poniedziałek, 5 kwietnia 2021

The Night House mrożący krew w żyłach horror już niedługo w kinach



W sieci ukazał się pierwszy zwiastun i plakat horroru ,,The Night House'', który zawita do polskich kin już 16 lipca. 
Za scenariusz odpowiada Ben Collins i Luke Piotrowski, którzy współpracują ze sobą już od dłuższego czasu.


Za  kamerą stanął David Brucker, mający na swoim koncie takie horrory jak ,,Rytuał'' czy ,,Southbound''.
Film swoją premierę miał już rok temu na Soundance Film Festival, lecz przez pandemie zostanie szerszej publiczności pokazany dopiero w lipcu tego roku.
Horror posiada mnóstwo pozytywnych recenzji, a w serwizsie Rotten Tomatoes posiada 88% poleceń od krytyków.
 


Akcja filmu skupi się na Beth, która po stracie męża próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Kobieta zamieszkuje okazały dom nad jeziorem, który został zbudowany przez jej ukochanego. Z czasem Beth zaczynają nękać mrożące krew w żyłach wizje, a w domu zaczynają mieć miejsce dziwne zdarzenia. Za namową znajomych kobieta postanawia odszukać wyjaśnień swojego stanu w rzeczach męża. Okazuje się, że skrywał on mnóstwo tajemnic.






niedziela, 28 marca 2021

Powstaje W lesie dziś nie zaśnie nikt 2. Premiera jeszcze w tym roku.

 

Zeszłoroczny slasher ,,W lesie dziś nie zaśnie nikt'' doczeka się kontynuacji. Film ma zadebiutować na platformie Netflix  21 października 2021 roku.

Głównym bohaterem kontynuacji będzie Adaś, młody, samotny i nieszczęśliwy policjant z małej wsi na Podlasiu. Ignorowany przez swoich swoich kolegów, oraz piękną i pewną siebie Vanessę, nieśmiały chłopak szuka swojego miejsca na świecie.

W sequelu będziemy mogli poznać również dalsze losy Zosi czyli Julii Wieniawy, która w nowej odsłonie pokaże zupełnie inne, mroczniejsze oblicze. 

Jak zapowiadają twórcy ma to tym razem być slasher, który wywróci do góry nogami gatunkowe zasady. 

Za reżyserię znów odpowiada twórca pierwszej części czyli Bartosz M. Kowalski, który jest także współautorem scenariusza z Mirellą Zaradkiewicz. 

W rolach głównych zagra: Mateusz Więcławek, Zofia Wichłacz, Andrzej Grabowski, Wojciech Mecwaldowski, Izabela Dabrowska i Julia Wieniawa.


Dom strachów (2019)

Reżyseria: Scott Beck, Bryan Woods
Scenariusz: Scott Beck, Bryan Woods
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.  

Opis Filmu: W noc Halloween sześcioro znajomych postanawia poszukać otwartego i wartego obejrzenia domu strachów. W czasie podróży trafiają na neonową reklamę takiego obiektu. Nie zastanawiając się kierują się w odludne miejsce, gdzie u progu budynku wita ich człowiek w masce. Początkowo grupa znajomych bawi się rewelacyjnie. Wszystko zmienia się w momencie gdy zdają sobie sprawę, że ludzie którzy prowadzą ten obiekt nie mają zamiaru ich z niego wypuścić.

Moja Opinia: Duet Scotta Becka i Bryana Woodsa wspólnie pracują ze sobą od wielu lat. Są scenarzystami horroru Johna Krasińskiego ,,Ciche miejsce'' czy ,,Nightligt'', którego wspólnie również wyreżyserowali. W 2019 roku ponownie zasiedli na reżyserskich krzesłach tworząc horror ,,Haunt'', który w polskiej dystrybucji reklamowany był pod nazwą ,,Dom strachów''. Producentem tego tytułu został sam Eli Roth, którego zaciekawiła historia przedstawiona przez Scotta i Bryana.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie pojawia się w nim nic nadzwyczajnego. Przedstawiona historia nie wyróżnia się na tle horrorów z podobną fabułą. Duet Becka i Woodsa prowadzą nas przez korytarze i pokoje tytułowego domu strachu po których przechadzają się młodzi i spragnieni adrenaliny studenci college'u.  Obiektem zarządzają głodni wrażeń i rozlewu krwi sadyści, którzy dbają o to by żadna osoba znajdująca się w obiekcie nie wyszła z niego żywa. 
Jednak  w scenariuszu zostało wprowadzonych kilka twistów i zmyleń widza co sprawia, że jeszcze ciekawiej się film ogląda.

Slashery mają to do siebie, że powinny być proste i praktyczne. Powinny prowadzić sprawnie przez seans, dając widzom tego czego od niego oczekują, a więc hektolitry krwi i wymyślne metody śmierci. Wszystko to odnajdziemy również w ,,Domu strachów''. Duet Scotta i Bryana nie boi się pokazywać drastycznych obrazów, ale zadbali o to by śmierć przychodziła szybko i sprawnie bez większego znęcania się nad głównymi bohaterami. 
Szkoda, że przez cały seans producenci nie pokusili się choć o jedną scenę jump scare, gdyż samo miejsce jak i jego charakteryzacja połączona z ponurym i ciemnym klimatem prosiła się o to. 
Sam film nawet bez tego trzyma w napięciu, lecz nie zaskakuje praktycznie niczym. 

Niewątpliwym plusem filmu jest wizualne przedstawienie obiektu, jak i wygląd pokoi, które potrafią zadziałać na bojących się klaustrofobii. Charakteryzacja sadystów znęcających się nad głównymi bohaterami również wypadła dobrze. Widać, że reżyserski duet posłużył się prostotą sięgając do klasyków nurtu. Stworzyli ich w prosty, niebanalny sposób, bez wymyślnych przebrań.

Jeśli chodzi o aktorstwo to w sumie nie mogę się do niczego przyczepić. Wszyscy starali się wypaść w swoich rolach autentycznie i sprawnie im to poszło. Szkoda tylko, że producenci najwięcej czasu poświęcili na przedstawieniu nam historii Harper. Przez to widz utożsamia się tylko z jej osobą i kibicuje jej do ostatniej minuty. 
Jak na slasher mamy również odwrócenie logiki jaką kierują się główni bohaterowie. Zostali oni przedstawieni jako jednostka myśląca, próbująca rzeczywiście wydostać się z rąk oprawców, a nie biegnąca w ich objęcia.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Jeśli ktoś jest fanem slasherów powinien w nim odnaleźć to czego szukał. ,,Dom strachów'' sprawnie prowadzi nas przez film i nie zanudza mimo niedociągnięć.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 5
Zakończenie: 7
Brutalność: 6
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 60/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.





poniedziałek, 22 marca 2021

The Unholy -Nowy horror z demoniczną Matką Boską w tle

 

Sony Pictures wypuściło niedawno pierwszy zwiastun i plakat promujące horror z demoniczną Matką Boską w tle ,,The Unholy''. Film będzie bazował na opowiadaniu ,,Shrine'' Jamesa Herberta z 1983 roku.

Film w oparciu o własnoręcznie napisany scenariusz wyreżyseruje Evan Spiliotopoulos, który za kamerą zaliczy swój debiut. 

W rolach głównych będziemy mogli ujrzeć gwiazdy The Walking Dead czyli Jeffrey'a Deana Morgana czy Williama Sadlera. 

Film opowie historię mężczyzny Morgana, który bada tajemnicze uzdrowienia młodej dziewczyny Alice, która te dobre uczynki czyni w imię Matki Boskiej. Dziewczyna potrafi leczyć ciężko chore i niepełnosprawne osoby. Powoli jednak okazuje się, że wszystko co robi nie jest takie święte jak wszystkim się wydaje. Wkrótce dziewczyna staje się źródłem okropnych wydarzeń a wszystko zaczyna wskazywać, że za cudownymi zdolnościami Alice stoją nie boskie, lecz diabelskie moce.

Nie wiadomo jeszcze kiedy dokładnie film trafi do polskich kin. Premiera w amerykańskich kinach odbędzie się już 2 kwietnia.






niedziela, 21 marca 2021

Hunter Hunter (2020)

Reżyseria: Shawn Linden
Scenariusz: Shawn Linden
Produkcja: Kanada
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty. 

Opis Filmu: Joseph wraz z żoną i córką zamieszkują starą, drewnianą chatę pośrodku lasu z dala od miasta. Zarabiają na myślistwie, sprzedając zwierzęce futra. Ich życie przewraca się do góry nogami, gdy na ich teren łowiecki powraca wilk, który zjada zwierzynę upolowaną w sidła, które zastawił Joseph. Mężczyzna postanawia nie dać za wygraną i wyrusza w głąb lasu w celu upolowania zwierzęcia. Podczas wyprawy odkrywa, że w lesie czyha o wiele większe niebezpieczeństwo niż wilk...

Moja Opinia: Shawn Linden ma na swoim reżyserskim koncie dwa pełnometrażowe filmy klasy B i jeden nieudany serial. W 
2020 roku powrócił do nas z thrillerem i horrorem ,,Hunter Hunter'', w oparciu o swój autorski scenariusz. Film został ciepło przyjęty przez widzów i zbiera same pozytywne recenzje. Jak jednak prezentuje się horror według  mojej opinii ???.

Linden w swoim filmie postarał się by akcja nie nie rozwijała się dynamicznie. W ten sposób chciał nam dokładnie ukazać obraz rodziny Josepha, która mimo sporych problemów trzymała się tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Skupia uwagę na to by przedstawić jak wyglądają relację między członkami rodziny. 
Pokazuje również , że las jest miejscem, którego można się bać nawet za dnia i przez pierwszą połowę filmu jako element grozy posługuje się okrutnym wilkiem, który dla Josepha staje się nieuchwytny od dłuższego czasu. Zwierzę jest na tyle mądre, że omija wszystkie pułapki zastawione przez mężczyznę.
Tak więc jeśli chodzi o scenariusz jest on bardzo dobrze przemyślany i posiada wiele zwrotów akcji, które nie jednego widza zaskoczą. Dialogi nie rażą widza głupotą co jest już połową sukcesu jeśli chodzi o horrory.
W zasadzie widz od samego początku może połączyć fakty i odgadnąć jak przebiegną dalsze wydarzenia, ale zanim to zrobi będzie musiał przebrnąć przez nieco wydłużoną pierwszą połowę filmu. Jednak gdy przebrniemy przez nią Linden postarał się by z minuty na minutę napięcie rosło, a widz nie miał czasu na nudę. Jednak największym zaskoczeniem było zakończenie filmu, które zaszokuje nie jednego widza. Jest dość mocno brutalne i zrobiło na mnie naprawdę wielkie wrażenie.

Kolejną mocną stroną filmu jest aktorstwo. Główni bohaterowie idealnie odnaleźli się w swoich rolach choć nie wszystkie wymagały dużego zaangażowania. Scenariusz zakładał, że Joseph (Devon Sawa) i Renee (Summer H. Howell) przedstawieni zostaną jako twarde charaktery, wyzbyte strachu i lęku. Są powściągliwi w okazywaniu uczuć przez co widz zbytnio się z nimi nie utożsamia. Prawdziwą perełką emocjonalną jest tu Camille Sullivan, filmowa Anne czyli żona i matka, która idealnie pokazała swój kunszt aktorski.

Jeśli miałbym również szukać wad to największą jest brak wyjaśnionych kwestii dotyczących losu Josepha i Renee. Linden w natłoku wydarzeń postanowił nie skupiać uwagi na ich losach co w mojej opinii było błędem. Z chęcią chciałbym zobaczyć co ich spotkało i jak tak doświadczony myśliwy jak Joseph dał się zaskoczyć w miejscu, które od narodzin było jego domem. Nurtowało mnie również to jakie motywy kierowały Lou i dlaczego jego osobie również poświęcono tak mało czasu. Potencjał filmu przez to nie został w pełni wykorzystany. Nie obraziłbym się gdyby film potrwał pół godziny dłużej, a przedstawił nam te wszystkie wątki.

Kończąc jest to film, który z całą pewnością mogę wam polecić. Mi osobiście horror bardzo się spodobał pomimo dość długo rozkręcającej się akcji. Emocje narastają powoli by w finałowej części wbić widza w fotel. 

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 10
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.






niedziela, 14 marca 2021

Małe potworki (2019)

Reżyseria: Abe Forsythe
Scenariusz: Abe Forsythe
Produkcja: Australia, USA, Wielka Brytania
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty. 

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
https://lead1.pl/p/dtRd/I201/QK7K


Opis Filmu: David jest niespełnionym muzykiem, który po rozstaniu z dziewczyną wprowadza się do swojej siostry Tess wychowującej pięcioletniego syna Felixa. Gdy pewnego dnia mężczyzna odprowadza chłopca do przedszkola, poznaje nauczycielkę Caroline w której się zakochuje. W celu jej lepszego poznania zgłasza się na opiekuna w szkolnej wycieczce. Pana Caroline zabiera dzieci do zoo obok którego znajduje się Wojskowy Ośrodek Badań. Jeden z eksperymentów wymyka się spod kontroli, w wyniku czego ludzie zmieniają się w hordę żywych trupów. Panna Caroline i David muszą znaleźć sposób na to by nie stać się wraz z uczniami ucztą dla truposzy.


Moja Opinia: Abe Forsythe w swoim filmowym dorobku posiada kilka filmów klasy B i kilka niezbyt udanych seriali. Podczas pobytu wraz ze swoim synem w filmowym zoo wpadł na pomysł by zrealizować tu właśnie swój horror, wykorzystując do tego swój autorski scenariusz. Film swoją premierę zaliczył podczas festiwalu Soundance Film Festiwal, a po pozytywnym przyjęciu przez publikę film został oddany do dystrybucji kinowej.

Horrorów, które w swojej obsadzie stawiają na gromadkę dzieci jest niewiele. Reżyserzy unikają uśmiercania w tragiczny sposób małe pociechy bojąc się jak zareaguje opinia publiczna. Filmy o inwazji zombie cechują się brutalnością więc można było liczyć na to, że Abe Forsythe przełamie ten stereotyp i zrealizuje krwawą jatkę na dzieciach. Tak się po części stało, lecz wszystko zostało odpowiednio wyważone by nie wzbudzić zniesmaczenia. Reżyser przez większość filmu umieszcza małe pociechy w domku, a czarną robotę w postaci zabijania truposzy zostawia dorosłym, choć młode pociechy również nie boją się dać w kość umarlakom.

Należy pamiętać, że ,,Małe potworki'' są horrorem komediowym tak więc i humoru w nim nie zabraknie. Abe Forsythe w tym celu posłużył się jednym z głównych bohaterów Davidem, z którego zrobił życiowego nieudacznika. Trzeba jednak przyznać, że mu się to udało. 
Jest kilka scenek, które spowodują uśmiech na twarzy, ale momentami zdawało mi się, że reżyser robi to już na siłę.

Wizualnie film prezentuje się bardzo solidnie. Forsythe posiadał solidny budżet tak więc mógł zaszaleć realizatorsko. Posłużyło mu to do ściągnięcia i obsadzenia w roli głównej znakomitej aktorki Lupity Nyong. 
Na pochwałę stanowczo zasługują charakteryzatorzy, którzy idealnie stworzyli hordę truposzy. Wyglądają one realistycznie i zjawiskowo. Sceny mordów choć oklepane wyglądają bardzo przyzwoicie i momentami są dość krwawe. Jednak liczyłem na więcej krwi i więcej mięsa latającego w powietrzu. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to w sumie nie mogę się do niczego przyczepić. Wszyscy swoje role odegrali dość solidnie.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie jest to może produkcja która zachwyci, ale daje możliwość spędzenia ciekawego wieczoru z filmem, który nie nudzi. Ponieważ jest to horror komediowy to odnajdą się tu fani jednego i drugiego gatunku.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7 
Brutalność: 6
Oryginalność: 5
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 61/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.




niedziela, 7 marca 2021

Tumbbad (2018)

Reżyseria: Rahi Anil Barve, Adesh Prasad
Scenariusz: Mitesh Shan, Adesh Prasad, Rahi Anil Barve, Anand Gathi
Produkcja: Indie, Szwecja
Czas trwania filmu: 1 godzina 44 minuty.

Opis Filmu: Sarkar jest podstarzałym mężczyzną mieszkającym w rezydencji mieszczącej się w miasteczku Tumbbad. Opiekę nad nim sprawuje Jyoti, która liczy na to, że za czynną służbę panu zostanie obdarowana złotą monetą, którą ten jej obiecał. Kobieta prócz tych obowiązków ma dwójkę synów, oraz opiekuje się starszą kobietą. Chłopcy mają zakaz zbliżania się do swojej babci, która budzi w nich strach. W miasteczku krąży legenda, że rezydencja Sarkara skrywa ogromny skarb, którego nikomu jeszcze nie udało się odnaleźć. Bogactwa te pragnie odnaleźć starszy syn kobiety Vinayaka Rao, jednak śmierć młodszego brata krzyżuje mu plany. Wraz z matką opuszcza Tumbbad przysięgając jej, że nigdy tu nie wróci. Jednak piętnaście lat później Vinayaka łamie przysięgę i wraca do miasteczka. Wkrótce jego poczynania sprowadzą na niego gniew Hastara, ukochanego syna bogini dobrobytu.

Moja Opinia: Indyjskie horrory coraz częściej brane są na warsztat przez wielu reżyserów. Tak też jest w przypadku Adesha Prasada, wraz z Rahim Anilem Barve, którzy na swój debiutancki film obrali horror ,,Tumbbad''.  
Hindusi prowadzą nas przez legendę Bogini Dobrobytu, która sprowadziła na świat ponad 160 milionów bóstw. Jednak jej ukochanym synkiem był pierworodny Hastar, który swoją chciwością chciał zawładnąć wszystkie bogactwa świata. Nie spodobało się to innym bóstwom, które go zaatakowały i próbowały się pozbyć. W obronie jego stanęła matka, która postanowiła go ukryć w swoim łonie. 
Jak widzimy scenariusz jest bardzo mocną stroną filmu. Jest bardzo dobrze przemyślany i sprawnie prowadzi widza przez cały film. Został podzielony na trzy przestrzenie czasowe dzięki czemu poznajemy Vinayaka jako młodego chłopca, później jako mężczyznę, a na sam koniec jako ojca próbującego przekazać tajemnicę bogactwa swojemu synowi. 

Wizualnie ,,Tumbbad'' prezentuje się zaskakująco dobrze pomimo, że od samego początku produkcji wszystko opóźniało jego realizację. Producenci przez niewielki budżet przez długi czas szukali lokalizacji nietkniętej przez współczesną cywilizację by nie musieć jej tworzyć od podstaw. Jednak nie obyło się bez zbudowania na potrzeby filmu miasteczka przylegającego do świątyni Bogini Dobrobytu, które swoją drogą wygląda znakomicie. Produkcji zależało również na tym by film w całości nakręcony został podczas monsunu, lecz pogoda plotła im figle. Nie padało na tyle często, że zmuszeni byli wspomagać się sztucznym deszczem. To właśnie w dużej mierze pogoda opóźniła film o ponad 120 dni. 
Kolejnym sprawdzonym motywem jest charakterystyka Hastara, nad którą każdego dnia trzeba było poświecić prawie 7 godzin. Trzeba przyznać, że budzi on wizerunkowo grozę i  potrafi przestraszyć. Również łono, które on zamieszkuje zostało stworzone przez charakteryzatorów co również sprawia, że jestem pod wrażeniem filmu.

Gatunkowo film można przypisać do baśni i horroru. Tego drugiego gatunku jednak w całości odnajdziemy więcej. ,,Tumbbad'' jednak nie stara się straszyć widza oklepanymi metodami typu ,,jump scare''. Tak więc nie liczcie, że podskoczycie na kanapie. Napięcie i grozę budują tu znakomicie ucharakteryzowane postacie Hastara czy też babci. Dwójka reżyserów pokusiła się również o jedną mocniejszą scenę urywania ręki, która również świetnie wypadła.

Aktorsko film wypada bardzo przyzwoicie. Rzadko kiedy oglądam hinduskie filmy tak więc żadnego z przedstawionych w filmie aktorów nie znam.

Kończąc dla miłośników horroru w baśniowym klimatem mogę ten film polecić. Nie jest to horror, który każdemu przypadnie do gustu, ale w mojej opinii jest jednym z lepszych jakie ostatnio udało mi się obejrzeć. Nie nudzi, dużo się dzieje i posiada bardzo ciekawy klimat.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7 
Brutalność: 4
Oryginalność: 9
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.




poniedziałek, 1 marca 2021

Twórca ,,Split'' powraca z nowym horrorem ,,Old''

 


Podczas przerwy w finale meczu SuperBowl został zaprezentowany pierwszy zwiastun horroru ,,Old''.

Za kamerą stanął M. Night Shyamalana, mający na swoim reżyserskim koncie takie filmy jak ,,Split'' czy ,,Szósty zmysł''.

Horror zostanie wyprodukowany przez Universal Pictures i opowie historię rodziny, która wybiera się na tropikalną wyspę w celu wypoczynku. Szybko odkrywają, że miejsce to ma niezwykłą moc. Wszyscy urlopowicze pod działaniem tajemniczej siły starzeją się w ciągu jednego dnia i umierają. 

Pomysł na film został zaczerpnięty z powieści graficznej Pierre- Oscara Levy'ego i Frederika Petersa Sandcastle. 

Na ekranie zobaczymy zaś takich aktorów, jak: Gael Garcia Bernal, Alex Wolff, Eliza Scanlen, Thomasin McKenzie, Aaron Pierre, Vicky Krieps, Rufus Sewell oraz Embeth Davidtz.  


Polska premiera w kinach zapowiedziana została na 30 lipca.

\


niedziela, 28 lutego 2021

Wszystko dla Jacksona / Anything for Jackson (2020)

Reżyseria: Justin G. Dyck
Scenariusz: Keith Cooper
Produkcja: Kanada
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.
 

Opis Filmu: Dwoje staruszków Audrey i Henry porywają młodą kobietę w ciąży i zamykają ją w jednym z pokoi w swoim domostwie.  Henry jako ginekolog wybrał ją jako potencjalną kandydatkę do satanistycznego obrzędu mającym  na celu przywrócić do życia ich  zmarłego wnuka. Aby tego dokonać starsze małżeństwo uczestniczy w satanistycznych spotkaniach, oraz wchodzą w posiadanie księgi która ma im pomóc w dokonaniu zamierzonego czynu. Szybko jednak na własnej skórze przekonują się, że rytuał sprowadzenia na świat ich zmarłego wnuka sprowadził do ich domu demony, które nie są w żaden sposób dla nich przyjazne.


Moja Opinia: Justin G. Dyck ma w swoim reżyserskim dorobku wiele zrealizowanych filmów. Większość z nich jest komediami familijnymi klasy B, które nie przyniosły mu większego rozgłosu. Można go określić amerykańskim Patrykiem Wegą, produkującym rocznie kilka filmów, które z racji pośpiechu nie mają racji bytu na bycie dobrym. W 2020 roku jednak wyreżyserował swój pierwszy, debiutancki horror ,,Wszystko dla Jacskona'', który zdobył serca widzów, a wielu krytyków określiło ten tytuł najlepszym horrorem minionego roku.

Niewątpliwym plusem filmu jest bardzo dobrze napisany przez Keitha Coopera scenariusz. Przedstawia on historię kochającego się starszego małżeństwa, które po stracie córki i wnuka popadają w depresję, która pcha ich do haniebnych czynów. Autor pokazuje tu do czego zdolni są zdesperowani rodzice, dla których nie ma żadnych granic. Cooper umiejętnie przeplata w nim dramat połączony z horrorem, a wszystko to połączone zostało mądrymi dialogami i nietuzinkowymi rozwiązaniami. Przedstawia motywy okultyzmu i satanistycznej magii połączonej z uwielbieniem diabła.

W przeciwieństwie do innych filmów podejmujących się motywu porwań i przetrzymywania ofiar widz utożsamia się przeważnie z poszkodowanymi. Justin G. Dyck jednak przedstawia nam dwójkę starszych oprawców jako miłych, kochających się i chcących tylko odzyskać zmarłego wnuka ludzi. Swoją ofiarę traktują bardzo dobrze i przez to widz zaczyna kibicować nowicjuszom okultyzmu w swoich poczynaniach. Zabieg ten rzadko wykorzystywany jest w filmach, ale mający na swoim koncie wiele familijnych filmów, reżyser z doświadczenia wie jak wybielić w ochach widzów nawet oprawców. 

Do pierwszych trzydziestu minut film mógłbym określić dramatem. Pod koniec pierwszej połowy dostajemy na tacy pierwsze kadry horroru. Z minuty na minutę film przybiera na grozie, a demoniczna atmosfera pozostanie już z nami do końca seansu. 
Ze znalezionych w internecie informacji wynika, że film zrealizowano za jedynie 250 tysięcy dolarów, co oznacza, że koledzy z branży powinni uczyć się od Justina jak kręcić dobry horror posiadając niewielki budżet. Realizatorsko film naprawdę prezentuje się znakomicie. Nawet efekty specjalne są na wysokim poziomie i nie wieją tandetą. 
,,Wszystko dla Jacksoa'' jest horrorem, który przez cały film straszy widza mrocznym klimatem i diabelską atmosferą, którą czuć na każdym kroku. Nie pojawia się w filmie straszenie widza metodą ,,jump scare''. Reżyser pokusił się tu o upiorne postacie demonów, które są piekielnie dobrze ucharakteryzowane i przyprawiają o gęsią skórkę. To właśnie one straszą widza przez większość filmu i naprawdę dobrze im to wychodzi.

Aktorsko film prezentuje się znakomicie. Sheila McCarthy i Julian Richings idealnie odnaleźli się w swoich rolach. Stworzyli postacie, które widz lubi, pomimo tego, że tak być nie powinno.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to horror, który trzyma w napięciu i ani przez chwilę nie nudzi. Wśród okultystycznych i satanistycznych horrorów jest on niewątpliwie jednym z lepszych jakie powstały w ostatnich latach.

Moja Ocena: 
Straszność: 5
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7 
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 71/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.
 





niedziela, 21 lutego 2021

Upiory wojny (2020)

Reżyseria: Eric Bress
Scenariusz: Eric Bress
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Pięcioro amerykańskich żołnierzy zostaje oddelegowanych na misję do nazistowskiego zamku. Ich zadaniem jest utrzymanie posiadłości przed atakami nieprzyjaciela. Szybko jednak okazuje się, że nie są sami, a miejsce to skrywa przerażającą tajemnicę. Budynek ten był siedzibą nazistowskiego dowództwa,  które dokonało brutalnego mordu na poprzednich właścicielach. Niespokojne dusze nie mogąc zaznać spokoju krążą po domostwie i z każdym dniem coraz bardziej uprzykrzają życie piątce żołnierzy.

Moja Opinia: Eric Bress ma na swoim kocie kilka dobrze napisanych scenariuszy dla takich filmów jak ,,Efekt motyla'', czy ,,Oszukać przeznaczenie 2''. Prócz swoich zdolności pisarskich posiada również sukcesy w operowaniu kamerą. W 2020 roku powrócił do nas z horrorem opartym na własnym scenariuszu. 

Jeśli chodzi o fabułę to jest bardzo ciekawa. Horrory obsadzone w tematyce wojny ostatnimi czasy są częstym motywem branym na barki przez różnych reżyserów. Wszyscy pamiętamy doskonały film grozy ,,Operacja Overlord'', która dwa lata temu podbijała kina na całym świecie.
Jak wygląda jednak sytuacja w ,,Upiorach wojny''???.
Sam scenariusz wydaje się bardzo prosty. Mamy malowniczy zamek na totalnym odludziu, grupkę żołnierzy mających go bronić i cztery upiorne duchy zamieszkujące budynek. Jednak w gruncie rzeczy oglądając film miałem od samego początku wrażenie, że wszystko co dzieje się w domu jest odbiciem psychicznym wojny, która zostawiła trwały ślad na umysłach naszych bohaterów. Rozwiązanie jest jednak jeszcze bardziej zaskakujące. Bress umiejętnie swoją fabułą bawi się widzem poprzez zupełnie nowe rozwiązania, które wprowadzają go w błąd. Przez to końcówka filmu naprawdę mnie zaskoczyła. 
Całość oplatana jest przemślanymi dialogami, które nie świecą głupotą.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze, ale tylko pod względem ujęć, bowiem efekty komputerowe są bardzo kiepskie. Nie wiem czy tak się stało przez niewielki budżet, czy przez nieumiejętne działania grafika, który nadawał upiorności duchom zamieszkującym zamek. Swoim wyglądem nie straszą i psują wizualnie film. Jednak wszystko ratuje znakomita praca kamer, idealne ujęcia mrocznego zamku i idealna gra świateł. Pod tym względem film nadgania nieumiejętne działania efektów specjalnych. 
Bress również jak to większość horrorów pokusił się o straszenie widzów poprzez nagromadzenie kilku ,,jump scare'', które niestety nie do końca mu się udały. Widać, że nie ma doświadczenia w straszeniu widzów tą oklepaną już formą. Osobiście tylko raz lekko się przestraszyłem.
W filmie możemy ujrzeć również dużo krwawych scen, co ucieszyło moje oko. Większość z nich bardzo efektownych i dobrze zrealizowanych.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. W mojej opinii cała piątka głównych bohaterów idealnie odnalazła się w swoich rolach. Pojawiło się kilka znanych nazwisk takich jak Brenton Thwaites, Theo Rossi, Kyle Gallner czy Skylar Astnin.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Posiada on wiele wad jak i zalet, ale co najważniejsze nie nudzi. Reżyser poprzez znakomitą konstrukcję scenariusza prowadzi nas przez film, serwując co jakiś czas mocniejsze sceny. Niestety nieumiejętnie straszy nas mało upiornymi zjawami przez co trochę się zawiodłem. Mocną stroną filmu jest zakończenie, które z całą pewnością zaskoczy każdego.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 4
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8 
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 61/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.
 

czwartek, 18 lutego 2021

Droga bez powrotu: Geneza (2021)

Reżyseria: Mike P. Nelson
Scenariusz: Alan B. McElroy
Produkcja: Niemcy
Czas trwania filmu: 1 godzina 49 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
https://vod.plus/pl/filmy/droga-bez-powrotu--geneza-630586?cid=SXJF0Oil


Opis Filmu: Grupka absolwentów college'u wyrusza w podróż przez szlak Appalachów w celu wypoczynku podczas leśnej wędrówki. Jeden z uczestników wyprawy proponuje by zboczyli z trasy w celu znalezienia fortu wojennego z czasów wojny secesyjnej. Wkrótce młodzi odkrywają, że ktoś za nimi podąża. Nie wiedzą jednak, że przyjdzie im się zmierzyć ze starym plemieniem, które zamieszkuje las od setek lat, a sam las którym podążają naszpikowany jest śmiercionośnymi pułapkami.

Moja Opinia: Mike P. Nelson ma na swoim reżyserskim koncie kilka pełnometrażowych horrorów w tym dość pozytywnie przyjęty przez widzów film ,,The Domestics''. W 2021 roku powraca do nas z siódmą odsłoną która miała być rebootem, a okazała się spin-offem serii. Film spotkał się z dość negatywnym odbiorem publiczności i recenzentów. W mojej opinii jednak spośród wszystkich części ta zajmuje stanowczo trzecie miejsce.

Przejdźmy może wpierw do scenariusza, który stanowczo na tle poprzednich części stanowczo się wyróżnia. W ,,Genezie'' Alan B. McLeroy przedstawia nam jako morderców już nie zmutowanych i zdeformowanych kannibali, a wystrojony w futra i zwierzęce czaszki XIX wieczny lud zamieszkujący las od wielu lat. Zmienił również zachowanie domniemanych zabójców, gdyż jak się dowiadujemy nie żywią się oni ludzkim mięsem, a co najważniejsze ich zachowanie nie ma na celu wyrządzenia krzywdy rasie ludzkiej. Pułapki zastawione w lesie służą bowiem do polowań na zwierzynę. 
Troszkę przeszkadzało mi budowanie na siłę napięć między bohaterami a mieszkańcami pobliskiego miasteczka na bazie stereotypów. Ciemnoskóry mężczyzna wyśmiewany jest przez związek z białą, a prócz tego pojawia się upolitycznienie czyli uwielbienie Konfederacji.
Jak to już w większości filmów nie mogło wśród naszych głównych bohaterów zabraknąć społeczności LGBT. Trochę smutne jest to, że producenci z niewiadomych przyczyn postanowili dwójkę gejów wykończyć w najbardziej brutalny sposób. Mało tego jeden z nich ginie już jako pierwszy. 
Najgłupszą jednak rzeczą w scenariuszu była próba negocjacji głównej bohaterki z zarządcą całej wioski. Głupszego rozwiązania problemu i słuchanie argumentów które wypływają z jej ust nie widziałem.

Na pochwałę zasługuje warstwa wizualna filmu, na którą widać przeznaczono solidny budżet. Efekty specjalne naprawdę dobrze się prezentują, a śmierci wyglądają bardzo realistycznie. Przeszkadzało mi jednak,  że Mike P. Nelson w niektórych scenach uśmiercania bohaterów, w momentach kulminacji zmieniał kadr, przez co nie mogliśmy np. ujrzeć konania jednej z dziewczyn. Jeśli ktoś się zastanawia czy znajdzie w filmie dużo scen gore to nie powinien się zawieść. Trupów pada wiele, ale w większości uśmiercane były w podobny sposób co ich poprzednie części. Pod tym względem film nic nowego nie wnosi. Nawet pułapki zastawione w lesie nie są szczególnie odkrywcze i co najważniejsze nie powodowały obfitego krwawienia, a to jest to co ja w horrorach kocham.
Jeśli chodzi o domniemanych zabójców to pomimo tanich metod nawet ciekawie ich ucharakteryzowano. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to w sumie nie mogę się do niego przyczepić. Nie jest najwyższych lotów, ale w porównaniu do części 3, 4, 5 i 6 ,,Drogi bez powrotu'' wygląda porządnie.

Kończąc mimo, że nie jest to horror jakiego spodziewałem się po zwiastunie to uważam, że jest godny uwagi. Nie zanudził mnie nawet przez chwilę a trwa prawie 2 godziny. Jeśli ktoś jest fanem serii to myślę, że pomimo wielu niedociągnięć scenariuszowych i głupich rozwiązań horror mu się spodoba.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 5
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 5
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 5

Razem: 57/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

wtorek, 16 lutego 2021

Pełzająca śmierć (2019)

Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Michael Rasmussen, Shawn Rasmussen
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 27 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
Opis Filmu: Młoda kobieta Hailey nie możesie skontaktować z ojcem co bardzo ją martwi. Nie patrząc na ostrzeżenia odnośnie zbliżającego się huraganu  wyjeżdża do niego. Gdy dociera na miejsce zastaje nieprzytomnego ojca w piwnicy. Warunki pogodowe doprowadzają do podtopienia budynku, a nurt powodzi doprowadził do ich domu olbrzymiego aligatora, który łaknie ludzkiej krwi. Hailey wraz z ojcem postanawiają walczyć z dzikim zwierzęciem.



Moja Opinia: Alexandre Aja jest reżysersko bardzo doświadczonym człowiekiem. Na swoim koncie ma takie horrory jak ,,Wzgórza mają oczy'', ,,Lustra'', czy ,,Pirania 3D''.  Horrory o zwierzętach są dość często wałkowanym motywem, który do dnia dzisiejszego nadal potrafi straszyć i trzymać w napięciu. Takie filmy również przyciągają fanów krwawych jatek mający nadzieję, na kolejny krwawy horror. Filmy z motywem ,,animal attack'' w rzeczywistości są bardzo trudnymi realizatorsko filmami do których trzeba mieć spory budżet i dobrych grafików filmowych.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie jest on dość skomplikowany. Przedstawia prostą historię, która w rzeczywistości mogłaby mieć miejsce. Nieraz jednak w prostocie jest klucz  do sukcesu. Postacie nie zachowują się idiotycznie co już jest połową sukcesu. Duet Michaela i Shawna Rasmussen sprawnie również skupili się na ukazaniu dokładniejszego portretu psychologicznego naszych głównych bohaterów. Horrory w momencie kiedy rozgrywają się w określonym miejscu i bez większego grona bohaterów często chwytają się tej metody na pociągnięcie filmu o kolejne minuty. 

Mocną stroną filmu jest jej aspekt wizualny. Horrory, których akcja toczy się na określonej przestrzeni można bardzo łatwo zepsuć nieumiejętną pracą kamery czy też oświetleniem. Alexandre Aja jednak w tej dziedzinie jest mistrzem i nie trzeba się martwić o stronę techniczną. Reżyser w piękny sposób okazuje nam piękno żywiołu czy też buduje napięcie ciemną, klaustrofobiczną piwnicą, w której na dodatek jest olbrzymi aligator. 
Trochę zdziwił mnie brak brutalności i krwawych scen. Aja słynie z brutalnych i mocnych filmów a w ,,Pełzającej śmierci'' nie do końca chciał ten sposób rozrywki ukazać. Trochę mnie to zasmuciło gdyż uwielbiam gdy hektolitry krwi leją się strumieniami. 

Aktorsko film wypada bardzo dobrze. Dobrze obsadzone role przez Kaye Scodelario i Barry'ego Pepera.

Kończąc śmiało mogę wam tą propozycję polecić. Jest to film, który od początku do końca trzyma w napięciu. Ma cudowną oprawę wizualną przez co z ciekawością śledzi się losy głównych bohaterów. Jeśli ktoś uwielbia horrory z podgatunku ,,animal attack'' nie powinien czuć się zawiedziony seansem.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

niedziela, 14 lutego 2021

Nocturne (2020)

Reżyseria: Zu Quirke
Scenariusz: Zu Quirke
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut

Opis Filmu: Vivian i Juliet są bliźniaczkami, które uczęszczają do liceum muzycznego.  Choć obie od dziecka grają na fortepianie, to tylko Vivian w tej dziedzinie odnosi największe sukcesy. Wkrótce w szkole ogłoszony zostaje koncert, a Juliet pragnie jak najlepiej wypaść podczas przesłuchań. Pomaga jej w tym tajemniczy notes wypełniony nutami i dziwnymi rysunkami, który przedtem należał do zmarłej na skutek popełnienia samobójstwa uczennicy. Wkrótce zachowanie dziewczyny ulega zmianie co psuje jej relacje z siostrą. Juliet zaczyna widzieć dziwne rzeczy i symbole, które sprowadzają ją na drogę z której nie da się już zawrócić.



Moja Opinia: Zu Quirke jest początkującą reżyserką stawiającą pierwsze kroki w tym zawodzie. ,,Nocturne'' jest jej pierwszym pełnometrażowym horrorem psychologicznym oparty na własnoręcznie napisanym scenariuszu. Film ten wchodzi w skład wielkiego projektu Amazona ,,Welcome to the Blumhouse'', który stanowią cztery niezależne gatunkowo filmy. Horrory wychodzące z tego studia słyną z tego, że często posiadają wiele niedociągnięć i poświęca im się bardzo krótki okres przygotowawczy. 

Jeśli chodzi o scenariusz to nie mogę się do niczego przyczepić. Przedstawia bardzo ciekawą historię rywalizacji dwóch sióstr o bycie najlepszą. Jednak przede wszystkim Quirke skupiła się na stworzeniu opowieści o szalonej pasji i ambicjach, które źle ulokowane mogą doprowadzić w życiu człowieka do totalnego spustoszenia. Przez to wiele osób widzi w nim podobieństwo do ,,Czarnego łabędzia''. 
Gatunkowo możemy tu odnaleźć aż trzy gatunki takie jak thriller, dramat czy właśnie horror. 

Wizualnie film prezentuje się również poprawnie, choć tak naprawdę dużego popisu nie ma. Sceny są dość spokojne, a całość została bardzo znikomo oplatana w efekty komputerowe. Quirke stara się wzbudzić niepokój głównie takimi elementami jak światło, które naszą główną bohaterkę sprowadza na złą drogę. Nie mamy tu do czynienia z elementami straszenia takimi jak ,jump scare''. Zamysłem reżyserki nie było straszenie widza co w mojej opinii było błędnym rozwiązaniem, gdyż film sam się o to prosił. 
Całość ogląda się naprawdę przyjemnie i z ciekawością. Ani przez chwilę film mnie nie nudził, ale zdaję sobie sprawę z tego, że znajdą się ludzie, którzy będą mieli odmienne zdanie. 

Najmocniejszą stroną ,,Nocturne'' jest znakomite aktorstwo w wykonaniu  Sydney Sweeney. Idealnie wcieliła się w rolę Juliet, czyli zazdrosnej siostry. Reszta aktorów również dobrze się spisała.

Kończąc mogę wam polecić ten film. Nie jest to horror, który wbije was w fotel, czy też podniesie ciśnienie. Dlatego jeśli ktoś takiego szuka niech się nawet nie bierze za oglądanie ,,Nocturne''. To kino dla widza łaknącego od horroru nieco więcej niż strach. Jak na debiut Quirke muszę przyznać, że jest całkiem udany. Mam nadzieję, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś zobaczyć kolejny film spod jej skrzydła.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 60/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

czwartek, 11 lutego 2021

Funhouse (2019)

Reżyseria: Jason William Lee
Scenariusz: Jason William Lee
Produkcja: Kanada, Szwecja
Czas trwania filmu: 1 godzina 46 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa ośmiu celebrytów bierze udział w reality show o nazwie ,,Funhouse''emitowanym w internecie 24 godziny na dobę. Zostają zamknięci w wielkiej willi, a każdy ich krok śledzą kamery. Głównym zadaniem uczęstników jest walka o głosy widzów. Osoba, która wzbudzi największe zainteresowanie publiczności wygrywa pięć milionów dolarów. Na początku wszystko układa się kolorowo do czasu pierwszego głosowania. Okazuje się, że osoba, która odpada poddawana jest koszmarnym torturom i zostaje skazana na śmierć. W domu rozpoczyna się walka na śmierć i życie o uznanie  widzów.

Moja Opinia: Jason William Lee ma na swoim koncie kilka pełnometrażowych filmów klasy B, które niestety nie cieszą się zbytnią popularnością. Wśród nich jest wyprodukowany w 2016 roku horror ,,The Evil in Us'', który okazał się totalną klapą.  W 2019 roku wraca do nas z horrorem, który narobił sporo szumu w internecie i cieszy się pozytywnymi recenzjami. Dodatkowo w filmie odnajdziemy polski wątek za sprawą Karoliny Benefield, która ukazała w ojczystym języku jedną, krótką kwestię.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie można się do niczego przyczepić. Jego konstrukcja mimo, że prosta dostarcza nam sporo powiewu świeżości. Wątki reality show są już nam znane choćby z takich horrorów jak ,,Droga bez powrotu 2'', czy ,,Morderstwo w sieci'', ale oba te filmy kolosalnie różniły się od fabuły przedstawionej przez reżysera w horrorze ,,Funhouse''. 

Jeśli chodzi o stronę wizualną filmu to mimo, że został on zrealizowany za naprawdę niewielki budżet to ogląda się to bardzo dobrze. Momentami idzie właśnie to dostrzec patrząc na scenografię, czy też wszelkie aspekty techniczne. Dla mnie właśnie ta sztuczność i surowość idealnie wpasowały się w ten film i nie psuły całości. 
,,Funhouse'' jest również horrorem dość mocno krwawym. Krew dość często leje się litrami, a sceny mordów choć momentami oklepane i proste dobrze działały na psychikę. 
Praktycznie od samego początku do końca film bardzo dobrze potrafi trzymać w napięciu. Choć przebieg akcji jest łatwy do odgadnięcia i momentami mamy wrażenie, że gdzieś to już oglądaliśmy to jednak ,,Funhouse'' potrafi nieźle pochłonąć. 

Bardzo ale to bardzo film traci na aktorstwie, którego praktycznie w filmie nie ma. Odnosiłem wrażenie, że ludzie przedstawieni w filmie byli z ulicznej ,,łapanki'', którzy pierwszy raz zapoznali się ze scenariuszem w momencie kręcenia już filmu. Najlepiej ze wszystkich wypadła chyba panda, która prowadziła to reality show.

Kończąc mogę ten film wam polecić.  Jest to horror, który naprawdę mnie pozytywnie zaskoczył. Oglądając go miałem nastawienie na totalnego gniota, a otrzymałem porządnie zrealizowany film.
Pomimo kilku niedociągnięć i niskiego budżetu, który nawet nie razi po oczach ,,Funhouse'' ogląda się bardzo przyjemnie, a co najważniejsze trzyma w napięciu.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 3
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 6

Razem: 63/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


wtorek, 9 lutego 2021

Saint Maud (2019)

Reżyseria: Rose Glass
Scenariusz: Rose Glass
Produkcja: Wielka Brytania
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty

Film do obejrzenia pod linkiem: https://lead1.pl/p/dtRd/I201/QK7K

Opis Filmu: Maud jest głęboko wierzącą młodą kobietą, która zajmuje się opieką nad chorą na raka, byłą tancerką Amandą. Dziewczyna przeprowadza się do jej domu i szybko zyskuje jej sympatię. Z biegiem czasu Maud zwierza się Amandzie ze swojej wielkiej miłości do Boga, a ta daje jej do zrozumienia, że również wyczuwa jego obecność w swoim życiu. Młoda pielęgniarka postanawia pomóc kobiecie odnaleźć Boga i za wszelką cenę naprowadzić ją na jego drogę. Jednak nie wszystko idzie tak jak sobie to obmyśliła...


Moja Opinia: ,,Sain Maud'' jest pierwszym pełnometrażowym horrorem psychologicznym  wyreżyserowanym przez Rose Glass i oparty na jej własnoręcznie napisanym scenariuszu. Prawa do jej filmu nabyło studio A24 i StudioCanal. Premiera filmu miała miejsce na festiwalu w Toronto, a w 2021 film ujrzał światło dzienne w dystrybucji internetowej. Jej debiut reżyserski wychwalany jest na całym świecie, a pozytywne recenzje sypią się z każdej strony. Nic dziwnego gdyż ,,Saint Maud'' zasila konto udanych, nietuzinkowych  i nieszablonowych horrorów.

Jeśli chodzi o scenariusz to został on w bardzo przemyślany sposób napisany. Swoją konstrukcją przypomina choćby taki horror jak ,,Dziedzictwo: Hereditary''. Glass w sprawny i rzetelny sposób stworzyła obraz ogarniętej obsesją wiary w Boga kobiety, która łaknie cielesnego kontaktu z nim. Mało tego religia w filmie pełni dla głównej bohaterki trzy funkcje. Jest dla niej motywacją, staje się sposobem na radzenie sobie z wyrzutami sumienia za błędy popełnione w przeszłości i staje się sensem trzymania przy życiu. 
Reżyserka pokazuje również jak szybko te wszystkie cechy mogą ulec zniszczeniu i stać się groźne dla życia i otoczenia.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze. Glass idealnie zadbała o atmosferę w filmie głównie poprzez grę świateł i barwą samego filmu. Odnosimy wrażenie, że wszystko jest ponure i przygnębiające. Dobór miejsc akcji, a także kostiumy, które widzimy w filmie są idealnie ze sobą współgrające. 
Może się wydawać, że jako kolejny film o opętaniu będziemy mieli tu do czynienia z zagraniami znanymi z wielu filmów. Tak jednak nie jest. Reżyserka mimo, że sprawnie prowadzi nas przez film to co jakiś czas rzuca nową kartę by rozruszać trochę widzą. Jednak nie jest to horror, któremu towarzyszy multum ,,jump scare''. Glass w metodzie straszenia jest dość oszczędna. Jej zamysłem było straszenie widzą przemianą głównej bohaterki. Osobiście jednak brakowało mi nowoczesnej formy straszenia.
Same sceny demoniczne również fajnie się sprawdzają, a końcówka robi niesamowite wrażenie.

Aktorsko film wypada wyśmienicie. Idealnie odegrana rola Maud przez Morfydd Clark. Reszta aktorów również idealnie zagrała.

Kończąc serdecznie wam ten film polecam. Nie jest to typowy horror o opętaniu  jakie mogliśmy już wielokrotnie oglądać. ,,Saint Maud'' nie jest również filmem który każdemu przypadnie do gustu. Jeśli ktoś szuka nieszablonowego horroru z głębszym przekazem to będzie to dla niego strzał w dziesiątkę.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 7 lutego 2021

Host (2020)

Reżyseria: Rob Savage
Scenariusz: Rob Savage, Gemma Hurley, Jed Shepherd
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 57 minut

Filmy i serialne online: https://lead1.pl/p/dtRd/V2Da/CdmM

Opis Filmu: Grupa pięciu przyjaciółek postanawia zorganizować seans spirytystyczny za pomocą komunikatora do wideorozmów.  W tym celu zapraszają również medium, która ma ich sprawnie przez ten proces przeprowadzić. Jednak mimo ostrzeżeń, dziewczyny nie podchodzą poważnie do tego w czym biorą udział. Dowcipy i żarty jednak prędko się kończą, gdyż okazuje się, że bohaterom udało się wezwać demona, który po kolei zaczyna polować na dziewczyny.





Moja Opinia: Rob Savage ma na swoim koncie już kilka pełnometrażowych filmów i jeden serial. Jest więc doświadczonym reżyserem, a w 2020 roku powrócił z horrorem ,,Host'', który stał się prawdziwym fenomenem w sieci i zbiera wśród zagranicznych recenzentów same przychylne opinie. Film w całości został zrealizowany w warunkach domowych podczas najostrzejszych restrykcji spowodowanymi pandemią koronawirusa. Film bardzo szybko został wypuszczony na platformę stramingową Shudder , by ludzie odnaleźli w nim wrażenie aktualności . Tym sposobem mamy pierwszy horror, którego miejsce toczy się w zaciszach domowych w totalnym odosobnieniu.

Jeśli chodzi o scenariusz to ze znalezionych informacji wynika, że został napisany w kilka tygodni. Trójka jego twórców sprawnie wplątała w niego aktualną sytuację panującą na świecie czyli motyw koronawirusa. Pojawia się maseczka, czy też znane nam z początku wybuchu pandemii witanie łokciem. Mimo wszystko sama fabuła ma sens, ale nie mogła się również obejść bez horrorowej głupoty czyli nielogicznego zachowania głównych bohaterów. Scenarzyści stworzyli z nich absurdalne postacie pchające się dobrowolnie w paszczę demona. 

Pod względem wizualnym film prezentuje się bardzo dobrze. Całość została utrzymana w estetycze found footage i na tle innych filmów radzi sobie bardzo dobrze. 
Na szczególne gratulacje zasługują główni bohaterowie filmu gdyż to oni sami musieli zadbać o wszystkie techniczne kwestie. Musieli własnoręcznie stworzyć scenografię, zadbać o odpowiednie oświetlenie, czy też nauczyć się operować kamerą w taki sposób by nie doprowadziła widzów do oczopląsów. Również zainscenizowane przez nich ataki demonów bez zbędnych efektów specjalnych wyglądają bardzo realnie. 

Oglądając film odnosiłem jednak wrażenie, że Rob Savage tworząc swoje dzieło zaczerpnął co nieco z takich filmów jak ,,Unfriended'', czy ,,The Den''. Jednak jak na horror oparty na technologii ,,zrób to sam'' film wypada naprawdę bardzo dobrze. W ,,Host'' nie mogło również zabraknąć znanych nam z większości horrorów metod straszenia z wykorzystaniem ,,jump scare'ów''. Pojawia się ich stosunkowo niewiele, ale kilka razy się przestraszyłem. Jest to również kolejny horror po ,,Come Play'', który wykorzystuje metodę straszenia za pomocą filtrów nakładanych na twarz. 

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. Film został przez wszystkich dość przyzwoicie zagrany. Należy pamiętać, że aktorzy od podstaw musieli zadbać o każdy detal w filmie i nawet najmniejsze potknięcia można im wybaczyć.

Kończąc śmiało mogę wam ten film polecić. Jeśli ktoś jest fanem filmów found footage nie powinien się zawieść. Jak na zrealizowany praktycznie za grosze film wybada on bardzo dobrze. Potrafi nieźle przestraszyć i przedstawia aktualny obraz sytuacji na świecie w związku z pandemią covida. Pokazuje również, że mimo kwarantanny nie powinniśmy się czuć bezpiecznie nawet we władnym domu.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 65/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


Countdown (2019)

Reżyseria: Justin Dec
Scenariusz: Justin Dec
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Quinn wraz z grupą swoich przyjaciół w ramach żartu ściągają na swoje telefony tajemniczą aplikację, która ma przewidzieć datę śmierci użytkownika. Jednak ich śmiech szybko zmienia się w przerażenie gdy w internecie zaczynają pojawiać się informację o śmierci użytkowników tej aplikacji i to dokładnie w dniach, w których przewidziała im śmierć. Quinn pozostały tylko 3 dni i 7 godzin. Czy uda się jej odwrócić przeznaczenie ???




Moja Opinia: Justin Dec ma na swoim koncie dwa krótkometrażowe filmy i dwa własnoręcznie napisane scenariusze. ,,Countdown'' jest więc jego reżyserskim debiutem, który wyprodukowany został za prawie siedem milionów dolarów. Przychody z kin na całym świecie przekroczyły ponad czterdzieści osiem milionów więc jak na horror to pokaźna suma.

Jeśli chodzi o scenariusz to niestety nie pojawia się nic odkrywczego. Horrorów o aplikacjach było już wiele. Dec skonstruował historię w bardzo prosty sposób, nie chwytając się jakiś głębszych wyjaśnień fabuły. Chciał stworzyć historię łatwą w odbiorze dla widzów nie łaknących horrorów z głębszym przekazem. Odnosiłem, że jest to film zrobiony trochę na siłę. Jednak całościowo film trzyma się kupy i nie razi głupotą. 

Wizualnie film nie prezentuje się źle. Ogląda się go dość przyjemnie. Nie posiada przedłużających się scen i nie nudzi. Dec sprawnie prowadzi przez film od czasu do czasu serwując nam jump scares. Jednak widać, że reżyser dość sprawnie je przemyślał i nie faszerował ich w filmie gdzie tylko się dało. Jak to często w horrorach bywa niektóre zostały opasane niepokojącą muzyką, która powoduje, że czujemy nadchodzącą zza kadru zjawę. W ,,Countdown'' prócz tej metody straszenia mamy również jump scare pojawiające się znienacka, w pozornie spokojnych scenach. Tak więc budowanie napięcia jest myślę najmocniejszą stroną filmu.

Przeszkadzało mi również próbowanie na siłę wplątanie wątku komediowego w postaci księdza, demonologa zafascynowanego klątwami. Twórcy nie do końca wiedzieli na jaką tonację w filmie postawić. Nieumiejętność zmiksowania tego w jedną spójną całość doprowadziła do tego, że sceny w momencie kiedy miały nas doprowadzić do śmiechu, niekoniecznie to robiły.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypadło dosyć dobrze. Nie przepadam osobiście za Elizabet Lail, która zagrała rolę Quinn. Dla mnie jest to aktorka jednej miny, która w moim zdaniu potrafi jedynie grać w komediach. Reszta aktorów na jej tle wypadła już znacznie lepiej.

Kończąc śmiało mogę wam ten film polecić. Jeśli ktoś szuka horroru niekoniecznie z głębszym przekazem nie powinien zawieść się seansem. Jak na debiut reżysera myślę, że dość fajnie sobie poradził. Osobiście kilka razy na filmie się przestraszyłem.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 5
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 59/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.