Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duch. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 września 2018

Dziedzictwo: Hereditary (2018)

Reżyseria: Ari Aster.
Scenariusz: Ari Aster.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 2 godziny 6 minut.


Opis Filmu: Annie Graham przeżywa śmierć swojej matki, która nieoczekiwanie zmarła. Jest to dla niej bardzo ciężki okres ponieważ nie utrzymywała z nią  dobrych kontaktów. Jej mąż Steve i syn Peter nie rozpaczają z tego powodu, lecz dla jej córki Charlie jest to cios, gdyż babcia ją rozpieszczała. Jednak Charlie nie jest zwykłą dziewczynką. Nie ma znajomych a jej zachowanie niepokoi rodziców. Pewnego dnia Peter zabiera siostrę na imprezę, a w drodze powrotnej dochodzi do tragedii w której ginie Charlie. Wkrótce w domu Grahamów zaczyna dochodzić do serii niewytłumaczalnych zjawisk.

Moja Opinia: Ari Aster w świecie reżyserskim znany jest głównie z kręcenia kilkuminutowych filmów. Jako pierwszy pełnometrażowy film obrał sobie horror, który jest bardzo ciężkim gatunkiem do wyreżyserowania. Na jego potrzeby stworzył scenariusz i przeniósł go na ekrany kin. Tym samym otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery, gdyż film został jednoznacznie okrzyknięty przez krytyków ,,Arcydziełem współczesnego horroru''. Na całym świeci film zbiera same pozytywne recenzje i myślę, że ma szanse okazać się najlepszym horrorem 2018 roku. Nic dziwnego, że film jest tak dobry. Studio filmowe A24 z którego wyszedł słynie praktycznie z samych dobrych filmów więc i tu nie mogło być inaczej.

Przejdźmy może wpierw do fabuły, gdyż przedstawia bardzo ciekawą historię. Fabuła jest swoistą mieszanką filmów o opętaniu, chorobie psychicznej czy też jest zwykłym dramatem. Owszem motywy bardzo już przejedzone przez świat horrorów, ale sposób w jakim reżyser przedstawił historię znacznie odbiega od współczesnych filmów grozy. Zastosowane częste zwroty akcji budują napięcie, które Aster dawkuje nam w taki sposób, by przez cały film czuć uczucie niepokoju i lęku. Dostajemy począwszy od pierwszych minut filmu wiele wskazówek, które z czasem trwania filmu łączą się w całość więc oglądajcie bardzo uważnie.
Tak jak wspomniałem wyżej film można podzielić na dwa gatunki, z którego pierwsza część jest dramatem. Widzimy tragedię jaka dotyka rodzinę Grahamów. Annie najpierw traci matkę, później córkę i przez to oddala się od swojego męża i syna popadając w paranoję.  A ta przeradza się w chęci skontaktowania się ze zmarłą córką.
Tu właśnie przeskakujemy już do typowego horroru, który na dobre rozpoczyna się w chwili próby komunikacji z zmarłą Charlie.

Realizacyjnie film został przedstawiony fenomenalnie. Piękne zdjęcia opasane różnymi trikami operatorskimi potrafią zaskoczyć. Nagłe przejście nocy w dzień czy też początkowa scena, w której miniaturkowe pomieszczenia zbudowane przez główną bohaterkę przechodzą w rzeczywistość naprawdę robią wrażenie. Całość połączona została idealną ścieżką dźwiękową, która w sytuacjach zagrożenia potrafi wywołać niepokój.

Jeśli ktoś jednak myśli, że podczas filmu będzie podskakiwał na fotelu przez nagromadzone jump sceny to jest w błędzie. W filmie nie ma ani jednej takiej sceny, a Aster bardziej skupił się na tym by wzbudzać strach przez klimat jaki został przedstawiony w filmie.
Szkoda, że reżyser nie pokusił się o kilka takich scen gdyż jestem akurat zwolennikiem takiej metody straszenia widza i często daję się nabrać na takie efekty.
Jeśli chodzi natomiast o postacie duchów to nie ma jakiś większych rewelacji. Komputerowo wygenerowane zjawy pojawiają się co jakiś czas lecz nie wzbudzają jakiś większych emocji. Przez cały seans leje się też trochę krwi i momentami naprawdę sceny mocniejsze potrafią wzbudzić zniesmaczenie. Chodzi mi o scenę podcinania szyi pod koniec filmu.

Jeśli chodzi o aktorstwo film wypada pod tym względem rewelacyjnie. Toni Collette idealnie wcieliła się w rolę Annie. Nic w tym dziwnego, gdyż uważana jest za jedną z najlepszych aktorek i żadna rola nie jest dla niej problemem w zagraniu. Idealnie w swojej roli odnalazła się również Milly Shapiro wcielająca się w rolę Charlie. Mimo, że to jej pierwsza rola to odnalazła się w niej idealnie. Reszta aktorów również trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Zgodzę się z tym, że jest to niewątpliwie póki co jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Znajdą się pewnie osoby, którym ten obraz nie przypadnie do gustu lecz w mojej opinii każdy miłośnik kina grozy powinien ten film na swojej liście odhaczyć.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 10
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 10
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 26 sierpnia 2018

Słudzy diabła (2017)

Reżyseria: Jako Anwar.
Scenariusz: Jako Anwar.
Produkcja: Indonezja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 47 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Rini wraz z swoimi rodzicami, babcią i trzema braćmi mieszkają w malowniczym domu mieszczącym się nieopodal cmentarza. Ponieważ matka jest ciężko chora rodzina robi co tylko może by zdobyć dla niej pieniądze na leczenie. Niestety pewnej nocy kobieta umiera, a ojciec rodziny by zdobyć pieniądze wyjeżdża, zostawiając dzieci pod opieką Rini. Niedługo po tym domownicy są świadkami dziwnych rzeczy. Widzą w domu zjawę łudząco przypominającą ich zmarłą matkę. Rini zaniepokojona tym faktem udaje się do przyjaciela ich babci, który informuje ją, że ich matka zawarła pakt z diabłem, którego konsekwencję sięgają obecnych domowników. Dziewczyna wraz z braćmi postanawia rozwiązać tajemnicę z przeszłości.

Moja Opinia: Horrory Indonezyjskie często nie spotykają się z zbyt wielką aprobatą ze strony krytyków i rzadko kiedy w tym kraju pojawi się film, który potrafi wzbudzić większe zainteresowanie. Jednak Jako Anwar, doświadczony i ceniony w Indonezji reżyser stworzył własny scenariusz i podjął się próby wyreżyserowania tego właśnie filmu. Film z wielkim szturmem wpadł do tamtejszych kin gdzie pierwszego dnia przyciągnął do kin ponad milion osób. Wszyscy krytycy ochoczo zachwalali obraz Anwara nazywając film ,,Arcydziełem kina grozy''. I tak właśnie po sukcesie postanowiono wypuścić film do szerszej dystrybucji kinowej, gdzie horror również zaczął zbierać pochlebne opinie. Jak jest naprawdę ???. Według mnie bardzo przyzwoicie.

Przejdźmy może do fabuły. Reżyser usadowił akcję w latach 80- dziesiątych gdzie poznajemy głównych bohaterów. Akcja praktycznie rozgrywa się w jednym budynku, pozbawionego wszelkich sprzętów elektronicznych. Pojawia się jedynie radio i gramofon, z którego rodzina puszcza płyty swojej matki. Całość filmu opasana jest kilkoma konwencjami  przez co w horrorze pojawiają się duchy, żywe trupy, czy też sataniści. Rzadko kiedy się zdarza, by reżyser pokusił się o przedstawienie tylu wątków znanych nam z różnych współczesnych horrorów w jednym filmie.

Anwar pokusił się również o metody straszenia, które znane nam są z wielu współczesnych filmów grozy a są to jump sceny czyli hordy mar, które w połączeniu z niepokojącą muzyką w nieoczekiwanym momencie wyskakują nam zza kadru. Podczas całego filmu jest kilka momentów, w których naprawdę idzie się przestraszyć. Całość ubrana została w bardzo dobre efekty dźwiękowe. Muzyka jak i dźwięki w sytuacjach zagrożenia naprawdę potrafią wzbudzić niepokój.
Film trwa prawie 2 godziny więc nastawiałem się na nudny początek, w którym nic ciekawego nie będzie się działo. Tak jednak nie jest. Reżyser przedstawił historię w taki sposób by dawkować nam emocje przez co ciągle się coś dzieje i z zainteresowaniem śledzimy losy rodziny.

Jeśli chodzi o efekty specjalne nie mam powodów do narzekań. Zjawy czy też żywe trupy zostały przedstawione bardzo efektywnie czerpiąc jednak w dużej mierze od innych filmów. Jedynie czego mogę się przyczepić to postaci zjawy matki. Nie do końca mi ona odpowiadała no jednak są to tylko moje spostrzeżenia.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypada średnio. Nie razi jednak po oczach ich brak doświadczenia w ich fachu.

Kończąc mogę śmiało polecić horror ,,Słudzy diabła''. Jest to niewątpliwie jeden z lepszych horrorów Indonezyjskich. Potrafi przestraszyć i co najważniejsze nie przynudza. Mimo, że garściami czerpie z gatunku jak tylko może to przestawia historię w bardzo ciekawy i spójny sposób.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 66/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 29 lipca 2018

Przebudzenie dusz (2017)

Reżyseria: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Scenariusz: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sceptycznie nastawiony co do zjawisk paranormalnych profesor Goodman dostaje pewnego dnia wiadomość od byłego badacza zjawisk paranormalnych Charlesa Camerona. Ten prosi go o pilne spotkanie na które goodman ochoczo się wybiera gdyż jest jego wielkim fanem. Gdy dociera na miejsce Charles prosi go o podjęcie próby wyjaśnienia trzech spraw, którymi on niegdyś sam się zajmował. To właśnie one spowodowały, że Cameron zaprzestał negować moce naprzyrodzone. Profesor ochoczo przyjmuje wyzwanie i po kolei spotyka się z trzema osobami, które rzekomo miały kontakt z duchami. Każde z nich dzieli się z Goodmanem swoją historią, lecz mężczyna nie daje wiary w to co słyszy. Jednak wkrótce będzie musiał zmienić swoje zdanie.

Moja Opinia: ,,Przebudzenie duszz'' swoją premierę miało w 2010 roku na deskach teatru. Jednak powodzenie sztuki doprowadziło do tego, że duet reżyserski Jeremy Dyson i Andy Nyman postanowili stworzyć własny scenariusz filmowy i podjęli się również wyreżyserowania własnego pomysłu. Nad filmem zachwycali się prawie wszyscy krytycy filmowi wystawiając mu same pozytywne recenzje, nazywając go nowym obliczem kina grozy. Jak jest w rzeczywistości ???

Przejdźmy może do konstrukcji filmu. Bazuje ona początkowo na konwencji paradokumentu, lecz z czasem przechodzi do klasycznych metod kręcenia. Fabuła przedstawia nam trzy historie połączone wspólną metawarstwą. Poznamy między innymi ochroniarza ze szpitala psychiatrycznego, który w swojej pracy zetknął się z duchem dziewczynki, młodego i niespełna rozumu chłopaka, który wracając samochodem przez las potrącił dziwną istotę, oraz samotnego maklera giełdowego, który również miał kontakt z bytem nadprzyrodzonym.
Pomysł na film może i nie jest oryginalny i porusza wątki, które już wiele razy widzieliśmy w filmach ghost story, jednak sposób w jaki duet Dyson i Nyman przedstawili te historie jest naprawdę interesujący.

Realizatorzy odbiegli od zbyt wielkiego gadulstwa w filmie. Skupiają się jednak na tym by trzymać widza cały czas w napięciu. Mają ku temu służyć ciemne scenerie pomieszczeń, w których widz co chwilę ma doszukiwać się zagrożenia. Ta ciemność jednak opasana jest zwykle mrugającym światłem lub latarkami. Całość posiada kilka jump scenek lecz nie wszystkie są udane. Osobiście podskoczyłem raz, jednak film śledziłem z wielkim zainteresowaniem. Duże znaczenie ma również ścieżka dźwiękowa, która idealnie wkomponowała się w całość. Jeśli natomiast chodzi o efekty specjalne to nie mogę się zbytnio do niczego przyczepić. Komputerowo wykreowane duchy czy demony nie wzbudzają większych zatrzeżeń. Choć patrząc na cały film to zdecydowanie za mało pojawiały się one podczas seansu.

Nie można również zapominać że film posiada również czarny humor, który idealnie potrafi rozładować napięcie. W filmie nagromadzonych zostało kilka takich scen, które idealnie wkomponowały się w całość.
Zaskocyła mnie bardzo końcówka, która obróciła moje myślenie o 360 stopni. Jednak patrząc na całość to szkoda że reżyserzy pokusili się o tak ograny motyw, który widzieliśmy już w wielu filmach grozy. Niby zmusza ona nas do wyłapywania drobnych detali i do przemyśleń jednak to wszystko gdzieś już było.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. W roli profesora Goodman możemy zobaczyć samego reżysera czyli Andiego Nymana, który idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również sobie świetnie poradziła.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to jeden z filmów, do których jeszcze raz kiedyś powrócę. Przez cały czas trzyma w napięciu i z ciekawością śledzi się historię, nie powodując przymróżenia oka.

Moja Ocena:
Staraszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 1 lipca 2018

Winchester: Dom duchów (2018)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig.
Produkcja: Australia, USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.


Opis Filmu: Wdowa po producencie Broni Sarah Winchester żyje w ogromnym domostwe, które nieustannie rozbudowuje gdyż twierdzi, że nawiedzają ją duchy osób, które poległy z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Zarząd firmy, w której Sarah ma większość udziałów obawiając się o stan psychiczny kobiety wzywa do niej doktora Erica Price'a, który ma stwierdzić czy kobieta jest na tyle poczytalna by prowadzić dalej firmę. Gdy mężczyzna przybywa na miejsce nie chce wierzyć słowom Sary, a duchy, które mu się ukazują tłumaczy sobie halucynacjami. Późniejsze wydarzenia jednak zmieniają zdanie mężczyzny.

Moja Opinia: Duet Michaela i Petera Spieriga w kinie grozy siedzi od lat. Mają na swoim koncie wyreżyserowanie takich horrorów jak ,,Piła: Dziedzictwo'', ,,Daybreakers - Świt'' czy ,,Zombie z Berkeley''. Zainspirowani wydarzeniami które miały rzekomo miejsce w domostwie państwa Winchester podkoloryzowali historię i wnieśli ją na ekrany kin. Na film spadła jednak fala krytyki w której ludzie zarzucali braciom Spierig wtórność i braku pomyśłu na film. Jak jest w rzeczywistości???. Wedłóg mojej opinii nie jest wcale tak źle.

Jeśli chodzi o fabułę to nie można się do niczego przyczepić. Jak informuje nas początek filmu jest on oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednak jak było naprawdę tego się nie dowiemy. Michael i Peter stworzyli historię, która mimo prostoty jest sprawnie prowadzona i nie ma w niej jakiś większych mankamentów. Jednak mogliby się pokusić o więcej niż przedstawienie kolejnego ghost story bazującego na jump scenach, gdyż większość z nas raczej już się przejadła oglądaniem tych samych zagrań w co drugim horrorze.

Bardzo dobrze zostało przedstawione tło wydarzeń. Obraz domostwa pani Winchester robi naprawdę wielkie wrażenie. Wielopoziomowa konstrukcja składa się z setek pokoi, korytarzy schodów często prowadzących do nikąd które są schronieniem dla duchów ofiar poległych z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Willa jest cały czas w przebudowie, a prace prowadzone są za dnia i w nocy przez cały tydzień.

Tak jak wspomniałem wcześniej film w dużej mierze bazuje na jump scenach, których przez cały film pojawiło się wiele. Osobiście kilka razy się przestraszyłem, jednak czułem, że bracia Spierig wrzucili zbyt wielki nacisk na to by straszyć widza wykreowanymi komputerowo szkaradami. Scen tych było stanowczo za dużo i przez to film tracił swój klimat. Osobiście jestem zwolennikiem zagrywek mających na celu wystraszyć widza, lecz lubię jak jest to robione umiejętnie. Należy jednak pamiętać, że jak na tak niewielki budżet jakim posługiwali się Michael i Peter to i tak zrobili kawał dobraj roboty.

Końcówka w mojej opinii trochę ratuje film. Akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Poznajemy czarny charakter opowieści czyli ducha z którym przyjdzie sie zmierzyć pani Winchester.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Film obsadzony został przez takie gwiazdy filmowe jak Hellen Mirren czy Jason Clarke. Jednak scenariusz nie bardzo pozwalał na to by mogli rozwinąć głębiej postacie w które się wcielili. Jednak gra aktorska w ich wykonaniu trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Winchester: Dom duchów'' jest filmem średnim. Idzie przebrnąć przez całość bez znudzenia ale posiada zarówno dużo wad jak i zalet. Twórcy starali się się przedstawić naprawdę dobrą opowieść wzorując się na prawdziwych wydarzeniach. Częściowo się im to udało jednak z biegiem filmu to wszystko się trochę zatarło. Jednak patrząc na całokształt mogę wam ten film śmiało polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






poniedziałek, 14 maja 2018

Pari (2018)

Reżyseria: Prosit Roy.
Scenariusz: Abhishek Banerjee, Prosit Roy.
Produkcja: Indie.
Czas trwania filmu: 2 godziny 15 minut.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Arnab wraz z swoją rodziną wracają samochodem do domu po spotkaniu z Piyali, którą młody chłopak ma poślubić. Gdy nastaje ulewa ojciec chłopaka potrąca staruszkę, która ginie na miejscu. Policja wraz z Arnabem udaje się do domu staruszki by sprawdzić czy posiadała rodzinę. Na miejscu odnajdują przykutą łańcuchem córkę staruszki Rukshanę, która wydaję się być odizolowana od świata zewnętrznego. Arnab czując się winnym śmierci jej matki postanawia jej pomóc z pochówkiem. Po wszystkim odsyła ją do domu, w którym została znaleziona. Dziewczyna jednak nie ma chwili spokoju bowiem ściga ją główny przedstawiciel satanistycznej sekty, z której dziewczyna kiedyś uciekła. Przerażona odnajduje mieszkanie Arnaba, który daje jej schronienie nie wiedząc, że Rukshana nie jest zwykłą dziewczyną, a potworem który niedługo zmieni jego życie w piekło.

Moja Opinia: Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć horror pochodzący z Indii. Prosit Roy nie jest znanym mi reżyserem i z informacji jakie znalazłem w internecie ,,Pari'' jest jego pierwszym horrorem, którego podjął się wyreżyserować.
Film znalazłem przypadkowo i dla zabicia nudy postanowiłem obejrzeć. Nie nastawiałem się na dobry horror lecz to co zobaczyłem zmieniło moje nastawienie. Widocznie nie tylko amerykanie potrafią kręcić dobre horrory.
Niewątpliwym plusem jest fabuła filmu. Skupia się ona na wielu elementach, które w czasie seansu musimy sobie posklejać w całość. Pojawia się wątek sekty, która składa dla swojego demona młode kobiety, którym owy demon robi dzieci. Pojawia się również motyw wróżki i oczywiście wątek miłosny. Wszystko zostało tak dobrze poskładane że z ciekawością śledzimy losy głównych bohaterów.

Film przez cały seans trzymał mnie w napięciu. Prosit Roy idealnie przedstawił klimat budując go głównie na idealnie dobranej scenerii. Towarzyszyła temu wszystkiemu muzyka, która niewątpliwie bije na głowę amerykańskie brzmienia w horrorach. W sytuacji zagrożenia muzyka robiła się głośna mogąc liczyć na to, że zaraz pojawi się jakaś jump scena, a takich przez cały film było kilka. W tej kwestii Roy niestety nie wypadł za dobrze. Przestraszyłem się kilka razy lecz kilka innych scen mogłyby być bardziej dopracowane.

Jeśli chodzi o demona to przez cały film go nie widzimy. Jak dowiadujemy się z filmu można usłyszeć tylko i wyłącznie jego oddech, i tak się rzeczywiście dzieje. Poza jego głośnym dyszeniem widzimy jedynie jego sylwetkę, gdy uprawia stosunek z powierzoną mu w ofierze kobietą.

Bardzo dobrze została przedstawiona tytułowa Rukshana. Poznajemy ją jako zakutą w starej leśnej chacie, bezbronną kobietę. W rzeczywistości jest ona czymś więcej niż kobietą. Nie chcę za dużo spoilerować ale powiem jedynie że posiada ona wiele zdolności, które sprawiają że w przypływie gniewu jest w stanie zabić drugiego człowieka. W dodatku jest piękną kobietą, w której Arnab się zakochuje.

Kolejnym plusem są efekty specjalne, które pomimo niewielkiego budżetu robią prawdziwe wrażenie. Film pod tym względem bije na głowę wiele tegorocznych horrorów, które posiadały wielomilionowe budżety.
Pod względem brutalności film również sobie nieźle radzi. Jest kilka mocniejszych scen, lecz są one przedstawione w taki sposób by nie wzbudzić zniesmaczenia. Sceny śmierci wyglądają realistycznie więc nie można się do tego przyczepić.

Aktorstwo wypada znakomicie. Wszyscy idealnie odnaleźli się w swoich rolach, lecz na szczególne wyróżnienie zasługuje Anushka Sharba wcielająca się w rolę Rukshany. Dziewczyna idealnie potrafiła odnaleźć się w każdej odsłonie pokazując wysoki kunszt aktorski. Również bardzo dobrze wypadł Parambrata Chatterjee grający Arnaba.

Tak jak wspominałem film trzyma w napięciu lecz jedynym minusem jest jego długość. Trwa ponad dwie godziny i przez to dość długo się rozkręca. Początek troszkę nudzi lecz później z minuty na minuty robi się naprawdę ciekawie. Nie wiem jak wam spodoba się film, lecz ja z całą pewnością mogę go wam serdecznie polecić.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 28 stycznia 2018

Veronica (2017)

Reżyseria: Paco Plaza.
Scenariusz: Fernando Navarro, Paco Plaza.
Produkcja: Hiszpania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 45 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Madryt 1991 rok. Piętnastoletnia Veronica mimo wielkiej niechęci zmuszona jest do opieki nad młodszym bratem Antonito oraz siostrami Lucią i Irene, gdyż matka po śmierci ich ojca ciężko pracuje i z tego powodu rzadko bywa w domu. Cała czwórka uczęszcza do szkoły prowadzone przez siostry zakonne. To właśnie w niej Veronica wraz z swoimi dwiema koleżankami Rosą i Dianą urządzają seans z planszą ouija. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Seans przebiega gwałtownie, a w jego trakcie Veronica traci przytomność. Gdy wraca do domu zaczynają mieć miejsce paranormalne zjawiska. Dziewczyna zaczyna nabierać pewności, że stała się ofiarą bytu, który za wszelką cenę chce dorwać również jej rodzeństwo.

Moja Opinia: Paco Plaza jest reżyserem między innymi trzech pierwszych filmów ,,Rec''. Wraz z Fernandem Navarro napisał scenariusz, który oparty jest na prawdziwej historii Estefanii Gutierrez Lazaro, która wraz z znajomymi zorganizowała seans z planszą ouija. Przeważnie większość filmów z podpisem ,,oparte na prawdziwych wydarzeniach'' nie są niczym udokumentowane i są tylko historią, która ma za zadanie przyciągnąć do kina większą rzeszę ludzi. W tym jednak przypadku świadkami powyższej historii byli policjanci wezwani przez Estefanię, która w rozmowie telefonicznej prosiła o szybki przyjazd do jej domu, gdyż ktoś chce ją skrzywdzić. Gdy policja dotarła na miejsce była świadkiem wielu paranormalnych zjawisk. Między innymi rzeczy same spadały z szafek, policjanci odczuwali osłabienie, a zdjęcie Estefanii samoczynnie stanęło w płomieniach.

Najnowsze dzieło Paco Plazy miało swoją premierę na festiwalach filmowych. Zaczął zbierać bardzo pozytywne opinie od krytyków filmowych, jak i zwykłych fanów horroru. Jednak z tego co mi wiadomo film trafił do dystrybucji kinowej tylko w Hiszpanii. Dziwi mnie to, gdyż film jest na tyle dobry, że z całą pewnością na arenie międzynarodowych kin zarobiłby wielką sumę pieniędzy. Mogę również śmiało stwierdzić, że ,,Veronica'' jest jednym z lepszych horrorów ubiegłego roku.

Jak już wcześniej wspomniałem fabuła filmu opiera się niby na prawdziwej historii. Wiadomo jednak, że jak to na horrory przystało wszystko zawsze jest podkoloryzowane i tak naprawdę nie wiadomo ile w tym wszystkim jest prawdy. Tak więc sama fabuła nie zaskakuje niczym nowym, gdyż filmów o podobnej tematyce jest wiele, lecz jest na tyle spójna i dobrze prowadzona, że nie można się do niczego przyczepić.

Plaza również bardzo się postarał by oddać w filmie klimat lat 90-dziesiątych. Barwy filmu, ubiory, samochody i budynki idealnie wkomponowane zostały w jego produkcję. Również rockowa muzyka idealnie oddaje ducha tamtych lat. Bałem się nieco o to jak ludzie zareagują na to, że horror opasany został taką muzyką i to nieraz w takich sytuacjach,gdy napięcie trzymało zenitu. Mi to jednak nie przeszkadzało. Sama ścieżka dźwiękowa jest urozmaicona i idealnie wkomponowana w film.
Reżyser słynie również z przesadyzmu, który lubił poniekąd pokazywać w swoich filmach. Jak to wygląda w tym filmie???.  Więc na początku Plaza trzymał się schematu by próbować wzbudzić w widzach lęk poprzez minimalne środki straszenia. Służyły mu do tego między innymi samoczynnie otwierające się drzwi, spadające rzeczy, czy też mrugające światła. Jednak wraz z rozwojem akcji zaczyna pokazywać się byt, który ściga naszą główną bohaterkę. Nie jestem fanem zbyt mocno wygenerowanych komputerowo zjaw i duchów, jednak w tym filmie demon ścigający Veronicę potrafi wzbudzić lęk i niepokój. Tak więc uważam, że Plaza idealnie wyważył to co chciał pokazać w swoim najnowszym dziele.
Jeśli jednak liczycie na jump sceny to na cały film można zliczyć może z dwie. Nie ma ich wiele, lecz film poprzez swój klimat trzyma w napięciu do ostatnich minut i z zaciekawieniem śledzimy losy młodej dziewczyny wraz z jej rodzeństwem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to ja się niczego nie mogę przyczepić. Wiele osób twierdzi, że Sandra Escacena, grająca tytułową Veronicę kiepsko odegrała swoją rolę. Ja jednak uważam, że jak na początkującą aktorkę poradziła sobie naprawdę dobrze. Wiadomo, że może jej emocje nie były do końca takie jakie powinny być w danym momencie ale nie raziło to po oczach. Reszta aktorów poradziła sobie perfekcyjnie. Najlepiej jednak w swoich rolach odnalazły się dzieciaki.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi i przede wszystkim sprawnie podtrzymuje w napięciu do ostatnich minut.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 4
Oryginalność: 6
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 24 grudnia 2017

Linia życia (2017)

Reżyseria: Niels Arden Oplev.
Scenariusz: Ben Ripley.
Produkcja: USA.
Budżet: 19 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 48 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Młoda studentka medycyny Courtney powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra. Od tego czasu fascynuje się tym co dzieje się z ludzką duszą po śmierci. W tajemnicy obmyśla niebezpieczny eksperyment do którego angażuje swoich znajomych Jamie'ego i Sophię. Prosi ona ich o to by na minutę zatrzymali jej akcję serca, po czym mają przystąpić do reanimacji. Eksperyment się udaje choć by przywrócić Courtney do życia Sophia wzywa na pomoc Raya, któremu się to udaje. Dziewczyna z zafascynowaniem opowiada o tym co widziała po drugiej stronie, oraz nabywa nowych zdolności, których pozostali uczestnicy eksperymentu zaczynają jej zazdrościć. W tym celu wszyscy prócz Raya poddają się eksperymentowi nie wiedząc że sprowadzają na siebie zagrożenie. Wkrótce cała czwórka będzie świadkami zdarzeń, których nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć.

Moja Opinia: Niels Arden jest doświadczonym reżyserem, który zajmuje się głównie kręceniem seriali. Ma na swoim koncie kilka filmów, lecz ,,Linia życia'' jest pierwszym horrorem, z którym przyszło mu się zmierzyć. Początkowo film miał być kontynuacją pierwowzoru z 1990, lecz ostatecznie stał się jego remakiem.

Przejdźmy wpierw do samego scenariusza, który powstał również w oparciu o pierwowzór. Lecz cieszę się, że Ben Ripley nie ściągnął z niego za dużo bo nie lubię oglądać remaków, które garściami czerpią ze swoich poprzedników. Ta wersja bardziej przypadła mi do gustu choć jestem chyba nielicznym, któremu się to podoba.
Również realizacyjnie film stanowczo się różni od pierwowzoru, który gatunkowo podpinał się pod thriller sci-fi, a Arden poszedł okrężną drogą serwując nam trzymający w napięciu horror, który momentami potrafi nastraszyć. Samych jump scenek da się policzyć na palcach jednej ręki, lecz były dwa momenty w których rzeczywiście się przestraszyłem.
Pytanie tylko komu, która wersja przypadnie do gustu? Jeśli wziąć pod uwagę wersję z 1990 roku, to posiadała ona w sobie magię, melancholię i baśniowość, których nowa wersja została wyzbyta emanując mrokiem, lękiem i strachem.
Oba obrazy więc mimo podobieństw różnią się od siebie co idzie zauważyć od pierwszych minut filmu.
Film posiada również bardzo dobrze zrealizowaną ścieżkę dźwiękową, która w momencie zagrożenia nieźle działa na emocjach.
Minusem filmu są słabo zrealizowane duchy podążające za naszymi bohaterami. Nie są one wygenerowane komputerowo lecz ucharakteryzowane przez kogoś kto się na tym chyba nie zna. W efekcie nie wzbudzają one strachu i wyzbyte są upiorności.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Pojawiła się jedna z moich ulubionych aktorek czyli Nina Dobrew, która idealnie według mojej opinii odnajduje się w każdych rolach. Muszę również wspomnieć o Ellen Page, która idealnie wcieliła się w rolę Courtney. Reszta aktorów również się bardzo dobrze spisała.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że mi odświeżona wersja ,,Lini życia'' bardziej przypadła do gustu. Pewnie dużo osób się ze mną nie zgodzi, lecz każdy ma prawo do swojego zdania. Film nie nudzi, potrafi momentami przestraszyć i trzyma w napięciu od pierwszej minuty. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



czwartek, 12 października 2017

Krucyfiks (2017)

Reżyseria:Xavier Gens.
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes.
Produkcja: Wielka Brytania, Rumunia.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Ojciec Anton trafia do więziennej celi, oskarżony o zabójstwo opętanej przez demona zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy. Sprawą tą interesuje się młoda dziennikarka Nicole Rawlins, która zainspirowana tą historią wyrusza do Rumuni. Na miejscu odkrywa, że demony istnieją naprawdę i musi zrobić co tylko w jej mocy by pomóc niesłusznie oskarżonemu księdzu.

Moja Opinia: Xavier Gens ma na swoim koncie kilka ciekawych i udanych filmów. Możecie go skojarzyć z wyreżysrowania takich filmów jak ,,Frontieres'' czy ,,The Divide''. Po dłuższej przerwie wraca z filmem ,,Krucyfiks'', który reklamowany jako film twórców ,,Obecność'' i ,,Annabelle'' pewnie przyciągnie do kina sporą grupę ludzi. Premiera kinowa nastąpi dopiero jutro czyli 13 października, ale film dostępny jest już z polskimi napisami w internecie. Czy film jest warty tego by poświęcić mu uwagę?.
Uważam, że do kina wybrać się można, lecz nie jest to to czego się spodziewałem po obejrzeniu trailera. Jednak przyzwyczaiłem się już z myślą, że trailery często bywają lepsze niż sam film.
Zacznijmy może od trailera gdyż wszystkie najlepsze sceny w filmie zostały właśnie przedstawione w tym krótkim 2 minutowym zwiastunie. Rozumiem, że trailer ma na celu przyciągnąć uwagę, ale co z tego jak wykorzystuje się w nim najciekawsze sceny filmu??? Nic dzięki temu sceny te już nie wzbudzą w widzu jakiś większych emocji.
Przejdźmy teraz do fabuły. Nie jest ona odkrywcza i widzę drobne podobieństwo do ,,Egzorcyzmów Emily Rose'' lecz jest ona znacznie gorzej poprowadzona. Filmów o egzorcyzmach powstało już multum więc by zrobić jakiś ciekawy horror trzeba nieźle się natrudzić by przedstawić jakiś ciekawy pomysł. Oglądając ,,Krucyfiks'' miałem wrażenie, że był on robiony na siłę i nikt nie przykładał do niego jakiejś większej uwagi.
Film strasznie się dłuży, i przez to momentami staje się nudny. Czasem pojawia się jakaś wstawka z jump scenką by nieco pobudzić widza lecz większość z nich jest nieudana. Przestraszyłem się tylko raz. Moim zdaniem specjalista od dźwięku chyba nie miał prędzej do czynienia z horrorami, gdyż w momencie kiedy ma wyskoczyć jakaś postać zza kadru zbyt długo przedłuża muzykę, a gdy ona się skończy momentalnie wyskakuje jakaś postać zza kadru. Nie chcę spoilerować mówiąc o jakie sceny mi chodzi lecz uważam, że większość z was się ze mną zgodzi po obejrzeniu filmu.
Strasznie zawiodłem się również na końcowych egzorcyzmach. Trwają one może z pięć minut i nie wzbudzają większych emocji. Film trwa ponad półtorej godziny, a reżyser zamiast poświęcić temu więcej czasu, to nudzi widza niepotrzebnie przedłużając sceny.
Aktorstwo nie jest najgorsze lecz momentami razi gra nawet doświadczonej już w aktorstwie Sophie Cookson. Dla mnie wypadła ona w filmie bardzo niekorzystnie. Trochę irytowała mnie jej drętwa mimika twarzy i brak większych emocji. Reszta aktorów również niezbyt się popisała. Corneliu Ulici grający Ojca Antona chyba został wzięty do filmu z straganu. Kiepski aktor i dziwię się, że producenci zgodzili się go obsadzić w tak ważnej roli.
Znacznie lepiej wypadła opętana zakonnica. Choć pojawiała się ona w filmie na krótko to odegrała w horrorze najlepszą rolę.

Fajnie natomiast w filmie przedstawione zostały tereny Rumuni. Stare budynki i kościoły bardzo fajnie nadają się do kręcenia horrorów. Reżyser nawet sporo czasu poświęcił na przedstawienie terenu akcji z różnych stron. Kręcąc krajobrazy z góry, jak i klasycznie.

Kończąc mogę stwierdzić, że film można z ciekawości obejrzeć. Idzie dotrwać do końca lecz akcja strasznie długo się rozkręca. Liczyłem, że film będzie jednym z lepszych horrorów w tym roku lecz niestety się zawiodłem.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo : 6
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 5
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 5
Muzyka: 5
Rozrywka: 6
Całokształt: 5

Razem: 50/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 27 sierpnia 2017

Babadook (2014)

Reżyseria: Jennifer Kent.
Scenariusz: Jennifer Kent.
Produkcja: Australia, Kanada.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Amelia jest samotną wdową, która wychowuje nadpobudliwego syna, Samuela. Pewnego wieczoru chłopiec znajduje tajemniczą książkę dla dzieci o Babadooku. Mama czyta dziecku książkę, a Samuel zaczyna być coraz bardziej przekonany, że potwór mieszka w ich domu. Kobieta nie bierze na poważnie uwag syna, lecz w wkrótce sama zaczyna dostrzegać tajemniczy byt.

Moja Opinia: Film Jennifer Kent w Polsce reklamowany był jako podobieństwo ,,Dziecko Rosemary'' i ,,Wstręt'' lecz nie ukrywajmy daleko mu do nich. Jest to film odbierany przez krytyków bardzo dobrze. Nie szczędzili oni w słowach wychwalając produkcję Kent. Młodzi fani horrorów jednak zarzucili mu nudną historię, pozbawioną jakiegokolwiek strachu. Ja uważam, że film z całą pewnością zasługuję na chwilę uwagi.

Przejdźmy wpierw do fabuły. Można powiedzieć, że tak naprawdę wszystko to już było.  Historii matek i dzieci walczących z potworami jest multum. W żadnym stopniu nie można tą historię nazwać oryginalną. Mimo, że owinięta została nutą tragedii kiedy to ojciec i mąż rodziny zginął podczas wypadku, kiedy wiózł żonę na porodówkę. Tak więc duchy i demony są już oklepanym motywem na horror. Jest jednak jedno ale, Jennifer Kent przedstawiła tą historię w bardzo ciekawy sposób. Ukazała schematy w zupełnie inny sposób i stworzyła swojego rodzaju nowy sposób budowania napięcia.

Reżyser również bardzo dobrze ukazał tajemniczość w filmie. Oglądając go zaczynamy zadawać sobie pytania czy aby na pewno rodzina walczy z złem a nie z przeszłością, z którą nie mogą się pogodzić?. Czy wszystko co widzą to tylko wytwór ich wyobraźni?.
Kent idealnie przedstawiła również budowanie napięcia i grozy. Nie służą jej do tego licznie wykorzystywane w współczesnych horrorach jump scenki, a idealnie dopasowana gra cieni i muzyka, która idealnie oddaje nastrój w poszczególnych momentach.
Film również sprawdza się jeśli chodzi o minimalizm w zastosowaniu efektów specjalnych. Często jest to wykorzystywane w horrorach psychologicznych. Postać Babadooka choć nie powala na kolana to jednak upiór w czarnym płaszczu oraz kapeluszu na głowie w połączeniu z ponurą warstwą idealnie się z nią komponuje.

Jennifer Kent również bardzo dobrze dobrała aktorów w filmie. Essie Davis idealnie wcieliła się w postać Amelii czyli samotną matkę, która darzy swojego syna prawdziwą matczyną miłością i gotowa jest poświęcić dla niego wszystko. Nawet w momentach gdy dostaje ataków histerii współczujemy jej i staramy się zrozumieć jej zachowanie. Na pochwałę zasługuje również Noah Wiseman czyli filmowy Samuel przedstawiony jako dziecko wiecznie sprawiające problemy,  nieradzące sobie z problemami. Mimo młodego wieku idealnie odnalazł się w swojej roli i myślę, że ta dwójka aktorów odegrała póki co swoje najlepsze role w swojej karierze.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że film zasługuje na chwilę uwagi. Pewnie znajda się osoby, którym produkcja nie trafi do gustu z powodu braku jump scenek uwielbianych w współczesnych horrorach. Mi jednak film się bardzo podobał i zachęcam do oglądania.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 2
Oryginalność: 9
Muzyka: 9
Rozrywka: 9
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)










wtorek, 11 lipca 2017

Martwa cisza (2007)

Reżyseria: James Wan.
Scenariusz: James Wan, Leigh Whannel.
Produkcja: USA.
Budżet: 20 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jamie i Lisa są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Wszystko się zmienia, gdy ktoś pewnego dnia podrzuca pod drwi ich domu tajemniczą paczkę. W przesyłce okazuje się być umieszczona niesamowicie wyrzeźbiona lalka brzuchomówcy. Gdy Jamie wraca do domu okazuje się, że jego żona została w bardzo okrutny sposób zamordowana. Policjant Jim Lipton zaczyna podejrzewać, że to mąż dziewczyny jest odpowiedzialny za morderstwo. Tymczasem Jamie rozpoczyna własne śledztwo wiedząc, że to tajemnicza lalka ma związek ze śmiercią Lisy.

Moja Opinia: James Wan jest bez wątpienia jednym z najlepszych reżyserów horrorów w dzisiejszych czasach. Odpowiedzialny jest za takie filmy jak ,,Obecność'', ,,Naznaczony'' czy ,,Piła''. ,,Martwa Cisza'' jest bez wątpienia filmem, który pomimo upływu lat potrafi nieźle przestraszyć.
Mordercze lalki fanom horrorów są zapewne znane choćby z takich filmów jak ,,Laleczka Chucky'' czy ,,Władca lalek''. Jednak Wanowi nie można zarzucić tego, że w jakimkolwiek stopniu skopiował fabułę tamtych filmów, gdyż w jego filmie to nie straszna lalka jest głównym czynnikiem strachu, a sam reżyser urozmaica fabułę wprowadzając własne pomysły.
Jak już wspomniałem o fabule to zacznijmy od niej. Reżyser szybko wprowadza nas w wir napięcia, gdyż wiele dzieje się już od 3 minuty filmu. Ukazana zostaje straszna lalka, a wkrótce ginie pierwsza osoba. Do akcji zostaje wprowadzony wątek kryminalny, pojawia się detektyw Jim Lipton, który za wszelką cenę będzie się starał odkryć kto stoi za okrutną zbrodnią.
Akcja powoli zwalnia i widzimy Jamiego, który przygotowuje się do pogrzebu żony, oraz przyjmuje kondolencje od znajomych. Bieg fabuły zmienia pojawienie się tajemniczej staruszki, która recytuje mu wierszyk o Mary Shaw kobiecie brzuchomówczyni, która przed laty cieszyła się wielką popularnością prowadząc występy na scenie z lalkami. Od tego momentu wątek kryminalny nabiera tępa, gdyż główny bohater nabiera pewności, że to właśnie lalka oraz Mary Shaw są odpowiedzialne za śmierć jego ukochanej. Rozpoczyna własne śledztwo.

Znając poprzednie filmy Jamesa Wana wiemy, że jest on mistrzem jump scenek, których oczywiście nie mogło zabraknąć w tym filmie. Jest ich dość sporo, a w akompaniamencie z cudownymi efektami dźwiękowymi możemy kilka razy porządnie się przestraszyć, lecz oczywiście są one łatwe do przewidzenia.

Godne pochwały są również efekty specjalne. Postać Mary Shaw została przedstawiona bardzo koszmarnie bez ingerencji komputerowych, co zasługuje na pochwałę, gdyż w dzisiejszych horrorach są one nagminnie wykorzystywane. Dzięki temu postać Mary jest bardziej wiarygodna i potrafi bardziej straszyć.

Zakończenie może nie jest zbyt odkrywcze. Dowiadujemy się dlaczego niespokojna dusza Mary Shaw zbiera śmiertelne żniwo wśród ludzi. Myślę jednak, że wielu z was przed wyjawieniem wątku kryminalnego już dawno domyśliła się dlaczego to robi.

Aktorstwo o dziwo wypadło przyzwoicie. Rayan Kwanten mało komu znany aktor o dziwo udźwignął ciężar jaki narzuciła mu produkcja. Idealnie wcielił się w posać ukochanego męża poszukującego zemsty.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Martwa Cisza'' jestjednym z lepszych horrorów, które śmiało można umieścić na półce z ,,Obecością'', czy ,,Naznaczonym''. Potrafi nieźle przestraszyć, oraz przedstawia bardzo ciekawą fabułę, która sprawnie prowadzi nas przez film. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 8
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 78/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 25 czerwca 2017

Oddział (2010)

Reżyseria: John Carpenter.
Scenariusz: Shawn Rasmussen, Michael Rasmussen.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Opis Filmu: Kristen budzi się na oddziale szpitala psychiatrycznego. Posiniaczona i zdezorientowana nie pamięta nic ze swojego życia i nie ma pojęcia dlaczego tam trafiła. Gdy nastaje noc słyszy dziwne i niepokojące dźwięki dochodzące z ciemności. Z czasem pacjentki zaczynają znikać w tajemniczych okolicznościach, a Kristen za wszelką cenę będzie chciała odkryć co lub kto za tym stoi.

Moja Opinia: Johna Carpentera powinien znać każdy wielbiciel kina grozy. Odpowiedzialny jest chociaż za takie filmy jak ,,Halloween'' (1978), ,,Mgła'' (1980), ,,Coś'' (1982), czy ,,Wioska przeklętych'' z (1995). Ten bogaty już wiekowo mężczyzna ma wielkie serce do horrorów i uznawany jest za mistrza tego gatunku. Jednak niektórzy twierdzą, że po latach 90-siątych każdy kolejny  jego film był coraz gorszy. Jak jest w tym przypadku ???
,,Oddział'' został skrytykowany przez krytyków jak i opinię publiczną, którzy nie zostawili na nim suchej nitki. Według mnie film na to nie zasłużył.

Bardzo źle reżyser przedstawił obraz placówki szpitala psychiatrycznego. Wszystkie horrory sięgające w fabule o ten budynek przedstawiały go bardzo ponuro. Panował tam nieład i bród, który dodatkowo podkreślał obłęd znajdujących się tam pacjentów. Carpenter jednak przedstawił ten budynek bardzo łagodnie, oszczędzając tego by oddać mu choć kawałek grozy i sprawić, że widz z niechęcią by postawił tam stopę. W rezultacie mamy bardzo jasne pomieszczenie, gdzie nawet lekarze nie są straszni.

O wiele lepiej wypadła już sama postać zjawy. W dzisiejszych czasach reżyserzy często idą na łatwiznę i masowo produkują duchy komputerowo, oddzierając je tym z grozy. Często wręcz one nas śmieszą niż straszą. Tu jednak sprawa wygląda inaczej. Carpenter  postawił na charakteryzację zjawy i muszę przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze. Jest o wiele bardziej przerażająca i robi o wiele większe wrażenie. Myślę, że z racji wieku reżyser właśnie chwyta się starych metod straszenia. Dobrze wie, że to właśnie horrory w lat 80 i 90 dziesiątych są uważane za najbardziej przerażające. A trzeba wspomnieć, że wtedy technologia nie była jeszcze tak bardzo rozwinięta i to właśnie charakteryzacje ludzi nas najbardziej straszyły.

John bardzo dobrze stworzył klimat całego filmu. Trzyma nas przez większość czasu w napięciu i sprawnie prowadzi przez film. Muzyka dodatkowo mu w tym pomaga. Gdy tylko na ekranie pojawi się zjawa, efekty dźwiękowe naglę się podgłaśniają i mogą nieraz przestraszyć. Można zarzucić mu, że straszenie muzyką jest tanim kiczem no ale nawet w ,,Obecności'' ta metoda straszenia była wręcz notorycznie wykorzystywana.

Bardzo sprawnie również Carpenter przedstawił aurę tajemniczość w filmie. Sprawnie nas zwodził dając nam liczne powody do tego byśmy uważali, że to z personelem szpitala jest coś nie tak. Prawda okazała się zupełnie inna.
 Jednak końcówka filmu już znów strasznie zaniża poziom. Reżyser dał się porwać oklepanym wytłumaczeniem historii jakie są zazwyczaj przedstawiane we współczesnych horrorach.  Wykorzystał motyw, który wielokrotnie był już wałkowany i wykorzystywany w filmach. Nie chcę zbyt dużo spoilerować, gdyż lepiej samemu się przekonać o tym co mam na myśli.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się niczego przyczepić. Młoda i piękna Amber Heard idealnie wcieliła się w rolę Kristen. Kunsztu aktorskiego nie można jej odmówić gdyż ma na swoim koncie kilka bardzo dobrze zagranych ról.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Nie jest to film, który wielokrotnie sprawi, ze podskoczycie na fotelu, ale nie sprawia nas o nudę.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 5

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 28 maja 2017

Sinister 2 (2015)

Reżyseria: Ciaran Foy.
Scenariusz: C. Robert Cargill, Scott Derickson.
Produkcja: USA, Wielka Brytania.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Były zastępca szeryfa So & So prowadzi śledztwo w sprawie serii makabrycznych morderstw. Tropy naprowadzają go do gospodarstwa, w którym ukrywa się uciekająca przed brutalnym mężem Courtny Collins wraz z synami Dylanem i Zachiem. So & So ma podejrzenia, że rodzina będzie kolejną ofiarą demona zwanego Bughuul. W nocy Dylana odwiedzają duchy dzieci, które owy demon zabił. Duchy zmuszają chłopca do oglądania amatorskich nagrań na których widnieją morderstwa dokonane przez demona. Zach zazdrosny o to, że Dylan ma większe względy u nękających ich dzieci próbuje skłonić ich do tego by to jemu powierzyli zadanie zabójstwa rodziny. Tymczasem ojciec rodziny odnajduje ich i próbuje za wszelką cenę zabrać do domu. Sprzeciwia się temu jednak So & So, który wie czym skutkuje wyprowadzka rodziny, którą nęka Bughuul.

Moja Opinia: Kiedy w 2012 roku do kin zagościł bardzo dobrze zrealizowany horror ,,Sinister''.było już wiadomo, że będziemy mogli doczekać się jego kontynuacji. Przyczyniły się do tego głównie ogromne pieniądze jakie film zarobił w kinach na całym świecie. Kontynuacji historii podjął się Ciaran Foy, który ma na swoim koncie średnio udany horror ,,Citadel''. ,,Sinister 2'' jest więc jego drugim pełnometrażowym obrazem, który pomimo niedociągnięć nie jest złym filmem.
Za scenariusz odpowiadają te same osoby, które napisały pierwszą część.
Opinie o filmie są różne. Krytycy głównie zarzucali w swoich opiniach chęć kontynuowania historii w celach zarobkowych. Jednak w dzisiejszych czasach tak to działa. Jeśli film odniesie wielki sukces kasowy to należy spodziewać się kontynuacji. Fani jedynki jednak byli trochę miej ostrzy w krytyce i obraz Foya przypadł im do gustu.

Pierwsza część była z całą pewnością dużo bardziej kameralna. Większość akcji rozgrywała się głównie w zamkniętej przestrzeni domu, co bardziej podnosiło klimat i uczucie strachu w sytuacjach zagrożenia. W dwójce akcja się rozszerza poza obszary domu, a mało tego przedstawia historię szybciej i intensywniej. Jednak ta intensyfikacja doprowadza do tego, że historia staje się coraz bardziej pozbawiona wrażenia autentyczności, a przez to jest mniej dopracowana.
Jednak bardzo dobrze wypada obrana lokalizacja gdzie rozgrywa się cała historia. Można zauważyć tu bardzo wielkie podobieństwo do filmu ,,Dzieci kukurydzy'' chodzi mi o wątek dzieci, które próbują przeciągnąć na swoją stronę Dylana i Zacha. Lider grupki jest wręcz identyczną kopią Isaaca, który w kultowym filmie z lat osiemdziesiątych przewodził grupką morderczych dzieci. W opinii twórców filmu jest to hołd złożony tej znakomitej produkcji.

Kontynuacja stara się wytłumaczyć dlaczego to dzieci zabijają swoje rodziny. Twórcy całość zrzucili na oglądanie przez nich krwawych filmów. Można z tego wywnioskować, że gdy chcesz by twoje dziecko porąbało cię siekierą to należy mu puścić seans ,.Teksańskiej Masakry''. Trochę to śmieszne i można wyczuć w tym hipokryzję no ale coś musieli wymyślić.

Szkoda, że Foy skupił uwagę by wysunąć na pierwszy plan wątek nadnaturalny. Mogli bardziej przedstawić wątek psychologiczny w relacjach brutalnego ojca, który posiadał nawet władzę nad całą policją i mógł robić z swoimi dziećmi co tylko zapragnie. W rezultacie mamy przez większość filmu blade twarze duchów, które w kółko powtarzają ,,obejrzyjmy film'' i przez większą cześć filmu praktycznie to robią.

Sama postać demona Buguula jest w tej części praktycznie nijaka. Została ona obrana z wszelkiej tajemniczości, gdyż już w pierwszej części została ta tajemnica wytłumaczona. Staje się on nijaki i pozbawiony potworności. Wysługuje się głównie duchami dzieci, a sam z rękoma w kieszeni czai się z boku.
W obrazie Foya jest nagromadzonych kilka jump scenek, lecz są one łatwo do przewidzenia. Kilka razy idzie się przestraszyć lecz są to triki, które mogliśmy podziwiać w dziesiątkach filmów na przestrzeni ostatnich lat.

Aktorstwo nie wypada źle. Akurat ta część wypada bardzo przyzwoicie i przekonująco. Znakomita gra dzieci a w szczególności Roberta Daniela Sloana wcielającego się w postać Dylana. Nigdy nie przepadałem za dziećmi w horrorach i nigdy nie budzą one we mnie poczucia strachu.

Kończąc mogę was zachęcić do seansu. nie jest to film zły, jednak posiada wiele niedociągnięć. Trochę straszy, a co najważniejsze nie zanudza. Idzie przebrnąć przez całość nie usypiając. Mam nadzieję, że kolejny sequel już się nie pojawi.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








sobota, 13 maja 2017

Aplikacja (2016)

Reżyseria: Abel Vang, BurleeVang.
Scenariusz: Abel Vang, Burlee Vang.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: W niewyjaśnionych przyczyn umiera licealistka Nikki. Po pogrzebie piątka jej najbliższych przyjaciół otrzymuje powiadomienie z tajemniczą aplikacją. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie to, że została ona wysłana z telefonu zmarłej dziewczyny. Nastolatkowie instalują aplikację, lecz wkrótce każde z nich zaczyna być terroryzowane przez tajemniczy byt zwący się Mr. Bedevil. Tajemnicza aplikacja zna każdy ich sekret i lęki. Wkrótce rozpoczyna się walka o przetrwanie.

Moja Opinia: Duet Abela i Burlee Vang są początkującymi reżyserami, którzy na swoim koncie nie mają żadnego filmu. Dość hucznie postanowili wejść do świata kina biorąc na swoje barki jeden z najtrudniejszych gatunków jakim jest horror. Miałem już okazję obejrzeć kilka horrorów, które wyszły spod ręki początkujących reżyserów i wyszły im one bardzo przyzwoicie. Jak jest w tym wypadku ???
Niestety bardzo średnio. Zacznijmy od samego scenariusza, który wyszedł również spod rąk Abela o Burlee Vang. Nie wiem skąd wzięli pomysł na tak głupią historię, lub kto im ją podsunął, ale wiem jedno fabuła jest bardzo głupia i pozbawiona logiki. Całość nie trzyma się kupy i działa na niekorzyść filmu.
Akcja filmu kręci się wokół tytułowej aplikacji, która posiada nadprzyrodzone zdolności. Potrafi włączyć za Ciebie pralkę czy zgasić światło. Można zepsuć telefon, porysować ekran a Bedevil w mgnieniu oka sprawi że telefon będzie wyglądał jak nowy. Posiada jednak wielką wadę. Na podstawie zdobytych o użytkowniku danych, generuje wszelkie strachy które trapią młodych uczniów. Sprawia, że demony przybierają postacie rzeczy, których oni się boją.
Istna wariacja. Jednak nie dziwi mnie ona,gdyż reżyserzy bardziej skupili się na tym by stworzyć straszak, który czerpie garściami jak tylko można z filmów grozy ostatniej dekady, niż porządny horror z przesłaniem.
Aplik@cja jest horrorem strasznie przewidywalnym. Widz praktycznie od samego początku może się domyślić przebiegu dalszych wydarzeń. Wszystko zostało wyłożone na tacę, nie patrząc na to czy nie sprawi to widza o nudę.
Zachowanie samych aktorów jest tak głupie, że wręcz boli. Gdy tylko stają w obliczu zagrożenia, nie bronią się i uciekają tam gdzie jest najciemniej, lub gdzie praktycznie nikogo nie ma. Miałem również wrażenie, że żadne z nich nie posiada rodziców, gdyż wiecznie w domu są oni sami.

Jeśli chodzi natomiast o wygląd samych demonów to nie ma tragedii. Są one straszne i potrafią przyprawić o gęsią skórkę. Mógłbym się doczepić jednak do sceny z pluszowym misiem, która bardzo mnie rozbawiła. Nie będę zdradzał szczegółów ale warto tą scenę zobaczyć.

Aktorstwo również nie należy do najlepszych. Idiotyczne dialogi i sztuczne udawanie strachu w sytuacji zagrożenia strasznie razi w oczy. Już w pierwszych minutach na pierwszy plan wysuwa się urocza blondynka, którą miło się śledziło w uwagi na wygląd. Wiadomo, że to ona będzie grała pierwsze skrzypce i, że jeśli ktoś przeżyje to będzie to właśnie ona.

Jedynym plusem jaki widzę w filmie są bardzo gęsto nagromadzone jump scenki. W niektórych momentach, przy zgaszonym świetle potrafią one nieźle przestraszyć. Lecz by stworzyć dobry horror to stanowczo za mało.

Kończąc mogę stwierdzić, że Aplik@cja jest filmem na raz. Widz po obejrzeniu go nie będzie miał ochoty do niego powrócić nawet za kilka lat. Dużo w nim chaosu i niedociągnięć.



Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 3
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 4
Zakończenie: 5

Razem: 24/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






niedziela, 30 kwietnia 2017

Rings (2017)

j
Reżyseria: F. Javier Gutierrez.
Scenariusz: David Loucka, Jacob Estes, Akiva Goldsman.
Produkcja: USA.
Budżet: 25 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 42 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Julia pewnej nocy budzi się, gdyż ktoś próbuje się do niej dodzwonić na skypie. Tą osobą jest jej chłopak Holt, który niedawno wyjechał na studia. Gdy odbiera ku jej zdziwieniu na ekranie pojawia się dziewczyna, która od dłuższego czasu próbuje odnaleźć jej chłopaka. Zaniepokojona tą rozmową Julia wybiera się na uczelnię gdzie studiuje jej chłopak. Niedługo odkrywa, że Holt obejrzał tajemniczy filmik, który skutkuje tym, że po minięciu tygodnia od obejrzenia dana osoba umiera. Gdy udaje jej się skontaktować z Holtem dowiaduje się, że by ściągnąć klątwę chłopak musi pokazać filmik komuś innemu. Julia mimo sprzeciwu ze strony chłopaka ogląda filmik i tym samym ściąga klątwę na siebie. Niestety pojawia się problem. Dziewczyna nie może w żaden sposób wyzbyć się klątwy, gdyż nagranie które oglądała w żaden sposób nie da się skopiować by pokazać komuś innemu. Dziewczyna postanawia podążać za wskazówkami które dostarczył jej materiał, który oglądała i w tym celu postanawia odkryć sekret Samary Morgan.

Moja Opinia: Odkąd Gitierrez postanowił nakręcić ,,Rings'' w sieci pojawiały się spekulacje nad tym czy nowa wersja będzie prequelem wersji amerykańskiej z 2002 roku, w której to byśmy mieli poznać wydarzenia przed tych ukazanych w wersji z 2002 roku. Z biegiem czasu jednak reżyser poinformował fanów, że nowa wersja będzie sequelem a więc będzie odbywać się się w współczesnych czasach i będzie przedstawiać historię kilka lat później od tej która miała miejsce  w 2002 roku. Produkcja dała jasno do zrozumienia, że jeśli nowa wersja odniesie zamierzony sukces to pojawią się kolejne sequele. Na całym świecie film zarobił ponad 80 mln dolarów, lecz jeśli brać pod uwagę budżet na film wynoszący 25 mln to nie jest to zdumiewający wynik. Sam film został dość chłodnie przyjęty przez opinię publiczną i sam uważam, że w odświeżonym obrazie nie ma nic zaskakującego.

Miałem okazję kilka razy obejrzeć wszystkie wcześniejsze wersje Ring i powiem szczerze, że mi osobiście żadna się niezbyt szczególnie podobała. Zastanawiałem się zawsze nad tym co ludzie w tym filmie widzą takiego wow, lecz nie doszedłem do tego. Nad współczesną wersją pozostałe górują tylko i wyłącznie mroczniejszym klimatem i lepszym aktorstwem. Myślę, że Gutierrez bardziej się skupił nad tym by jego sequel wyglądał o niebo lepiej pod względem wizualnym. Posiadając jednak tak wysoki budżet można zaszaleć i zrobić efekty specjalne, które mają wzbudzić w widzu lęk. Jednak osobiście uważam, że dzisiejsze filmy grozy zwracają zbyt wielką uwagę na to. Uważam, że to klimat jaki buduje film powinien budzić w widzu wszelakie emocje, a nie wygenerowane komputerowo duchy. Jednak przyznam, że i one potrafią nieźle mnie nastraszyć, ale potrzebnych do tego jest też kilka innych czynników, których tu brakuje. A brakuje np ścieżki dźwiękowej, która w momencie zagrożenia ma w widzu wzbudzić między innymi takie emocje jak lęk czy niepokój.
Podobała mi się jedna scena i chodzi mi o tą w której to Samara wychodziła z ekranu telewizora, który przylegał ekranem do podłogi. Jednak gdy już wyszła to czar prysł. Wyglądem nie różniła się od tych, które mieliśmy okazję podziwiać w poprzednich wersjach. Brakowało mi w jej ruchach potworności. Również bardzo ciekawą scenką było wyciąganie kłębka włosów w ust Julii.

W samym scenariuszu widać nie mały mętlik. Pracowały nad nim aż trzy osoby i nie skupili się oni nad tym by nadać mu jakąkolwiek choć małą nutę tajemniczości. Od samego początku kładą oni karty na stół. W pierwszych minutach widzimy akcję, która toczy się w samolocie, później przenosimy się dwa lata później. Poznajemy głównych bohaterów, a później jeszcze kolejnych. Śledząc lody Julii i Holta w dalszych partiach filmu już tak naprawdę wiedziałem kto stał za śmiercią Samary. Szkoda bo w dzisiejszych filmach grozy trudno jest trzymać widza w niepewności, aż do ostatniej chwili.

Szkoda, że twórcy zepsuli klimat VHS-ów, które ściągały klątwę w momencie gdy obejrzało się go na magnetowidzie. Współczesna wersja zastąpiła ją plikami avi, które dają możliwość odtwarzania feralnej kasety na komputerze. Dla Samary to może i nawet dobrze bo dzięki temu będzie mogła dotrzeć do większego grona osób, no ale odarcie go z dawnych cech zepsuło stanowczo klimat.

Jeśli ktoś liczy na jump scenki to się zawiedzie, gdyż podczas całego seansu nie pojawiła się nawet jedna. Tak więc przez cały seans nie ma ani jednej scenki, która spowoduję że twoje serce zabije szybciej.
Aktorstwo również niczym nie zaskakuje. Może nie razi w oczy, ale biorąc się za wskrzeszenie nowej wersji Rings, producenci powinni się postarać o kogoś bardziej ciekawszego.

Kończąc mogę stanowczo stwierdzić, że odświeżona wersja ,,Rings'' jest w mojej opinii filmem na jeden nudny wieczór. Nie wzbudza większych emocji, nie straszy i nie ogląda się jej z ciekawością.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Scenariusz: 5
Efekty Specjalne: 5
Aktorstwo: 5
Zakończenie: 6

Razem: 25/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)