Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potwory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 czerwca 2021

Ciche miejsce 2 (2021)

Reżyseria: John Krasinski
Scenariusz: John Krasinski
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 36 minut.

Film online:

Opis Filmu: Po śmierci Lee reszta rodziny czyli Evelin, Marcus i Regan porzucają farmę na której ukrywali się wiele lat. Bohaterowie ruszają w drogę mając nadzieję na odnalezienie kogokolwiek, żywego ze swojego miasteczka. Kogoś kto może im pomóc i zapewnić bezpieczeństwo. Już mniej boją się potworów, które opanowały świat. Wiedzą już, że mają one słabe punkty, a co za tym idzie- jak można je zabić.

Moja Opinia: John Krasinski zaskoczył wszystkich w 2018 roku zrealizowanym przez siebie, wyreżyserowanym i napisanym horrorem o świecie w którym tylko cisza daje szanse na przeżycie. Fani horrorów jak i krytycy byli zachwyceni powiewem świeżości w gatunku, które dostarczył im Krasinski. Rynek kinowy cechuje się tą cechą, że jeśli jakiś film odniesie sukces finansowy, to można się spodziewać kontynuacji. Tak samo było i z tym filmem. Cały film wyprodukowano za 17 milionów dolarów, z wpływy z kin na całym świecie przyniosły mu już ponad 221 milionów dolarów. Należy jednak pamiętać, że film nadal dostępny jest w kinach, a co za tym idzie, kwota ta może jeszcze poszybować w górę. 

Jeśli chodzi o scenariusz to ponownie mamy bardzo ciekawie zrealizowaną, przemyślaną i poprowadzoną historię. W drugiej części akcja zaczyna się w momencie kiedy świat był jeszcze normalny. Krasinski przedstawia nam wytłumaczenie tego skąd tak naprawdę wzięły się potwory, które opanowały ziemię. Dowiadujemy się, że są to kosmici.  Trochę oklepane jest to wytłumaczenie, ale z pewnością było najbezpieczniejszym rozwiązaniem tego wątku. 

,,Ciche miejsce 2'' prezentuje się również wizualnie dużo lepiej niż poprzednik. Niewątpliwie zasługą tego jest dość pokaźny budżet. Dzięki temu na ekranach potwory pojawiają się coraz częściej. Bohaterowie stają się coraz głośniejsi i nie przywiązują już tak obsesyjnej uwagi do tego by zachowywać ciszę. Niewątpliwie na salach kin cisza spowodowana reżimem sanitarnym za sprawą epidemii przyczyniła się do tego, że film ogląda się przyjemniej. 
Film świetnie trzyma widza w napięciu od pierwszych minut filmu i daje nam odpocząć dopiero w napisach końcowych. Sam Krasinski, który dopiero uczy się gatunku horroru coraz częściej zaczyna się bawić metodą straszenia jump scare. Trzeba przyznać, że od poprzedniej części poczynił spory progres gdyż kilka razy podskoczyłem na fotelu. 

Fajnym rozwiązaniem było również rozszerzenie świata. Nie mamy już jako bohaterów tylko rodziny Abbott. Na ekranie przewija się więcej postaci, a przy tym dowiadujemy się, że ludzie stali się wyzbyci uczuć i każdy troszczy się tylko o siebie. 

Krasinski mimo tylu pozytywów popełnił kilka błędów znanych nam z innych horrorów czyli motyw głupoty bohaterów. Bardzo często oni sami pakują się w problemy przez swoje niezrozumiałe decyzje. Stają się ślepi na logiczne zachowanie, gdzie w pierwszej odsłonie częściej korzystali z mózgu. 
Również noworodek użyty w filmie nie bardzo jest tym noworodkiem. Dziecko jest stanowczo za duże jak na kilka dni po urodzeniu, a sama Evelyn aż za dobrze się prezentuje jak na świeżo upieczoną matkę. Wiem, że są to drobiazgi ale jednak pierwsza część pod tym względem była bardziej przemyślana.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. Wszyscy idealnie znów odnaleźli się w swoich rolach.

Kończąc z całą pewnością mogę wam ten film polecić. Pomimo drobnych niedociągnięć, druga odsłona dostarcza nam jeszcze większej rozrywki niż pierwsza. Film bardzo dobrze trzyma w napięciu do końca, i co najważniejsze potrafi przestraszyć.


Moja Ocena: 
Straszność: 8
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 10
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 10
Muzyka: 10
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 84/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.



wtorek, 26 stycznia 2021

Mortuarium (2019)

 

Reżyseria: Ryan Spindell
Scenariusz: Ryan Spindell
Produkcja: USA
Czas trwania filmu:1 godzina 48 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem

Opis Filmu: Sam to młoda dziewczyna, która stara się o pracę w domu pogrzebowym niedaleko małego miasteczka. Zakład ten prowadzi cieknącym czarnym humorem i podstarzały Montgomery Dark, który swoim wyglądem byłby w stanie przestraszyć każdego kandydata, lecz nie Sam. Dziewczyna jest zdeterminowana i gotowa zacząć pracę choćby od zaraz. Jednak Dark nie wie, że dziewczyna nie przyszła do zakładu w celu zarobku, a kieruje nią bardziej mroczniejszy powód.


Moja Opinia: Rayan Spindell, nie ma w swoim dorobku żadnego pełnometrażowego filmu. Jednak z przytupem wszedł w 2020 rok wypuszczając spod swoich skrzydeł horror ,,Mortuarium''.

Bardzo fajnym pomysłem było utrzymanie filmu w konwekcji baśni z morałem dla dorosłych lecz zabiegi te znane są już nam z wielu filmów tego gatunku. 

,,Mortuarium'' jest filmem klasy B więc w sumie za dużo moglibyśmy się po nim nie spodziewać. W tym przypadku jest jednak inaczej. Film został zrealizowany w bardzo solidny i spójny sposób. Nie czuć tandety czy niskiego budżetu oglądając to widowisko. Z zaciekawieniem śledzimy wszystkie 4 historie przedstawione przez reżysera.

Każda z nich nacechowana została dużą ilością efektów specjalnych, które naprawdę nie rażą po oczach. Lekką wadą filmu jest to, że reżyser nie skupił się na większym rozbudowaniu przedstawionych historii. Mógł się pokusić o przedstawienie 3 co dałoby mu dodatkowe minuty na dokładniejsze zagłębienie się w losy naszych bohaterów.

Autor pokusił się o dość dużo scen krwawego gore, które mogą obrzydzić niejedną osobę, która skusi się na seans, lecz w mojej opinii sceny nie są aż tak drastyczne jak twierdzą niektórzy oglądający film. Należę do osób które uwielbiają gdy krew tryska na ekranie więc w moim przypadku film pod tym względem uszedł, lecz czułem niedosyt.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie można filmowi nic narzucić. Bardzo dobrze obsadzone role Montgomerego Darka w którego wcielił się Clancy Brown, jak i samej Sam w którą wcieliła się Caitlyn Custer. Żeńskie serca mógł za to skraść Jacob Elordi wcielający się w filmowego Jakea.

Kończąc śmiało mogę wam ten horror polecić. Nie żałuję żadnej minuty którą dla niego poświęciłem. Film jest wciągający i dobrze poprowadzony przez co się nie nudzi. Jest dużo akcji i ciekawych scen, a co najważniejsze niesie ważny morał, że tam gdzie zbrodnia, jest i kara.

Moja Ocena: 
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 3 czerwca 2018

Ciche miejsce (2018)

Reżyseria: John Krasinski.
Scenariusz: John Krasinski, Scott Beck.
Produkcja: USA.
Budżet: 17 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem

Opis filmu: Małżeństwo Evelyn i Lee Abbottowie żyją na niewielkiej farmie wraz z trójką swoich dzieci. Od kilku miesiecy zmagają się z inwazją ślepych potworów, które wyczulowe są na każdy głośniejszy dźwięk. Rodzina stara się normalnie funkcjonować używając przy tym jak najmniej urządzeń które mogą powodować hałas. Jednak pewnego dnia przez nieodpowiedzialne zachowanie najstarzej siostry Regan najmłodszy syn Beau ginie z rąk potwora. Od tej pory Evelyn i Lee zaprzysięgli że za wszelką cenę będą chronić swoje dzieci. Jednak po drodze pojawia się kolejna komplikacja. Evelyn zachodzi w ciążę. A jak urodzić w świecie gdy każdy głośniejszy dźwięk oznacza śmierć ?.

Moja Opinia: John Krasinski jest znany już szerokiej publiczności jako jeden z lepszych aktorów. Jednak jego zdolności przekładają się również do pisania scenariuszy i operowania kamerą, co udowodnił w tym filmie Miał on cięzki orzech do zgryzienia gdyż uczynił się również jednym z głównych bohaterów filmu czyli Lee, ojca rodziny. ,,Ciche miejsce'' to jeden z najgłośniejszych horrorów tego roku. Zachwycają się nad nim wszyscy krytycy filmowi i jednoznacznie określili go jako najlepszy film grozy 2018 roku. Zrealizowany za 17 mln dollarów, zarobił ponad 300 mln, co ostatnimi czasy jest ciężkie do osiągnięcia w tym gatunku filmowym.

Jak sam tytuł wskazuje w filmie pierwsze skrzypce gra cisza. Film przez to staje się mocno kameralny, szczędząc na dialogach, małej ilości aktorów no i lokalizacji w któych skupia się cała fabuła. Bohaterowie komunikują się mięszy sobą głównie za pomocą języka migowego, a w sytuakcjach zagrożenia szepczą między sobą. Postapokaliptyczny obraz miasta wskazuje na to, że w okolicy są jedną z nielicznych rodzin, które przetrwały atak potworów..
Film nie daje nam odpowiedzi skąd te bestie pojawiły się na świecie i dlaczego rząd i wojsko z nimi nie walczy. Dowiadujemy się jedynie z wycinek gazet, które Lee ma w piwnicy ,że wojsko nie jest w stanie chronić obywateli i najlepszym miejscem na prztrwanie jest zejście pod ziemię. Taka zagrywka ze strony producentów może świadczyć o tym, że za kilka lat doczekamy się się prequela.

Największym plusem filmu jest niewątpliwie bardzo dobrze budowany klimat opasany wspaniałą ściężką dźwiękową. Krasinski nie miał łatwego orzecha do zgryzienia, gdyż w filmie, w którym pojawia się minimum dialogu bardzo ważnym elementem jest to by idealnie przedstawić dźwięki otoczenia jednak reżyser świetnie sobie z tym poradził, choć w większej mierze to pewnie zasługa dźwiękowca.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to może się zawieść. Choć widziałem, że krasinski pokusił się o kilka w swoim dziele to nie do końca mu się one udały. Może i nie podskakiwałem na fotelu podczas oglądania, ale śledziłem losy rodziny Abbottów w napięciu i zainteresowaniem. Film nawet przez chwilę mnie nie zanudził. Akcja jak na horror odbywa się bardzo płynnie. W pierwszych minutach filmu akcja dość powoli się rokzręca lecz z minuty na minuty akcja się zagęszcza. Ostatnie minuty filmu to wręcz arcydzieło. Dawno nie widziałem tak dobrych scen, które rozegrały się w kukurydzy. Końcówka nawet doprowadziła do tego, że łezka spłynęła mi z oczu.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. John Krasinski jako Lee oraz jego życiowa i filmowa partnerka Emily Blunt wcielająca się w rolę Evelyn idealnie odnaleźli się w rolach kochających rodziców, gotowych dla swoich dzieci oddać własne życie. Jak to Krasinski przyznał w wywiadzie film miał na celu pokazanie jego dzieciom, że są dla niego najważniejsze i gotów jest dla nich zrobić wszystko.Wracając do tematu aktorstwa to należy również wspomnieć o Noahu Jupe, który nie jest w stanie źle zagrać w jakimkolwiek filmie. Idealnie odnalazł się w roli zatroskanego młodszego brata. Jednak na prawdziwe oklaski zasługuje debiutująca w filmie Millicent Simmonds wcielająca się w rolę Regan czyli najstarzej z rodzeństwa. Dziewczyna w filmie zagrała głuchoniemą, i rzeczywiście w prawdziwym życiu też nie słyszy. W swojej roli wypadła bardzo wiarygodnie.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Potrafi trzymać w napięciu i z każdą minutą coraz bardziej wciąga. Dzieje się dużo akcji, lecz w całości nie dostajemy odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiały się w czasie seansu. Może to oznaczać tylko jedno prequel jednak miejmy nadzieję, że jeśli tak się stanie to weźmie się za niego również John Krasinski.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10
Brutalość: 4
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 9
Całokształt: 8

Razem: 83/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


piątek, 25 maja 2018

Stephanie (2017)


Reżyseria: Akiva Goldsman.

Scenariusz: Luke Piotrowski, Ben Collins.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Mała Stephanie od jakiegoś czasu przebywa sama w domu. Nie przejmuje się światowym kryzysem gospodarczym oraz wybuchem epidemii o których dowiaduje się z mediów. Dziewczyna nie jest jednak sama. W sadzie niedaleko jej domu czycha potwór, który coraz częściej pod osłoną nocy wchodzi do domu. Dziewczynka by na niego nie natrafić chowa się po różnych zakamarkach, a gdy ten odchodzi wraca z powrotem do swojej codzienności. Pewnej nocy nieoczekiwanie wracają do niej rodzice co wywołuje wielką radość u Stephanie. Jednak wkrótce cała rodzina będzie musiała stawić czoła potworowi, którego nie jest łatwo przechytrzyć.

Moja Opinia: Akiva Goldsman jest producentem takich horrorów jak ,,Paranormal Activity''. Za kamerą staje rzadko i w swoim dorobku może się pochwalić dwoma serialami, oraz kilkoma pełnometrażowymi filmami. ,,Stephanie'' to jego debiut w reżyserowaniu horrorów i jeśli mam być szczery to wyszło mu to średnio.
Choć film miał premierę w 2017 roku, to dopiero niedawno trafił do szerszej dystrybucji pojawiając się na platformie VOD.

Niewątpliwie największym plusem filmu jest fabuła, która na tle innych horrorów jest wręcz perfekcyjna. Poznajemy kilkuletnią Stephanie, która z nieznanych nam przyczyn mieszka sama w domu z rozkładającymi się szczątkami jej brata. Nie wiemy też czemu nie próbuje ona szukać pomocy na zewnątrz. Z czasem dowiadujemy się, że powodem jest potwór, który zamieszkuje obszar niedaleko jej domu i często pod osłoną nocy grasuje w jej domu. Od mediów dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym i wybuchu epidemii. I tu zapala się lampka. Dowiedziawszy się tego byłem prawie święcie przekonany, że potworem którego dziewczynka tak panicznie się boi jest zombiee. Niestety myliłem się. Scenarzyści jednak nie śpieszą się z tym by rzucić nam jakikolwiek trop lub podpowiedź byśmy mogli sami dojść do tego o co w tym wszystkim chodzi.
A widzimy jedynie świat bazując na informacji jakich dowiadujemy się od wesołej i uroczej dziewczynki Stephanie. Sprawiło to, że pokusiłem się nawet o myśl, że cały ten potwór to wytwór jej dziecięcej wyobraźni, ale powrót jej rodzicó szybko rozwiał te rozważania.

Uwielbiam filmy, które mają w sobie nutę tajemniczości i nie wszystko jest rzucane odrazu na tacę. Jednak jestem prawie pewien, że nikt z was oglądających nie wpadł na rozwiązenie problemu w pierwszyej połowie filmu. Powrót rodziców dostarcza nam nowych informacji. Widzimy, że matka dziewczynki ma dziwne ślady na brzuchu, a ja automatycznie połączyłem to z szalejącą na świecie epidemią. Znów jednak moje przypuszczenia były niepoprawne.

Jednak film posiada również wady. Pierwszą jaka się wysuwa jest strasznie powolny i nudzny początek. Jeśli mam być szczery to pierwsze 40 minut filmu oglądałem z przymróżeniem oka i nawet wkomponowane w nie ataki domniemanego potwora nie budziły we mnie większych emocji. Akcja stanowczo nabiera tempa dopiero w momencie gdy pojawiają się rodzice Stephanie i to właśnie druga połowa filmu go ratuje.

Producenci również bardzo mało czasu poświęcili na przedstawienie nam zarysu psychologicznego rodziców. Zostali oni wrzuceni do filmu bez jakiegokolwiek zaznajomienia. Przez to ich postacie są nieco nijakie i nie budzą większych emocji. Jako, że nie było czasu na dokładniejsze ich przedstawienie to ich los staje się dla nas obojętny.

Jeśli chodzi o jump sceny to pojawia się kilka lecz na jednej się tylko przestraszyłem. Efekty specjalne też nie budzą większych emocji. Lecz spowodowane to było pewnie niezbyt wielkim budżetem jakim dysponowali producenci.

Aktorstwo nie wypada źle. Shree Croks idealnie odnalazłą się w roli Stephanie. Myślę że zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. W filmie pojawia się również Frank Grillo znany nam z horrorów serii ,,Noc Oczyszczenia''.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to wybitnie dobre kino lecz film w sam raz na wieczorne nudy.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 10
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


poniedziałek, 14 maja 2018

Pari (2018)

Reżyseria: Prosit Roy.
Scenariusz: Abhishek Banerjee, Prosit Roy.
Produkcja: Indie.
Czas trwania filmu: 2 godziny 15 minut.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Arnab wraz z swoją rodziną wracają samochodem do domu po spotkaniu z Piyali, którą młody chłopak ma poślubić. Gdy nastaje ulewa ojciec chłopaka potrąca staruszkę, która ginie na miejscu. Policja wraz z Arnabem udaje się do domu staruszki by sprawdzić czy posiadała rodzinę. Na miejscu odnajdują przykutą łańcuchem córkę staruszki Rukshanę, która wydaję się być odizolowana od świata zewnętrznego. Arnab czując się winnym śmierci jej matki postanawia jej pomóc z pochówkiem. Po wszystkim odsyła ją do domu, w którym została znaleziona. Dziewczyna jednak nie ma chwili spokoju bowiem ściga ją główny przedstawiciel satanistycznej sekty, z której dziewczyna kiedyś uciekła. Przerażona odnajduje mieszkanie Arnaba, który daje jej schronienie nie wiedząc, że Rukshana nie jest zwykłą dziewczyną, a potworem który niedługo zmieni jego życie w piekło.

Moja Opinia: Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć horror pochodzący z Indii. Prosit Roy nie jest znanym mi reżyserem i z informacji jakie znalazłem w internecie ,,Pari'' jest jego pierwszym horrorem, którego podjął się wyreżyserować.
Film znalazłem przypadkowo i dla zabicia nudy postanowiłem obejrzeć. Nie nastawiałem się na dobry horror lecz to co zobaczyłem zmieniło moje nastawienie. Widocznie nie tylko amerykanie potrafią kręcić dobre horrory.
Niewątpliwym plusem jest fabuła filmu. Skupia się ona na wielu elementach, które w czasie seansu musimy sobie posklejać w całość. Pojawia się wątek sekty, która składa dla swojego demona młode kobiety, którym owy demon robi dzieci. Pojawia się również motyw wróżki i oczywiście wątek miłosny. Wszystko zostało tak dobrze poskładane że z ciekawością śledzimy losy głównych bohaterów.

Film przez cały seans trzymał mnie w napięciu. Prosit Roy idealnie przedstawił klimat budując go głównie na idealnie dobranej scenerii. Towarzyszyła temu wszystkiemu muzyka, która niewątpliwie bije na głowę amerykańskie brzmienia w horrorach. W sytuacji zagrożenia muzyka robiła się głośna mogąc liczyć na to, że zaraz pojawi się jakaś jump scena, a takich przez cały film było kilka. W tej kwestii Roy niestety nie wypadł za dobrze. Przestraszyłem się kilka razy lecz kilka innych scen mogłyby być bardziej dopracowane.

Jeśli chodzi o demona to przez cały film go nie widzimy. Jak dowiadujemy się z filmu można usłyszeć tylko i wyłącznie jego oddech, i tak się rzeczywiście dzieje. Poza jego głośnym dyszeniem widzimy jedynie jego sylwetkę, gdy uprawia stosunek z powierzoną mu w ofierze kobietą.

Bardzo dobrze została przedstawiona tytułowa Rukshana. Poznajemy ją jako zakutą w starej leśnej chacie, bezbronną kobietę. W rzeczywistości jest ona czymś więcej niż kobietą. Nie chcę za dużo spoilerować ale powiem jedynie że posiada ona wiele zdolności, które sprawiają że w przypływie gniewu jest w stanie zabić drugiego człowieka. W dodatku jest piękną kobietą, w której Arnab się zakochuje.

Kolejnym plusem są efekty specjalne, które pomimo niewielkiego budżetu robią prawdziwe wrażenie. Film pod tym względem bije na głowę wiele tegorocznych horrorów, które posiadały wielomilionowe budżety.
Pod względem brutalności film również sobie nieźle radzi. Jest kilka mocniejszych scen, lecz są one przedstawione w taki sposób by nie wzbudzić zniesmaczenia. Sceny śmierci wyglądają realistycznie więc nie można się do tego przyczepić.

Aktorstwo wypada znakomicie. Wszyscy idealnie odnaleźli się w swoich rolach, lecz na szczególne wyróżnienie zasługuje Anushka Sharba wcielająca się w rolę Rukshany. Dziewczyna idealnie potrafiła odnaleźć się w każdej odsłonie pokazując wysoki kunszt aktorski. Również bardzo dobrze wypadł Parambrata Chatterjee grający Arnaba.

Tak jak wspominałem film trzyma w napięciu lecz jedynym minusem jest jego długość. Trwa ponad dwie godziny i przez to dość długo się rozkręca. Początek troszkę nudzi lecz później z minuty na minuty robi się naprawdę ciekawie. Nie wiem jak wam spodoba się film, lecz ja z całą pewnością mogę go wam serdecznie polecić.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 11 lutego 2018

Rytuał (2017)

Reżyseria: David Bruckner.
Scenariusz: Joe Barton.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Piątka przyjaciół podczas spotkania postanawia odbyć ostatni wspólny wyjazd. Jeden z nich proponuje wypad w szwedzkie góry, lecz pozostali nie są zadowoleni z tego pomysłu. Gdy mężczyzna ginie w tragicznych okolicznościach, przyjaciele by uczcić po nim pamięć postanawiają jednak wybrać się w owe góry. Gdy docierają na miejsce jeden z nich rani się w kolano i by oszczędzić czas reszta godzi się na pójście skrótem, który prowadzi przez las. Po pewnym czasie mężczyźni zauważają, że w lesie nie są sami.

Moja Opinia: Kolejny wykupiony przez Netflixa horror wyreżyserowany przez Davida Brucknera to w mojej opinii jedna z przyzwoitszych produkcji ostatnich lat. Mimo, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy i może wtórność dialogów nie jest zadowalająca to film ma w sobie coś co nie pozwala oderwać od niego oczu. Szkoda, że film nie trafił do dystrybucji kinowej bo uważam, że horror Brucknera z całą pewnością by zachwycił opinię publiczną.
Reżyser bardzo sprawnie prowadzi nas przez film. Początkowo poznajemy naszych bohaterów i wiemy, że film będzie się opierał głównie na poczuciu winy Luka, który nie obronił swojego przyjaciela gdy ten został napadnięty w sklepie. Jego śmierć skłania go oraz pozostałą trójkę przyjaciół do podróży i oddanie hołdu koledze. Wszystko idzie po ich myśli lecz wszystko się zmienia gdy wchodzą do lasu.
I to właśnie tu Bruckner sprawnie buduje napięcie poprzez podsuwanie nam dziwnych symboli na drzewach, oraz serwując wypatroszone ciało łosia nabite na gałęzie kilka metrów nad ziemią. Lecz dopiero gdy trafiają do opuszczonej leśnej chaty gdzie są świadkami dziwnych wydarzeń chcą za wszelką cenę opuścić las. Jednak nie jest to proste, gdyż się zgubili. Wśród drzew czai się coś co wzbudza w nich niepokój i strach.
Reżyser buduje swój film na trzech motywach. Pierwszym z nim są tajemnicze symbole, które muszą być dziełem człowieka, tajemnicze monstrum, które czai się wśród drzew, oraz motyw tajemniczych snów które zatruwają umysły bohaterów, gdy tylko ci postanawiają zasnąć.
Trochę tego za dużo lecz wszystko jest na tyle sprawnie prowadzone, że nas nie zanudza. Piękne krajobrazy gór, oraz ogromny, ciemny las sprawnie dają poczucie lęku i zagrożenia. Większość akcji dzieje się nocą lecz wszystko na całe szczęście jest na tyle dobrze widoczne, że nie umknie naszemu oku nic.
,,Rytuał'' to nie tylko film o potworze, ale również jest to pełnokrwisty horror, który serwuje nam kilka scen gore. Cieszę się, że Bruckner nie poszedł na łatwiznę serwując nam delikatny dla oka film. Lubię jak w filmach leje się krew i tak też jest. Pojawiają się wypatroszone ludzkie ciała, nabijanie ludzi na gałęzie, oraz inne przyjemne dla fanów kina gore sceny. Lecz nie jest aż tak drastycznie. Wszystko jest na tyle dobrze wyważone by nie wzbudzić w widzu poczucia niesmaku.
Jeśli chodzi o efekty specjalne to nie można się do niczego przyczepić. Potwór, który ukrywa się wśród drzew może nie jest bardzo mocno przerażający to został bardzo dobrze wygenerowany. Odnosiłem wrażenie, że lepiej on by się odnalazł w filmie fantasy, lecz mi zupełnie to nie przeszkadzało. Tak naprawkę widzimy go dopiero w ostatnich dwudziestu minutach filmu. I to właśnie w nich akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Nie chcę za dużo spoilerować, ale zakończenie w mojej opinii jest godne uwagi. To właśnie tu reżyser daje nam do zrozumienia, że by pokonać swój strach trzeba spojrzeć mu twarzą w twarz a to nam da siłę do walki.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to nie ma ich za wiele. O ile dobrze pamiętam jest tylko jedna lecz w moim przypadku się nie sprawdziła. Reżyser większą uwagę skupił na tym by trzymać widza w strachu poprzez tajemniczość owego lasu, serwując przy tym dziwną istotę czającą się wśród drzew, oraz ciemny klaustrofobiczny las.
Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Pojawia się między innymi Rafe Spall grający w filie Luka. Idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również idealnie się spisała.

Kończąc mogę śmiało wam ,,Rytuał'' polecić. Mimo, że wszystko co widzimy w filmie zaczerpnięte jest z innych horrorów to ogląda się to przyjemnie i bez nudy. Bruckner choć nie ma dużego doświadczenia pokazuje, że nie potrzeba wiele by nakręcić dobry horror za niewielkie pieniądze. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 3 września 2017

Exists (2014)

Reżyseria: Eduardo Sanchez.
Scenariusz: Eduardo Sanchez, Jamie Nash.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa znajomych wybiera się do chatki wujka znajdującej się w lesie. W drodze potrącają coś, lecz przeszukując teren i nic nie znajdując wyruszają dalej. Po dotarciu do chatki młodzi zaczynają imprezować. Wszyscy dobrze się bawią, prócz Briana, który będąc w lesie nagrał dziwną postać przemykającą wśród drzew. Zaczyna podejrzewać, że tutejsze lasy zamieszkuje Wielka Stopa. Początkowo znajomi i brat mu nie wierzą, lecz wkrótce na własne oczy przekonają się, że włochata bestia istnieje i nie jest do nich przyjaźnie nastawiona.

Moja Opinia: Eduardo Sanchez jest znany głównie z horroru ,,Blair Witch Project'', który początkowo wzbudził wiele emocji w świecie horrorów. Film zrobiony za grosze, w krótkim czasie zarobił duże miliony a to wszystko przez dobrze zaplanowaną ideę przedstawiającą film jako prawdziwie nagraną historię prze kamerę którą ktoś znalazł w lesie. Po latach przerwy reżyser powrócił znów do konwentu kręcenia filmów w ręki i tak powstał ,,Exists''.

Filmów o Wielkiej Stopie jest niewiele, lecz nie są to filmy warte większej uwagi. Fabuła choć prosta jest prowadzona w bardzo ciekawy sposób przez co film nie zanudza. Aktywność Wielkiej Stopy jest nakładana na film powoli przez co po każdej większej akcji widz ma czas na chwilę odpoczynku.

W filmach found footage często stosuje się chwyty które mają na celu zatuszować wszystkie niedoskonałości filmu. Chodzi mi tu głównie o szybkie manewrowanie kamerą i szybkie ujęcia duchów czy potworów. Służy to po to by nie ukazać tanich efektów specjalnych. Często mnie to w filmach denerwuje, ale tu sytuacja wygląda nieco inaczej. Choć manewrowanie kamerą bywa zdynamizowane to Sanchez z chęcią pokazuje to czego nie robią inne filmy. Sceny choć nie są długie to możemy dokładnie dostrzec obraz włochatego stwora i co najważniejsze wygląda realistycznie.

W filmie reżyser nagromadził również sporo jump scenek, które nie są obce filmom nagrywanym w tej konwencji. Potrafią one momentami naprawdę nieźle przestraszyć. Przynajmniej ja tak miałem. Co prawda są one momentami do przewidzenia, ale spisują się bardzo poprawnie.
Doczepić się mogę jedynie sceny mordów. Praktycznie cały czas dzieją się one poza kadrem i poza kilka kroplami krwi nic nie widzimy. Pewnie większość z was będzie denerwował wiecznie latający po wszystkich stronach obraz, lecz jako film found fottage tak musi się dziać. Film nie miałby sensu gdyby bohaterowi, którzy trzymają kamerę w ręku w momencie śmierci trzymali kamerę idealnie prosto.

Aktorstwo nie jest najgorsze lecz momentami razi po oczach amatorstwo.

Kończąc mogę stwierdzić, że film na tle horrorów z ostatnich lat wypada bardzo przyzwoicie. Oczywiście chodzi mi o konwencję found footage. Uwielbiam filmy kręcone z ręki, a jeszcze bardziej te, które potrafią mnie przestraszyć. Myślę że znajdzie się choć garstka ludzi, którym film przypadnie do gustu tak jak mi. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 5
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 5
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka:: 6
Rozrywka :8
Całokształt: 6

Razem: 59/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


poniedziałek, 1 maja 2017

The Void (2016)

Reżyseria: Steven Konstanski, Jeremy Gillespie.
Scenariusz: Jeremy Gillespie, Steven Konstanski.
Produkcja: Kanada.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Opis Filmu: Podczas służby policjant Daniel Carter natrafia na roztrzęsionego i pobitego mężczyznę. Zabiera go do miejscowego szpitala, który lada dzień ma być opuszczony. Chwilę później jedna z pielęgniarek zabija jednego z pacjentów a Carter zmuszony sytuacją zabija ją. Wkrótce odkrywa, że przed szpitalem znajduje się grupa ludzi ubrana w białe peleryny. Jeden z nich atakuje Daniela i rani go nożem. Gdy mężczyzna zostaje opatrzony odkrywa, że ciało pielęgniarki, którą zastrzelił ożyło i zmieniło się w ogromne mostrum, które łaknie krwi.  Carter próbując zrozumieć całą sytuację wybiera się do głębin szpitala, gdzie odkrywa bramę do piekielnego zła.

Moja Opinia: Steven Konstanski i Jeremy Gillesbie są dopiero początkującymi reżyserami. Pierwszy z nich miał udział w reżyserowaniu ,,ABCs of Death'' a drugi ma na swoim koncie  tylko jeden film również nakręcony z Konstanskim. Wspólnymi siłami napisali scenariusz i wzięli się za produkcję. W mojej opinii jak na pierwszy pełnometrażowy horror wyszło im to całkiem przyzwoicie. Jest to film klasy B, ale myślę, że spokojnie mógłby zostać puszczony do dystrybucji kinowej, gdyż jest on o wiele ciekawszy niż horrory, które obecnie zalewają nasze kina.

Akcja przez większość czasu rozgrywa się w budynku szpitala, oraz w jego podziemiach. Sposób kręcenia, klimat oraz kolorystyka filmu przypomina mi horrory z lat 90-dziesiątych co jest w mojej opinii wielkim plusem. Barwy są mało nasycone i bardzo dobrze się przez to film ogląda, gdyż sceny które mają miejsce w ciemności są bardzo wyraźne.

Na pochwałę zasługuje również bardzo dobrze napisany scenariusz. Przedstawia on historię, która mimo, że czerpie garściami z innych filmów grozy to wnosi duży powiew świeżości do kina grozy. Dialogi są spójne a teksty nie działają na nerwy.
Troszkę jednak razi ograniczony budżet jakim reżyserzy się posługiwali. Widać to już w pierwszych minutach filmu. Wygląd samych stworów, które odradzają się w chwili śmierci jest troszkę niedopracowany. Nie są one straszne i nie wzbudzają jakiś większych emocji. Jednak bardzo fajnie wypadła scena kiedy to Allison leży na stole operacyjnym, a w jej brzuchu porusza się jeden z stworów.
,,The Void'' posiada również dość sporo scenek gore, które są bardzo dobrze zrealizowane. Krew leje się strumieniami, ale nie przesadnie. Są one odpowiednio wyważone by nie wzbudzić w widzu odruchów wymiotnych.

Mimo, że film nie posiada jump scenek to idealnie klimat budują przerażająca sekta ubrana w białe peleryny.
Akcja rozgrywa się bardzo szybko i nie trzeba długo czekać na rozwój sytuacji. Przez to film się nie nudzi i z ciekawością się go ogląda. Jednak uważam, że im bliżej końca tym pojawia się coraz więcej szaleństwa. Myślę, że Konstanski i Gillespie na siłę próbowali kombinować i ulepszać sceny przez co wszystko zaczęło się obracać na niekorzyść filmu. Mimo, że dużo się dzieje to nie robi to większego wrażenia.
Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Obsada może nikomu nie jest znana, lecz z całą pewnością nie krzywdzi filmu, gdyż gra bardzo przyzwoicie.

Kończąc mogę stwierdzić, że film z całą pewnością mogę wam polecić. Wnosi dużo świeżości do kina grozy. Przedstawia bardzo fajną fabułę, która choć już wiele razy była wałkowana to w połączeniu z innymi czynnikami sprawia, że z przyjemnością się ogląda.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 29 stycznia 2017

Hidden (2015)

Reżyseria: Matt Duffer, Ross Duffer.
Scenariusz: Matt Duffer, Ross Duffer.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 24 minuty.

Opis Filmu: Ray, jego żona Clarie  i córeczka Zoe od ponad trzystu dni ukrywają się w podziemnym schronie. Żyją w ciągłym strachu przed tym co czai się na powierzchni ziemi. Niecały rok wcześniej wybuchła epidemia wirusa, która sprawiła, że ludzie zamienili się w łaknące krwi bestie. Gdy zapasy, żywności się kończą rodzina postanawia wyjść na zewnątrz by znaleźć pokarm. Niestety nazywani przez Zoe ,,wydychacze'' namierzają rodzinę i próbują sforsować ich bunkier.

Moja Opinia: Matt Duffer wraz z bratem Rossem są początkującymi reżyserami, którzy na swoim koncie nie mają żadnego filmu pełnometrażowego. Jednak w 2011 roku napisali scenariusz do ,,Hidden'', który stał się celem łowów przez hollywoodzkie studia. Wygrał Warner, który zrobił z braci reżyserów by trzy lata później wydać film na DVD. Dziwi mnie ten fakt, gdyż horror ten jest jedną z lepszych produkcji w świecie grozy na tle ostatnich lat, a krytycy i opinia publiczna ochoczo zachwala ten obraz.

Niewątpliwym plusem filmu jest scenariusz, który mimo zapożyczeń od innych filmów przedstawia coś zupełnie nowego i świeżego, co w świecie grozy jest bardzo pożądane. Nic dziwnego, że wytwórnie filmowe tak zawzięcie o niego walczyły.

Bracia Duffer idealnie oddali tajemniczość filmu. Postawili na to by nie dawać widzowi wszystkiego na talerzu. Przez większość czasu, żyjemy tylko wiadomością o tym, że trzyosobowa rodzina żyje w strachu przed czymś co czyha na nich na zewnątrz. Wraz z rozwojem akcji jednak powoli odkrywamy co tak naprawdę zmusiło rodzinę do ucieczki pod ziemie.
Tam wtłaczamy się w ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenia, które bardzo dobrze działają na wyobraźnię, a nawet głupi szczur wyjadający ich resztki zapasów potrafi wzbudzić niepokój.

Jak na horror przystało nagromadzonych jest kilka jump scenek, lecz reżyserom bardziej zależało na tym by głównym sposobem lęku była fabuła.

Pierwsza połowa filmu przez dłuższy czas odbywa się w bunkrze, gdzie rodzina mimo zagrożenia stara się normalnie funkcjonować. Spędzają czas na nauce ich córki Zoe, a także zabawie. Dzielą zapasy, które z dnia na dzień się pomniejszają, a wodę czerpią z pompy, która notorycznie ulega awarii. Niektórych ten sposób przedstawiania historii może przynudzać, lecz mnie bardzo ciekawił.

W drugiej połowie filmu, w momencie kiedy rodzina brakiem pożywienia zmuszona jest wyjść na zewnątrz akcja się zagęszcza. Zabawka Zoe zdradza ich lokalizację i w tym momencie dowiadujemy się kim są nazywani przez dziewczynkę ,,wydychacze'', którzy próbują sforsować bunkier. Akcja nabiera tępa i widz nie będzie miał powodów do narzekań, gdyż dużo się dzieje. Nie chcę zdradzać za dużo, gdyż jestem zdania by lepiej samemu się o tym przekonać.

Bardzo dobrze zostało dobrane aktorstwo. Aleksander Skarsgard znany z takich filmów jak ,,Tarzan'' idealnie wcielił się w rolę zatroskanego ojca. Na szczególne zasługi również zasługuje rola małej Zoe czyli Emily Alyn Lind, która idealnie wcieliła się w swoją rolę.

Kończąc mogę stwierdzić, że film ,,Hidden'' jest jedną z lepszych propozycji ostatnich lat. Dufferowie pokazali, że potrafią  zbudować atmosferę grozy nie strasząc wygenerowanymi potworami czy wylewającą się na wszystkie strony krwią. Grozę tu budują przede wszystkim tajemniczość i rosnące zagrożenie.
Pierwszy w ich dorobku film jest więc inteligentnym i zaskakującym horrorem, który z całą pewnością mogę wam polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 9
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 4 grudnia 2016

Zanim się obudzę (2016)

Reżyseria: Mike Flanagan.
Scenariusz: Mike Flanagan, Jeff Howard.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:


Opis Filmu: Młode małżeństwo po śmierci ukochanego syna, postanawia adoptować dziecko. Jest nim ośmioletni chłopiec Cody. Jessie i Mark robią wszystko by stworzyć dla chłopca kochającą rodzinę. Uroczy i grzeczny chłopiec skrywa jednak mroczny sekret. Gdy zasypia jego sny okazują się rzeczywistością. Rodzinę zaczynają nawiedzać wyśnione przez Codiego demony, co powoduje, że ich życie zmienia się w koszmar.


Moja Opinia: O Miku Flanaganie miałem już okazję wspomnieć kilka razy podczas recenzji ,,Oculusa'' czy ,,Ouija: Narodziny zła''. Filmom wychodzącym spod jego ręki często zarzuca się braki i niedociągnięcia. Trudno się dziwić jak mężczyzna reżyseruje filmy w bardzo szybkim tempie i jest w stanie stworzyć ich kilka w okresie roku. Tak to działa jednak w świecie filmowym, w którym istnieje przekonanie, że lepiej stworzyć kilka horrorów za marne pieniądze niż jeden za większą sumę. Istnieją bowiem większe szanse, iż kilka z nich zarobi większą sumę pieniędzy, niż jeden porządny.
W tym wypadku Mike postanawia przedstawić historię rodzicielskiej miłości i utracie dziecka, która również może być motywem do napędzania strachu. I tu właśnie został bardzo trafnie wkomponowany fantazyjny koncept dotyczący snów małego chłopca. Stanowi to bowiem największy plus filmu.

Reżyser nie skupił się na tym by przedstawić Codiego jako niszczycielską siłę, która sprowadza na gospodarzy domu same problemy. Jest on jednak grzecznym, spokojnym i ułożonym dzieckiem, które tak samo jak rodzice zastępczy boi się sytuacji sprowadzanych poprzez swoje sny. Nie potrafi zrozumieć dlaczego jego wyobraźnia urzeczywistnia się podczas snu. Zdaje sobie sprawę, że gdy tylko zaśnie może już nigdy nie powrócić do świata żywych za sprawą demona, który podąża za nim krok w krok.
Zaskakujące jest również zachowanie przybranych rodziców czyli Jessie i Marka, którzy zamiast próbować pomóc dziecku, skupiają się na projekcji jego snów, która ukazuje obraz ich zmarłego syna.
Pomysł na fabułę był ciekawy, tylko nie do końca rozwinięty. Widz oglądając film może się chwilami zanudzić zbyt długo rozciągniętymi scenami oraz powtarzającymi się w kółko tymi samymi snami dziecka. Może takie częste pojawiania się motylków w głowie Codiego wynika z jego pasji, no ale co za dużo to nie zdrowo.
Zmęczenie Flanagana spowodowało, że nawet wkomponowane w całość jump scenki, nie straszą nas tak jak powinny. Strasznie nie lubię sytuacji w których horror nie potrafi wzbudzić u mnie lęku i strachu.
Sam reżyser w wywiadach często wspominał, że nie chce by film ,,Zanim się obudzę'' zaklasyfikowany został do gatunku horrou. Mówi o swoim dziele zaliczając go do baśni lub filmu fantasy. Trudno jest jednak to zrobić jak wszystko podporządkowane jest konwencji kina grozy.

Jeśli chodzi jednak o aktorstwo to nie można się do niczego przyczepić. Jacob Treblay idealnie wcielił się w rolę Codiego i w głównej mierze to on podnosił rangę tego filmu. Idealnie odegrali swoje role również Kate Boshworth oraz Thomas Jane.

Na zakończenie mogę powiedzieć, że mi film średnio przypadł do gustu. Obejrzałem go do końca od czasu do czasu mrużąc oko. Jednak nie jest to bardzo kiepski film. W tym roku widziałem już o wiele gorsze produkcje. Mam tylko nadzieję, że reżyser zrobi sobie krótką przerwę i po nowym roku pokaże nam horror, który przypadnie wszystkim do gustu. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 6
Aktorstwo: 8
Zakończenie: 6

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 20 listopada 2016

The Monster (2016)

Reżyseria: Bryan Bertino.
Scenariusz: Bryan Bertino.
Produkcja: USA.
Budżet: 2 700 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis filmu: Kathy jest rozwodniczką, do której przyjeżdża córka Lizzy. Ponieważ kobieta jest alkoholiczką mąż odebrał jej prawa rodzicielskie i dziewczynka odwiedza mamę bardzo rzadko. Kathy nie radząc sobie z problemami traktuje swoją córką bardzo surowo przez co Lizzy jak najprędzej chce wrócić do taty. Gdy kobieta odwozi dziewczynkę do domu powoduje wypadek, w którym ich samochód staje się niezdatny do jazdy. Uwięzione na pustkowiu wzywają pomoc, lecz nie wiedzą, że nie są same. Owy las skrywa w sobie potwora, który czeka tylko na chwilę gdy obie opuszczą samochód.

Moja Opinia: Bryan Bertino ma na swoim koncie bardzo dobrze zrealizowany horror ,,Nieznajomi''. Mimo, że film ten nie zdobył serca krytyków to na całym świecie cieszy się niezłą opinią publiczną. Tym razem stara się o sobie przypomnieć w horrorze, którego fabułę mogliśmy już podziwiać w setkach filmów tego gatunku. Horrory są jednym z najtrudniejszych gatunków filmowych więc nie dziwi mnie fakt, że reżyserowie chwytają się takich historii jak duchy czy zdeformowane potwory. Są one bowiem najczęściej obierane przez reżyserów i mają w dużym stopniu pozwolić im zarobić. W mojej ocenie film sam w sobie nie jest taki zły.
Minusem stanowczo jest to, że film strasznie wolno się rozkręca. W większości filmów już w pierwszej połowie seansu dużo się dzieje i widz wie z czym tak naprawdę będzie miał do czynienia. W ,,The Monster'' jest zupełnie inaczej. Reżyser bardziej się skupił na tym by w pierwszej połowie filmu przedstawić bardzo ciężkie relacje jakie panują między głównymi bohaterami czyli Kathy i Lizzy. Motyw rodziców alkoholików pojawia się wprawdzie w wielu filmach, ale tu gra wyzwiskami padających z ust matki do córki jest wręcz bardzo ostra. Widz przez to ma wrażenie, że obie bohaterki się wręcz nienawidzą.
Natomiast w drugiej połowie dzieje się już bardzo dużo. Akcja się zagęszcza i mimo, że początek troszkę nudził i zachodził dramatem, to dostajemy wreszcie horror. Jesteśmy świadkami zmian jakie zachodzą w obu bohaterkach pod wpływem strachu. Obie się do siebie zbliżają i za wszelką cenę chcą przeżyć. Są w stanie nawet poświęcić swoje życie.

Oglądając film miałem też wrażenie, że postacie drugoplanowe, które pojawiały się w filmie dążyły do tego by samemu podać się na tacy tytułowemu potworowi, który został w bardzo ciekawy sposób wyeksponowany. O ile grafik od efektów specjalnych wykazał się w przedstawieniu bestii to np samo zakończenie i akcja z użyciem materiałów łatwopalnych nieco mnie rozczarowała. Wyglądało to słabo i bardzo tanio. No ale budżet wynoszący niecałe 3 miliony był pewnie głównym powodem tego.

Ciekawie natomiast przedstawia się klimat filmu. Z całą pewnością jest to zasługa bardzo dobrych zdjęć, oraz ukazanie ponurej i depresyjnej  scenografii, która  bardzo ciekawie buduje napięcie.
Jak to w filmach bez udziału duchów, nie znajdziemy w nim jump scenek, które wbiją nas w fotel. Reżyser stara się wzbudzać niepokój w zupełnie inny sposób i nie wyszło mu to bardzo dobrze.
Same sceny mordów są dość krwawe, lecz nie liczcie na flaki i nie wiadomo jakie ilości krwi. Wszystko zostało dokładnie wyważone by nadmiernie nie obrzydzać widzowi seansu.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam do niczego zastrzeżeń. Zoe Kazan idealnie wcieliła się w rolę surowej matki. Reszta aktorów również się dobrze spisała.

W mojej film nie jest to film przeznaczona dla każdego. Posiada on zarówno dużo wad jak i zalet. Natomiast ja mogę wam go serdecznie polecić gdyż mi się podobał. Polecam!

Moja ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 6
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 8
Zakończenie: 7

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 10 kwietnia 2016

Krampus: Duch Świąt (2016)

Reżyseria: Michael Doughetry.
Scenariusz: Todd Casey, Michael Dougherty, Zach Shields.
Produkcja: USA.
Budżet: 15 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Dwunastoletni Max od dziecka uwielbiał Święta Bożego Narodzenia. Jednak od kilku lat jego zdanie na temat świąt uległo zmianie. Wszystko za sprawą rodziny, która coraz mniej zaczyna ją przypominać. Wiecznie zapracowana matka, siostra, która nie zwraca na niego uwagi i ojciec którego często nie ma w domu. Wszystko jednak pogarsza wieść, że w tym roku na święta przybędzie do nich rodzina. Chłopiec w złości drze list do Świętego Mikołaja i w ten sposób staje się celem Krampusa, który jest mroczniejszą stroną Świętego. Cała rodzina staje się obiektem ataków żywych zabawek, które łakną krwi każdego z domowników.

Moja Opinia: Michael Dougherty ma na swoim koncie kilka udanych filmów.  Już od pierwszej sceny filmu, w której widzimy walczących ze sobą ludzi o zabawki. wiemy, że nie będzie to tylko horror lecz również komedia. Reżyser tworząc film kierował się legendą popularną w europie, która głosił, że każdy człowiek wyzbyty z wiary w Świętego Mikołaja będzie celem ataku rogatego stwora Krampusa.

Tu jednak Krampus zmienia lokalizację i pojawia się w Ameryce Północnej siejąc spustoszenie w domu dwunastoletniego Maksa. Mały chłopiec jako jedyny w rodzinie wierzy w Mikołaja i przez to staje się celem ataków i drwin ze strony przybyłej na święta rodziny. W złości drze list do Świętego i w ten sposób uruchamia tajemnicze siły, które przybędą do jego domu. Następnego dnia miasteczko atakuje potężna śnieżyca,i odcięty zostaje prąd. Odcięta od świata rodzina staje się celem ataków krwiożerczego misia, ciasteczkowych ludków, ogromnego pajaca wyskakującego z pudełka oraz samego Krampusa. Podejrzewam, że każdy z nas marzył o takich świętach.

Od chwili ukazania się dziwnych sił realizm ustępuje miejsca baśniowej atmosferze, w którą reżyser bardzo umiejętnie nas wprowadza. Robi to powoli by widza i troszkę rozbawić, jak i przyprawić o gęsią skórkę. Samego tytułowego bohatera widzimy dopiero w chwili gdy siostra Maksa wybiera się pieszo do swojego chłopaka. Pokryte śniegiem domy, ciemne ulice pozbawione światła sprawiają, że miasteczko wygląda na opustoszałe. Dopiero w chwili gdy Beth dostrzega na dachu postać ogromnego, pokrytego włosami stwora, mamy tak naprawdę obraz tego komu rodzina będzie musiałą stawić czoła.

Jeśli ktoś liczy na sporą porcję krwi to jest w błędzie. Douherty starał się nie wykroczyć poza barierę obrzydzenia, by nie zepsuć klimatu filmu. Jest kilka ciekawych scen, które potrafią pobudzić wyobraźnię.

Bardzo dobrze spisał się człowiek od efektów specjalnych. Znakomicie zostały wykreowane postacie zabawek. Ciasteczkowe ludki, które chwilami przypominały te, które mogliśmy podziwiać w Shreku bardzo udanie rozbawiały mnie podczas seansu. Jednak najbardziej podobał mi się ogromny pajac wyskakujący z pudełka, Scena w której połyka dzieci  naprawdę robi niezłe wrażenie.

Jeśli  chodzi o aktorstwo to w mojej opinii było genialne. Idealnie spisali się w swoich rodzice Maksa czyli Adam Scott i Toni Collette  (Nominowana w tym roku do Oskara). Reszta obsady również bardzo dobrze się spisała.

Krampus: Duch Świąt nie jest filmem, który przypadnie do gustu fanom ghost story. Jest to przede wszystkim kino rozrywkowe z połowicznym udziałem kina grozy. Jego celem było śmieszyć i straszyć i myślę, że znakomicie się to udało.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8

Razem: 40/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 29 listopada 2015

The Hallow (2015)

Reżyseria: Corin Hardy.
Scenariusz: Olga Barreneche, Colin Hardy, Felipe Marino.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Opis Filmu: Adam i Claire wraz ze swoim synkiem Finnem przeprowadzają się do Irlandii. Z racji wykonywanego zawodu Adam zajmuje się wyznaczaniem drzew do wycinki. Nie podoba się to ich sąsiadowi Colmowi, który nieustannie ich nachodzi w domu. Gdy pewnej nocy ktoś wybija okno w pokoju ich synka wzywają policjanta, który opowiada im o tutejszych wierzeniach. Ludzie uważają, że lasy otaczające ich dom zamieszkają pradawne istoty zwane Czcigodnymi, które zabiją każdego kto zakłóci ich spokój. Małżeństwo początkowo nie daje wiary w te opowiadania, lecz niedługo na własnej skórze przekonają się, że nie są to tylko zabobony.

Moja Opinia: Corin Hardy ma na swoim koncie kilka krótkometrażowych filmów, które nie odniosły żadnych sukcesów. Zafascynowany światem bajek i horrorów postanowił połączyć je w całość i tak właśnie powstał The Hallow, który według mojej opinii jest jednym z lepszych horrorów bieżącego roku. W sieci możecie znaleźć ten film pod tytułem The Woods. Nie wiem co za idiota zmienił tytuł tego horroru, lecz ciężko było mi go odnaleźć pod prawdziwym tytułem. Pełnometrażowy film Hardego stał się obiektem sporego zainteresowania i przychylnych opinii w wielu państwach. Posiadając niewielki budżet stworzył horror, który bije na głowę kinowe produkcje, a co najważniejsze jest to jego pierwszy horror. Mam nadzieję, że w planach Corina jest realizacja więcej takich dobrych horrorów, lecz póki co się na to nie zapowiada.

Uwielbiam filmy, których akcja toczy się w niewielkich domkach otoczonych ogromnym lasem. Właśnie w The Hallow mamy do czynienia również z takim miejscem. Pojawia się niewielki domek i piękny las znajdujący się w malowniczej Irlandii. Reżyser postarał się wydobyć to co najpiękniejsze z otaczających go krajobrazów i sprawnie pokazał to w filmie. Stworzył bajkowy klimat, który go tak bardzo fascynował.

Trzeba również pochwalić scenariusz napisany przez Olgę Barrenche, Colina Hardego i Felipe Marino. Reżyser postanowił nie pokazać nam wydarzeń począwszy od pierwszego dnia przeprowadzki, tylko zaczął film od momentu kiedy państwo Hitchens zamieszkują już równy miesiąc w malowniczym domku. Dowiadujemy się przez to, że Adam wyznacza drzewa pod wycinkę, a żona zajmuje się domem i kilkumiesięcznym synkiem Finnem. Ich spokój zaburza sąsiad Colm, który za wszelką cenę daje im do zrozumienia, że nie są tu mile widziani. Początkowo nie wiemy tak naprawdę co będzie nas straszyć w filmie. Czy to będą duchy czy inne istoty. Hardy troszkę nas trzymał w niepewności i dopiero w momencie kiedy miejscowy policjant opowiada im historię o wierzeniach miejscowej ludności w pradawne istoty zamieszkujące otaczający ich las wiemy co tak naprawdę będzie miało budzić grozę filmu. Klimat został przedstawiony wzorcowo. Nawet sceny rozgrywające się nocą są bardzo dobrze zrealizowane i oświetlone na tyle dobrze, że widzowi nie umknie żaden szczegół. Gra światłem i zatłaczająca się akcja budzi lęk i niepokój co dobrze wpływa na atmosferę oglądania.
Pojawia się również kilka jump scenek, które nieźle sobie radzą i nieraz potrafią nieźle przestraszyć. Przynajmniej ja tak miałem.

Całość filmu oprasowana jest bardzo dobrymi efektami specjalnymi. Wygenerowane potwory budzą lęk i naprawdę potrafią przestraszyć. Widziałem troszkę podobieństwa do filmu ,,Zejście'' lecz mnie osobiście potwory o wiele bardziej podobały się w The Hallow. Przemiana Adama również była bardzo zaskakująca.
W filmie nagromadzonych zostało kilka bardzo dobrych scen, których pozazdrościć może mu wielu starszych stażem reżyserów. Najbardziej spodobała mi się scena w której z ręki Czcigodnego wystająca igła zbliża się do oka Claire, oraz pomysł na podmieńca.

Aktorsko trzeba przyznać było idealnie. Bojana Novakovic idealnie wcieliła się w rolę zatroskanej matki. Oczywiście na pochwały zasługuje również Joseph Mawle, który przez większość filmu grał pierwsze skrzypce.
Film mogę wam za całą pewnością polecić. Według mojej opinii jest to jeden z lepszych horrorów w 2015 roku i z całą pewnością jeszcze kiedyś do niego powrócę. Nie jest to film przy, którym będziecie się nudzić. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





czwartek, 25 czerwca 2015

Zejście / The Descent (2005)

Reżyseria: Neil Marshall.
Scenariusz: Neil Marshall.
Produkcja: Wielka Brytania.
Budżet: 3 500 000.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.

Opis Film: Film Neila Marshalla opowiada losy sześciu dziewczyn, które decydują się na wycieczkę do jaskiń w dzikich rejonach Appalachów. Zawał skalny odcina im drogę powrotu. Muszą odnaleźć inne wyjście. Posuwają się w głąb góry, lecz warunki stają się coraz trudniejsze. Tracą latarki, są obolałe i głodne. Żadna z nich nawet nie przeczuwa, że wkroczyły na cudzy teren. Czyj? W ciemnościach czają się pierwotne, człekokształtne istoty, które przez tysiąclecia perfekcyjnie przystosowały się do życia bez światła. Nie mają oczu, dysponują zaś świetnym słuchem. Doskonale wspinają się po skałach. Są dynamiczne, dzikie i bardzo złe... Gdy ludzie wkraczają do ich świata, atakują intruzów i zażarcie bronią swego terytorium. Dziewczyny, aby przeżyć, muszą stanąć do walki i obudzić w sobie pierwotne instynkty.

Moja Opinia: Neil Marshall stworzył horror, który na długo potrafi zajść w pamięć. Posiadając niewielki budżet reżyser dobrze rozbudował fabułę oraz pokazał krwawą walkę kobiet ze stworzeniami zamieszkującymi jaskinie.

Mija rok od czasu kiedy Sara straciła w wypadku samochodowym córkę i męża. Juno namawia koleżanki do udziału w wyprawie, aby sprawić Sarze przyjemność. W tym celu udają się do jaskiń znajdujących się u podnóża Appalachów. Gdy znajdują się w jaskinie dochodzi do zapadliska, które odcina im drogę powrotną. Nie zdając sobie sprawy z tego co skrywa jaskinia, kobiety schodzą to coraz niżej. W pewnym momencie zostają zaatakowane przez zmutowane stwory, które łakną ich krwi. Od tego momentu Sara i jej przyjaciółki będą musiały podjąć walkę z nieznanymi im stworami.

Fabuła może nie jest odkrywcza, lecz wątek jaskiń nie był mi prędzej znany. Reżyser bardo duży wkład włożył w przedstawienie klimatu. Widzimy ciasne, ciemne, mroczne jaskinie, które dają klaustrofobiczny obraz pomieszczeń. Widz razem z bohaterkami śledzi i poznaje mroczne zakamarki jaskini i zaczyna odczuwać coraz bardziej nasilający się strach. Początkowo przeraża samo miejsce akcji, ale z biegiem czasu zaczynają to robić stwory zamieszkujące jaskinię.
Bardzo dużym plusem są efekty scenografii. Trudno w to uwierzyć, ale cała jaskinia jest sztuczna, stworzona z pianki żywiczej. Trzeba potwierdzić, że wygląda ona bardzo realistycznie. Kolejnym plusem jest przedstawienie zmian jakie zachodzą w przyjaciółkach. Początkowo są one kochające, pełne poświęceń, lecz później w sytuacji zagrożenia najważniejsze staje się dla nich ich własne życie.
Stwory to kolejny element który potrafi zszokować. Nie dość, że potrafią one nieźle przestraszyć to jeszcze nie są one wygenerowane komputerowo. Charakteryzatorzy pewnie musieli się nieźle napracować lecz efekt ich pracy budzi podziw. Aktorstwo jest mocną stroną produkcji. Oczywiście w filmie jest dużo scen gore, które zachęcą fanów takiego typu filmów. krew leje się litrami. Serdecznie polecam!

Moja Opinia: 
Straszność: 10
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 10
Scenariusz: 8
Zakończenie: 9

Razem: 46/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




wtorek, 23 czerwca 2015

Łowca trolli / Trolljegeren (2010)

Reżyseria: Andre Ovredal.
Scenariusz: Andre Ovredal.
Produkcja: Norwegia.
Budżet: 19 900 000 NOK
Czas trwania filmu: 1 godzina 43 minuty.

Opis Filmu: Czy zastanawiacie się, dlaczego w Norwegii jest tak mało chrześcijan? Sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż się wydaje. To wszystko wina trolli, które przez wieki siały spustoszenie. Przekazy mówią o ich ogromnej sile i równie ogromnej głupocie. Brutalne i nieobliczalne nie wybrzydzają - jedzą wszystko, ale ich przysmakiem pozostaje krew chrześcijan. Rządy Norwegii od wieków dementują informacje o tych legendarnych stworach i specjalnej, tajnej jednostce, która zajmować się ma ich eliminacją. Sytuacja jest na tyle poważna, że również Polska jest zamieszana w spisek. Do tej pory nikt nie interesował się dziwacznym myśliwym, który rzekomo specjalizuje się w polowaniu na niedźwiedzie. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy grupa upierdliwych studentów zaczyna wokół niego węszyć. Szybko przekonują się, że niedźwiedzie to tylko przykrywka, a rzeczywistość to nie bajka i może zaboleć. Trolle, które znali z "Władcy Pierścieni" czy "Harry'ego Pottera" to miłe stworki w porównaniu do paskudztwa, jakie spotkają w norweskich lasach.

Moja Opinia: Andre Ovreada nie ma na swoim koncie żadnych udanych filmów. Jednak ,,Łowca trolli'' zasługuje na wzmiankę. Horror fantasy  jaki sworzył spodobał mi się tak bardzo, że często do niego wracam. Film jest dla widza nie tylko widowiskiem, ale i rozrywką dzięki, której idzie nieźle spędzić czas. Film ukazuje tak rzeczywiście historię, że byłbym w stanie w nią uwierzyć. Nawet Polska jest powiązana z filmem bo pojawia się kilka akcentów z naszego kraju.

Hans jest samotnym, starym i dziwnym mężczyzną, który błąka się po norweskich lasach w poszukiwaniu niedźwiedzi. Trójka studentów postanawia śledzić mężczyznę w celu nakręcenia materiału o kłusownictwie, którym ich mniemaniu mężczyzna się zajmuje. Po rozmowie z mężczyzną i jego nieprzyjemnym zachowaniu wyruszają za nim do lasu. Kiedy w oddali słyszą dziwne głosy, a na niebie pojawiają się rozbłyski światła mają przeczucie, że nie wróży to nic dobrego. Nagle z lasu wyskakuje Hans, a grupa studentów na własne oczy ujrzy, że to nie niedźwiedź jest największym problemem mężczyzny, a trolle które udają się w pogoń za nimi. Po zabiciu go studenci wraz z Hansem postanawiają nagrać materiał o tajemnicy skrywanej przez norweski rząd.

Film kręcony w jest jako dokument więc fani takiego sposobu kręcenia będą zadowoleni. Dzięki produkcji można się dowiedzieć dużo informacji na temat samych trolli. Ukazane zostało dlaczego to te dziwne stworzenia giną od światła i dlaczego ludzie wierzący w Boga są dla nich łatwą zdobyczą. 
,,Łowca trolli'' to film z pogranicza horroru i baśni, który swoją niezwykłością wciąga widza w niewiarygodną historię jakiej jeszcze nie widzieliśmy. Dużym plusem filmu są bardzo urokliwe krajobrazy Norwegii, oraz wygląd trolli. Posiadając niewielki budżet osoba sprawująca pracę na efektami specjalnymi stworzyła niezwykle realistyczny obraz tych stworów. Aktorstwo trzyma dobry poziom. Można tu szczególnie wyróżnić Otto Jespersena który zagrał główną rolę czyli Hansa. Nie jest to produkcja, która wbije was w fotel, albo ujrzycie sceny pełne przemocy i lejącej się krwi. Film jest na tyle wyważony, że nawet i bez tych elementów gwarantuję, że wytrwacie do końca. Najlepsze Andre zostawił na koniec. Końcówka jest znakomita. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 10
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami:)