Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filmy 2018. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 marca 2021

Tumbbad (2018)

Reżyseria: Rahi Anil Barve, Adesh Prasad
Scenariusz: Mitesh Shan, Adesh Prasad, Rahi Anil Barve, Anand Gathi
Produkcja: Indie, Szwecja
Czas trwania filmu: 1 godzina 44 minuty.

Opis Filmu: Sarkar jest podstarzałym mężczyzną mieszkającym w rezydencji mieszczącej się w miasteczku Tumbbad. Opiekę nad nim sprawuje Jyoti, która liczy na to, że za czynną służbę panu zostanie obdarowana złotą monetą, którą ten jej obiecał. Kobieta prócz tych obowiązków ma dwójkę synów, oraz opiekuje się starszą kobietą. Chłopcy mają zakaz zbliżania się do swojej babci, która budzi w nich strach. W miasteczku krąży legenda, że rezydencja Sarkara skrywa ogromny skarb, którego nikomu jeszcze nie udało się odnaleźć. Bogactwa te pragnie odnaleźć starszy syn kobiety Vinayaka Rao, jednak śmierć młodszego brata krzyżuje mu plany. Wraz z matką opuszcza Tumbbad przysięgając jej, że nigdy tu nie wróci. Jednak piętnaście lat później Vinayaka łamie przysięgę i wraca do miasteczka. Wkrótce jego poczynania sprowadzą na niego gniew Hastara, ukochanego syna bogini dobrobytu.

Moja Opinia: Indyjskie horrory coraz częściej brane są na warsztat przez wielu reżyserów. Tak też jest w przypadku Adesha Prasada, wraz z Rahim Anilem Barve, którzy na swój debiutancki film obrali horror ,,Tumbbad''.  
Hindusi prowadzą nas przez legendę Bogini Dobrobytu, która sprowadziła na świat ponad 160 milionów bóstw. Jednak jej ukochanym synkiem był pierworodny Hastar, który swoją chciwością chciał zawładnąć wszystkie bogactwa świata. Nie spodobało się to innym bóstwom, które go zaatakowały i próbowały się pozbyć. W obronie jego stanęła matka, która postanowiła go ukryć w swoim łonie. 
Jak widzimy scenariusz jest bardzo mocną stroną filmu. Jest bardzo dobrze przemyślany i sprawnie prowadzi widza przez cały film. Został podzielony na trzy przestrzenie czasowe dzięki czemu poznajemy Vinayaka jako młodego chłopca, później jako mężczyznę, a na sam koniec jako ojca próbującego przekazać tajemnicę bogactwa swojemu synowi. 

Wizualnie ,,Tumbbad'' prezentuje się zaskakująco dobrze pomimo, że od samego początku produkcji wszystko opóźniało jego realizację. Producenci przez niewielki budżet przez długi czas szukali lokalizacji nietkniętej przez współczesną cywilizację by nie musieć jej tworzyć od podstaw. Jednak nie obyło się bez zbudowania na potrzeby filmu miasteczka przylegającego do świątyni Bogini Dobrobytu, które swoją drogą wygląda znakomicie. Produkcji zależało również na tym by film w całości nakręcony został podczas monsunu, lecz pogoda plotła im figle. Nie padało na tyle często, że zmuszeni byli wspomagać się sztucznym deszczem. To właśnie w dużej mierze pogoda opóźniła film o ponad 120 dni. 
Kolejnym sprawdzonym motywem jest charakterystyka Hastara, nad którą każdego dnia trzeba było poświecić prawie 7 godzin. Trzeba przyznać, że budzi on wizerunkowo grozę i  potrafi przestraszyć. Również łono, które on zamieszkuje zostało stworzone przez charakteryzatorów co również sprawia, że jestem pod wrażeniem filmu.

Gatunkowo film można przypisać do baśni i horroru. Tego drugiego gatunku jednak w całości odnajdziemy więcej. ,,Tumbbad'' jednak nie stara się straszyć widza oklepanymi metodami typu ,,jump scare''. Tak więc nie liczcie, że podskoczycie na kanapie. Napięcie i grozę budują tu znakomicie ucharakteryzowane postacie Hastara czy też babci. Dwójka reżyserów pokusiła się również o jedną mocniejszą scenę urywania ręki, która również świetnie wypadła.

Aktorsko film wypada bardzo przyzwoicie. Rzadko kiedy oglądam hinduskie filmy tak więc żadnego z przedstawionych w filmie aktorów nie znam.

Kończąc dla miłośników horroru w baśniowym klimatem mogę ten film polecić. Nie jest to horror, który każdemu przypadnie do gustu, ale w mojej opinii jest jednym z lepszych jakie ostatnio udało mi się obejrzeć. Nie nudzi, dużo się dzieje i posiada bardzo ciekawy klimat.

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7 
Brutalność: 4
Oryginalność: 9
Muzyka: 7
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 70/100


Podzielcie się swoimi odniesieniami.




niedziela, 14 października 2018

Apostoł (2018)

Reżyseria: Gareth Evans.
Scenariusz: Gareth Evans.
Produkcja: USA, Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 2 godziny 10 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Thomas Richardson odwiedza rodzinny dom gdzie dowiaduje się, że jego siostra została porwana przez religijną sektę, która żąda okupu za jej uwolnienie. Zdeterminowany by ją uwolnić udaje się na niewielką wyspę zamieszkiwaną przez ową sektę. Prowadzi ją charyzmatyczny prorok Malcolm, który by chronić swoją organizację gotowy jest na okrutne i brutalne środki zwalczania wszelkich problemów pojawiających się w osadzie. Thomas wkrótce odkrywa, że wyspa nie jest tylko zwykłym miejscem zamieszkanym przez sektę, a czymś o wiele więcej....

Moja Opinia: Garetha Evansa mogliśmy poznać przy takich filmach jak ,,V/H/S'' czy też filmie akcji ,,Raid''. Mając na swoich barkach jeden horror postanowił wyreżyserować oparty na swoim scenariuszu horror ,,Apostoł''. Sam film został dość ciepło przyjęty przez krytyków, lecz znalazło się również grono osób, które nie pozostawiły na obrazie Evansa suchej nitki.

Przejdźmy wpierw do fabuły, która przedstawia bardzo ciekawą historię. Dostając na temat przewodni filmu sektę, może na pierwszy rzut oka się nam wydawać, że będzie można przewidzieć to co pojawi się na ekranie. Poznajemy historię tego jak trzech mężczyzn trafia na niezamieszkaną przez nikogo wyspę i udaje się im podporządkować matkę naturę by dawała im dobre zbiory. Od tego czasu próbują nawracać na swoją stronę ludzi, którzy ochoczo przybywają na wyspę by móc wieść lepsze życie. Pierwsza połowa filmu zupełnie nie przypomina horroru, a mroczny thriller, który wraz z biegiem czasu zmienia się w brutalny film grozy.

Znakomicie film został przedstawiony pod względem wizualnym. Mroczny las, a w nim niewielka osada znakomicie się prezentują. Również udźwiękowienie zasługuje na pochwały. Muzyka choć prosta bardzo dobrze się spisuje w scenach gdy pojawia się się zagrożenie.

Film jak na produkcje ,,Netflixa'' jest dość brutalny. Przez ponad dwie godziny seansu zostało nagromadzonych kilka scen gore, które naprawdę robią wielkie wrażenie. Krew leje się strumieniami, a same sceny w niektórych momentach potrafią wzbudzić niesmak. Wielu osobom nie przypadło to do gustu twierdząc, że był to zbędny zabieg, który psuje klimat filmu, lecz ja tak nie uważam. Same sceny choć mocne to w sytuacji gdy mają przejść do sedna, kamera zjeżdża by nie przesadzić. W mojej opinii wszystko zostało poprawnie wyważone.
Nie myślcie jednak, że prócz krwawych scen i wątku sekty na tym się kończy. Pojawia się również wątek miłosny, czy relacje jakie panują między rodzeństwem.

Jeśli chodzi o aktorstwo wszystko wypadło bardzo przyzwoicie. Aktorzy idealnie wypadli w swoich rolach. Na pierwszy plan wysuwa się tu główny bohater czyli Thomas. Wcielił się w jego rolę Dan Stevens, który w całym swoim aktorskim dorobku nigdy nie zagrał źle. W swojej roli odnalazł się znakomicie. Również na uwagę zasługuje Michael Sheen, którego mogliśmy ujrzeć w roli proroka Malcolma.

Kończąc śmiało mogę wam polecić nowy horror od Netfliksa. Początkowo byłe sceptycznie nastawiony do filmu, gdyż horrory wychodzące z tego studia nie robiły na mnie większego wrażenia, lecz w tym przypadku jest inaczej. Evans przedstawił niebanalną i ciekawą historię, która trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Film choć trwa długo gdyż ponad dwie godziny to nawet na chwilę mnie nie zanudził. Akcja dynamicznie się rozwija i nie ma przez to czasu na nudę.
Serdecznie polecam!

Moja Ocena: 
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 8
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 73/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 2 września 2018

Dziedzictwo: Hereditary (2018)

Reżyseria: Ari Aster.
Scenariusz: Ari Aster.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 2 godziny 6 minut.


Opis Filmu: Annie Graham przeżywa śmierć swojej matki, która nieoczekiwanie zmarła. Jest to dla niej bardzo ciężki okres ponieważ nie utrzymywała z nią  dobrych kontaktów. Jej mąż Steve i syn Peter nie rozpaczają z tego powodu, lecz dla jej córki Charlie jest to cios, gdyż babcia ją rozpieszczała. Jednak Charlie nie jest zwykłą dziewczynką. Nie ma znajomych a jej zachowanie niepokoi rodziców. Pewnego dnia Peter zabiera siostrę na imprezę, a w drodze powrotnej dochodzi do tragedii w której ginie Charlie. Wkrótce w domu Grahamów zaczyna dochodzić do serii niewytłumaczalnych zjawisk.

Moja Opinia: Ari Aster w świecie reżyserskim znany jest głównie z kręcenia kilkuminutowych filmów. Jako pierwszy pełnometrażowy film obrał sobie horror, który jest bardzo ciężkim gatunkiem do wyreżyserowania. Na jego potrzeby stworzył scenariusz i przeniósł go na ekrany kin. Tym samym otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery, gdyż film został jednoznacznie okrzyknięty przez krytyków ,,Arcydziełem współczesnego horroru''. Na całym świeci film zbiera same pozytywne recenzje i myślę, że ma szanse okazać się najlepszym horrorem 2018 roku. Nic dziwnego, że film jest tak dobry. Studio filmowe A24 z którego wyszedł słynie praktycznie z samych dobrych filmów więc i tu nie mogło być inaczej.

Przejdźmy może wpierw do fabuły, gdyż przedstawia bardzo ciekawą historię. Fabuła jest swoistą mieszanką filmów o opętaniu, chorobie psychicznej czy też jest zwykłym dramatem. Owszem motywy bardzo już przejedzone przez świat horrorów, ale sposób w jakim reżyser przedstawił historię znacznie odbiega od współczesnych filmów grozy. Zastosowane częste zwroty akcji budują napięcie, które Aster dawkuje nam w taki sposób, by przez cały film czuć uczucie niepokoju i lęku. Dostajemy począwszy od pierwszych minut filmu wiele wskazówek, które z czasem trwania filmu łączą się w całość więc oglądajcie bardzo uważnie.
Tak jak wspomniałem wyżej film można podzielić na dwa gatunki, z którego pierwsza część jest dramatem. Widzimy tragedię jaka dotyka rodzinę Grahamów. Annie najpierw traci matkę, później córkę i przez to oddala się od swojego męża i syna popadając w paranoję.  A ta przeradza się w chęci skontaktowania się ze zmarłą córką.
Tu właśnie przeskakujemy już do typowego horroru, który na dobre rozpoczyna się w chwili próby komunikacji z zmarłą Charlie.

Realizacyjnie film został przedstawiony fenomenalnie. Piękne zdjęcia opasane różnymi trikami operatorskimi potrafią zaskoczyć. Nagłe przejście nocy w dzień czy też początkowa scena, w której miniaturkowe pomieszczenia zbudowane przez główną bohaterkę przechodzą w rzeczywistość naprawdę robią wrażenie. Całość połączona została idealną ścieżką dźwiękową, która w sytuacjach zagrożenia potrafi wywołać niepokój.

Jeśli ktoś jednak myśli, że podczas filmu będzie podskakiwał na fotelu przez nagromadzone jump sceny to jest w błędzie. W filmie nie ma ani jednej takiej sceny, a Aster bardziej skupił się na tym by wzbudzać strach przez klimat jaki został przedstawiony w filmie.
Szkoda, że reżyser nie pokusił się o kilka takich scen gdyż jestem akurat zwolennikiem takiej metody straszenia widza i często daję się nabrać na takie efekty.
Jeśli chodzi natomiast o postacie duchów to nie ma jakiś większych rewelacji. Komputerowo wygenerowane zjawy pojawiają się co jakiś czas lecz nie wzbudzają jakiś większych emocji. Przez cały seans leje się też trochę krwi i momentami naprawdę sceny mocniejsze potrafią wzbudzić zniesmaczenie. Chodzi mi o scenę podcinania szyi pod koniec filmu.

Jeśli chodzi o aktorstwo film wypada pod tym względem rewelacyjnie. Toni Collette idealnie wcieliła się w rolę Annie. Nic w tym dziwnego, gdyż uważana jest za jedną z najlepszych aktorek i żadna rola nie jest dla niej problemem w zagraniu. Idealnie w swojej roli odnalazła się również Milly Shapiro wcielająca się w rolę Charlie. Mimo, że to jej pierwsza rola to odnalazła się w niej idealnie. Reszta aktorów również trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Zgodzę się z tym, że jest to niewątpliwie póki co jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Znajdą się pewnie osoby, którym ten obraz nie przypadnie do gustu lecz w mojej opinii każdy miłośnik kina grozy powinien ten film na swojej liście odhaczyć.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 10
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 10
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 79/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL


niedziela, 22 lipca 2018

Ghostland (2018)

Reżyseria: Pascal Laugier
Scenariusz: Pascal Laugier
Produkcja: Francja, Kanada
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Flmu: Pauline Keller wraz z swoimi dwiema córkami Elizabeth i Verą przeprowadzają się do starego domu odziedziczonego po ciotce. Gdy docierają na miejsce do ich domostwa wdziera się dwójka psychopatów, z którymi Pauline stacza walkę w wyniku której zabija włamywaczy. Kilka lat później Elizabeth jest znaną pisarką zajmującą się pisaniem horrorów. Mieszka wraz z swoim mężęm i synkiem w dużym mieście, podczas gdy jej matka i chora umysłowo siostra dalej mieszkają w domu w którym zgotowano im piekło. Pewnego dnia do Beth dzwoni Vera, która prosi ją o pomoc. Kobieta nie mogąc dodzwonić się do matki udaje się do nich, gdzie zastaje siostrę w fatalnym stanie. Jednak wkrótce się przekona, że piekło, które przeszły kilka lat temu wcale się jeszcze nie skończyło, a zło tylo czekało na powrót Beth do domu.

Moja Opinia: Pascala Laugiera mieliśmy okazję poznać jako bardzo dobrego reżysera horrorów. Ma na swoim koncie takie filmy jak ,,Szepty w mroku'', ,,Martyrs: Skazani na strach'' czy ,,Człowiek z Cold Rock''. Po kilu latach przerwy ogłosił, że powraca z nowym filmem jakim jest ,,Ghostland''. Film wpierw wyświetlany był na różnych festiwalach filmowych, gdzie dostawał same pozytywne opinie. Zdobył również kilka ważnych nagród, lecz nie odbyło się również bez skandali bowiem jedna z aktorek a mowa o Taylor Hickson pozwała firmę produkcyjną a zanechanie bezpieczeństwa na planie. Podczas kręcenia jednej ze scen szkło przecięło twarz młodej aktorki, w wyniku czego zostało jej założonych kilkadziesiąt szwów a niestety skończyło się to wielką blizną na jej twarzy. Po tym incydencie producenci nie byli pewni czy wypuścić film do dystrybucji kinowej, lecz na szczęście tak się stało.

Przejdźmy może wpierw do scenariusza, którego jest również autorem sam Laugier. Może i jest on prosty lecz przedstawia historię bardzo oryginalną i nie brakuje w nim żadnych luk. Historia jest prowadzona w staranny i płynny sposób, a dialogi nie kuszą się o głupotę.
Cieszę się, że Pascal nie każe nam długo czekać na rozwój akcji. Film bardzo szybko przechodzi do sedna historii co mi się bardzo spodobało. Nie lubię jak historia zbyt długo rozciąga się w czasie, a tu proszę wystarczy kilka minut i już mamy pierwsze trupy.

Film ma również swój niepowtarzalny klimat. Ciemne pomieszczenia domostwa w połączeniu w bardzo dobrze ucharakteryzowanym domostwem, w którym można znaleźć pełno porcelanowych lalek potrafi naprawdę wzbudzić lęk. Klimat jest tak niepowtarzalny, że nie trzeba do filmu podchodzić z niewiadomo jak wielkim zapałem, i tak zatrzyma cię przy ekranie. Całość została opasana kilkoma jump scenami więc na fotelu kilka razy można podskoczyć.

Kolejnym wielkim atutem filmu jest umiejętne wyprowadzanie widza w pole. Film ma tak dobrze przedstawioną historię, że my oglądając kilka razy zostaliśmy w profesjonalny sposób oszukani. Nie chcę za dużo zdradzać, lecz muszę przyznać, że oglądając film byłem zaskoczony tym jak dałem się nabrać sztuczkom Pascala. Zwrotów akcji jest naprawdę dużo i to daje mi do myślenia, gdyż jako istoty ludzkie jesteśmy bardzo łatwi w zmanipulowaniu.

Wiele osób zarzucało Laugierowi, że tworząc film wzorował się na ,,Martyrsie''. Zgodzę się niewielkie podobieństwo można zauważyć gołym okiem lecz jest to zaledwie kilka detali. Martwi mnie jednak myśl o tym jak Pascal w swoich filmach traktuje kobiety. To kolejny horror z jego ręki przedstawiający tortury na młodych kobietach. Jednak same tortury nie są już tak brutalne jak w poprzednim filmie.

Przejdźmy może do aktorstwa, które zagrane zostało mistrzosko. Główne skrzypce w filmie gra Emilia Jones, oraz Crystal Reed wcielające się w młodą i dorosłą Beth. Obie aktorki mają tak idealny dar skupiania na sobie uwagi, że w wielkim zainteresowaniem śledzimy ich losy i kibicujemy im w walce ze złem. Reszta aktorów, również świetnie sobie poradziła. Szkoda jednak, że Taylor Hickson grająca młodą Verę już do końca życia będzie miała pamiątkę po filmie przez nierozsądek Pascala.

Kończąc mogę wam ,,Ghostland'' śmiało polecić. Film nieustannie trzyma w napieciu i co najważniejsze wiele razy potrafi zaskoczyć. Gdy już domyślamy się o co chodzi następuje zwrot akcji i znów musimy dochodzić do tego co tak naprawdę się tu dzieje. Film dowodzi, że Laugier poimo długiej przerwy od reżyserowania pokazuje, że można powrócić w dobrym stylu.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 7
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 7
Muzyka: 8
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 8 lipca 2018

Prawda czy wyzwanie (2018)

Reżyseria: Jeff Wadlow.
Scenariusz: Jeff Wadlow, Jilian Jacobs.
Produkcja: USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu:  1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Grupa amerykańskich przyjaciół w czasie ferii wiosennych wybiera się na wycieczkę do Meksyku. Podczas jednej z imprez Olivia poznaje niejakiego Cartera, który zabiera ich do opuszczonego starego domu, w którym proponuje im grę w ,,Prawda czy wyzwanie''. Po całej rundzie gry Carter informuje wszystkich, że od tej pory gra będzie za nimi podążać, gdziekolwiek się udadzą i by przetrwać muszą mówić tylko prawdę. Początkowo wszyscy myślą, że jest to tylko głupi żart lecz wkrótce wszyscy przekonują się, że uczęstniczą w grze, w której stawką jest ich życie.

Moja Opinia: Jeff Wadlow ma na swoim koncie kilka udanych filmów i w tym jeden z lepszych horrorów o tytule ,,Kłamstwo''. W tym roku postanowił zmierzyć się z horrorem skierowanym bardziej do młodszej grupy odbiorców o tytule ,,Prawda czy wyzwanie''. Jak mu poszło ??? W mojej opini średnio, lecz zaznaczę, że film oglądało mi się przyjemnie. Horror został zrealizowany za niewielką sumę pieniędzy, która wyniosła 3 500 000 $ a więc tyle co nic. Dochodzy z biletów zostały oszacowane na blisko 100 mln dollarów więc Wadlow zarobił na filmie bardzo duże pieniądze. Uważam jednak, że ,,Prwada czy wyzwanie'' został na większości portali zbyt surowo osądzony.

Pamiętam jak za dziecka często bawiliśmy się z znajomymi w grzę ,,Prawda czy wyzwanie'' i myślę, że większość z was choć raz w życiu grała w tą grę i nieźle się przy tym bawiła.
Nie spodziewałem się jednak, że powstanie kiedykolwiek horror poruszający temat tej gry, a jednak się doczekałem. Jeśli chodzi o fabułę to przyznam, że pomysł był bardzo ciekawy. W dzisiejszych czasach brak pomysłu na horrory prowadzi do tego, że coraz częściej reżyserzy podejmują się różnych tematyk nawiązujących do legend czy historii niby opartych na faktach lub grach. Wadlow jednak stworzył fabułę opierającą się na nawiedzonej grze, która zabije każdego kto albo w grze skłamie, albo nie wykona zadania.
Trzeba przyznać, że Jeff ma rękę do kręcenia filmów skierowanych dla nastolatków lecz tu poszło coś nie po jego myśli. Sądziłem po zwiastunie, że przyjdzie mi się zmierzyć filmem o lekkim podobieństwie do ,,Oszukać przeznaczenie'', lecz się myliłem.
Film miał potencjał lecz nie został w pełni wykorzystany. Twórcy mogli się pokusić choćby o bardziej odważniejsze sceny śmierci. W rzeczywistości dostaliśmy grzeczny horror, który bazuje tylko i wyłącznie na niezbyt ciekawych efektach specjalnych, które nie wzbudzją w nas jakichkolwiek emocji

Większość współczesnych horrorów próbuje straczyć różnymi znanymi już nam sztuczkami. Dziwię się, że Wadlow nie pokusił się w filmie o jakąkolwiek jump scenkę, która mogłaby widza konkretnie przestraszyć. Zagrania te choć oklepane to jednak sprawiają, że film staje się straszniejszy, a przez to z ciekawością się go ogląda.

Sam demon, który opętał ową grę mógłby się przyczynić do polepszenia oceny filmy, gdyby choć przez chwilę został nam pokazany. Tak naprawdę widzimy go tylko w momencie gdzy opętuje swoje ofiary,  zmuszając ich do wykonywania zadania. Użyłem słowa ,,widzimy go'', które dla tego filmu jest raczej nieodpowiednie. Odpowiednie by było stwierdzenie, że widzimy uśmiechnięte buzie głównych bohaterów w momencie kiedy demon atakuje. Większość internautów nawet pokusiło się o oskarżanie Wadlowa o podobieństwo tej mimiki do uśmiechu Willema Dafoe i przyznam, że sam zacząłem się zastanawiać czy nie jest to czasami prawda.

Plusem filmu jest niewątpliwie kunszt w reżyserowaniu filmu. Widać, że Jeff biorąc się za film wie co robi. Film prowadzony przez cały seans jest w taki sposób, że choć traci na fabule i efektach to śledzi się go przyjemnie i nie powoduje tego, że chcemy jak najszybciej go wyłączyć. Nie zanudza i dzięki sprawnie prowadzonej historii z zaineteresowaniem śledziy losy głównych bohaterów.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się do niczego przyczepić. Lucy Hale grająca tytułową Olivię idealnie wcieliła się w swoją rolę. Jestem fanem tej aktorki od czasów ,,Pretty Little Liars'' i raczej tak już zostanie. Reszta aktórów również bardzo dobrze się spisała.

Kończąc mogę wam ten film polecić. Nie jest może odkrywczy, lecz z całą pewnością nie zasługuje na miano jednego z najgorzych horrorów 2018 roku, gdyż jest to dla niego krzywdzące. Film miał potencjał, który nie do końca został wykorzystany i myślę, że znajdzie on swoich fanów jak i przeciwników. Myślę, że gdybym miał kiedykolwiek powrócić do tefo filmu to raczej nie miałbym problemów by to zrobić.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 1 lipca 2018

Winchester: Dom duchów (2018)

Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig.
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig.
Produkcja: Australia, USA.
Budżet: 3 500 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.


Opis Filmu: Wdowa po producencie Broni Sarah Winchester żyje w ogromnym domostwe, które nieustannie rozbudowuje gdyż twierdzi, że nawiedzają ją duchy osób, które poległy z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Zarząd firmy, w której Sarah ma większość udziałów obawiając się o stan psychiczny kobiety wzywa do niej doktora Erica Price'a, który ma stwierdzić czy kobieta jest na tyle poczytalna by prowadzić dalej firmę. Gdy mężczyzna przybywa na miejsce nie chce wierzyć słowom Sary, a duchy, które mu się ukazują tłumaczy sobie halucynacjami. Późniejsze wydarzenia jednak zmieniają zdanie mężczyzny.

Moja Opinia: Duet Michaela i Petera Spieriga w kinie grozy siedzi od lat. Mają na swoim koncie wyreżyserowanie takich horrorów jak ,,Piła: Dziedzictwo'', ,,Daybreakers - Świt'' czy ,,Zombie z Berkeley''. Zainspirowani wydarzeniami które miały rzekomo miejsce w domostwie państwa Winchester podkoloryzowali historię i wnieśli ją na ekrany kin. Na film spadła jednak fala krytyki w której ludzie zarzucali braciom Spierig wtórność i braku pomyśłu na film. Jak jest w rzeczywistości???. Wedłóg mojej opinii nie jest wcale tak źle.

Jeśli chodzi o fabułę to nie można się do niczego przyczepić. Jak informuje nas początek filmu jest on oparty na prawdziwych wydarzeniach. Jednak jak było naprawdę tego się nie dowiemy. Michael i Peter stworzyli historię, która mimo prostoty jest sprawnie prowadzona i nie ma w niej jakiś większych mankamentów. Jednak mogliby się pokusić o więcej niż przedstawienie kolejnego ghost story bazującego na jump scenach, gdyż większość z nas raczej już się przejadła oglądaniem tych samych zagrań w co drugim horrorze.

Bardzo dobrze zostało przedstawione tło wydarzeń. Obraz domostwa pani Winchester robi naprawdę wielkie wrażenie. Wielopoziomowa konstrukcja składa się z setek pokoi, korytarzy schodów często prowadzących do nikąd które są schronieniem dla duchów ofiar poległych z broni skonstruowanej przez ojca jej męża. Willa jest cały czas w przebudowie, a prace prowadzone są za dnia i w nocy przez cały tydzień.

Tak jak wspomniałem wcześniej film w dużej mierze bazuje na jump scenach, których przez cały film pojawiło się wiele. Osobiście kilka razy się przestraszyłem, jednak czułem, że bracia Spierig wrzucili zbyt wielki nacisk na to by straszyć widza wykreowanymi komputerowo szkaradami. Scen tych było stanowczo za dużo i przez to film tracił swój klimat. Osobiście jestem zwolennikiem zagrywek mających na celu wystraszyć widza, lecz lubię jak jest to robione umiejętnie. Należy jednak pamiętać, że jak na tak niewielki budżet jakim posługiwali się Michael i Peter to i tak zrobili kawał dobraj roboty.

Końcówka w mojej opinii trochę ratuje film. Akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Poznajemy czarny charakter opowieści czyli ducha z którym przyjdzie sie zmierzyć pani Winchester.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Film obsadzony został przez takie gwiazdy filmowe jak Hellen Mirren czy Jason Clarke. Jednak scenariusz nie bardzo pozwalał na to by mogli rozwinąć głębiej postacie w które się wcielili. Jednak gra aktorska w ich wykonaniu trzyma wysoki poziom.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Winchester: Dom duchów'' jest filmem średnim. Idzie przebrnąć przez całość bez znudzenia ale posiada zarówno dużo wad jak i zalet. Twórcy starali się się przedstawić naprawdę dobrą opowieść wzorując się na prawdziwych wydarzeniach. Częściowo się im to udało jednak z biegiem filmu to wszystko się trochę zatarło. Jednak patrząc na całokształt mogę wam ten film śmiało polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 2
Oryginalność: 6
Muzyka: 7
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 57/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.






niedziela, 3 czerwca 2018

Ciche miejsce (2018)

Reżyseria: John Krasinski.
Scenariusz: John Krasinski, Scott Beck.
Produkcja: USA.
Budżet: 17 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem

Opis filmu: Małżeństwo Evelyn i Lee Abbottowie żyją na niewielkiej farmie wraz z trójką swoich dzieci. Od kilku miesiecy zmagają się z inwazją ślepych potworów, które wyczulowe są na każdy głośniejszy dźwięk. Rodzina stara się normalnie funkcjonować używając przy tym jak najmniej urządzeń które mogą powodować hałas. Jednak pewnego dnia przez nieodpowiedzialne zachowanie najstarzej siostry Regan najmłodszy syn Beau ginie z rąk potwora. Od tej pory Evelyn i Lee zaprzysięgli że za wszelką cenę będą chronić swoje dzieci. Jednak po drodze pojawia się kolejna komplikacja. Evelyn zachodzi w ciążę. A jak urodzić w świecie gdy każdy głośniejszy dźwięk oznacza śmierć ?.

Moja Opinia: John Krasinski jest znany już szerokiej publiczności jako jeden z lepszych aktorów. Jednak jego zdolności przekładają się również do pisania scenariuszy i operowania kamerą, co udowodnił w tym filmie Miał on cięzki orzech do zgryzienia gdyż uczynił się również jednym z głównych bohaterów filmu czyli Lee, ojca rodziny. ,,Ciche miejsce'' to jeden z najgłośniejszych horrorów tego roku. Zachwycają się nad nim wszyscy krytycy filmowi i jednoznacznie określili go jako najlepszy film grozy 2018 roku. Zrealizowany za 17 mln dollarów, zarobił ponad 300 mln, co ostatnimi czasy jest ciężkie do osiągnięcia w tym gatunku filmowym.

Jak sam tytuł wskazuje w filmie pierwsze skrzypce gra cisza. Film przez to staje się mocno kameralny, szczędząc na dialogach, małej ilości aktorów no i lokalizacji w któych skupia się cała fabuła. Bohaterowie komunikują się mięszy sobą głównie za pomocą języka migowego, a w sytuakcjach zagrożenia szepczą między sobą. Postapokaliptyczny obraz miasta wskazuje na to, że w okolicy są jedną z nielicznych rodzin, które przetrwały atak potworów..
Film nie daje nam odpowiedzi skąd te bestie pojawiły się na świecie i dlaczego rząd i wojsko z nimi nie walczy. Dowiadujemy się jedynie z wycinek gazet, które Lee ma w piwnicy ,że wojsko nie jest w stanie chronić obywateli i najlepszym miejscem na prztrwanie jest zejście pod ziemię. Taka zagrywka ze strony producentów może świadczyć o tym, że za kilka lat doczekamy się się prequela.

Największym plusem filmu jest niewątpliwie bardzo dobrze budowany klimat opasany wspaniałą ściężką dźwiękową. Krasinski nie miał łatwego orzecha do zgryzienia, gdyż w filmie, w którym pojawia się minimum dialogu bardzo ważnym elementem jest to by idealnie przedstawić dźwięki otoczenia jednak reżyser świetnie sobie z tym poradził, choć w większej mierze to pewnie zasługa dźwiękowca.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to może się zawieść. Choć widziałem, że krasinski pokusił się o kilka w swoim dziele to nie do końca mu się one udały. Może i nie podskakiwałem na fotelu podczas oglądania, ale śledziłem losy rodziny Abbottów w napięciu i zainteresowaniem. Film nawet przez chwilę mnie nie zanudził. Akcja jak na horror odbywa się bardzo płynnie. W pierwszych minutach filmu akcja dość powoli się rokzręca lecz z minuty na minuty akcja się zagęszcza. Ostatnie minuty filmu to wręcz arcydzieło. Dawno nie widziałem tak dobrych scen, które rozegrały się w kukurydzy. Końcówka nawet doprowadziła do tego, że łezka spłynęła mi z oczu.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. John Krasinski jako Lee oraz jego życiowa i filmowa partnerka Emily Blunt wcielająca się w rolę Evelyn idealnie odnaleźli się w rolach kochających rodziców, gotowych dla swoich dzieci oddać własne życie. Jak to Krasinski przyznał w wywiadzie film miał na celu pokazanie jego dzieciom, że są dla niego najważniejsze i gotów jest dla nich zrobić wszystko.Wracając do tematu aktorstwa to należy również wspomnieć o Noahu Jupe, który nie jest w stanie źle zagrać w jakimkolwiek filmie. Idealnie odnalazł się w roli zatroskanego młodszego brata. Jednak na prawdziwe oklaski zasługuje debiutująca w filmie Millicent Simmonds wcielająca się w rolę Regan czyli najstarzej z rodzeństwa. Dziewczyna w filmie zagrała głuchoniemą, i rzeczywiście w prawdziwym życiu też nie słyszy. W swojej roli wypadła bardzo wiarygodnie.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Potrafi trzymać w napięciu i z każdą minutą coraz bardziej wciąga. Dzieje się dużo akcji, lecz w całości nie dostajemy odpowiedzi na wiele pytań, które pojawiały się w czasie seansu. Może to oznaczać tylko jedno prequel jednak miejmy nadzieję, że jeśli tak się stanie to weźmie się za niego również John Krasinski.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 10
Brutalość: 4
Oryginalność: 9
Muzyka: 10
Rozrywka: 9
Całokształt: 8

Razem: 83/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


poniedziałek, 14 maja 2018

Pari (2018)

Reżyseria: Prosit Roy.
Scenariusz: Abhishek Banerjee, Prosit Roy.
Produkcja: Indie.
Czas trwania filmu: 2 godziny 15 minut.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Arnab wraz z swoją rodziną wracają samochodem do domu po spotkaniu z Piyali, którą młody chłopak ma poślubić. Gdy nastaje ulewa ojciec chłopaka potrąca staruszkę, która ginie na miejscu. Policja wraz z Arnabem udaje się do domu staruszki by sprawdzić czy posiadała rodzinę. Na miejscu odnajdują przykutą łańcuchem córkę staruszki Rukshanę, która wydaję się być odizolowana od świata zewnętrznego. Arnab czując się winnym śmierci jej matki postanawia jej pomóc z pochówkiem. Po wszystkim odsyła ją do domu, w którym została znaleziona. Dziewczyna jednak nie ma chwili spokoju bowiem ściga ją główny przedstawiciel satanistycznej sekty, z której dziewczyna kiedyś uciekła. Przerażona odnajduje mieszkanie Arnaba, który daje jej schronienie nie wiedząc, że Rukshana nie jest zwykłą dziewczyną, a potworem który niedługo zmieni jego życie w piekło.

Moja Opinia: Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć horror pochodzący z Indii. Prosit Roy nie jest znanym mi reżyserem i z informacji jakie znalazłem w internecie ,,Pari'' jest jego pierwszym horrorem, którego podjął się wyreżyserować.
Film znalazłem przypadkowo i dla zabicia nudy postanowiłem obejrzeć. Nie nastawiałem się na dobry horror lecz to co zobaczyłem zmieniło moje nastawienie. Widocznie nie tylko amerykanie potrafią kręcić dobre horrory.
Niewątpliwym plusem jest fabuła filmu. Skupia się ona na wielu elementach, które w czasie seansu musimy sobie posklejać w całość. Pojawia się wątek sekty, która składa dla swojego demona młode kobiety, którym owy demon robi dzieci. Pojawia się również motyw wróżki i oczywiście wątek miłosny. Wszystko zostało tak dobrze poskładane że z ciekawością śledzimy losy głównych bohaterów.

Film przez cały seans trzymał mnie w napięciu. Prosit Roy idealnie przedstawił klimat budując go głównie na idealnie dobranej scenerii. Towarzyszyła temu wszystkiemu muzyka, która niewątpliwie bije na głowę amerykańskie brzmienia w horrorach. W sytuacji zagrożenia muzyka robiła się głośna mogąc liczyć na to, że zaraz pojawi się jakaś jump scena, a takich przez cały film było kilka. W tej kwestii Roy niestety nie wypadł za dobrze. Przestraszyłem się kilka razy lecz kilka innych scen mogłyby być bardziej dopracowane.

Jeśli chodzi o demona to przez cały film go nie widzimy. Jak dowiadujemy się z filmu można usłyszeć tylko i wyłącznie jego oddech, i tak się rzeczywiście dzieje. Poza jego głośnym dyszeniem widzimy jedynie jego sylwetkę, gdy uprawia stosunek z powierzoną mu w ofierze kobietą.

Bardzo dobrze została przedstawiona tytułowa Rukshana. Poznajemy ją jako zakutą w starej leśnej chacie, bezbronną kobietę. W rzeczywistości jest ona czymś więcej niż kobietą. Nie chcę za dużo spoilerować ale powiem jedynie że posiada ona wiele zdolności, które sprawiają że w przypływie gniewu jest w stanie zabić drugiego człowieka. W dodatku jest piękną kobietą, w której Arnab się zakochuje.

Kolejnym plusem są efekty specjalne, które pomimo niewielkiego budżetu robią prawdziwe wrażenie. Film pod tym względem bije na głowę wiele tegorocznych horrorów, które posiadały wielomilionowe budżety.
Pod względem brutalności film również sobie nieźle radzi. Jest kilka mocniejszych scen, lecz są one przedstawione w taki sposób by nie wzbudzić zniesmaczenia. Sceny śmierci wyglądają realistycznie więc nie można się do tego przyczepić.

Aktorstwo wypada znakomicie. Wszyscy idealnie odnaleźli się w swoich rolach, lecz na szczególne wyróżnienie zasługuje Anushka Sharba wcielająca się w rolę Rukshany. Dziewczyna idealnie potrafiła odnaleźć się w każdej odsłonie pokazując wysoki kunszt aktorski. Również bardzo dobrze wypadł Parambrata Chatterjee grający Arnaba.

Tak jak wspominałem film trzyma w napięciu lecz jedynym minusem jest jego długość. Trwa ponad dwie godziny i przez to dość długo się rozkręca. Początek troszkę nudzi lecz później z minuty na minuty robi się naprawdę ciekawie. Nie wiem jak wam spodoba się film, lecz ja z całą pewnością mogę go wam serdecznie polecić.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 1 kwietnia 2018

Naznaczony: Ostatni klucz (2018)

Reżyseria: Adam Robitel.
Scenariusz: Leigh Whannell.
Produkcja: Kanada, USA.
Budżet: 10 000 000$.
Czas trwania filmu: 1 godzina 43 minuty.


Opis Filmu: Elise Rainier wraz z swoją ekipą zajmuje się pomocą ludziom, którzy mają problemy z duchami lub demonami. Pewnego dnia dzwoni do niej Tom Garza z prośbą o pomoc. Mężczyzna kupił niedawno dom w miasteczku Five Keys w Nowym Meksyku, który okazał się nawiedzony przez duchy i demony. Elise z niechęcią chce pomóc mężczyźnie gdyż dorastała właśnie w tym domu i gdy była dzieckiem przyczyniła się do śmierci jej bliskiej osoby. Jednak chęć naprawienia błędów z dzieciństwa zmusza ją do pomocy mężczyźnie.

Moja Opinia: ,,Naznaczony: Ostatni klucz'' to już czwarta odsłona serii zapoczątkowanej przez Jamesa Wana w 2010 roku. Za scenariusz znów odpowiada znakomity Leigh Whannell, który jest autorem wszystkich części. Filmy z serii ,,Naznaczony'' znalazły wielu fanów, którzy z niecierpliwością wyczekują kolejnych części. Jednak czy warto dalej ciągnąć historię???. Czwarta odsłona jest najbardziej dochodową odsłoną. Zarobiła ponad 160 mln dolarów. Lecz w opiniach krytyków została przyjęta bardzo chłodno. Za kamerą stanął Adam Robitel czyli reżyser bardzo dobrego horroru ,,Opętana''. Jest to jego drugi pełnometrażowy horror, który w mojej opinii nie wypadł wcale tak źle.

W tej części główne skrzypce na ekranie gra Elise Rainier znana nam z poprzednich części. Dla chcących oglądać informuję, że nie jest wam potrzebna znajomość poprzednich części, gdyż w żaden sposób do nich nie nawiązuje.

Tak jak we wszystkich częściach serii bardzo dobrze przemyślane były kreacje demonów, tak i w tej części to nie zawodzi. Tym razem mamy do czynienia z szkaradną bestią z palcami zakończonymi kluczami. Oglądając miałem również wrażenie i chyba większość się ze mną zgodzi, że ta część serii była również najbardziej brutalna. Tak jak poprzednie części oszczędzały na okaleczaniu człowieka, przez demony, tak ten się tego nie boi.

Bardzo dobrze na tle całego filmu wypadł prolog, który przenosi nas do 1953 roku gdzie poznajemy Elisę jako małą dziewczynkę, która mieszka w feralnym domu wraz z rodzicami i młodszym bratem Christianem. Dowiadujemy się, że dziewczynka ma już świadomość swoich zdolności, lecz jej ojciec nie może zaakceptować tego, że córka rozmawia z duchami, a jedynym rozwiązaniem jakie znajduje w tej sytuacji to znęcanie się nad małą dziewczynką.  Nie chcę za dużo spoilerować ale prolog robi naprawdę spore wrażenie. Umiejscowienie akcji w ponurym, starym domu i znakomity obraz lat 50- dziesiątych opasany idealną grą świateł sprawia, że napięcie trzyma nas już od pierwszej minuty filmu. Dodatkowo dwie jump sceny wklejone w prologu sprawiają, że idzie się konkretnie przestraszyć. Jednak biorąc pod uwagę cały film nie wszystkie jump sceny się udały. Idzie się kilka razy przestraszyć lecz poprzednie trzy części robiły to znacznie lepiej. Jest to jednak wina zmieniających się reżyserów. Nikt nie jest w stanie przebić niezastąpionego Jamesa Wana odpowiedzialnego za dwie pierwsze części.

Kontynuując gdy akcja wraca do czasów teraźniejszych film schodzi na zupełnie inne tory pokazując nam bardziej dramat niż horror. Akcja skupia się wokół rozterek Elise, która próbuje odnowić kontakt z bratem którego porzuciła. Whannell w scenariuszu zawarł również kilka dialogów które miały wzbudzić w nas uśmiech na twarzy jednak w mojej opinii raczej wyszło to drętwo. Jeśli chodzi o dialogi to w mojej opinii Leigh poszedł na łatwiznę i raczej był w słabej formie pisząc je.

Najbardziej jednak zawiodło mnie zakończenie filmu. Tak jak większość ludzi krytykowała ,,Nieznajomi: Ofiarowanie'' to tamtejsze zakończenie wywarło na mnie bardzo wielkie wrażenie. Dużo się działo i z zainteresowaniem oglądałem to co dzieje się na ekranie. A co mamy tu. ???  Kulminacyjna scena została rozwiązana w najgorszy z możliwych sposobów. Zero napięcia i jakichkolwiek emocji. Nie liczcie że będziecie mieli pootwierane buzie ze zdziwienia gdyż tak nie będzie. Rozwiązanie sposobu przepędzenia demona to wręcz w mojej opinii obraza i widza i całej serii. Nie chcę spoilerować ale zawiodłem się bardzo.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypadło bardzo przekonująco. Lin Shaye znana nam z wszystkich części serii idealnie odnalazła się w swojej roli. Staruszka ta naprawdę idealnie odnajduje się w horrorach. Pasuje do nich tak bardzo, że nie wyobrażam sobie by kolejna odsłona ,,Naznaczonego'' mogłaby powstać bez jej udziału. Jeśli chodzi o pozostałych aktorów to również nie mam się do niczego przyczepić.

Kończąc mogę śmiało zachęcić do oglądania. Nie jest to film ani dobry ani zły. Plasuje się w mojej opinii jako przeciętny. Idzie się kilka razy przestraszyć, przez połowę filmu trzyma w napięciu, lecz z czasem gubi to i staje się nijaki.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 58/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 11 marca 2018

Nieznajomi: Ofiarowanie (2018)

Reżyseria: Johannes Roberts.
Scenariusz: Bryan Bertino, Ben Ketai.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Opis Filmu: Małżeństwo Cindy i Mike z dwójką dzieci ma wieczne problemy z młodszą córką Kinsey. Dziewczyna buntuje się przeciwko nim i sprawia problemy w szkole. Rodzice nie mogąc się z tym uporać postanawiają wysłać dziewczynę do szkoły z internatem. Wyruszając w podróż postanawiają przenocować w ośrodku wypoczynkowym pełnym domków turystycznych i przyczep kempingowych. Niestety nie zdają sobie sprawy z tego, że niedaleko ich domku czai się trójka psychopatycznych morderców w maskach.

Moja Opinia: 10 lat temu miała premiera pierwszej części ,,Nieznajomi''. Film ten zbierał pozytywne recenzje od krytyków na całym świecie i już wtedy można było przeczuwać, że prędzej czy później powstanie jego kontynuacja. Musiało minąć wiele lat by Johannes Roberts reżyser takich horrorów jak ,,Po tamtej stronie drzwi'' czy ,,Podwodna pułapka'', podjął decyzję o nakręceniu sequela o trójce zamaskowanych psychopatów.

Przejdźmy może wpierw do fabuły. Nie jest ona może zbytnio odkrywcza, ale spodziewając się sequelu trzeba było liczyć tylko i wyłącznie na taką. Niczym szczególnie nie zaskakuje, ale trzyma się wyznaczonych przez Robertsa granic i do końca filmu nie wykracza poza nie. Trochę do życzenia pozostawiają dialogi, które momentami są idiotyczne, mało spójne i pozbawione logiki.
Pierwsza część pod tym względem była bardziej spójna i wszystko podpinane było na ostatni guzik. Tak więc pierwowzór w tej kwestii wypada troszkę lepiej.

Johannes w swoim filmie chciał wzbudzić klimat lat 80-dziesiątych. Wykorzystuje do tego typowe dla horrorów z tamtego okresu oświetlenie (często ledy), wystrój również charakterystyczny dla tamtego okresu. Pokusił się również o piosenki z tamtego okresu wykorzystując do tego między innymi Bonnie Tyler z swoim największym hitem. Widocznie nasi mordercy są miłośnikami starych przebojów, które podbijały w tamtym okresie dyskoteki. Scena przy basenie to dla mnie mistrzostwo świata. Nie chcę za dużo spoilerować ale to chyba jedna z najlepszych akcji w filmie.
Dla mnie takie zagranie ze strony Robertsa było niekoniecznie potrzebne jednak patrząc na całość zbudowało to niezły klimat.

Dużo osób zarzuca, że film jest nudny. Jednak w mojej opinii w sequelu dzieje się o wiele więcej niż w pierwszej części. Wiadomo początek jest zawsze nudny, lecz w połowie filmu akcja tak się zagęszcza, wiele się dzieje i nie ma chwili na odpoczynek.
Kolejnym zarzutem przez innych jest fakt, że zmienia się postępowanie głównych bohaterów w filmie. W pierwszej odsłonie zostali oni przedstawieni jako łatwe do zabicia kąski, które wiecznie uciekają i nie są chętni do podjęcia walki z psychopatycznymi mordercami. Tu sytuacja się odwraca i to właśnie główni bohaterowie podejmują równą walkę z napastnikami. Nie chcą bez walki dać się zabić i w mojej ocenie daje to filmowi o wiele więcej realizmu. Biorąc na logikę chyba każdy z nas próbowałby walczyć z napastnikiem by nie zginąć. I tak oto nasi zamaskowani napastnicy okazują się być również do uśmiercenia. Jednak czy walka będzie równa???. Musicie sprawdzić sami.

Jeśli chodzi o jump sceny to jest kilka dobrych momentów, w których idzie się się przestraszyć. Ja siedząc w kinowym krześle kilka razy podskoczyłem i o ile dobrze pamiętam w najnowszej odsłonie tych scen jest o wiele więcej niż w pierwowzorze. Przez większość czasu film trzymał w napięciu i z zaciekawieniem śledziłem losy młodzieży która musiała wziąć sprawy w swoje ręce by przetrwać.
Jeśli chodzi o brutalność to jest również znacznie lepiej niż w jedynce. Może sceny uśmiercania nie są odkrywcze i w sumie podobne do tych przedstawionych przez Bertino w 2008 roku to wypadają lepiej.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie jest aż tak źle. Pojawia się kilka znanych twarzy jak np. Christina Hendricks czy Martin Henderson. Fabuła nie za wiele dała aktorom do pokazania tak więc nie można im nic zarzucić. Jednak porównując poprzednią część tamta wypadała o niebo lepiej.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Pewnie większość osób się ze mną nie zgodzi, ale mi osobiście film się podobał. ,,Nieznajomi'' z 2008 roku są nieco lepszą produkcją lecz w mojej opinii sequel w wykonaniu Johannesa trzyma poziom pierwowzoru. Nie nudzi, akcja sprawnie jest prowadzona i co najważniejsze można się czasami przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 5
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.