Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2017. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2018

Słudzy diabła (2017)

Reżyseria: Jako Anwar.
Scenariusz: Jako Anwar.
Produkcja: Indonezja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 47 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Rini wraz z swoimi rodzicami, babcią i trzema braćmi mieszkają w malowniczym domu mieszczącym się nieopodal cmentarza. Ponieważ matka jest ciężko chora rodzina robi co tylko może by zdobyć dla niej pieniądze na leczenie. Niestety pewnej nocy kobieta umiera, a ojciec rodziny by zdobyć pieniądze wyjeżdża, zostawiając dzieci pod opieką Rini. Niedługo po tym domownicy są świadkami dziwnych rzeczy. Widzą w domu zjawę łudząco przypominającą ich zmarłą matkę. Rini zaniepokojona tym faktem udaje się do przyjaciela ich babci, który informuje ją, że ich matka zawarła pakt z diabłem, którego konsekwencję sięgają obecnych domowników. Dziewczyna wraz z braćmi postanawia rozwiązać tajemnicę z przeszłości.

Moja Opinia: Horrory Indonezyjskie często nie spotykają się z zbyt wielką aprobatą ze strony krytyków i rzadko kiedy w tym kraju pojawi się film, który potrafi wzbudzić większe zainteresowanie. Jednak Jako Anwar, doświadczony i ceniony w Indonezji reżyser stworzył własny scenariusz i podjął się próby wyreżyserowania tego właśnie filmu. Film z wielkim szturmem wpadł do tamtejszych kin gdzie pierwszego dnia przyciągnął do kin ponad milion osób. Wszyscy krytycy ochoczo zachwalali obraz Anwara nazywając film ,,Arcydziełem kina grozy''. I tak właśnie po sukcesie postanowiono wypuścić film do szerszej dystrybucji kinowej, gdzie horror również zaczął zbierać pochlebne opinie. Jak jest naprawdę ???. Według mnie bardzo przyzwoicie.

Przejdźmy może do fabuły. Reżyser usadowił akcję w latach 80- dziesiątych gdzie poznajemy głównych bohaterów. Akcja praktycznie rozgrywa się w jednym budynku, pozbawionego wszelkich sprzętów elektronicznych. Pojawia się jedynie radio i gramofon, z którego rodzina puszcza płyty swojej matki. Całość filmu opasana jest kilkoma konwencjami  przez co w horrorze pojawiają się duchy, żywe trupy, czy też sataniści. Rzadko kiedy się zdarza, by reżyser pokusił się o przedstawienie tylu wątków znanych nam z różnych współczesnych horrorów w jednym filmie.

Anwar pokusił się również o metody straszenia, które znane nam są z wielu współczesnych filmów grozy a są to jump sceny czyli hordy mar, które w połączeniu z niepokojącą muzyką w nieoczekiwanym momencie wyskakują nam zza kadru. Podczas całego filmu jest kilka momentów, w których naprawdę idzie się przestraszyć. Całość ubrana została w bardzo dobre efekty dźwiękowe. Muzyka jak i dźwięki w sytuacjach zagrożenia naprawdę potrafią wzbudzić niepokój.
Film trwa prawie 2 godziny więc nastawiałem się na nudny początek, w którym nic ciekawego nie będzie się działo. Tak jednak nie jest. Reżyser przedstawił historię w taki sposób by dawkować nam emocje przez co ciągle się coś dzieje i z zainteresowaniem śledzimy losy rodziny.

Jeśli chodzi o efekty specjalne nie mam powodów do narzekań. Zjawy czy też żywe trupy zostały przedstawione bardzo efektywnie czerpiąc jednak w dużej mierze od innych filmów. Jedynie czego mogę się przyczepić to postaci zjawy matki. Nie do końca mi ona odpowiadała no jednak są to tylko moje spostrzeżenia.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypada średnio. Nie razi jednak po oczach ich brak doświadczenia w ich fachu.

Kończąc mogę śmiało polecić horror ,,Słudzy diabła''. Jest to niewątpliwie jeden z lepszych horrorów Indonezyjskich. Potrafi przestraszyć i co najważniejsze nie przynudza. Mimo, że garściami czerpie z gatunku jak tylko może to przestawia historię w bardzo ciekawy i spójny sposób.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 66/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 19 sierpnia 2018

Korpo (2017)

Reżyseria: Joe Lynch.
Scenariusz: Matias Caruso.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Derek Cho pracuje dla rozwijającej się korporacji w jednym z biurowców. Robi wszystko by zyskać awans i stać się kimś ważnym. Pewnego dnia przez nieczyste zagrania koleżanki zostaje zwolniony. Chcąc się wybronić próbuje przekonać do siebie kierownika lecz i on lekceważy jego słowa. W międzyczasie cały wieżowiec zostaje objęty kwarantanną gdyż wykryto w nim tajemniczego wirusa, który zmienia ludzi w łaknących krwi bandytów. Derek korzystając z tego na własną rękę chce wymierzyć krwawy odwet na wszystkich, którzy przyczynili się do jego zwolnienia. Pomaga mu w tym Melania, która przez korporację straciła swój dom.

Moja Opinia: Joe Lynch dał nam się poznać podczas seansu ,,Drogi bez powrotu 2'', której był reżyserem. Od tego czasu wyreżyserował jeszcze kilka pełnometrażowych filmów, które obiły się bez większego echa. I tak oto powraca w komediowym horrorze połączonym z kinem akcji ,,Korpo''. Film powstał ponad rok temu i wyświetlany był na różnych festiwalach gdzie zbierał pozytywne recenzje. Jednak pojawiły się również takie, które nie zostawiały na produkcji suchej nitki zarzucając głupią historię. Jak jest w rzeczywistości. W mojej opinii bardzo przyzwoicie. Dla ciekawostki dodam, że już niedługo czyli 28 września film będzie miał swoją kinową premierę w Polsce. Lecz jeśli ktoś chce już go obejrzeć to dostępny jest w internecie z polskimi napisami.

Przejdźmy wpierw do fabuły, która przypomina raptem tą wyciągniętą w ,,Reca''. Owszem film dużo czerpie z niego lecz Matias Caruso zmienił kilka detalów, by nie zarzucano mu całkowitej podobizny.
I tak właśnie pojawia się szklany biurowiec, który objęty zostaje kwarantanną z wszystkimi pracownikami znajdującymi się wewnątrz budynku. Więc i bohaterów nawet drugoplanowych pojawi się bardzo wielu. Sam wirus również został inaczej przedstawiony. Nie zmienia on praktycznie wyglądu naszych bohaterów. Atakuje on głównie ich emocje kreując ich na wściekłych pozbawionych emocji psychopatów. Jest on jednak do wyleczenia. Po minięciu 8 godzin znika bez śladu. Tak więc nasi bohaterowie muszą przeżyć tylko 8 godzin bez wpadania w kłopoty.
Owszem fabule można zarzucić czerpanie z ,,Reca'' jednak lekka podobizna nie razi w oczy, a wątki komediowe sprawiają, że film ogląda się bardzo przyjemnie.

Jeśli chodzi o sceny walki i zabójstw to nie można narzekać. Jest krwawo, ale same sceny gore nie są zbyt okrutne. Nie ma żadnej sceny, która potrafiłaby wzbudzić we mnie niesmak. Przebicie dłoni na wylot czy zabicie gwoździarką są oklepanymi scenami, które już chyba każdy w jakimś filmie widział. Nie chcę jednak zdradzać za dużo szczegółów, ale mogę stwierdzić, że Lynch wyważył film tak by nie wzbudzał w widzu zniesmaczenia.

Pomimo, że przez cały czas film rozgrywa się w jednym budynku bardzo wiele się dzieje. Gdy akcja nabiera właściwego tempa nie zwalnia prowadząc widza przez tłok wydarzeń, które powodują, że nawet na chwilę się nie nudzimy. Śledzimy losy dwójki głównych bohaterów z wielkim zaciekawieniem. Lecz jeśli ktoś myśli, że pojawią się jump sceny to jest w błędzie. Film jest połączeniem zombie movie z komedią, a całość prowadzi do tego, że film jest luźny i nie powoduje strachu. Jest kilka momentów, w których można się pośmiać.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam się do niczego przyczepić. Samara Weaving grająca w filmie Melanie idealnie wcieliła się w swoją rolę. Niedawno mogliśmy podziwiać ją również w horrorze komediowym ,,Opiekunka'' w którym również sobie świetnie poradziła. Steve Yeun również idealnie odnalazł się w roli Dereka.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to dobre połączenie horroru z komedią i co najważniejsze ogląda się z zaciekawieniem. Mi osobiście film się podobał, ale wiem, że znajdą się również i tacy, którym film nie przypadnie do gustu. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 2
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.





niedziela, 29 lipca 2018

Przebudzenie dusz (2017)

Reżyseria: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Scenariusz: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sceptycznie nastawiony co do zjawisk paranormalnych profesor Goodman dostaje pewnego dnia wiadomość od byłego badacza zjawisk paranormalnych Charlesa Camerona. Ten prosi go o pilne spotkanie na które goodman ochoczo się wybiera gdyż jest jego wielkim fanem. Gdy dociera na miejsce Charles prosi go o podjęcie próby wyjaśnienia trzech spraw, którymi on niegdyś sam się zajmował. To właśnie one spowodowały, że Cameron zaprzestał negować moce naprzyrodzone. Profesor ochoczo przyjmuje wyzwanie i po kolei spotyka się z trzema osobami, które rzekomo miały kontakt z duchami. Każde z nich dzieli się z Goodmanem swoją historią, lecz mężczyna nie daje wiary w to co słyszy. Jednak wkrótce będzie musiał zmienić swoje zdanie.

Moja Opinia: ,,Przebudzenie duszz'' swoją premierę miało w 2010 roku na deskach teatru. Jednak powodzenie sztuki doprowadziło do tego, że duet reżyserski Jeremy Dyson i Andy Nyman postanowili stworzyć własny scenariusz filmowy i podjęli się również wyreżyserowania własnego pomysłu. Nad filmem zachwycali się prawie wszyscy krytycy filmowi wystawiając mu same pozytywne recenzje, nazywając go nowym obliczem kina grozy. Jak jest w rzeczywistości ???

Przejdźmy może do konstrukcji filmu. Bazuje ona początkowo na konwencji paradokumentu, lecz z czasem przechodzi do klasycznych metod kręcenia. Fabuła przedstawia nam trzy historie połączone wspólną metawarstwą. Poznamy między innymi ochroniarza ze szpitala psychiatrycznego, który w swojej pracy zetknął się z duchem dziewczynki, młodego i niespełna rozumu chłopaka, który wracając samochodem przez las potrącił dziwną istotę, oraz samotnego maklera giełdowego, który również miał kontakt z bytem nadprzyrodzonym.
Pomysł na film może i nie jest oryginalny i porusza wątki, które już wiele razy widzieliśmy w filmach ghost story, jednak sposób w jaki duet Dyson i Nyman przedstawili te historie jest naprawdę interesujący.

Realizatorzy odbiegli od zbyt wielkiego gadulstwa w filmie. Skupiają się jednak na tym by trzymać widza cały czas w napięciu. Mają ku temu służyć ciemne scenerie pomieszczeń, w których widz co chwilę ma doszukiwać się zagrożenia. Ta ciemność jednak opasana jest zwykle mrugającym światłem lub latarkami. Całość posiada kilka jump scenek lecz nie wszystkie są udane. Osobiście podskoczyłem raz, jednak film śledziłem z wielkim zainteresowaniem. Duże znaczenie ma również ścieżka dźwiękowa, która idealnie wkomponowała się w całość. Jeśli natomiast chodzi o efekty specjalne to nie mogę się zbytnio do niczego przyczepić. Komputerowo wykreowane duchy czy demony nie wzbudzają większych zatrzeżeń. Choć patrząc na cały film to zdecydowanie za mało pojawiały się one podczas seansu.

Nie można również zapominać że film posiada również czarny humor, który idealnie potrafi rozładować napięcie. W filmie nagromadzonych zostało kilka takich scen, które idealnie wkomponowały się w całość.
Zaskocyła mnie bardzo końcówka, która obróciła moje myślenie o 360 stopni. Jednak patrząc na całość to szkoda że reżyserzy pokusili się o tak ograny motyw, który widzieliśmy już w wielu filmach grozy. Niby zmusza ona nas do wyłapywania drobnych detali i do przemyśleń jednak to wszystko gdzieś już było.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. W roli profesora Goodman możemy zobaczyć samego reżysera czyli Andiego Nymana, który idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również sobie świetnie poradziła.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to jeden z filmów, do których jeszcze raz kiedyś powrócę. Przez cały czas trzyma w napięciu i z ciekawością śledzi się historię, nie powodując przymróżenia oka.

Moja Ocena:
Staraszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 17 czerwca 2018

Downrange (2017)

Reżyseria: Ryhuei Kitamura.
Scenariusz: Ryhuei Kitamura, Joey O'Bryan.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa młodych ludzi jadąc mało uczęszczaną drogą przebija oponę w samochodzie. Nie mogąc wezwać pomocy z powodu braku zasięgu postanawiają sami założyć nowe koło. Jednak ich poczynania przerywają strzały, które zabijają jednego z ich znajomych. Wkrótce zdają sobie sprawę, że stali się żywymi celami dla snajpera. Chcąc się uchronić przed psychopatą ukrywają się za samochodem, który stoi na lini strzału, a każdy ich ruch poza obręb auta sprowadzi na nich śmierć.

Moja Opinia: Ryhuei Kitamurę mieliśmy okazję poznać oglądając wyreżyserowane przez niego takie horrory jak ,,Nie przeżyje nikt'', czy ,,Nocny pociąg z mięsem''. ,,Downrange'' swój pierwszy pokaz miał na Festiwalu Filmowym w Toronto, gdzie krytycy mieli podzielone zdania o jego najnowszym filmie. Jak jest naprawdę ???. W mojej opinii film z całą pewnością zasługuję na wzmiankę.

Przejdźmy może do scenariusza. Trzeba przyznać, że jest on prosty i nie posiada zbyt wielu zwrotów akcji. Filmów, które skupiały się na snajperze obierającym sobie na cele ludzi pojawiło się już dość sporo. Jednak mimo prostoty film mnie bardzo zaciekawił i ani przez chwilę nie nudził.
,,Downrange'' zaczyna się w dziwny sposób. Od samego początku widzimy głównych bohaterów podróżujących autem. Kitamura bardzo mało czasu poświęcił na to by przybliżyć nam obraz głównych bohaterów. Pierwszy trup pada bardzo szybko i akcja przechodzi do tego na czym skupiał się będzie film. Mi osobiście to nie przeszkadzało gdyż horrory mają to do siebie, że często posiadają nudny początek i dopiero w drugiej połowie filmu się rozkecają.

Bardzo fajnym pomysłem było obsadzenie akcji na totalnym pustkowiu, gdzie snajper ma dobre pole do działania. Ukryty na drzewie, gdzie nikt go nie może dostrzec oddaje śmiertelne strzały w kierunku głównych bohaterów. A ci nie mogąc nigdzie uciec zmuszeni są ukryć się za samochodem, z którym pozostaną prawie do końca filmu.
Fabuła skupia się głównie na tym by znaleźć rozwiązanie z tej nietypowej sytuacji. Pomimo licznych prób przechytrzenia snajpera zawsze to on wygrywa. Zresztą można dostrzec, że nie chodzi mu o to by jak najszybciej ich powybijać. Czerpie on bowiem chorą rozkosz z przedłużania ich męki.
Przez te zagrania film nieustannie trzyma w napięciu i ochoczo śledzimy losy młodych ludzi, trzymając za nich kciuki.

Film Kitamury gatunkowo został zaliczony do thrillera i horroru, jednak jeśli biorąc pod uwagę całość do bliżej mu do tego drugiego. A dzieje sie tak głównie przez sceny gore, których pojawia się bardzo wiele. Można by było pomyśleć, że film obierający na główne narzędzie do zabijania broń palną nie będzie budził większych emocji ukazując zakrwawione ubrania po strzale. Tak się jednak nie dzieje. Reżyser skupił się na tym by było brutalnie i krwawo. Już pierwszy trup sugeruje, że tak będzie. Postrzał w głowę spowodował, że kula przeszła na wylot i w ten sam sposób Kitamura kieruje kamerę przechodząc nią przez ranę w głowie ukazując przestrzelony mózg chłopaka.
Chwilę później pada drugi strzał trafiając dziewczynę w oko, która przez długi czas trzyma się na nogach. Nie chcę za dużo spoilerować ale jest naprawdę krwawo. Pojawiają się postrzępione rany, litry wylanej krwii i dużo ludzkiego mięsa.

Jeśli chodzi o aktorstwo to mogłoby być lepiej, jednak aktorzy nie rażą po oczach. Dla większości z nich była to pierwsza pełnometrażowa rola no i wypadli dość dobrze. Szkoda, że reżyser posiadał niski budżet bo myślę, że wtedy film mógłby z całą pewnością zrealizować troszkę lepiej i sprowadzić go do dystrybucji kinowej.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi, akcja jest sprawnie prowadzona i co najważniejsze wielbiciele kina gore będą mieli ucztę dla oczu. Większość z was pewnie nie zgodzi się z moją opinią o ,,Downrange'', jednak póki co filmy Kitamury cały czas trzymają dobry poziom produkcyjny.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 7
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 6

Razem: 62/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






niedziela, 10 czerwca 2018

Revenge (2017)

Reżyseria: Coralie Fargeat.
Scenariusz: Coralie Fargeat.
Produkcja: Francja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 48 minut.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Przystojny i zamożny Richard zabiera swoją kochankę Jen do domu na pustyni, gdzie ma zamiar spędzić z nią kilka upojnych nocy przed przyjazdem jego przyjaciół Stanem i Dimitrim. Mężczyźni nieoczekiwanie przyjeżdżają wcześniej przyłapując Richarda na zdradzie żony. Następnego dnia mężczyzna wyjeżdża na kilka godzin załatwić kilka spraw zostawiając Stana i Dimitra z Jen. Pierwszy z nich gwałci kobietę, a wszystkiego świadom Dimitri nie interweniuje wiedząc co jego przyjaciel robi. Gdy Richard wraca do domu Jen wyznaje mu co zrobił Stan, a mężczyzna obawiając się konsekwencji postanawia pozbyć się dziewczyny. Zrzuca ją z klifu myśląc że pozbył się jej raz na zawsze, lecz Jen pełna walki o życie resztkami sił udaje się do pobliskiej jaskini, gdzie planuje krwawą zemstę na swoich oprawcach.

Moja Opinia: ,,Revenge'' to film w reżyserii debiutującej w pełnometrażowym filmi Coralie Fargeat. Gatunkowo określa się go jako thriller i horror, lecz stanowczo bliżej mu do thrillera. Osadzony został w konwencji rape and revenge czyli pojawia się motyw gwałtu i zemsty. Podobny zabieg mogliśmy podziwiać w filmie ,,Bez litości''. Choć film postał w 2017 roku, to dobiero szerszej grupie odbiorców został pokazany w 2018. Krytycy filmowie ochoczo zachwalali obraz przedstawiony przez początkującą reżyserkę i ja również się do nich przyłączę.

Jeśli chodzi o sam scenariusz to mimo, że czerpie dużo z innych filmów to jest spójny i logiczny. Pojawia się niewielka willa pośrodku pustyni. Jedna kobieta, piękna blondynka przedstawiona w różowych odcieniach i lizakiem w ustach, oraz trójkę mężczyzn, prawdziwych samców alfa, którzy jak się dowiadujemy spotykają się by polować na zwierzynę. Fargeat przedstawiła obraz pokazujący jak ludzka krzywda może oddziałowywać na nasze emocje i psychikę pchając nas do zemsty.

Subtelnośći w filmie raczej nie znajdziemy. Momentów w których robi się niedobrze jest wiele i jak na film bazujący na motywie gwałtu jest to zrozumiałe. Uwielbiam sceny gore więc mi to osobiście nie przeszkadzało. Fargeat sprawnie kieruje kamerę na rany głównych bohaterów, które wyglądają na tyle realnie, że oglądając te sceny dostawałem gęsiej skórki. Krew któa leje się litrami z całą pewnością przekroczyła pojemoność czterech ciał no ale mi osobiście brak logiki nie przeszkadzał.

,,Revenge'' to film, który przez cały czas trzyma w napięciu i sprawnie działa na nasze emocje. Stajemy się kibicami kobiety bacznie śledząc każdy jej ruch i kibicując jej w zemście na zawistnych samcach alfa. Choć tak naprawdę w filmie gwałciciel był jeden to pojawia się tu motyw męskiej solidarności, w której to przyjaciele stają po stronie oprawcy i tym samym sprowadzając na siebie krwawą zemstę.

Film bardzo dobrze został przedstawiony wizualnie. Nasycone kolorami kadry są prawdziwą ucztą dla oczu. Wszystko to zostało bardzo dobrze opasane muzyką. Lokalizacja gdzie odbywa się akcja została bardzo dobrze dobrana. Olbrzymia pustynia, a po środku jej niewielka willa, to miejsce skąd nie ma ucieczki i wręcz idealne miejsce na popełnienie takiej zbrodni jakiej dopuścili się głóni bohaterowie.

Jedynie do czego mogę się przyczepić to do czasu twania filmu. Pierwsza połowa filmu rozgrywa się dość monotonnie i troszkę przynudzała, lecz gdy akcja nabiera tępa nie ma czasu na nudę. Dzieje się dużo i akcja zagęszcza się z minuty na minutę.
Również troszkę w filmie brak realizmu. Trudno uwierzyć w to by główna bohaterka spadając z 30 metrów na olbrzymi konar, przeszywający ją na wylot przeżyła to i jak niby nic nie ucierpaiała zdrowotnie. Również postrzał z shotguna daje dużo do myślenia gdyż końcowa zabawa bohaterki z Richardem w kotka i myszkę, gdy ten stracił chyba całą ilość krwi z swojego ciała staje się troszkę przerysowana. Jednak mi to osobiście nie przeszkadzało.

Jeśłi chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Matilda Anna Ingrid Lutz idealnie wcieliła się w rolę pokrzywdzonej Jen. Była bardzo autentyczna co sprawiło, że przez cały film trzymałem za nią kciuki i myślami byłem z nią. Reszta aktórwów również idealnie odnalazła się w swoich rolach.

Kończąc mogę stwierdzić, że obraz przedstawiony przez Coralie Fargeat jest jednym z lepszych filmów dotykających tematyki gwałtu i zemsty. Należy pamiętać, że jest to jej pierwszy pełnometrażowy film i aż strach pomyśleć co w przyszłości zaserwuje nam jeszcze ta dobrze zapowiadająca się reżyserka.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10
Brutalność: 8
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami .


piątek, 25 maja 2018

Stephanie (2017)


Reżyseria: Akiva Goldsman.

Scenariusz: Luke Piotrowski, Ben Collins.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Mała Stephanie od jakiegoś czasu przebywa sama w domu. Nie przejmuje się światowym kryzysem gospodarczym oraz wybuchem epidemii o których dowiaduje się z mediów. Dziewczyna nie jest jednak sama. W sadzie niedaleko jej domu czycha potwór, który coraz częściej pod osłoną nocy wchodzi do domu. Dziewczynka by na niego nie natrafić chowa się po różnych zakamarkach, a gdy ten odchodzi wraca z powrotem do swojej codzienności. Pewnej nocy nieoczekiwanie wracają do niej rodzice co wywołuje wielką radość u Stephanie. Jednak wkrótce cała rodzina będzie musiała stawić czoła potworowi, którego nie jest łatwo przechytrzyć.

Moja Opinia: Akiva Goldsman jest producentem takich horrorów jak ,,Paranormal Activity''. Za kamerą staje rzadko i w swoim dorobku może się pochwalić dwoma serialami, oraz kilkoma pełnometrażowymi filmami. ,,Stephanie'' to jego debiut w reżyserowaniu horrorów i jeśli mam być szczery to wyszło mu to średnio.
Choć film miał premierę w 2017 roku, to dopiero niedawno trafił do szerszej dystrybucji pojawiając się na platformie VOD.

Niewątpliwie największym plusem filmu jest fabuła, która na tle innych horrorów jest wręcz perfekcyjna. Poznajemy kilkuletnią Stephanie, która z nieznanych nam przyczyn mieszka sama w domu z rozkładającymi się szczątkami jej brata. Nie wiemy też czemu nie próbuje ona szukać pomocy na zewnątrz. Z czasem dowiadujemy się, że powodem jest potwór, który zamieszkuje obszar niedaleko jej domu i często pod osłoną nocy grasuje w jej domu. Od mediów dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym i wybuchu epidemii. I tu zapala się lampka. Dowiedziawszy się tego byłem prawie święcie przekonany, że potworem którego dziewczynka tak panicznie się boi jest zombiee. Niestety myliłem się. Scenarzyści jednak nie śpieszą się z tym by rzucić nam jakikolwiek trop lub podpowiedź byśmy mogli sami dojść do tego o co w tym wszystkim chodzi.
A widzimy jedynie świat bazując na informacji jakich dowiadujemy się od wesołej i uroczej dziewczynki Stephanie. Sprawiło to, że pokusiłem się nawet o myśl, że cały ten potwór to wytwór jej dziecięcej wyobraźni, ale powrót jej rodzicó szybko rozwiał te rozważania.

Uwielbiam filmy, które mają w sobie nutę tajemniczości i nie wszystko jest rzucane odrazu na tacę. Jednak jestem prawie pewien, że nikt z was oglądających nie wpadł na rozwiązenie problemu w pierwszyej połowie filmu. Powrót rodziców dostarcza nam nowych informacji. Widzimy, że matka dziewczynki ma dziwne ślady na brzuchu, a ja automatycznie połączyłem to z szalejącą na świecie epidemią. Znów jednak moje przypuszczenia były niepoprawne.

Jednak film posiada również wady. Pierwszą jaka się wysuwa jest strasznie powolny i nudzny początek. Jeśli mam być szczery to pierwsze 40 minut filmu oglądałem z przymróżeniem oka i nawet wkomponowane w nie ataki domniemanego potwora nie budziły we mnie większych emocji. Akcja stanowczo nabiera tempa dopiero w momencie gdy pojawiają się rodzice Stephanie i to właśnie druga połowa filmu go ratuje.

Producenci również bardzo mało czasu poświęcili na przedstawienie nam zarysu psychologicznego rodziców. Zostali oni wrzuceni do filmu bez jakiegokolwiek zaznajomienia. Przez to ich postacie są nieco nijakie i nie budzą większych emocji. Jako, że nie było czasu na dokładniejsze ich przedstawienie to ich los staje się dla nas obojętny.

Jeśli chodzi o jump sceny to pojawia się kilka lecz na jednej się tylko przestraszyłem. Efekty specjalne też nie budzą większych emocji. Lecz spowodowane to było pewnie niezbyt wielkim budżetem jakim dysponowali producenci.

Aktorstwo nie wypada źle. Shree Croks idealnie odnalazłą się w roli Stephanie. Myślę że zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. W filmie pojawia się również Frank Grillo znany nam z horrorów serii ,,Noc Oczyszczenia''.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to wybitnie dobre kino lecz film w sam raz na wieczorne nudy.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 10
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 11 lutego 2018

Rytuał (2017)

Reżyseria: David Bruckner.
Scenariusz: Joe Barton.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Piątka przyjaciół podczas spotkania postanawia odbyć ostatni wspólny wyjazd. Jeden z nich proponuje wypad w szwedzkie góry, lecz pozostali nie są zadowoleni z tego pomysłu. Gdy mężczyzna ginie w tragicznych okolicznościach, przyjaciele by uczcić po nim pamięć postanawiają jednak wybrać się w owe góry. Gdy docierają na miejsce jeden z nich rani się w kolano i by oszczędzić czas reszta godzi się na pójście skrótem, który prowadzi przez las. Po pewnym czasie mężczyźni zauważają, że w lesie nie są sami.

Moja Opinia: Kolejny wykupiony przez Netflixa horror wyreżyserowany przez Davida Brucknera to w mojej opinii jedna z przyzwoitszych produkcji ostatnich lat. Mimo, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy i może wtórność dialogów nie jest zadowalająca to film ma w sobie coś co nie pozwala oderwać od niego oczu. Szkoda, że film nie trafił do dystrybucji kinowej bo uważam, że horror Brucknera z całą pewnością by zachwycił opinię publiczną.
Reżyser bardzo sprawnie prowadzi nas przez film. Początkowo poznajemy naszych bohaterów i wiemy, że film będzie się opierał głównie na poczuciu winy Luka, który nie obronił swojego przyjaciela gdy ten został napadnięty w sklepie. Jego śmierć skłania go oraz pozostałą trójkę przyjaciół do podróży i oddanie hołdu koledze. Wszystko idzie po ich myśli lecz wszystko się zmienia gdy wchodzą do lasu.
I to właśnie tu Bruckner sprawnie buduje napięcie poprzez podsuwanie nam dziwnych symboli na drzewach, oraz serwując wypatroszone ciało łosia nabite na gałęzie kilka metrów nad ziemią. Lecz dopiero gdy trafiają do opuszczonej leśnej chaty gdzie są świadkami dziwnych wydarzeń chcą za wszelką cenę opuścić las. Jednak nie jest to proste, gdyż się zgubili. Wśród drzew czai się coś co wzbudza w nich niepokój i strach.
Reżyser buduje swój film na trzech motywach. Pierwszym z nim są tajemnicze symbole, które muszą być dziełem człowieka, tajemnicze monstrum, które czai się wśród drzew, oraz motyw tajemniczych snów które zatruwają umysły bohaterów, gdy tylko ci postanawiają zasnąć.
Trochę tego za dużo lecz wszystko jest na tyle sprawnie prowadzone, że nas nie zanudza. Piękne krajobrazy gór, oraz ogromny, ciemny las sprawnie dają poczucie lęku i zagrożenia. Większość akcji dzieje się nocą lecz wszystko na całe szczęście jest na tyle dobrze widoczne, że nie umknie naszemu oku nic.
,,Rytuał'' to nie tylko film o potworze, ale również jest to pełnokrwisty horror, który serwuje nam kilka scen gore. Cieszę się, że Bruckner nie poszedł na łatwiznę serwując nam delikatny dla oka film. Lubię jak w filmach leje się krew i tak też jest. Pojawiają się wypatroszone ludzkie ciała, nabijanie ludzi na gałęzie, oraz inne przyjemne dla fanów kina gore sceny. Lecz nie jest aż tak drastycznie. Wszystko jest na tyle dobrze wyważone by nie wzbudzić w widzu poczucia niesmaku.
Jeśli chodzi o efekty specjalne to nie można się do niczego przyczepić. Potwór, który ukrywa się wśród drzew może nie jest bardzo mocno przerażający to został bardzo dobrze wygenerowany. Odnosiłem wrażenie, że lepiej on by się odnalazł w filmie fantasy, lecz mi zupełnie to nie przeszkadzało. Tak naprawkę widzimy go dopiero w ostatnich dwudziestu minutach filmu. I to właśnie w nich akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Nie chcę za dużo spoilerować, ale zakończenie w mojej opinii jest godne uwagi. To właśnie tu reżyser daje nam do zrozumienia, że by pokonać swój strach trzeba spojrzeć mu twarzą w twarz a to nam da siłę do walki.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to nie ma ich za wiele. O ile dobrze pamiętam jest tylko jedna lecz w moim przypadku się nie sprawdziła. Reżyser większą uwagę skupił na tym by trzymać widza w strachu poprzez tajemniczość owego lasu, serwując przy tym dziwną istotę czającą się wśród drzew, oraz ciemny klaustrofobiczny las.
Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Pojawia się między innymi Rafe Spall grający w filie Luka. Idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również idealnie się spisała.

Kończąc mogę śmiało wam ,,Rytuał'' polecić. Mimo, że wszystko co widzimy w filmie zaczerpnięte jest z innych horrorów to ogląda się to przyjemnie i bez nudy. Bruckner choć nie ma dużego doświadczenia pokazuje, że nie potrzeba wiele by nakręcić dobry horror za niewielkie pieniądze. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 28 stycznia 2018

Veronica (2017)

Reżyseria: Paco Plaza.
Scenariusz: Fernando Navarro, Paco Plaza.
Produkcja: Hiszpania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 45 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Madryt 1991 rok. Piętnastoletnia Veronica mimo wielkiej niechęci zmuszona jest do opieki nad młodszym bratem Antonito oraz siostrami Lucią i Irene, gdyż matka po śmierci ich ojca ciężko pracuje i z tego powodu rzadko bywa w domu. Cała czwórka uczęszcza do szkoły prowadzone przez siostry zakonne. To właśnie w niej Veronica wraz z swoimi dwiema koleżankami Rosą i Dianą urządzają seans z planszą ouija. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Seans przebiega gwałtownie, a w jego trakcie Veronica traci przytomność. Gdy wraca do domu zaczynają mieć miejsce paranormalne zjawiska. Dziewczyna zaczyna nabierać pewności, że stała się ofiarą bytu, który za wszelką cenę chce dorwać również jej rodzeństwo.

Moja Opinia: Paco Plaza jest reżyserem między innymi trzech pierwszych filmów ,,Rec''. Wraz z Fernandem Navarro napisał scenariusz, który oparty jest na prawdziwej historii Estefanii Gutierrez Lazaro, która wraz z znajomymi zorganizowała seans z planszą ouija. Przeważnie większość filmów z podpisem ,,oparte na prawdziwych wydarzeniach'' nie są niczym udokumentowane i są tylko historią, która ma za zadanie przyciągnąć do kina większą rzeszę ludzi. W tym jednak przypadku świadkami powyższej historii byli policjanci wezwani przez Estefanię, która w rozmowie telefonicznej prosiła o szybki przyjazd do jej domu, gdyż ktoś chce ją skrzywdzić. Gdy policja dotarła na miejsce była świadkiem wielu paranormalnych zjawisk. Między innymi rzeczy same spadały z szafek, policjanci odczuwali osłabienie, a zdjęcie Estefanii samoczynnie stanęło w płomieniach.

Najnowsze dzieło Paco Plazy miało swoją premierę na festiwalach filmowych. Zaczął zbierać bardzo pozytywne opinie od krytyków filmowych, jak i zwykłych fanów horroru. Jednak z tego co mi wiadomo film trafił do dystrybucji kinowej tylko w Hiszpanii. Dziwi mnie to, gdyż film jest na tyle dobry, że z całą pewnością na arenie międzynarodowych kin zarobiłby wielką sumę pieniędzy. Mogę również śmiało stwierdzić, że ,,Veronica'' jest jednym z lepszych horrorów ubiegłego roku.

Jak już wcześniej wspomniałem fabuła filmu opiera się niby na prawdziwej historii. Wiadomo jednak, że jak to na horrory przystało wszystko zawsze jest podkoloryzowane i tak naprawdę nie wiadomo ile w tym wszystkim jest prawdy. Tak więc sama fabuła nie zaskakuje niczym nowym, gdyż filmów o podobnej tematyce jest wiele, lecz jest na tyle spójna i dobrze prowadzona, że nie można się do niczego przyczepić.

Plaza również bardzo się postarał by oddać w filmie klimat lat 90-dziesiątych. Barwy filmu, ubiory, samochody i budynki idealnie wkomponowane zostały w jego produkcję. Również rockowa muzyka idealnie oddaje ducha tamtych lat. Bałem się nieco o to jak ludzie zareagują na to, że horror opasany został taką muzyką i to nieraz w takich sytuacjach,gdy napięcie trzymało zenitu. Mi to jednak nie przeszkadzało. Sama ścieżka dźwiękowa jest urozmaicona i idealnie wkomponowana w film.
Reżyser słynie również z przesadyzmu, który lubił poniekąd pokazywać w swoich filmach. Jak to wygląda w tym filmie???.  Więc na początku Plaza trzymał się schematu by próbować wzbudzić w widzach lęk poprzez minimalne środki straszenia. Służyły mu do tego między innymi samoczynnie otwierające się drzwi, spadające rzeczy, czy też mrugające światła. Jednak wraz z rozwojem akcji zaczyna pokazywać się byt, który ściga naszą główną bohaterkę. Nie jestem fanem zbyt mocno wygenerowanych komputerowo zjaw i duchów, jednak w tym filmie demon ścigający Veronicę potrafi wzbudzić lęk i niepokój. Tak więc uważam, że Plaza idealnie wyważył to co chciał pokazać w swoim najnowszym dziele.
Jeśli jednak liczycie na jump sceny to na cały film można zliczyć może z dwie. Nie ma ich wiele, lecz film poprzez swój klimat trzyma w napięciu do ostatnich minut i z zaciekawieniem śledzimy losy młodej dziewczyny wraz z jej rodzeństwem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to ja się niczego nie mogę przyczepić. Wiele osób twierdzi, że Sandra Escacena, grająca tytułową Veronicę kiepsko odegrała swoją rolę. Ja jednak uważam, że jak na początkującą aktorkę poradziła sobie naprawdę dobrze. Wiadomo, że może jej emocje nie były do końca takie jakie powinny być w danym momencie ale nie raziło to po oczach. Reszta aktorów poradziła sobie perfekcyjnie. Najlepiej jednak w swoich rolach odnalazły się dzieciaki.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi i przede wszystkim sprawnie podtrzymuje w napięciu do ostatnich minut.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 4
Oryginalność: 6
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 21 stycznia 2018

Escape Room (2017)

Reżyseria:Will Wernick.
Scenariusz: Noah Dorsey.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Tyler wraz z przyjaciółmi świętuje swoje urodziny. Jego dziewczyna Christen z tej okazji organizuje uochanemu i reszcie ekipy bilety do tajemniczego escape room. Gdy docierają na miejsce wszyscy zostają rozdzieleni i trafiają do innych pomieszczeń. Okazuje się, że aby wydostać się z pokoju muszą rozwiązać szereg zagadek, które z czasem zaczynają zbierać śmiertelne żniwo. Na wydostanie się mają całą godzinę.

Moja Opinia: Will Wernick jest początkującym reżyserem, który w swoim dorobku zawodowym nie spłodził pełnometrażowego filmu. Na swoje barki wziął jeden z najtrudniejszych gatunków filmowych jakim jest horrror. Jednak to zadanie go przerosło.
Do samego filmu podchodziłem z pozytywnym nastawieniem, gdyż zaciekawił mnie trailer, który jak się okazało jest stanowczo lepszy niż sam film.Tak więc polecam obejrzeć tylko zwiastun i na tym zakończyć. Jeśli ktoś z was planuje wybrać się na ten film do kina to stanowczo nie zachęcam. Idzie przebrnąć przez niego do końca, lecz nie ma w sobie nic co mogłoby przykuć naszą uwagę.
Jeśli chodzi o fabułę to niczym nie powala. Motyw grupki przyjaciół, którzy stają się ofiarami tajemniczego mężczyzny pojawiał się na przestrzeni lat tak wiele razy, że przerobiony został na miał i chyba nic już mnie nie zaskoczy.
Scenariusz również nie powala. Dialogi mało spójne, brak logiki w wypowiedziach sprawiają,że po pierwszych piętnastu minutach chcemy zakończyć seans.
Same sceny śmierci pozostawiają wiele do życzenia. Na plakacie widzimy napis ,,Horror inspirowany serią Piła'', lecz w ,,Pile'' sceny śmierci nie pozwalały nam oderwać wzroku od ekranu i trzymały nas w napięciu, a tu jest zupełnie inaczej. Same sceny są mało efektowne. Liczyłem, że inspirując się ,,Piłą'' zobaczę na ekranie drastyczne pułapki i litry lejącej się krwi, a się zawiodłem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to brak słów by określić jak ono było złe. Producenci chyba wyłapali ich na ulicy szczędząc na pieniądzach. Najbardziej jednak boli ich brak emocji w danych sytuacjach. Wręcz idzie się z tego pośmiać.
Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Escape room'' jest filmem na którego szkoda wydać choćby złotówkę. Odradzam wszystkim, którzy chcą się na niego wybrać do kina. Mogę już teraz stwierdzić, że jest to najgorszy film 2017 roku.

Moja Ocena:
Straszność: 2
Aktorstwo 3
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 3
Zakończenie: 4
Brutalność: 4
Oryginalność: 4
Muzyka: 4
Rozrywka: 4
Całokształt: 4

Razem: 37/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 14 stycznia 2018

Piła: Dziedzictwo (2017)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Pete Goldfinger, Josh Stolberg.
Produkcja: Kanada / USA.
Budżet: 10 000 0000$.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:
Opis Filmu: Pięć osób zostaje zamkniętych w starej stodole, z której nie ma wyjścia. Aby się z niej wydostać muszą postępować zgodnie z tym co mówią tajemnicze nagrania znajdujące się wewnątrz budynku. Jednak nie jest to proste gdyż, w każdym pomieszczeniu znajduje się pułapka która po kolei uśmierca uczestników gry. Tymczasem detektywi z wydziału zabójstw Halloran i Keith starają się rozwiązać sprawę morderstw, które łudząco przypominają te popełnione przez Johna Kramera zwanego Jigsawem. Badania wykonane przez patologów ujawniają, że wszystkie poszlaki łączą ich z nieżyjącym już Kramerem i to właśnie on znów rozpoczął krwawą grę.

Moja Opinia: Gdy w 2004 roku do kin została wypuszczona pierwsza odsłona ,,Piły'', nikt się nie spodziewał, że przy minimalnym budżecie film zarobi na siebie bardzo grube pieniądze. Stał się on również jednym z horrorów, które kontynuacje dostarczane są fanom serii co kilka lat. Jednak czy jest to potrzebne ???
Chociaż główny bohater odszedł wraz z trzecią częścią to w każdej kolejnej jego duch wciąż był obecny. W ósmej odsłonie pojawia się również z nowymi maszynkami do torturowania.
Z roku na rok gdy wychodziły kolejne części to zarzucano im coraz to mniej błyskotliwe pomysły na uśmiercanie głównych bohaterów i coraz mocniejsze sceny zgonów. Jako fan kina gore mi osobiście prawie wszystkie części przypadły do gustu.
Tak samo jest z tą. Choć nowa odsłona ,,Piły'' spotkała się z masą złych opinii od krytyków, tak fani uważają ją za jedną z lepszych odsłon. Ja staję również po stronie tych drugich. Nowy film sprawia, że zaczynamy wątpić we wszystko to co wiemy o Johnie Kramerze.
Film podzielony znów został na dwie części. W pierwszej pojawia się piątka nieznających się osób, które budzą sie w opuszczonej stodole z z przykutymi łańcuchami do szyi, musząc walczyć o przetrwanie. Druga część dotyczy śledztwa prowadzonego przez dwójkę detektywów i jest to ta trochę nudniejsza część.
Jeśli chodzi o postać Jigsawa to została ona dobrze zarysowana. Nie jest przedstawiony jako typowy seryjny morderca, gdyż nie torturuję i nie morduję swoich ofiar samodzielnie. Służą mu do tego skonstruowane przez niego zabójcze pułapki i urządzenia. Osobiście podobały mi się sceny mordów. Nie były one jakoś nadzwyczaj mocne w odbiorze, lecz dobrze wyważone by widza nie zniechęciły.
Kolejną mocną stroną filmu jest scenariusz, który może nie jest mocno odkrywczy to jest spójny i trzyma się kupy. Tak naprawdę od początku seansu nie miałem pewności czy tytułowy bohater rzeczywiście żyje i stoi za kolejnymi morderstwami. Mimo prób układania ze sobą elementów układanki to i tak dałem się zaskoczyć zwrotom akcji. Twórcy sprawnie mylili widza kładąc w rolę podejrzanego każdego począwszy od śledczych detektywów, a kończąc na patologów.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie jest może nadzwyczaj dobre, ale nie razi po oczach. Nie pojawiają się na ekranie gwiazdy światowego formatu lecz spowodowane to pewnie było ograniczonym budżetem.
Kończąc mogę śmiało powiedzieć, że ósma część serii jest stanowczo najlepsza ze wszystkich kontynuacji pomijając oczywiście pierwszą część, która jest nie do podrobienia. Film nie nudzi, a trzyma w napięciu i z zainteresowaniem śledzimy losy głównych bohaterów. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 69/100.

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 7 stycznia 2018

Slumber (2017)

Reżyseria: Jonathan Hopkins.
Scenariusz: Richard Hobley, Jonathan Hopkins.
Produkcja: USA, Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:


Opis Filmu: Alice jest cenioną specjalistką zajmującą się zaburzeniami snu. O pomoc do niej zgłasza się rodzina, która nawiedzana jest przez prastarego demona. Paraliżuje on swoje ofiary podczas snu, stając się ich prawdziwym koszmarem i zmusza do agresji. Alice początkowo jest sceptycznie nastawiona do historii przedstawionej przez rodzinę, lecz wkrótce na własnej skórze przekona się, że nie wszystkie zjawiska można naukowo wytłumaczyć.

Moja Opinia: Jonathan Hopkins jest początkującym reżyserem, który na swój pierwszy film obrał jeden z trudniejszych gatunków filmowych jakim jest horror. Zdarzało już się kilkakrotnie, że początkujący reżyserzy, którzy brali się za ten gatunek radzili sobie bardzo dobrze lecz można ich zliczyć na palcach jednej ręki. Jak jest w tym wypadku ???.
Niestety mizernie.

Przejdźmy może wpierw do samej fabuły, która jest najmocniejszą stroną filmu. Nie kojarzę by powstał już jakiś horror, który opierałby się na motywie demona który czerpie energię z paraliżu ludzi w czasie snu. Tak więc Richard Hobley i Hopkins stworzyli ciekawy fundament pod horror, którego niestety nie wykorzystali w całości. Fajnym pomysłem były początkowe wstawki do filmu w których ludzie opowiadają o paraliżu sennym i czarnej postaci, która towarzyszy im w momencie kiedy zasną.
Również udanym  lecz nie do końca wykorzystanym pomysłem było obsadzenie części akcji w placówce, gdzie Alice monitorowała zachowanie całej rodziny.

Słabą stroną filmu niestety jest to, że nawet przez chwile nas nie straszy. Ogląda się go beznamiętnie i nawet gdy reżyser pokusił się o jedną jump scenkę to nic dosłownie nic mną to nie ruszyło. Przez to film nas zanudza i staje się nijaki, wyzbyty emocji.
Kolejną klapą są niskich lotów efekty specjalne. Postać samego demona to jest istna kpina i myślę, że osoba, która się nimi zajmowała powinna więcej tego nie robić. Czarna postać z świecącymi oczami nawet przez chwilę nie wzbudza strachu, a wręcz śmieszy. Sceny, ruszającego się łóżka, oraz przesuwania przedmiotów i zamykających się drzwi też nie robią wrażenia.
Liczyłem na to, że w zakończeniu filmu reżyser pokusi się o dobrą akcję lecz w rezultacie dostałem komedię, i to niestety kiepską. Często końcówki w filmach klasy B są bardziej spektakularne niż tu. W sumie to nic szczególnego się nie działo więc jak ktoś chce wyłączyć film w połowie to może to spokojnie zrobić. Samo zakończenie zasugerowało również, że może pojawić się kontynuacja i myślę, że ktokolwiek się jej podejmie to zrobi to lepiej niż Hopkins.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypadło nijako. Główna bohaterka Alice (Maggie Q) to wyzbyta emocji kobieta, która kariery raczej w świecie filmów nie zrobi. Myślę, że gdyby zostałą uśmiercona już w 10-siątej minucie filmu to nikt by za nią nie tęsknił. Reszta aktorów prócz Lucasa Bonda również wypadła słabo.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Slumber'' jest filmem średnim, do którego już raczej nie powrócę. Nudzi praktycznie od początku do końca. Akcja się nie rozkręca i praktycznie stoi w miejscu. Idzie go obejrzeć lecz nie liczcie na cuda wianki bo ich nie otrzymacie.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 5
Efekty specjalne: 4
Scenariusz: 8
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 6
Rozrywka: 5
Całokształt: 5

Razem: 49/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 24 grudnia 2017

Linia życia (2017)

Reżyseria: Niels Arden Oplev.
Scenariusz: Ben Ripley.
Produkcja: USA.
Budżet: 19 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 48 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Młoda studentka medycyny Courtney powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra. Od tego czasu fascynuje się tym co dzieje się z ludzką duszą po śmierci. W tajemnicy obmyśla niebezpieczny eksperyment do którego angażuje swoich znajomych Jamie'ego i Sophię. Prosi ona ich o to by na minutę zatrzymali jej akcję serca, po czym mają przystąpić do reanimacji. Eksperyment się udaje choć by przywrócić Courtney do życia Sophia wzywa na pomoc Raya, któremu się to udaje. Dziewczyna z zafascynowaniem opowiada o tym co widziała po drugiej stronie, oraz nabywa nowych zdolności, których pozostali uczestnicy eksperymentu zaczynają jej zazdrościć. W tym celu wszyscy prócz Raya poddają się eksperymentowi nie wiedząc że sprowadzają na siebie zagrożenie. Wkrótce cała czwórka będzie świadkami zdarzeń, których nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć.

Moja Opinia: Niels Arden jest doświadczonym reżyserem, który zajmuje się głównie kręceniem seriali. Ma na swoim koncie kilka filmów, lecz ,,Linia życia'' jest pierwszym horrorem, z którym przyszło mu się zmierzyć. Początkowo film miał być kontynuacją pierwowzoru z 1990, lecz ostatecznie stał się jego remakiem.

Przejdźmy wpierw do samego scenariusza, który powstał również w oparciu o pierwowzór. Lecz cieszę się, że Ben Ripley nie ściągnął z niego za dużo bo nie lubię oglądać remaków, które garściami czerpią ze swoich poprzedników. Ta wersja bardziej przypadła mi do gustu choć jestem chyba nielicznym, któremu się to podoba.
Również realizacyjnie film stanowczo się różni od pierwowzoru, który gatunkowo podpinał się pod thriller sci-fi, a Arden poszedł okrężną drogą serwując nam trzymający w napięciu horror, który momentami potrafi nastraszyć. Samych jump scenek da się policzyć na palcach jednej ręki, lecz były dwa momenty w których rzeczywiście się przestraszyłem.
Pytanie tylko komu, która wersja przypadnie do gustu? Jeśli wziąć pod uwagę wersję z 1990 roku, to posiadała ona w sobie magię, melancholię i baśniowość, których nowa wersja została wyzbyta emanując mrokiem, lękiem i strachem.
Oba obrazy więc mimo podobieństw różnią się od siebie co idzie zauważyć od pierwszych minut filmu.
Film posiada również bardzo dobrze zrealizowaną ścieżkę dźwiękową, która w momencie zagrożenia nieźle działa na emocjach.
Minusem filmu są słabo zrealizowane duchy podążające za naszymi bohaterami. Nie są one wygenerowane komputerowo lecz ucharakteryzowane przez kogoś kto się na tym chyba nie zna. W efekcie nie wzbudzają one strachu i wyzbyte są upiorności.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Pojawiła się jedna z moich ulubionych aktorek czyli Nina Dobrew, która idealnie według mojej opinii odnajduje się w każdych rolach. Muszę również wspomnieć o Ellen Page, która idealnie wcieliła się w rolę Courtney. Reszta aktorów również się bardzo dobrze spisała.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że mi odświeżona wersja ,,Lini życia'' bardziej przypadła do gustu. Pewnie dużo osób się ze mną nie zgodzi, lecz każdy ma prawo do swojego zdania. Film nie nudzi, potrafi momentami przestraszyć i trzyma w napięciu od pierwszej minuty. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 26 listopada 2017

Śmierć nadejdzie dziś (2017)

Reżyseria: Christopher Landon.
Scenariusz: Scott Lobdell.
Produkcja: USA.
Budżet: 4 800 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 36 minut.


Opis Filmu: Piękna i znana w akademiku studentka Tree Gelbman zostaje zamordowana w dniu swoich urodzin. W momencie kiedy umiera budzi się na nowo w akademiku przeżywając jeszcze raz ten sam dzień co wczoraj. Dziewczyna uświadamia sobie, że ten dzień już przeżyła prędzej, a w nocy znów spotyka zamaskowanego zabójcę, który na nowo ją morduje. Tree znów budzi się w akademickim łóżku lecz teraz już wie co się wydarzy i będzie chciała za wszelką cenę przeżyć cały dzień do końca by wyjść z pętli czasowej do której z jakiejś przyczyny trafiła.

Moja Opinia: Christopher Landon ma na swoim koncie wyreżyserowanie aż czterech z sześciu części ,,Paranormal Activity''. Jest doświadczonym reżyserem, który głównie bierze na swoje barki kręcenie filmów grozy. W tym roku powraca do nas z horrorem ,,Śmierć nadejdzie dziś'', który niewątpliwie jest jednym z lepszych horrorów ostatnich lat. Oglądając pierwszy zwiastun filmu byłem nim zachwycony i miałem nadzieję, że sam film nie okaże się klapą, tak jak się to dzieje z większością filmów. Na całe szczęście się nie zawiodłem a sam film to swoista mieszanka komedii i horroru nawiązujące do slasherów które uwielbiam.

Landon podszedł do tego filmu na luzie, z przymrużeniem oka. Nie chce nas tylko straszyć, lecz bawi nas docinkami ze strony Tree, czy też jej samym podejściem do śmierci. Młodzieżowa muzyka idealnie oddaje obraz akademickich imprez, a wszystko to wkomponowane w klimat lat 80.

Reżyser bardzo dobrze przedstawia nam mordercę, którego nie jesteśmy w stanie zidentyfikować. Nie da się go przechytrzyć i gdziekolwiek dziewczyna by się schowała to on i tak ją odnajdzie. Wiemy jedynie, że może o być każdy, gdyż Tree żyje rozwiązłym trybem życia, uwodzi żonatych facetów i co najmniej pół akademika mogłaby chcieć ją zabić. Nawet gdy już dowiemy się kto jest zabójcą dziewczyny to i tak na tym się jeszcze nie skończy gdyż zamieszana jest w to jeszcze jedna osoba.
Jeśli ktoś nastawia się na jump scenki to możecie się rozczarować. Jest bodajże jedna scena, która potrafi nieźle przestraszyć, lecz na tym się kończy. Landon bardziej skupił się na tym by trzymać widza w napięciu poprzez śledzenie losów młodej studentki, która z dnia na dzień staje się celem mordercy. Przeplatane to jest wątkami komediowymi, które nieraz potrafią nieźle rozbawić. A bawi tu przede wszystkim podejście młodej dziewczyny do śmierci. Bawią nas jej zachowania, oraz zmiana jaka w niej zachodzi gdy ma na swoim koncie już kilka zgonów.

Począwszy od pierwszej minuty filmu a kończąc na ostatniej mogę stwierdzić, że film nawet przez chwilę nie nudzi. Dzieje się bardzo dużo, a z minuty na minutę akcja wręcz się zagęszcza. Nie trzeba długo czekać za rozwojem akcji, a całość opasana jest idealnie dobraną ścieżką dźwiękową, która świetnie oddaje klimat lat 80- dziesiątych i trzyma w napięciu.
Troszkę drażniło mnie zbyt wielkie podobieństwo do ,,Dnia świstaka'', z którego Landon czerpał garściami jak tylko mógł.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam się do nikogo przyczepić. Idealnie odegrana rola Jessicy Losse wcielającej się w rolę Tree. Idealnie odnalazła się w swojej roli i zapowiada się na znakomitą aktorkę mimo tego, że nie ma na swoim koncie zbyt wielu ról w filmach.

Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że ,,Śmierć nadejdzie dziś'' jest świetną propozycją na wieczór we dwójkę. Nie nudzi, trzyma w napięciu i momentami potrafi też nieźle rozbawić. Mam nadzieję, że Landon jeszcze nie raz nas zaskoczy ciekawym filmem.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10
Brutalność: 3
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 10
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 12 listopada 2017

Opiekunka (2017)

Reżyseria: Joseph McGinty Nichol.
Scenariusz: Brian Duffield.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Bohaterem filmu jest dwunastoletni Cole, do którego pod nieobecność rodziców nadal przychodzi opiekunka. Chłopak jest z tego powodu wyśmiewany w szkole, lecz nie robi to na nim wrażenia gdyż jego opiekunką to nadzwyczajnie piękna licealistka Bee, za którą ogląda się nie jeden facet. Bee wydaje się być dziewczyną idealną. Można z nią porozmawiać o wszystkim, pobawić się czy też zwierzyć ze smutków. Cole jednak postanawia za namową koleżanki sprawdzić co dziewczyna robi w jego domu w momencie kiedy on idzie spać. Chłopak na własne oczy widzi jak Bee wraz z swoimi znajomymi mordują jej nowo poznanego chłopaka i podsłuchuje, że zamierza w jego domu odprawić satanistyczny rytuał.

Moja Opinia: Joseph McGinty Nichol zajmował się głównie kręceniem teledysków sławnych gwiazd. Jednak swoje ambicje jako reżyser pokazał dopiero stając za kamerą filmu ,,Aniołki Charliego''. Flm ten przyniósł mu rozgłos i obecnie ma na swoim koncie wyreżyserowanie wielu filmów. W tym roku powraca do nas z komedio - horrorem, który w mojej opinii jest Netfliksową perełką sięgającą do lat 80= dziesiątych w których slashery grały główne skrzypce w kinach.

Widać, że McGinty nie do końca jeszcze wyzbył się nawyków wyniesionych z kręcenia wideoklipów, co widać bardzo dokładnie od pierwszych minut filmu. Ścieżka dźwiękowa, tempo filmu, oraz napisy które zajmują połowę ekranu to tylko kilka elementów, które w mojej opinii idealnie oddają klimat filmu.

,,Opiekunka'' jednak nie jest horrorem, który będzie miał za zadanie nas straszyć jump scenkami. Jest to film, który miesza horror z komedią. Nie brak w nim krwawych scen gore. Możemy ujrzeć przebijanie głów, podcinanie gardła, postrzał w piersi, wbijanie noży w głowę i tym podobnym momentów, które są typowe dla slasherów. Można  się również pośmiać głównie z tekstów wypowiadanych przez głównych bohaterów. Szczególnie rozbawiła mnie scena postrzelonej w pierś Allison.

Nie podobał mi się natomiast początek filmu, który się dość długo rozkręcał i trochę nudził. Akcja dopiero nabiera tempa w momencie kiedy Bee zabija przyprowadzonego do domu chłopaka. Od tego momentu na ekranie dużo się dzieje i z ochotą śledzi się losy Cola, który po kolei stara się likwidować przyprowadzonych przez opiekunkę znajomych.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do nikogo przyczepić. Judah Lewis doskonale odnalazł się w roli Cola. Mimo młodego wieku zapowiada się na świetnego aktora. Oczywiście pochwały należą się również Samarze Weaving wcielającej się w rolę pięknej Bee. Nie powiem było na czym oko zawiesić i aktorsko pomimo tego, że nie ma na swoim koncie zbyt wielu zagranych ról, to świetnie sobie poradziła. Reszta aktorów również wypadła świetnie.

Kończąc ,,Opiekunka'' jest filmem w sam raz na nudny wieczór. Nie jest to typowy horror, który straszy nas duchami czy innymi potworami. Jest to mieszanka czarnej komedii i horroru, który z ciekawością się ogląda. Ponieważ uwielbiam slashery z lat 80- dziesiątych to ten film wywarł na mnie spore wrażenie. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 2
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)