niedziela, 24 grudnia 2017

Linia życia (2017)

Reżyseria: Niels Arden Oplev.
Scenariusz: Ben Ripley.
Produkcja: USA.
Budżet: 19 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 48 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Młoda studentka medycyny Courtney powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra. Od tego czasu fascynuje się tym co dzieje się z ludzką duszą po śmierci. W tajemnicy obmyśla niebezpieczny eksperyment do którego angażuje swoich znajomych Jamie'ego i Sophię. Prosi ona ich o to by na minutę zatrzymali jej akcję serca, po czym mają przystąpić do reanimacji. Eksperyment się udaje choć by przywrócić Courtney do życia Sophia wzywa na pomoc Raya, któremu się to udaje. Dziewczyna z zafascynowaniem opowiada o tym co widziała po drugiej stronie, oraz nabywa nowych zdolności, których pozostali uczestnicy eksperymentu zaczynają jej zazdrościć. W tym celu wszyscy prócz Raya poddają się eksperymentowi nie wiedząc że sprowadzają na siebie zagrożenie. Wkrótce cała czwórka będzie świadkami zdarzeń, których nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć.

Moja Opinia: Niels Arden jest doświadczonym reżyserem, który zajmuje się głównie kręceniem seriali. Ma na swoim koncie kilka filmów, lecz ,,Linia życia'' jest pierwszym horrorem, z którym przyszło mu się zmierzyć. Początkowo film miał być kontynuacją pierwowzoru z 1990, lecz ostatecznie stał się jego remakiem.

Przejdźmy wpierw do samego scenariusza, który powstał również w oparciu o pierwowzór. Lecz cieszę się, że Ben Ripley nie ściągnął z niego za dużo bo nie lubię oglądać remaków, które garściami czerpią ze swoich poprzedników. Ta wersja bardziej przypadła mi do gustu choć jestem chyba nielicznym, któremu się to podoba.
Również realizacyjnie film stanowczo się różni od pierwowzoru, który gatunkowo podpinał się pod thriller sci-fi, a Arden poszedł okrężną drogą serwując nam trzymający w napięciu horror, który momentami potrafi nastraszyć. Samych jump scenek da się policzyć na palcach jednej ręki, lecz były dwa momenty w których rzeczywiście się przestraszyłem.
Pytanie tylko komu, która wersja przypadnie do gustu? Jeśli wziąć pod uwagę wersję z 1990 roku, to posiadała ona w sobie magię, melancholię i baśniowość, których nowa wersja została wyzbyta emanując mrokiem, lękiem i strachem.
Oba obrazy więc mimo podobieństw różnią się od siebie co idzie zauważyć od pierwszych minut filmu.
Film posiada również bardzo dobrze zrealizowaną ścieżkę dźwiękową, która w momencie zagrożenia nieźle działa na emocjach.
Minusem filmu są słabo zrealizowane duchy podążające za naszymi bohaterami. Nie są one wygenerowane komputerowo lecz ucharakteryzowane przez kogoś kto się na tym chyba nie zna. W efekcie nie wzbudzają one strachu i wyzbyte są upiorności.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Pojawiła się jedna z moich ulubionych aktorek czyli Nina Dobrew, która idealnie według mojej opinii odnajduje się w każdych rolach. Muszę również wspomnieć o Ellen Page, która idealnie wcieliła się w rolę Courtney. Reszta aktorów również się bardzo dobrze spisała.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że mi odświeżona wersja ,,Lini życia'' bardziej przypadła do gustu. Pewnie dużo osób się ze mną nie zgodzi, lecz każdy ma prawo do swojego zdania. Film nie nudzi, potrafi momentami przestraszyć i trzyma w napięciu od pierwszej minuty. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 10 grudnia 2017

Krew na piasku (2016)

Reżyseria: Colin Minihan.
Scenariusz: Colin Minihan, Stuart Ortiz.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Na świecie rozpoczyna się apokalipsa zombiee. Molly wraz ze swoim chłopakiem Nickiem ucieka z Las Vegas by dotrzeć do swojego synka. Niestety podczas jazdy ich samochód zakopuje się w piasku, a Nick zostaje ugryziony przez żywego trupa. Przerażona Molly ucieka a wraz za nią podąża głodny ludzkiego mięsa zombiee.

Moja Opinia: Colin Minihan miał swój debiut w 2014roku kiedy spod jego ręki wyszedł bardzo dobrze zrealizowany film ,,Extraterrestrial''. Jako początkujący reżyser nieźle się spisał co jest niezwykle rzadkie w świecie kinematografii. Niedawno powrócił do nas z swoim najnowszym dziełem czyli filmem ,,Krew na piasku'', który wzbudził wielkie zainteresowanie wśród krytyków na całym świecie. Jedni są pod wrażeniem dając mu łatkę najlepszego horroru o zombie ostatnich lat, drudzy zaś krytykują prostą fabułę i kiepskie wykonanie. Ja akurat postaram się trochę obronić ten film, gdyż uważam, że jest godny polecenia.

Film zaczyna się w momencie kiedy następuje przelot kamery nad płonącym Las Vegas. Można już wywnioskować, że apokalipsa zombie nastała na dobre. Po tym fragmencie pojawia się nasza główna bohaterka Molly wraz ze swoim chłopakiem, którzy utknęli na pustyni. Po kilku minutach wiemy już, że kobieta będzie musiała uciekać przed jednym żywym trupem.
Fabuła może i wydaje się prosta ale na swój sposób wzbudziła moje zainteresowanie i co najważniejsze przebrnąłem przez cały film bez przysypiania.
Twórcom w mojej opinii udało się poniekąd wnieść w tym filmie trochę świeżości, gdyż nie kojarzę podobnego filmu o zombie. W swoim rodzaju film jest też trochę komedią, gdyż nieraz idzie się nieźle pośmiać z tego jak Molly traktuje zaistniałą sytuację. Mało tego Molly stara się wytresować osobnika który za nią podąża, co poniekąd jej się udaje.

Dużo osób zarzuca, że w filmie od samego początku do końca nic się nie dzieje lecz się z tym nie zgodzę. Początek rzeczywiście trochę przynudza, ale z minuty na minutę akcja się zagęszcza. Szkoda tylko, że reżyser przez większość filmu posłużył się jednym żywym trupem, który non stop śledzi naszą bohaterkę. Przez 90% procent filmu jesteśmy rzeczywiście skazani jedynie na tą dwójkę bohaterów. Lecz w momencie gdy Molly dotrze na lotnisko akcja nabiera już właściwego tempa. Pojawia się również więcej zombiaków, a także i więcej scen gore, których Minihan starał się jak najmniej pokazywać.

Troszkę na minus działa charakterystyka zombie. Są one mało przerażające i widać, że mało czasu poświęcono na to by je w jakikolwiek sposób dobrze ukazać.
Na szczęście aktorstwo wypada znakomicie. Świetnie dobrana rola Molly w którą wcieliła się Britanny Allen. Mimo, że nie ma na swoim koncie wielu zagranych ról to w tej wypadła bardzo dobrze. Jest zabawna i miło się ją ogląda.

W mojej opinii ,,Krew na piasku'' nie jest takim złym filmem jak go malują w internecie. Uważam też, że sama ocena na filmwebie jest za niska. Jest to film prosty, ale przyjemnie się go ogląda i nie nudzi. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim przypadnie on do gustu, ale na nudny wieczór spisuje się w sam raz. Polecam!

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 9
Efekty specjalne: 6
Scenariusz: 5
Zakończenie: 6
Brutalność: 5
Oryginalność: 7
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 60/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 26 listopada 2017

Śmierć nadejdzie dziś (2017)

Reżyseria: Christopher Landon.
Scenariusz: Scott Lobdell.
Produkcja: USA.
Budżet: 4 800 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 36 minut.


Opis Filmu: Piękna i znana w akademiku studentka Tree Gelbman zostaje zamordowana w dniu swoich urodzin. W momencie kiedy umiera budzi się na nowo w akademiku przeżywając jeszcze raz ten sam dzień co wczoraj. Dziewczyna uświadamia sobie, że ten dzień już przeżyła prędzej, a w nocy znów spotyka zamaskowanego zabójcę, który na nowo ją morduje. Tree znów budzi się w akademickim łóżku lecz teraz już wie co się wydarzy i będzie chciała za wszelką cenę przeżyć cały dzień do końca by wyjść z pętli czasowej do której z jakiejś przyczyny trafiła.

Moja Opinia: Christopher Landon ma na swoim koncie wyreżyserowanie aż czterech z sześciu części ,,Paranormal Activity''. Jest doświadczonym reżyserem, który głównie bierze na swoje barki kręcenie filmów grozy. W tym roku powraca do nas z horrorem ,,Śmierć nadejdzie dziś'', który niewątpliwie jest jednym z lepszych horrorów ostatnich lat. Oglądając pierwszy zwiastun filmu byłem nim zachwycony i miałem nadzieję, że sam film nie okaże się klapą, tak jak się to dzieje z większością filmów. Na całe szczęście się nie zawiodłem a sam film to swoista mieszanka komedii i horroru nawiązujące do slasherów które uwielbiam.

Landon podszedł do tego filmu na luzie, z przymrużeniem oka. Nie chce nas tylko straszyć, lecz bawi nas docinkami ze strony Tree, czy też jej samym podejściem do śmierci. Młodzieżowa muzyka idealnie oddaje obraz akademickich imprez, a wszystko to wkomponowane w klimat lat 80.

Reżyser bardzo dobrze przedstawia nam mordercę, którego nie jesteśmy w stanie zidentyfikować. Nie da się go przechytrzyć i gdziekolwiek dziewczyna by się schowała to on i tak ją odnajdzie. Wiemy jedynie, że może o być każdy, gdyż Tree żyje rozwiązłym trybem życia, uwodzi żonatych facetów i co najmniej pół akademika mogłaby chcieć ją zabić. Nawet gdy już dowiemy się kto jest zabójcą dziewczyny to i tak na tym się jeszcze nie skończy gdyż zamieszana jest w to jeszcze jedna osoba.
Jeśli ktoś nastawia się na jump scenki to możecie się rozczarować. Jest bodajże jedna scena, która potrafi nieźle przestraszyć, lecz na tym się kończy. Landon bardziej skupił się na tym by trzymać widza w napięciu poprzez śledzenie losów młodej studentki, która z dnia na dzień staje się celem mordercy. Przeplatane to jest wątkami komediowymi, które nieraz potrafią nieźle rozbawić. A bawi tu przede wszystkim podejście młodej dziewczyny do śmierci. Bawią nas jej zachowania, oraz zmiana jaka w niej zachodzi gdy ma na swoim koncie już kilka zgonów.

Począwszy od pierwszej minuty filmu a kończąc na ostatniej mogę stwierdzić, że film nawet przez chwilę nie nudzi. Dzieje się bardzo dużo, a z minuty na minutę akcja wręcz się zagęszcza. Nie trzeba długo czekać za rozwojem akcji, a całość opasana jest idealnie dobraną ścieżką dźwiękową, która świetnie oddaje klimat lat 80- dziesiątych i trzyma w napięciu.
Troszkę drażniło mnie zbyt wielkie podobieństwo do ,,Dnia świstaka'', z którego Landon czerpał garściami jak tylko mógł.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam się do nikogo przyczepić. Idealnie odegrana rola Jessicy Losse wcielającej się w rolę Tree. Idealnie odnalazła się w swojej roli i zapowiada się na znakomitą aktorkę mimo tego, że nie ma na swoim koncie zbyt wielu ról w filmach.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Śmierć nadejdzie dziś'' jest świetną propozycją na wieczór we dwójkę. Nie nudzi, trzyma w napięciu i momentami potrafi też nieźle rozbawić. Mam nadzieję, że Landon jeszcze nie raz nas zaskoczy ciekawym filmem.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 10
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 12 listopada 2017

Opiekunka (2017)

Reżyseria: Joseph McGinty Nichol.
Scenariusz: Brian Duffield.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Bohaterem filmu jest dwunastoletni Cole, do którego pod nieobecność rodziców nadal przychodzi opiekunka. Chłopak jest z tego powodu wyśmiewany w szkole, lecz nie robi to na nim wrażenia gdyż jego opiekunką to nadzwyczajnie piękna licealistka Bee, za którą ogląda się nie jeden facet. Bee wydaje się być dziewczyną idealną. Można z nią porozmawiać o wszystkim, pobawić się czy też zwierzyć ze smutków. Cole jednak postanawia za namową koleżanki sprawdzić co dziewczyna robi w jego domu w momencie kiedy on idzie spać. Chłopak na własne oczy widzi jak Bee wraz z swoimi znajomymi mordują jej nowo poznanego chłopaka i podsłuchuje, że zamierza w jego domu odprawić satanistyczny rytuał.

Moja Opinia: Joseph McGinty Nichol zajmował się głównie kręceniem teledysków sławnych gwiazd. Jednak swoje ambicje jako reżyser pokazał dopiero stając za kamerą filmu ,,Aniołki Charliego''. Flm ten przyniósł mu rozgłos i obecnie ma na swoim koncie wyreżyserowanie wielu filmów. W tym roku powraca do nas z komedio - horrorem, który w mojej opinii jest Netfliksową perełką sięgającą do lat 80= dziesiątych w których slashery grały główne skrzypce w kinach.

Widać, że McGinty nie do końca jeszcze wyzbył się nawyków wyniesionych z kręcenia wideoklipów, co widać bardzo dokładnie od pierwszych minut filmu. Ścieżka dźwiękowa, tempo filmu, oraz napisy które zajmują połowę ekranu to tylko kilka elementów, które w mojej opinii idealnie oddają klimat filmu.

,,Opiekunka'' jednak nie jest horrorem, który będzie miał za zadanie nas straszyć jump scenkami. Jest to film, który miesza horror z komedią. Nie brak w nim krwawych scen gore. Możemy ujrzeć przebijanie głów, podcinanie gardła, postrzał w piersi, wbijanie noży w głowę i tym podobnym momentów, które są typowe dla slasherów. Można  się również pośmiać głównie z tekstów wypowiadanych przez głównych bohaterów. Szczególnie rozbawiła mnie scena postrzelonej w pierś Allison.

Nie podobał mi się natomiast początek filmu, który się dość długo rozkręcał i trochę nudził. Akcja dopiero nabiera tempa w momencie kiedy Bee zabija przyprowadzonego do domu chłopaka. Od tego momentu na ekranie dużo się dzieje i z ochotą śledzi się losy Cola, który po kolei stara się likwidować przyprowadzonych przez opiekunkę znajomych.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do nikogo przyczepić. Judah Lewis doskonale odnalazł się w roli Cola. Mimo młodego wieku zapowiada się na świetnego aktora. Oczywiście pochwały należą się również Samarze Weaving wcielającej się w rolę pięknej Bee. Nie powiem było na czym oko zawiesić i aktorsko pomimo tego, że nie ma na swoim koncie zbyt wielu zagranych ról, to świetnie sobie poradziła. Reszta aktorów również wypadła świetnie.

Kończąc ,,Opiekunka'' jest filmem w sam raz na nudny wieczór. Nie jest to typowy horror, który straszy nas duchami czy innymi potworami. Jest to mieszanka czarnej komedii i horroru, który z ciekawością się ogląda. Ponieważ uwielbiam slashery z lat 80- dziesiątych to ten film wywarł na mnie spore wrażenie. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 2
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 5 listopada 2017

Zapowiedź ,,Slumber'' 2017

Już 10 listopada do kin trafi przerażający horror ,,Slumber'', z gwiazdą trylogii ,,Niezgodna'' Maggie Q - w roli głównej.

Alice (Magge Q) jest cenioną specjalistką zajmującą się zaburzeniami snu. O pomoc do niej zwraca się rodzina, która nawiedzana jest przez demona. Paraliżuje on swoje ofiary podczas snu, stając się ich prawdziwym koszmarem i uwalniając straszną agresję, którą kierują przeciwko sobie. Alice musi porzucić naukowy racjonalizm, aby pomóc nękanej rodzinie i pokonać nękające ją demony przeszłości.

Reżyseria: Jonathan Hopkins.
Scenariusz: Richard Hobley, Jonathan Hopkins.
Produkcja: Wielka Brytania, USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 24 minuty.
Dystrybucja w Polsce: Best Film CO.


Amityville: Przebudzenie (2017)

Reżyseria: Franck Khalfoun.
Scenariusz: Franck Khalfoun.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Joen nie patrząc na złą opinię kupuje dom w Amityville. Wprowadza się do niego ze swoją siedemnastoletnią córką Belle, jej bratem bliźniakiem Jamesem, który od dwóch lat w wyniku wypadku przebywa w śpiączce, oraz najmłodszą córką Juliet. Joen jako jedyna z rodziny wierzy, że jej syn powróci do zdrowia i znów będą tworzyć kochającą rodzinę. Wkrótce Belle odkrywa, że matka cały czas ich okłamywała nie mówiąc, że w domu doszło do tragedii, w której to niejaki Ronald DeFeo wymordował całą swoją rodzinę. W domu zaczynają dziać się niepokojące zjawiska, a ponadto stan Jamesa zaczyna się nieoczekiwanie poprawiać. Belle zaczyna podejrzewać, że jej bratem zawładnęła nieludzka siła.

Moja Opinia: Amityville jest chyba jedynym horrorem, którego reżyserzy nie próbują zostawić w spokoju. Z tego co wyczytałem najnowsza część Franka Khalfoun jest już 18 -nastym filmem poruszającym tematykę słynnego zabójcy Ronalda DeFeo. Myślę, że to już stanowczo za dużo. ,,Amityville: Przebudzenie'' miał być horrorowym hitem, który wstępną premierę miał mieć w 2015 roku, lecz jego premierę przesuwano w czasie i tak o to ujrzał światło dzienne dopiero w 2017 roku nie trafiając nawet do dystrybucji kinowej. Nawet polskie kina z kalendarza premier zrezygnowały z tej produkcji.
Przejdźmy może do filmu. Khalfoun ma na swoim koncie dobry remake horroru ,,Maniac'', oraz trzymający w napięciu thriller ,,Poziom -2''. Jak wygląda ,,Amtyville: Przebudzenie'' w jego wykonaniu???. W mojej opinii przeciętnie.
Nowa odsłona serii jest ,,Rebootem'' czyli filmem który porusza tematykę poprzednich części, lecz nie jest jej prequelem ani kontynuacją. Uważam, że to właśnie sprawiło, że film został chłodnie przyjęty przez publikę jak i samych krytyków.
Mi osobiście ten koncept przypadł do gustu. Khalfoun przedstawił nam nową, świeżą historię, w której to bohaterowie o ciemnej stronie swojego domu dowiadują się oglądając w nocy ,,Amityville'' z 1979 roku.
Bardzo fajnie została również wykreowana postać Jasona. Charakteryzatorzy idealnie oddali mu cechy upiorności kreując go na wychudzonego i powyginanego nastolatka przykutego do łóżka od dwóch lat, którego złe siły chcą wykorzystać w najgorszy z możliwych sposobów.

Bardzo słabo w filmie zostały przedstawione jump scenki. Reżyser chyba ma małe pojęcie o straszeniu widza w ten sposób. Większość z nich jest totalną klapą. Jest tylko jedna scena, w której się choć trochę drgnąłem. Jednak nie sposób jest przestraszyć widza wstawiając w lustro odbicie upiornego Jamesa, czy dziwnych zdań wypowiadających przez małą Juliet.

Komputerowe zagrywki z muchami również nie robią większego wrażenia. Scena ta została tak sztucznie przedstawiona, że spec od tych efektów powinien się wstydzić. Dzisiejsze horrory klasy B mają  je o wiele lepiej zrealizowane.

Sama muzyka w filmie pozostawia dużo do życzenia. Jest ona niepotrzebnie przedłużana w momentach kiedy ma mieć miejsce jump scena. Przez ona sama nie robi na nas wrażenia, a sama ścieżka dźwiękowa nie za bardzo pasuje do horroru.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do nikogo przyczepić. Bardzo mi się podobała rola Joan, którą zagrała znakomita Jennifer Jason Leigh. Khalfoun idealnie wykreował ją na kochającą matkę walczącą o swojego syna, która za wszelką cenę chce zrobić wszystko by powrócił do świata żywych. Mała Juliet również idealnie odnalazła się w swojej roli.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Amityville: Przebudzenie'' jest niepotrzebnie nakręconym horrorem. Idzie bez problemu przebrnąć do końca ale nie jest to film, do którego będzie się chciało powrócić.
Mam nadzieję, że żaden z reżyserów nie podejmie się znów w najbliższym czasie wzięcia w swoje dłonie tak przeżartej historii słynnego zabójcy Ronalda DeFeo.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 5
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 4
Rozrywka: 5
Całokształt: 5

Razem: 51/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 29 października 2017

Leatherface (2017)

Reżyseria: Alexandre Bustillo, Julien Maury.
Scenariusz: Seth M. Sherwood.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: W Teksasie rodzina Sawyerów brutalnie morduje córkę miejscowego policjanta. Ojciec dziewczyny choć nie mając dowodów próbuje za wszelką cenę udowodnić, że to Verna wraz z swoimi synami się do tego przyczyniła. Mszcząc się na niej udaje mu się wysłać jej najmłodszego syna Jeda do ośrodka psychiatrycznego dla dzieci. Dziesięć lat później chłopak wraz z grupą innych pacjentów ośrodka ucieka z niego porywając ze sobą młodą pielęgniarkę Lizzy. Od tego momentu będzie ona świadkiem krwawych mordów dokonywanych przez uciekinierów.

Moja Opinia: Alexandre Bustillo i Julien Maury mają na swoim koncie dwa bardzo dobrze zrealizowany horrory ,,Najście'' i ,,Livide''. Biorąc się za prequel ,,Teksańskiej masakry piłą mechaniczną'', oglądając zwiastun miałem nadzieję, że zobaczę coś bardzo zbliżonego do oryginału z 1974 roku. Choć klimatem bardzo go przypomina to jednak ,,Leatherface'' jest filmem średnim, który ostatnimi czasy wzbudził trochę zamieszania. Krytycy na całym świecie są podzieleni. Jedni uważają, że jest to najlepiej zrealizowane dopełnienie dzieła Tobe Hoopera jakie kiedykolwiek zrealizowano. Drudzy zaś uważają, że twórcy serwują widzom thriller psychologiczny w którym brakuję napięcia i okrucieństwa znanych z oryginału.

Przejdźmy może do fabuły. Nie jest może ona zbytnio odkrywcza, ale całość trzyma się kupy i dialogowo nawet nie można się do niczego doczepić. Wszystkie sceny są spójne i nie trzeba sobie przez większość filmu zadawać pytania, ,,ale o co w tym chodzi?''.
Reżyserzy postanowili skupić się na przedstawieniu portretu psychologicznego głównego bohatera czyli ,,Leatherface''. Uciekli od poprzednich zagrań, które przedstawiały mężczyznę biegającego z piłą jako psychicznie upośledzonego, mającego szaleństwo zakodowane w genach. Niektórzy mogą uważać, że popełnili oni zbrodnie niszcząc portret bohatera, jednak w mojej ocenie Bustillo i Maury przedstawili historię znacznie lepiej. Pokazali, że mordercze skłonności Leatherface nie posiadał od urodzenia, a są one wynikiem złego wychowania i wpływu całej rodziny, która za wszelką cenę burzyła mu psychikę mordując w brutalny sposób ludzi. W najnowszej części został on początkowo przedstawiony jako mały chłopiec, który w dniu swoich urodzin dostaje piłę mechaniczną, a jego matka, każe mu nią zabić złodzieja świń. Chłopak jednak tego nie robi, stawia opór. Jednak wpływ braci zmienia go do tego stopnia, że bierze udział w zabójstwie córki policjanta.

Kolejnym fajnym zagraniem reżyserów było mylenie widza w momencie gdy akcja przenosi się do szpitala psychiatrycznego. Prawie do końca filmu mylą nas co do tożsamości Jeda. Poznajemy grupkę osób przebywających w zakładzie. Akcja ma miejsce gdy nasz bohater jest już dorosły i tak naprawdę nie wiemy, który z nich to Leatherface. Podejrzenia padają na Ike, Jacksona i Buda, którego ja obstawiałem. Żeby przekonać się, który to z nic musimy przebrnąć, aż do końcówki filmu.

Od kiedy Hooper wziął się za ,,Teksańską maskarę piłą mechaniczną'' przedstawiał film jako bardzo krwawą jatkę, która potrafiła wzbudzać w widzach odczucie zniesmaczenia. Krew lała się litrami, a dopełnieniem tego były makabryczne sceny odciętych kończyn czy oskórowania człowieka. To właśnie ta brutalność ciągnęła się przez kolejne części produkowane na przestrzeni lat. Tu jednak sprawa wygląda inaczej. Bustillo i Maury odeszli od tej zagrywki i przedstawili przez to film jako bardzo mdły. Są sceny mocne, ale to już nie to samo. Nie robi już wrażenia przecięcie piłą nogi, czy odstrzelenie policzka głównemu bohaterowi. Sceny są bardzo mało krwawe co mi się bardzo nie spodobało. W całym filmie była tylko jedna scena po której zrobiło mi się niedobrze. Chodzi mi o scenę uprawiania seksu w przyczepie przez Ike, Clarice i gnijącego trupa.

Nie podobała mi się sama postać Leatherface. Od przestrzeni lat przedstawiany on był jako spotężnie zbudowany ponad dwu metrowy chłop. A tu mamy szczupłego, niskiego chłopaka, który no nie pasuje na psychopatycznego mordercę. Jest on nijaki w stosunku do wszystkich poprzednich wersji.

Jeśli chodzi o aktorstwo to prócz Lili Taylor grającą Verne Sawyer i Stephena Dorffa nie można nikogo pochwalić. Aktorstwo wypadło średnio i bardzo irytowała mnie rola Vanessy Grasse grającą uprowadzoną pielęgniarkę. W ocenie jednak dodam punk więcej Dla Lili, którą uwielbiam od kiedy zagrała w ,,Obecności''.

Kończąc mogę stwierdzić, że najnowsza wersja Leatherface jest filmem przez, który idzie śmiało przebrnąć do końca bez nudy. Jednak nie jest to to czego oczekiwałem. Brakuje tu przede wszystkim krwawej jatki i dobrych aktorów. Myślę, że przyszedł już najwyższy czas by zostawić ,,Teksańską maskarę piłą mechaniczną'' w spokoju i skończyć wszystko na tej części.

Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6
Brutalność: 5
Oryginalność: 5
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 22 października 2017

To (2017)

Reżyseria: Andres Muschietti.
Scenariusz: Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga.
Produkcja: Kanada, USA.
Budżet: 35 000 000 $.
Czas trwania filmu: 2 godziny 15 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: W niewielkim miasteczku Derry z niewytłumaczonych przyczyn zaczynają znikać dzieci. Grupa dzieciaków bojąc się o własne życie postanawia za wszelką cenę odkryć co jest przyczyną zniknięć. Niebawem odkrywają, że przyjdzie im walczyć z nikczemnym klaunem o imieniu Pennywise, który co 27 lat pojawia się na nowo by porwać i torturować dzieci. Film oparty na motywach słynnej powieście Stephena Kinga o tym samym tytule.

Moja Opinia: Słynna powieść Stephena Kinga stała się światowym bestselerem w latach 80- dziesiątych. Pierwsza ekranizacja ,,To'' pojawiła się w 1990 roku, a teraz dokładnie po 27 latach do sal kin ponownie zawitał przerażający klaun Pennywise. Z wielką niecierpliwością czekałem na ten film i wiedziałem, że Muschietti sobie z nim dość dobrze poradzi. Jednak on zrobił to dużo lepiej niż się spodziewałem. ,,To'' w jego wykonaniu mogę już teraz określić najlepszym horrorem 2017 roku. Muschietti stworzył film, który jest tak samo zabawny jak i przerażający, a co najważniejsze każda z postaci została bardzo dobrze ukazana. Po latach dobrych i złych ekranizacji powieści Kinga wreszcie doczekaliśmy się perełki. Czytałem w internecie, że sam Stephen oglądał film dwa razy i był pod wielkim wrażeniem ekranizacji Andersa.
Należy również wspomnieć, że reżyser, oraz trzech scenarzystów nie mieli takiego łatwego zadania, gdyż musieli w 2 godzinach przedstawić książkę, która liczy ponad 1000 stron. Poradzili sobie w mojej opinii świetnie.
Największym wyzwaniem dla reżysera była otwierająca scena filmu, która na przestrzeni lat stała się kultową. Chodzi oczywiście o małego Georgiego, który puszcza swój okręt do rwącego nurtu wody. Niestety wpada on do kanalizacji, gdzie po raz pierwszy ujrzymy przerażającego i momentami zabawnego klauna Pennywise. Scena z odgryzioną ręką i zabójstwem małego chłopca została tak samo dobrze przedstawiona jak w pierwowzorze.
Ci, którzy spodziewają się tylko horroru mogą być troszkę zawiedzeni. Owszem są sceny straszne, które mogą nieraz widza przestraszyć, ale Muscietti ukazuje również coś więcej niż horror. Pokazuje dorastanie dzieciaków, oraz relacje jakie ich łączą. Pokazuje co to jest przyjaźń praz współczucie.
Jeśli zaś chodzi o zło przedstawione w filmie to brawa należą się dla charakteryzatorów i speców od efektów specjalnych, gdyż postać Pennywisa została przedstawiona idealnie. Choć momentami jest on śmieszny to nieźle bym się przestraszył widząc takiego klauna w pobliżu.
W filmie zostało bardzo dużo nagromadzonych scenek z idealnie wygenerowanymi strasznymi postaciami. Chodzi mi tu o trędowatego ścigającego Eddiego, kobietę z obrazu z wyprasowaną twarzą, która czai się na Stanleya. Fajnie została również ukazana scena tryskającej z umywalki krwi na Beverly.
Każda straszna scena jednak została owinięta wątkiem humorystycznym by zdusić w widzu napięcie. Momentami można się nieźle uśmiać z przekleństw lecących z ust dzieciaków jak i zachowań samego klauna. Rozbawiła mnie szczególnie końcowa scena gdy Pennywise tańczył.
Całość zostaje opasana idealnie dobraną muzyką, która pomaga budować nastrój i bardzo dobrze wiąże całość.
Największym plusem jest jednak aktorstwo w wykonaniu dzieciaków. Nie ma takiej osoby, na którą mógłbym powiedzieć coś złego. Wszyscy odnaleźli się w swoich rolach idealnie. Myślę że odegrali swoje życiowe role, a co najważniejsze wszystkich ich ujrzymy za dwa lata, gdyż powstaje druga część ,,To'' planowana na 2019 rok.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,To'' w wykonaniu Muchiettiego ma zadatki do najlepszego horroru w 2017 roku. Film nie nudzi a trzyma w napięciu i momentami potrafi nieźle rozbawić. Mam nadzieję że druga odsłona walki z morderczym klaunem przewidziana na 2019 rok będzie trzymała poziom tego filmu.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 10
Scenariusz: 8
Zakończenie: 9
Brutalność: 5
Oryginalność: 8
Mużyka: 10
Rozrywka: 9
Całokształt: 8

Razem: 84/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


czwartek, 12 października 2017

Krucyfiks (2017)

Reżyseria:Xavier Gens.
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes.
Produkcja: Wielka Brytania, Rumunia.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Ojciec Anton trafia do więziennej celi, oskarżony o zabójstwo opętanej przez demona zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy. Sprawą tą interesuje się młoda dziennikarka Nicole Rawlins, która zainspirowana tą historią wyrusza do Rumuni. Na miejscu odkrywa, że demony istnieją naprawdę i musi zrobić co tylko w jej mocy by pomóc niesłusznie oskarżonemu księdzu.

Moja Opinia: Xavier Gens ma na swoim koncie kilka ciekawych i udanych filmów. Możecie go skojarzyć z wyreżysrowania takich filmów jak ,,Frontieres'' czy ,,The Divide''. Po dłuższej przerwie wraca z filmem ,,Krucyfiks'', który reklamowany jako film twórców ,,Obecność'' i ,,Annabelle'' pewnie przyciągnie do kina sporą grupę ludzi. Premiera kinowa nastąpi dopiero jutro czyli 13 października, ale film dostępny jest już z polskimi napisami w internecie. Czy film jest warty tego by poświęcić mu uwagę?.
Uważam, że do kina wybrać się można, lecz nie jest to to czego się spodziewałem po obejrzeniu trailera. Jednak przyzwyczaiłem się już z myślą, że trailery często bywają lepsze niż sam film.
Zacznijmy może od trailera gdyż wszystkie najlepsze sceny w filmie zostały właśnie przedstawione w tym krótkim 2 minutowym zwiastunie. Rozumiem, że trailer ma na celu przyciągnąć uwagę, ale co z tego jak wykorzystuje się w nim najciekawsze sceny filmu??? Nic dzięki temu sceny te już nie wzbudzą w widzu jakiś większych emocji.
Przejdźmy teraz do fabuły. Nie jest ona odkrywcza i widzę drobne podobieństwo do ,,Egzorcyzmów Emily Rose'' lecz jest ona znacznie gorzej poprowadzona. Filmów o egzorcyzmach powstało już multum więc by zrobić jakiś ciekawy horror trzeba nieźle się natrudzić by przedstawić jakiś ciekawy pomysł. Oglądając ,,Krucyfiks'' miałem wrażenie, że był on robiony na siłę i nikt nie przykładał do niego jakiejś większej uwagi.
Film strasznie się dłuży, i przez to momentami staje się nudny. Czasem pojawia się jakaś wstawka z jump scenką by nieco pobudzić widza lecz większość z nich jest nieudana. Przestraszyłem się tylko raz. Moim zdaniem specjalista od dźwięku chyba nie miał prędzej do czynienia z horrorami, gdyż w momencie kiedy ma wyskoczyć jakaś postać zza kadru zbyt długo przedłuża muzykę, a gdy ona się skończy momentalnie wyskakuje jakaś postać zza kadru. Nie chcę spoilerować mówiąc o jakie sceny mi chodzi lecz uważam, że większość z was się ze mną zgodzi po obejrzeniu filmu.
Strasznie zawiodłem się również na końcowych egzorcyzmach. Trwają one może z pięć minut i nie wzbudzają większych emocji. Film trwa ponad półtorej godziny, a reżyser zamiast poświęcić temu więcej czasu, to nudzi widza niepotrzebnie przedłużając sceny.
Aktorstwo nie jest najgorsze lecz momentami razi gra nawet doświadczonej już w aktorstwie Sophie Cookson. Dla mnie wypadła ona w filmie bardzo niekorzystnie. Trochę irytowała mnie jej drętwa mimika twarzy i brak większych emocji. Reszta aktorów również niezbyt się popisała. Corneliu Ulici grający Ojca Antona chyba został wzięty do filmu z straganu. Kiepski aktor i dziwię się, że producenci zgodzili się go obsadzić w tak ważnej roli.
Znacznie lepiej wypadła opętana zakonnica. Choć pojawiała się ona w filmie na krótko to odegrała w horrorze najlepszą rolę.

Fajnie natomiast w filmie przedstawione zostały tereny Rumuni. Stare budynki i kościoły bardzo fajnie nadają się do kręcenia horrorów. Reżyser nawet sporo czasu poświęcił na przedstawienie terenu akcji z różnych stron. Kręcąc krajobrazy z góry, jak i klasycznie.

Kończąc mogę stwierdzić, że film można z ciekawości obejrzeć. Idzie dotrwać do końca lecz akcja strasznie długo się rozkręca. Liczyłem, że film będzie jednym z lepszych horrorów w tym roku lecz niestety się zawiodłem.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo : 6
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 5
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 5
Muzyka: 5
Rozrywka: 6
Całokształt: 5

Razem: 50/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 8 października 2017

Wish Upon (2017)

Reżyseria: John. R. Leonetti.
Scenariusz: Barbara Marshall.
Produkcja: USA.
Budżet: 12 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Nastoletnia Clare mieszka z ojcem, który zajmuje się zbieraniem śmieci. Pewnego dnia przeszukując śmietniki znajduje tajemniczą skrzynkę, którą postanawia dać swojej córce. Dziewczyna stara się przetłumaczyć chińskie zdania zdobiące owe pudełko, lecz jedyne czego się dowiaduje to to, że spełnia ona 7 życzeń. Chcąc zemścić się na koleżance, która dokucza jej w szkole wypowiada pierwsze życzenie myśląc, że i tak się nie spełni. Następnego dnia w szkole uświadamia sobie, że tajemnicza skrzynka nie jest tylko zwykłą ozdobą, a przedmiotem, który może pomóc jej zmienić swoje życie. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że każde wypowiedziane przez nią życzenie skutkuje opłatą w postaci śmierci bliskiej jej osoby.

Moja Opinia: John R. Leonetti jest twórcą takich horrorów jak ,,Annabelle''. W świecie filmów jest obeznany gdyż miał udział w wielu dobrych produkcjach takich jak między innymi ,,Obecność'' czy ,,Naznaczony''. Najnowszy horror w jego wykonaniu został dość mocno napiętnowany przez krytyków jak i opinie publiczną. Jednak czy rzeczywiście jest takim słabym filmem ???. W mojej ocenie nie.
Film trafił do dystrybucji kinowej, jednak w polskich kinach nie był grany. Reklamowany jako film twórcy Annabelle przyciągnął do kin dość sporą grupę osób, które pomogły mu zarobić pokaźną sumę pieniędzy.
Najczęściej ludzie zarzucają filmowi podobieństwo do takich filmów jak ,,Władca życzeń'' czy ,,Efektu motyla''. Jednak w dzisiejszych czasach co drugiemu horrorowi można przyszyć łatkę podobnego do innego filmu.  ,,Wish Upon'' został zaklasyfikowany jako ,,teen horror'' i w mojej ocenie na tle innych filmów z ostatnich lat nie wypada najgorzej i przede wszystkim nie zanudza. Przez cały seans przeszedłem bez zmrużenia oka.
Fabuła można powiedzieć, że prosta i oklepana. Jednak trzyma się kupy a w dzisiejszych horrorach o to ciężko. Pojawia się główna bohaterka czyli Clare Shannon. Młoda, ładna dziewczyna, która jest mało lubiana w szkole. Na domiar złego ma ojca, który zajmuje się zbieraniem śmieci, a matka powiesiła się na jej oczach gdy była dzieckiem. Jednak pewnego dnia dostaje od ojca chińskie pudełko życzeń, które jest dla niej szansą na lepsze życie. Dzięki niemu wychodzi z biedy, mści się na dziewczynie, która jej dokucza, zdobywa chłopaka, który się jej podoba i zmienia ojca, który powrócił do gry na saksofonie. Jednak każde jej życzenie zbiera śmiertelne żniwo, które początkowo nie robi wrażenia na dziewczynie.. Same sceny gore nie są aż tak brutalne. Każda scena została idealnie dopracowana by nie wzbudzić w widzu wrażenia zniesmaczenia. Każda śmierć została bardzo dobrze technicznie przedstawiona. Zastrzeżenie jednak mam do niektórych scen, które graficy przedstawili w taki sposób, że chciało mi się śmiać. Chodzi mi głównie o scenę, w której ojciec Clare wymienia przebite koło w samochodzie. Gdy będziecie uważnie oglądać możecie dostrzec, że w momencie kiedy koło się kula po drodze i zostaje odbite przez nadjeżdżające auto, w momencie gdy ojciec Clare podnosi się z ziemi unikając śmierci koło, które mu uciekło z powrotem jest w aucie. Drugą przesadzoną sceną jest końcówka filmu. Nie chcę za dużo spoilerować, ale potrącenie przez samochód i wyrzucenie ciała na 5 metrów w górę było przesadą. Mało tego samochód nie posiada żadnego zagniecenia.

Jeśli chodzi o jump scenki to w filmie jest tylko jedna i mnie osobiście przestraszyła. Nie jest to jednak film, przez którego nie będziecie mogli spać pół nocy.
Aktorstwo stoi na przyzwoitym poziomie. Joey King wcielająca się w postać Clare idealnie odnalazła się w tej roli. Mogliśmy ją podziwiać między innymi w ,,Obecności''. Reszta aktorów również wypadła przyzwoicie.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że Wish Upon nie jest wcale takim słabym filmem. Leonetti sprawnie prowadzi nas przez film i nie zanudza. Idzie bez problemu przetrwać film do napisów końcowych. Choć brak w nim jump scenek to jako horror na zabicie czasu w gronie znajomych wypada dobrze.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 58/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 1 października 2017

Powrót zła (2010)

Reżyseria: Darren Lynn Bousman.
Scenariusz: Charles Kaufman, Scott Milam.
Produkcja: Kanada, USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 52 minuty.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Trójka braci napada na bank, a jeden z nich zostaje postrzelony. Uciekając przed policją postanawiają ukryć się w rodzinnym domu, który należy do ich matki. Jednak docierając na miejsce orientują się, że dom zamieszkany jest przez nowych właścicieli, którzy akurat imprezują. Z racji ciężkiego stanu postrzelonego brata postanawiają zostać w domu, a wszystkie przebywające w nim osoby zostają ich zakładnikami. Niebawem do domu przybywa matka przestępców, która posiadając psychopatyczne skłonności gotowa jest sama w brutalny sposób pozbyć się nowych lokatorów.

Moja Opinia: Darren Lynn Bousman jest znany głównie z wyreżyserowania trzech części ,,Piły'', oraz segmentu ,,Tales of Halloween''. Zajmuje się głównie kręceniem horrorów lecz tym razem ,,Powrót zła'' ciężko jest zaklasyfikować pod jeden gatunek filmowy. Brutalność filmu, którą często pokazuje na ekranie można podpisać pod kino tortur porn. Więc w większości portali film klasyfikowany jest jako horror i thriller psychologiczny.

Niewątpliwie wielkim plusem filmu jest idealne przedstawienie relacji oprawca-ofiara. Bousman przedstawia nam oprawców, którzy okazują się być dość specyficzną rodzinką. Pojawia się trójka braci (przestępców), ich siostra oraz posiadająca problemy emocjonalne matka. Dla pieniędzy oni gotowi są zrobić praktycznie wszystko. Ofiarami natomiast są nowi lokatorzy mieszkania, którzy wraz z znajomymi świętowali jego zakup. Wśród nich na pierwszy plan wysuwają się kobiety, które jako jedyne postanawiają walczyć z zaistniałą sytuacją. Mężczyźni natomiast przedstawieni zostali jako pozbawieni jaj tchórze, którzy godzą się ze swoją sytuacją.
Jednak główne skrzypce w filmie gra matka przestępców czyli filmowa Natalie. Przedstawiona została jako sprawna manipulantka. Potrafi bez problemu pokierować sytuację tak by owinąć wokół palca nie tylko swoje dzieli ale też samych zakładników. Kobieta straszy ich, torturuje i gra na uczuciach, budząc w nich skrajne emocje. Jednak wyjątkiem jest jej córka, która jak tylko potrafi stara się uspokoić matkę i załagodzić sytuację.
Z czasem matula zaczyna mniej mówić, a więcej robić i przechodzi do wcześniej zaplanowanej gry, która pokazuje nam prawdziwie zwierzęcą naturę człowieka, który by przeżyć gotowy jest zrobić wiele okrutnych rzeczy. I w tym momencie ofiary stają się oprawcami, a rodzinka psychopatów czerpie z tego radość.

Jeśli chodzi o przemoc to film jest nią bardzo mocną przesiąknięty. Sceny nieraz mogą przyprawić o mdłości, ale w mojej opinii wszystko jest sprawnie wyważone i nie powoduje odruchów wymiotnych. Jednak reżyserowi bardziej chodziło o to by samymi scenami zbudować psychologiczny aspekt filmu. Dzieje się tak poprzez ukazanie relacji ludzkich na sytuację jaka ich spotkała. Rozpacz, oraz zagrożenie życia sprawiają się widzowi zaczynają udzielać się emocje. Przeżywamy razem z nimi tortury, oraz irytuje nas tchórzostwo mężczyzn. Bousman pokazuje nam w filmie jak tak naprawdę kruche są relacje międzyludzkie. Jak okłamujemy siebie nawzajem mówiąc, że wszystko jest ok, gdy tak naprawdę wszystko jest do dupy. Jak człowiek przestaje być człowiekiem w sytuacji kiedy instynkt przeżycia zmusza nas podjęcia strasznych decyzji.  Sytuacje te dają nam dużo do myślenia i sami zastanawiamy się, co my byśmy zrobili w takiej sytuacji.

Aktorstwo w filmie jest znakomicie dobrane. Na szczególną uwagę oczywiście zasługuje Rabecca De Monray wcielająca się w tytułową matkę czyli Natalie Koffin. Stworzyła on bardzo przekonującą i potrafiącą wzbudzać w widzu emocje postać. Przedstawiona została inteligentnie jako kobieta, której nie da się okłamać, kobieta, która swoimi życiowymi doświadczeniami potrafi wyczuć, że małżeństwo gospodarzy domu nie należy do udanych. Reszta aktorów również się dobrze spisała.

Kończąc mogę stwierdzić, że filmowi należy poświęcić uwagę, gdyż można z niego dużo wyciągnąć. Pokazuje jak człowiek zachowuje się w sytuacjach skrajnych, zmuszających go do podjęcia bolesnej decyzji. Nie nudzi, budzi dużo emocji i trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo : 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem:72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 24 września 2017

Oszukać przeznaczenie 3 (2006)

Reżyseria: James Wong.
Scenariusz: Gren Morgan, James Wong.
Produkcja: Kanada, Niemcy, USA.
Budżet: 25 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty.


Opis Filmu: Młodzi studenci świętują zakończenie roku szkolnego w wesołym miasteczku. Gdy mają wsiąść na kolejkę górską Wendy ma wizję, w które wszyscy oni giną podczas przejażdżki. Widząc panikę dziewczyny znajomi opuszczają wagoniki. Chwilę później gdy kolejka rusza dochodzi do tragedii w której wszyscy pasażerowie giną. Wkrótce jednak śmierć zaczyna eliminować wszystkich niedoszłych pasażerów rollercoastera.

Moja Opinia: James Wong produkując w 2000 roku pierwszą odsłonę ,,Oszukać przeznaczenie'' chwalony był za oryginalność i przedstawienie bardzo ciekawej fabuły, która zwabiła do kin dużą rzeszę ludzi dając tym pokaźny zarobek. Osobiście uważam że sequel wydany w 2003 roku był o wiele bardziej udany niż pierwowzór, lecz przejdźmy do trzeciej części za którą zabrał się również Wong znany pewnie większej rzeszy ludzi jako reżyser serialu ,,American Horror Story''.
Trzecia odsłona serii stara się trzymać poziom swoich poprzedników, lecz pod względem fabularnym wypada już nieco gorzej. Chodzi mi tu głównie o próbę wyczytywania biegu wydarzeń z zdjęcia, które zrobiła Wedy przed wejściem na kolejkę. Przyznam się, że jest to dla mnie niezrozumiałe i myślę że nie tylko dla mnie. Wong na siłę chciał wprowadzić do filmu nieco świeżości, lecz nie do końca wiedział jak się do tego zabrać. Natomiast nie zmienia się schemat który mogliśmy podziwiać w poprzednich częściach. Najpierw wizja tragedii, później uratowanie tym sposobem garstki ludzi, a na koniec eliminacja bohaterów przez śmierć, która nieustannie za nimi podąża.

Jak na serię ,,Oszukać przeznaczenie'' przystało również w tej części możemy ujrzeć wymyślne sceny mordów. Trzecia odsłona bowiem kończy metody uśmiercania które wyglądają wiarygodnie. Kolejne części są już generowane tak komputerowo, że sceny zgonów bardziej śmieszą niż straszą. Wong dokładnie dopracował każdą scenę, które naprawdę robią wrażenie. Bardzo podobała mi się scena w siłowni, pozostałe również nieźle działają na wyobraźnię.

Aktorstwo również wypada przekonująco. W szczególności fajnie została wykreowana postać Wendy, którą zagrała Mary Elizabeth Winstead. Mogliśmy ją podziwiać w późniejszym czasie w idealnie zagranej roli do filmu ,,Cloverfield Lane 10''. Reszta aktorów róznież się dobrze spisała.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Oszukać przeznaczenie 3'' dorównuje poziomowi dwóch swoich poprzedników. Drobnym minusem jest fabuła, ale patrząc na całokształt jest to film w sam raz na zabicie czasu. Film nie nudzi i przyjemnie prowadzi do ostatniej minuty.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 6
Oryginalność: 5
Muzyka: 6
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 64/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 17 września 2017

Annabelle: Narodziny zła (2017)

Reżyseria: David F. Sandberg.
Scenariusz: Gary Dauberman.
Produkcja: USA.
Budżet: 15 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 49 minut.


Opis Filmu:Samuel Mullins wraz z żoną Esther mieszka w okazałym domu na totalnym pustkowiu. Mężczyzna zajmuje się tworzeniem lalek i tak właśnie powstała Annabelle. Dwanaście lat temu oboje stracili córkę Bee, która została potrącona przez samochód. Teraz postanawiają przyjąć pod swój dach grupkę dziewcząt z sierocińca, wraz z ich podopieczną zakonnicą Charlotte. Dziewczyny zostają poinformowane przez Samuela o chorobie żony, oraz o tym by nie zbliżać się do pokoju zmarłej Bee. Jednak jedna z nich Janice cierpiąca na polio czyli na paraliż jednej nogi łamie zasadę i otwiera pokój zmarłej córki. Tam znajduje ukrytą lalkę Annabelle. Mają też tam miejsce dziwne zjawiska, które wzbudzają w dziewczynce strach. Od tego momentu w domu zaczynają się dziać niewytłumaczalne dla nikogo zjawiska, a dziewczyny zaczynają wierzyć, że mają do czynienia z potężną siłą ukrytą w lalce.

Moja Opinia: David F. Sandberg nie jest zbyt mocno doświadczonym w kręceniu filmów reżyserem. Posiada on na swoim koncie kilka filmów, lecz rozgłos przyniósł mu dopiero horror ,,Kiedy gasną światła''. Jak na jego pierwszy horror wypadł on mu znakomicie. Oglądając zwiastun wypuszczony kilka miesięcy temu do sieci, byłem początkowo sceptycznie nastawiony, gdyż większość filmów grozy posiada lepszy zwiastun zapowiadający niż sam film. Jak jest w tym przypadku???. Nie zawiodłem się zbyt mocno, gdyż druga odsłona ,,Annabelle'' jest o wiele lepsza od pierwszej części z którą mieliśmy do czynienia w 2014 roku.Film jak wszystkie horrory reklamowane jako ,,twórców Obecności'' zarobił do tej pory bardzo dużą sumę pieniędzy, a krytycy przyjęli go bardzo pozytywnie jak i sama opinia publiczna.

Przejdźmy może wpierw do fabuły, która choć prosta bardzo sprawnie prowadzi nas przez film.Wszystko jest ze sobą spójne, nie ma niedociągniętych wątków no i co najważniejsze teksty wypowiadające przez aktorów nie są idiotyczne.
Sandberg bardzo sprawnie buduje również napięcie. Już od pierwszych minut filmu stara się nas podnieść z fotela montując jump scenkę, która wywołała prawie u mnie zawał. Jednak jeśli patrząc na cały film samych scen, które potrafią nieźle przestraszyć jest może z cztery. Nie dużo jak na film trwający prawie 2 godziny, ale mi to wystarczyło. Napięciu przez cały czas towarzyszy wspaniała muzyka Benjamina Wallfischa, która w odpowiednim momencie dudni po uszach i wywołuje ciarki na ciele.
Reżyser sprawnie też bawi się z widzem w kotka i myszkę dając nam różne poszlaki do tego by rozwiązać co się tak naprawdę dzieje w domu Mullinsów. Zadajemy sobie wiele pytań. Wiemy, że żona Samuela jest chora, ale przez długi czas nie wiemy czy to prawda. Mąż zamyka ją w pokoju, a my jedynie co słyszymy przerażający dźwięk dzwoneczka, którym wzywa swojego męża gdy czegoś potrzebuje.

Średnio mi się spodobała postać samego demona uwięzionego w lalce. Zbyt mocno w nim efektów komputerowych, które w mojej opinii działają na niekorzyść filmu. Bardzo mi on przypominał demona z ,,Naznaczonego'' Nie wiem czy czasem Sandberg nie czerpał z niego inspirację, ale zmieniając demonowi kolor z czerwonego na czarny, oraz dołożenie mu rogów jakoś nieszczególnie za mną przemawia. Na całe szczęście jego postać została ukazana dopiero pod koniec filmu więc jakoś specjalnie nie krzywdzi to całości.

Jak to na prawie dwu godzinny horror akcja rozgrywa się dość powoli, lecz reżyser postarał się o to by nie zanudzić widza. Gdy akcja ukazuje noc reżyser pokazuje jakąś scenę, która ma na celu nas przestraszyć. Tak jak wspomniałem wcześniej jump sceny są lecz nie wszystkie udane. Bywają momenty, że praca kamerą, oraz sama muzyka, lub jej brak dają nam sygnał do tego, że zaraz wyskoczy nam coś zza kadru. Lecz kilka razy się przestraszyłem i to porządnie.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jak w wykonaniu dzieci wypadło znakomicie. Na pierwszy plan została wysunięta Talitha Bateman, która gra rolę małej Janice. Widz utożsamia się z nią widząc jej niedolę. Biedna cierpi na paraliż nogi i widząc jej nieszczęście mamy nadzieję, że Annabelle będzie ją oszczędzać. Tak się jednak nie stało i ze wszystkich dziewcząt to właśnie ona najbardziej dostała po dupie od demona.
Reszta obsady również spisała się dobrze. Troszkę irytowała mnie postać Lulu Wilson grająca Lindę.

Kończąc  z całą pewnością mogę wam film polecić. Nie jest to horror obok którego można przejść obojętnie. Potrafi przestraszyć i trzymać w napięciu do ostatniej minuty. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 10
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 70/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 10 września 2017

Raz dwa trzy umierasz ty (2012)

Reżyseria: Robert Heath.
Scenariusz: Matthew McGuchan.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Piątka studentów świętuje zakończenie pierwszego roku organizując imprezę. Podczas zabawy ,,Prawda czy wyzwanie'' jeden z nich Felix zostaje publicznie ośmieszony. Niedługo potem osoby biorące udział w tym incydencie dostają zaproszenia do posiadłości pokrzywdzonego chłopaka, które z ochotą przyjmują. Niestety po dotarciu na miejsce nie zastają Felixa, a jego starszego brata Justina, który za wszelką cenę chce się dowiedzieć kto przyczynił się do zhańbienia nazwiska jego rodu.

Moja Opinia: Robert Health jest początkującym reżyserem, który obrał sobie za swój pierwszy pełnometrażowy film horror. Gatunek, który albo Cię wybije, albo pogrąży. W mojej ocenie Heath dobrze sobie poradził. Polskie tłumaczenie jak zwykle odbiega od prawidłowego tytułu, ale zdążyłem się już do tego przyzwyczaić.

Przejdźmy może wpierw do fabuły, która choć prosta to przedstawiona została w bardzo ciekawy sposób. Mamy drewnianą chatkę do której zostają zwabieni osoby, które przyczyniły się do targnięcia się na swoje życie Felixa. W rolę oprawcy zamienia się brat, który chce za wszelką cenę ukarać młodych studentów i dowiedzieć się kto za tym wszystkim stał. Przez większość czasu będziemy świadkami gry w butelkę, w której to osoby przez nią wybrane będą musiały stawić czoła pytaniu lub wyzwaniu. W tym wypadku cokolwiek osoba wybierze to skrzywdzi w ten sposób siebie lub osobę, która siedzi obok. Pomysł może i prosty ale ciekawy i nie kojarzę filmu, którego fabuła skupiała się na podobnym motywie.

Same sposoby tortur są również ciekawe. Jason wykorzystuje w tym celu różne metody. Wkłada między innymi gumową rurkę do gardła przez, którą wlewa wodę lub kwas, w zależności co ofiara odpowie. W jego miewaniu taka metoda przesłuchań była wykorzystywana w wojsku. Kolejnym fajnym zagraniem było wprowadzenie rosyjskiej ruletki na spóźnialskim dilerze. Jeden z uczestników gry dostaje broń, którą musi wymierzyć w owego spóźnialskiego, nie wiedząc czy komora jest pusta. Ukazany tu jest bardzo fajnie motyw psychologiczny w wypadkach skrajnych, które zmuszają nas do szybkiego wyboru. Jestem ciekaw ilu z nas w takich wypadkach zdecydowałoby się na strzał w przyjaciela, a ilu wolałoby samemu ponieść śmierć. Wola życia często jednak powoduje, że patrzymy na swoje tyłki nie zwracając uwagę na innych.

Jeśli chodzi o same sceny mordów to nie są one zbyt brutalne. Idzie przetrwać film nie zwijając się z obrzydzenia. Health starał się wyważyć film tak by nie wzbudzać w widzu uczucia zniesmaczenia i doprowadzać go do odruchów wymiotnych.

Film został zaklasyfikowany jako horror i thriller. W mojej ocenie więcej w nim tego drugiego gatunku. Lecz brutalność i całą otoczka klasyfikuje go również jako film grozy. Nie liczcie na to, że w filmie zobaczycie jakieś jump scenki, które wbiją was w fotel bo takowych jest brak. Natomiast bardzo dobrze trzyma w napięciu i nie zanudza przez co można sprawnie dotrwać do końca seansu.

Aktorstwo nie wypadło najgorzej. Reżyser swoją uwagę skupił na szczególnym wykreowaniu obrazu Jasona, który opętany żądzą zemsty kieruje się do podłych czynów byle tylko dotrzeć do prawdy i pomścić śmierć brata. Drugą postacią jest Eleonor, która przebija się na tle pozostałych uczestników gry. Przedstawiona została jako rasowa suka, która pastwi się nad słabszymi kolegami. Co ciekawe można było się spodziewać jej rychłej śmierci, a tu tak nie jest. Nie chcę za dużo spoilerować, ale kto wie może ona jest bardziej wyrafinowana niż Jason i to wkrótce on się przekona na swojej skórze, że z nią się nie zadziera???. Polecam obejrzeć do końca by znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to bardzo dobra produkcja ale na zabicie czasu wręcz odpowiednia. Nie nudzi i co najważniejsze przedstawia fabułę, która nie jest odgrzewanym kotletem.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 5
Oryginalność: 7
Muzyka: 5
Rozrywka: 7
Całokształt: 6

Razem: 62/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 3 września 2017

Exists (2014)

Reżyseria: Eduardo Sanchez.
Scenariusz: Eduardo Sanchez, Jamie Nash.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa znajomych wybiera się do chatki wujka znajdującej się w lesie. W drodze potrącają coś, lecz przeszukując teren i nic nie znajdując wyruszają dalej. Po dotarciu do chatki młodzi zaczynają imprezować. Wszyscy dobrze się bawią, prócz Briana, który będąc w lesie nagrał dziwną postać przemykającą wśród drzew. Zaczyna podejrzewać, że tutejsze lasy zamieszkuje Wielka Stopa. Początkowo znajomi i brat mu nie wierzą, lecz wkrótce na własne oczy przekonają się, że włochata bestia istnieje i nie jest do nich przyjaźnie nastawiona.

Moja Opinia: Eduardo Sanchez jest znany głównie z horroru ,,Blair Witch Project'', który początkowo wzbudził wiele emocji w świecie horrorów. Film zrobiony za grosze, w krótkim czasie zarobił duże miliony a to wszystko przez dobrze zaplanowaną ideę przedstawiającą film jako prawdziwie nagraną historię prze kamerę którą ktoś znalazł w lesie. Po latach przerwy reżyser powrócił znów do konwentu kręcenia filmów w ręki i tak powstał ,,Exists''.

Filmów o Wielkiej Stopie jest niewiele, lecz nie są to filmy warte większej uwagi. Fabuła choć prosta jest prowadzona w bardzo ciekawy sposób przez co film nie zanudza. Aktywność Wielkiej Stopy jest nakładana na film powoli przez co po każdej większej akcji widz ma czas na chwilę odpoczynku.

W filmach found footage często stosuje się chwyty które mają na celu zatuszować wszystkie niedoskonałości filmu. Chodzi mi tu głównie o szybkie manewrowanie kamerą i szybkie ujęcia duchów czy potworów. Służy to po to by nie ukazać tanich efektów specjalnych. Często mnie to w filmach denerwuje, ale tu sytuacja wygląda nieco inaczej. Choć manewrowanie kamerą bywa zdynamizowane to Sanchez z chęcią pokazuje to czego nie robią inne filmy. Sceny choć nie są długie to możemy dokładnie dostrzec obraz włochatego stwora i co najważniejsze wygląda realistycznie.

W filmie reżyser nagromadził również sporo jump scenek, które nie są obce filmom nagrywanym w tej konwencji. Potrafią one momentami naprawdę nieźle przestraszyć. Przynajmniej ja tak miałem. Co prawda są one momentami do przewidzenia, ale spisują się bardzo poprawnie.
Doczepić się mogę jedynie sceny mordów. Praktycznie cały czas dzieją się one poza kadrem i poza kilka kroplami krwi nic nie widzimy. Pewnie większość z was będzie denerwował wiecznie latający po wszystkich stronach obraz, lecz jako film found fottage tak musi się dziać. Film nie miałby sensu gdyby bohaterowi, którzy trzymają kamerę w ręku w momencie śmierci trzymali kamerę idealnie prosto.

Aktorstwo nie jest najgorsze lecz momentami razi po oczach amatorstwo.

Kończąc mogę stwierdzić, że film na tle horrorów z ostatnich lat wypada bardzo przyzwoicie. Oczywiście chodzi mi o konwencję found footage. Uwielbiam filmy kręcone z ręki, a jeszcze bardziej te, które potrafią mnie przestraszyć. Myślę że znajdzie się choć garstka ludzi, którym film przypadnie do gustu tak jak mi. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 5
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 5
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka:: 6
Rozrywka :8
Całokształt: 6

Razem: 59/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 27 sierpnia 2017

Babadook (2014)

Reżyseria: Jennifer Kent.
Scenariusz: Jennifer Kent.
Produkcja: Australia, Kanada.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Amelia jest samotną wdową, która wychowuje nadpobudliwego syna, Samuela. Pewnego wieczoru chłopiec znajduje tajemniczą książkę dla dzieci o Babadooku. Mama czyta dziecku książkę, a Samuel zaczyna być coraz bardziej przekonany, że potwór mieszka w ich domu. Kobieta nie bierze na poważnie uwag syna, lecz w wkrótce sama zaczyna dostrzegać tajemniczy byt.

Moja Opinia: Film Jennifer Kent w Polsce reklamowany był jako podobieństwo ,,Dziecko Rosemary'' i ,,Wstręt'' lecz nie ukrywajmy daleko mu do nich. Jest to film odbierany przez krytyków bardzo dobrze. Nie szczędzili oni w słowach wychwalając produkcję Kent. Młodzi fani horrorów jednak zarzucili mu nudną historię, pozbawioną jakiegokolwiek strachu. Ja uważam, że film z całą pewnością zasługuję na chwilę uwagi.

Przejdźmy wpierw do fabuły. Można powiedzieć, że tak naprawdę wszystko to już było.  Historii matek i dzieci walczących z potworami jest multum. W żadnym stopniu nie można tą historię nazwać oryginalną. Mimo, że owinięta została nutą tragedii kiedy to ojciec i mąż rodziny zginął podczas wypadku, kiedy wiózł żonę na porodówkę. Tak więc duchy i demony są już oklepanym motywem na horror. Jest jednak jedno ale, Jennifer Kent przedstawiła tą historię w bardzo ciekawy sposób. Ukazała schematy w zupełnie inny sposób i stworzyła swojego rodzaju nowy sposób budowania napięcia.

Reżyser również bardzo dobrze ukazał tajemniczość w filmie. Oglądając go zaczynamy zadawać sobie pytania czy aby na pewno rodzina walczy z złem a nie z przeszłością, z którą nie mogą się pogodzić?. Czy wszystko co widzą to tylko wytwór ich wyobraźni?.
Kent idealnie przedstawiła również budowanie napięcia i grozy. Nie służą jej do tego licznie wykorzystywane w współczesnych horrorach jump scenki, a idealnie dopasowana gra cieni i muzyka, która idealnie oddaje nastrój w poszczególnych momentach.
Film również sprawdza się jeśli chodzi o minimalizm w zastosowaniu efektów specjalnych. Często jest to wykorzystywane w horrorach psychologicznych. Postać Babadooka choć nie powala na kolana to jednak upiór w czarnym płaszczu oraz kapeluszu na głowie w połączeniu z ponurą warstwą idealnie się z nią komponuje.

Jennifer Kent również bardzo dobrze dobrała aktorów w filmie. Essie Davis idealnie wcieliła się w postać Amelii czyli samotną matkę, która darzy swojego syna prawdziwą matczyną miłością i gotowa jest poświęcić dla niego wszystko. Nawet w momentach gdy dostaje ataków histerii współczujemy jej i staramy się zrozumieć jej zachowanie. Na pochwałę zasługuje również Noah Wiseman czyli filmowy Samuel przedstawiony jako dziecko wiecznie sprawiające problemy,  nieradzące sobie z problemami. Mimo młodego wieku idealnie odnalazł się w swojej roli i myślę, że ta dwójka aktorów odegrała póki co swoje najlepsze role w swojej karierze.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że film zasługuje na chwilę uwagi. Pewnie znajda się osoby, którym produkcja nie trafi do gustu z powodu braku jump scenek uwielbianych w współczesnych horrorach. Mi jednak film się bardzo podobał i zachęcam do oglądania.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 2
Oryginalność: 9
Muzyka: 9
Rozrywka: 9
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)