Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzone miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzone miejsca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2021

Upiory wojny (2020)

Reżyseria: Eric Bress
Scenariusz: Eric Bress
Produkcja: USA
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Pięcioro amerykańskich żołnierzy zostaje oddelegowanych na misję do nazistowskiego zamku. Ich zadaniem jest utrzymanie posiadłości przed atakami nieprzyjaciela. Szybko jednak okazuje się, że nie są sami, a miejsce to skrywa przerażającą tajemnicę. Budynek ten był siedzibą nazistowskiego dowództwa,  które dokonało brutalnego mordu na poprzednich właścicielach. Niespokojne dusze nie mogąc zaznać spokoju krążą po domostwie i z każdym dniem coraz bardziej uprzykrzają życie piątce żołnierzy.

Moja Opinia: Eric Bress ma na swoim kocie kilka dobrze napisanych scenariuszy dla takich filmów jak ,,Efekt motyla'', czy ,,Oszukać przeznaczenie 2''. Prócz swoich zdolności pisarskich posiada również sukcesy w operowaniu kamerą. W 2020 roku powrócił do nas z horrorem opartym na własnym scenariuszu. 

Jeśli chodzi o fabułę to jest bardzo ciekawa. Horrory obsadzone w tematyce wojny ostatnimi czasy są częstym motywem branym na barki przez różnych reżyserów. Wszyscy pamiętamy doskonały film grozy ,,Operacja Overlord'', która dwa lata temu podbijała kina na całym świecie.
Jak wygląda jednak sytuacja w ,,Upiorach wojny''???.
Sam scenariusz wydaje się bardzo prosty. Mamy malowniczy zamek na totalnym odludziu, grupkę żołnierzy mających go bronić i cztery upiorne duchy zamieszkujące budynek. Jednak w gruncie rzeczy oglądając film miałem od samego początku wrażenie, że wszystko co dzieje się w domu jest odbiciem psychicznym wojny, która zostawiła trwały ślad na umysłach naszych bohaterów. Rozwiązanie jest jednak jeszcze bardziej zaskakujące. Bress umiejętnie swoją fabułą bawi się widzem poprzez zupełnie nowe rozwiązania, które wprowadzają go w błąd. Przez to końcówka filmu naprawdę mnie zaskoczyła. 
Całość oplatana jest przemślanymi dialogami, które nie świecą głupotą.

Wizualnie film prezentuje się bardzo dobrze, ale tylko pod względem ujęć, bowiem efekty komputerowe są bardzo kiepskie. Nie wiem czy tak się stało przez niewielki budżet, czy przez nieumiejętne działania grafika, który nadawał upiorności duchom zamieszkującym zamek. Swoim wyglądem nie straszą i psują wizualnie film. Jednak wszystko ratuje znakomita praca kamer, idealne ujęcia mrocznego zamku i idealna gra świateł. Pod tym względem film nadgania nieumiejętne działania efektów specjalnych. 
Bress również jak to większość horrorów pokusił się o straszenie widzów poprzez nagromadzenie kilku ,,jump scare'', które niestety nie do końca mu się udały. Widać, że nie ma doświadczenia w straszeniu widzów tą oklepaną już formą. Osobiście tylko raz lekko się przestraszyłem.
W filmie możemy ujrzeć również dużo krwawych scen, co ucieszyło moje oko. Większość z nich bardzo efektownych i dobrze zrealizowanych.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie mogę się do niczego przyczepić. W mojej opinii cała piątka głównych bohaterów idealnie odnalazła się w swoich rolach. Pojawiło się kilka znanych nazwisk takich jak Brenton Thwaites, Theo Rossi, Kyle Gallner czy Skylar Astnin.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Posiada on wiele wad jak i zalet, ale co najważniejsze nie nudzi. Reżyser poprzez znakomitą konstrukcję scenariusza prowadzi nas przez film, serwując co jakiś czas mocniejsze sceny. Niestety nieumiejętnie straszy nas mało upiornymi zjawami przez co trochę się zawiodłem. Mocną stroną filmu jest zakończenie, które z całą pewnością zaskoczy każdego.

Moja Ocena: 
Straszność: 2
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 4
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8 
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 61/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.
 

wtorek, 2 lutego 2021

Numer 32 (2020)


Reżyseria: Alberto Pinto
Scenariusz: Ramon Campos, Gema R. Neira, David Orea
Produkcja: Hiszpania
Czas trwania filmu: 1 godzina 44 minuty

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jest rok 1976. Rodzina Olmedo składająca się z Manolo, jego żony Candeli, schorowanego ojca i dzieci z czego dwójka jest z poprzedniego małżeństwa Candeli: Pepe i Amparo, oraz jedyny syn Olmeda pięcioletni Rafael przeprowadzają się do Madrytu do świeżo zakupionego mieszkania w starej kamienicy. Mieszkanie 4 lata stało niezamieszkane i znajdują się w nim wszystkie rzeczy byłej właścicielki, która zmarła. Wkrótce Amparo zauważa, że w mieszkaniu zaczynają mieć miejsce dziwne rzeczy. Nastpnego dnia najmłodszy domownik Rafael znika, a zrozpaczonej rodzinie przyjdzie się zmierzyć z duchem, który nie jest wcale przyjaźnie do nich nastawiony.


Moja Opinia: ,,Numer 32'' jest drugim pełnometrażowym filmem Alberta Pinto, który w swoim dorobku ma również czarną komedię z 2017 roku o tytule ,,Zabójczy Bóg''. Film w polskich kinach miał premierę w halloween i był wyświetlany w kinach głównie podczas seansów filmowych. Na całym świecie zyskał dużo przychylnych recenzji, a film sprawdza się na wieczorne wieczory jako straszak.

Jeśli chodzi o scenariusz film jak twierdzą twórcy został oparty na prawdziwych wydarzeniach. Nie jest zbytnio odkrywczy i przedstawia nam historię, która od wielu lat straszy w kinach. Jednak sama jego konstrukcja, jak i przeniesienie na film naprawdę świetnie się sprawdziło.

Jeśli chodzi o stronę wizualną to naprawdę film dobrze się prezentuje. Widać, że Pinto dużo czerpie z takich filmów jak ..Obeczność'' i momentami straszy nawet w ten sam sposób. Hiszpańskie produkując horrory potrafią to robić ze smakiem i od lat potrafią w najlepszy sposób straszyć. W filmie pojawia się dość sporo ,,jump scenek'', które w niektórych momentach naprawdę mnie w solidny sposób przestraszyły. Są one momentami dość gęsto nagromadzone więc miejcie się na uwadze. 
Reżyser bardzo sprawnie operuje również barwą filmu. Obraz jest czysty i nawet sceny przedstawiane w nocy są na tyle dobrze oświetlone, że wszystko przejrzyście widzimy. To samo zjawisko mogliśmy podziwiać również w widowiskach Jamesa Wana. Zaczerpnięć więc jest dość sporo, ale myślę, że jak już od kogoś się uczyć to najlepiej od mistrza w tym fachu.

Kolejną zaletą filmu jest to, że akcja jest bardzo gęsto nagromadzona i dużo się przez to dzieje. Film przez to praktycznie szybko przechodzi do sedna sprawy i co krok zagęszcza fabułę coraz bardziej by widz nie miał czasu na odpoczynek. Nie ma przedłużających się scen i rozwijania wątków nawet w scenach, które mogłyby się o to prosić. Film staje się dzięki temu przyjemny w odbiorze.

Jeśli chodzi o aktorstwo również nie mogę się do niczego przyczepić. Wszyscy aktorzy idealnie odnaleźli się w swoich rolach.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to horror, który potrafi momentami porządnie przestraszyć. Nie nudzi i sprawnie prowadzi nas przez cały film. Minusem jest zakończenie, które jest bardzo proste i nie spełniło moich oczekiwań.

Moja Ocena: 
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 68/100



Podzielcie się swoimi odniesieniami.

niedziela, 29 lipca 2018

Przebudzenie dusz (2017)

Reżyseria: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Scenariusz: Jeremy Dyson, Andy Nyman.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sceptycznie nastawiony co do zjawisk paranormalnych profesor Goodman dostaje pewnego dnia wiadomość od byłego badacza zjawisk paranormalnych Charlesa Camerona. Ten prosi go o pilne spotkanie na które goodman ochoczo się wybiera gdyż jest jego wielkim fanem. Gdy dociera na miejsce Charles prosi go o podjęcie próby wyjaśnienia trzech spraw, którymi on niegdyś sam się zajmował. To właśnie one spowodowały, że Cameron zaprzestał negować moce naprzyrodzone. Profesor ochoczo przyjmuje wyzwanie i po kolei spotyka się z trzema osobami, które rzekomo miały kontakt z duchami. Każde z nich dzieli się z Goodmanem swoją historią, lecz mężczyna nie daje wiary w to co słyszy. Jednak wkrótce będzie musiał zmienić swoje zdanie.

Moja Opinia: ,,Przebudzenie duszz'' swoją premierę miało w 2010 roku na deskach teatru. Jednak powodzenie sztuki doprowadziło do tego, że duet reżyserski Jeremy Dyson i Andy Nyman postanowili stworzyć własny scenariusz filmowy i podjęli się również wyreżyserowania własnego pomysłu. Nad filmem zachwycali się prawie wszyscy krytycy filmowi wystawiając mu same pozytywne recenzje, nazywając go nowym obliczem kina grozy. Jak jest w rzeczywistości ???

Przejdźmy może do konstrukcji filmu. Bazuje ona początkowo na konwencji paradokumentu, lecz z czasem przechodzi do klasycznych metod kręcenia. Fabuła przedstawia nam trzy historie połączone wspólną metawarstwą. Poznamy między innymi ochroniarza ze szpitala psychiatrycznego, który w swojej pracy zetknął się z duchem dziewczynki, młodego i niespełna rozumu chłopaka, który wracając samochodem przez las potrącił dziwną istotę, oraz samotnego maklera giełdowego, który również miał kontakt z bytem nadprzyrodzonym.
Pomysł na film może i nie jest oryginalny i porusza wątki, które już wiele razy widzieliśmy w filmach ghost story, jednak sposób w jaki duet Dyson i Nyman przedstawili te historie jest naprawdę interesujący.

Realizatorzy odbiegli od zbyt wielkiego gadulstwa w filmie. Skupiają się jednak na tym by trzymać widza cały czas w napięciu. Mają ku temu służyć ciemne scenerie pomieszczeń, w których widz co chwilę ma doszukiwać się zagrożenia. Ta ciemność jednak opasana jest zwykle mrugającym światłem lub latarkami. Całość posiada kilka jump scenek lecz nie wszystkie są udane. Osobiście podskoczyłem raz, jednak film śledziłem z wielkim zainteresowaniem. Duże znaczenie ma również ścieżka dźwiękowa, która idealnie wkomponowała się w całość. Jeśli natomiast chodzi o efekty specjalne to nie mogę się zbytnio do niczego przyczepić. Komputerowo wykreowane duchy czy demony nie wzbudzają większych zatrzeżeń. Choć patrząc na cały film to zdecydowanie za mało pojawiały się one podczas seansu.

Nie można również zapominać że film posiada również czarny humor, który idealnie potrafi rozładować napięcie. W filmie nagromadzonych zostało kilka takich scen, które idealnie wkomponowały się w całość.
Zaskocyła mnie bardzo końcówka, która obróciła moje myślenie o 360 stopni. Jednak patrząc na całość to szkoda że reżyserzy pokusili się o tak ograny motyw, który widzieliśmy już w wielu filmach grozy. Niby zmusza ona nas do wyłapywania drobnych detali i do przemyśleń jednak to wszystko gdzieś już było.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. W roli profesora Goodman możemy zobaczyć samego reżysera czyli Andiego Nymana, który idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również sobie świetnie poradziła.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Jest to jeden z filmów, do których jeszcze raz kiedyś powrócę. Przez cały czas trzyma w napięciu i z ciekawością śledzi się historię, nie powodując przymróżenia oka.

Moja Ocena:
Staraszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 3
Oryginalność: 8
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 25 czerwca 2017

Oddział (2010)

Reżyseria: John Carpenter.
Scenariusz: Shawn Rasmussen, Michael Rasmussen.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Opis Filmu: Kristen budzi się na oddziale szpitala psychiatrycznego. Posiniaczona i zdezorientowana nie pamięta nic ze swojego życia i nie ma pojęcia dlaczego tam trafiła. Gdy nastaje noc słyszy dziwne i niepokojące dźwięki dochodzące z ciemności. Z czasem pacjentki zaczynają znikać w tajemniczych okolicznościach, a Kristen za wszelką cenę będzie chciała odkryć co lub kto za tym stoi.

Moja Opinia: Johna Carpentera powinien znać każdy wielbiciel kina grozy. Odpowiedzialny jest chociaż za takie filmy jak ,,Halloween'' (1978), ,,Mgła'' (1980), ,,Coś'' (1982), czy ,,Wioska przeklętych'' z (1995). Ten bogaty już wiekowo mężczyzna ma wielkie serce do horrorów i uznawany jest za mistrza tego gatunku. Jednak niektórzy twierdzą, że po latach 90-siątych każdy kolejny  jego film był coraz gorszy. Jak jest w tym przypadku ???
,,Oddział'' został skrytykowany przez krytyków jak i opinię publiczną, którzy nie zostawili na nim suchej nitki. Według mnie film na to nie zasłużył.

Bardzo źle reżyser przedstawił obraz placówki szpitala psychiatrycznego. Wszystkie horrory sięgające w fabule o ten budynek przedstawiały go bardzo ponuro. Panował tam nieład i bród, który dodatkowo podkreślał obłęd znajdujących się tam pacjentów. Carpenter jednak przedstawił ten budynek bardzo łagodnie, oszczędzając tego by oddać mu choć kawałek grozy i sprawić, że widz z niechęcią by postawił tam stopę. W rezultacie mamy bardzo jasne pomieszczenie, gdzie nawet lekarze nie są straszni.

O wiele lepiej wypadła już sama postać zjawy. W dzisiejszych czasach reżyserzy często idą na łatwiznę i masowo produkują duchy komputerowo, oddzierając je tym z grozy. Często wręcz one nas śmieszą niż straszą. Tu jednak sprawa wygląda inaczej. Carpenter  postawił na charakteryzację zjawy i muszę przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze. Jest o wiele bardziej przerażająca i robi o wiele większe wrażenie. Myślę, że z racji wieku reżyser właśnie chwyta się starych metod straszenia. Dobrze wie, że to właśnie horrory w lat 80 i 90 dziesiątych są uważane za najbardziej przerażające. A trzeba wspomnieć, że wtedy technologia nie była jeszcze tak bardzo rozwinięta i to właśnie charakteryzacje ludzi nas najbardziej straszyły.

John bardzo dobrze stworzył klimat całego filmu. Trzyma nas przez większość czasu w napięciu i sprawnie prowadzi przez film. Muzyka dodatkowo mu w tym pomaga. Gdy tylko na ekranie pojawi się zjawa, efekty dźwiękowe naglę się podgłaśniają i mogą nieraz przestraszyć. Można zarzucić mu, że straszenie muzyką jest tanim kiczem no ale nawet w ,,Obecności'' ta metoda straszenia była wręcz notorycznie wykorzystywana.

Bardzo sprawnie również Carpenter przedstawił aurę tajemniczość w filmie. Sprawnie nas zwodził dając nam liczne powody do tego byśmy uważali, że to z personelem szpitala jest coś nie tak. Prawda okazała się zupełnie inna.
 Jednak końcówka filmu już znów strasznie zaniża poziom. Reżyser dał się porwać oklepanym wytłumaczeniem historii jakie są zazwyczaj przedstawiane we współczesnych horrorach.  Wykorzystał motyw, który wielokrotnie był już wałkowany i wykorzystywany w filmach. Nie chcę zbyt dużo spoilerować, gdyż lepiej samemu się przekonać o tym co mam na myśli.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się niczego przyczepić. Młoda i piękna Amber Heard idealnie wcieliła się w rolę Kristen. Kunsztu aktorskiego nie można jej odmówić gdyż ma na swoim koncie kilka bardzo dobrze zagranych ról.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Nie jest to film, który wielokrotnie sprawi, ze podskoczycie na fotelu, ale nie sprawia nas o nudę.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 5

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 25 grudnia 2016

Blair Witch (2016)

Reżyseria: Adam Wingard.
Scenariusz: Simon Barrett.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: James wraz z znajomymi udaje się do nawiedzonego lasu w celu znalezienia swojej siostry, która zaginęła w nim 16 lat temu. Chodzi tu o dziewczynę, która zaginęła w filmie z 1999 roku. Wyposażeni w GPS-y, kamery i drona wchodzą w las, który z biegiem czasu zmieni się w miejsce, z którego nie ma powrotu. Gdzieś w środku niego czai się wiedźma, która krok po kroku zabiera ze sobą młodych studentów.

Moja Opinia: Adam Wingard bez wątpienia jest doświadczonym w filmy reżyserem. Ma na swoim koncie kilka dobrych filmów takich jak ,,Gość'' czy ,,Następny jesteś ty''. Odpowiedzialny jest również za wyreżyserowanie jednego segmentu z wszystkich części ,,V/H/S''. Jeśli chodzi natomiast o ,,Blair Witch'' to nie już za dobrze. Pamiętam jak jako dziecko obejrzałem pierwszy raz ekranizację z 1999 roku to przez całą noc nie spałem. Z biegiem lat ten film już jednak nie straszył mnie tak jak za młodu. To właśnie ten film otworzył nowe skrzydło dla gatunku horroru. Twórcy filmu wpadli na wspaniały pomysł by nakręcić film w formie tzw paradokumentu czyli filmu kręconego za pomocą kamery, którą trzymali uczestnicy wyprawy. Od tego czasu co roku możemy podziwiać co najmniej kilka horrorów kręconych tą metodą. Wingard idzie jednak krok do przodu i w swoim dziele postanowił użyć również drona, który ostatnimi czasy jest hitem na całym świecie.

Scenariusz nie jest mocną stroną filmu, gdyż Barrett poszedł na łatwiznę i stworzył go bez żadnego efektu ,,wow''. Niczym nie zaskakuje, jest oklepany jak w większości dzisiejszych horrorów. Dialogi są słabe i niespójne.
Całość rozgrywa się w tym samym lesie co w pierwszej części. Widzimy olbrzymi las, który za dnia jest dla wszystkich przyjaznym miejscem, a w nocy staje się piekłem dla osób się w nim znajdującym. Uwielbiam filmy umiejscowione w takich miejscach i z niecierpliwością wypatruję ich.

Produkcja jednak stanowczo różni się od tej którą mogliśmy podziwiać 17 lat temu. Nie widzimy już na okrągło przestraszonych twarzy studentów, a zagrożenia nie musimy sobie wyobrażać, gdyż w tej części wiedźma strasząca w lesie jest już widoczna. Wszystko dzieje się intensywniej i bardziej krwawo. Plusem jest to, że reżyser nie odszedł za daleko od akcji jaka miała miejsce w ,,Blair Witch Project''. Zrobił  to Joe Berlinger tworząc ,,Księgę Cieni'' czyli drugą część za co otrzymał masę krytyki.

Niektórych fanów pewnie to podzieli, gdyż klimat jaki tworzyła pierwsza część nie jest już w żadnym stopniu podobny do tego, który ukazuje nam Adam. Akcja nie jest mozolna przez co atmosfera grozy się stanowczo zmienia. Ci, którzy jednak nudzili się odnajdą w tej części o wiele więcej akcji i scen, które w zależności od widza mogą go przestraszyć. Nagromadzonych jest kilka jump scenek, ale nie będę tracił na nie czasu, gdyż mnie one nie przestraszyły. Brakuje w nim podstawowego składnika jakim jest poczucie grozy. Postacie wyskakujące zza krzaka, czy unoszące się w górę namioty nie wzbudziły we mnie zupełnie nic.
Przeszkadzała mi trochę zbyt mocno trzęsąca się kamera, w której wraz z nastaniem akcji i ucieczki uczestników nic nie można było dostrzec.

Końcówka filmu to już jednak gra na efektach specjalnych. Po tylu latach pierwszy raz możemy ujrzeć jak wygląda wiedźma strasząca w lesie. Wygenerowana komputerowo przypomina jednak bardziej jednego ducha, którego mogliśmy podziwiać w Tropicielach Mogił. Nie straszy i nie podnosi ciśnienia. Jednak końcówka oceniając całość w mojej ocenie jest najlepsza.

Jeśli chodzi o aktorstwo to jest ono na średnim poziomie. Nie razi jednak zbyt mocno i nie powoduje, że mamy chęć wyłączyć film.
Kończąc sequel nie był nikomu do szczęścia potrzebny. Nie jest ani zły ani dobry. Powrót do korzeni jednak nie wystarczy by stworzyć ciekawy horror, a takich powstaje coraz mniej.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 5
Efekty specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 30/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 16 października 2016

Las Samobójców (2016)

Reżyseria: Jason Zada.
Scenariusz: Nick Antosca, Sarah Cornwell, Ben Ketai.
Produkcja: USA.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sara wyjeżdża do Japonii w celu odnalezienia swojej siostry, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Wszystkie poszlaki wskazują, że zaginiona była ostatnio widziana w owianym złą sławą ze względu na popularność wśród samobójców lesie Aokigahara. Chęć odnalezienia siostry sprawia, że Sara zbocza z trasy i gubi się w lesie. Kobieta nie podejrzewa, że wkraczając do lasu  ściągnęła na siebie gniew udręczonych dusz.


Moja Opinia: Film Jasona Zady był moim głównym celem od momentu kiedy ujrzałem pierwszy zwiastun. Zapowiadał się on bardzo dobrze. Lecz rzeczywistość okazała się juz znacznie gorsza. ''Las Samobójców'' jest filmem, który ma w sobie wszystkie elementy jakie mogliśmy podziwiać w innych filmach tego gatunku. Przedstawiona została historia owianego złą sławą lasu Aokighara, który jest głównym celem osób borykających się z problemami współczesnego świata. Popełniają w nich samobójstwa, a ich ciała nieraz przez wiele lat nie zostają przez nikogo odnalezione. Polecam obejrzeć na youtubie filmy z wypraw do tego lasu, gdzie ludzie przemierzając las odnajdują ludzkie zwłoki. Film Jasona Zady był pierwszym horrorem w tym roku wypuszczonym do dystrybucji kinowej. Sam reżyser nie ma na swoim koncie zadnych perełek filmowych, i tą produkcją tez nie bardzo udało mu się otworzyć drzwi do świata kina.
W filmie mozna odnależć klimat azjatyckich i japońskich fimów grozy, lub nieudany miks ''Blair Witch Project'' W mojej ocenie film jest w sobie bardziej thrillerem niż horrorem.

Produkcja kuleje od samego początku. Poznajemy historię sióstr bliźniaczek, które łączy telepatyczna więź. Gdy jednej dzieje się coś złego to druga to czuje. I to właśnie w ten sposób Sara pojawi ła się w Japonii. Ubrudzona błotem biega od drzewa do drzewa, rozglądając się dookoła. Jest to film bez większego przekazu, a jedynie co straszy to las i historia z nim związana.

Nie ma w filmie ani jednej scenki, która by mogła nas choć przez chwilę wbić w fotel. Scenariusz jest na tyle przewidywalny, że nawet małe dziecko  jest wstanie przewidzieć zakończenie każdej akcji. Oglądając go nudziłem się od samego początku, a wysoki budżet w mojej opinii został przeznaczony na to by wcielić w główną rolę gwiazdę ''Gry o Tron'' czyli Natalię Portman . Jednak to nie poskutkowało gdyż nawet ona nie potrafiła podnieśc rangi tak kiepskiego filmu.

Sama historia lasu budzi niepokój i jest dobrym materiałem na horror, ale nie w wykonaniu Zady, który nie potrafił z niego wykrzesać odrobiny grozy. Myślę, że jego głównym motorem napędowym była chęć zarobienia na nim dużej sumy pięniędzy. Poniekąd mu się to udało, gdyz zarobki z biletów kilkakrotnie przewyższyły budżet.

Aktorstwo nawet z wykorzystaniem Natalie Porman nie jest zadowalające, i nie powoduje, że utożsamiamy się z główną bohaterką. Reszta obsady również nie wypada na jej tle zachwycająco.

Film mogę tylko i wyłącznie polecić po to by zapoznać się z historią lasu. Nie znajdziecie w nim za dużo elementów horroru, i nie spowoduje on, że będziecie chcieli kiedykolwiek do niego powrócić. Na bardzo nudny wieczór mogę go jednak polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 5
Efekty Specjalne: 5
Aktorstwo: 5
Zakończenie: 6

Razem: 26/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 22 listopada 2015

Blair Witch Project (1999)

Reżyseria: Daniel Myrick, Eduardo Sachez.
Scenariusz: Daniel Myrick, Eduardo Sachez.
Produkcja: USA.
Budżet: 60 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Heather Donahue, Michael C. Williams i Joshua Leonard są studentami szkoły filmowej. Wpadają na pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego o lokalnej legendzie - wiedźmie Blair, która ponoć zamieszkuje okoliczne lasy niedaleko Burkittesville. Wyposażeni w kamery 16 mm, Hi8 i magnetofon DAT wyruszają na wyprawę. Przed zapuszczeniem się w lasy Black Hills w poszukiwaniu faktów odwiedzają okolicznych mieszkańców, pytając o wydarzenia związane z legendą sprzed sześćdziesięciu lat. Jak się okazuje, nie do końca jest ona obca ludziom. Jak twierdzi większość z nich - starają się oni unikać wchodzenia zbyt głęboko w nawiedzony las. Trójka reżyserów pojawia się w okolicznym lesie i rozpoczyna poszukiwania. Z początku wszyscy dobrze się bawią, szukając materiału do nagrań. Jednak wyprawa przestaje być zabawna, kiedy studenci uświadamiają sobie, iż nie są w stanie odnaleźć drogi do pozostawionego przy drodze samochodu. Prześladowani niepokojącymi odgłosami, zagubieni i zmarznięci wpadają w panikę. W nocy, dzień po tym jak wszyscy powinni wrócić z wyprawy, Josh nagle znika bez śladu. Rok później policja odnajduje w lesie torby z kamerami, należące do zaginionej trójki, której nigdy nie odnaleziono. Jedynie nagrany materiał ujawnia tajemnicę, co naprawdę wydarzyło się w lesie Black Hills.

Moja Opinia: Pierwszy raz Blair Witch Project obejrzałem kilka lat temu i wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Reżyserzy stworzyli horror found footage, który w końcówce XX wieku zgromadził do sali kin miliony ludzi na całym świecie. Wszystko jednak było dobrym chwytem marketingowym, który polegał na rozpuszczeniu wiadomości, że obraz Daniel Myricka i Eduarda jest zapisem prawdziwych nagrań, znalezionych przez policję w okolicach lasu Black Hills. Ludzie oglądając wtedy film byli przerażeni i wielu z nich opuszczała sale kin nie mogąc dotrwać do końca seansu. Dzięki tym działaniom promocyjnym horror został uznany za jeden z najbardziej dochodowych, niezależnych horrorów wszech czasów. Jednak w obecnych czasach gdy prawda wyszła na jaw, film ten już nie budzi tak wielkich emocji i często staje się obiektem krytyki.

Już wiele razy wspominałem, że uwielbiam horrory paradokumentalne i właśnie z takim mamy tu do czynienia. Sam pomysł na film był bardzo dobry. Krążyło wiele legend o wiedźmie z Blair więc to była tylko kwestia czasu kiedy ktoś znajdzie sposób na przedstawienie jej historii. Reżyserzy wprowadzają nas do filmu krótkimi wywiadami z mieszkańcami Burkittsville. Przeprowadza je trójka studentów, którzy w filmie mają takie same imiona i nazwiska jak w rzeczywistości. Miało to wzbudzić u widza autentyczność owego nagrania i wzbudzać strach i lęk..

Gdy akcja wkracza do lasu pojawia się kolorowy obraz jesiennej aury. Tak jak na początku nie wkurzała mnie kamera, która notorycznie wprawiana była w drżenie przez osobę, która musiała ją dzierżyć, to później gdy akcja się zagęszcza i studenci wpadają w przerażenie praca z kamerą staje się nie do zniesienia. Obraz notorycznie się zamazuje, a kamera lata na wszystkie strony.  A wszytko za sprawą dziwnych odgłosów, które dobiegają w nocy z lasu. Bohaterowie słyszą płacz dzieci, oraz ludzkie kroki, lecz w otchłaniach nocy niczego nie potrafią dostrzec. Gdy to wszystko się nasila trójka studentów postanawia znaleźć drogę powrotną, lecz gdzie się nie ruszą to tej drogi i tak nie znajdą.

Pomysł reżyserów był bardzo prosty. Chcieli za dnia pokazać jak najwięcej dialogów i problemów z odnalezieniem drogi powrotnej. Natomiast w nocy postanowili dać kilka stłumionych odgłosów dobiegających z różnych stron lasu. Jeśli macie nadzieje na jakieś efekty specjalne, to niestety ich nie odnajdziecie. Jest to jednak usprawiedliwione bardzo niskim budżetem, który im na to nie pozwolił. Widzimy jedynie dziwne symbole zwisające z gałęzi drzew, czy stosy kamieni ułożone przed namiotem, gdy bohaterowie się przebudzą. W filmie nie odnajdziemy również jump scenek, które w dzisiejszych czasach są modne dla horrorów paradokumentalnych. Straszyć ma nas klimat, oraz dźwięki dochodzące z głębi lasu. Miałem nadzieję, że w końcówce można będzie więcej zobaczyć, lecz zostałem zawiedziony. Akcja nie do końca została wytłumaczona i to w dużej mierze mnie najbardziej wkurzyło. Jeśli chodzi o aktorstwo to nie będę się wypowiadał, gdyż nie było tak źle.  Tak czy inaczej jak na lata 90-siąte trzeba przyznać, że film nie jest wcale taki zły. Serdecznie mogę wam go polecić!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

niedziela, 18 października 2015

Last Shift (2014)

Reżyseria: Anthony DiBlasi.
Scenariusz: Anthony DiBlasi, Scott Piley.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Opis Filmu: Jessica Loren stawia się na swój pierwszy dyżur na starym posterunku. Ponieważ wszyscy inni policjanci przenieśli się już do nowego budynku, kobieta poproszona przez sierżanta musi zostać przez noc by popilnować niebezpiecznych substancji znajdujących się w budynku. Samotna swój czas zabija na czytaniu książki i oglądaniu pomieszczeń. Sytuacje komplikuje pojawienie się się bezdomnego, którego zmuszona jest zamknąć w areszcie. Wkrótce kobieta zdaję sobie sprawę, że nie jest samotna na posterunku, gdyż skrywa on duchy rodziny Peymonów, którzy to zabili jej ojca. Zmuszona zostaje do samotnej walki z złośliwymi duchami.

Moja Opinia: Anthony DiBlasi ma na swoim koncie kilka udanych horrorów takich jak ,,Cassadaga'' czy ,,Dread''. Z niecierpliwością czekałem na ten horror, gdyż czytałem o nim przychylne komentarze i myślę, że sam się do nich przyłączę. Mimo, że reżyser nie dysponuje wielkim budżetem, to potrafi stworzyć horror, który jest znacznie lepszy niż nawet te które dysponowały 20 mln USD.

Bardzo dobrym pomysłem było obsadzenie akcji w budynku posterunku. Jest on doskonale oświetlony i przez to obraz jest bardzo wyraźny. Biel wręcz nieraz razi po oczach, ale idzie się do niej przyzwyczaić. Mimo, że pomieszczeń w posterunku nie ma wiele, to reżyserowi udało się z całą pewnością wykorzystać urok każdego z nich. Akcja początkowo rozgrywa się powoli. Nie mamy pojęcia tak naprawdę o czym to będzie horror. Śledzimy każdy ruch Jessiki z ciekawością co za chwilę się wydarzy. Początkowo myślałem, że akcja będzie związana z bezdomnym, któy pojawił się na posterunku. Byłem prawie pewny, że skrywa on jakąś tajemnicę i to właśnie z nim młoda pani policjant będzie musiała się zmierzyć. Moje podejrzenia jednak były błędne. To co skrywają mury komisariatu to coś o wiele gorszego. Są to bowiem duchy rodziny Peymonów, którzy to przetrzymywali i zabijali dziewczyny na swoim ranczu. Nie są one przyjazne i po kilku minutach filmów zaczynają dawać oznaki swojej obecności.

Początkowo widzimy tylko samoczynnie otwierające się szafki i mruganie światła, lecz z biegiem czasu te zjawiska zaczynają się nasilać. Kobieta zaczyna widzieć zjawy, latarka sama się unosi w powietrzu czy krzesła zaczynają się samoczynnie przesuwać. Mimo, że porucznik Loren miała kilka razy okazję uciec widząc te zjawiska, to jednak postanowiła zostać by wykazać się w oczach sierżanta. Nie chciała ulegać strachowi i dziwnym zjawiskom. Postawia więc sprawdzić z czym tak naprawdę ma do czynienia.

Sama charakteryzacja zjaw została idealnie dopasowana. Nie są to szkarady wygenerowane komputerowo i to jest znacznym plusem filmu. Nagromadzonych jest w filmie kilka jump scenek, które nie powiem bo potrafiły mnie troszkę nastraszyć.

Jeśli chodzi o zakończenie to przyznam się, że nie spodziewałem się tego co zobaczyłem. Byłem wręcz pewny, że akcja potoczy się inaczej, a tu proszę miłe zaskoczenie. Z całą pewnością jest to wielkim plusem bo przeważnie zakończenia w horrorach są do przewidzenia.

Może aktorów tu nie ma za wielu, ale porucznik  Jessika Logan czyli Juliana Harkavy idealnie wcieliła się w swoją postać. Do ideału troszkę ,,Last Shift'' brakuje lecz mogę wam go bardzo serdecznie polecić. Polecam oglądać w nocy przy zgaszonym świetle!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 8
Zakończenie: 10

Razem: 42/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami:)



sobota, 29 sierpnia 2015

Szubienica / The Gallows (2015)

Reżyseria: Chris Lofing, Travis Cluff.
Scenariusz: Chris Lofing, Travis Cluff.
Produkcja: USA.
Budżet: 100 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 27 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Po dwudziestu latach od tragicznego wypadku, do którego doszło w niewielkim miasteczku podczas szkolnego przedstawienia, uczniowie szkoły postanawiają ponownie wystawić feralną sztukę, aby w dość niefortunny sposób uczcić rocznicę tragedii. Szybko przekonują się jednak, że do pewnych rzeczy lepiej nie wracać.

Moja Opinia: Trzeba przyznać, że trzeba mieć szczęście by tak jak Chris Lofing i Travis Cluff podpisać kontrakt z jedną z najlepszych wytwórni filmowych czyli Warner Bross. Nie wiem dokładnie co takiego osoby z tej dystrybucji dostrzegli w tym obrazie zrealizowanym za marne 100 000 dollarów i w dodatku były to pieniądze ze zbiórki przyjaciół. Ja nic szczególnego w tym filmie nie zauważyłem, choć po zwiastunie liczyłem na coś więcej. Jednak często bywa, że dwu minutowy zwiastun jest o wiele lepszy od samego filmu. Tak jest właśnie w tym przypadku.

,,Szubienica'' opowiada historię czwórki licealistów: Reese, Pfeifer, Ryana i Cassidy, którzy to postanawiają nie dopuścić do kompromitacji ich przyjaciela Reese, który ma zagrać główną rolę w sztuce. W tym celu udają się do szkoły by zniszczyć scenę i nie dopuścić do spektaklu.  W 1993 roku chłopak o imieniu Charlie miał zagrać główną rolę w tej samej sztuce, lecz podczas przedstawienia doszło do wypadku w którym chłopak poniósł śmierć przez powieszenie na szubienicy. Gdy przyjaciele trafiają do szkoły zaczynają mieć miejsce dziwne zjawiska, które żadne z nich nie potrafi wytłumaczyć. Wkrótce zdadzą sobie sprawę z tego, że nie są sami w szkole, gdyż ściga ich duch Charliego. Podąża za wszystkimi bohaterami i po kolei ich eliminuje. Po jakimś czasie dowiadujemy się, że jego głównym celem jest Reese, który okazuje się być jego synem.

Przejdę najpierw do minusów. Bardzo lubię filmy kręcone z ręki lecz w tym wypadku mamy do czynienia z lataniem kamerą na prawo i lewo. Często obraz jest mało wyraźny co bardzo denerwuje. Kamera wiecznie drży przez co są zamazane kontury osób pojawiających się w filmie.
Również próby wywołania strachu mogą budzić śmiech. Film był reklamowany w telewizji i internecie jako jeden z najstraszniejszych horrorów roku, a tu proszę mamy do czynienia bardziej z komedią. Reżyserzy próbowali wykorzystać jump scenki, lecz im się to nie udało. W efekcie tego tylko raz lekko drgnąłem lecz jeśli myślicie, że film będzie trzymał cały czas w napięciu to się mylicie.
Kolejnym minusem jest postać samego ducha Charliego. Jest on tak mocno wygenerowany komputerowo, że wręcz nie budzi strachu, Nie ma się co dziwić, że jego postać jest nijaka, gdyż budżet nie pozwolił na ulepszenie jego sylwetki.

Przejdźmy teraz do plusów. Niewątpliwie na pochwałę zasługuje klimat, który do końca filmu wprawia w odpowiedni nastrój. Widzimy mroczne, szkolne korytarze, które są bardzo dobrze oświetlone lampą z kamery. Gdy akcja zbliża się ku końcowi pojawia się czerwone oświetlenie, które daje włączony alarm przeciwpożarowy. To również sprawia wrażenie lęku i  daje niesamowity obraz rozgrywających się akcji.
Kolejnym plusem jest zakończenie, które mnie zszokowało. Akcja nagle odwraca się o 360 stopni i poznajemy szczegóły dotyczące jednej z bohaterek filmu. Nie chcę za dużo spoilerować lecz  zakończenie naprawdę jest bardzo dobre.
Na sam koniec pozostawię aktorstwo, które również wypadło przyzwoicie. Panowie dposkonale odnaleźli się w swoich rolach. Paniom poszło troszkę gorzej lecz naprawdę nie jest źle.
,,Szubienica'' jest średnim horrorem lecz nie jednym z najgorszych w tym roku. Jeśli nastawiacie się na dobry horror to nie radzę oglądać, lecz jeśli chcecie zabić nudę to z całą pewnością przebrniecie do końca seansu. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie 8

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

niedziela, 12 lipca 2015

7500 (2014)


Reżyseria: Takashi Shimizu.
Scenariusz: Craig Rosenberg.
Produkcja: Japonia, USA.
Budżet: 3 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: 12 maja z lotniska Vista Pacific w Los Angeles odlatuje lot numer 7500 zmierzający do Tokio. Dziesięć godzin podróży ma przebiegać rutynowo, jednak gdy samolot dociera nad wody Pacyfiku, zaczynają dziać się nadprzyrodzone
zjawiska.



Moja Opinia: Takarashi Shimizu niewątpliwie należy do grona reżyserów, którzy mają pojęcie o reżyserowaniu horrorów. Jest bowiem twórcą słynnej ,,Klątwy'', która uważana jest za jeden z najstraszniejszych horrorów. ,,7500'' niewątpliwie jest o wiele gorszy niż sama ,,Klątwa'', lecz warto zwrócić na niego uwagę. Całość została nakręcona w 2011 roku, lecz musiało minąć trochę czasu by w 2014 roku wpuścić film do kin. Niestety w Polsce nie mogliśmy tego zaobserwować.


Trzeba przyznać, że jak na horror mamy bardzo ciekawą fabułę. Cała akcja rozgrywa się we wnętrzu samolotu lecącego do Tokio. Jeden z pasażerów ukrywa w walizce lalkę związaną z japońskimi wierzeniami na temat życia po śmierci. Gdy samolot znajduje się nad wodami pacyfiku dochodzi do silnych turbulencji. Wkrótce po tym mężczyzna przewożący lalkę umiera, a na pokładzie zaczynają pojawiać się dziwne zjawiska, których żaden z pasażerów nie potrafi wytłumaczyć.


Miałem już przyjemność oglądać horrory, których akcja rozgrywa się na pokładzie samolotu i uważam, że obraz Takashi Shimizu jest jednym z najlepszych. W internecie można znaleźć dużo informacji o tym, że film jest beznadziejny itd. Jednak każdy ma swój gust i mi akurat film się podobał. Początkowo akcja toczy się powoli. poznajemy historię pasażerów poczynając od pasażerów i kończąc na pilotach i stiuardesie. Każdy z bohaterów ma jakieś problemy i można zauważyć, że nikt kto znajduje się na pokładzie nie jest szczęśliwy. Dziwne to jednak widocznie tak zakładał scenariusz. Nie znajdziecie tu wielu scen po których podskoczycie, lecz całość trzymała mnie w zaciekawieniu i lęku. O ile dobrze pamiętam była tylko jedna scena w której się przestraszyłem. Zjawy, które czają się na pokładzie samolotu są niewidoczne więc nic ciekawego nie zobaczycie. Pojawia się tylko cień, który porywa jedną ze stiuardes.

Bardzo precyzyjnie zadbano o oświetlenie, które bardzo przeszkadza w niektórych filmach. Udźwiękowienie również nie jest najgorsze no i co najważniejsze za scenariusz odpowiada twórca ,,Nieproszeni goście'' czy ,,Uśpieni''. Aktorstwo jest dość przyzwoite więc nie będę się czepiał. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



wtorek, 7 lipca 2015

Udręczeni 2 / The haunting in connecticut 2: Ghosts of Georgia (2013)

Reżyseria: Tom Elkins.
Scenariusz: David Coggeshall.
Produkcja: USA.
Budżet: 9 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 40 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Produkcja stanowi kontynuację obrazu Udręczeni z Virginią Madsen w roli głównej. Oryginalne dzieło przedstawiło historię małżeństwa, które przeprowadza się wraz z dziećmi do starego domu w Connecticut. Wkrótce bohaterowie wchodzą w kontakt z siłami nadprzyrodzonymi, skupiającymi się na ich nastoletnim synu. Nowe dzieło przedstawia losy innej rodziny, której życie zmienia się w koszmar po przeprowadzce do Georgii. Małżonkowie Andy i Lisa odkrywają, że nie są jedynymi mieszkańcami z pozoru idealnego domu.



Moja Opinia: Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy gdy dowiedziałem się Udręczonych 2, była taka, że myślałem, że będzie przedstawiał dalsze losy rodziny Matta lecz się myliłem. Obraz Toma Elkinsa przedstawia ponoć znów historię opartą na faktach lecz znacząco różni się od tej przedstawionej w pierwszej części. Przy napisach końcowych nawet ukazane są zdjęcia przedstawiające rodzinę, której te wydarzenia się przytrafiły. Nie wiem czemu, ale ta część bardziej mi się spodobała, chociaż tak naprawdę ta produkcja biorąc pod uwagę konstrukcję jest znacznie gorsza. Każdy ma swój gust i pewnie nie każdy się ze mną będzie zgadzał.

Bardzo dobrze reżyser obrał lokalizację miejsca akcji. Mamy mały domek, który sąsiaduje z olbrzymim lasem gdzie znajduje się wiele duchów. Same duchy są o wiele lepiej wygenerowane niż w poprzedniej części. Wyglądają straszniej i jako tako realistycznie. Bardzo spodobał mi się duch murzynki o białych oczach. Idzie spostrzec, że reżyser ma bardzo dobre obycie w świecie grozy
Fajnie został przedstawiony klimat. Początkowo wszystko rozgrywa się w blasku słońca, a druga połowa przedstawia obraz nocy i ciemnych pomieszczeń domu i pobliskiego lasu. Elkins starał się kombinować i stworzył jedną nietypową scenę dla filmów o duchach. Chodzi mi o scenę w której kobieta zostaje podwieszona do sufitu za dziwne liny wychodzące z jej ust.
Jak to w horrorach bywa zakończenie przeplatane jest nagromadzeniem wielu efektów specjalnych. Nie budzą one większych emocji bo to wszystko widziałem w różnych filmach. Aktorstwo nie jest tragiczne lecz kilka osób bym wyrzucił z planu. Pojawia się między inny Chad Michael Murray znany nam prędzej z ,,Domu woskowych ciał''. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 35/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami:)





piątek, 19 czerwca 2015

Jako w piekle tak i na ziemi / As Above, So Below (2014)

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Pod ulicami Paryża kilometrami ciągną się katakumby, wieczny dom dla niezliczonych dusz. Kiedy zespół badaczy zapuszcza się w ten niezbadany labirynt kości, miasto umarłych odkrywa przed nimi swój mroczny sekret. Horror "Jako w piekle, tak i na ziemi" to podróż przez szaleństwo i terror, wdarcie się głęboko w ludzką psychike. To odkrycie, że każdego z nas ścigają jego własne demony.

Moja Opinia: Film Johna Ericka Dowdle to kolejny film paradokumentalny przedstawiający katakumby Paryskie. Twórca takich filmów jak ,,Diabeł'' czy ,,Kwarantanna'' przedstawia nam obraz, który był tak głośno nagłaśniany, że skołoniłem się go obejrzeć.
Młoda naukowiec Scarlet postanawia wraz z znajomymi kontynuować poszukiwania kamienia filozoficznego zapoczątkowane przez jego zmarłego ojca. W tym celu przybywa do Paryża gdzie pochowany jest Nicolas Flamel odkrywca owego kamienia. Po odczytaniu wskazówek z jego nagrobka młoda naukowiec i jej znajomi trafiają do pobliskich katakumb. Po przekroczeniu ich bram wszystko ulega zmianie. Mają tu miejsce nadprzyrodzone zjawiska, które wprawiają bohaterów w obłęd. Czy uda im się wytrwać i wyrwać się z bram piekieł??? Zapraszam do oglądania.
Filmy kręcone z ręki są trudnym przekazem dla większego grona odbiorców. Często trzęsąca się kamera przeszkadza w oglądaniu, tu jest podobnie. Lubię filmy kręcone jako paradokumenty, ale tylko wtedy gdy obraz jest w miarę statyczny. Bardzo dobrym pomysłem było umieszczenie fabuły w paryskich katakumbach. Jest to miejsce tajemnicze, owiane legendami i co najważniejsze mroczne i klaustrofobiczne. Już samo to miejsce budzi lęk i strach. Reżyser posłużył się też znanymi sposobami straszenia. Gdy ma się coś pojawić przed kamerą, leci niepokojąca muzyka i wtedy coś wyskakuje. Troszkę widzę podobieństwo do filmu ,,Katakumby'' lecz ta produkcja jest o wiele lepsza. Szkoda, że twórcy nie wykorzystali wątku samego piekła. Przedstawiony pod ziemią jego obraz daje poczucie niedosytu, a same sceny mało urzeczywistniają je. Im niżej schodzą tym pojawia się więcej zjaw, które mają powiązanie z głównymi bohaterami. Im bliżej jest końcowi tym latarki zaczynają prawie nie świecić, telefony nie działają czyli typowe sceny filmowe, które gdzieś już widzieliśmy. Plakat promujący film, również nie należy do udanych. Brak pomysłów na niego spowodował, że twórcy poszli na łatwiznę polegającą na symbolizowaniu odwróconej wieży Eiffla, która ma wskazywać drogę do piekła. Przeszkadzało mi w filmie oświetlenie, przez które nieraz widz nie mógł niczego ciekawego ujrzeć. A przecież było co pokazać. Aktorzy wydają się być bardzo sympatyczni. Ich gra jest raczej średnia, lecz nie razi. Szkoda tylko, że reżyser nie wziął się za film wykorzystując normalne techniki kręcenia ukazujące obraz statyczny. To o wiele lepiej by ukazało klimat tego mrocznego miejsca. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 8
Zakończenie: 6

Razem: 35/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 14 czerwca 2015

Nightlight (2015)

Opis Filmu: Grupa osób gra w specyficzną grę nazywającą się "Nighlight". Polega ona na wykonywaniu niebezpiecznych i niejednokrotnie ryzykownych zadań pod osłoną nocy z wykorzystaniem latarki. Na miejsce swojej kolejnej rozgrywki, wybierają las , którego mroczna legenda głosi, że każdy kto wejdzie w nocy do lasu, już z niego nie wyjdzie. Po pewnym czasie okazuje się, że legenda jest prawdziwa...
Pięć osób. Jedna gra. Zero szans na przeżycie.

Moja Opinia: Scott Beck i Bryan Woods nie są nikomu znanymi reżyserami, a ich produkcje zazwyczaj okazują się gniotami. W tym przypadku jest nieco inaczej. Film ,,Nightlight'' to film kręcony w formie paradokumentu czyli mamy typowy dla straszaków film kręcony prosto z ręki.
Pięcioro znajomych postanawia udać się do owianego legendą lasu w celu zagrania w nietypową grę, która polega na robieniu niebezpiecznych rzeczy z użyciem latarek. Jedną z nich jest ucieczka ze sztafetą przed nadjeżdżającym pociągiem oraz gra w chowanego. Jak głosi legenda las jest miejscem, w którym ludzie przychodzą, żeby umrzeć. Ten kto do niego wejdzie już żywy nie powróci. Bohaterowie na własne oczy przekonają się, że to nie tylko plotki roznoszone przez mieszkańców a rzeczywistość, z którą będą musieli podjąć walkę.
Film troszkę nawiązuje do ,,Blair Witch Project''. Jest las, dziwne symbole, lecz są duchy nie wiedźmy. Bohaterowie tak naprawdę wcale nie chcieli się przekonać czy owy las jest nawiedzony, chcieli się tylko zabawić. Jak to w filmach bywa jedyną deską ratunku są telefony, a bohaterowie mając tylko jeden psują go co jest wręcz absurdalnym posunięciem. Kto normalny pozwoliłby na to aby kolega wyrzucił telefon w gęste zarośla i mało tego nie gniewał się na niego???  Film bardzo szybko się rozkręca. Najpierw poznajemy historię Ethana, który popełnił samobójstwo w tym lesie a później rozpoczyna się akcja właściwa. Fabuła naprawdę zasługuje na pochwałę. Ciemny las, szelest krzaków, gasnące światła latarni oraz sam kościół wprawiają nas w klaustrofobiczny klimat, który z uwagą chcemy śledzić. Kolejnym plusem jest nadmiar zjawisk paranormalnych, które mają miejsce w lesie i znajdującym się tam kościele. Fajnie został ukazany wątek, w którym widzimy, że gdziekolwiek i w którąkolwiek stronę bohaterowie podążą to zawsze wrócą w to samo miejsce. Zabiegów jest takich jeszcze wiele jak np. światła które to właśnie wprowadzają znajomych w błąd. Jest kilka momentów, które rzeczywiście mogą przestraszyć Zakończenie to majstersztyk. Kiedy mamy wrażenie, że akcja się kończy to reżyser na nową z nią powraca i ukazuje poruszającą się po lesie kamerę nagrywającą bohaterów. Gra aktorska jest na średnim poziomie ale nie przeszkadza na tyle by ocenić ten film dobrze. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 6
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 9

Razem: 38/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



czwartek, 11 czerwca 2015

Tropiciele mogił / Grave Encounters (2011)

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Lance Preston i jego ekipa łowców duchów "Grave Encounters" - telewizyjnego reality show, postanawiają, nakręcić jeden z odcinków w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym w Collingwood, gdzie na przestrzeni lat, dochodzi do niewyjaśnionych zjawisk. W dobrym imieniu telewizji, postanawiają zamknąć się w tym miejscu na jedną noc, licząc na zbadanie wszelkich zjawisk paranormalnych i możliwość nagrania ich na kamerze. Szybko zauważają, że budynek jest więcej niż nawiedzony, jest żywy i nie zamierza kogokolwiek wypuścić.
 

Moja Opinia: ,, Grace Encounters'' jest kolejnym filmem który wykorzystuje patent konwekcji paradokumentalnej. Muszę przyznać, że produkcja należy do jednych z udanych. Na pochwałę zasługują głównie The Vicious Brothers czyli reżyserzy filmu.  Fabuł jednak wydaje się bardzo prosta.Otóż ekipa telewizyjna postanawia zamknąć się na noc w starym szpitalu psychiatrycznym, aby nakręcić materiał o zjawiskach paranormalnych. Kiedy ekipa zagłębia się w dalsze rejony szpitala zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ekipa będzie musiała stawić czoła duchom, które nie są wcale przyjaźnie do ludzi.
Niektórzy mogą uważać, że film bardzo przypomina słynny ,, The tunnel '', w którym mieliśmy również do czynienia z ekipą telewizyjną i nawet podobnym motywem przewodnim. Jednak film znacznie się różni. W filmie zostało nagromadzonych dużo momentów, które mają przestraszyć widza, a tym samym zaciekawić go na tyle, aby wytrwał do końca. Na początku oglądamy wywiady ze świadkami, którzy doświadczyli złych mocy zamieszkałych w budynku. Widzimy tu troszkę podobieństwo do,, Blair Witch Project ''. Bardzo dobrze reżyser przedstawił pomieszczenia w szpitalu. Są one zakurzone, ciemne i klaustrofobiczne co wpływa na naszą wyobraźnie. Szpital jest miejscem, z którego nie ma ucieczki. Którymkolwiek bohaterzy podążą korytarzem to i tak nie dotrą do wyjścia. Trudno mi uwierzyć, że produkcja oparta jest na faktach. Myślę, że jest to chwyt, który ma zachęcić widza do obejrzenia produkcji. Aktorstwo w filmie nie razi więc doczepić się nie mogę. Wkurzała mnie troszkę dziewczyna, która oprócz krzyczenia nie potrafiła nic innego. Jednak film jest warty uwagi!.

Moja Opinia:
Straszność: 8
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8

Razem: 38/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami  :)