Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2016. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2018

Uważaj, kochanie / Better Watch Out (2016)


Reżyseria: Chris Peckover.

Scenariusz: Chris Peckover, Zack Kahn.
Produkcja: Australia, USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Ashley na prośbę państwa Lernerów, przyjeżdża do nich by zająć się ich dwunastoletnim synem Lukiem, którym w przeszłości wielokrotnie już się zajmowała. Chłopak od dłuższego czasu podkochuje się w Ashley i ma cichą nadzieję, że właśnie tego wieczoru uda mu się zdobyć serce ukochanej. Wkrótce jednak jego plany zostają zepsute przez złodziei, którzy wtargną do ich domu. Luke stara się za wszelką cenę uchronić ukochaną ryzykując swoje życie. Wkrótce jednak wszystko się komplikuje gdy Ashley odkrywa, że nie jest to zwykłe włamanie.

Moja Opinia: Zauważyłem, że coraz to częściej horrory przybierają scenerię świąteczną. Tak jak kiedyś halloween było świętem, o którym kręcono filmy grozy, tak teraz powoli to właśnie święta Bożego Narodzenia stają się obiektem umiejscowienia akcji. Tak też jest w ,,Better Watch Out''. Reżyser filmu Chris Peckover ma na swoim koncie tylko jeden pełnometrażowy horror, który niestety nie przyniósł mu rozgłosu. Najnowsza jego produkcja wystawiona została na kilku festiwalach filmowych, co powoli zaczęło skutkować większym rozgłosem. Krytycy w większości zachwalali film Peckovera, który w mojej opinii jest bardzo dobrze zrealizowanych horrorem z podgatunku ,,home invasion''. Dużo osób zarzuca duże podobieństwo z filmem ,,Kevin sam w domu'', lecz ja dużego podobieństwa nie widzę. Jedyna scena, która została wykorzystana w podobny sposób to scena z puszką farby, zrzucana w twarz. Jednak tu puszka ta powoduje znacznie większe obrażenia.
Horror sam w sobie jest również czarną komedią, która czasami może nas rozbawić.

Niewątpliwym plusem filmu jest fabuła, która może i prosta, ale posiada tyle zwrotów akcji, że niejeden widz będzie zdziwiony tym jak został wpuszczony w maliny.
Gdy nasi bohaterowie zostają ofiarami niezidentyfikowanych osób, grożących im śmiercią w wypadku opuszczenia domu, próbują szukać schronienia w różnych zakamarkach domu. I tu przychodzi mi na myśl scena w której Ashley i Luke oglądali w telewizji horror i dziewczyna krzyczała do ekranu: ,,Po co wchodzisz na ten strych?''. Kilka minut później sama znajduje się w takiej sytuacji i myślę, że reżyser filmu chciał nam przekazać przez tą jedną scenę wiadomość, że nigdy nie powinniśmy oceniać tego jak ktoś się zachowuje, bo w sytuacji zagrożenia możemy również w podobny sposób postępować.
Liczyłem, że producenci pokuszą się o bardziej mocne sceny gore lecz niestety się troszkę zawiodłem. Gdy pojawiają się sceny uśmiercania dzieje się to przeważnie za kadrem kamery i w rezultacie nic nie widzimy.
Natomiast jeśli chodzi o trzymanie widza w napięciu to film bardzo dobrze się sprawdza. Z ciekawością śledzimy losy bohaterów i często zostajemy przez nich wpuszczeni w maliny. Dużo się dzieje na ekranie i przez to film nie daje nam powodów do nudy.
Oglądając film nie liczyłem, że po kilkudziesięciu minutach nastąpi taki zwrot akcji. Nie chcę za dużo spoilerować, ale wielu z was pewnie też się zdziwiło tym jak potoczyła się akcja z złodziejami.

Jeśli chodzi o aktorstwo to dobrana została bardzo solidna obsada. Pojawia się między innymi Olivia DeJonge, którą prędzej mieliśmy okazję zobaczyć w horrorze ,,Wizyta''. Idealnie odnalazła się w roli Ashley. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie rola Levi Millera grającego rolę Luka. Mimo swojego młodego wieku zapowiada się na bardzo dobrego aktora.

Kończąc stwierdzam, ze film jest bardzo solidną produkcją, z ciekawą fabułą, dobrze zrealizowany i dobrze obsadzony.  Ogląda się go z ciekawością i co najważniejsze nie nudzi i trzyma w napięciu do ostatniej minuty.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 9
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 10 grudnia 2017

Krew na piasku (2016)

Reżyseria: Colin Minihan.
Scenariusz: Colin Minihan, Stuart Ortiz.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Na świecie rozpoczyna się apokalipsa zombiee. Molly wraz ze swoim chłopakiem Nickiem ucieka z Las Vegas by dotrzeć do swojego synka. Niestety podczas jazdy ich samochód zakopuje się w piasku, a Nick zostaje ugryziony przez żywego trupa. Przerażona Molly ucieka a wraz za nią podąża głodny ludzkiego mięsa zombiee.

Moja Opinia: Colin Minihan miał swój debiut w 2014roku kiedy spod jego ręki wyszedł bardzo dobrze zrealizowany film ,,Extraterrestrial''. Jako początkujący reżyser nieźle się spisał co jest niezwykle rzadkie w świecie kinematografii. Niedawno powrócił do nas z swoim najnowszym dziełem czyli filmem ,,Krew na piasku'', który wzbudził wielkie zainteresowanie wśród krytyków na całym świecie. Jedni są pod wrażeniem dając mu łatkę najlepszego horroru o zombie ostatnich lat, drudzy zaś krytykują prostą fabułę i kiepskie wykonanie. Ja akurat postaram się trochę obronić ten film, gdyż uważam, że jest godny polecenia.

Film zaczyna się w momencie kiedy następuje przelot kamery nad płonącym Las Vegas. Można już wywnioskować, że apokalipsa zombie nastała na dobre. Po tym fragmencie pojawia się nasza główna bohaterka Molly wraz ze swoim chłopakiem, którzy utknęli na pustyni. Po kilku minutach wiemy już, że kobieta będzie musiała uciekać przed jednym żywym trupem.
Fabuła może i wydaje się prosta ale na swój sposób wzbudziła moje zainteresowanie i co najważniejsze przebrnąłem przez cały film bez przysypiania.
Twórcom w mojej opinii udało się poniekąd wnieść w tym filmie trochę świeżości, gdyż nie kojarzę podobnego filmu o zombie. W swoim rodzaju film jest też trochę komedią, gdyż nieraz idzie się nieźle pośmiać z tego jak Molly traktuje zaistniałą sytuację. Mało tego Molly stara się wytresować osobnika który za nią podąża, co poniekąd jej się udaje.

Dużo osób zarzuca, że w filmie od samego początku do końca nic się nie dzieje lecz się z tym nie zgodzę. Początek rzeczywiście trochę przynudza, ale z minuty na minutę akcja się zagęszcza. Szkoda tylko, że reżyser przez większość filmu posłużył się jednym żywym trupem, który non stop śledzi naszą bohaterkę. Przez 90% procent filmu jesteśmy rzeczywiście skazani jedynie na tą dwójkę bohaterów. Lecz w momencie gdy Molly dotrze na lotnisko akcja nabiera już właściwego tempa. Pojawia się również więcej zombiaków, a także i więcej scen gore, których Minihan starał się jak najmniej pokazywać.

Troszkę na minus działa charakterystyka zombie. Są one mało przerażające i widać, że mało czasu poświęcono na to by je w jakikolwiek sposób dobrze ukazać.
Na szczęście aktorstwo wypada znakomicie. Świetnie dobrana rola Molly w którą wcieliła się Britanny Allen. Mimo, że nie ma na swoim koncie wielu zagranych ról to w tej wypadła bardzo dobrze. Jest zabawna i miło się ją ogląda.

W mojej opinii ,,Krew na piasku'' nie jest takim złym filmem jak go malują w internecie. Uważam też, że sama ocena na filmwebie jest za niska. Jest to film prosty, ale przyjemnie się go ogląda i nie nudzi. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim przypadnie on do gustu, ale na nudny wieczór spisuje się w sam raz. Polecam!

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 9
Efekty specjalne: 6
Scenariusz: 5
Zakończenie: 6
Brutalność: 5
Oryginalność: 7
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 60/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 20 sierpnia 2017

Neon Demon (2016)

Reżyseria: Nicolas Winding Refn.
Scenariusz: Nicolas Winding Reft, Mary Laws, Polly Stenham.
Produkcja: Dania, Francja, USA.
Budżet: 7 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 50 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Szesnastoletnia Jesse pragnie zostać modelką, w tym celu przyjeżdża do Los Angeles. Gdy dociera na miejsce wybiera się do agencji, gdzie dyrektorka jest zachwycona jej naturalnym pięknem. Po podpisaniu umowy dziewczyna trafia do fotografa, który robi jej sesje, a następnie na wybieg. W międzyczasie poznaje Deana, któremu nie podoba się środowisko w jakim się obraca i makijażystkę Ruby. Po czasie Jesse zaczyna zdawać sobie sprawę że inne modelki zaczynają jej zazdrościć urody i sukcesów. Nie wie jednak, że wkrótce stanie się dla nich zagrożeniem, które będą chciały wyeliminować w bardzo brutalny sposób.

Moja Opinia: Film Nicolasa Windinga Refn jest w mojej opinii bardzo dobrym thrillerem z elementami horroru, który nie każdemu może przypaść do gustu. Piszę o nim na blogu, gdyż jak wcześniej wspomniałem jest klasyfikowany również pod gatunek horroru co zresztą widać szczególnie w końcowych scenach filmu. Film był wyświetlany na różnych festiwalach, gdzie zbierał różne nagrody, lecz krytycy byli podzieleni. Niektórzy nie byli zadowoleni z fabuły, którą uważali za niedociągniętą i źle poprowadzoną, oraz zarzucali zbyt mały nacisk na rozwinięcie rysów psychologicznych postaci. Trochę się z tym zgadzam lecz myślę, że gdyby Reft miałby to wszystko pokazać to nie zmieściłby się w trzech godzinach filmu.

Przejdźmy wpierw do fabuły, która jest bardzo ciekawa. Reżyser ukazał nam jak wygląda świat modelingu, w którym wszystko skupia się na zazdrości i rywalizacji. Pokazał również, że w Los Angeles nie liczy się to co ma się w środku, a na pierwszy plan stawiana jest uroda. To właśnie w tym miejscu umiejscowił główną bohaterkę Jesse, którą koleżanki z branży wręcz nienawidzą. Reft idealnie ukazał pragnienia każdej z modelek. Jedna chce być najpiękniejsza i w tym celu przechodzi coraz więcej operacji plastycznych, zaś druga by być w centrum uwagi gotowa jest zrobić wszystko. Jesse w tym środowisku wydaje się posiadać najwyższy poziom inteligencji, lecz z każdą minutą filmu pędzona sukcesami zatraca się w tym świecie.

Techniczna strona filmu jest również jego mocną stroną. Reżyser mistrzowsko opanował grę światła. Ukazują nam się rażące, żywe barwy przeplatane ciemną czernią oraz migawkami świateł, które choć momentami rażą po oczach idealnie budują nastrój. Również osoby zajmujące się dźwiękiem idealnie wkomponowały go w poszczególne kadry. A szczególnie wrażenie robiły podczas sesji zdjęciowych.

Tak jak wcześniej wspomniałem pojawia się również dużo elementów horroru. Reff prowadząc nas przez film zabiera nas do mrocznych klubów nocnych i motelu, gdzie główna bohaterka zamieszkała. Ukazuje się również podejrzane studia fotograficzne. To wszystko buduje w nas niepokój. Zaczynamy się zastanawiać czy fotograf, do którego trafia Jesse, aby na pewno jest tylko fotografem, czy zarządca motelu czasem nie jest gwałcicielem, który czeka na odpowiednią chwilę by dobrać się do młodej dziewczyny. W filmie pojawia się również sporo krwi. Początkowo jest ona sztuczna i służy tylko do sesji, lecz pod koniec filmu jest już jak najbardziej prawdziwa.
Zresztą patrząc na film, epatuje on estetyzowaną obrzydliwością i nieraz przekracza granice dobrego smaku. To dobrze bo przynajmniej wywołuje jakieś emocje.

Aktorsko nie mogę się do niczego przyczepić. Elle Fanning idealnie wcieliła się w rolę Jesse. Reszta aktorów również się bardzo dobrze spisała. Szczególnie podobała mi się rola Abbey Lee, która wcielała się w postać Sary.

Kończąc mogę z całą pewnością stwierdzić, że film zasługuje na uwagę. Jest ciekawy, posiada dobrą fabułę, która wraz z idealną warstwą techniczną prowadzi przez film bez znużenia. Film niesie również ważne przesłanie i pokazuje do czego jest zdolny człowiek by osiągnąć zamierzony cel.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 8
Zakończenie: 9
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 73/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 18 czerwca 2017

The Boy (2016)

Reżyseria: William Brent Bell.
Scenariusz: Stacey Menear.
Produkcja: USA.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Opis Filmu: Greta otrzymuję pracę jako niania w angielskiej posiadłości. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że syn państwa Hellshire, którym ma się opiekować to lalka dziecięcych rozmiarów. Początkowo dziewczyna nie zwraca na to uwagi i myśli, że to tylko dziwactwo dotykające samotne i bogate starsze małżeństwo. Jednak w momencie kiedy łamie jedną z zasad kodeksu ''opieki nad synkiem'' dochodzi do serii dziwnych i niewytłumaczalnych zdarzeń. Greta zaczyna podejrzewać, że lalka nawiedzona została przez złowieszcze siły.

Moja Opinia: William Brent Bell ma na swoim koncie kilka udanych horrorów takich jak ,,Stay Alive'', ,,Wer'' czy ,,Demony''. W jego reżyserskim fachu królują głównie horrory z którymi ma już spore obycie. Jednak ,,The Boy'' w mojej opinii nie jest zbyt udanym filmem.
Każdemu horrorowi przyświeca jeden cel. Ma wystraszyć widza, sprawić by jego emocje zostały rozchwiane i przede wszystkim sprawić by podskoczył na fotelu. W dzisiejszych filmach grozy zagrywki ze strony producentów wykorzystujących masowe jump scenki często się do tego przyczyniają. Jednak czy to wszystko polega tylko na tym ???.
Otóż nie. Filmowi Bella dużo brakuje.
Rzeczywiście film posiadał duży potencjał, który nie został należycie wykorzystany. Mamy olbrzymią gotycką willę położoną na uboczu, przerażające rzeźby znajdujące się na dziedzińcu, oraz samotną bohaterkę. Mamy już wszystko to co horror powinien posiadać.  Jednak odnosiłem wrażenie, że film był kręcony tak jakby reżysera nie było na planie.
Na pochwałę zasługuje kreatywną historię jaką przedstawia film. Było już mnóstwo filmów z lalkami w rolach głównych, lecz tutaj historia jest bardziej zawiła, gdyż nie tylko lalka straszy w tym domu.

Biorąc się za horror, w którym główne skrzypce będzie grała lalka producenci powinni się postarać by choć trochę wzbudzała ona strach. Tytułowy chłopiec jednak tego nie wzbudza. Nie robi na mnie wrażenie jego blada twarz oraz nieruchoma i niewinna mina. Sam Bell nie postarał się o to by lalka nas straszyła. Co z tego, że notorycznie zmienia miejsce położenia i ukrywa się po pokojach, jak robi to poza naszym zasięgiem oka.

Atmosfera budowana jest tu głównie na muzyce i wspaniałych zdjęciach. Nie ma zupełnie nic więcej. William z niechlujstwem prowadzi nas przez film. Bezwiednie przechodzi z jednej sceny do drugiej i nie dba o to by choć na chwilę zbudować jakąś lepszą scenę. A przez to film staje się nudny i momentami ciężko się go ogląda. Jeśli ktoś z was zasnął to się nie dziwię. Same jump scenki bardziej nas śmieszą niż straszą. Nie ma ich na szczęście zbyt wiele.

 Podobało mi się natomiast pełne zwrotów akcji zakończenie, które podsuwa nam rozwiązanie tajemnicy lalki. Choć na chwilę film nabiera tempa i zaczyna się sporo dziać.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się czego doczepić. Lauren Cohan znana mi z ,,The Walking Dead'' starała się jak tylko może by uratować film. Jej gra akurat do mnie bardzo dobrze przemawiała. Reszta aktorów również się dobrze spisała.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,The Boy'' jest filmem na raz. Posiada bardzo dobry scenariusz, który nie umiał być przyzwoicie wykorzystany. Szkoda gdyż potencjał był.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 8
Zakończenie: 6

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 11 czerwca 2017

Mięso (2016)

Reżyseria: Julia Ducournau.
Scenariusz: Julia Ducournau.
Produkcja: Belgia, Francja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Justine jest młodą wegetarianką, która chcąc kontynuować rodzinne tradycje, rozpoczyna studia weterynaryjne. W tej szkole uczy się również jej starsza siostra Alexia. W szkole starsi uczniowie praktykują poniżające otrzęsiny i zmuszają Justine do zjedzenia króliczej wątróbki. Sytuacja ta wywołuje w dziewczynie szereg dziwnych zachowań które prowadzą ją do obsesji na punkcie mięsa.

Moja Opinia: O filmie Raw zrobiło się bardzo głośno gdyż podczas wyświetlania filmu w Toront. Na sali kinowej kilka osób zemdlało, nie mogąc wytrzymać mocnego gore, które odgrywa bardzo ważną rolę w filmie. ,,Raw'' zebrał mnóstwo pozytywnych opinii od krytyków na różnych festiwalach filmowych. Choć film jest pierwszym pełnometrażowym obrazem Julii Ducournau to trzeba przyznać, że jest jednym z lepszych filmów ostatnich lat.
Film posiada bardzo dobry scenariusz, który jest autorstwem również młodej reżyserki. Opowiada historię, która w świecie horroru została już poruszona kilka razy, lecz były to filmy, które nie na długo zachodziły w pamięć. Tu już jest inaczej.
Ducournau postawiła w swoim filmie na przedstawienie surowego klimatu, na szare, duszące kadry bijące chłodem i według mnie to właśnie to powodowało największy realizm w filmie.
,,Raw'' odchodzi  od standardów do których jesteśmy przyzwyczajeni  w filmach grozy. Nie straszą nas duchy, jump scenki, a zachowanie młodej Justine, która stopniowo przechodzi przemianę za sprawą spróbowania mięsa. Dziewczyna nigdy go nie próbowała, jak również jej rodzina, która zrodziła w dziewczynie te przyzwyczajenie.

Bardzo ważnym elementem jest obraz psychologiczny który reżyser ukazał bardzo dynamicznie.
Głowna bohaterka ukazuje się nam jako normalna nastolatka, trochę skryta i tajemnicza. Jej zachowanie zmienia się stopniowo, a próba mięsa wpierw powoduje u niej reakcje bardziej alergiczne. Justine odczuwa swędzenie skóry i zadrapuje się zrywając przy tym skórę. Dopiero w wyniku nieszczęśliwego wypadku z udziałem jej siostry, jej zachowanie zmienia się radykalnie. Dziewczyna zaczyna czerpać przyjemność z jedzenia ludzkiego mięsa, a także nabierać ochotę na dzikie łóżkowe żądze. Poddaje się nim z przyjacielem dzielącym z nią pokój, który jest zdeklarowanym gejem.

Samo gore choć miejscami mocne i sprawiające o mdłości nie jest w mojej opinii jakoś nadzwyczajnie wielkim szokiem. Widziałem filmy, które oddawały zupełnie większy realizm scen mordów, więc na moich emocjach sceny przedstawione przez Ducournau nie zadziałały zbyt mocno.

Aktorstwo jest wręcz idealnie dopasowane. Garace Marillier idealnie wcieliła się w rolę Justine. Bardzo dobrze oddała obraz młodej dziewczyny, która z zwykłej nastolatki zmienia się w potwora obdartego z uczuć. Również Ella Rumpf grająca jej siostrę idealnie oddała obraz tej złej, która ciągnie siostrę w wir dziwnych i wariackich zachowań.

W mojej Opinii ,,Raw'' jest jednym z lepszych obrazów ostatnich lat. Jest to rzecz ze znakomitym scenariuszem, znakomicie nakręcona i zagrana. Jest to film, który z całą pewnością długo zapadnie w pamięć widza. Mamy tu niepokojące pełne krwi ujęcia wziązane z mięsem i zwierzętami, oraz psychodeliczne życie młodych nastolatków. Serdecznie zachęcam do oglądania.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 10
Zakończenie: 9

Razem: 42/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








sobota, 13 maja 2017

Aplikacja (2016)

Reżyseria: Abel Vang, BurleeVang.
Scenariusz: Abel Vang, Burlee Vang.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: W niewyjaśnionych przyczyn umiera licealistka Nikki. Po pogrzebie piątka jej najbliższych przyjaciół otrzymuje powiadomienie z tajemniczą aplikacją. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że została ona wysłana z telefonu zmarłej dziewczyny. Nastolatkowie instalują aplikację, lecz wkrótce każde z nich zaczyna być terroryzowane przez tajemniczy byt zwący się Mr. Bedevil. Tajemnicza aplikacja zna każdy ich sekret i lęki. Wkrótce rozpoczyna się walka o przetrwanie.

Moja Opinia: Duet Abela i Burlee Vang są początkującymi reżyserami, którzy na swoim koncie nie mają żadnego filmu. Dość hucznie postanowili wejść do świata kina biorąc na swoje barki jeden z najtrudniejszych gatunków jakim jest horror. Miałem już okazję obejrzeć kilka horrorów, które wyszły spod ręki początkujących reżyserów i wyszły im one bardzo przyzwoicie. Jak jest w tym wypadku ???
Niestety bardzo średnio. Zacznijmy od samego scenariusza, który wyszedł również spod rąk Abela o Burlee Vang. Nie wiem skąd wzięli pomysł na tak głupią historię, lub kto im ją podsunął, ale wiem jedno fabuła jest bardzo głupia i pozbawiona logiki. Całość nie trzyma się kupy i działa na niekorzyść filmu.
Akcja filmu kręci się wokół tytułowej aplikacji, która posiada nadprzyrodzone zdolności. Potrafi włączyć za Ciebie pralkę czy zgasić światło. Można zepsuć telefon, porysować ekran a Bedevil w mgnieniu oka sprawi że telefon będzie wyglądał jak nowy. Posiada jednak wielką wadę. Na podstawie zdobytych o użytkowniku danych, generuje wszelkie strachy które trapią młodych uczniów. Sprawia, że demony przybierają postacie rzeczy, których oni się boją.
Istna wariacja. Jednak nie dziwi mnie ona,gdyż reżyserzy bardziej skupili się na tym by stworzyć straszak, który czerpie garściami jak tylko można z filmów grozy ostatniej dekady, niż porządny horror z przesłaniem.
Aplik@cja jest horrorem strasznie przewidywalnym. Widz praktycznie od samego początku może się domyślić przebiegu dalszych wydarzeń. Wszystko zostało wyłożone na tacę, nie patrząc na to czy nie sprawi to widza o nudę.
Zachowanie samych aktorów jest tak głupie, że wręcz boli. Gdy tylko stają w obliczu zagrożenia, nie bronią się i uciekają tam gdzie jest najciemniej, lub gdzie praktycznie nikogo nie ma. Miałem również wrażenie, że żadne z nich nie posiada rodziców, gdyż wiecznie w domu są oni sami.

Jeśli chodzi natomiast o wygląd samych demonów to nie ma tragedii. Są one straszne i potrafią przyprawić o gęsią skórkę. Mógłbym się doczepić jednak do sceny z pluszowym misiem, która bardzo mnie rozbawiła. Nie będę zdradzał szczegółów ale warto tą scenę zobaczyć.

Aktorstwo również nie należy do najlepszych. Idiotyczne dialogi i sztuczne udawanie strachu w sytuacji zagrożenia strasznie razi w oczy. Już w pierwszych minutach na pierwszy plan wysuwa się urocza blondynka, którą miło się śledziło w uwagi na wygląd. Wiadomo, że to ona będzie grała pierwsze skrzypce i, że jeśli ktoś przeżyje to będzie to właśnie ona.

Jedynym plusem jaki widzę w filmie są bardzo gęsto nagromadzone jump scenki. W niektórych momentach, przy zgaszonym świetle potrafią one nieźle przestraszyć. Lecz by stworzyć dobry horror to stanowczo za mało.

Kończąc mogę stwierdzić, że Aplik@cja jest filmem na raz. Widz po obejrzeniu go nie będzie miał ochoty do niego powrócić nawet za kilka lat. Dużo w nim chaosu i niedociągnięć.



Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 3
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 4
Zakończenie: 5

Razem: 24/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






poniedziałek, 1 maja 2017

The Void (2016)

Reżyseria: Steven Konstanski, Jeremy Gillespie.
Scenariusz: Jeremy Gillespie, Steven Konstanski.
Produkcja: Kanada.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Opis Filmu: Podczas służby policjant Daniel Carter natrafia na roztrzęsionego i pobitego mężczyznę. Zabiera go do miejscowego szpitala, który lada dzień ma być opuszczony. Chwilę później jedna z pielęgniarek zabija jednego z pacjentów a Carter zmuszony sytuacją zabija ją. Wkrótce odkrywa, że przed szpitalem znajduje się grupa ludzi ubrana w białe peleryny. Jeden z nich atakuje Daniela i rani go nożem. Gdy mężczyzna zostaje opatrzony odkrywa, że ciało pielęgniarki, którą zastrzelił ożyło i zmieniło się w ogromne mostrum, które łaknie krwi.  Carter próbując zrozumieć całą sytuację wybiera się do głębin szpitala, gdzie odkrywa bramę do piekielnego zła.

Moja Opinia: Steven Konstanski i Jeremy Gillesbie są dopiero początkującymi reżyserami. Pierwszy z nich miał udział w reżyserowaniu ,,ABCs of Death'' a drugi ma na swoim koncie  tylko jeden film również nakręcony z Konstanskim. Wspólnymi siłami napisali scenariusz i wzięli się za produkcję. W mojej opinii jak na pierwszy pełnometrażowy horror wyszło im to całkiem przyzwoicie. Jest to film klasy B, ale myślę, że spokojnie mógłby zostać puszczony do dystrybucji kinowej, gdyż jest on o wiele ciekawszy niż horrory, które obecnie zalewają nasze kina.

Akcja przez większość czasu rozgrywa się w budynku szpitala, oraz w jego podziemiach. Sposób kręcenia, klimat oraz kolorystyka filmu przypomina mi horrory z lat 90-dziesiątych co jest w mojej opinii wielkim plusem. Barwy są mało nasycone i bardzo dobrze się przez to film ogląda, gdyż sceny które mają miejsce w ciemności są bardzo wyraźne.

Na pochwałę zasługuje również bardzo dobrze napisany scenariusz. Przedstawia on historię, która mimo, że czerpie garściami z innych filmów grozy to wnosi duży powiew świeżości do kina grozy. Dialogi są spójne a teksty nie działają na nerwy.
Troszkę jednak razi ograniczony budżet jakim reżyserzy się posługiwali. Widać to już w pierwszych minutach filmu. Wygląd samych stworów, które odradzają się w chwili śmierci jest troszkę niedopracowany. Nie są one straszne i nie wzbudzają jakiś większych emocji. Jednak bardzo fajnie wypadła scena kiedy to Allison leży na stole operacyjnym, a w jej brzuchu porusza się jeden z stworów.
,,The Void'' posiada również dość sporo scenek gore, które są bardzo dobrze zrealizowane. Krew leje się strumieniami, ale nie przesadnie. Są one odpowiednio wyważone by nie wzbudzić w widzu odruchów wymiotnych.

Mimo, że film nie posiada jump scenek to idealnie klimat budują przerażająca sekta ubrana w białe peleryny.
Akcja rozgrywa się bardzo szybko i nie trzeba długo czekać na rozwój sytuacji. Przez to film się nie nudzi i z ciekawością się go ogląda. Jednak uważam, że im bliżej końca tym pojawia się coraz więcej szaleństwa. Myślę, że Konstanski i Gillespie na siłę próbowali kombinować i ulepszać sceny przez co wszystko zaczęło się obracać na niekorzyść filmu. Mimo, że dużo się dzieje to nie robi to większego wrażenia.
Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Obsada może nikomu nie jest znana, lecz z całą pewnością nie krzywdzi filmu, gdyż gra bardzo przyzwoicie.

Kończąc mogę stwierdzić, że film z całą pewnością mogę wam polecić. Wnosi dużo świeżości do kina grozy. Przedstawia bardzo fajną fabułę, która choć już wiele razy była wałkowana to w połączeniu z innymi czynnikami sprawia, że z przyjemnością się ogląda.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 26 marca 2017

The Girl With All The Gifts (2016)

Reżyseria: Colm McCarthy.
Scenariusz: Mike Carey.
Produkcja: Usa, Wielka Brytania.
Budżet: 4 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 51 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: W niedalekiej przyszłości ludzie zostali zainfekowani przez tajemnicze grzyby. Zarażeni zmieniają się krwiożercze zombie, które dążą do unicestwienia rasy ludzkiej. Grupa ocalałych ludzi przeprowadza eksperymenty na hybrydowych dzieciach, które pomimo, że łakną ludzkiego mięsa potrafią myśleć i czuć. Dzieci te uczęszczają do szkoły gdzie szczególnie bliski kontakt nawiązują mała Melanie i jej nauczycielka Helen. Gdy baza zostaje zaatakowana grupa ludzi pod dowództwem sierżanta Eddiego ucieka do miasta, a mała Melanie nie godząc się z swoją krwiożerczą naturą staje w obronie ludzi.

Moja Opinia: Colm McCarthy ma w swoim reżyserskim fachu tylko kilka seriali, które nieszczególnie cieszyły się popularnością. Zainspirowany bestsellerową powieścią Mikey'a Carey'a  postanawia wdrożyć tą historię na ekran. Czy mu się to udało??? W mojej opinii tak. Jest to niewątpliwie jeden z lepszych filmów o zombie jaki zdarzyło mi się obejrzeć. Jego pierwszy pełnometrażowy film niewątpliwie wysuwa się ponad szeregi horrorów dotykających tą tematykę.
Jeśli ktoś myśli, że film będzie głupią strzelanką, mającą na celu ukazanie jak najokrutniejszych scen mordów to jest w błędzie. Akcja rozwija się powoli ukazując nam w pierwszej części główną bohaterkę czyli małą Melanie. Przebywa ona w odosobnieniu, w ciasnej celi, którą strzegą strażnicy. Pomimo tego dziewczynka stara się każdy dzień witać z uśmiechem i z radością wyczekuje na przyjście żołnierzy, którzy transportują ją wraz z innymi dziećmi do pomieszczenia będącym czymś w rodzaju klasy. Tam nawiązuje ona bliski kontakt z nauczycielką  Helen, która jest oczarowana małą Melanie.
Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się czym tak naprawdę są dzieci, i co spowodowało wybuch epidemii. Wtedy Akcja nabiera tempa i sprawia to, że widz z wielkim zainteresowaniem i napięciem będzie śledził dalsze losy.

Film posiada bardzo dobrze napisany scenariusz przez samego autora książki na której opiera się film. Rzadko się to zdarza, lecz myślę, że był to bardzo dobry pomysł. Dzięki temu film jest bardzo spójny, nie posiada głupich dialogów, które mogą drażnić widza.
Całość złączona jest bardzo dobrze zrealizowaną muzyką, która wzbudza w nas niepokój i bardzo przyjemnie działa na naszych emocjach.

Jak przystało na filmy o zombie wszyscy pewnie liczycie na mocne gore, i litry krwi, które będą się lały na naszych oczach. Fani gatunku mogą być niezadowoleni gdyż w tym filmie tego nie ma. Film McCartha jest o wiele łagodniejszy w ukazywaniu scen przemocy. Sceny są wyważone i nie powodują, że widz będzie miał odruchy wymiotne. Nie na tym reżyserowi zależało. Mi osobiście to nie przeszkadzało choć sceny gore uwielbiam.

Lekką wadą filmu jest natomiast charakteryzacja samych zombie, które nie są jakoś mocno straszne. Samo przedstawienie procesu ich ewolucji od momentu gdy stają się zarażeni też nie wzbudza jakiś większych efektów wow. Lecz posiadając niewielki budżet wynoszący 4 000 000 $ nie ma się co dziwić.

Aktorsko film wypada bardzo dobrze. Sennia Nanua wcielająca się w rolę małej Melanie idealnie odnalazła się w swojej roli. Z chęcią oglądałem ją na ekranie i zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. Reszta aktorów również bardzo dobrze się spisała. Produkcja postawiła na znanych i dobrych aktorów, co bardzo dobrze wpłynęło na film.

Kończąc mogę stwierdzić, że film w reżyserii Colma McCarthiego jest jedną z lepszych produkcji o zombie na tle ostatnich lat. Mam nadzieję, że spod jego ręki będziemy mogli jeszcze ujrzeć kilka horrorów, gdyż zapowiada się on na bardzo dobrego reżysera. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 10
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 8

Razem: 41/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 19 marca 2017

Don' t Hang Up (2016)

Reżyseria: Damien Mace, Alexis Wajsbrot.
Scenariusz: Joe Johnson.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty.

Film do obejrzenia pod linkiem:

Opis Filmu: Grupa nastolatków robi sobie telefoniczne żarty z przypadkowo wybranych osób. Wszystko nagrywają kamerą, a powstałe filmiki udostępniają w internecie. Pewnego dnia Sam i Brady postanawiają zrobić kolejny prank, lecz psuje im to mężczyzna, który notorycznie wydzwania na ich telefony. Tajemniczy nieznajomy okazuje się psychopatą, który grozi, że jeśli nie spełnią jego prośby zabije rodzinę Bradyego.

Moja Opinia: Duet w wykonaniu Brytyjskich reżyserów mających współpracę przy takich produkcjach jak ,,Avatar'' czy ,,Grawitacji'' wziął na swoje ręce produkcję horroru, który mimo wielkiej prostoty ma w sobie coś co sprawia, że z przyjemnością się go ogląda. Film w dużej mierze pokazuje do czego mogą doprowadzić głupie pranki, które zalewają obecnie internet.

Cała akcja filmu rozgrywa się w jednym miejscu, a jest nim dom Sama. Ale jeśli ktoś pomyśli, że przez to będzie nudno to gwarantuje, że jest w błędzie. Mimo małego pola do popisu, reżyserzy idealnie wykorzystali je do tego by poprowadzić historię w taki sposób by nie zanudzić widza.
Ciemność jaka panuje w mieszkaniu w momencie, gdy tajemniczy mężczyzna odłącza prąd buduje w nas niepokój i lęk, a my z niecierpliwością czekamy, aż coś wyskoczy w kadrze. Tak się jednak nie dzieje i wielka szkoda, gdyż liczyłem na chociaż jedną jump scenkę, która wbije mnie w fotel.

Bardzo dobrze została ukazana nuta tajemniczości. Od samego początku nie wiemy kto kryje się za postacią tajemniczego psychopaty, który nęka dwójkę przyjaciół. Nie wiemy też co kieruje jego brutalnym zachowaniem. Początkowo myślałem i długo się trzymałem wątku, że za tym wszystkim będą stali znajomi, którzy również postanowili zrobić im żart, lecz byłem w błędzie. Dopiero w końcowych sekwencjach filmu dowiadujemy się kim tak naprawdę jest mężczyzna kryjący się pod pseudonimem ,,Lee''. Zaskoczyło mnie to, gdyż było to nawet łatwe do odgadnięcia.

Jeśli chodzi o sceny mordów to nie są one zbyt brutalne. Nie musicie mieć obaw, że będziecie zniesmaczeni. Sceny są tak wyważone, by nie wzbudzać obrzydzenia. Same metody uśmiercania również nie należą do odkrywczych. Damien i Alexis poszli trochę na łatwiznę i nie próbowali pochwalić się bujną wyobraźnią.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma powodów do narzekań. Aktorzy wypadli dobrze i nie działali na nerwy, a to już duży sukces.

Kończąc mogę wam ten film serdecznie polecić. Jest to produkcja, która pomimo niedociągnięć jest warta uwagi. Pokazuje do czego są w stanie doprowadzić głupie żarty.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 33/50 

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 26 lutego 2017

Friend Request (2016)

Reżyseria: Simon Verhoeven.
Scenariusz: Matthew Ballen, Philip Koch, Simon Verhoeven.
Produkcja: Niemcy.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Opis Filmu: Laura Woodson jest młodą studentką prowadzącą bogate życie towarzyskie. Ma wielu przyjaciół, a swój wolny czas spędza na przeglądaniu facebooka. Pewnego dnia dostaje zaproszenie od niejakiej Mariny, która na swoim profilu zamieszcza bardzo niepokojące i mroczne posty. Laura widząc samotność dziewczyny przyjmuje zaproszenie i nawiązuje z nią kontakt na uczelni. Od tego czasu Marina zasypuje ją mnóstwem wiadomości i myśli, że weszła w krąg jej najbliższych przyjaciół. Wszystko się jednak zmienia gdy Laura wyprawia przyjęcie urodzinowe na które nie zaprasza nowo poznanej koleżanki. Ta widząc na facebooku zdjęcia z imprezy następnego dnia urządza jej w szkole awanturę. Zaniepokojona tą sytuacją Laura usuwa Marinę z znajomych. Tej samej nocy odrzucona dziewczyna popełnia samobójstwo rejestrując to kamerką internetową. Filmik z tego zdarzenia trafia na profil Laury, która nie potrafi wytłumaczyć jak on się tam znalazł. Wkrótce znajomi dziewczyny zaczynają umierać, a filmy ukazujące ich śmierć trafiają na profil Laury. Dziewczyna wraz z swoim chłopakiem postanawiają odkryć jakie sekrety skrywała Marina by zapobiec dalszym tragediom.

Moja Opinia: ,,Friend Request'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem w reżyserii Simona Verheovena. Początkowo jego film miał nosić zupełnie inny tytuł, ale producenci obawiali się, że będzie mylony z produkcją ,,Cybernatural'' z 2014 roku. Fabuła tego filmu jest podobna lecz Simon postanowił go nakręcić w tradycyjny spoób.
Zauważyłem, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z nawałem filmów poruszających bardzo ważny temat cyberstalkingu. Na tle ostatnich lat powstało ich dość sporo. Wśród nich najbardziej wyróżniają się wyżej wymieniony ,,Cybernatural'', ,,The Den'', ,,Cyberbully'', ,,Antisocial'', czy ,,Ratter''. Filmy te ukazują jakie zagrożenia czyhają na człowieka w świecie internetu, który to z biegiem czasu skrywa coraz więcej tajemnic.

Film Verhoevena jednak nieco różni się od swoich poprzedników, gdyż jego podłoże ma charakter nadprzyrodzony. Akcja koncentruje się głównie wokół młodej studentce Laurze, która posiada bardzo bogate życie towarzyskie, a swój czas spędza na przeglądaniu facebooka i nawiązywaniu nowych znajomości. Wątek ten ukazuje jak rzeczywiście wygląda życie młodych osób, które w dzisiejszych czasach trudno oderwać od komputera.
Bardzo fajnym zabiegiem było prowadzenie widza przez seans nie wiedząc co tak naprawdę będzie się działo. Oglądając film myślałem, że będzie miał on tylko charakter cyberstalkingu, lecz nie podejrzewałem, że pojawi się wątek nadprzyrodzony. Reżyser początkowo obsadził w rolę oprawcy młodą dziewczynę Marinę, a w późniejszym czasie jej ducha, który łaknąc zemsty będzie prowadził do tego by Laura poznała co to jest samotność. W tym celu musi zabić wszystkich jej najbliższych znajomych. Verhoeven również w czasie akcji pokazuje nam coraz to mniejszą liczbę znajomych na profilu Laury, która w żaden sposób nie może kontrolować swojego profilu. Pojawiają się na nim makabryczne filmiki, które ukazują śmierć jej przyjaciół.

Muszę przyznać, że film bardzo dobrze potrafi trzymać w napięciu, które to z minuty na minutę coraz bardziej się kumuluje. Mimo , że w filmie nagromadzonych jest kilka jump scenek to nie są one na tyle dobre by poderwać mnie z fotela. Straszy tu bowiem bardziej klimat i fabuła.

Jeśli chodzi o sceny mordów to przedstawione są bardzo porządnie. Gore w tym wypadku nie brzydzi tak bardzo. Reżyser starał się wyważyć film tak by nie zepsuć jego dobrego smaku.
Natomiast jeśli chodzi o efekty specjalne to również nie mogę się do niczego przyczepić. Duch dziewczyny mimo, że wygenerowany komputerowo potrafi wzbudzić lęk.

Aktorstwo również nie razi w oczy. Wszyscy w swoich rolach idealnie się wcielili. Na szczególną uwagę zasługuje Liesl Ahlers, która bardzo przyzwoicie wypadła w roli Mariny. Reszta obsady, również nie zawodzi.

Kończąc muszę przyznać, że film jak na pierwszy w reżyserii Simona Verhoevena wypadł bardzo przyzwoicie. Dziwi mnie jednak fakt, że niemiecki reżyser postanowił nakręcić film bardziej pod publikę amerykańską. Jednak to mu chyba wyszło na dobre. W mojej opinii film jest jednym z lepszych horrorów jakie mogłem obejrzeć w 2016 roku. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 9
Zakończenie: 8

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 12 lutego 2017

Baba Jaga / Don't knock twice (2016)

Reżyseria: Caradog W. James.
Scenariusz: Mark Huckergy, Nick Ostlerg.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jess stara się odzyskać swoją córkę Chloe, którą w dzieciństwie oddała do adopcji. Wraz z swoim chłopakiem starają się nakłonić dziewczynę do powrotu do nich, lecz ona stanowczo odmawia. Pewnego dnia Chloe wraz z swoim kolegą wybiera się do owianego legendą domu Baby Jagi. Legenda głosi, że kto zapuka dwa razy w drzwi kobiety, tego spotka śmierć. Dziewczyna z kolegą postanawiają sprawdzić to na własnej skórze. Następnego dnia chłopak znika bez wyjaśnienia.

Moja Opinia: Caradog W. James ma na swoim koncie kilka pełnometrażowych filmów klasy B, które nie trafiły do dystrybucji kinowej. Tak samo stało się z jego nowym obrazem,, ''Baba Jaga''. Trochę dziwi mnie tłumaczenie tytułu na polski, gdyż nie jest on spójny z tytułem angielskim, no ale nie jest to  pierwszy film który w polskim tłumaczeniu dostaje zupełnie nowy tytuł.
Film Jamesa jak na kino klasy B posiada bardzo dobrze napisany scenariusz oraz fabułę, która niewątpliwie wyróżnia go na tle innych horrorów. Powstało już wiele filmów o wiedźmach, ale o Baba Jadze jeszcze nie słyszałem.
Pomysł na film był bardzo ciekawy. Poznajemy zbuntowaną nastolatkę Chloe, którą matka z powodu problemów z narkotykami oddała do adopcji. Po latach odwyku wraz z swoim chłopakiem postanawia ją odzyskać. Jednak dziewczyna nie chce wybaczyć matce krzywd, które przez nią przeszła. Nastawienie dziewczyny jednak zmienia się z chwilą, kiedy puka do drzwi niejakiej Baby Jagi. Chloe odkrywa, że historia nie jest tylko legendą. Przerażona udaje się do swojej matki, która za wszelką cenę będzie chciała pomóc dziewczynie.

Film Caradoga już od pierwszych minut przechodzi do sedna. Widz dzięki temu widzi z czym główna bohaterka będzie musiała się zmierzyć. Nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie, gdyż lubię w horrorach nutę tajemniczości, no ale nie powiem, że w tym wypadku się zawiodłem. Dzięki temu film już na samym początku mnie bardzo zaciekawił i pokazał, że nie jest zwykłym filmem klasy B, który nie potrafi wzbudzić lęku czy zbudować odpowiedniej dla horroru atmosfery. Ta właśnie jest bardzo dobrze wyeksponowana i wraz z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową umie nieźle oddziaływać na widza.
Nagromadzonych zostało również kilka jum scenek, które w zależności od widza potrafią nieźle przestraszyć. Są jednak one łatwe do przewidzenia.

Druga połowa filmu jest nieco gorsza. Myślę, że Jamesowi już brakło pomysłów na ciągnięcie tej historii z równą dynamiką. Przez to film zwalnia tempo i chwilami staje się nudny. Mało się dzieje i sceny nie są już tak zaskakujące. Dopiero w końcówce film znów się rozkręca.

Obraz Caradoga posiada również polski akcent. W połowie filmu pojawia się w śnie Jess kobieta, która przed podcięciem sobie szyi wypowiada słowo przepraszam. Fajnie, że twórcy różnych filmów w swoich produkcjach pokazują nasz piękny język.
Sama postać Baby Jagi przypominał nieco tą, którą mogliśmy podziwiać w ''Kiedy gasną światła''. Niby wyeksponowana komputerowo, ale potrafi nieźle nastraszyć.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do czego przyczepić. Lucy Boyton idealnie wcieliła się rolę Chloe. Reszta aktorów również wypadła wiarygodnie.

Kończąc film Caradoga W. Jamesa jest ciekawym i wciągającym filmem, który mimo niewielkich niedociągnięć potrafi nieźle przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 8
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie :

Razem: 36/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 5 lutego 2017

Bodom (2016)

Reżyseria: Taneli Mustonen.
Scenariusz: Taneli Mustonen, Aleksi Hyvarynen.
Produkcja: Finlandia, Estonia.
Budżet: 1 100 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Latem 1960 roku czworo nastolatków obozujących nad jeziorem Bodom zostaje brutalnie zamordowana nożem. Masakrę przeżywa tylko jedno z nich, jednak nic nie pamięta z tamtej nocy. Morderca mimo starań policji nie zostaje ujęty. Według legend skrywa się on nadal w lasach otaczających jezioro. Zafascynowani nie rozwiązaną zbrodnią nastolatkowie postanawiają odwiedzić owiane złą sławą jezioro i spróbować rozwiązać sprawę. Jednak gdy zapada zmrok w obozowisku dochodzi do dziwnych incydentów, które świadczą o tym, że nie są sami. Młodzi studenci będą musieli zmierzyć się z tajemniczym mężczyzną, który czeka na odpowiednią chwilę by ich zamordować.

Moja Opinia: Taneli Mustonen ma na swoim koncie tylko dwa pełnometrażowe filmy i jeden serial. Jego fińsko-estoński slasher został zainspirowany głośną zbrodnią, która miała miejsce nad jeziorem Bodom w Finlandii. Choć film odnosi się do autentycznych zdarzeń to nie jest odbiciem tego co wydarzyło się w rzeczywistości.
Reżyser dysponując niewielkim budżetem w wysokości 1 100 000 euro, stworzył slasher, który jest wielokroć lepszy niż te, które serwuje nam amerykańskie kino grozy. Mógłbym nawet stwierdzić, że jest to jeden z lepszych filmów od czasu ,,Teksańskiej masakry piłą mechaniczną''.
Dzisiejsze slashery, które serwują nam Amerykanie straciły już moc przemawiania do ludzi. Są zazwyczaj pozbawione logiki, ich fabuła nie zaskakuje niczym nowym, a produkuje się je głównie po to by zarobić sporą sumę pieniędzy. Szkoda bo nurt ten powoli umiera, a myślę, że można jeszcze z niego dużo wykrzesać.

Dlatego jestem pełen zachwytu filmem Mustonena, który czerpał garściami jak tylko mógł z tego nurtu, i stworzył film, który moim zdaniem jest warty uwagi.
Reżyser obsadził akcję nie do końca wiadomo w którym roku, lecz zgaduję że jest to okres współczesny. Trudno jednak przypuszczać, gdyż w filmie nie ma pokazanych telefonów komórkowych, ale widok budynków i ubiór młodych studentów pozwala na stwierdzenie, że akcja rozgrywa się w czasie teraźniejszym.
Biorąc też pod uwagę końcowe sceny filmu, w których to z bliska widzimy mordercę, można stwierdzić, że nie jest możliwe by był on tym samym mężczyzną który zabił nastolatków w 1960 roku. Przeczy temu jego wiek. Więc można stwierdzić, że jest on tylko naśladowcą.

Sam scenariusz choć jest dość prosty i wydarty z różnych filmów posiada wiele zalet które czynią go nie przekombinowanym. W niektórych partiach filmu jednak dialogi są dość niespójne i głupie no ale sam pomysł na całość wnosi dużo świeżości.

Obraz Taneli posiada bardzo dobrze zrealizowane zdjęcia, które mimo, że nie sięgają stylistyką do filmów z lat 80-dziesiątych, to bardzo dobrze oddają ducha tych czasów. Dał nam on dowód na to, że nie trzeba stylizowań filmów na rąbanki z ubiegłego półwiecza by stworzyć odpowiedni dla horroru klimat. Nie przeszkadza nam nawet to, że większość część filmu rozgrywa się głównie nocą, która przybiera barwę na tyle jasną by widz mógł doskonale wszystko widzieć.

Bardzo dobrym rozwiązaniem była tajemniczość co do mordercy. Reżyser postanowił zmylić widza tak by choć przez chwilę nie mógł się domyślić, kto za to wszystko odpowiada. Nie chcę za dużo spoilerować, ale jeśli chodzi o dwa pierwsze zabójstwa to miejcie na uwadze, że nie dokonał ich ścigający ich mężczyzna. Zrobił to ktoś zupełnie inny. Wielu z was pewnie się zdziwi tak jak zrobiłem to ja.

Jeśli chodzi o sceny mordów to nie są one jakoś szczególnie wymyślne. Mustonen postawił na prostotę i na dobre mu to wyszło. Postarał się o to by zbyt mocno nie zniesmaczyć widza.

Końcówka miażdży. W mojej opinii lepszej reżyser nie mógł zrealizować. Szczególnie spodobała mi się akcja z zahaczoną na wyciągniku furgonetką. Wzbudza ona wielkie zaskoczenie.

Jeśli chodzi o aktorstwo to troszkę daje do myślenia. Gra może nie była zachwycająca, ale nie raziła w oczy. Irytowała mnie główna bohaterka czyli Ida, którą chciałem by morderca zabił jako pierwszą. Tak się jednak nie stało.

Kończąc mogę stwierdzić, że obraz Taneli Mustenona jest jednym z najlepszych slasherów na tle ostatnich lat. Reżyser bardzo dobrze odnalazł się w nurcie, który jest prawie na wymarciu. Z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 10

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




piątek, 6 stycznia 2017

Incarnate (2016)

Reżyseria: Brad Peyton.
Scenariusz: Ronnie Christensen.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Opis Filmu: Młody chłopiec Cameron zostaje opętany przez nieznane nikomu siły. Zdesperowana matka prosi o pomoc egzorcystę Dr. Ember, który stosuje nowatorską metodę wyciągania ducha z ciała. Polega ona na wchodzenie w umysł osoby opętanej i próbowanie ją pokierować tak by wyszła ze stanu opętania. Dla Dr. Ember jednak będzie to coś więcej niż egzorcyzm, gdyż demon który opętał ciało chłopca w przeszłości zabił jego rodzinę.

Moja Opinia: Brad Peyton ma na swoim koncie bardzo udany i wysoko zarobkowy film, który mogliśmy podziwiać w zeszłym roku o tytule ,,San Andreas''. Doświadczenia w reżyserowaniu horrorów nie ma, ale postanowił podjąć się tematyki filmu, która jest bardzo ciężka do przedstawienia. Chodzi oczywiście o egzorcyzmy. Filmów o tej tematyce powstało mnóstwo, ale większość z nich jest nie warta nawet wzmianki. Tematyka ta jest bardzo trudna do przedstawienia, a reżyserzy często biorąc się za nią muszą się liczyć z masą krytyki. Incarnate jednak daleko do ideału.

Zacznę może od scenariusza, gdyż posiada on wiele braków. Dialogi są niejasne i nieraz pozbawione logiki. Do końca filmu nie jest jasne skąd tak naprawdę się wziął demon, który zaatakował ciało chłopca.
Jeśli chodzi o fabułę filmu to jest ona już bardzo mocno zużyta na tle ostatnich kilkunastu lat. Peyton posunął się jednak krok do przodu i przedstawia nową metodę egzorcyzmowania. Polega ona na wnikaniu przez Dr. Ember w podświadomość osoby opętanej. Jest to dobre posunięcie lecz nie do końca wyszlifowane.
Przeszkadzało mi również udźwiękowienie filmu. Jak na horror w tym filmie ścieżka dźwiękowa jest tak znikoma, że prawie jej nie ma. Pojawia się tylko czasem w sytuacjach zagrożenia.
Irytujące było dla mnie podejście matki do swojego syna. Przez większość czasu miałem wrażenie, że jego los jest jest obojętny. Nie przejmowała się jego stanem i było jej obojętne co się z nim stanie.
Charakteryzacja opętanego Camerona, również nie należy do najlepszych. Zmianie ulegają jedynie jego oczy, które zmieniają barwę na czarny.  Przez to jego postać nie wzbudza jakichkolwiek emocji.

Plusem filmu jest natomiast bardzo dobrze budowany klimat. Peyton nie rzuca nas na głęboką wodę i nie straszy zbyt często. Nagromadzone jump scenki, choć już oklepane potrafią w sytuacjach zagrożenia nieźle przestraszyć.

Jeśli chodzi o aktorstwo to bez większych rewelacji. Na pochwałę zasługuje jedynie Aaron Echart, który wcielił się w rolę Dr. Ember. Reszta aktorów nie grzeszy zdolnościami aktorskimi.

Kończąc nie jest to film, który potrafi zaskoczyć. Ma wiele braków i niedoskonałości. Jest to z całą pewnością film, który nie wzbudzi w widzu większych emocji i nie spowoduje tego, że powróci do niego za jakiś czas.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 5
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 6
Zakończenie: 6

Razem: 29/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 1 stycznia 2017

Autopsja Jane Doe (2016)

Reżyseria: Andre Ovredal.
Scenariusz: Ian B. Goldberg, Richard Naing.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:


Opis Filmu: Koroner Tommy Tilden dostaje zlecenie zrobienia sekcji młodej dziewczyny nazwanej przez policję Jane Doe. Ciało kobiety zostało znalezione w piwnicy domu, którego właściciele zostali brutalnie zamordowani. Z uwagi na pośpiech policji w zidentyfikowaniu dziewczyny Tommy wraz z synem Austinem przystępują do sekcji. Mężczyźni odkrywają, że kobieta była bardzo brutalnie torturowana, a jej narządy wewnętrzne mają dziwne blizny. Wkrótce w kostnicy zaczynają pojawiać się rzeczy, których nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć. Tilden wraz z synem za wszelką cenę będą próbowali się wydostać z budynku, w którym znajduje się rządna zemsty Jane.

Moja Opinia:Andre Ovredal jest mało doświadczonym w filmy reżyserem. Ma w swoim dorobku bardzo dobrze zrealizowany horror fantasy ,,Lowcę Trolli'', którego recenzję również znajdziecie na moim blogu. Z niecierpliwością czekałem na ten film, gdyż oglądając trailer wiedziałem, że będzie to film, który porusza historię, której prędzej nie mogliśmy podziwiać w innym filmie. Film miał swoją premierę w Torronto, gdzie został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków jak i opinię publiczną. Dużo osób okrzyknęło go najlepszym horrorem w 2016 roku i ja się z tym zgodzę.

Film w swojej stylistyce prezentuje dość krwawe gore, które opiera się głównie na krojeniu ciała przez koronerów. Autopsja Jane jest bardzo realistyczna przez co niektórych widzów może obrzydzić zaglądanie do wnętrzności młodej kobiety, czy oglądanie jej mózgu. Efektom specjalnym naprawdę nie można zarzucić realizmu. Oglądając film miałem wrażenie, że na stole leżą prawdziwe zwłoki. Zamysłem reżysera jednak nie było sprawienie widza o mdłości lecz pokazane jak wygląda praca koronerów i pokazanie jak wygląda sekcja zwłok od najmniejszych szczegółów. Ja osobiście uwielbiam filmy gore i mi klimat filmu bardzo przypadł do gustu.

Ważnym aspektem jest również tajemniczość filmu. Oglądając pierwszą połowę tak naprawdę nie wiemy co będzie głównym tematem filmu. Widzimy tylko zwłoki młodziutkiej Jane, która skrywa w sobie jakąś tajemnicę, którą z każdą minutą będziemy odkrywać coraz to bardziej. Zagłębiając się w sekcję koronerzy odkrywają między innymi, że dziewczyna ma połamane nadgarstki i nogi, a w jej ciele mężczyźni odnajdują dziwne blizny na narządach, oraz truciznę w żołądku. Dowiadują się dzięki temu, że Jane była bardzo brutalnie torturowana. Dużo bardziej ciekawe jednak okazują się symbole odnalezione na jej skórze od wewnątrz. Szukając informacji coraz bardziej idą w przekonanie, że dziewczyna padła ofiarą rytuału, oraz tego, że jest ona wiedźmą.
Wraz z tą wiadomością w kostnicy zaczynają mieć miejsce niewytłumaczalne zjawiska. Wszystkie zwłoki znajdujące się w budynku ożywają i stają się prześladowcami Tomma i Austina.

Ovredal w swoim filmie pokusił się o przedstawienie kilka jump scenek, które w mojej opinie potrafią nieźle przestraszyć. Nie ma ich za wiele i są generowane w dość długich odstępach czasowych. Jego głównym zamysłem było straszenie klimatem i samą historią dziewczyny, która przyprawia nas o gęsią skórkę. Reżyser tchnął w gatunek trochę świeżości lecz troszkę do ideału mi zabrakło. Przecież ghost story, zombie movies i czrownice są już oklepane od dawna. No ale ciekawe podejście do sekcji i pomysł na całość z całą pewnością czyni go jednym z najlepszych horrorów 2016 roku.

Jeśli chodzi o aktorstwo to według mnie lepiej być nie mogło. Brian Cox jako doświadczony aktor idealnie wcielił się w rolę Tomma Tildena. Ukazał jej najlepsze cechy i z zainteresowaniem śledziliśmy każde jego kroki. Na zasługi również zasługuje Emile Hirsch grający Austina czyli syna Tomma.

Kończąc ,,Autopsja Jane Doe'' w mojej opinii jest najlepszym horrorem w 2016 roku i niewątpliwie pokazał nam to czego nie mogliśmy podziwiać wcześniej w żadnym horrorze. Oprócz ciekawej fabuły, posiada bardzo dobrze zrealizowaną grę kamerą, która otwiera to Ovredalowi drzwi do kręcenia bardzo dobrych filmów.

Moja Ocena:
Straszność: 9
Scenariusz: 10
Efekty Specjalne: 10
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 10

Razem: 49/50 

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 25 grudnia 2016

Blair Witch (2016)

Reżyseria: Adam Wingard.
Scenariusz: Simon Barrett.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: James wraz z znajomymi udaje się do nawiedzonego lasu w celu znalezienia swojej siostry, która zaginęła w nim 16 lat temu. Chodzi tu o dziewczynę, która zaginęła w filmie z 1999 roku. Wyposażeni w GPS-y, kamery i drona wchodzą w las, który z biegiem czasu zmieni się w miejsce, z którego nie ma powrotu. Gdzieś w środku niego czai się wiedźma, która krok po kroku zabiera ze sobą młodych studentów.

Moja Opinia: Adam Wingard bez wątpienia jest doświadczonym w filmy reżyserem. Ma na swoim koncie kilka dobrych filmów takich jak ,,Gość'' czy ,,Następny jesteś ty''. Odpowiedzialny jest również za wyreżyserowanie jednego segmentu z wszystkich części ,,V/H/S''. Jeśli chodzi natomiast o ,,Blair Witch'' to nie już za dobrze. Pamiętam jak jako dziecko obejrzałem pierwszy raz ekranizację z 1999 roku to przez całą noc nie spałem. Z biegiem lat ten film już jednak nie straszył mnie tak jak za młodu. To właśnie ten film otworzył nowe skrzydło dla gatunku horroru. Twórcy filmu wpadli na wspaniały pomysł by nakręcić film w formie tzw paradokumentu czyli filmu kręconego za pomocą kamery, którą trzymali uczestnicy wyprawy. Od tego czasu co roku możemy podziwiać co najmniej kilka horrorów kręconych tą metodą. Wingard idzie jednak krok do przodu i w swoim dziele postanowił użyć również drona, który ostatnimi czasy jest hitem na całym świecie.

Scenariusz nie jest mocną stroną filmu, gdyż Barrett poszedł na łatwiznę i stworzył go bez żadnego efektu ,,wow''. Niczym nie zaskakuje, jest oklepany jak w większości dzisiejszych horrorów. Dialogi są słabe i niespójne.
Całość rozgrywa się w tym samym lesie co w pierwszej części. Widzimy olbrzymi las, który za dnia jest dla wszystkich przyjaznym miejscem, a w nocy staje się piekłem dla osób się w nim znajdującym. Uwielbiam filmy umiejscowione w takich miejscach i z niecierpliwością wypatruję ich.

Produkcja jednak stanowczo różni się od tej którą mogliśmy podziwiać 17 lat temu. Nie widzimy już na okrągło przestraszonych twarzy studentów, a zagrożenia nie musimy sobie wyobrażać, gdyż w tej części wiedźma strasząca w lesie jest już widoczna. Wszystko dzieje się intensywniej i bardziej krwawo. Plusem jest to, że reżyser nie odszedł za daleko od akcji jaka miała miejsce w ,,Blair Witch Project''. Zrobił  to Joe Berlinger tworząc ,,Księgę Cieni'' czyli drugą część za co otrzymał masę krytyki.

Niektórych fanów pewnie to podzieli, gdyż klimat jaki tworzyła pierwsza część nie jest już w żadnym stopniu podobny do tego, który ukazuje nam Adam. Akcja nie jest mozolna przez co atmosfera grozy się stanowczo zmienia. Ci, którzy jednak nudzili się odnajdą w tej części o wiele więcej akcji i scen, które w zależności od widza mogą go przestraszyć. Nagromadzonych jest kilka jump scenek, ale nie będę tracił na nie czasu, gdyż mnie one nie przestraszyły. Brakuje w nim podstawowego składnika jakim jest poczucie grozy. Postacie wyskakujące zza krzaka, czy unoszące się w górę namioty nie wzbudziły we mnie zupełnie nic.
Przeszkadzała mi trochę zbyt mocno trzęsąca się kamera, w której wraz z nastaniem akcji i ucieczki uczestników nic nie można było dostrzec.

Końcówka filmu to już jednak gra na efektach specjalnych. Po tylu latach pierwszy raz możemy ujrzeć jak wygląda wiedźma strasząca w lesie. Wygenerowana komputerowo przypomina jednak bardziej jednego ducha, którego mogliśmy podziwiać w Tropicielach Mogił. Nie straszy i nie podnosi ciśnienia. Jednak końcówka oceniając całość w mojej ocenie jest najlepsza.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jest ono na średnim poziomie. Nie razi jednak zbyt mocno i nie powoduje, że mamy chęć wyłączyć film.
Kończąc sequel nie był nikomu do szczęścia potrzebny. Nie jest ani zły ani dobry. Powrót do korzeni jednak nie wystarczy by stworzyć ciekawy horror, a takich powstaje coraz mniej.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 5
Efekty specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 30/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)