Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seryjny morderca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 marca 2018

Nieznajomi: Ofiarowanie (2018)

Reżyseria: Johannes Roberts.
Scenariusz: Bryan Bertino, Ben Ketai.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Opis Filmu: Małżeństwo Cindy i Mike z dwójką dzieci ma wieczne problemy z młodszą córką Kinsey. Dziewczyna buntuje się przeciwko nim i sprawia problemy w szkole. Rodzice nie mogąc się z tym uporać postanawiają wysłać dziewczynę do szkoły z internatem. Wyruszając w podróż postanawiają przenocować w ośrodku wypoczynkowym pełnym domków turystycznych i przyczep kempingowych. Niestety nie zdają sobie sprawy z tego, że niedaleko ich domku czai się trójka psychopatycznych morderców w maskach.

Moja Opinia: 10 lat temu miała premiera pierwszej części ,,Nieznajomi''. Film ten zbierał pozytywne recenzje od krytyków na całym świecie i już wtedy można było przeczuwać, że prędzej czy później powstanie jego kontynuacja. Musiało minąć wiele lat by Johannes Roberts reżyser takich horrorów jak ,,Po tamtej stronie drzwi'' czy ,,Podwodna pułapka'', podjął decyzję o nakręceniu sequela o trójce zamaskowanych psychopatów.

Przejdźmy może wpierw do fabuły. Nie jest ona może zbytnio odkrywcza, ale spodziewając się sequelu trzeba było liczyć tylko i wyłącznie na taką. Niczym szczególnie nie zaskakuje, ale trzyma się wyznaczonych przez Robertsa granic i do końca filmu nie wykracza poza nie. Trochę do życzenia pozostawiają dialogi, które momentami są idiotyczne, mało spójne i pozbawione logiki.
Pierwsza część pod tym względem była bardziej spójna i wszystko podpinane było na ostatni guzik. Tak więc pierwowzór w tej kwestii wypada troszkę lepiej.

Johannes w swoim filmie chciał wzbudzić klimat lat 80-dziesiątych. Wykorzystuje do tego typowe dla horrorów z tamtego okresu oświetlenie (często ledy), wystrój również charakterystyczny dla tamtego okresu. Pokusił się również o piosenki z tamtego okresu wykorzystując do tego między innymi Bonnie Tyler z swoim największym hitem. Widocznie nasi mordercy są miłośnikami starych przebojów, które podbijały w tamtym okresie dyskoteki. Scena przy basenie to dla mnie mistrzostwo świata. Nie chcę za dużo spoilerować ale to chyba jedna z najlepszych akcji w filmie.
Dla mnie takie zagranie ze strony Robertsa było niekoniecznie potrzebne jednak patrząc na całość zbudowało to niezły klimat.

Dużo osób zarzuca, że film jest nudny. Jednak w mojej opinii w sequelu dzieje się o wiele więcej niż w pierwszej części. Wiadomo początek jest zawsze nudny, lecz w połowie filmu akcja tak się zagęszcza, wiele się dzieje i nie ma chwili na odpoczynek.
Kolejnym zarzutem przez innych jest fakt, że zmienia się postępowanie głównych bohaterów w filmie. W pierwszej odsłonie zostali oni przedstawieni jako łatwe do zabicia kąski, które wiecznie uciekają i nie są chętni do podjęcia walki z psychopatycznymi mordercami. Tu sytuacja się odwraca i to właśnie główni bohaterowie podejmują równą walkę z napastnikami. Nie chcą bez walki dać się zabić i w mojej ocenie daje to filmowi o wiele więcej realizmu. Biorąc na logikę chyba każdy z nas próbowałby walczyć z napastnikiem by nie zginąć. I tak oto nasi zamaskowani napastnicy okazują się być również do uśmiercenia. Jednak czy walka będzie równa???. Musicie sprawdzić sami.

Jeśli chodzi o jump sceny to jest kilka dobrych momentów, w których idzie się się przestraszyć. Ja siedząc w kinowym krześle kilka razy podskoczyłem i o ile dobrze pamiętam w najnowszej odsłonie tych scen jest o wiele więcej niż w pierwowzorze. Przez większość czasu film trzymał w napięciu i z zaciekawieniem śledziłem losy młodzieży która musiała wziąć sprawy w swoje ręce by przetrwać.
Jeśli chodzi o brutalność to jest również znacznie lepiej niż w jedynce. Może sceny uśmiercania nie są odkrywcze i w sumie podobne do tych przedstawionych przez Bertino w 2008 roku to wypadają lepiej.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie jest aż tak źle. Pojawia się kilka znanych twarzy jak np. Christina Hendricks czy Martin Henderson. Fabuła nie za wiele dała aktorom do pokazania tak więc nie można im nic zarzucić. Jednak porównując poprzednią część tamta wypadała o niebo lepiej.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Pewnie większość osób się ze mną nie zgodzi, ale mi osobiście film się podobał. ,,Nieznajomi'' z 2008 roku są nieco lepszą produkcją lecz w mojej opinii sequel w wykonaniu Johannesa trzyma poziom pierwowzoru. Nie nudzi, akcja sprawnie jest prowadzona i co najważniejsze można się czasami przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 5
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 21 stycznia 2018

Escape Room (2017)

Reżyseria:Will Wernick.
Scenariusz: Noah Dorsey.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Tyler wraz z przyjaciółmi świętuje swoje urodziny. Jego dziewczyna Christen z tej okazji organizuje uochanemu i reszcie ekipy bilety do tajemniczego escape room. Gdy docierają na miejsce wszyscy zostają rozdzieleni i trafiają do innych pomieszczeń. Okazuje się, że aby wydostać się z pokoju muszą rozwiązać szereg zagadek, które z czasem zaczynają zbierać śmiertelne żniwo. Na wydostanie się mają całą godzinę.

Moja Opinia: Will Wernick jest początkującym reżyserem, który w swoim dorobku zawodowym nie spłodził pełnometrażowego filmu. Na swoje barki wziął jeden z najtrudniejszych gatunków filmowych jakim jest horrror. Jednak to zadanie go przerosło.
Do samego filmu podchodziłem z pozytywnym nastawieniem, gdyż zaciekawił mnie trailer, który jak się okazało jest stanowczo lepszy niż sam film.Tak więc polecam obejrzeć tylko zwiastun i na tym zakończyć. Jeśli ktoś z was planuje wybrać się na ten film do kina to stanowczo nie zachęcam. Idzie przebrnąć przez niego do końca, lecz nie ma w sobie nic co mogłoby przykuć naszą uwagę.
Jeśli chodzi o fabułę to niczym nie powala. Motyw grupki przyjaciół, którzy stają się ofiarami tajemniczego mężczyzny pojawiał się na przestrzeni lat tak wiele razy, że przerobiony został na miał i chyba nic już mnie nie zaskoczy.
Scenariusz również nie powala. Dialogi mało spójne, brak logiki w wypowiedziach sprawiają,że po pierwszych piętnastu minutach chcemy zakończyć seans.
Same sceny śmierci pozostawiają wiele do życzenia. Na plakacie widzimy napis ,,Horror inspirowany serią Piła'', lecz w ,,Pile'' sceny śmierci nie pozwalały nam oderwać wzroku od ekranu i trzymały nas w napięciu, a tu jest zupełnie inaczej. Same sceny są mało efektowne. Liczyłem, że inspirując się ,,Piłą'' zobaczę na ekranie drastyczne pułapki i litry lejącej się krwi, a się zawiodłem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to brak słów by określić jak ono było złe. Producenci chyba wyłapali ich na ulicy szczędząc na pieniądzach. Najbardziej jednak boli ich brak emocji w danych sytuacjach. Wręcz idzie się z tego pośmiać.
Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Escape room'' jest filmem na którego szkoda wydać choćby złotówkę. Odradzam wszystkim, którzy chcą się na niego wybrać do kina. Mogę już teraz stwierdzić, że jest to najgorszy film 2017 roku.

Moja Ocena:
Straszność: 2
Aktorstwo 3
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 3
Zakończenie: 4
Brutalność: 4
Oryginalność: 4
Muzyka: 4
Rozrywka: 4
Całokształt: 4

Razem: 37/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 14 stycznia 2018

Piła: Dziedzictwo (2017)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Pete Goldfinger, Josh Stolberg.
Produkcja: Kanada / USA.
Budżet: 10 000 0000$.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
Opis Filmu: Pięć osób zostaje zamkniętych w starej stodole, z której nie ma wyjścia. Aby się z niej wydostać muszą postępować zgodnie z tym co mówią tajemnicze nagrania znajdujące się wewnątrz budynku. Jednak nie jest to proste gdyż, w każdym pomieszczeniu znajduje się pułapka która po kolei uśmierca uczestników gry. Tymczasem detektywi z wydziału zabójstw Halloran i Keith starają się rozwiązać sprawę morderstw, które łudząco przypominają te popełnione przez Johna Kramera zwanego Jigsawem. Badania wykonane przez patologów ujawniają, że wszystkie poszlaki łączą ich z nieżyjącym już Kramerem i to właśnie on znów rozpoczął krwawą grę.

Moja Opinia: Gdy w 2004 roku do kin została wypuszczona pierwsza odsłona ,,Piły'', nikt się nie spodziewał, że przy minimalnym budżecie film zarobi na siebie bardzo grube pieniądze. Stał się on również jednym z horrorów, które kontynuacje dostarczane są fanom serii co kilka lat. Jednak czy jest to potrzebne ???
Chociaż główny bohater odszedł wraz z trzecią częścią to w każdej kolejnej jego duch wciąż był obecny. W ósmej odsłonie pojawia się również z nowymi maszynkami do torturowania.
Z roku na rok gdy wychodziły kolejne części to zarzucano im coraz to mniej błyskotliwe pomysły na uśmiercanie głównych bohaterów i coraz mocniejsze sceny zgonów. Jako fan kina gore mi osobiście prawie wszystkie części przypadły do gustu.
Tak samo jest z tą. Choć nowa odsłona ,,Piły'' spotkała się z masą złych opinii od krytyków, tak fani uważają ją za jedną z lepszych odsłon. Ja staję również po stronie tych drugich. Nowy film sprawia, że zaczynamy wątpić we wszystko to co wiemy o Johnie Kramerze.
Film podzielony znów został na dwie części. W pierwszej pojawia się piątka nieznających się osób, które budzą sie w opuszczonej stodole z z przykutymi łańcuchami do szyi, musząc walczyć o przetrwanie. Druga część dotyczy śledztwa prowadzonego przez dwójkę detektywów i jest to ta trochę nudniejsza część.
Jeśli chodzi o postać Jigsawa to została ona dobrze zarysowana. Nie jest przedstawiony jako typowy seryjny morderca, gdyż nie torturuję i nie morduję swoich ofiar samodzielnie. Służą mu do tego skonstruowane przez niego zabójcze pułapki i urządzenia. Osobiście podobały mi się sceny mordów. Nie były one jakoś nadzwyczaj mocne w odbiorze, lecz dobrze wyważone by widza nie zniechęciły.
Kolejną mocną stroną filmu jest scenariusz, który może nie jest mocno odkrywczy to jest spójny i trzyma się kupy. Tak naprawdę od początku seansu nie miałem pewności czy tytułowy bohater rzeczywiście żyje i stoi za kolejnymi morderstwami. Mimo prób układania ze sobą elementów układanki to i tak dałem się zaskoczyć zwrotom akcji. Twórcy sprawnie mylili widza kładąc w rolę podejrzanego każdego począwszy od śledczych detektywów, a kończąc na patologów.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie jest może nadzwyczaj dobre, ale nie razi po oczach. Nie pojawiają się na ekranie gwiazdy światowego formatu lecz spowodowane to pewnie było ograniczonym budżetem.
Kończąc mogę śmiało powiedzieć, że ósma część serii jest stanowczo najlepsza ze wszystkich kontynuacji pomijając oczywiście pierwszą część, która jest nie do podrobienia. Film nie nudzi, a trzyma w napięciu i z zainteresowaniem śledzimy losy głównych bohaterów. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 69/100.

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 26 listopada 2017

Śmierć nadejdzie dziś (2017)

Reżyseria: Christopher Landon.
Scenariusz: Scott Lobdell.
Produkcja: USA.
Budżet: 4 800 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 36 minut.


Opis Filmu: Piękna i znana w akademiku studentka Tree Gelbman zostaje zamordowana w dniu swoich urodzin. W momencie kiedy umiera budzi się na nowo w akademiku przeżywając jeszcze raz ten sam dzień co wczoraj. Dziewczyna uświadamia sobie, że ten dzień już przeżyła prędzej, a w nocy znów spotyka zamaskowanego zabójcę, który na nowo ją morduje. Tree znów budzi się w akademickim łóżku lecz teraz już wie co się wydarzy i będzie chciała za wszelką cenę przeżyć cały dzień do końca by wyjść z pętli czasowej do której z jakiejś przyczyny trafiła.

Moja Opinia: Christopher Landon ma na swoim koncie wyreżyserowanie aż czterech z sześciu części ,,Paranormal Activity''. Jest doświadczonym reżyserem, który głównie bierze na swoje barki kręcenie filmów grozy. W tym roku powraca do nas z horrorem ,,Śmierć nadejdzie dziś'', który niewątpliwie jest jednym z lepszych horrorów ostatnich lat. Oglądając pierwszy zwiastun filmu byłem nim zachwycony i miałem nadzieję, że sam film nie okaże się klapą, tak jak się to dzieje z większością filmów. Na całe szczęście się nie zawiodłem a sam film to swoista mieszanka komedii i horroru nawiązujące do slasherów które uwielbiam.

Landon podszedł do tego filmu na luzie, z przymrużeniem oka. Nie chce nas tylko straszyć, lecz bawi nas docinkami ze strony Tree, czy też jej samym podejściem do śmierci. Młodzieżowa muzyka idealnie oddaje obraz akademickich imprez, a wszystko to wkomponowane w klimat lat 80.

Reżyser bardzo dobrze przedstawia nam mordercę, którego nie jesteśmy w stanie zidentyfikować. Nie da się go przechytrzyć i gdziekolwiek dziewczyna by się schowała to on i tak ją odnajdzie. Wiemy jedynie, że może o być każdy, gdyż Tree żyje rozwiązłym trybem życia, uwodzi żonatych facetów i co najmniej pół akademika mogłaby chcieć ją zabić. Nawet gdy już dowiemy się kto jest zabójcą dziewczyny to i tak na tym się jeszcze nie skończy gdyż zamieszana jest w to jeszcze jedna osoba.
Jeśli ktoś nastawia się na jump scenki to możecie się rozczarować. Jest bodajże jedna scena, która potrafi nieźle przestraszyć, lecz na tym się kończy. Landon bardziej skupił się na tym by trzymać widza w napięciu poprzez śledzenie losów młodej studentki, która z dnia na dzień staje się celem mordercy. Przeplatane to jest wątkami komediowymi, które nieraz potrafią nieźle rozbawić. A bawi tu przede wszystkim podejście młodej dziewczyny do śmierci. Bawią nas jej zachowania, oraz zmiana jaka w niej zachodzi gdy ma na swoim koncie już kilka zgonów.

Począwszy od pierwszej minuty filmu a kończąc na ostatniej mogę stwierdzić, że film nawet przez chwilę nie nudzi. Dzieje się bardzo dużo, a z minuty na minutę akcja wręcz się zagęszcza. Nie trzeba długo czekać za rozwojem akcji, a całość opasana jest idealnie dobraną ścieżką dźwiękową, która świetnie oddaje klimat lat 80- dziesiątych i trzyma w napięciu.
Troszkę drażniło mnie zbyt wielkie podobieństwo do ,,Dnia świstaka'', z którego Landon czerpał garściami jak tylko mógł.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam się do nikogo przyczepić. Idealnie odegrana rola Jessicy Losse wcielającej się w rolę Tree. Idealnie odnalazła się w swojej roli i zapowiada się na znakomitą aktorkę mimo tego, że nie ma na swoim koncie zbyt wielu ról w filmach.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Śmierć nadejdzie dziś'' jest świetną propozycją na wieczór we dwójkę. Nie nudzi, trzyma w napięciu i momentami potrafi też nieźle rozbawić. Mam nadzieję, że Landon jeszcze nie raz nas zaskoczy ciekawym filmem.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 10
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 2 lipca 2017

The Den (2013)

Reżyseria: Zachary Donohure.
Scenariusz: Zachary Donohue, Lauren Thompson.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 21 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Elizabeth w ramach firmowego projektu spędza czas na rozmowie z przypadkowymi osobami na wideo czacie. Pewnego dnia trafia na dziewczynę, która ogranicza się tylko do wiadomości tekstowych. Wkrótce Elizabeth otrzymuje nagranie na którym zarejestrowana została śmierć owej dziewczyny z czata. Nabiera wtedy pewności, że od samego początku zabójca podawał się za dziewczynę z którą wymieniała wiadomości. Całą sytuację zgłasza na policję, która w takich sytuacjach nic nie może zdziałać. Wkrótce zabójca przejmuje władzę nad komputerem Elizabeth i za jego pośrednictwem śledzi każdy krok dziewczyny.

Moja Opinia: ,,The Den'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem Zacharego Donohue, którego postanowił zrealizować go w modnej estetyce found footage. Zdania wśród krytyków odnośnie tego filmu były podzielone. Jedni uważali, że film śle bardzo ważne przesłanie społeczeństwu i został zrealizowany w taki sposób, że wygląda bardzo realistycznie. Drudzy natomiast zarzucali, że mimo dobrej fabuły, praca kamery nie zachwyca.
Ja osobiście uważam, że film jest warty uwagi. Film praktycznie przez większość czasu jest zapisem rozmów Elizabeth z osobami z całego świata przez kamerki internetowe. Widzimy również wymienianie wiadomości z jej znajomymi za pośrednictwem maila, czy komunikatora internetowego. Według mnie podejście reżysera do przedstawienia filmu w takiej formie było strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że dzięki temu film nabiera większej autentyczności to dodatkowo sprawia, że film staje się bardziej straszny. Myślę, że gdyby  Zachary podjął się przedstawienia filmu w tradycyjny sposób to byłby on strasznie nudny.

Reżyser bardzo fajnie przedstawił sam obraz mordercy. Szuka on swoich ofiar za pomocą portalu czatowego, którego przegląda Elizabeth. A dla niej laptop i kamerka internetowa to całe życie. To przez niego prowadzi rozmowy z znajomymi oraz ciężarną siostrą. Dla seryjnego mordercy szukających ofiar w internecie dziewczyna staje się łatwym celem. Obdarzony zdolnościami hakerskimi przejmuje władzę nad jej laptopem i śledzi każdy jej ruch. Dąży do tego by wpierw zabić jej znajomych, siostrę a na deser zostawić Elizabeth. Sceny samych mordów nie są niestety zbyt brutalne, ale myślę, że to wina niskiego budżetu jakim operował reżyser. Jednak przyznam, że oglądając je czułem ciarki na plecach, gdyż wszystko wyglądało bardzo realistycznie.

Samo zakończenie zdradza nam, że prześladowcą dziewczyny nie jest jedna osoba a więcej. Nie chcę za dużo spoilerować, ale zdradzę wam, że reżyser poszedł na łatwiznę i przedstawił morderców jako zwyrodnialców zarabiających na filmach snuff zwanych inaczej ,,filmami ostatniego tchnienia''.
Jednak biorąc pod uwagę cały film to zakończenie jest bardzo rozbudowane i praktycznie przedstawia najwięcej akcji, która bardzo nabiera tempa w ostatnich minutach.

W filmie jest kilka jump scenek, które potrafią nieźle przestraszyć. Przynajmniej na mnie one tak zadziałały.
Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam powodów do narzekań. Melanie Papalina wcielająca się w postać Elizabeth Benton idealnie odnalazła się w swojej roli. Nie miałem wcześniej okazji jej widzieć na filmowym ekranie, ale w filmie ukazała bardzo dobrą grę aktorską.

Kończąc mogę stwierdzić, że pomimo tego, że film jest kręcony w sposób, który może razić duże grono fanów kręcenia tradycyjnymi metodami z całą pewnością zasługuje na uwagę. Nie nudzi, sprawnie prowadzi akcję i kiedy trzeba potrafi przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 5 lutego 2017

Bodom (2016)

Reżyseria: Taneli Mustonen.
Scenariusz: Taneli Mustonen, Aleksi Hyvarynen.
Produkcja: Finlandia, Estonia.
Budżet: 1 100 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Latem 1960 roku czworo nastolatków obozujących nad jeziorem Bodom zostaje brutalnie zamordowana nożem. Masakrę przeżywa tylko jedno z nich, jednak nic nie pamięta z tamtej nocy. Morderca mimo starań policji nie zostaje ujęty. Według legend skrywa się on nadal w lasach otaczających jezioro. Zafascynowani nie rozwiązaną zbrodnią nastolatkowie postanawiają odwiedzić owiane złą sławą jezioro i spróbować rozwiązać sprawę. Jednak gdy zapada zmrok w obozowisku dochodzi do dziwnych incydentów, które świadczą o tym, że nie są sami. Młodzi studenci będą musieli zmierzyć się z tajemniczym mężczyzną, który czeka na odpowiednią chwilę by ich zamordować.

Moja Opinia: Taneli Mustonen ma na swoim koncie tylko dwa pełnometrażowe filmy i jeden serial. Jego fińsko-estoński slasher został zainspirowany głośną zbrodnią, która miała miejsce nad jeziorem Bodom w Finlandii. Choć film odnosi się do autentycznych zdarzeń to nie jest odbiciem tego co wydarzyło się w rzeczywistości.
Reżyser dysponując niewielkim budżetem w wysokości 1 100 000 euro, stworzył slasher, który jest wielokroć lepszy niż te, które serwuje nam amerykańskie kino grozy. Mógłbym nawet stwierdzić, że jest to jeden z lepszych filmów od czasu ,,Teksańskiej masakry piłą mechaniczną''.
Dzisiejsze slashery, które serwują nam Amerykanie straciły już moc przemawiania do ludzi. Są zazwyczaj pozbawione logiki, ich fabuła nie zaskakuje niczym nowym, a produkuje się je głównie po to by zarobić sporą sumę pieniędzy. Szkoda bo nurt ten powoli umiera, a myślę, że można jeszcze z niego dużo wykrzesać.

Dlatego jestem pełen zachwytu filmem Mustonena, który czerpał garściami jak tylko mógł z tego nurtu, i stworzył film, który moim zdaniem jest warty uwagi.
Reżyser obsadził akcję nie do końca wiadomo w którym roku, lecz zgaduję że jest to okres współczesny. Trudno jednak przypuszczać, gdyż w filmie nie ma pokazanych telefonów komórkowych, ale widok budynków i ubiór młodych studentów pozwala na stwierdzenie, że akcja rozgrywa się w czasie teraźniejszym.
Biorąc też pod uwagę końcowe sceny filmu, w których to z bliska widzimy mordercę, można stwierdzić, że nie jest możliwe by był on tym samym mężczyzną który zabił nastolatków w 1960 roku. Przeczy temu jego wiek. Więc można stwierdzić, że jest on tylko naśladowcą.

Sam scenariusz choć jest dość prosty i wydarty z różnych filmów posiada wiele zalet które czynią go nie przekombinowanym. W niektórych partiach filmu jednak dialogi są dość niespójne i głupie no ale sam pomysł na całość wnosi dużo świeżości.

Obraz Taneli posiada bardzo dobrze zrealizowane zdjęcia, które mimo, że nie sięgają stylistyką do filmów z lat 80-dziesiątych, to bardzo dobrze oddają ducha tych czasów. Dał nam on dowód na to, że nie trzeba stylizowań filmów na rąbanki z ubiegłego półwiecza by stworzyć odpowiedni dla horroru klimat. Nie przeszkadza nam nawet to, że większość część filmu rozgrywa się głównie nocą, która przybiera barwę na tyle jasną by widz mógł doskonale wszystko widzieć.

Bardzo dobrym rozwiązaniem była tajemniczość co do mordercy. Reżyser postanowił zmylić widza tak by choć przez chwilę nie mógł się domyślić, kto za to wszystko odpowiada. Nie chcę za dużo spoilerować, ale jeśli chodzi o dwa pierwsze zabójstwa to miejcie na uwadze, że nie dokonał ich ścigający ich mężczyzna. Zrobił to ktoś zupełnie inny. Wielu z was pewnie się zdziwi tak jak zrobiłem to ja.

Jeśli chodzi o sceny mordów to nie są one jakoś szczególnie wymyślne. Mustonen postawił na prostotę i na dobre mu to wyszło. Postarał się o to by zbyt mocno nie zniesmaczyć widza.

Końcówka miażdży. W mojej opinii lepszej reżyser nie mógł zrealizować. Szczególnie spodobała mi się akcja z zahaczoną na wyciągniku furgonetką. Wzbudza ona wielkie zaskoczenie.

Jeśli chodzi o aktorstwo to troszkę daje do myślenia. Gra może nie była zachwycająca, ale nie raziła w oczy. Irytowała mnie główna bohaterka czyli Ida, którą chciałem by morderca zabił jako pierwszą. Tak się jednak nie stało.

Kończąc mogę stwierdzić, że obraz Taneli Mustenona jest jednym z najlepszych slasherów na tle ostatnich lat. Reżyser bardzo dobrze odnalazł się w nurcie, który jest prawie na wymarciu. Z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 10

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




sobota, 31 października 2015

Krwawe walentynki (2009)

Reżyseria: Patrick Lussier.
Scenariusz: Todd Farmer, Zane Smith.
Produkcja: USA.
Budżet: 15 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 41 minut.

Opis Filmu: Tom Hanniger w przeszłości jako jedyny przeżył rzeź dokonaną w kopalni przez górnika Harry'ego Wardena. Po trudnych przeżyciach wyjechał z miasta na kilka lat. Teraz zmuszony sytuacją przyjeżdża do miasteczka w celu sprzedania kopalni odziedziczonej po ojcu. Niedługo po jego przyjeździe znów zaczynają ginąć ludzie. Rozwiązania tajemniczych zgonów podejmuje się miejscowy szeryf Axel Palmer. Tom zaczyna podejrzewać, że serią mordów może stać Warden, który pragnie zakończyć to czego nie zdołał przedtem czyli zabić go.

Moja Opinia: Film Patricka Lussiera jest remakiem horroru o tym samym tytule z 1981 roku. Zmodyfikowana w dużej części fabuła i przedstawienie jej w konwencji 3D przyciągnęła do kina dużą rzeszę ludzi, dając tym niezłe zarobki wynoszące ponad 100 000 000 USD.  Zdania krytyków były jednak podzielone. Jedni byli pod wrażeniem trików z wykorzystaniem 3D, a drudzy krytykowali prosty scenariusz i kiepskie dialogi. Moje zdanie jest jednak podzielone. Film mimo wszystko nie jest taki zły.
Trudno jest się doszukać w filmie jakichkolwiek podobieństw do pierwowzoru. Reżyser postanowił wykorzystać tylko zabójcę górnika obsadzonego w zupełnie nowej i nieco ciekawszej fabule. Myślę, że było to dobre rozwiązanie, gdyż nie lubię oglądać remaków, które są tylko odświeżane tak jak było to np. w nowszej wersji Carrie.

Film zaczyna się w momencie kiedy to grupa przyjaciół organizuje imprezę w opuszczonym szybie górniczym. Wszystko układa się po myśli do czasu kiedy pojawia się mężczyzna w stroju górnika i zaczyna atakować bawiących się ludzi. Z ataku udaje się wyjść cało Tomowi, jego dziewczynie Sarah i przyjacielowi Axelowi. Po kilku latach Tom wraca do miasta i zdaję sobie sprawę, że wszystko się tu zmieniło. Sarah poślubiła Axella, który notorycznie ją zdradza, a na domiar złego w miasteczku pojawia się morderca, który w podobny sposób co przed laty zabija swoje ofiary. Wszystkie podejrzenia padają na Toma, gdyż to właśnie po jego przyjeździe ludzie zaczęli ginąć.

Fajnym zagraniem Lussiera jest notoryczna próba zmylenia widza. Chce sprawić by widz sam rozwiązał zagadkę dotyczącą postaci górnika który zabija miejscowych ludzi. Raz sprawia, że myślimy, że za wszystkimi morderstwami stoi Tom, a raz, że Axel. Dzięki temu zagraniu nie mamy pewności i staramy się trzymać swoich podejrzeń. Często jednak są one mylne, gdyż reżyser stara się również oddalić wszelkie podejrzenia od nich i co z tym idzie nasze podejrzenia zaczynają być kierowane na Harry'ego Wardena.

Niewątpliwym plusem filmu jest wiele scen gore. Jak już w tytule widzimy słowo ,,Krwawe'' to przeważnie tak jest. Krew tryska na wszystkie strony, widzimy wiele scen zabójstw głównie przy użyciu górniczego kilofa. Czaszki są rozłupywane, wypada oko, rozcinane są różne części ciała. Jednak ostrzegam nie jest to jednak tak bardzo drastyczne, a co najważniejsze nie zniesmacza. Jeśli już piszę na temat mordów to strasznie spodobała mi się scena, kiedy, mężczyzna w stroju górnika dostaje się do pokoju motelowego i próbuje zabić półnagą blondynkę. Akcja z wykorzystaniem ramy od łóżka była według mnie strzałem w dziesiątkę.

Przez to, że fabuła jest bardzo zagęszczona i zdynamizowana widz nie ma czasu na odpoczynek. Wiecznie się coś dzieję i to właśnie przez to film nie jest taki nudny, a my z ciekawością śledzimy akcję.

Wszystko jednak psuje zakończenie, które zepsuło cały urok i klimat filmu.. Myślę, że brak pomysłu spowodował postawienie na łatwy motyw rozdwojenia osobowości. Nie zdradzę kto jednak jest zabójcą bo myślę, że niejeden z was prawidłowo trafi w swoich przypuszczeniach.
Aktorsko nie ma tragedii i myślę, że znajdzie się wielu, którym obraz Lussiera się spodoba w podobnym stopniu co mi. Serdecznie zachęcam do oglądania!.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 5

Razem: 32/ 50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




sobota, 24 października 2015

Dziewczyny śmierci / The Final Girls (2015)

Reżyseria: Todd Strauss-Schulson.
Scenariusz: M.A. Fortin, Joshua John Miller.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Nastoletnia Max stara się sobie poradzić po śmierci swojej matki, Amandy w wypadku samochodowym. Kobieta przed śmiercią była aktorką i w latach 80-dziesiątych, wcieliła się w rolę niskobudżetowego horroru  ,,Camp Bloodbath''. Max wraz z przyjaciółmi postanawia uczcić rocznicę śmierci matki idąc do kina, w którym zrealizowano nocny seans dla fanów owego horroru. Z chwilą rozpoczęcia filmu w kinie wybucha pożar, a przyjaciele uciekając przenikają do ,,Camp Bloodbath'', gdzie będą musieli stanąć do walki z psychopatycznym mordercą.

Moja Opinia:Todd Strauss-Schulson postanowił troszkę odświeżyć zanikający nurt slasherów  i w efekcie troszkę go zmiksował. Stworzył film w konwencji camp slasherów, które cechują się prostą fabułą, niskim budżetem i hektolitrami krwi tryskającymi na wszystkie strony. Akcja horrorów w latach 80-dziesiątych często odgrywała się w obozach, i to właśnie tu została obsadzona cała akcja. Film spotkał się z pozytywnym przyjęciem przez fanów slasherów, jak i samych krytyków.  Oczywiście polskie tłumaczenie filmu można oznaczyć wielkim znakiem zapytania, gdyż nie rozumiem czemu nie postawiono na nazwę ,,Finałowe dziewczyny''. Jednak tak czy owak myślę, że film Schulsona jest jednym z lepszych filmów tego roku.

Jak to bywa w slasherach mamy już pewność, że ktoś z bohaterów przeżyje. Wiemy również, że debile i idioci giną jako pierwsi, a przeżyje ktoś kto jako jedyny posiada troszkę rozumu. W ,,The Final Girls'' od samego początku można wywnioskować kto to będzie. Powiem jednak, że jednak w połowie filmu dałem się lekko zwieść swoim podejrzeniom, jednak i tak w efekcie końcowym udało mi się trafić. Również można było przewidzieć, że zabójca który przypomina nam nieco psychola z ,,Piątku 13-go'' jest prawie nieśmiertelny. Próby zabicia go jakimikolwiek środkami nie dają pożądanych efektów więc bohaterowie wiecznie muszą kombinować czy to nad ucieczką, czy nowym sposobem na uśmiercenie go. Ów morderca pojawia się tylko wtedy, gdy ma dojść do stosunku seksualnego, lub gdy któryś z bohaterów zrobi striptiz. Tylko dziewica może zabić mordercę więc w tym wypadku zupełny brak logiki w tym wszystkim nie przeszkadza.

Pomysł na film jest całkiem fajny. Po wniknięciu bohaterów w akcję filmu, poznajemy coraz więcej ciekawostek. Wiemy, że co 92 minuty akcja filmu rozpoczyna się na nowo, gdyż grupa przyjaciół nie chciała wsiąść do samochodu wychowawców udających się na ,,Camp Bloodbath''. Gdy to wreszcie robią dostają się do obozu. Widzimy, że nie mogą się wydostać poza akcję filmu, gdyż momentalnie znajdują się w tym samym miejscu. Bardzo fajnym pomysłem było przedstawienie samego obozu. Widzimy piękne krajobrazy malowniczego lasu, który otaczają przeróżne kwiaty, a scenografia samego obozu potrafi zadrzeć dech w piersiach. Jeszcze lepszym rozwiązaniem było przedstawienie nieba w którym rozgrywa się akcja. Chodzi mi głównie o końcówkę. Przypominała mi nieco akcję z ,,Martwego zła'', lecz uważam, że tu całość była znacznie lepiej przedstawiona. Przez to można zauważyć, że reżyser nie dał się odwzorowaniu scenerii filmów lat 80-siątych, a stworzył coś zupełnie na odwrót, chcąc dodać nieco świeżości. W niektórych scenach idzie się naprawdę pośmiać i to właśnie sprawia, że film ogląda się lekko i z ciekawością.

Bardzo ważną rolę odgrywa tu ścieżka dźwiękowa. Tak jak wspomniałem wcześniej o nawiązaniu wizerunkowo do ,,Piątku 13-go'' to również bardzo podobna jest muzyka. Wraz z pojawieniem się psychopatycznego mordercy słyszymy melodię, która towarzyszyła Jasonowi. Nagromadzonych zostało również dużo retrospekcji, gdzie przenosimy się w różne okresy czasowe, chcąc poznać historię jaką przeżył morderca i dlaczego mści się na wychowankach kampusu. Spowolnienie tempa również dodaje uroku obrazowi i gwarantuje dużo zabawy i śmiechu.

Tak jak to bywa w slasherach krew zazwyczaj tryska strumieniami, kończyny porozrzucane są na różne strony, to tak w ,,Dziewczynach Śmierci'' wszystko jest wyważone. Sceny śmierci nie sprawiają nas o mdłości i są mało drastyczne dla oka. Troszkę to wszystko zbyt mocno wygenerowane komputerowo, lecz nie ma wielkiej tragedii.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jest idealnie dobrane. Pojawiają się moje dwie ulubione aktorki z różnych seriali. Chodzi mi głównie o Ninę Dobrev z ,,Pamiętników Wampirów'', czy Taissę Farmigę z ,,American Horror Story''. Reszta aktorów również spisała się dobrze i w wyniku czego powstał świetny horror.  Serdecznie zachęcam do obejrzenia!.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10

Razem: 41/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



poniedziałek, 20 lipca 2015

Nieznajomi / The Strangers (2008)

Reżyseria: Bryan Bertino.
Scenariusz: Bryan Bertino:
Produkcja: USA.
Budżet: 9 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Przyprawiający o gęsią skórkę, oparty na autentycznych wydarzeniach thriller o spotkaniu ze złem w czystej postaci. Szampan, świece, płatki róż... Dla Kristen (Liv Tyler) i Jamesa (Scott Speedman) miała to być magiczna noc. Prosto z przyjęcia weselnego swoich przyjaciół pojechali do położonego w pięknym, ustronnym miejscu letniego domu rodziców Jamesa. Kiedy o czwartej nad ranem usłyszeli pukanie do drzwi, a potem absurdalne pytanie: Jest Tamara? – nie mieli pojęcia, co ich czeka... Zaciszne pustkowie stało się przekleństwem dla ofiar, a błogosławieństwem dla napastników.

Moja Opinia: Film był debiutem początkującego reżysera Bryana Bertigo i trzeba przyznać, że poszło mu to całkiem nieźle. ,,Nieznajomi'' jak wskazuje już sam początek filmu jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Ile jest w tym prawdy to nie wiem, lecz film z całą pewnością zasługuje na chwilę uwagi. Obraz przedstawia motyw home invasion czyli ludzi, którzy siłą wdzierają się do czyjegoś domu.


Sami mordercy przedstawieni są jako brutalni  i okrutni. Nie śpieszy im się z złapaniem domowników, wręcz bawią się ich psychiką. Próbują ich straszyć na różne sposoby i bardzo dobrze im się to udaje. Swoje twarze ukrywają pod przerażającymi maskami co dodaje im tajemniczości, a widz zastanawia się kto za tym wszystkim może stać. Mimo wszystko są bardzo rozważni i nie ukazują żadnych emocji. Wiedzą, że mają przewagę liczebną i pochowani po kątach domu Kristen i James nie mają szans w starciu z nimi. Szkoda tylko, że Reżyser nie ukazał twarzy morderców po ściągnięciu masek. Myślę, że zamiarem Bertino było nie dawanie odpowiedzi na to pytanie, gdyż pewnie myślał o kontynuacji filmu. Lecz mimo wielu wiadomości, które znalazłem w internecie film nie powstał, a szkoda bo z chęcią bym się dowiedział kto za tym wszystkim stał.


Wielkim plusem jest doskonałe oświetlenie miejsca akcji. Reżyser zadbał o każdy detal i w efekcie nawet sceny w nocy są doskonale widoczne. Nagromadzonych zostało również kilka jump scenek w których to oprawcy nagle pojawiają się w kadrze. Przyznam się, że kilka razy się przestraszyłem. Muzyka jest kolejnym elementem, który buduje rewelacyjny nastrój filmu. Gdy trzeba budzi w nas lęk i nie pokój by kilka chwil później dać nam wytchnąć.


Jeśli chodzi o aktorstwo to jest zadowalająco dobre. Pojawia się Liv Tyler, która wcieliła się w rolę Kristen. Możecie ją znać z takich filmów jak ,,Władca Pierścieni''. Kolejnym aktorem wartym uwagi jest Scott Speedman znany z takich filmów jak ,,I że cię nie opuszczę'' czy ,,Underworld''. Z całą pewnością mogę wam polecić ten film.

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7

Razem: 40/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





poniedziałek, 13 lipca 2015

Hotel Zła / Fritt vilt (2006)

Reżyseria: Roar Uthaug.
Scenariusz: Thomas Moldestad.
Produkcja: Norwegia.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Środek zimy. Grupa pięciu nastolatków jedzie w góry na snowboard. Na stoku jedno z nich ma poważny upadek i w konsekwencji łamie nogę. W okolicy nie ma żywego ducha, a ich telefony są po za zasięgiem. Jednak odnajdują w niedalekiej okolicy opuszczony hotel i tu zatrzymują się na noc. W hotelu rozgrywa się walka na śmierć i życie. Przyjaźnie zostają wystawione na próbę, kiedy w kotka i myszkę zabawia się z nimi seryjny morderca.


Moja Opinia: Hmmm norweskie horrory nie należą do udanych, lecz ,,Hotel Zła'' jest jednym z najlepszych współczesnych norweskich horrorów. Ten skandynawski slasher zebrał wiele dobrych opinii od krytyków z całego świata, i tym samym zapoczątkował dzięki sporej sumie pieniędzy ze sprzedaży biletów kontynuacje w dwóch kolejnych odsłonach.

Reżyserem jest Roar Uthaug, który nie ma żadnych sukcesów na swoim koncie. Ten film jednak przyniósł mu rozgłos i co się z tym wiąże spore zarobki. Całość bardzo dobrze wyreżyserował więc nie ma się czego czepiać. Scenariusz nie jest odkrywczy bo historia mordercy pojawiała się już w wielu filmach więc powstał mix kilku zlepionych ze sobą scenariuszy.

Bardzo fajnym pomysłem było obsadzenie historii w pokrytych śniegiem zboczach gór, po których bohaterowie popisują się swoimi zdolnościami narciarskimi. Pojawiają się miłe dla oka krajobrazy i co najlepsze nieamerykańskie twarze. Dobrze jest od czasu do czasu obejrzeć film, w którym pojawia się inny język niż angielski. Przed połową filmu akcja przenosi się do opuszczonego hotelu, który jak się później okazuje posiada jeszcze jednego mieszkańca. Dopiero we wnętrzu idzie ujrzeć kunszt reżyserski Roara Uthauga. Pojawiają się ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenia, które doskonale budują klimat. Całość odpowiednio oświetlona by nie było zbyt ciemno. To wszystko wzbudza w widzu poczucie lęku i strachu, a także sprawia, że z ciekawością śledzimy losy piątki bohaterów.

Postać samego psychopatycznego mordercy jest bardzo ciekawa.  Jego rodzice (właściciele hotelu) w dzieciństwie wyrzucili go z domu na śmierć. Chłopak w niewiadomy sposób przetrwał i od tego momentu mści się na wszystkich, którzy przekroczą próg rodzinnego hotelu.
W obrazie Roara znajduje się kilka dość drastycznych scen, lecz był on bardzo oszczędny w efektach. Jak oglądam taki film wymagam hektolitrów krwi i brutalnego gore. W tym przypadku nic mnie nie zaskoczyło. Należy również wspomnieć o bardzo dobrym udźwiękowieniu, które sprawnie kreuje nastrój filmu.
Aktorstwo o dziwo bardzo dobre. Główną bohaterkę możecie kojarzyć z takich filmów jak ,,Czarnobyl: Reaktor strachu'' czy ,,Herculesa''. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







środa, 8 lipca 2015

Krzyk / Scream (1996)

Reżyseria: Wes Craven.
Scenariusz: Kevin Williamson.
Produkcja: USA.
Budżet: 14 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 46 minut.

Opis Filmu: W małym, spokojnym miasteczku życie płynie w harmonii, do czasu, kiedy zostaje popełnione brutalne morderstwo. Młoda kobieta i jej chłopak giną zaszlachtowani przez zamaskowanego, tajemniczego zabójcę, który jak się okazuje zna dobrze wszystkie swe ofiary. Bawi się z nimi w psychologiczne gierki, męczy psychicznie po czym bezlitośnie morduje. W mieście wybucha panika, policja zaostrza środki ostrożności. Jakiś czas później młoda Sydney Prescott (Neve CampbellNeve CampbellNeve Campbell) otrzymuje tajemniczy telefon i jak się okazuje, to ona ma być kolejną ofiarą szaleńca. Jest zdana tylko na siebie, kiedy okazuję się, że policyjny trop prowadzi do jej chłopaka.

Moja Opinia: Nikt nie ma wątpliwości, że Wes Craven należy do wąskiego grona reżyserów, którzy wiedzą co to horror i potrafią go stworzyć najlepiej jak tylko potrafią. Lata 90-siąte były okresem w którym horrory nie robiły na ludziach większego wrażenia. Wręcz powoli odchodziły w zapomnienie. ,,Krzyk'' spowodował, że ten gatunek znów stał się bardzo popularny. Film zarobił bardzo pokaźną sumkę pieniędzy wynoszącą ponad 200 milionów dolarów i stał się klasyką kina grozy. Lecz znajdą się tacy, którym ten film nie przypadnie do gustu. Dorze, że choć Craven podjął się wskrzeszenia shashera, który odszedł w tamtych latach w zapomnienie.


Fabuła może wydawać się banalna. Pojawia się miasteczko, seryjny morderca, a my w tym wszystkim mamy się zastanawiać kto stoi za serią tragicznych morderstw. Jednak w tej fabule pojawia się świeży powiew, który został zaprzepaszczony w współczesnych horrorach. Reżyser poprzez swoją kompetencje prowadzi swoistą grę z widzem. Każe nam się zastanawiać kto może być mordercą. Gdy jesteśmy już prawie pewni tego kto za tym wszystkim może stać, okazuje się, że mieliśmy złe podejrzenia. Przyznam się, że mi samemu nie udało się zgadnąć.


Jeśli ktoś poszukuje w tym filmie strachu to go nie znajdzie. Przynajmniej ja się nie przestraszyłem w żadnej scenie. Krew również się nie leje strumieniami, choć zostało przedstawionych kilka fajnych scen uśmiercania ofiar. Jak an lata 90-siąte bardzo dobrze została wkomponowana muzyka. Sprawia ona wrażenie niepewności i dodaje uroku całemu klimatu.
Jeśli chodzi o aktorstwo to tak naprawdę nie ma się czego czepiać. Wielu z nich ,,Kryk'' przyniósł sławę. Pojawiają się między innymi Neve Campbell, Courtney Cox, Rose McGowan, oraz Drew Barrymore. Serdecznie polecam.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 28 czerwca 2015

Ty będziesz następna / Sorority Row (2009)

Reżyseria: Steward Hendler.
Scenariusz: Mark Rosman, Josh Stolberg, Pete Goldfinger.
Produkcja: USA.
Budżet: 12 500 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 41 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Szóstka dziewcząt z bractwa wiedzie beztroskie, pełne imprez i zabawy życie w koledżu. Gdy jedna z nich, Megan, odkrywa, że jej chłopak dopuścił się zdrady, wszystkie postanawiają zemścić się na niewdzięczniku, pozorując przy nim śmierć Megan. Psikus przeradza się w tragedię, gdy nieświadomy niczego chłopak faktycznie zabija swoją byłą dziewczynę. Zszokowani morderstwem, wszyscy postanawiają zapomnieć o całym zajściu i żyć dalej swoim życiem. Jednak, gdy rok po ukończeniu nauki dziewczęta i bliskich, którzy znają ich sekret zaczyna prześladować tajemniczy zabójca, to okazuje się nie być wcale proste.

Moja Opinia: Film Stewarda Hendlera jest slasherem ,,Domu pani Slater'' z 1983 roku. Slasher był o wiele gorszym dziełem gdyż powstał z bardzo niskiego budżetu więc nie polecam wam oglądać go bo nie warto. Ty będziesz następna jednak zasługuje na wzmiankę gdyż nie jest takim głupim horrorem jak mogłoby się wydawać. Mamy gorące dziewczyny, ciągłe imprezy, no i zabójce który ściga bohaterki.

Studentki ze stowarzyszenia Theta Pi są najlepszymi przyjaciółkami, które wiodą pełne rozpusty życie. Kiedy jedna z nich zostaje zdradzona przez chłopaka, wspólnie opracowują plan zemsty na byłym chłopaku. Wszystko idzie po ich myśli, dziewczyny mają niezły ubaw, aż w pewnym momencie w wyniku nieporozumienia były chłopak zabija swoją dziewczynę. Roztrzęsione z powodu zaistniałej sytuacji dziewczyny postanawiają pozbyć się ciała i nigdy nikomu o zdarzeniu nie wspominać. Jednak po roku przeszłość powraca, a wraz z nią zabójca, który domaga się śmierci wszystkich dziewczyn.

Obie produkcje opierają się na tym samym motywie: głupim żarcie, który kończy się tragedią. Mamy Piątkę seksownych studentek, które kuszą jak tylko mogą, oraz mordercę, który łaknie krwawej zemsty na nich. Przez ciekawie prowadzoną fabułę widz zastanawia się kto jest owym zabójcą. Przez głowę przechodziły mi pewne podejrzenia, lecz nie były one trafne. Same sceny mordów są bardzo efektowne. Najbardziej zapamiętaną sceną jest wbita butelka od piwa w gardło jednej z bohaterek.
Przy oglądaniu można się również troszkę pośmiać bo dialogi nieraz pozbawione są logiki. Same dziewczyny ukazane w filmie zachęcają jak tylko mogą. Widzimy nagie biusty, dziewczyny nie posiadające żadnych zasad moralnych pieprzące się na prawo i lewo. Aktorstwo nie jest złe. Widzimy parę znanych twarzy między innymi Briana Evigan znana nam z ,,Step Up'', Jamie Chung ,,Kac Vegas'', Carrie Fisher ,,Star Wars''. Nieżle odnalazły się w swoich rolach i odważnie pokazywały swoje wdzięki. Jest to film, który nie spowoduje, że was wgniecie w fotel, lecz można na zabicie czasu obejrzeć. Wbudowanych jest kilka scen gore, która całkiem nieźle się sprawują. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8

Razem: 36/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


wtorek, 23 czerwca 2015

Kolekcjoner / The Collection (2012)

Reżyseria: Marcus Dunstan.
Scenariusz: Marcus Dunstan, Patrick Melton.
Produkcja: USA
Budżet: 10000000 USD
Czas trwania filmu: 1 godzina 22 minuty.

Opis Filmu: Gdy za namową przyjaciół piękna Elena (Emma Fitzpatrick, odkryta przez Davida Finchera w „The Social Network”) przybywa na imprezę w klubie, o którego istnieniu wiedzą tylko wtajemniczeni, nie podejrzewa nawet, że beztroska zabawa zamieni się wkrótce w krwawą łaźnię, zaplanowaną przez psychopatę zwanego Kolekcjonerem. Uprowadzona przez mordercę, Elena trafi do hotelu, który przekształcono w labirynt wymyślnych tortur. Zrozpaczony ojciec dziewczyny (Christopher McDonald) zrobi wszystko, żeby wyrwać ją ze szponów sadysty, którego spryt i pomysłowość w torturach zaskoczyłyby nawet Jigsawa. Milioner użyje wszelkich możliwych sposobów, by wraz z grupą najemników przekonać Arkina (Josh Stewart, znany z przebojów „Mroczny Rycerz powstaje” i „Prawo zemsty”) - jedynego człowieka, który jak dotąd wymknął się nieobliczalnemu Kolekcjonerowi - żeby pomógł mu schwytać i zlikwidować dewianta.

Moja Opinia: Marcus Dunstan znany jako reżyser większości części ,,Piły'' niesiony żądzą tworzenia filmów pełnych tortur wziął się za film, który miał być czymś jeszcze bardziej sadystycznym. Wyszło mu to nawet nieźle lecz troszkę przekombinował. Pojawia się znów psychopatyczny morderca żądny zabijania ludzi w wypełnionym pułapkami hotelu. 

Elena wraz z przyjaciółką wybiera się na imprezę do klubu. Nie wiedząc, że budynek posiada mnóstwo pułapek zrobionych przez kolekcjonera dziewczyna oddaje się w nurt bawiących się ludzi. W pewnym momencie z sufitu na bawiących się ludzi spada urządzenie, które zabija ich, a młoda Elena zostaje porwana i uwięziona w starym opuszczonym hotelu. Ojciec dziewczyny za wszelką cenę chce odzyskać córkę więc w tym celu wynajmuje najemników, którzy mają odbić dziewczynę z rąk oprawcy. W tym celu postanawiają wykorzystać mężczyznę, któremu udało się ujść z życiem i uciekł z rąk kolekcjonera. Po przybyciu na miejsce rozpoczyna się walka o przetrwanie.

Reżyser bardzo dobrze ukazał postać Kolekcjonera. Jest on przebiegły, szybki i bardzo mądry. Nie zostało jednak ukazane dlaczego postępuje w taki sposób. Szkoda bo film byłby dzięki temu ciekawszy. Twórcy ukazują tortury bardzo sadystycznie co nieraz może przekraczać granicę dobrego smaku. Mi osobiście to nie przeszkadzało bo lubię filmy gore więc jestem twardym widzem. Same sceny sprawiają wrażenie, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy.
Produkcja ukazuje również dramat ojca, który po porwaniu córki gotów jest poświęcić cały majątek, aby uwolnić ją ze szponów oprawcy. Nie należy ten chwyt do udanych bo reżyser za mało czasu poświęcił na ukazanie relacji jakie wcześniej panowały między ojcem a córką.
Dużym plusem są pułapki, które są tak wymyślne, że aż zaskakują pomysłowością. W filmie możemy też ujrzeć zgraję zombie, które stworzył sam kolekcjoner. Trzymając ludzi w zamknięciu stali się oni mu posłuszni i gotowi są zabić każdego kto przekroczy ściany hotelu. Aktorstwo jednak nie należy do najlepszych. Nieraz aż razi w oczy ich brak umiejętności co całkiem niszczy klimat filmu. 
Podsumowując ,,Kolekcjoner'' jest na siłę zrobionym horrorem, który ocieka torturami i krwią. Fani takich filmów nie będą zawiedzeni, lecz w moim miewaniu czegoś mu brakowało. Nic dziwnego, że polski dystrybutor nie wypuścił tego filmu do polskich kin. Jednak mimo niedociągnięć i braku spójności polecam wam serdecznie!.

Moja Ocena: 
Straszność: 5
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






czwartek, 18 czerwca 2015

Koszmar z ulicy Wiązów / A nightmare on Elm Street (2010)

Opis Filmu: Piątce przyjaciół mieszkających na jednej ulicy śni się ten sam, złowieszczy mężczyzna z oszpeconą twarzą, przerażającym głosem i ogrodowymi rękawicami z nożami zamiast palców. Każdego z nich terroryzuje w snach - tam, gdzie tylko on wyznacza zasady - a jedynym sposobem ucieczki, jest wyrwanie się z objęć snu. Kiedy jeden z nastolatków umiera, pozostali przekonują się, że to, co dzieje się w ich snach, dzieje się naprawdę, a jedynym sposobem na przeżycie jest nigdy nie zasypiać. Oto nadszedł czas zapłaty za dług pogrzebany w przeszłości. Aby ocalić życie będą musieli zanurzyć się w umyśle najbardziej przerażającego koszmaru ze wszystkich: Freddy'ego Kruegera.

Moja Opinia: Nie od dziś wiadomo, że branie się za remake wiąże się z bardzo dużym ryzykiem dla reżysera. Wielu z nich poległo, próbując odświeżyć kultowe horrory, które niegdyś straszyły nas za dzieciaka. Po remaku ,,Halloween'' i ,,Piątku 13-go'' przyszedł czas na Freddiego. Podjął się tego Samuel Bayer, który mimo małego doświadczenia stworzył nieco odświeżoną kopię tego słynnego horroru. Według mnie nie wyszło mu to źle.
Młodzi nastolatkowie zaczynają śnić o mężczyźnie ze spaloną twarzą. Gdy umiera pierwsza ofiara Kruegera młodzi łączą się w siłę i pragną dowiedzieć kim jest mężczyzna ze snów. Po kolejnej śmierci nastolatkowie dowiadują się, że łączy ich wspólna historia. Razem chodzili do przedszkola w którym pracował woźny Freddy. Mężczyzna zachowywał się wobec dzieci niestosownie za co ich rodzice podpalili budynek, w którym on się znajdował. Jego zemsta dosięgnie każdego, kto choć na chwilę zapadnie w sen. Czy nastolatkowie znajdą na niego sposób??? Zachęcam do oglądania.
Film został bardzo okrutnie skrytykowany w USA, co moim zdaniem jest niesprawiedliwe. Film posiada dość dużo scen skopiowanych z pierwowzoru co jest niestety minusem. Myślę, że zmiana niektórych elementów dodałaby mu uroku. Wszyscy bohaterowie nie zostali przedstawieni w sposób typowy dla tego kina. Chodzi o to, że główni bohaterowie nie są nadętymi idiotami, nie dzielą się na lepszych i gorszych, nie ma schematu, w którym na samym początku giną bohaterowie najbardziej głupi. Wszyscy są mądrzy i co najważniejsze potrafią myśleć. Wielkim plusem jest wizualna strona snów bohaterów. Widzimy padający śnieg w pokojach, hektolitry krwi zamiast podłogi, lub samo przedszkole. Te wszystkie elementy podnoszą wartość tej produkcji. Dla tych, którzy liczą, że się nieźle przestraszą są w błędzie. Głównym elementem filmu są brutalne sceny zabójstw, w których to leją się hektolitry krwi. Sam Freddy nie jest taki jak w poprzedniku. Nie jest już taki zabawny i nie śmieje się tak często. Jest poważny no i lepiej przedstawiony. Jego twarz nie wygląda już jak rozmazana na twarzy pizza z salami. Jest bardzo dobrze przerobiona i sprawia wrażenie, że naprawdę był ofiarą pożaru. Aktorstwo nie razi w oczy. Oczywiście nie zabrakło znanych kinu twarzy Kyle Gallner znany wcześniej z ,,Udręczeni'', Katie Cassidy ,,Uprowadzona'', Kellan Lutz ,,Saga Zmierzch'',  czy Rooney Mara z ,,Kobieta z tatuażem''. Film odniósł sukces kasowy co oznacza, że kiedyś jeszcze nie raz usłyszymy o kolejnych remakach. Film bardzo blisko trzyma się swojego oryginału. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 8

Razem: 35/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami:)



poniedziałek, 8 czerwca 2015

Piła / Saw (2004)


Opis Filmu: Młody mężczyzna, Adam (Leigh Whannell), budzi się przykuty do zardzewiałej rury w rozwalającej się piwnicy. Po drugiej stronie pokoju odkrywa innego przerażonego współ-uwięzionego człowieka. Jest nim dr Lawrence Gordon (Cary Elwes). Na podłodze pomiędzy nimi leży martwy człowiek w kałuży krwi, trzymający w znieruchomiałej ręce pistolet kaliber 38. Żaden z mężczyzn nie zna przyczyny swojego porwania, ale na pozostawionej mikrokasecie znajdują instrukcję, wg której dr Gordon ma zabić Adama w ciągu następnych 8 godzin. Jeśli mu się to nie uda, nie dość, że obaj mężczyźni zginą, to również Allison, żona Lawrenca, oraz ich córka zostaną zabite. Dr Gordon przypomina sobie trwające właśnie śledztwo prowadzone przez detektywa Tappa (Danny Glover) i obaj zdają sobie sprawę, że są następnymi ofiarami psychopatycznego geniusza nazywanego "Jigsaw". W ciągu zaledwie kilku godzin mężczyźni muszą dopasować do siebie elementy układanki zmagając się narastającym, w miarę upływu czasu, przerażeniem. Zabójca zostawił im tylko kilka wskazówek oraz dwie piły ręczne, zbyt słabe, by przeciąć stalowe kajdany, ale wystarczająco mocne, by przeciąć nimi ciało i kości.
 
Moja Opinia: James Wan otworzył sobie drzwi do sukcesu biorąc się reżyserię tego filmu. Nie jestem fanem tego horroru, co nie oznacza, że jest on zły. Film zaczyna się sceną w której Adam budzi się zamknięty w jakimś pomieszczeniu. Po drugiej stronie pomieszczenia zauważa mężczyznę przykutego w podobny sposób co on Lawrence'a. Na środku sali znajdują się zwłoki mężczyzny. Obaj mężczyźni mają przy sobie kasety po których odsłuchaniu dowiadują się, że padli ofiarą psychopaty, który wyznaczył im zadanie. W międzyczasie dowiadujemy się, że psychopatą jest John, który cierpi na nieuleczalny nowotwór płata skroniowego mózgu. Dlatego, że jest bliski śmierci chce, aby ludzie zaczęli doceniać dar życia więc w tym celu porwał Adama i Lawrence'a. Będą oni musieli dokonać wyboru czy ich życie jest na tyle cenne, że będą w stanie odciąć swoją stopę po to by wydostać się z pomieszczenia, czy wolą umrzeć. Fabuła filmu jest bardzo ciekawa. Główne role przydzielone zostały mało znanym aktorom bez doświadczenia. I to da się odczuć na ekranie. Ich gra jest sztuczna, pozbawiona emocji. Odnosiłem wrażenie, że tak naprawdę oni nieźle się bawią w tym pomieszczeniu. Dużym plusem filmu jest zakończenie, które bardzo mi się podobało. Jest to film warty obejrzenia.


Moja ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 5
Efekty specjalne: 6
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami:)