niedziela, 28 lutego 2021

Wszystko dla Jacksona / Anything for Jackson (2020)

Reżyseria: Justin G. Dyck
Scenariusz: Keith Cooper
Produkcja: Kanada
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.
 

Opis Filmu: Dwoje staruszków Audrey i Henry porywają młodą kobietę w ciąży i zamykają ją w jednym z pokoi w swoim domostwie.  Henry jako ginekolog wybrał ją jako potencjalną kandydatkę do satanistycznego obrzędu mającym  na celu przywrócić do życia ich  zmarłego wnuka. Aby tego dokonać starsze małżeństwo uczestniczy w satanistycznych spotkaniach, oraz wchodzą w posiadanie księgi która ma im pomóc w dokonaniu zamierzonego czynu. Szybko jednak na własnej skórze przekonują się, że rytuał sprowadzenia na świat ich zmarłego wnuka sprowadził do ich domu demony, które nie są w żaden sposób dla nich przyjazne.


Moja Opinia: Justin G. Dyck ma w swoim reżyserskim dorobku wiele zrealizowanych filmów. Większość z nich jest komediami familijnymi klasy B, które nie przyniosły mu większego rozgłosu. Można go określić amerykańskim Patrykiem Wegą, produkującym rocznie kilka filmów, które z racji pośpiechu nie mają racji bytu na bycie dobrym. W 2020 roku jednak wyreżyserował swój pierwszy, debiutancki horror ,,Wszystko dla Jacskona'', który zdobył serca widzów, a wielu krytyków określiło ten tytuł najlepszym horrorem minionego roku.

Niewątpliwym plusem filmu jest bardzo dobrze napisany przez Keitha Coopera scenariusz. Przedstawia on historię kochającego się starszego małżeństwa, które po stracie córki i wnuka popadają w depresję, która pcha ich do haniebnych czynów. Autor pokazuje tu do czego zdolni są zdesperowani rodzice, dla których nie ma żadnych granic. Cooper umiejętnie przeplata w nim dramat połączony z horrorem, a wszystko to połączone zostało mądrymi dialogami i nietuzinkowymi rozwiązaniami. Przedstawia motywy okultyzmu i satanistycznej magii połączonej z uwielbieniem diabła.

W przeciwieństwie do innych filmów podejmujących się motywu porwań i przetrzymywania ofiar widz utożsamia się przeważnie z poszkodowanymi. Justin G. Dyck jednak przedstawia nam dwójkę starszych oprawców jako miłych, kochających się i chcących tylko odzyskać zmarłego wnuka ludzi. Swoją ofiarę traktują bardzo dobrze i przez to widz zaczyna kibicować nowicjuszom okultyzmu w swoich poczynaniach. Zabieg ten rzadko wykorzystywany jest w filmach, ale mający na swoim koncie wiele familijnych filmów, reżyser z doświadczenia wie jak wybielić w ochach widzów nawet oprawców. 

Do pierwszych trzydziestu minut film mógłbym określić dramatem. Pod koniec pierwszej połowy dostajemy na tacy pierwsze kadry horroru. Z minuty na minutę film przybiera na grozie, a demoniczna atmosfera pozostanie już z nami do końca seansu. 
Ze znalezionych w internecie informacji wynika, że film zrealizowano za jedynie 250 tysięcy dolarów, co oznacza, że koledzy z branży powinni uczyć się od Justina jak kręcić dobry horror posiadając niewielki budżet. Realizatorsko film naprawdę prezentuje się znakomicie. Nawet efekty specjalne są na wysokim poziomie i nie wieją tandetą. 
,,Wszystko dla Jacksoa'' jest horrorem, który przez cały film straszy widza mrocznym klimatem i diabelską atmosferą, którą czuć na każdym kroku. Nie pojawia się w filmie straszenie widza metodą ,,jump scare''. Reżyser pokusił się tu o upiorne postacie demonów, które są piekielnie dobrze ucharakteryzowane i przyprawiają o gęsią skórkę. To właśnie one straszą widza przez większość filmu i naprawdę dobrze im to wychodzi.

Aktorsko film prezentuje się znakomicie. Sheila McCarthy i Julian Richings idealnie odnaleźli się w swoich rolach. Stworzyli postacie, które widz lubi, pomimo tego, że tak być nie powinno.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to horror, który trzyma w napięciu i ani przez chwilę nie nudzi. Wśród okultystycznych i satanistycznych horrorów jest on niewątpliwie jednym z lepszych jakie powstały w ostatnich latach.

Moja Ocena: 
Straszność: 5
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7 
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 71/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.
 





niedziela, 21 lutego 2021

Upiory wojny (2020)

Reżyseria: Eric Bress
Scenariusz: Eric Bress
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Pięcioro amerykańskich żołnierzy zostaje oddelegowanych na misję do nazistowskiego zamku. Ich zadaniem jest utrzymanie posiadłości przed atakami nieprzyjaciela. Szybko jednak okazuje się, że nie są sami, a miejsce to skrywa przerażającą tajemnicę. Budynek ten był siedzibą nazistowskiego dowództwa,  które dokonało brutalnego mordu na poprzednich właścicielach. Niespokojne dusze nie mogąc zaznać spokoju krążą po domostwie i z każdym dniem coraz bardziej uprzykrzają życie piątce żołnierzy.

Moja Opinia: Eric Bress ma na swoim kocie kilka dobrze napisanych scenariuszy dla takich filmów jak ,,Efekt motyla'', czy ,,Oszukać przeznaczenie 2''. Prócz swoich zdolności pisarskich posiada również sukcesy w operowaniu kamerą. W 2020 roku powrócił do nas z horrorem opartym na własnym scenariuszu. 

Jeśli chodzi o fabułę to jest bardzo ciekawa. Horrory obsadzone w tematyce wojny ostatnimi czasy są częstym motywem branym na barki przez różnych reżyserów. Wszyscy pamiętamy doskonały film grozy ,,Operacja Overlord'', która dwa lata temu podbijała kina na całym świecie.
Jak wygląda jednak sytuacja w ,,Upiorach wojny''???.
Sam scenariusz wydaje się bardzo prosty. Mamy malowniczy zamek na totalnym odludziu, grupkę żołnierzy mających go bronić i cztery upiorne duchy zamieszkujące budynek. Jednak w gruncie rzeczy oglądając film miałem od samego początku wrażenie, że wszystko co dzieje się w domu jest odbiciem psychicznym wojny, która zostawiła trwały ślad na umysłach naszych bohaterów. Rozwiązanie jest jednak jeszcze bardziej zaskakujące. Bress umiejętnie swoją fabułą bawi się widzem poprzez zupełnie nowe rozwiązania, które wprowadzają go w błąd. Przez to końcówka filmu naprawdę mnie zaskoczyła. 
Całość oplatana jest przemślanymi dialogami, które nie świecą głupotą.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze, ale tylko pod względem ujęć, bowiem efekty komputerowe są bardzo kiepskie. Nie wiem czy tak się stało przez niewielki budżet, czy przez nieumiejętne działania grafika, który nadawał upiorności duchom zamieszkującym zamek. Swoim wyglądem nie straszą i psują wizualnie film. Jednak wszystko ratuje znakomita praca kamer, idealne ujęcia mrocznego zamku i idealna gra świateł. Pod tym względem film nadgania nieumiejętne działania efektów specjalnych. 
Bress również jak to większość horrorów pokusił się o straszenie widzów poprzez nagromadzenie kilku ,,jump scare'', które niestety nie do końca mu się udały. Widać, że nie ma doświadczenia w straszeniu widzów tą oklepaną już formą. Osobiście tylko raz lekko się przestraszyłem.
W filmie możemy ujrzeć również dużo krwawych scen, co ucieszyło moje oko. Większość z nich bardzo efektownych i dobrze zrealizowanych.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. W mojej opinii cała piątka głównych bohaterów idealnie odnalazła się w swoich rolach. Pojawiło się kilka znanych nazwisk takich jak Brenton Thwaites, Theo Rossi, Kyle Gallner czy Skylar Astnin.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Posiada on wiele wad jak i zalet, ale co najważniejsze nie nudzi. Reżyser poprzez znakomitą konstrukcję scenariusza prowadzi nas przez film, serwując co jakiś czas mocniejsze sceny. Niestety nieumiejętnie straszy nas mało upiornymi zjawami przez co trochę się zawiodłem. Mocną stroną filmu jest zakończenie, które z całą pewnością zaskoczy każdego.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 4
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8 
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 61/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.
 

czwartek, 18 lutego 2021

Droga bez powrotu: Geneza (2021)

Reżyseria: Mike P. Nelson
Scenariusz: Alan B. McElroy
Produkcja: Niemcy
Czas trwania filmu: 1 godzina 49 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
https://vod.plus/pl/filmy/droga-bez-powrotu--geneza-630586?cid=SXJF0Oil


Opis Filmu: Grupka absolwentów college'u wyrusza w podróż przez szlak Appalachów w celu wypoczynku podczas leśnej wędrówki. Jeden z uczestników wyprawy proponuje by zboczyli z trasy w celu znalezienia fortu wojennego z czasów wojny secesyjnej. Wkrótce młodzi odkrywają, że ktoś za nimi podąża. Nie wiedzą jednak, że przyjdzie im się zmierzyć ze starym plemieniem, które zamieszkuje las od setek lat, a sam las którym podążają naszpikowany jest śmiercionośnymi pułapkami.

Moja Opinia: Mike P. Nelson ma na swoim reżyserskim koncie kilka pełnometrażowych horrorów w tym dość pozytywnie przyjęty przez widzów film ,,The Domestics''. W 2021 roku powraca do nas z siódmą odsłoną która miała być rebootem, a okazała się spin-offem serii. Film spotkał się z dość negatywnym odbiorem publiczności i recenzentów. W mojej opinii jednak spośród wszystkich części ta zajmuje stanowczo trzecie miejsce.

Przejdźmy może wpierw do scenariusza, który stanowczo na tle poprzednich części stanowczo się wyróżnia. W ,,Genezie'' Alan B. McLeroy przedstawia nam jako morderców już nie zmutowanych i zdeformowanych kannibali, a wystrojony w futra i zwierzęce czaszki XIX wieczny lud zamieszkujący las od wielu lat. Zmienił również zachowanie domniemanych zabójców, gdyż jak się dowiadujemy nie żywią się oni ludzkim mięsem, a co najważniejsze ich zachowanie nie ma na celu wyrządzenia krzywdy rasie ludzkiej. Pułapki zastawione w lesie służą bowiem do polowań na zwierzynę. 
Troszkę przeszkadzało mi budowanie na siłę napięć między bohaterami a mieszkańcami pobliskiego miasteczka na bazie stereotypów. Ciemnoskóry mężczyzna wyśmiewany jest przez związek z białą, a prócz tego pojawia się upolitycznienie czyli uwielbienie Konfederacji.
Jak to już w większości filmów nie mogło wśród naszych głównych bohaterów zabraknąć społeczności LGBT. Trochę smutne jest to, że producenci z niewiadomych przyczyn postanowili dwójkę gejów wykończyć w najbardziej brutalny sposób. Mało tego jeden z nich ginie już jako pierwszy. 
Najgłupszą jednak rzeczą w scenariuszu była próba negocjacji głównej bohaterki z zarządcą całej wioski. Głupszego rozwiązania problemu i słuchanie argumentów które wypływają z jej ust nie widziałem.

Na pochwałę zasługuje warstwa wizualna filmu, na którą widać przeznaczono solidny budżet. Efekty specjalne naprawdę dobrze się prezentują, a śmierci wyglądają bardzo realistycznie. Przeszkadzało mi jednak,  że Mike P. Nelson w niektórych scenach uśmiercania bohaterów, w momentach kulminacji zmieniał kadr, przez co nie mogliśmy np. ujrzeć konania jednej z dziewczyn. Jeśli ktoś się zastanawia czy znajdzie w filmie dużo scen gore to nie powinien się zawieść. Trupów pada wiele, ale w większości uśmiercane były w podobny sposób co ich poprzednie części. Pod tym względem film nic nowego nie wnosi. Nawet pułapki zastawione w lesie nie są szczególnie odkrywcze i co najważniejsze nie powodowały obfitego krwawienia, a to jest to co ja w horrorach kocham.
Jeśli chodzi o domniemanych zabójców to pomimo tanich metod nawet ciekawie ich ucharakteryzowano. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to w sumie nie mogę się do niego przyczepić. Nie jest najwyższych lotów, ale w porównaniu do części 3, 4, 5 i 6 ,,Drogi bez powrotu'' wygląda porządnie.

Kończąc mimo, że nie jest to horror jakiego spodziewałem się po zwiastunie to uważam, że jest godny uwagi. Nie zanudził mnie nawet przez chwilę a trwa prawie 2 godziny. Jeśli ktoś jest fanem serii to myślę, że pomimo wielu niedociągnięć scenariuszowych i głupich rozwiązań horror mu się spodoba.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 5
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 5
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 5

Razem: 57/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

wtorek, 16 lutego 2021

Pełzająca śmierć (2019)

Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Michael Rasmussen, Shawn Rasmussen
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 27 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
Opis Filmu: Młoda kobieta Hailey nie możesie skontaktować z ojcem co bardzo ją martwi. Nie patrząc na ostrzeżenia odnośnie zbliżającego się huraganu  wyjeżdża do niego. Gdy dociera na miejsce zastaje nieprzytomnego ojca w piwnicy. Warunki pogodowe doprowadzają do podtopienia budynku, a nurt powodzi doprowadził do ich domu olbrzymiego aligatora, który łaknie ludzkiej krwi. Hailey wraz z ojcem postanawiają walczyć z dzikim zwierzęciem.



Moja Opinia: Alexandre Aja jest reżysersko bardzo doświadczonym człowiekiem. Na swoim koncie ma takie horrory jak ,,Wzgórza mają oczy'', ,,Lustra'', czy ,,Pirania 3D''.  Horrory o zwierzętach są dość często wałkowanym motywem, który do dnia dzisiejszego nadal potrafi straszyć i trzymać w napięciu. Takie filmy również przyciągają fanów krwawych jatek mający nadzieję, na kolejny krwawy horror. Filmy z motywem ,,animal attack'' w rzeczywistości są bardzo trudnymi realizatorsko filmami do których trzeba mieć spory budżet i dobrych grafików filmowych.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie jest on dość skomplikowany. Przedstawia prostą historię, która w rzeczywistości mogłaby mieć miejsce. Nieraz jednak w prostocie jest klucz  do sukcesu. Postacie nie zachowują się idiotycznie co już jest połową sukcesu. Duet Michaela i Shawna Rasmussen sprawnie również skupili się na ukazaniu dokładniejszego portretu psychologicznego naszych głównych bohaterów. Horrory w momencie kiedy rozgrywają się w określonym miejscu i bez większego grona bohaterów często chwytają się tej metody na pociągnięcie filmu o kolejne minuty. 

Mocną stroną filmu jest jej aspekt wizualny. Horrory, których akcja toczy się na określonej przestrzeni można bardzo łatwo zepsuć nieumiejętną pracą kamery czy też oświetleniem. Alexandre Aja jednak w tej dziedzinie jest mistrzem i nie trzeba się martwić o stronę techniczną. Reżyser w piękny sposób okazuje nam piękno żywiołu czy też buduje napięcie ciemną, klaustrofobiczną piwnicą, w której na dodatek jest olbrzymi aligator. 
Trochę zdziwił mnie brak brutalności i krwawych scen. Aja słynie z brutalnych i mocnych filmów a w ,,Pełzającej śmierci'' nie do końca chciał ten sposób rozrywki ukazać. Trochę mnie to zasmuciło gdyż uwielbiam gdy hektolitry krwi leją się strumieniami. 

Aktorsko film wypada bardzo dobrze. Dobrze obsadzone role przez Kaye Scodelario i Barry'ego Pepera.

Kończąc śmiało mogę wam tą propozycję polecić. Jest to film, który od początku do końca trzyma w napięciu. Ma cudowną oprawę wizualną przez co z ciekawością śledzi się losy głównych bohaterów. Jeśli ktoś uwielbia horrory z podgatunku ,,animal attack'' nie powinien czuć się zawiedziony seansem.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

niedziela, 14 lutego 2021

Nocturne (2020)

Reżyseria: Zu Quirke
Scenariusz: Zu Quirke
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut

Opis Filmu: Vivian i Juliet są bliźniaczkami, które uczęszczają do liceum muzycznego.  Choć obie od dziecka grają na fortepianie, to tylko Vivian w tej dziedzinie odnosi największe sukcesy. Wkrótce w szkole ogłoszony zostaje koncert, a Juliet pragnie jak najlepiej wypaść podczas przesłuchań. Pomaga jej w tym tajemniczy notes wypełniony nutami i dziwnymi rysunkami, który przedtem należał do zmarłej na skutek popełnienia samobójstwa uczennicy. Wkrótce zachowanie dziewczyny ulega zmianie co psuje jej relacje z siostrą. Juliet zaczyna widzieć dziwne rzeczy i symbole, które sprowadzają ją na drogę z której nie da się już zawrócić.



Moja Opinia: Zu Quirke jest początkującą reżyserką stawiającą pierwsze kroki w tym zawodzie. ,,Nocturne'' jest jej pierwszym pełnometrażowym horrorem psychologicznym oparty na własnoręcznie napisanym scenariuszu. Film ten wchodzi w skład wielkiego projektu Amazona ,,Welcome to the Blumhouse'', który stanowią cztery niezależne gatunkowo filmy. Horrory wychodzące z tego studia słyną z tego, że często posiadają wiele niedociągnięć i poświęca im się bardzo krótki okres przygotowawczy. 

Jeśli chodzi o scenariusz to nie mogę się do niczego przyczepić. Przedstawia bardzo ciekawą historię rywalizacji dwóch sióstr o bycie najlepszą. Jednak przede wszystkim Quirke skupiła się na stworzeniu opowieści o szalonej pasji i ambicjach, które źle ulokowane mogą doprowadzić w życiu człowieka do totalnego spustoszenia. Przez to wiele osób widzi w nim podobieństwo do ,,Czarnego łabędzia''. 
Gatunkowo możemy tu odnaleźć aż trzy gatunki takie jak thriller, dramat czy właśnie horror. 

Wizualnie film prezentuje się również poprawnie, choć tak naprawdę dużego popisu nie ma. Sceny są dość spokojne, a całość została bardzo znikomo oplatana w efekty komputerowe. Quirke stara się wzbudzić niepokój głównie takimi elementami jak światło, które naszą główną bohaterkę sprowadza na złą drogę. Nie mamy tu do czynienia z elementami straszenia takimi jak ,jump scare''. Zamysłem reżyserki nie było straszenie widza co w mojej opinii było błędnym rozwiązaniem, gdyż film sam się o to prosił. 
Całość ogląda się naprawdę przyjemnie i z ciekawością. Ani przez chwilę film mnie nie nudził, ale zdaję sobie sprawę z tego, że znajdą się ludzie, którzy będą mieli odmienne zdanie. 

Najmocniejszą stroną ,,Nocturne'' jest znakomite aktorstwo w wykonaniu  Sydney Sweeney. Idealnie wcieliła się w rolę Juliet, czyli zazdrosnej siostry. Reszta aktorów również dobrze się spisała.

Kończąc mogę wam polecić ten film. Nie jest to horror, który wbije was w fotel, czy też podniesie ciśnienie. Dlatego jeśli ktoś takiego szuka niech się nawet nie bierze za oglądanie ,,Nocturne''. To kino dla widza łaknącego od horroru nieco więcej niż strach. Jak na debiut Quirke muszę przyznać, że jest całkiem udany. Mam nadzieję, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś zobaczyć kolejny film spod jej skrzydła.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 60/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.

czwartek, 11 lutego 2021

Funhouse (2019)

Reżyseria: Jason William Lee
Scenariusz: Jason William Lee
Produkcja: Kanada, Szwecja
Czas trwania filmu: 1 godzina 46 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa ośmiu celebrytów bierze udział w reality show o nazwie ,,Funhouse''emitowanym w internecie 24 godziny na dobę. Zostają zamknięci w wielkiej willi, a każdy ich krok śledzą kamery. Głównym zadaniem uczęstników jest walka o głosy widzów. Osoba, która wzbudzi największe zainteresowanie publiczności wygrywa pięć milionów dolarów. Na początku wszystko układa się kolorowo do czasu pierwszego głosowania. Okazuje się, że osoba, która odpada poddawana jest koszmarnym torturom i zostaje skazana na śmierć. W domu rozpoczyna się walka na śmierć i życie o uznanie  widzów.

Moja Opinia: Jason William Lee ma na swoim koncie kilka pełnometrażowych filmów klasy B, które niestety nie cieszą się zbytnią popularnością. Wśród nich jest wyprodukowany w 2016 roku horror ,,The Evil in Us'', który okazał się totalną klapą.  W 2019 roku wraca do nas z horrorem, który narobił sporo szumu w internecie i cieszy się pozytywnymi recenzjami. Dodatkowo w filmie odnajdziemy polski wątek za sprawą Karoliny Benefield, która ukazała w ojczystym języku jedną, krótką kwestię.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie można się do niczego przyczepić. Jego konstrukcja mimo, że prosta dostarcza nam sporo powiewu świeżości. Wątki reality show są już nam znane choćby z takich horrorów jak ,,Droga bez powrotu 2'', czy ,,Morderstwo w sieci'', ale oba te filmy kolosalnie różniły się od fabuły przedstawionej przez reżysera w horrorze ,,Funhouse''. 

Jeśli chodzi o stronę wizualną filmu to mimo, że został on zrealizowany za naprawdę niewielki budżet to ogląda się to bardzo dobrze. Momentami idzie właśnie to dostrzec patrząc na scenografię, czy też wszelkie aspekty techniczne. Dla mnie właśnie ta sztuczność i surowość idealnie wpasowały się w ten film i nie psuły całości. 
,,Funhouse'' jest również horrorem dość mocno krwawym. Krew dość często leje się litrami, a sceny mordów choć momentami oklepane i proste dobrze działały na psychikę. 
Praktycznie od samego początku do końca film bardzo dobrze potrafi trzymać w napięciu. Choć przebieg akcji jest łatwy do odgadnięcia i momentami mamy wrażenie, że gdzieś to już oglądaliśmy to jednak ,,Funhouse'' potrafi nieźle pochłonąć. 

Bardzo ale to bardzo film traci na aktorstwie, którego praktycznie w filmie nie ma. Odnosiłem wrażenie, że ludzie przedstawieni w filmie byli z ulicznej ,,łapanki'', którzy pierwszy raz zapoznali się ze scenariuszem w momencie kręcenia już filmu. Najlepiej ze wszystkich wypadła chyba panda, która prowadziła to reality show.

Kończąc mogę ten film wam polecić.  Jest to horror, który naprawdę mnie pozytywnie zaskoczył. Oglądając go miałem nastawienie na totalnego gniota, a otrzymałem porządnie zrealizowany film.
Pomimo kilku niedociągnięć i niskiego budżetu, który nawet nie razi po oczach ,,Funhouse'' ogląda się bardzo przyjemnie, a co najważniejsze trzyma w napięciu.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 3
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 6

Razem: 63/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


wtorek, 9 lutego 2021

Saint Maud (2019)

Reżyseria: Rose Glass
Scenariusz: Rose Glass
Produkcja: Wielka Brytania
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty

Film do obejrzenia pod linkiem: https://lead1.pl/p/dtRd/I201/QK7K

Opis Filmu: Maud jest głęboko wierzącą młodą kobietą, która zajmuje się opieką nad chorą na raka, byłą tancerką Amandą. Dziewczyna przeprowadza się do jej domu i szybko zyskuje jej sympatię. Z biegiem czasu Maud zwierza się Amandzie ze swojej wielkiej miłości do Boga, a ta daje jej do zrozumienia, że również wyczuwa jego obecność w swoim życiu. Młoda pielęgniarka postanawia pomóc kobiecie odnaleźć Boga i za wszelką cenę naprowadzić ją na jego drogę. Jednak nie wszystko idzie tak jak sobie to obmyśliła...


Moja Opinia: ,,Sain Maud'' jest pierwszym pełnometrażowym horrorem psychologicznym  wyreżyserowanym przez Rose Glass i oparty na jej własnoręcznie napisanym scenariuszu. Prawa do jej filmu nabyło studio A24 i StudioCanal. Premiera filmu miała miejsce na festiwalu w Toronto, a w 2021 film ujrzał światło dzienne w dystrybucji internetowej. Jej debiut reżyserski wychwalany jest na całym świecie, a pozytywne recenzje sypią się z każdej strony. Nic dziwnego gdyż ,,Saint Maud'' zasila konto udanych, nietuzinkowych  i nieszablonowych horrorów.

Jeśli chodzi o scenariusz to został on w bardzo przemyślany sposób napisany. Swoją konstrukcją przypomina choćby taki horror jak ,,Dziedzictwo: Hereditary''. Glass w sprawny i rzetelny sposób stworzyła obraz ogarniętej obsesją wiary w Boga kobiety, która łaknie cielesnego kontaktu z nim. Mało tego religia w filmie pełni dla głównej bohaterki trzy funkcje. Jest dla niej motywacją, staje się sposobem na radzenie sobie z wyrzutami sumienia za błędy popełnione w przeszłości i staje się sensem trzymania przy życiu. 
Reżyserka pokazuje również jak szybko te wszystkie cechy mogą ulec zniszczeniu i stać się groźne dla życia i otoczenia.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze. Glass idealnie zadbała o atmosferę w filmie głównie poprzez grę świateł i barwą samego filmu. Odnosimy wrażenie, że wszystko jest ponure i przygnębiające. Dobór miejsc akcji, a także kostiumy, które widzimy w filmie są idealnie ze sobą współgrające. 
Może się wydawać, że jako kolejny film o opętaniu będziemy mieli tu do czynienia z zagraniami znanymi z wielu filmów. Tak jednak nie jest. Reżyserka mimo, że sprawnie prowadzi nas przez film to co jakiś czas rzuca nową kartę by rozruszać trochę widzą. Jednak nie jest to horror, któremu towarzyszy multum ,,jump scare''. Glass w metodzie straszenia jest dość oszczędna. Jej zamysłem było straszenie widzą przemianą głównej bohaterki. Osobiście jednak brakowało mi nowoczesnej formy straszenia.
Same sceny demoniczne również fajnie się sprawdzają, a końcówka robi niesamowite wrażenie.

Aktorsko film wypada wyśmienicie. Idealnie odegrana rola Maud przez Morfydd Clark. Reszta aktorów również idealnie zagrała.

Kończąc serdecznie wam ten film polecam. Nie jest to typowy horror o opętaniu  jakie mogliśmy już wielokrotnie oglądać. ,,Saint Maud'' nie jest również filmem który każdemu przypadnie do gustu. Jeśli ktoś szuka nieszablonowego horroru z głębszym przekazem to będzie to dla niego strzał w dziesiątkę.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 7 lutego 2021

Host (2020)

Reżyseria: Rob Savage
Scenariusz: Rob Savage, Gemma Hurley, Jed Shepherd
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 57 minut

Filmy i serialne online: https://lead1.pl/p/dtRd/V2Da/CdmM

Opis Filmu: Grupa pięciu przyjaciółek postanawia zorganizować seans spirytystyczny za pomocą komunikatora do wideorozmów.  W tym celu zapraszają również medium, która ma ich sprawnie przez ten proces przeprowadzić. Jednak mimo ostrzeżeń, dziewczyny nie podchodzą poważnie do tego w czym biorą udział. Dowcipy i żarty jednak prędko się kończą, gdyż okazuje się, że bohaterom udało się wezwać demona, który po kolei zaczyna polować na dziewczyny.





Moja Opinia: Rob Savage ma na swoim koncie już kilka pełnometrażowych filmów i jeden serial. Jest więc doświadczonym reżyserem, a w 2020 roku powrócił z horrorem ,,Host'', który stał się prawdziwym fenomenem w sieci i zbiera wśród zagranicznych recenzentów same przychylne opinie. Film w całości został zrealizowany w warunkach domowych podczas najostrzejszych restrykcji spowodowanymi pandemią koronawirusa. Film bardzo szybko został wypuszczony na platformę stramingową Shudder , by ludzie odnaleźli w nim wrażenie aktualności . Tym sposobem mamy pierwszy horror, którego miejsce toczy się w zaciszach domowych w totalnym odosobnieniu.

Jeśli chodzi o scenariusz to ze znalezionych informacji wynika, że został napisany w kilka tygodni. Trójka jego twórców sprawnie wplątała w niego aktualną sytuację panującą na świecie czyli motyw koronawirusa. Pojawia się maseczka, czy też znane nam z początku wybuchu pandemii witanie łokciem. Mimo wszystko sama fabuła ma sens, ale nie mogła się również obejść bez horrorowej głupoty czyli nielogicznego zachowania głównych bohaterów. Scenarzyści stworzyli z nich absurdalne postacie pchające się dobrowolnie w paszczę demona. 

Pod względem wizualnym film prezentuje się bardzo dobrze. Całość została utrzymana w estetycze found footage i na tle innych filmów radzi sobie bardzo dobrze. 
Na szczególne gratulacje zasługują główni bohaterowie filmu gdyż to oni sami musieli zadbać o wszystkie techniczne kwestie. Musieli własnoręcznie stworzyć scenografię, zadbać o odpowiednie oświetlenie, czy też nauczyć się operować kamerą w taki sposób by nie doprowadziła widzów do oczopląsów. Również zainscenizowane przez nich ataki demonów bez zbędnych efektów specjalnych wyglądają bardzo realnie. 

Oglądając film odnosiłem jednak wrażenie, że Rob Savage tworząc swoje dzieło zaczerpnął co nieco z takich filmów jak ,,Unfriended'', czy ,,The Den''. Jednak jak na horror oparty na technologii ,,zrób to sam'' film wypada naprawdę bardzo dobrze. W ,,Host'' nie mogło również zabraknąć znanych nam z większości horrorów metod straszenia z wykorzystaniem ,,jump scare'ów''. Pojawia się ich stosunkowo niewiele, ale kilka razy się przestraszyłem. Jest to również kolejny horror po ,,Come Play'', który wykorzystuje metodę straszenia za pomocą filtrów nakładanych na twarz. 

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. Film został przez wszystkich dość przyzwoicie zagrany. Należy pamiętać, że aktorzy od podstaw musieli zadbać o każdy detal w filmie i nawet najmniejsze potknięcia można im wybaczyć.

Kończąc śmiało mogę wam ten film polecić. Jeśli ktoś jest fanem filmów found footage nie powinien się zawieść. Jak na zrealizowany praktycznie za grosze film wybada on bardzo dobrze. Potrafi nieźle przestraszyć i przedstawia aktualny obraz sytuacji na świecie w związku z pandemią covida. Pokazuje również, że mimo kwarantanny nie powinniśmy się czuć bezpiecznie nawet we władnym domu.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 65/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.


Countdown (2019)

Reżyseria: Justin Dec
Scenariusz: Justin Dec
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Quinn wraz z grupą swoich przyjaciół w ramach żartu ściągają na swoje telefony tajemniczą aplikację, która ma przewidzieć datę śmierci użytkownika. Jednak ich śmiech szybko zmienia się w przerażenie gdy w internecie zaczynają pojawiać się informację o śmierci użytkowników tej aplikacji i to dokładnie w dniach, w których przewidziała im śmierć. Quinn pozostały tylko 3 dni i 7 godzin. Czy uda się jej odwrócić przeznaczenie ???




Moja Opinia: Justin Dec ma na swoim koncie dwa krótkometrażowe filmy i dwa własnoręcznie napisane scenariusze. ,,Countdown'' jest więc jego reżyserskim debiutem, który wyprodukowany został za prawie siedem milionów dolarów. Przychody z kin na całym świecie przekroczyły ponad czterdzieści osiem milionów więc jak na horror to pokaźna suma.

Jeśli chodzi o scenariusz to niestety nie pojawia się nic odkrywczego. Horrorów o aplikacjach było już wiele. Dec skonstruował historię w bardzo prosty sposób, nie chwytając się jakiś głębszych wyjaśnień fabuły. Chciał stworzyć historię łatwą w odbiorze dla widzów nie łaknących horrorów z głębszym przekazem. Odnosiłem, że jest to film zrobiony trochę na siłę. Jednak całościowo film trzyma się kupy i nie razi głupotą. 

Wizualnie film nie prezentuje się źle. Ogląda się go dość przyjemnie. Nie posiada przedłużających się scen i nie nudzi. Dec sprawnie prowadzi przez film od czasu do czasu serwując nam jump scares. Jednak widać, że reżyser dość sprawnie je przemyślał i nie faszerował ich w filmie gdzie tylko się dało. Jak to często w horrorach bywa niektóre zostały opasane niepokojącą muzyką, która powoduje, że czujemy nadchodzącą zza kadru zjawę. W ,,Countdown'' prócz tej metody straszenia mamy również jump scare pojawiające się znienacka, w pozornie spokojnych scenach. Tak więc budowanie napięcia jest myślę najmocniejszą stroną filmu.

Przeszkadzało mi również próbowanie na siłę wplątanie wątku komediowego w postaci księdza, demonologa zafascynowanego klątwami. Twórcy nie do końca wiedzieli na jaką tonację w filmie postawić. Nieumiejętność zmiksowania tego w jedną spójną całość doprowadziła do tego, że sceny w momencie kiedy miały nas doprowadzić do śmiechu, niekoniecznie to robiły.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypadło dosyć dobrze. Nie przepadam osobiście za Elizabet Lail, która zagrała rolę Quinn. Dla mnie jest to aktorka jednej miny, która w moim zdaniu potrafi jedynie grać w komediach. Reszta aktorów na jej tle wypadła już znacznie lepiej.

Kończąc śmiało mogę wam ten film polecić. Jeśli ktoś szuka horroru niekoniecznie z głębszym przekazem nie powinien zawieść się seansem. Jak na debiut reżysera myślę, że dość fajnie sobie poradził. Osobiście kilka razy na filmie się przestraszyłem.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 5
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 59/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.



piątek, 5 lutego 2021

Zabawa w pochowanego (2019)

Reżyseria: Matt Bettinelli-Oplin, Tyler Gillett
Scenariusz: Guy Busick, Ryan Murphy
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut

Film do obejrzenia pod poniższymi linkami:

Opis Filmu: Fabuła filmu skupia się na świeżo poślubionej pannie młodej Grace, która po ślubie staje się członkiem bogatej i ekscentrycznej rodziny swojego męża. Jednak by stać się w pełni członkiem familii, kobieta musi przejść przez tradycyjną grę. Niestety pech powoduje, że Grace losuje grę, która z góry skazuje ją na śmierć. Kobieta staje się celem szalonej rodziny, która za wszelką cenę chce pozbawić ją życia.


Moja Opinia: Duet Matta Bettinelli-Olpina i Tylera Gilletta tworzą wspólnie filmy już od kilku lat. Mają na swoim koncie takie horrory jak ,,Diabelskie nasienie'', czy ,,V/H/S''. Film zrealizowany został za bardzo niski budżet wynoszący niecałe 6 milionów dolarów. Na całym świecie wpływy wynoszące z kin wyniosły 57 milionów dolarów, więc jak na horror to sporo. Film zyskał również pozytywne recenzje od krytyków na całym świecie.

Jeśli chodzi o scenariusz to mimo, że nie jest on dość oryginalny to skonstruowano go bardzo porządnie próbując wymieszać dwa gatunki filmowe jakimi jest horror i komedia. W obu przypadkach film świetnie sobie daje radę. Motywy zabaw dziecięcych czy też różnych gier przedstawiane już zostały w filmach grozy wiele razy. Jednak w ,,Zabawie w pochowanego'' wszystko to zdaje egzamin gdyż, choć motyw już nam znany to został wizualnie bardzo dobrze przedstawiony.

Pod względem wizualnym nie ma kompletnie nic do czego by można było się przyczepić. Duet reżyserski przedstawia nam wspaniałe widowisko z fascynującą grą kamer. Mimo, że większość akcji dzieje się w nocy, obraz mamy idealnie oświetlony. Film od samego początku trzyma widza w napięciu, nie dając chwili na odpoczynek. Intryga rodziny szybko zmienia się w istną makabrę, która podana została widzom z wielkim dystansem i i czarnym humorem w tle. Jeśli ktoś nastawia się na efekciarskie sceny z jump scenami to się zawiedzie. 
Film ma również kilka mocniejszych scen. W końcu w ruch idą strzelby, topory, kusze i noże. Jednak sceny są odpowiednio wyważone i nie wzbudzają wstrętu. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie można się do niczego przyczepić. Kapitalnie zagrana rola Grace przez piękną Samarę Weaving, którą możemy kojarzyć z takich filmów jak ,,Opiekunka'' czy ,,Trzy billboardy za Ebbing Missouri''. Reszta aktorów również nie zawiodła.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 10
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 10
Rozrywka: 10
Całokształt: 8

Razem: 79/100



Podzielcie się swoimi odniesieniami.

czwartek, 4 lutego 2021

Niewidzialny człowiek (2020)

Reżyseria: Leigh Whannell
Scenariusz: Leigh Whannell
Produkcja: Australia, USA
Czas trwania filmu: 2 godziny 4 minuty   

Film do obejrzenia pod poniższymi linkami:

Opis Filmu: Film opowiada historię Cecilii Kass, która uwięziona jest w gwałtownej i kontrolującej relacji z bogatym naukowcem. Pewnego dnia kobieta w środku nocy ucieka z domu, a w ukryciu się pomaga jej siostra oraz, przyjaciel wraz z nastoletnią córką. Po pewnym czasie Cecillia dostaje informację o śmierci męża i majątku jaki jej zostawił. Kobieta czuję ulgę lecz z czasem zaczyna zauważać dziwne rzeczy które dzieją się w mieszkaniu. Gdy pewnego dnia kobieta zostaje zaatakowana przez tajemniczy byt coraz bardziej zaczyna uważać, że śmierć męża była tylko mistyfikacją. 

Moja Opinia: Leigh Whannell prócz swoich zdolności aktorskich, posiada również umiejętność kręcenia filmów. W swoim dorobku ma taki horror jak ,,Naznaczony: rozdział 3'' i film ,, Ulepszenie''. Pewnego razu Universal Pictures postanowiło odświeżyć stare filmowe wersje niektórych filmów poczynając od ,,Mumii'', która okazała się totalnym niewypałem. Następnym w kolejce filmem miał być właśnie ..Niewidzialny człowiek''.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie można się do niczego przyczepić. Whannell w swoim scenariuszu przedstawił nową opowieść opartą na motywie Wellsa. Postanowił nie skupiać zbytnio uwagi na pierwowzorze z 1933 roku, czy też książce. Postanowił odświeżyć wersję i przenieść ją na teraźniejsze czasy, obawiając się, że stara wersja może się nie sprzedać. Był to strzał w dziesiątkę, gdyż film wyprodukowany za 7 milionów dolarów, zarobił ich aż 143 miliony. 

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze. Choć nie ma dużo zwrotów akcji, czy też multum jump scen film potrafi cały czas trzymać w napięciu. Reżyser bardzo sprawnie prowadzi nas przez film i do perfekcji opanował sztukę budowania napięcia i atmosfery muzyką czy też sprawnymi ruchami kamer. 
Whannell również nie straszy nas zbytnio samym niewidzialnym człowiekiem. Brakowało mi trochę scen, które mogłyby spowodować podskoczenie na fotelu. Uważam, że jego potencjał został lekko nie wykorzystany, lecz może to wynikać z tego, że zamysłem reżysera było ukazanie przemocy na kobiecie czyli w tym przypadku Cecilii. 

Jeśli chodzi o aktorstwo to wszyscy wypadki bardzo dobrze. Idealnie obsadzona rola tytuowej Cecilii przez Elisabeth Moss. Kobieta idealnie odnalazła się w roli pokrzywdzonej przez męża żony.  Pozostali aktorzy również świetnie sobie poradzili.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100



Podzielcie się swoimi odniesieniami.

środa, 3 lutego 2021

Chodź do tatusia (2019)


Reżyseria: Ant Timpson
Scenariusz: Toby Harward
Produkcja: Irlandia, Kanada, Nowa Zelandia, USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty 

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Norval od piątego roku życia dorastał bez ojca, który go porzucił. Teraz dostaje od niego list, w którym zaprasza go do siebie do położonego w zacisznej okolicy, nadmorskiego domu. Norval w nadziei na przeprosiny ojca i jego skruchę przyjeżdża do niego i oboje rzucają się sobie w ramiona. Początkowo wszystko idzie w dobrym kierunku lecz zachowanie jego ojca Gordona z godziny na godzinę staje się coraz bardziej niepokojące. Mężczyzna obraża go i upokarza, a w zaistniałej przez to kłótni Gordon pada trupem. Wezwana do domu Koroner doradza Norvalowi, by wykorzystał sytuację kiedy ciało mężczyzny jest jeszcze w domu i wyrzucił względem ojca wszystkie bóle, które leżą mu na sercu. Wkrótce w domu zaczyna słyszeć tajemnicze dźwięki, które prowadzą go do tajemniczego schronu.

Moja Opinia: ,,Chodź do tatusia'' jest reżyserskim debiutem Timpsona. Jest również pomysłodawcą scenariusza, który zrodził się w jego głowie po śmierci ojca. Film swoją premierę miał w 2019 roku i rozpoczął swoje tourne po różnych festiwalach filmowych na całym świecie. Dopiero w 2020 roku film trafił do dystrybucji kinowej w kilu krajach. 

Jeśli chodzi o scenariusz to jest on bardzo porządnie skonstruowany. Tom Harward stworzył go  w taki sposób, że jest swoistą mieszanką horroru, thrillera jak i dramatu z odrobiną czarnego humoru. Nie można go zaszufladkować więc do jednego worka gatunkowego. Dialogi bardzo przemyślane i nie świecą głupotą, a w to wszystko wplątano również troszkę czarnego humoru, który momentami potrafił zniesmaczyć.

Wizualnie film prezentuje się również dobrze. Timpson skupił się w dużej mierze na tym by film większość swojego seansu miał miejsce za dnia kiedy to możemy podziwiać piękną chatkę i widoki morza, rozbijającego się o pobliskie skały. Nie każe długo czekać na rozwój akcji i stara się z każdej sceny wyciskać jak najwięcej się da. Ważne dla niego było ukazanie emocji jakie towarzyszą głównym bohaterom przez większość filmu. Częste zbliżenia na twarz w sytuacjach kryzysowych miały mieć wpływ również na emocje oglądających film ludzi. W tym celu stworzył nam idealną postać Norvala, który dzięki dziwnej fryzurze, dużym błękitnym oczom i charakterystycznym akcentem budzi wielką sympatię w widzów. 

Przez pierwszą połowę filmu nie odnajdziemy w nim horroru. Ten rozpoczyna się dopiero w momencie śmierci Gordona czyli ojca. Timpson mógł troszkę lepiej wykorzystać potencjał gatunkowy i próbować trochę postraszyć choćby niepokojącą muzyczką w momentach gdy Gordona straszą niepokojące dźwięki dochodzące z domu. Dla zmyłki robi jednak wszystko by widz myślał, że te dźwięki powoduje niespokojna dusza Gordona, lecz tak niestety nie jest. Prawda jest gorsza.... 
W filmie mamy również momentami krwawą jatkę, lecz spokojnie jest naprawdę znośna da oczu i nie powoduję odruchów wymiotnych. 

Aktorsko film wypada bardzo porządnie. Idealnie odegrana rola głównego bohatera Norvala, w którą wcielił się Elijah Wood znany z takich filmów jak ,,Władca Pierścieni'' czy ,,Hooligans''. Również Stephen McHattie bardzo dobrze odegra rolę złego ojca.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jeśli ktoś jest nastawiony na czysty horror to w tym przypadku się zawiedzie. ,,Chodź do tatusia'' jest mieszanką gatunku, w którym i horror znajdziemy lecz fanom typowych ghost stories obraz nie przypadnie do gustu. 

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 5
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 64/100



Podzielcie się swoimi odniesieniami.

wtorek, 2 lutego 2021

Numer 32 (2020)


Reżyseria: Alberto Pinto
Scenariusz: Ramon Campos, Gema R. Neira, David Orea
Produkcja: Hiszpania
Czas trwania filmu: 1 godzina 44 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jest rok 1976. Rodzina Olmedo składająca się z Manolo, jego żony Candeli, schorowanego ojca i dzieci z czego dwójka jest z poprzedniego małżeństwa Candeli: Pepe i Amparo, oraz jedyny syn Olmeda pięcioletni Rafael przeprowadzają się do Madrytu do świeżo zakupionego mieszkania w starej kamienicy. Mieszkanie 4 lata stało niezamieszkane i znajdują się w nim wszystkie rzeczy byłej właścicielki, która zmarła. Wkrótce Amparo zauważa, że w mieszkaniu zaczynają mieć miejsce dziwne rzeczy. Nastpnego dnia najmłodszy domownik Rafael znika, a zrozpaczonej rodzinie przyjdzie się zmierzyć z duchem, który nie jest wcale przyjaźnie do nich nastawiony.


Moja Opinia: ,,Numer 32'' jest drugim pełnometrażowym filmem Alberta Pinto, który w swoim dorobku ma również czarną komedię z 2017 roku o tytule ,,Zabójczy Bóg''. Film w polskich kinach miał premierę w halloween i był wyświetlany w kinach głównie podczas seansów filmowych. Na całym świecie zyskał dużo przychylnych recenzji, a film sprawdza się na wieczorne wieczory jako straszak.

Jeśli chodzi o scenariusz film jak twierdzą twórcy został oparty na prawdziwych wydarzeniach. Nie jest zbytnio odkrywczy i przedstawia nam historię, która od wielu lat straszy w kinach. Jednak sama jego konstrukcja, jak i przeniesienie na film naprawdę świetnie się sprawdziło.

Jeśli chodzi o stronę wizualną to naprawdę film dobrze się prezentuje. Widać, że Pinto dużo czerpie z takich filmów jak ..Obeczność'' i momentami straszy nawet w ten sam sposób. Hiszpańskie produkując horrory potrafią to robić ze smakiem i od lat potrafią w najlepszy sposób straszyć. W filmie pojawia się dość sporo ,,jump scenek'', które w niektórych momentach naprawdę mnie w solidny sposób przestraszyły. Są one momentami dość gęsto nagromadzone więc miejcie się na uwadze. 
Reżyser bardzo sprawnie operuje również barwą filmu. Obraz jest czysty i nawet sceny przedstawiane w nocy są na tyle dobrze oświetlone, że wszystko przejrzyście widzimy. To samo zjawisko mogliśmy podziwiać również w widowiskach Jamesa Wana. Zaczerpnięć więc jest dość sporo, ale myślę, że jak już od kogoś się uczyć to najlepiej od mistrza w tym fachu.

Kolejną zaletą filmu jest to, że akcja jest bardzo gęsto nagromadzona i dużo się przez to dzieje. Film przez to praktycznie szybko przechodzi do sedna sprawy i co krok zagęszcza fabułę coraz bardziej by widz nie miał czasu na odpoczynek. Nie ma przedłużających się scen i rozwijania wątków nawet w scenach, które mogłyby się o to prosić. Film staje się dzięki temu przyjemny w odbiorze.

Jeśli chodzi o aktorstwo również nie mogę się do niczego przyczepić. Wszyscy aktorzy idealnie odnaleźli się w swoich rolach.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to horror, który potrafi momentami porządnie przestraszyć. Nie nudzi i sprawnie prowadzi nas przez cały film. Minusem jest zakończenie, które jest bardzo proste i nie spełniło moich oczekiwań.

Moja Ocena: 
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 68/100



Podzielcie się swoimi odniesieniami.

poniedziałek, 1 lutego 2021

Platforma (2019)

Reżyseria: Galder Gaztelu-Urrutia
Scenariusz: David Desola, Pedro Rivero
Produkcja: Hiszpania
Czas trwania filmu:1 godzina 34 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Akcja filmu toczy się w tajemniczym więzieniu zwanym ,,Dziurą''. Miejsce to ma nieznaną liczę poziomów, a na każdym z nich znajdują się dwa łóżka. Codziennie przez olbrzymią dziurę na środku celi zjeżdża platforma wypełniona resztkami jedzenia po osobach znajdujących się wyżej. Jednym z osadzonych jest Goreng, który dobrowolnie zgodził się trafić do ,,Dziury'' w zamian za uzyskanie dyplomu. Więzieniem bowiem rządzi tajemnicza organizacja, która co miesiąc zarządza przeniesienie więźniów. Bez względu na to co zrobiło się przed pobytem można trafić albo na wyższy, albo na niższy poziom. W tym drugim przypadku śmierć jest prawie oczywista, gdyż im niżej zjeżdża platforma tym jedzenia jest mało, lub nie ma go wcale.

Moja Opinia: Film Galdera Gatzelu-Urrutia jest jego pierwszym pełnometrażowym filmem, który wyszedł spod jego ręki. Film otrzymał aż trzy nominacje w konkursach, ale ostatecznie Galder skończył z 1 nagrodą za najlepsze efekty specjalne. Hiszpańskie filmy mają to do siebie, że zawsze przyciągną widownię przed obraz telewizora lub kina. Nie bez powodu uważa się, że Hiszpania produkuje najlepsze filmy grozy. Tak bowiem jest i w tym przypadku. Film jest swoistą mieszanką aż trzech gatunków filmowych takich  jak thriller, horror i sci-fi. Reżyser skleił to w wspaniały sposób.

Jeśli chodzi scenariusz to duet Davida Desola i Pedro Rivera stworzyli prosty, ale bardzo rzeczowy scenariusz z wątkami politycznymi. Autorzy pokusili się o to bym film przedstawiał obraz nierówności społecznej i nadużywanie władzy. Pokazują również obraz psychologii człowieka, który w sytuacji bez wyjścia, gdy naszą bronią staje się instynkt przetrwania gotów jest zamienić się w potwora.

Jeśli chodzi o wizualny aspekt filmu to jak na bardzo niski budżet to pod tym względem film zadziwia. Netflix ma to do siebie, że często potrafi wydać kupę pieniędzy na serial czy film, który często okazuje się klapą. W tym przypadku Galder wykorzystał budżet w taki sposób, że efekty filmowe naprawdę zaskakują swoją dobrą oprawą. Przez to film od pierwszych minut potrafi wciągnąć oglądacza.
Film opasany został również mocniejszymi scenami lecz w moim miewaniu bardziej obrzydzało mnie w filmie to jak więźniowie traktowali jedzenie.

Aktorsko film wypadł wyśmienicie. Zorion Eguileor wraz z Ivanem Massaguem idealnie odnaleźli się w swoich rolach, a sporego doświadczenia w filmach nie mają.

Kończąc mogę śmiało wam ten film polecić. Wciąga od pierwszych minut filmu i sprawia, że z zaciekawieniem śledzimy go do ostatniej minuty. Choć w zakończeniu spodziewałem się czegoś lepszego. Film jednak niesie bardzo ważny wniosek. Jeżeli każdy jadłby tylko tyle ile potrzebuje, żywności starczyłoby dla wszystkich. Jednak jak to bywa w realnym życiu, jak i w rzeczywistości przedstawionej w ,,Platformie'' droga do realizacji tego jest długa i możliwe, że nie do zrealizowania.

Moja Ocena: 
Straszność: 3
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 10
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7
Brutalność: 4
Oryginalność: 10
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 73/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem: