która na tle innych horrorów jest wręcz perfekcyjna. Poznajemy kilkuletnią Stephanie, która z nieznanych nam przyczyn mieszka sama w domu z rozkładającymi się szczątkami jej brata. Nie wiemy też czemu nie próbuje ona szukać pomocy na zewnątrz. Z czasem dowiadujemy się, że powodem jest potwór, który zamieszkuje obszar niedaleko jej domu i często pod osłoną nocy grasuje w jej domu. Od mediów dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym i wybuchu epidemii. I tu zapala się lampka. Dowiedziawszy się tego byłem prawie święcie przekonany, że potworem którego dziewczynka tak panicznie się boi jest zombiee. Niestety myliłem się. Scenarzyści jednak nie śpieszą się z tym by rzucić nam jakikolwiek trop lub podpowiedź byśmy mogli sami dojść do tego o co w tym wszystkim chodzi.
A widzimy jedynie świat bazując na informacji jakich dowiadujemy się od wesołej i uroczej dziewczynki Stephanie. Sprawiło to, że pokusiłem się nawet o myśl, że cały ten potwór to wytwór jej dziecięcej wyobraźni, ale powrót jej rodzicó szybko rozwiał te rozważania.

Uwielbiam filmy, które mają w sobie nutę tajemniczości i nie wszystko jest rzucane odrazu na tacę. Jednak jestem prawie pewien, że nikt z was oglądających nie wpadł na rozwiązenie problemu w pierwszyej połowie filmu. Powrót rodziców dostarcza nam nowych informacji. Widzimy, że matka dziewczynki ma dziwne ślady na brzuchu, a ja automatycznie połączyłem to z szalejącą na świecie epidemią. Znów jednak moje przypuszczenia były niepoprawne.

Jednak film posiada również wady. Pierwszą jaka się wysuwa jest strasznie powolny i nudzny początek. Jeśli mam być szczery to pierwsze 40 minut filmu oglądałem z przymróżeniem oka i nawet wkomponowane w nie ataki domniemanego potwora nie budziły we mnie większych emocji. Akcja stanowczo nabiera tempa dopiero w momencie gdy pojawiają się rodzice Stephanie i to właśnie druga połowa filmu go ratuje.

Producenci również bardzo mało czasu poświęcili na przedstawienie nam zarysu psychologicznego rodziców. Zostali oni wrzuceni do filmu bez jakiegokolwiek zaznajomienia. Przez to ich postacie są nieco nijakie i nie budzą większych emocji. Jako, że nie było czasu na dokładniejsze ich przedstawienie to ich los staje się dla nas obojętny.

Jeśli chodzi o jump sceny to pojawia się kilka lecz na jednej się tylko przestraszyłem. Efekty specjalne też nie budzą większych emocji. Lecz spowodowane to było pewnie niezbyt wielkim budżetem jakim dysponowali producenci.

Aktorstwo nie wypada źle. Shree Croks idealnie odnalazłą się w roli Stephanie. Myślę że zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. W filmie pojawia się również Frank Grillo znany nam z horrorów serii ,,Noc Oczyszczenia''.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to wybitnie dobre kino lecz film w sam raz na wieczorne nudy.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 10
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 28 stycznia 2018

Veronica (2017)

Reżyseria: Paco Plaza.
Scenariusz: Fernando Navarro, Paco Plaza.
Produkcja: Hiszpania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 45 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Madryt 1991 rok. Piętnastoletnia Veronica mimo wielkiej niechęci zmuszona jest do opieki nad młodszym bratem Antonito oraz siostrami Lucią i Irene, gdyż matka po śmierci ich ojca ciężko pracuje i z tego powodu rzadko bywa w domu. Cała czwórka uczęszcza do szkoły prowadzone przez siostry zakonne. To właśnie w niej Veronica wraz z swoimi dwiema koleżankami Rosą i Dianą urządzają seans z planszą ouija. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Seans przebiega gwałtownie, a w jego trakcie Veronica traci przytomność. Gdy wraca do domu zaczynają mieć miejsce paranormalne zjawiska. Dziewczyna zaczyna nabierać pewności, że stała się ofiarą bytu, który za wszelką cenę chce dorwać również jej rodzeństwo.

Moja Opinia: Paco Plaza jest reżyserem między innymi trzech pierwszych filmów ,,Rec''. Wraz z Fernandem Navarro napisał scenariusz, który oparty jest na prawdziwej historii Estefanii Gutierrez Lazaro, która wraz z znajomymi zorganizowała seans z planszą ouija. Przeważnie większość filmów z podpisem ,,oparte na prawdziwych wydarzeniach'' nie są niczym udokumentowane i są tylko historią, która ma za zadanie przyciągnąć do kina większą rzeszę ludzi. W tym jednak przypadku świadkami powyższej historii byli policjanci wezwani przez Estefanię, która w rozmowie telefonicznej prosiła o szybki przyjazd do jej domu, gdyż ktoś chce ją skrzywdzić. Gdy policja dotarła na miejsce była świadkiem wielu paranormalnych zjawisk. Między innymi rzeczy same spadały z szafek, policjanci odczuwali osłabienie, a zdjęcie Estefanii samoczynnie stanęło w płomieniach.

Najnowsze dzieło Paco Plazy miało swoją premierę na festiwalach filmowych. Zaczął zbierać bardzo pozytywne opinie od krytyków filmowych, jak i zwykłych fanów horroru. Jednak z tego co mi wiadomo film trafił do dystrybucji kinowej tylko w Hiszpanii. Dziwi mnie to, gdyż film jest na tyle dobry, że z całą pewnością na arenie międzynarodowych kin zarobiłby wielką sumę pieniędzy. Mogę również śmiało stwierdzić, że ,,Veronica'' jest jednym z lepszych horrorów ubiegłego roku.

Jak już wcześniej wspomniałem fabuła filmu opiera się niby na prawdziwej historii. Wiadomo jednak, że jak to na horrory przystało wszystko zawsze jest podkoloryzowane i tak naprawdę nie wiadomo ile w tym wszystkim jest prawdy. Tak więc sama fabuła nie zaskakuje niczym nowym, gdyż filmów o podobnej tematyce jest wiele, lecz jest na tyle spójna i dobrze prowadzona, że nie można się do niczego przyczepić.

Plaza również bardzo się postarał by oddać w filmie klimat lat 90-dziesiątych. Barwy filmu, ubiory, samochody i budynki idealnie wkomponowane zostały w jego produkcję. Również rockowa muzyka idealnie oddaje ducha tamtych lat. Bałem się nieco o to jak ludzie zareagują na to, że horror opasany został taką muzyką i to nieraz w takich sytuacjach,gdy napięcie trzymało zenitu. Mi to jednak nie przeszkadzało. Sama ścieżka dźwiękowa jest urozmaicona i idealnie wkomponowana w film.
Reżyser słynie również z przesadyzmu, który lubił poniekąd pokazywać w swoich filmach. Jak to wygląda w tym filmie???.  Więc na początku Plaza trzymał się schematu by próbować wzbudzić w widzach lęk poprzez minimalne środki straszenia. Służyły mu do tego między innymi samoczynnie otwierające się drzwi, spadające rzeczy, czy też mrugające światła. Jednak wraz z rozwojem akcji zaczyna pokazywać się byt, który ściga naszą główną bohaterkę. Nie jestem fanem zbyt mocno wygenerowanych komputerowo zjaw i duchów, jednak w tym filmie demon ścigający Veronicę potrafi wzbudzić lęk i niepokój. Tak więc uważam, że Plaza idealnie wyważył to co chciał pokazać w swoim najnowszym dziele.
Jeśli jednak liczycie na jump sceny to na cały film można zliczyć może z dwie. Nie ma ich wiele, lecz film poprzez swój klimat trzyma w napięciu do ostatnich minut i z zaciekawieniem śledzimy losy młodej dziewczyny wraz z jej rodzeństwem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to ja się niczego nie mogę przyczepić. Wiele osób twierdzi, że Sandra Escacena, grająca tytułową Veronicę kiepsko odegrała swoją rolę. Ja jednak uważam, że jak na początkującą aktorkę poradziła sobie naprawdę dobrze. Wiadomo, że może jej emocje nie były do końca takie jakie powinny być w danym momencie ale nie raziło to po oczach. Reszta aktorów poradziła sobie perfekcyjnie. Najlepiej jednak w swoich rolach odnalazły się dzieciaki.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi i przede wszystkim sprawnie podtrzymuje w napięciu do ostatnich minut.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 4
Oryginalność: 6
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 5 listopada 2017

Amityville: Przebudzenie (2017)

Reżyseria: Franck Khalfoun.
Scenariusz: Franck Khalfoun.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Joen nie patrząc na złą opinię kupuje dom w Amityville. Wprowadza się do niego ze swoją siedemnastoletnią córką Belle, jej bratem bliźniakiem Jamesem, który od dwóch lat w wyniku wypadku przebywa w śpiączce, oraz najmłodszą córką Juliet. Joen jako jedyna z rodziny wierzy, że jej syn powróci do zdrowia i znów będą tworzyć kochającą rodzinę. Wkrótce Belle odkrywa, że matka cały czas ich okłamywała nie mówiąc, że w domu doszło do tragedii, w której to niejaki Ronald DeFeo wymordował całą swoją rodzinę. W domu zaczynają dziać się niepokojące zjawiska, a ponadto stan Jamesa zaczyna się nieoczekiwanie poprawiać. Belle zaczyna podejrzewać, że jej bratem zawładnęła nieludzka siła.

Moja Opinia: Amityville jest chyba jedynym horrorem, którego reżyserzy nie próbują zostawić w spokoju. Z tego co wyczytałem najnowsza część Franka Khalfoun jest już 18 -nastym filmem poruszającym tematykę słynnego zabójcy Ronalda DeFeo. Myślę, że to już stanowczo za dużo. ,,Amityville: Przebudzenie'' miał być horrorowym hitem, który wstępną premierę miał mieć w 2015 roku, lecz jego premierę przesuwano w czasie i tak o to ujrzał światło dzienne dopiero w 2017 roku nie trafiając nawet do dystrybucji kinowej. Nawet polskie kina z kalendarza premier zrezygnowały z tej produkcji.
Przejdźmy może do filmu. Khalfoun ma na swoim koncie dobry remake horroru ,,Maniac'', oraz trzymający w napięciu thriller ,,Poziom -2''. Jak wygląda ,,Amtyville: Przebudzenie'' w jego wykonaniu???. W mojej opinii przeciętnie.
Nowa odsłona serii jest ,,Rebootem'' czyli filmem który porusza tematykę poprzednich części, lecz nie jest jej prequelem ani kontynuacją. Uważam, że to właśnie sprawiło, że film został chłodnie przyjęty przez publikę jak i samych krytyków.
Mi osobiście ten koncept przypadł do gustu. Khalfoun przedstawił nam nową, świeżą historię, w której to bohaterowie o ciemnej stronie swojego domu dowiadują się oglądając w nocy ,,Amityville'' z 1979 roku.
Bardzo fajnie została również wykreowana postać Jasona. Charakteryzatorzy idealnie oddali mu cechy upiorności kreując go na wychudzonego i powyginanego nastolatka przykutego do łóżka od dwóch lat, którego złe siły chcą wykorzystać w najgorszy z możliwych sposobów.

Bardzo słabo w filmie zostały przedstawione jump scenki. Reżyser chyba ma małe pojęcie o straszeniu widza w ten sposób. Większość z nich jest totalną klapą. Jest tylko jedna scena, w której się choć trochę drgnąłem. Jednak nie sposób jest przestraszyć widza wstawiając w lustro odbicie upiornego Jamesa, czy dziwnych zdań wypowiadających przez małą Juliet.

Komputerowe zagrywki z muchami również nie robią większego wrażenia. Scena ta została tak sztucznie przedstawiona, że spec od tych efektów powinien się wstydzić. Dzisiejsze horrory klasy B mają  je o wiele lepiej zrealizowane.

Sama muzyka w filmie pozostawia dużo do życzenia. Jest ona niepotrzebnie przedłużana w momentach kiedy ma mieć miejsce jump scena. Przez ona sama nie robi na nas wrażenia, a sama ścieżka dźwiękowa nie za bardzo pasuje do horroru.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do nikogo przyczepić. Bardzo mi się podobała rola Joan, którą zagrała znakomita Jennifer Jason Leigh. Khalfoun idealnie wykreował ją na kochającą matkę walczącą o swojego syna, która za wszelką cenę chce zrobić wszystko by powrócił do świata żywych. Mała Juliet również idealnie odnalazła się w swojej roli.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Amityville: Przebudzenie'' jest niepotrzebnie nakręconym horrorem. Idzie bez problemu przebrnąć do końca ale nie jest to film, do którego będzie się chciało powrócić.
Mam nadzieję, że żaden z reżyserów nie podejmie się znów w najbliższym czasie wzięcia w swoje dłonie tak przeżartej historii słynnego zabójcy Ronalda DeFeo.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 5
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 4
Rozrywka: 5
Całokształt: 5

Razem: 51/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


czwartek, 12 października 2017

Krucyfiks (2017)

Reżyseria:Xavier Gens.
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes.
Produkcja: Wielka Brytania, Rumunia.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Ojciec Anton trafia do więziennej celi, oskarżony o zabójstwo opętanej przez demona zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy. Sprawą tą interesuje się młoda dziennikarka Nicole Rawlins, która zainspirowana tą historią wyrusza do Rumuni. Na miejscu odkrywa, że demony istnieją naprawdę i musi zrobić co tylko w jej mocy by pomóc niesłusznie oskarżonemu księdzu.

Moja Opinia: Xavier Gens ma na swoim koncie kilka ciekawych i udanych filmów. Możecie go skojarzyć z wyreżysrowania takich filmów jak ,,Frontieres'' czy ,,The Divide''. Po dłuższej przerwie wraca z filmem ,,Krucyfiks'', który reklamowany jako film twórców ,,Obecność'' i ,,Annabelle'' pewnie przyciągnie do kina sporą grupę ludzi. Premiera kinowa nastąpi dopiero jutro czyli 13 października, ale film dostępny jest już z polskimi napisami w internecie. Czy film jest warty tego by poświęcić mu uwagę?.
Uważam, że do kina wybrać się można, lecz nie jest to to czego się spodziewałem po obejrzeniu trailera. Jednak przyzwyczaiłem się już z myślą, że trailery często bywają lepsze niż sam film.
Zacznijmy może od trailera gdyż wszystkie najlepsze sceny w filmie zostały właśnie przedstawione w tym krótkim 2 minutowym zwiastunie. Rozumiem, że trailer ma na celu przyciągnąć uwagę, ale co z tego jak wykorzystuje się w nim najciekawsze sceny filmu??? Nic dzięki temu sceny te już nie wzbudzą w widzu jakiś większych emocji.
Przejdźmy teraz do fabuły. Nie jest ona odkrywcza i widzę drobne podobieństwo do ,,Egzorcyzmów Emily Rose'' lecz jest ona znacznie gorzej poprowadzona. Filmów o egzorcyzmach powstało już multum więc by zrobić jakiś ciekawy horror trzeba nieźle się natrudzić by przedstawić jakiś ciekawy pomysł. Oglądając ,,Krucyfiks'' miałem wrażenie, że był on robiony na siłę i nikt nie przykładał do niego jakiejś większej uwagi.
Film strasznie się dłuży, i przez to momentami staje się nudny. Czasem pojawia się jakaś wstawka z jump scenką by nieco pobudzić widza lecz większość z nich jest nieudana. Przestraszyłem się tylko raz. Moim zdaniem specjalista od dźwięku chyba nie miał prędzej do czynienia z horrorami, gdyż w momencie kiedy ma wyskoczyć jakaś postać zza kadru zbyt długo przedłuża muzykę, a gdy ona się skończy momentalnie wyskakuje jakaś postać zza kadru. Nie chcę spoilerować mówiąc o jakie sceny mi chodzi lecz uważam, że większość z was się ze mną zgodzi po obejrzeniu filmu.
Strasznie zawiodłem się również na końcowych egzorcyzmach. Trwają one może z pięć minut i nie wzbudzają większych emocji. Film trwa ponad półtorej godziny, a reżyser zamiast poświęcić temu więcej czasu, to nudzi widza niepotrzebnie przedłużając sceny.
Aktorstwo nie jest najgorsze lecz momentami razi gra nawet doświadczonej już w aktorstwie Sophie Cookson. Dla mnie wypadła ona w filmie bardzo niekorzystnie. Trochę irytowała mnie jej drętwa mimika twarzy i brak większych emocji. Reszta aktorów również niezbyt się popisała. Corneliu Ulici grający Ojca Antona chyba został wzięty do filmu z straganu. Kiepski aktor i dziwię się, że producenci zgodzili się go obsadzić w tak ważnej roli.
Znacznie lepiej wypadła opętana zakonnica. Choć pojawiała się ona w filmie na krótko to odegrała w horrorze najlepszą rolę.

Fajnie natomiast w filmie przedstawione zostały tereny Rumuni. Stare budynki i kościoły bardzo fajnie nadają się do kręcenia horrorów. Reżyser nawet sporo czasu poświęcił na przedstawienie terenu akcji z różnych stron. Kręcąc krajobrazy z góry, jak i klasycznie.

Kończąc mogę stwierdzić, że film można z ciekawości obejrzeć. Idzie dotrwać do końca lecz akcja strasznie długo się rozkręca. Liczyłem, że film będzie jednym z lepszych horrorów w tym roku lecz niestety się zawiodłem.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo : 6
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 5
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 5
Muzyka: 5
Rozrywka: 6
Całokształt: 5

Razem: 50/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 17 września 2017

Annabelle: Narodziny zła (2017)

Reżyseria: David F. Sandberg.
Scenariusz: Gary Dauberman.
Produkcja: USA.
Budżet: 15 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 49 minut.


Opis Filmu:Samuel Mullins wraz z żoną Esther mieszka w okazałym domu na totalnym pustkowiu. Mężczyzna zajmuje się tworzeniem lalek i tak właśnie powstała Annabelle. Dwanaście lat temu oboje stracili córkę Bee, która została potrącona przez samochód. Teraz postanawiają przyjąć pod swój dach grupkę dziewcząt z sierocińca, wraz z ich podopieczną zakonnicą Charlotte. Dziewczyny zostają poinformowane przez Samuela o chorobie żony, oraz o tym by nie zbliżać się do pokoju zmarłej Bee. Jednak jedna z nich Janice cierpiąca na polio czyli na paraliż jednej nogi łamie zasadę i otwiera pokój zmarłej córki. Tam znajduje ukrytą lalkę Annabelle. Mają też tam miejsce dziwne zjawiska, które wzbudzają w dziewczynce strach. Od tego momentu w domu zaczynają się dziać niewytłumaczalne dla nikogo zjawiska, a dziewczyny zaczynają wierzyć, że mają do czynienia z potężną siłą ukrytą w lalce.

Moja Opinia: David F. Sandberg nie jest zbyt mocno doświadczonym w kręceniu filmów reżyserem. Posiada on na swoim koncie kilka filmów, lecz rozgłos przyniósł mu dopiero horror ,,Kiedy gasną światła''. Jak na jego pierwszy horror wypadł on mu znakomicie. Oglądając zwiastun wypuszczony kilka miesięcy temu do sieci, byłem początkowo sceptycznie nastawiony, gdyż większość filmów grozy posiada lepszy zwiastun zapowiadający niż sam film. Jak jest w tym przypadku???. Nie zawiodłem się zbyt mocno, gdyż druga odsłona ,,Annabelle'' jest o wiele lepsza od pierwszej części z którą mieliśmy do czynienia w 2014 roku.Film jak wszystkie horrory reklamowane jako ,,twórców Obecności'' zarobił do tej pory bardzo dużą sumę pieniędzy, a krytycy przyjęli go bardzo pozytywnie jak i sama opinia publiczna.

Przejdźmy może wpierw do fabuły, która choć prosta bardzo sprawnie prowadzi nas przez film.Wszystko jest ze sobą spójne, nie ma niedociągniętych wątków no i co najważniejsze teksty wypowiadające przez aktorów nie są idiotyczne.
Sandberg bardzo sprawnie buduje również napięcie. Już od pierwszych minut filmu stara się nas podnieść z fotela montując jump scenkę, która wywołała prawie u mnie zawał. Jednak jeśli patrząc na cały film samych scen, które potrafią nieźle przestraszyć jest może z cztery. Nie dużo jak na film trwający prawie 2 godziny, ale mi to wystarczyło. Napięciu przez cały czas towarzyszy wspaniała muzyka Benjamina Wallfischa, która w odpowiednim momencie dudni po uszach i wywołuje ciarki na ciele.
Reżyser sprawnie też bawi się z widzem w kotka i myszkę dając nam różne poszlaki do tego by rozwiązać co się tak naprawdę dzieje w domu Mullinsów. Zadajemy sobie wiele pytań. Wiemy, że żona Samuela jest chora, ale przez długi czas nie wiemy czy to prawda. Mąż zamyka ją w pokoju, a my jedynie co słyszymy przerażający dźwięk dzwoneczka, którym wzywa swojego męża gdy czegoś potrzebuje.

Średnio mi się spodobała postać samego demona uwięzionego w lalce. Zbyt mocno w nim efektów komputerowych, które w mojej opinii działają na niekorzyść filmu. Bardzo mi on przypominał demona z ,,Naznaczonego'' Nie wiem czy czasem Sandberg nie czerpał z niego inspirację, ale zmieniając demonowi kolor z czerwonego na czarny, oraz dołożenie mu rogów jakoś nieszczególnie za mną przemawia. Na całe szczęście jego postać została ukazana dopiero pod koniec filmu więc jakoś specjalnie nie krzywdzi to całości.

Jak to na prawie dwu godzinny horror akcja rozgrywa się dość powoli, lecz reżyser postarał się o to by nie zanudzić widza. Gdy akcja ukazuje noc reżyser pokazuje jakąś scenę, która ma na celu nas przestraszyć. Tak jak wspomniałem wcześniej jump sceny są lecz nie wszystkie udane. Bywają momenty, że praca kamerą, oraz sama muzyka, lub jej brak dają nam sygnał do tego, że zaraz wyskoczy nam coś zza kadru. Lecz kilka razy się przestraszyłem i to porządnie.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jak w wykonaniu dzieci wypadło znakomicie. Na pierwszy plan została wysunięta Talitha Bateman, która gra rolę małej Janice. Widz utożsamia się z nią widząc jej niedolę. Biedna cierpi na paraliż nogi i widząc jej nieszczęście mamy nadzieję, że Annabelle będzie ją oszczędzać. Tak się jednak nie stało i ze wszystkich dziewcząt to właśnie ona najbardziej dostała po dupie od demona.
Reszta obsady również spisała się dobrze. Troszkę irytowała mnie postać Lulu Wilson grająca Lindę.

Kończąc  z całą pewnością mogę wam film polecić. Nie jest to horror obok którego można przejść obojętnie. Potrafi przestraszyć i trzymać w napięciu do ostatniej minuty. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 10
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 70/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 30 lipca 2017

Rec 2 (2009)

Reżyseria: Jaume Balaguero, Paco Plaza.
Scenariusz: Jaume Balaguero, Paco Plaza, Manu Diez.
Produkcja: Hiszpania.
Budżet: 5 600 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Druga część horroru rozpoczyna się w chwili gdy funkcjonariusz hiszpańskiej jednostki antyterrorystycznej GEO, wraz z lekarzem wchodzą do domu opanowanego przez ludzi zarażonych nieznaną odmianą wirusa wścieklizny. W wyniku tego stają się oni żadnymi krwi bestiami. Całą akcję nagrywają kamerki umieszczone w mundurach agentów, a ich celem jest przejęcie kontroli nad budynkiem.

Moja Opinia: Widząc sukces finansowy pierwszej części ,,Rec'' można było przypuszczać, że pojawi się druga odsłona. Za kamerą stanęli znów Balaguero i Plaza i stworzyli horror, który w dużej mierze trzyma podobny poziom co poprzednik.

Akcja filmu zaczyna się niemal w tym samym momencie gdy zostaje zakończona ostatnia scena oryginału. Dzięki temu wiemy, że finałowa scena pierwowzoru otwiera historię, a nie ją zamyka. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że praktycznie pisząc scenariusz reżyserzy nie musieli się szczególnie nad nim wysilać. I tak też zrobili. Doprowadzili do tego, że nie jest to już typowy horror o zombie, a więcej w nim religijnej metafizyki. Reżyserzy postanowili połączyć realistyczną formę dokumentu z paranormalną historią opętania w formie filmu o zombie. Wiem można się pogubić. Jednak pod względem fabuły można było dołożyć coś więcej.
Sequele mają do siebie to, że zazwyczaj jest w nich więcej akcji, więcej zombie i oczywiście jest bardziej krwawo. Tak też jest w drugiej odsłonie lecz zmianie lekko ulegli osoby zainfekowane, które już nie z tak wielką ochotą biegną do głośnych rozmów.

Bardzo dobrze duet Balaguero i Plaza podchodzi do trzymania widza w napięciu i straszenia. Pokazali to już w pierwszej części powodując u mnie przyśpieszone bicie serca. Jump scenki w ich wykonaniu naprawdę nieźle potrafią przestraszyć. Tak też i jest w tej części. Należą im się naprawdę wielkie brawa za to jak potrafią nagrać film za pomocą różnych kamer cyfrowych, nie powodując przy tym bólu oczu spowodowanych lataniem kamerą na wszystkie strony. Wszystko to nadaje filmowi wyrazu autentyczności i nawet brak ścieżki dźwiękowej nie przeszkadza. Jest wręcz plusem gdyż, widz nie wie w którym momencie może spodziewać się sceny, dzięki której podskoczy.

Nie podobało mi się w pierwszej części wyjaśnienie całej makabrycznej zagadki.. Teraz jednak wszystko zostało wyłożone na ławę. Wyjaśnione zostało pochodzenie wirusa, który okazuje się opętaniem i dobrze by było mieć przy sobie różaniec i biblię. Dobrze że brygada antyterrorystyczna posiada karabiny, z których często korzysta przez to robi się o wiele bardziej krwawo.
Zakończenie wypada o wile lepiej niż w poprzedniej części lecz nie chcę za dużo spoilerować.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jakoś szczególnie nie razi w oczy. O wiele bardziej podobała mi się obsada pierwszej części, która wypadała bardziej przekonująco. Bohaterowie byli trochę nijacy, a sama grupka głupich dzieciaków, nawet nie wiem jak ją skomentować.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że pomimo niedociągnięć i kilku innych minusów film nadal trzyma dobry poziom. Nie nudzi i co najważniejsze potrafi przestraszyć. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 6
Efekty specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 6
Muzyka: 4
Rozrywka: 9
Całokształt: 7

Razem: 69/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 4 czerwca 2017

Zbaw nas ode złego (2014)

Reżyseria: Scott Derrickson.
Scenariusz: Paul Harris Boardman, Scott Derrickson.
Produkcja: USA.
Budżet: 30 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 58 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Oficer nowojorskiej policji Ralph Sarchie rozpoczyna śledztwo w sprawie serii dziwnych, niedających się racjonalnie wytłumaczyć zbrodni. Podejrzewając, że mogą one mieć nadprzyrodzone pochodzenie zgłasza się o pomoc do księdza Ramireza, wyszkolonego w rytuałach egzorcyzmów.  Wspólnie postanawiają rozwiązać sprawę dziwnych morderstw.

Moja Opinia: Scott Derrickson jest już doświadczonym w kręceniu horrorów reżyserem. Ma na swoim koncie choćby takie tytuły jak ,,Egzorcyzmy Emily Rose'' czy ,,Sinister''. W 2014 roku obraz Scotta z hukiem wszedł do kin zbierając pochlebne opinie od publiczności i ciągnąc do sal kin wielomilionową widownię. Jednak krytycy byli podzieleni.
Derricson ostatnimi czasy ma szczęście do producentów, którzy wykładają wielomilionowe budżety na jego filmy, a te zwracają się z nawiązką. Przez wielu jego kunszt reżyserski jest podziwiany i porównywalny do Jamesa Wana, który w świecie horrorów uważany jest za najlepszego reżysera.

,,Zbaw nas ode złego'' poszerza grupę filmów o opętaniu, których powstało już multum. Choć reżyser łączy gatunek horroru z kryminałem można śmiało stwierdzić, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy. Jest to połączenie ,,Egzorcysty'' z ,,Siedem'' lecz można powiedzieć że dobrze zrealizowane. Film podobno oparty jest na prawdziwych wydarzeniach lecz rozum nie pozwala mi w to uwierzyć. Ile jest w tym prawdy, tego nikt nie wie.

Niewątpliwie mocną stroną filmu jest właśnie wplecenie wątku kryminalnego, który od samego początku trzyma widza w niepewności. Wiemy że wszystkie trzy dziwne sprawy coś ze sobą łączy lecz nie wiemy co. Dobrze, że Derricson postanowił przez dłuższy czas trzymać widza w niepewności, a nie wyrzucił wszystkich kart na stół już w pierwszych minutach. Dzięki temu film trzyma w napięciu. A napięciu pomaga idealnie wykreowana atmosfera. Reżyser sprawnie operuje grą świateł oraz wykorzystuje elementy otoczenia co podkreśla wrażenie ciągle czyhającego zagrożenia i obecności sił nadprzyrodzonych.

W filmie pojawia się dość sporo jump scenek, które kilkakrotnie przyprawiły mnie o szybsze bicie serca. Reżyser posługuję się typowymi dla horrorów sztuczkami. W najmniej odpowiednich sytuacjach światło nagle gaśnie, znienacka zwierzęta atakują, opętani uwielbiają wyskakiwać z cienia, a podczas egzorcyzmów wszystkie rzeczy zaczynają wariować.
Te chwyty choć często wykorzystywane są w filmach nadal potrafią trzymać widza w napięciu do ostatniej minuty.

Aktorstwo również jest mocną stroną filmu. Eric Bana idealnie wcielił się w postać policjanta, a Edgar Ramirez w rolę egzorcysty.

Uważam, że film Derricskona jest obrazem robionym trochę na siłę. Nie jest to zły film, ale widać, że robiony tylko po to by zarobić na nim jak największe pieniądze.
Reżyser nie nudzi, sprawnie prowadzi nas przez film i straszy kiedy uważa to za stosowne. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






.

piątek, 6 stycznia 2017

Incarnate (2016)

Reżyseria: Brad Peyton.
Scenariusz: Ronnie Christensen.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Opis Filmu: Młody chłopiec Cameron zostaje opętany przez nieznane nikomu siły. Zdesperowana matka prosi o pomoc egzorcystę Dr. Ember, który stosuje nowatorską metodę wyciągania ducha z ciała. Polega ona na wchodzenie w umysł osoby opętanej i próbowanie ją pokierować tak by wyszła ze stanu opętania. Dla Dr. Ember jednak będzie to coś więcej niż egzorcyzm, gdyż demon który opętał ciało chłopca w przeszłości zabił jego rodzinę.

Moja Opinia: Brad Peyton ma na swoim koncie bardzo udany i wysoko zarobkowy film, który mogliśmy podziwiać w zeszłym roku o tytule ,,San Andreas''. Doświadczenia w reżyserowaniu horrorów nie ma, ale postanowił podjąć się tematyki filmu, która jest bardzo ciężka do przedstawienia. Chodzi oczywiście o egzorcyzmy. Filmów o tej tematyce powstało mnóstwo, ale większość z nich jest nie warta nawet wzmianki. Tematyka ta jest bardzo trudna do przedstawienia, a reżyserzy często biorąc się za nią muszą się liczyć z masą krytyki. Incarnate jednak daleko do ideału.

Zacznę może od scenariusza, gdyż posiada on wiele braków. Dialogi są niejasne i nieraz pozbawione logiki. Do końca filmu nie jest jasne skąd tak naprawdę się wziął demon, który zaatakował ciało chłopca.
Jeśli chodzi o fabułę filmu to jest ona już bardzo mocno zużyta na tle ostatnich kilkunastu lat. Peyton posunął się jednak krok do przodu i przedstawia nową metodę egzorcyzmowania. Polega ona na wnikaniu przez Dr. Ember w podświadomość osoby opętanej. Jest to dobre posunięcie lecz nie do końca wyszlifowane.
Przeszkadzało mi również udźwiękowienie filmu. Jak na horror w tym filmie ścieżka dźwiękowa jest tak znikoma, że prawie jej nie ma. Pojawia się tylko czasem w sytuacjach zagrożenia.
Irytujące było dla mnie podejście matki do swojego syna. Przez większość czasu miałem wrażenie, że jego los jest jest obojętny. Nie przejmowała się jego stanem i było jej obojętne co się z nim stanie.
Charakteryzacja opętanego Camerona, również nie należy do najlepszych. Zmianie ulegają jedynie jego oczy, które zmieniają barwę na czarny.  Przez to jego postać nie wzbudza jakichkolwiek emocji.

Plusem filmu jest natomiast bardzo dobrze budowany klimat. Peyton nie rzuca nas na głęboką wodę i nie straszy zbyt często. Nagromadzone jump scenki, choć już oklepane potrafią w sytuacjach zagrożenia nieźle przestraszyć.

Jeśli chodzi o aktorstwo to bez większych rewelacji. Na pochwałę zasługuje jedynie Aaron Echart, który wcielił się w rolę Dr. Ember. Reszta aktorów nie grzeszy zdolnościami aktorskimi.

Kończąc nie jest to film, który potrafi zaskoczyć. Ma wiele braków i niedoskonałości. Jest to z całą pewnością film, który nie wzbudzi w widzu większych emocji i nie spowoduje tego, że powróci do niego za jakiś czas.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 5
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 6
Zakończenie: 6

Razem: 29/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





sobota, 12 listopada 2016

Ouija: Narodziny zła (2016)

Reżyseria: Mike Flanagan.
Scenariusz: Mike Flanagan, Jeff Howard.
Produkcja: USA.
Budżet: 9 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Los Angeles 1965 rok. Owdowiała matka dwójki dzieci zajmuje się odprawianiem seansów spirytystycznych. Choć oszukuje ludzi, uważa że w ten sposób daje im możliwość pożegnania się z ukochanymi. W celu urozmaicenia swojej pracy postanawia zakupić planszę ouija, przez którą jej najmłodsza córka Doris zaczyna kontaktować się z duchem podającym się za jej ojca. Wkrótce rodzina zmuszona będzie się zmierzyć z złym bytem, który bedzie dążył do zabicia całej rodziny.

Moja Opinia: Rzadko się zdarza by kontynuacje horrorów były lepsze niż pierwowzory. Mike Flanagan pokazał, że jest to możliwe. Pierwszą część Ouija mogliśmy podziwiać w 2014 roku. Film został dośc okrutnie przyjęty przez krytyków jak i samych widzów. Reżyser bardzo dobrego,, Oculusa'' niesiony ochotą zarobku postanowił stworzyć sequel, w którym przenosimy się w czasie do 1965 roku. Film ma wiele zalet jak i wad. Jednak nie sprawił, że chciałem opuścic salę kinową.
Niewątpliwym plusem filmu jest obsadzenie akcji w latach 60-dziesiątych XX wieku. Reżyser doskonale ukazał klimat panujący w tamtych latach i tym samym sprawia wrażenie, że cała ta historia działa się naprawdę. Zgodzę się z tym, że większość tego co prezentuje ten film została przedstawiona już w wielu filmach. Jednak Ouija: Narodziny zła ma w sobie wiele nowości, która sprawia, że film ogląda się z ciekawością.

Całośc akcji rozgrywa się głównie w domu w którym owdowiała  Alice zajmuje się dwójką dzieci Doris i Liną. Ponieważ film trwa jak na horror dośc długo to trzeba się liczyć z tym, że akcja będzie się rozgrywać powoli, Tak też jest w filmie Flanagana. Przez pierwsze pół godziny jesteśmy świadkami oszustwa rodziny, która zajmuje się seansami spirytystycznymi. Tym akcentem reżyser wywołuje przez chwilę uśmiech na naszych twarzach, ale tylko po to by za chwilę wbić nas w fotel. Druga część filmu jest nagromadzona kilkoma jump scenkami, które zależnie od widza potrafią nieraz przyprawić o gęsią skórkę.
Akcja nabiera tempa i dużo się dzieje. Stajemy się świadkami coraz dziwniejszego zachowania doris i jej powolnym opętaniu przez złego ducha.

Fajnym rozwiązniem było wprowadzenie polskiego wątku. Doris bowiem pisze dziwne listy w polskim języku. Dzięki temu dowiadujemy się z jakim złym bytem rodzina będzie musiała się zmierzyć. Nie jest to pierwsze nawiąznie do polskiego acentu, gdyż taki został już przedstawiony w ,,Kronikach Opętania'' gdzie mogliśmy podziwiać skrzynkę mówiącą polskim głosem.

Jeśli chodzi o postacie duchów to są one zbyt mocno wygenerowane komputerowo. Sprawia to, że nie są one zbyt realistyczne i nie straszą tak jak powinny. Sama Doris, gdy jest już opętana została przedstawiona zbyt mało przerażająco. Myślę, że grafik od efektów specjalnych dużo przekombinował i tym samym troszkę zepsuł drugą część filmu stawiając na prostotę.

Jeśłi chodzi o aktorstwo to nie mam się do czego przyczepić. Lulu Wilson grająca Doris idealnie wcieliła się w swoją rolę. Reszta aktórów również spisała się bardzo dobrze.

Jak już wcześniej wspomniałem film posiada i wady i zalety. Dla mnie jednak jest on i tak jedną z lepszych pozycji w tym roku, Ogólnie rok 2016 przynosi bardzo ciekawe horrory i myślę, że do końca roku jeszcze porzedstawię kilka ciekawych pozycji.
Dla osób, które nie oglądały prequela a chcą obejrzeć ten film to śmiało możecie to zrobić, Obie historie praktycznie się nie łączą. Zachęcam do oglądania.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty specjalne: 5
Aktorstwo: 8
Zakończenie: 7

Razem: 34/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)