Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2015. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2017

Sinister 2 (2015)

Reżyseria: Ciaran Foy.
Scenariusz: C. Robert Cargill, Scott Derickson.
Produkcja: USA, Wielka Brytania.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Były zastępca szeryfa So & So prowadzi śledztwo w sprawie serii makabrycznych morderstw. Tropy naprowadzają go do gospodarstwa, w którym ukrywa się uciekająca przed brutalnym mężem Courtny Collins wraz z synami Dylanem i Zachiem. So & So ma podejrzenia, że rodzina będzie kolejną ofiarą demona zwanego Bughuul. W nocy Dylana odwiedzają duchy dzieci, które owy demon zabił. Duchy zmuszają chłopca do oglądania amatorskich nagrań na których widnieją morderstwa dokonane przez demona. Zach zazdrosny o to, że Dylan ma większe względy u nękających ich dzieci próbuje skłonić ich do tego by to jemu powierzyli zadanie zabójstwa rodziny. Tymczasem ojciec rodziny odnajduje ich i próbuje za wszelką cenę zabrać do domu. Sprzeciwia się temu jednak So & So, który wie czym skutkuje wyprowadzka rodziny, którą nęka Bughuul.

Moja Opinia: Kiedy w 2012 roku do kin zagościł bardzo dobrze zrealizowany horror ,,Sinister''.było już wiadomo, że będziemy mogli doczekać się jego kontynuacji. Przyczyniły się do tego głównie ogromne pieniądze jakie film zarobił w kinach na całym świecie. Kontynuacji historii podjął się Ciaran Foy, który ma na swoim koncie średnio udany horror ,,Citadel''. ,,Sinister 2'' jest więc jego drugim pełnometrażowym obrazem, który pomimo niedociągnięć nie jest złym filmem.
Za scenariusz odpowiadają te same osoby, które napisały pierwszą część.
Opinie o filmie są różne. Krytycy głównie zarzucali w swoich opiniach chęć kontynuowania historii w celach zarobkowych. Jednak w dzisiejszych czasach tak to działa. Jeśli film odniesie wielki sukces kasowy to należy spodziewać się kontynuacji. Fani jedynki jednak byli trochę miej ostrzy w krytyce i obraz Foya przypadł im do gustu.

Pierwsza część była z całą pewnością dużo bardziej kameralna. Większość akcji rozgrywała się głównie w zamkniętej przestrzeni domu, co bardziej podnosiło klimat i uczucie strachu w sytuacjach zagrożenia. W dwójce akcja się rozszerza poza obszary domu, a mało tego przedstawia historię szybciej i intensywniej. Jednak ta intensyfikacja doprowadza do tego, że historia staje się coraz bardziej pozbawiona wrażenia autentyczności, a przez to jest mniej dopracowana.
Jednak bardzo dobrze wypada obrana lokalizacja gdzie rozgrywa się cała historia. Można zauważyć tu bardzo wielkie podobieństwo do filmu ,,Dzieci kukurydzy'' chodzi mi o wątek dzieci, które próbują przeciągnąć na swoją stronę Dylana i Zacha. Lider grupki jest wręcz identyczną kopią Isaaca, który w kultowym filmie z lat osiemdziesiątych przewodził grupką morderczych dzieci. W opinii twórców filmu jest to hołd złożony tej znakomitej produkcji.

Kontynuacja stara się wytłumaczyć dlaczego to dzieci zabijają swoje rodziny. Twórcy całość zrzucili na oglądanie przez nich krwawych filmów. Można z tego wywnioskować, że gdy chcesz by twoje dziecko porąbało cię siekierą to należy mu puścić seans ,.Teksańskiej Masakry''. Trochę to śmieszne i można wyczuć w tym hipokryzję no ale coś musieli wymyślić.

Szkoda, że Foy skupił uwagę by wysunąć na pierwszy plan wątek nadnaturalny. Mogli bardziej przedstawić wątek psychologiczny w relacjach brutalnego ojca, który posiadał nawet władzę nad całą policją i mógł robić z swoimi dziećmi co tylko zapragnie. W rezultacie mamy przez większość filmu blade twarze duchów, które w kółko powtarzają ,,obejrzyjmy film'' i przez większą cześć filmu praktycznie to robią.

Sama postać demona Buguula jest w tej części praktycznie nijaka. Została ona obrana z wszelkiej tajemniczości, gdyż już w pierwszej części została ta tajemnica wytłumaczona. Staje się on nijaki i pozbawiony potworności. Wysługuje się głównie duchami dzieci, a sam z rękoma w kieszeni czai się z boku.
W obrazie Foya jest nagromadzonych kilka jump scenek, lecz są one łatwo do przewidzenia. Kilka razy idzie się przestraszyć lecz są to triki, które mogliśmy podziwiać w dziesiątkach filmów na przestrzeni ostatnich lat.

Aktorstwo nie wypada źle. Akurat ta część wypada bardzo przyzwoicie i przekonująco. Znakomita gra dzieci a w szczególności Roberta Daniela Sloana wcielającego się w postać Dylana. Nigdy nie przepadałem za dziećmi w horrorach i nigdy nie budzą one we mnie poczucia strachu.

Kończąc mogę was zachęcić do seansu. nie jest to film zły, jednak posiada wiele niedociągnięć. Trochę straszy, a co najważniejsze nie zanudza. Idzie przebrnąć przez całość nie usypiając. Mam nadzieję, że kolejny sequel już się nie pojawi.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 29 stycznia 2017

Hidden (2015)

Reżyseria: Matt Duffer, Ross Duffer.
Scenariusz: Matt Duffer, Ross Duffer.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 24 minuty.

Opis Filmu: Ray, jego żona Clarie  i córeczka Zoe od ponad trzystu dni ukrywają się w podziemnym schronie. Żyją w ciągłym strachu przed tym co czai się na powierzchni ziemi. Niecały rok wcześniej wybuchła epidemia wirusa, która sprawiła, że ludzie zamienili się w łaknące krwi bestie. Gdy zapasy, żywności się kończą rodzina postanawia wyjść na zewnątrz by znaleźć pokarm. Niestety nazywani przez Zoe ,,wydychacze'' namierzają rodzinę i próbują sforsować ich bunkier.

Moja Opinia: Matt Duffer wraz z bratem Rossem są początkującymi reżyserami, którzy na swoim koncie nie mają żadnego filmu pełnometrażowego. Jednak w 2011 roku napisali scenariusz do ,,Hidden'', który stał się celem łowów przez hollywoodzkie studia. Wygrał Warner, który zrobił z braci reżyserów by trzy lata później wydać film na DVD. Dziwi mnie ten fakt, gdyż horror ten jest jedną z lepszych produkcji w świecie grozy na tle ostatnich lat, a krytycy i opinia publiczna ochoczo zachwala ten obraz.

Niewątpliwym plusem filmu jest scenariusz, który mimo zapożyczeń od innych filmów przedstawia coś zupełnie nowego i świeżego, co w świecie grozy jest bardzo pożądane. Nic dziwnego, że wytwórnie filmowe tak zawzięcie o niego walczyły.

Bracia Duffer idealnie oddali tajemniczość filmu. Postawili na to by nie dawać widzowi wszystkiego na talerzu. Przez większość czasu, żyjemy tylko wiadomością o tym, że trzyosobowa rodzina żyje w strachu przed czymś co czyha na nich na zewnątrz. Wraz z rozwojem akcji jednak powoli odkrywamy co tak naprawdę zmusiło rodzinę do ucieczki pod ziemie.
Tam wtłaczamy się w ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenia, które bardzo dobrze działają na wyobraźnię, a nawet głupi szczur wyjadający ich resztki zapasów potrafi wzbudzić niepokój.

Jak na horror przystało nagromadzonych jest kilka jump scenek, lecz reżyserom bardziej zależało na tym by głównym sposobem lęku była fabuła.

Pierwsza połowa filmu przez dłuższy czas odbywa się w bunkrze, gdzie rodzina mimo zagrożenia stara się normalnie funkcjonować. Spędzają czas na nauce ich córki Zoe, a także zabawie. Dzielą zapasy, które z dnia na dzień się pomniejszają, a wodę czerpią z pompy, która notorycznie ulega awarii. Niektórych ten sposób przedstawiania historii może przynudzać, lecz mnie bardzo ciekawił.

W drugiej połowie filmu, w momencie kiedy rodzina brakiem pożywienia zmuszona jest wyjść na zewnątrz akcja się zagęszcza. Zabawka Zoe zdradza ich lokalizację i w tym momencie dowiadujemy się kim są nazywani przez dziewczynkę ,,wydychacze'', którzy próbują sforsować bunkier. Akcja nabiera tępa i widz nie będzie miał powodów do narzekań, gdyż dużo się dzieje. Nie chcę zdradzać za dużo, gdyż jestem zdania by lepiej samemu się o tym przekonać.

Bardzo dobrze zostało dobrane aktorstwo. Aleksander Skarsgard znany z takich filmów jak ,,Tarzan'' idealnie wcielił się w rolę zatroskanego ojca. Na szczególne zasługi również zasługuje rola małej Zoe czyli Emily Alyn Lind, która idealnie wcieliła się w swoją rolę.

Kończąc mogę stwierdzić, że film ,,Hidden'' jest jedną z lepszych propozycji ostatnich lat. Dufferowie pokazali, że potrafią  zbudować atmosferę grozy nie strasząc wygenerowanymi potworami czy wylewającą się na wszystkie strony krwią. Grozę tu budują przede wszystkim tajemniczość i rosnące zagrożenie.
Pierwszy w ich dorobku film jest więc inteligentnym i zaskakującym horrorem, który z całą pewnością mogę wam polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 9
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 13 marca 2016

Bez Litości 3 / I Split on Your Grave 3 (2015)

Reżyseria: R.D. Braunstein.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jennifer Hills po krwawej zemście na swoich oprawcach gwałtu stara się za wszelką cenę dojść do siebie. W tym celu zmienia swoje imię i nazwisko, oraz postanawia zapisać się do grupy wsparcia ofiar gwałtu. Tu nawiązuje znajomość z Marlą, która twierdzi, że wszyscy mężczyźni krzywdzą kobiety i trzeba ich brutalnie traktować. Pewnego dnia Jennifer dowiaduje się o śmierci Marly i postanawia na własną rękę dokonać zemsty na oprawcy.

Moja Opinia: I split on your grave zdobył rzeszę fanów na całym świecie. Serię zapoczątkował Steven R. Monroe, który postanowił odświeżyć wersję z 1978 roku. Wielu krytyków twierdzi, że zrobił to o wiele lepiej niż w pierwowzorze no i muszę przyznać im rację.
Duże obawy wśród miłośników filmu spowodował nowy reżyser, który podjął się kontynuacji. Mimo, że ma na swoim koncie kilka udanych filmów to wszyscy zastanawiali się czy aby na pewno dobrym pomysłem było tworzenie kontynuacji. Jak wiadomo kontynuacje zazwyczaj są coraz to gorsze i psują klimat filmu. Tym razem nie było wcale tak źle.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie jest on jakoś szczególnie odkrywczy. Pojawia się wiele braków, no ale jeśli przyjrzeć się jemu bliżej to wcale nie przeszkadzała mi jego prostota. ,,Bez Litości'' jest zaszufladkowany do dwóch gatunków. Thrillera i Horroru gore, które wręcz uwielbiam.

Jak już sama nazwa mówi w filmie nie będzie litości. Pojawia się kilka scen gore, które jednak nie są rozciągnięte w czasie i trwają dość, krótko niż te, które mogliśmy oglądać w dwóch poprzednich częściach. O ile dobrze pamiętam w tej części były tylko dwie dłuższe sceny a jedna dotyczyła odcinania penisa podczas oralnych igraszek, oraz analny gwałt grubą rurą dobijaną wielkim młotem. Nie chcę za dużo zdradzać gdyż lepiej na własne oczy zobaczyć te sceny.

Można zauważyć, że twórcy postanowili przyjrzeć się w tej części bardziej psychice głównej bohaterki, niż skupieniu uwagi na brutalności. W tym celu postawili na ukazywaniu brutalnych scen, które rozgrywają się głównie w głowie Angeli. Sprawia to, że my oglądając postrzegamy ją jako zwykłą wariatkę, która gotowa jest zrobić krzywdę nawet niewinnej osobie. Ten cel miał w widzu wzbudzić litość i próbować oddziałać na wyobraźnie. Dzięki temu oglądając współczujemy głównej bohaterce, oraz usprawiedliwiamy jej postępowanie.

Według mnie, scenarzyści niepotrzebnie wmieszali wątek śledztwa policyjnego, który psuję nieco klimat. Właśnie to sprawiło, że większość scen została wręcz przegadana i dało to mało czasu na rozgrywanie kluczowych akcji.

Aktorsko było bardzo przyzwoicie. Cieszę się że reżyser powrócił do pierwszej części i zaangażował Sarę Butler, która jest bardzo dobrą aktorką. Pozostała obsada również bardzo dobrze  się spisała.
Serdecznie zachęcam do oglądania!.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 7
Zakończenie: 9

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 28 lutego 2016

Southbound (2015)

Reżyseria: Roxanne Benjamin, David Brucker.
Scenariusz: Roxanne Benjamin, Matt Bettinelli - Olpin.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Na opuszczonym odcinku autostrady biegnącym przez pustynie kilku podróżników staje się świadkami niewytłumaczalnych zjawisk. Punktem każdego wydarzenia jest małe przydrożne miasteczko, które zamieszkują dziwnie zachowujący się mieszkańcy. Próba połączenia się ze służbami ratowniczymi nie jest możliwa, gdyż organy te nie mogą namierzyć lokalizacji. Największe jednak zagrożenie stanowią unoszące się w powietrzu dziwne stworzenia.

Moja Opinia: Reżyserzy filmu już raz się ze sobą spotkali tworząc film V/H/S, który został dość ciepło przyjęty przez opinię publiczną. Chęć stworzenia podobnego dzieła przyczyniła się do powstania Soutbound, który podczas premiery na festiwalu filmowym w Toronto wzbudził spore zainteresowanie krytyków i zyskał przychylne opinie. Według mnie film ten jest jednym z ciekawszych horrorów powstałych w ubiegłym roku.

Southbound to pięć kilkunastominutowych opowieści, które łączy bardzo mały szczegół mający zachęcić widza do zadania sobie pytania, które brzmi: O co w tym wszystkim chodzi???.

W części noszącej tytuł ,,Sirens'' członkinie zespołu jadąc przez pustynie przebijają koło w samochodzie i zmuszone okolicznościami wsiadają do samochodu obcych ludzi proponujących im pomoc. Gdy dziewczyny trafiają do domu oprawców Ci początkowo proponują im pomoc. Sprowadzają do domu swoich sąsiadów, którzy okazują się członkami sekty.
W ,,The Accident'' Mężczyzna podróżujący autostradą potrąca dziewczynę, którą w ciężkim stanie zawozi do miejscowego szpitala, który okazuje się opuszczony. Dziewczyna wkrótce umiera na jego oczach, a mężczyzna będąc w telefonicznym kontakcie z lekarzem zdaje sobie sprawę, że owy doktor jest bardzo dziwny.
Nie będę zdradzał pozostałych części filmu, gdyż lepiej jest samemu obejrzeć film nie znając szczegółów.

Reżyserzy natomiast postanowili oszczędzić widzowi brutalnych scen gore i postanowili nie wylewać zbyt dużo krwi. W efekcie powstało kilka ciekawych dla oka scen uśmiercania, które mają w sobie wiele uroku. Mi osobiście podobała się scena uśmiercenia w części pierwszej czyli ,,The Way Out'' kiedy to tajemnicze unoszące się istoty zabijają mężczyznę rozwalając mu połowę szczęki. Fajnym dla oka motywem było również potrącenie w trzeciej części ,,The Accident'' kobiety, która miała połamane prawie wszystkie kości u ręki i nóg.

Fajnym pomysłem było oddanie filmowi klimatu z lat 70 -dziesiątych. Które dodały filmowi bardzo dużo uroku i pokazały umiejętności jakimi posługiwali się reżyserowie owego filmu.

Aktorsko również nie można się do niczego przyczepić. W mojej opinii film jest jedną z lepszych propozycji w roku 2015 i z całą pewnością mogę polecić go fanom filmów lat 70 -dziesiątych i 80 -dziesiątych. Polecam!

Moja Ocena:

Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Scenariusz: 8
Efekty Specjalne: 8
Zakończenie: 8

Razem: 38/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami
:)


niedziela, 14 lutego 2016

Paranormal Activity: Inny wymiar (2015)

Reżyseria: Gregory Plotkin.
Scenariusz: Jason Pagan, Andrew Deutchmand, David Heffernan, Adam Robitel.
Produkcja: USA.
Budżet: 10 000 000$
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Rayan i Emily wraz ze swoją córką Leilą wprowadzają się do nowego domu. Z okazji świąt bożego narodzenia odwiedza ich również brat Rayana Mike. Przeszukując dom mężczyźni znajdują stary sprzęt do nagrywania oraz kilka kaset wideo, które wspólnie oglądają. Próbując uruchomić znalezioną kamerę odkrywają, że nagrywa ona rzeczy, któych nie można dostrzec okiem. W międzyczasie mała Leila nawiązuje znajomość z demonem Tobym, który namawia dziewczynkę do czynienia dziwnych rzeczy. Gdy zjawiska paranormalne zaczynają się pogłębiać, a zachowanie dziewczynki staje się coraz bardziej niepokojące rodzice postanawiają sprowadzić do domu księdza egzorcystę.

Moja Opinia: Jak już wszyscy wiedzą seria Paranormal Activity zapoczątkowała kręcenie filmów w formie paradokumentów, które miały straszyć widza autentycznością wydarzeń. Jednak im dalej postanowiono ukazywać dalsze losy Tobiego, tym robiono to bardzo nieudolnie. Trzy pierwsze części serii według mojej opinii były przyzwoite i straszyły swym urokiem. Jednak kolejne części robione na siłę stawały się to coraz bardziej nudne i pozbawione klimatu jaki panował w pierwszej części. Chęć zarobienia sporej sumki pieniędzy znów skusiła Plotkina, który ma na swoim koncie drugą, trzecią i czwartą część Paranormal Activity do nakręcenia kolejnej, która wręcz uśmierciła całą serię. Chcąc iść krok do przodu reżyser postanowił przedstawić historię w wersji 3D,

Jeśli chodzi o samą fabułę to jest ona na tyle prosta, że nie problem jest przewidzieć co się wydarzy później. Same dialogi nie są zbytnio inteligentne jednak to można filmowi wybaczyć, gdyż widz ma odnosić wrażenie autentyczności przedstawionych zdarzeń. Można zauważyć, że scenariusz był pisany przez wiele osób, gdyż wszystkie informacje z poprzednich części zostały wrzucone do jednego wora i szczelnie zamknięte. Dziwi mnie jednak, że nie została przedstawiona dalsza historia Kate, która zagrała w każdej części serii. Mimo, że początkowo była przedstawiana czołówce aktorów, to później nagle ją wykreślono. Jak sami widzicie zakończenie serii tak naprawdę nie odpowiedziała nam na wiele pytań.

Gregory Plotkin postanowił pokazać widzowi paranormalną kamerę, która nagrywa różne rzeczy, które nie widzi ludzkie oko. W mojej opinii psuje to cały klimat jaki zapoczątkowała pierwsza część gdzie ludzi straszyło to czego nie mogliśmy podziwiać w kadrze filmowym.

Jednak w tej części wszystko się zmienia. Widzimy bardzo mocno komputerowo przerobioną postać, która przesiaduje w pokoju małej Leily i często z nią rozmawia. Nie wiem kto był specjalistą od efektów specjalnych, ale były one na tyle złe, że wręcz nie szło oglądać postaci Tobiego bez wyciągania noża z kieszeni. W dzisiejszych czasach filmy klasy B mają lepsze efekty niż te które możemy podziwiać w filmie Gregorego. Nie mogę wręcz uwierzyć, że ta produkcja kosztowała 10 000 000 $.

Kolejnym minusem filmu jest brak jakiegokolwiek napięcia. O ile dobrze pamiętam nie ma w tym filmie ani jednej sceny, która potrafiłaby wgnieść widza w fotel. Nie wiem jak okulary 3D się sprawiły. Czy wręcz pomogły nastraszyć czy nie, ale jedno jest pewne. Jest to najgorsza część z całej serii i cieszę się, że ostatnia.

Zakończenie mimo, że bardzo efektowne nie dostarczyło wielu odpowiedzi na pytania, które pojawiały się począwszy od pierwszej części.Nie wiem czy tak miało być, czy jest to wynik przeoczenia szczegółów, ale myślę, że kończąc historię Tobiego powinno się na nie wszystkie odpowiedzieć.

Aktorsko nie było wcale tak źle, Jest to chyba jeden plus w filmie jaki zauważyłem. Tak czy inaczej jeśli ktoś z was jest fanem Paranormal Activity to polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 4
Scenariusz: 5
Zakończenie: 6

Razem: 26/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 27 grudnia 2015

Wizyta / The Visit (2015)

Reżyseria: M.Night Shyamalan.
Scenariusz: M. N Shyamalan.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty.

Opis Filmu: Loreta jest samotną matką wychowującą dwójkę dzieci Rebeccę i Taylera. W wieku 19 lat zakochała się w starszym mężczyźnie i z tego powodu opuściła rodziców. Związek ze starszym mężczyzną nie trwał długo, gdyż opuścił Loretę z dziećmi z dnia na dzień dla kochanki. Teraz po wielu latach rozłąki rodzice Lorety znajdują ją w internecie i proszą o możliwość poznania wnuków i spędzenia z nimi czasu. Rebecca i Tayler godzą się na to, gdyż chcą by ich matka na nowo zaczęła układać sobie życie z innym mężczyzną. Po przyjeździe do dziadków wszystko układa się idealnie. Dzieci poznają miejsca w których dorastała ich mama i każdego dnia stają się świadkami coraz to dziwniejszych zachowań staruszków. Wkrótce rozpocznie się walka na śmierć i życie.

Moja Opinia: M. N Shyamalan jest jednym z tych reżyserów, który posiada na swoim koncie wiele filmów, które przez dużą rzeszę opinii zostały negatywnie skomentowane. Jest również laureatem wielu statuetek złotych malin, które od początku jego kariery mnożą się w jego rękach. Jednak mimo tego ma na swoim koncie kilka bardzo dobrych filmów jak np: ,,Osada'', ,,Znaki'' czy ,,Szósty Zmysł''. Są to głównie te filmy, które przyniosły mu rozgłos w szerszych kręgach. Jeśli chodzi o ,, Wizytę'' to uważam, że reżyser podczas kręcenia tego filmu musiał być w dobrej formie, gdyż jest to jeden z lepszych horrorów paradokumentalnych jakie mogłem obejrzeć w tym roku. Trudno jest ten obraz zaszufladkować do gatunku horror bo prędzej mu do dobrego thrillera, ale biorąc pod uwagę całość to idzie się doszukać obu tych gatunków w produkcji Shyamalana.

Bardzo wielkim plusem filmu jest dokładnie dopracowany scenariusz nad, którym sam reżyser pewnie długo się męczył. Każda kwestia wypowiadana przez bohaterów została idealnie obmyślona, by w widzu wzbudzić sprzeczne emocje. Dzięki temu zabiegowi u widza włącza się niepokój, lęk i rozbawienie. Jest nagromadzonych kilka scen , które potrafią nieźle rozbawić. Chodzi mi głównie o scenę kiedy Tayler otwierając drzwi od pokoju widzi nagą babcie drapiącą ściany. Oczywiście jest ich więcej, ale nie będę zdradzał wszystkiego.
Fajnym pomysłem było obsadzenie akcji w zimowych sceneriach wiejskiego domu. To właśnie tu zaczyna się akcja prawidłowa filmu. Poznajemy dziadków Rebeccy i Taylera, oraz z ciekawością czekamy na rozwój wydarzeń. Pierwszym niepokojącym sygnałem jest prośba dziadków o to by nie wychodzić z pokoju po 21:30. Oczywiście jak to na dzieci przystało nie zamierzają się słuchać starszych i robią swoje. Rebecca schodzi w nocy do kuchni i jest świadkiem dziwnego zachowania babci. kobieta wymiotuje na podłogę i wręcz budzi to u nas obrzydzenie. Z dnia na dzień zachowania te zaczynają to coraz bardziej przybierać na silne. Dziadek nosi na sobie zakrwawione pieluchy, które następnie umieszcza w stodole. Babcia nocą wciela się w postać Michaela Myersa chodząc po ciemku z nożem w dłoni.

Dobrym rozwiązaniem było przedstawienie historii w formie paradokumentu. Dzięki temu wiedziałem, że w filmie jest nagromadzonych kilka jump scenek. I tak też jest. Przyznam, że kilka razy się przestraszyłem i to nawet porządnie. Starsi ludzie jednak nie bez powodu potrafią budzić lęk.
Bardzo mi się spodobała scena, w której rodzeństwo postanawia pobawić się w chowanego. Ścigająca ich babcia wbiła mnie dwa razy w fotel i ta scena jest jedną z lepszych w filmie. Oglądajcie najlepiej na słuchawkach i trzymając laptopa na kolanach. Gwarantuję, że nieźle się przestraszycie.
Co najważniejsze mimo, że kamerą pracują głównie Tayler  i Rebecca to obraz jest czysty i nie rozlewa się na boki. Praca kamery jest zachwycająca i dzięki temu film naprawdę ogląda się bardzo dobrze.

Troszkę w moich oczach traci zakończenie, które według mojej opinii było mało zaskakujące. Myślę, że reżyserowi brakowało pomysłu na rozegranie końcowej akcji a naprawdę było można nieźle pokombinować. Tak czy inaczej doczepić się mogę tylko tego.

Aktorstwo według mnie rewelacyjne. Obsadzenie dzieciaków w główne role było strzałem w dziesiątkę. Olivia Dejonge i Ed Oxenbould od początku wzbudzają naszą sympatię i z zaciekawieniem śledzimy ich losy.
Z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 6

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 20 grudnia 2015

Mroczne wizje (2015)

Reżyseria: Kevin Greutert.
Scenariusz: Lucas Sussman, L.D. Goffigan.
Produkcja: USA.

Opis Filmu: Eveleigh wraz z mężem przeprowadza się do winnicy gdzie kobieta ma zamiar uporać się z traumą jaką przeżyła powodując wypadek, w którym zginęło dziecko. Teraz kiedy kobieta spodziewa się dziecka stara się za wszelką cenę uporać z problemem i chronić je na wszystkie możliwe sposoby. Tak się jednak nie dzieje, gdyż Eveleigh dopadają wizję, których ona sama nie potrafi wytłumaczyć. Jej mąż David obawiając się, że żona znów ma nawrót depresji prosi ją by zaczęła znów zażywać leki. By rozwikłać zagadkę dotyczącą wizji kobieta postanawia sprawdzić historię ich domu. Okazuje się, że to nie nie duchy nawiedzają jej dom, a problem siedzi zupełnie w czymś innym.

Moja Opinia: Kevin Greutert  ma na swoim koncie kilka udanych pełnometrażowych horrorów. Są nimi między innymi Klątwa Jessabelle, Nieznajomi, i kilka części serii Piła. ,,Mroczne Wizje'' w mojej ocenie wypadają nieźle. W internecie możecie przeczytać różne opinie na temat tego filmu. Wiele osób twierdzi, że mało jest w tej produkcji horroru, a więcej thrillera. Trochę się z tym zgodzę i zachęcam do obejrzenia, gdyż nie warto kierować się nieprzychylnymi opiniami i oceną na filmwebie.

Film posiada bardzo ciekawy scenariusz, który eksponuje często wykorzystywany wątek choroby psychicznej głównego bohatera. Tak naprawdę nie wiemy czy rzeczy, które widzimy są dziełem duchów, czy płatającą figle wyobraźnią Eveleigh. Kobieta sama nie jest pewna czy to czasami nie jest nawrót jej choroby i dlatego postanawia na własną rękę rozwiązać tą zagadkę. Niestety w staraniach nie wspiera jej mąż David, który radzi jej powrócić do zażywania leków. Ona jednak odmawia, gdyż boi się że środki te wpłyną na dziecko, którego się spodziewa.

Fajnym pomysłem było obsadzenie akcji w niewielkim domku otoczonym winnicą. Dzięki temu możemy podziwiać ciekawe krajobrazy, gdzie miejsce mają tajemnicze wydarzenia. Akcja filmu rozgrywa się powoli, bez zbędnego dynamizmu. Jednych taki sposób prowadzenia filmu może nudzić, a drugich ciekawić. Ja jestem pośrodku i myślę, że nie jestem tym ani zawiedziony, ani zadowolony. Było wręcz w sam raz. Jedynie czego brakowało to ciekawie przedstawionych jump scenek. Było ich kilka ale nie straszyły. Chodzi mi głównie o scenę z ścigającym kobietę manekinem. Brakowało tu przede wszystkim dopracowania. Nie jest to jednak horror, który wbije was w fotel co drugą sceną, ale lekki horror na zabicie czasu. Dobrze, że obraz mimo wszystko nie trafił do polskich kin.

Jest to film, który nie budzi większych emocji i według mnie jest produkcją do obejrzenia na jeden raz. Będzie to krótka recenzja gdyż niewiele można o tym filmie napisać. Jest to zwykły średniak nie zapadający w pamięć, posiadający wiele niedopracowanych sekwencji.
Szkoda, że tak dobrych aktorów obsadzono w średnim horrorze, który zachęcił do obejrzenia niewielką rzeszę ludzi w Ameryce. Myślę, że film więcej stracił niż zyskał ,ale mimo wszystko polecam!

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 29 listopada 2015

The Hallow (2015)

Reżyseria: Corin Hardy.
Scenariusz: Olga Barreneche, Colin Hardy, Felipe Marino.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Opis Filmu: Adam i Claire wraz ze swoim synkiem Finnem przeprowadzają się do Irlandii. Z racji wykonywanego zawodu Adam zajmuje się wyznaczaniem drzew do wycinki. Nie podoba się to ich sąsiadowi Colmowi, który nieustannie ich nachodzi w domu. Gdy pewnej nocy ktoś wybija okno w pokoju ich synka wzywają policjanta, który opowiada im o tutejszych wierzeniach. Ludzie uważają, że lasy otaczające ich dom zamieszkają pradawne istoty zwane Czcigodnymi, które zabiją każdego kto zakłóci ich spokój. Małżeństwo początkowo nie daje wiary w te opowiadania, lecz niedługo na własnej skórze przekonają się, że nie są to tylko zabobony.

Moja Opinia: Corin Hardy ma na swoim koncie kilka krótkometrażowych filmów, które nie odniosły żadnych sukcesów. Zafascynowany światem bajek i horrorów postanowił połączyć je w całość i tak właśnie powstał The Hallow, który według mojej opinii jest jednym z lepszych horrorów bieżącego roku. W sieci możecie znaleźć ten film pod tytułem The Woods. Nie wiem co za idiota zmienił tytuł tego horroru, lecz ciężko było mi go odnaleźć pod prawdziwym tytułem. Pełnometrażowy film Hardego stał się obiektem sporego zainteresowania i przychylnych opinii w wielu państwach. Posiadając niewielki budżet stworzył horror, który bije na głowę kinowe produkcje, a co najważniejsze jest to jego pierwszy horror. Mam nadzieję, że w planach Corina jest realizacja więcej takich dobrych horrorów, lecz póki co się na to nie zapowiada.

Uwielbiam filmy, których akcja toczy się w niewielkich domkach otoczonych ogromnym lasem. Właśnie w The Hallow mamy do czynienia również z takim miejscem. Pojawia się niewielki domek i piękny las znajdujący się w malowniczej Irlandii. Reżyser postarał się wydobyć to co najpiękniejsze z otaczających go krajobrazów i sprawnie pokazał to w filmie. Stworzył bajkowy klimat, który go tak bardzo fascynował.

Trzeba również pochwalić scenariusz napisany przez Olgę Barrenche, Colina Hardego i Felipe Marino. Reżyser postanowił nie pokazać nam wydarzeń począwszy od pierwszego dnia przeprowadzki, tylko zaczął film od momentu kiedy państwo Hitchens zamieszkują już równy miesiąc w malowniczym domku. Dowiadujemy się przez to, że Adam wyznacza drzewa pod wycinkę, a żona zajmuje się domem i kilkumiesięcznym synkiem Finnem. Ich spokój zaburza sąsiad Colm, który za wszelką cenę daje im do zrozumienia, że nie są tu mile widziani. Początkowo nie wiemy tak naprawdę co będzie nas straszyć w filmie. Czy to będą duchy czy inne istoty. Hardy troszkę nas trzymał w niepewności i dopiero w momencie kiedy miejscowy policjant opowiada im historię o wierzeniach miejscowej ludności w pradawne istoty zamieszkujące otaczający ich las wiemy co tak naprawdę będzie miało budzić grozę filmu. Klimat został przedstawiony wzorcowo. Nawet sceny rozgrywające się nocą są bardzo dobrze zrealizowane i oświetlone na tyle dobrze, że widzowi nie umknie żaden szczegół. Gra światłem i zatłaczająca się akcja budzi lęk i niepokój co dobrze wpływa na atmosferę oglądania.
Pojawia się również kilka jump scenek, które nieźle sobie radzą i nieraz potrafią nieźle przestraszyć. Przynajmniej ja tak miałem.

Całość filmu oprasowana jest bardzo dobrymi efektami specjalnymi. Wygenerowane potwory budzą lęk i naprawdę potrafią przestraszyć. Widziałem troszkę podobieństwa do filmu ,,Zejście'' lecz mnie osobiście potwory o wiele bardziej podobały się w The Hallow. Przemiana Adama również była bardzo zaskakująca.
W filmie nagromadzonych zostało kilka bardzo dobrych scen, których pozazdrościć może mu wielu starszych stażem reżyserów. Najbardziej spodobała mi się scena w której z ręki Czcigodnego wystająca igła zbliża się do oka Claire, oraz pomysł na podmieńca.

Aktorsko trzeba przyznać było idealnie. Bojana Novakovic idealnie wcieliła się w rolę zatroskanej matki. Oczywiście na pochwały zasługuje również Joseph Mawle, który przez większość filmu grał pierwsze skrzypce.
Film mogę wam za całą pewnością polecić. Według mojej opinii jest to jeden z lepszych horrorów w 2015 roku i z całą pewnością jeszcze kiedyś do niego powrócę. Nie jest to film przy, którym będziecie się nudzić. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





sobota, 14 listopada 2015

Kto tam? / Knock Knock (2015)

Reżyseria: Eli Roth.
Scenariusz: Guilliermo Amoedo, Nicolas Lopez, Eli Roth.
Produkcja: USA, Chile.
Czas trwania filmu: 1 godzina 40 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Oddany mąż i ojciec Evan Weber zostaje na weekend sam w domu. W deszczowy wieczór do drzwi pukają dwie bardzo atrakcyjne młode dziewczyny, prosząc o pomoc. Evan udziela im schronienia, pozwala skorzystać z prysznica i telefonu. Kobiety zaczynają okazywać mu wdzięczność w bardzo śmiały sposób. Początkowy opór Evana szybko słabnie i cała trójka oddaje się dzikiej namiętności. Następnego dnia Bel i Genesis pojawiają się ponownie w domu słomianego wdowca. Tym razem są uzbrojone w kij bejsbolowy, nóż i kilka innych urządzeń służących zadawaniu bólu. Prezentują też zupełnie inny nastrój – nie są już uwodzicielkami, ale okrutnymi łowczyniami. Rozpoczyna się przerażająca zabawa w kotka i myszkę, w której myszka o imieniu Evan ma do stracenia… życie.

Moja Opinia: Eli Roth kojarzy mi się tylko i wyłącznie z krwawymi jatkami w swoich filmach. Znany jest między innymi z filmów Hostel czy Śmiertelna gorączka. W sieci głośno jest o jego nowym filmie Green Inferno, który uważany jest przez wielu za jeden z najbardziej krwawych filmów od czasu Cannibal Holocaust. Jeśli chodzi natomiast o Knock Knock to tu sprawy mają się zupełnie inaczej. Reżyser postanowił się troszkę ustatkować i stworzył film, w którym krew nie leje się praktycznie w ogóle. Roth chciał przez to odciąć się od miana producenta filmów ,,torture porn''. Tym filmem to pokazał, lecz osobiście wolę go w poprzednich filmach.

Knock Knock jest remakiem filmu ,,Death Game'' z 1977 roku, lecz przedstawiony w troszkę inny sposób. Może i nie jest typowym horrorem ale pod thrillera można go z całą pewnością podpiąć. Jeśli chodzi o samą fabułę to nie mogę się do niczego przyczepić bo jest niezła, lecz troszkę oklepana bo widzieliśmy już podobne wątki w wielu filmach. Tak jak w poprzednich filmach reżysera stara się on wlepić w film troszkę czarnego humoru, lecz dialogi nie są aż tak zabawne.

Całość filmu rozgrywa się głównie w nowoczesnym i barwnym domu. Nie wiem czemu go urządzono w ten sposób, ale myślę, że Roth robił wszystko by nawet wystrój domu oddawał klimat fabuły. Tak czy inaczej mnie osobiście denerwowały pastelowe barwy budynku.
Tak jak w innych filmach Eliego praca kamerą była spokojna i dokładnie sprecyzowana, tak tu akcja szybko się zmienia a sceny są rozgrywane szybko i gwałtownie. Przez to film nie wzbudzał na mnie większych emocji. Nie jest ani tajemniczy, ani nie powoduje skoku ciśnienia, i myślę, że właśńie przez to film spotkał się z dużą falą krytyki przez ludzi jak i samych krytyków.

Praktycznie już od samego pojawienia się dwóch pięknych i seksownych kobiet u progu Webbera wiemy, że to one będą przyczyną wszelkich problemów mężczyzny. Oczywiście dziewczyny już wcześniej obmyśliły plan i wiedziały, że swoimi wdziękami spowodują, że Webber prędzej czy później im ulegnie i odda się w wir szalonego seksu w trójkącie. Roth nie mógł odmówić przecież widzom pokazania scen łóżkowych, bo to akurat potrafi robić przyzwoicie. Tak jak wiemyu by nigdy nie jechać na skróty przez las, nie zabierać autostopowiczów, to wiemy teraz również by nie przyjmować pod dach obcych ludzi potrzebujących pomocy. Tak sobie myślę, że te wszystkie horrory i filmy z innych gatunków zawsze będą nam się przypominać, gdy spotka nas podoba sytuacja i my będziemy przed wyborem. Czy wpuścić kogoś do domu, czy jednak nie? Nie wiem jak ja bym postąpił, ale widząc dwie piękne kobiety mężczyźni często przestają myśleć racjonalnie i ja również chyba mam podobnie.

Jeśli myślicie, że tortury nad biednym Webberem sprawią was o mdłości to jesteście w głębokim błędzie. Sceny są mało drastyczne i nie specjalnie wyszukane. Genesis i Bel dręczą mężczyznę poprzez urządzenie wysyłające wysokie dźwięki do słuchawek na uszach Evana. Dziewczyny prowadzą się z nim grę w różne zabawy a karą jest oczywiście przemoc.

Aktorstwa nie będę krytykował bo film nie wymagał specjalnych wymogów od aktorów. Wszystko zostało zagrane przyzwoicie. Tak czy inaczej na nudny wieczór z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7

Razem: 30/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






sobota, 7 listopada 2015

Egzorcyzmy Molly Hartley / The Exorcism of Molly Hartley (2015)

Reżyseria: Steven R. Monroe.
Scenariusz: Matt Venne.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Molly jest dwudziestoczteroletnią dziewczyną która zostaje wspólniczką w dużej firmie. Swoje urodziny spędza z znajomymi na imprezie, gdzie poznaje mężczyznę i kobietę, z którymi wraca do domu. Po upojnej nocy spędzonej w trójkącie do drzwi Molly puka policja, gdyż sąsiedzi skarżyli się na hałas. Po przeszukaniu mieszkania znajdują w łazience ciała dwójki kochanków a dziewczyna nie potrafi wytłumaczyć tego zdarzenia. Mówi policjantom, że słyszy dziwne głosy i wmawia im, że zrobiła to z demonem który ją opętał. Kobieta trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie trafia pod opiekę doktor Laurie Hawthorne. Zaniepokojona dziwny zachowaniem Molly i dziwnymi zdarzeniami mającymi miejsce od jej przyjazdu, doktor Laurie zgłasza się o pomoc do byłego księdza, egzorcysty, który również odsiaduje swój wyrok w owym szpitalu. Od tej pory rozpocznie się walka o życie każdego członka zakładu psychiatrycznego.

Moja Opinia: Z wielką niecierpliwością czekałem na ten film i muszę przyznać, że było warto. Steven R. Monroe jest dobrym reżyserem, który mimo niewielkiego budżetu potrafi stworzyć bardzo dobry film. Szkoda tylko, że żadna z jego produkcji nie mogła być wpuszczona do sal kin bo myślę, że jego twórczość z całą pewnością na to zasługuje. No, ale cóż nie każdy dysponuje takimi środkami by móc to uczynić. Możecie między innymi kojarzyć go z takich horrorów jak ,,Pluję na twój grób''. Odpowiedzialny jest za dwie części, które według mnie w równej mierze są fantastyczne. W ,,Egzorcyzmach Molly Hartley'' troszkę się zdystansował i nie okazał zbyt mocnej jatki. Choć jest kilka scen gore to jednak nie sprawiają nas o mdłości.

Niewątpliwie strzałem w dziesiątkę było obsadzenie akcji w budynku szpitala psychiatrycznego. Powstało już wiele horrorów mających akcję w owych budynkach lecz z tego co pamiętam były to raczej opowieści ghost story. Tu już jest inaczej. Mimo, że szpital nie jest zbyt duży to reżyser zadbał o to by akcja rozgrywała się w wielu miejscach. Widzimy psychicznych pacjentów siedzących w swoich pokojach, oraz ładną doktor Laurie, która jest za nich wszystkich odpowiedzialna. Porządek jej pracy niszczy jednak pojawienie się Molly, która nie dość, że otwarcie mówi o swoim opętaniu to na domiar złego stara się robić wszystko by ona w to uwierzyła. Oczywiście nie mogło zabraknąć podobieństwa do słynnego ,,Egzorcysty''. Chodzi mi głównie o scenę wymiotowania Molly na młodą panią doktor. Nawet charakteryzacja opętanej dziewczyny w jakimś stopniu przypomina mi również z wymienionego wcześniej filmu.

Matt Venne postarał się w scenariuszu o to by historia o opętaniu nie była taka prosta jak przedstawiana jest w większościach filmów o podobnej tematyce. Powiązany do jej historii został również wątek sekty satanistycznej, która na czele z księdzem odwiedzającym podopiecznych szpitala, chce namówić odbywającego swój wyrok byłego księdza Johna Barrowa, na to by odprawił egzorcyzm na opętanej Molly. Chce w ten sposób zamknąć demona i  sprawić by mógł się on narodzić. By jednak to się stało musi zabić matkę demona, która nosiła go przez 6 lat 6 miesięcy i 6 minut w sobie, a jak łatwo jest się domyślić jest nią Molly.

Jak już wcześniej wspomniałem Monroe nie mógł sobie odmówić przedstawienia troszkę scen gore. Widzimy poćwiartowane zwłoki kochanków Molly, wyciąganie sobie z ręki odłamków szkła przez doktor Laurie, uderzanie głową o ścianę, rozwalony na chodniku mózg jednej z pracownic szpitala, która skoczyła z dachu pod wpływem działań Molly, czy przebicie na wylot kołkiem księdza odprawiającego satanistyczne rytuały. Myślę jednak, że to w swój sposób dodało uroku całej produkcji, a wszystko jest tak wyważone by nie wzbudzić na widzach obrzydzenia.

Klimat filmu został przedstawiony podobnie jak w filmach ,,Bez Litości''. Dużo się dzieje, a praca z kamerą jest podobna, a chodzi mi głównie o kolorystykę filmu. Myślę, że jest to na tyle fajne, że nie psuje nastoju, a wręcz miło koegzystuje z fabułą.

Kolejnym plusem jest postać samego demona. Charakteryzatorzy nieźle się postarali by postać Molly po ujawnieniu się demona, mogła przypominać tego, którego mogliśmy podziwiać w filmie ,,Egzorcysta''. Podobało mi się przedstawienie zmodulowanego głosu demona, który mnie czasami rozbawił swoimi dialogami prowadzonymi z egzorcystą Barrowem. Oczywiście nie mogło również zabraknąć niezłych efektów specjalnych.
Jedynym minusem są wygenerowane komputerowo muchy, które wydostają się z ust opętanej.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Może obsada nie jest nam zbyt znana, ale myślę, że aktorsko zagrali całkiem przyzwoicie. Nie wiem czemu, ale irytowała mnie postać księdza Barrowa, który według moich odczuć był zbyt drętwy na swoją rolę. Ale to jest tylko moje zdanie. Tak czy inaczej z całą pewnością mogę wam ten film polecić. Nie zanudzicie się na nim.Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 10
Zakończenie: 9

Razem: 42/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


sobota, 24 października 2015

Dziewczyny śmierci / The Final Girls (2015)

Reżyseria: Todd Strauss-Schulson.
Scenariusz: M.A. Fortin, Joshua John Miller.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Nastoletnia Max stara się sobie poradzić po śmierci swojej matki, Amandy w wypadku samochodowym. Kobieta przed śmiercią była aktorką i w latach 80-dziesiątych, wcieliła się w rolę niskobudżetowego horroru  ,,Camp Bloodbath''. Max wraz z przyjaciółmi postanawia uczcić rocznicę śmierci matki idąc do kina, w którym zrealizowano nocny seans dla fanów owego horroru. Z chwilą rozpoczęcia filmu w kinie wybucha pożar, a przyjaciele uciekając przenikają do ,,Camp Bloodbath'', gdzie będą musieli stanąć do walki z psychopatycznym mordercą.

Moja Opinia:Todd Strauss-Schulson postanowił troszkę odświeżyć zanikający nurt slasherów  i w efekcie troszkę go zmiksował. Stworzył film w konwencji camp slasherów, które cechują się prostą fabułą, niskim budżetem i hektolitrami krwi tryskającymi na wszystkie strony. Akcja horrorów w latach 80-dziesiątych często odgrywała się w obozach, i to właśnie tu została obsadzona cała akcja. Film spotkał się z pozytywnym przyjęciem przez fanów slasherów, jak i samych krytyków.  Oczywiście polskie tłumaczenie filmu można oznaczyć wielkim znakiem zapytania, gdyż nie rozumiem czemu nie postawiono na nazwę ,,Finałowe dziewczyny''. Jednak tak czy owak myślę, że film Schulsona jest jednym z lepszych filmów tego roku.

Jak to bywa w slasherach mamy już pewność, że ktoś z bohaterów przeżyje. Wiemy również, że debile i idioci giną jako pierwsi, a przeżyje ktoś kto jako jedyny posiada troszkę rozumu. W ,,The Final Girls'' od samego początku można wywnioskować kto to będzie. Powiem jednak, że jednak w połowie filmu dałem się lekko zwieść swoim podejrzeniom, jednak i tak w efekcie końcowym udało mi się trafić. Również można było przewidzieć, że zabójca który przypomina nam nieco psychola z ,,Piątku 13-go'' jest prawie nieśmiertelny. Próby zabicia go jakimikolwiek środkami nie dają pożądanych efektów więc bohaterowie wiecznie muszą kombinować czy to nad ucieczką, czy nowym sposobem na uśmiercenie go. Ów morderca pojawia się tylko wtedy, gdy ma dojść do stosunku seksualnego, lub gdy któryś z bohaterów zrobi striptiz. Tylko dziewica może zabić mordercę więc w tym wypadku zupełny brak logiki w tym wszystkim nie przeszkadza.

Pomysł na film jest całkiem fajny. Po wniknięciu bohaterów w akcję filmu, poznajemy coraz więcej ciekawostek. Wiemy, że co 92 minuty akcja filmu rozpoczyna się na nowo, gdyż grupa przyjaciół nie chciała wsiąść do samochodu wychowawców udających się na ,,Camp Bloodbath''. Gdy to wreszcie robią dostają się do obozu. Widzimy, że nie mogą się wydostać poza akcję filmu, gdyż momentalnie znajdują się w tym samym miejscu. Bardzo fajnym pomysłem było przedstawienie samego obozu. Widzimy piękne krajobrazy malowniczego lasu, który otaczają przeróżne kwiaty, a scenografia samego obozu potrafi zadrzeć dech w piersiach. Jeszcze lepszym rozwiązaniem było przedstawienie nieba w którym rozgrywa się akcja. Chodzi mi głównie o końcówkę. Przypominała mi nieco akcję z ,,Martwego zła'', lecz uważam, że tu całość była znacznie lepiej przedstawiona. Przez to można zauważyć, że reżyser nie dał się odwzorowaniu scenerii filmów lat 80-siątych, a stworzył coś zupełnie na odwrót, chcąc dodać nieco świeżości. W niektórych scenach idzie się naprawdę pośmiać i to właśnie sprawia, że film ogląda się lekko i z ciekawością.

Bardzo ważną rolę odgrywa tu ścieżka dźwiękowa. Tak jak wspomniałem wcześniej o nawiązaniu wizerunkowo do ,,Piątku 13-go'' to również bardzo podobna jest muzyka. Wraz z pojawieniem się psychopatycznego mordercy słyszymy melodię, która towarzyszyła Jasonowi. Nagromadzonych zostało również dużo retrospekcji, gdzie przenosimy się w różne okresy czasowe, chcąc poznać historię jaką przeżył morderca i dlaczego mści się na wychowankach kampusu. Spowolnienie tempa również dodaje uroku obrazowi i gwarantuje dużo zabawy i śmiechu.

Tak jak to bywa w slasherach krew zazwyczaj tryska strumieniami, kończyny porozrzucane są na różne strony, to tak w ,,Dziewczynach Śmierci'' wszystko jest wyważone. Sceny śmierci nie sprawiają nas o mdłości i są mało drastyczne dla oka. Troszkę to wszystko zbyt mocno wygenerowane komputerowo, lecz nie ma wielkiej tragedii.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jest idealnie dobrane. Pojawiają się moje dwie ulubione aktorki z różnych seriali. Chodzi mi głównie o Ninę Dobrev z ,,Pamiętników Wampirów'', czy Taissę Farmigę z ,,American Horror Story''. Reszta aktorów również spisała się dobrze i w wyniku czego powstał świetny horror.  Serdecznie zachęcam do obejrzenia!.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10

Razem: 41/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



sobota, 3 października 2015

Contracted: Phase II (2015)

Reżyseria: Josh Forbes.
Scenariusz: Craig Walendziak.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 18 minut.

Opis Filmu: Akcja 2 części zaczyna się w momencie kiedy zarażona wirusem przenoszonym drogą płciową przez niejakiego Bj-a, Samantha zostaje odstrzelona przez policjantów. W tej części pojawia się chłopak Riley, który przed śmiercią Samnthy uprawiał z nią seks. Chłopak próbuje szukać u siebie objawów, które zaczną zmieniać jego ciało w gnijącego zoombie. W tym celu udaje się do lekarza by pobrał mu krew i sprawdził czy nie jest niczym zainfekowany. Jednak te badania nie wykazują żadnych odchyleń. Z dnia na dzień chłopak zaczyna się coraz gorzej czuć. Krew zaczyna wypływać mu z różnych otworów w ciele i mężczyzna zauważa dziwne larwy poruszające się pod jego skórą. Za wszelką cenę postanawia odnaleźć Bj-a sądząc , że mężczyzna będzie posiadał antidotum na chorobę.

Moja Opinia
Jeśli ktoś z was chce się wziąć za oglądanie tego filmu to radzę mu wpierw obejrzeć pierwszą część, gdyż Contracted: Phase II jest kontynuacją jej. Reżyser John Forbes postanowił nieco zmienić wizję ukazaną w pierwszej części. Pierwowzór to ukazanie tego jak ludzkie ciało zmienia się pod wpływem choroby przenoszonej przez stosunek seksualny. Widzieliśmy jak z każdym dniem różne objawy i zmiany zaczęły ukazywać się na ciele młodej Samanthy. W drugiej części natomiast mamy już wybuch epidemii i próbę odnalezienia przez policję Bj-a. Mi osobiscie ta wizja średnio przypadła do gustu, ale nie jest ten film taki zły. Troszkę się zawiodłem, bo uwielbiam pierwszą część, która wniosła wiele świeżości w świat kinematografii. Myślę, że nie było potrzebne robienie drugiej części, które w większości horrorów są o wiele gorze od poprzedników.

Nie podobało mi się również wtłoczenie w akcje filmu wątku kryminalnego. Pojawia się policja a z nią na czele z porucznik Crystal Young, która tak jak Riley poszukuje chorego Bj-a. Zamysłem Forbesa pewnie było stworzenie realistycznego tła filmu, lecz myślę, że było to niepotrzebne.

Kolejnym minusem jest scenariusz. Nie jest on wielce odkrywczy. Czułem się oglądając film jakby Craig siedział nad nim góra dwa dni. Rozmowy nieraz są pozbawione ładu i mało co klei się w całość. Klimat dzięki temu nie jest już taki sam jak w pierwszej części. Nie widzimy klaustrofobicznej otoczki mieszkania, w którym Samantha przechodziła swoja przemianę. Tu akcja rozgrywa się w wielu miejscach i przez to cały czar prysł gdzieś w dal.

Fajnym pomysłem było ukazanie Bj-a, którego nie widzieliśmy w pierwszej części. Twórcy stworzyli mu ciekawą historię i dzięki niej wiemy, że mężczyzna ten współżyje seksualnie z kobietami tylko i wyłącznie po to by ukarać społeczeństwo. A zarazą jest się bardzo łatwo zarazić, gdyż wystarczy jeden pocałunek by z dnia na dzień zacząć się zmieniać w krwiożerczego zombiee. Zamysłem Reżysera było również ukazanie społeczeństwu jakie zagrożenia istnieją, gdy prowadzi się rozpustne życie.

Bardzo dobrze zostały ucharakteryzowane postacie zombie. Ludzie z charakteryzacji musieli sie sporo namęczyć gdyż zadbali o każdy szczegół bohaterów, którzy pojawili się w filmie. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że są realistyczne. I tu pojawia się jedna scena, która łudząco jest podobna do sceny ujrzanej w filmie ,,Rec''. A chodzi mi o scenę, w której babcia Rileya rzuca się na funkcjonariuszy policji. Myślę, że niejeden z was przyzna mi rację w tym, że ta scena jest wręcz jakby wycięta z Rec.

Na wzmiankę zasługują również świetne sceny gore. Krew leje się strumieniami z nosa, ust i penisa Rileya. Na jego ciele pojawiają się ropne pęcherze, a pod skórą gromadzą się larwy. Widzimy np sceny wycinania wymienionych wcześniej larw z ciała, sekcję zwłok Samanthy, wyciąganie oka przez Harper, rozszarpanie skóry przez jedną z klientek głównego bohatera. Nie mogło zabraknąć oczywiście koniecznych strzałów w głowę by zabić żywe trupy.

W mojej ocenie obraz Josha Forbsa nie jest taki zły lecz myślę, że był to film robiony na siłę. Oglądając parę miesięcy temu zwiastun myślałem, że będzie to film również dobry jak pierwsza część, lecz nieco się zawiodłem. Osobiście dla mnie jest to produkcja na raz i pewnie do niej nie wrócę. Pamiętajcie by jak się pojawią napisy nie wyłączać filmu gdyż jest jeszcze jedna scena. Polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7

Razem: 34/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







sobota, 29 sierpnia 2015

Szubienica / The Gallows (2015)

Reżyseria: Chris Lofing, Travis Cluff.
Scenariusz: Chris Lofing, Travis Cluff.
Produkcja: USA.
Budżet: 100 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 27 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Po dwudziestu latach od tragicznego wypadku, do którego doszło w niewielkim miasteczku podczas szkolnego przedstawienia, uczniowie szkoły postanawiają ponownie wystawić feralną sztukę, aby w dość niefortunny sposób uczcić rocznicę tragedii. Szybko przekonują się jednak, że do pewnych rzeczy lepiej nie wracać.

Moja Opinia: Trzeba przyznać, że trzeba mieć szczęście by tak jak Chris Lofing i Travis Cluff podpisać kontrakt z jedną z najlepszych wytwórni filmowych czyli Warner Bross. Nie wiem dokładnie co takiego osoby z tej dystrybucji dostrzegli w tym obrazie zrealizowanym za marne 100 000 dollarów i w dodatku były to pieniądze ze zbiórki przyjaciół. Ja nic szczególnego w tym filmie nie zauważyłem, choć po zwiastunie liczyłem na coś więcej. Jednak często bywa, że dwu minutowy zwiastun jest o wiele lepszy od samego filmu. Tak jest właśnie w tym przypadku.

,,Szubienica'' opowiada historię czwórki licealistów: Reese, Pfeifer, Ryana i Cassidy, którzy to postanawiają nie dopuścić do kompromitacji ich przyjaciela Reese, który ma zagrać główną rolę w sztuce. W tym celu udają się do szkoły by zniszczyć scenę i nie dopuścić do spektaklu.  W 1993 roku chłopak o imieniu Charlie miał zagrać główną rolę w tej samej sztuce, lecz podczas przedstawienia doszło do wypadku w którym chłopak poniósł śmierć przez powieszenie na szubienicy. Gdy przyjaciele trafiają do szkoły zaczynają mieć miejsce dziwne zjawiska, które żadne z nich nie potrafi wytłumaczyć. Wkrótce zdadzą sobie sprawę z tego, że nie są sami w szkole, gdyż ściga ich duch Charliego. Podąża za wszystkimi bohaterami i po kolei ich eliminuje. Po jakimś czasie dowiadujemy się, że jego głównym celem jest Reese, który okazuje się być jego synem.

Przejdę najpierw do minusów. Bardzo lubię filmy kręcone z ręki lecz w tym wypadku mamy do czynienia z lataniem kamerą na prawo i lewo. Często obraz jest mało wyraźny co bardzo denerwuje. Kamera wiecznie drży przez co są zamazane kontury osób pojawiających się w filmie.
Również próby wywołania strachu mogą budzić śmiech. Film był reklamowany w telewizji i internecie jako jeden z najstraszniejszych horrorów roku, a tu proszę mamy do czynienia bardziej z komedią. Reżyserzy próbowali wykorzystać jump scenki, lecz im się to nie udało. W efekcie tego tylko raz lekko drgnąłem lecz jeśli myślicie, że film będzie trzymał cały czas w napięciu to się mylicie.
Kolejnym minusem jest postać samego ducha Charliego. Jest on tak mocno wygenerowany komputerowo, że wręcz nie budzi strachu, Nie ma się co dziwić, że jego postać jest nijaka, gdyż budżet nie pozwolił na ulepszenie jego sylwetki.

Przejdźmy teraz do plusów. Niewątpliwie na pochwałę zasługuje klimat, który do końca filmu wprawia w odpowiedni nastrój. Widzimy mroczne, szkolne korytarze, które są bardzo dobrze oświetlone lampą z kamery. Gdy akcja zbliża się ku końcowi pojawia się czerwone oświetlenie, które daje włączony alarm przeciwpożarowy. To również sprawia wrażenie lęku i  daje niesamowity obraz rozgrywających się akcji.
Kolejnym plusem jest zakończenie, które mnie zszokowało. Akcja nagle odwraca się o 360 stopni i poznajemy szczegóły dotyczące jednej z bohaterek filmu. Nie chcę za dużo spoilerować lecz  zakończenie naprawdę jest bardzo dobre.
Na sam koniec pozostawię aktorstwo, które również wypadło przyzwoicie. Panowie dposkonale odnaleźli się w swoich rolach. Paniom poszło troszkę gorzej lecz naprawdę nie jest źle.
,,Szubienica'' jest średnim horrorem lecz nie jednym z najgorszych w tym roku. Jeśli nastawiacie się na dobry horror to nie radzę oglądać, lecz jeśli chcecie zabić nudę to z całą pewnością przebrniecie do końca seansu. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie 8

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

sobota, 15 sierpnia 2015

Extinction (2015)

Reżyseria: Miguel Angel Vivas.
Scenariusz: Alberto Marini, Miguel Angel Vivas.
Produkcja: Hiszpania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 50 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Dziewięć lat od wybuchu zarazy, która zamieniała ludzi w krwiożercze potwory ludzkość stoi na skraju zagłady. Jack i jego córka Lu, oraz były przyjaciel Patrick znaleźli schronienie w niewielkim mieście Harmony. Trójka bohaterów przekonana jest, że wszystkie potwory zginęły i nie muszą się niczym martwić. Jednak pewnego dnia gdy Patrick wyrusza na polowanie atakuje go jeden ze stworów, który nie dość, że przystosował się do zimna to jeszcze stał się o wiele silniejszy. mężczyzna postanawia go uwięzić lecz nie wie, że w drodze do Harmony jest zgraja mięsożernych bestii.

Moja Opinia: Miguel Angel Vivas ma na swoim koncie parę udanych i też mniej udanych filmów. Extincrion z całą pewnością można przypasować do udanych. Twórcy postanowili przedstawić nam historię zerżniętą z wielu filmów, tylko oplątaną ciekawymi i nietypowymi wątkami. W efekcie wyszła mieszanka horroru z dramatem, która według mojej opinii jest jednym z lepszych horrorów tego roku. Reżyser umiejscowił bohaterów w mroźnych klimatach małego miasteczka Harmony, które to opustoszało bo wybuchu zarazy. Panuje tam sroga zima, a trójka bohaterów żyje z zbierania jedzenia z opustoszałych domów, oraz polowań na zwierzęta.

Poznajemy Jacka, który opiekuję się swoją córką Lu. Po historii z przeszłości nie utrzymuje kontaktu z sąsiadem z naprzeciwka Patrickiem jego dawnym przyjacielem. Patrick za wszelką cenę chciałby odnowić kontakt z sąsiadami lecz nie wie jak się do tego zabrać. Żyje samotnie z psem i nie ma się do kogo odezwać. Czuje się bardzo samotny i z tego powodu często sięga po alkohol.
Lecz gdy do miasta na nowo zawitały potwory ich relacje natychmiast się ocieplają. Razem próbują stawić czoła krwiożerczym stworom i za wszelką cenę starają się uratować Lu.

Same potwory z wyglądu przypominają, te które mogliśmy już prędzej widzieć w filmie ,,Zejście''. Są one niewidome  i wszystko wyczuwają słuchem. Zabić je można tylko i wyłącznie strzałem w głowę więc i tu widzimy podobieństwo do wielu filmów z zombiee w roli głównej. Jednak są one straszne i potrafią wzbudzić lęk.

Bardzo ważną rolę odgrywa świetnie przedstawiony klimat, który buduje umiejscowienie akcji, oraz dobrze dograne udźwiękowienie. Akcja rozgrywa się za dnia i w nocy. W dzień widzimy zasypane śniegiem miasteczko i to właśnie w tej porze główni bohaterowie starają się zdobyć pożywienie. Natomiast w nocy pojawiają się ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenia w domu, oraz ciemna ale pięknie oświetlona noc, w której to bohaterowie zamknięci na wiele zasuwek starają się spokojnie spać.

Jest kilka scen w których się przestraszyłem, lecz da się je zliczyć na palcach jednej dłoni. Film straszy bardziej klimatem niż jump scenkami. Aktorstwo trzyma bardzo wysoki poziom. Pojawia się wile znanych twarzy. Między innymi Matthew Fox znany nam między innymi z serialu ,,Zagubieni'', Jeffrey Donovan znany z ,,Tożsamości Szpiega'' czy ,,Księgi Cieni: Blair Witch 2'', oraz Clara Lago, którą mogliśmy podziwiać w filmie ,,Tylko Ciebie chcę''.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7

Razem: 38/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



czwartek, 9 lipca 2015

Demonic (2015)


Reżyseria: Will Canon.
Scenariusz: Max La Bella, Will Canon, Doug Simon.
Produkcja: USA, Wielka Brytania.
Budżet: 3 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Detektyw Mark Lewis i psycholog z wydziału zabójstw Elizabeth Klein przesłuchują podejrzanego. Jest nim skuty Ascot John, wyjaśniający okoliczności straszliwej rzezi, podczas której piątka jego przyjaciół została brutalnie zamordowana. Z jego opowieści dowiadujemy się, że wszyscy z nich byli amatorskimi łowcami duchów, szukającymi paranormalnych zjawisk w jednym z opuszczonych domów, uważanym za nawiedzony. Jednak ich niewinne i nieszkodliwe działania przerodziły się w coś naprawdę przerażającego.


Moja Opinia: Kiedy w 2011 roku zaczęto przygotowania do tego filmu, jego tytuł miał nosić nazwę  ,,Hause of Horror''. Nawet na niektórych plakatach w internecie można zauważyć, że taki właśnie tytuł istnieje, choć został zmieniony niedługo przed premierą na ,,Demonic''. Producentem filmu jest mój ulubiony James Wan czyli  mężczyzna uważany za jednego z najlepszych twórców horrorów. Reżyserem został nikomu nie znany Will Canon i trzeba powiedzieć, że jak na jego debiut to film bardzo dobrze się spisuje. Mając zaledwie 3 000 000 dolarów reżyser i producenci stworzyli horror, który bije na głowę mający premierę dwa miesiące temu ,,Poltergeist''.


Film nakręcony jest w konwekcji paradokumentu oraz klasycznie kręconego filmu. Produkcja podzielona jest na dwie plątające się części. Przedstawia wydarzenia kręcone z ręki kiedy bohaterzy wybierają się do owianego złą opinią domu, oraz kręcony normalnie kiedy pojawia się akcja właściwa czyli moment, w którym detektyw przyjeżdża na miejsce zbrodni.
Fabuła niczym szczególnym nie zaskakuje. Mamy historię ghost story połączoną z wątkami kryminalnymi, która tworzy bardzo dobre widowisko. Cieszę się, że sceny kręcone w formie paradokumentu zostały bardzo dobrze przemyślane. Nie mamy do czynienia z latającą kamerą na wszystkie strony. Obraz jest w miarę poprawnie statyczny. Widzimy również typowe sceny jak na filmy o duchach czyli: ciągnięcie po podłodze, zamykające się drzwi, oraz jump sceny kiedy to nagle w ekranie pojawia się duch. Mogę śmiało przyznać, że jest kilka scen, w których idzie się nieźle przestraszyć. Najbardziej podobała mi się scena z rękoma pod łóżkiem, które chwytają na nogi bohatera, oraz scena z pojawiającą się w kadrze twarzą demona.


Canon również bardzo dobrze prowadzi grę z widzem. Dzięki jego chwytom tak naprawdę nie wiemy kto zabija. Mi akurat udało się trafić jednak nie było to proste. Jeśli chodzi o aktorstwo to musze przyznać, że nie jest złe. Widząc nowe, nieznane twarze pomyślałem, że nic ciekawego oni do filmu nie wniosą. Byłem zaskoczony. Szczególne wyróżnienie należy się Johnowi czyli Dustinowi Milligan. Z całą pewnością mogę wam ten film polecić. Pewnie znajdą się tacy, którym obraz Canona nie przypadnie do gustu, ale ja tą osobą nie jestem.

Moja Ocena:
Straszność: 9
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)