niedziela, 26 marca 2017

The Girl With All The Gifts (2016)

Reżyseria: Colm McCarthy.
Scenariusz: Mike Carey.
Produkcja: Usa, Wielka Brytania.
Budżet: 4 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 51 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: W niedalekiej przyszłości ludzie zostali zainfekowani przez tajemnicze grzyby. Zarażeni zmieniają się krwiożercze zombie, które dążą do unicestwienia rasy ludzkiej. Grupa ocalałych ludzi przeprowadza eksperymenty na hybrydowych dzieciach, które pomimo, że łakną ludzkiego mięsa potrafią myśleć i czuć. Dzieci te uczęszczają do szkoły gdzie szczególnie bliski kontakt nawiązują mała Melanie i jej nauczycielka Helen. Gdy baza zostaje zaatakowana grupa ludzi pod dowództwem sierżanta Eddiego ucieka do miasta, a mała Melanie nie godząc się z swoją krwiożerczą naturą staje w obronie ludzi.

Moja Opinia: Colm McCarthy ma w swoim reżyserskim fachu tylko kilka seriali, które nieszczególnie cieszyły się popularnością. Zainspirowany bestsellerową powieścią Mikey'a Carey'a  postanawia wdrożyć tą historię na ekran. Czy mu się to udało??? W mojej opinii tak. Jest to niewątpliwie jeden z lepszych filmów o zombie jaki zdarzyło mi się obejrzeć. Jego pierwszy pełnometrażowy film niewątpliwie wysuwa się ponad szeregi horrorów dotykających tą tematykę.
Jeśli ktoś myśli, że film będzie głupią strzelanką, mającą na celu ukazanie jak najokrutniejszych scen mordów to jest w błędzie. Akcja rozwija się powoli ukazując nam w pierwszej części główną bohaterkę czyli małą Melanie. Przebywa ona w odosobnieniu, w ciasnej celi, którą strzegą strażnicy. Pomimo tego dziewczynka stara się każdy dzień witać z uśmiechem i z radością wyczekuje na przyjście żołnierzy, którzy transportują ją wraz z innymi dziećmi do pomieszczenia będącym czymś w rodzaju klasy. Tam nawiązuje ona bliski kontakt z nauczycielką  Helen, która jest oczarowana małą Melanie.
Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się czym tak naprawdę są dzieci, i co spowodowało wybuch epidemii. Wtedy Akcja nabiera tempa i sprawia to, że widz z wielkim zainteresowaniem i napięciem będzie śledził dalsze losy.

Film posiada bardzo dobrze napisany scenariusz przez samego autora książki na której opiera się film. Rzadko się to zdarza, lecz myślę, że był to bardzo dobry pomysł. Dzięki temu film jest bardzo spójny, nie posiada głupich dialogów, które mogą drażnić widza.
Całość złączona jest bardzo dobrze zrealizowaną muzyką, która wzbudza w nas niepokój i bardzo przyjemnie działa na naszych emocjach.

Jak przystało na filmy o zombie wszyscy pewnie liczycie na mocne gore, i litry krwi, które będą się lały na naszych oczach. Fani gatunku mogą być niezadowoleni gdyż w tym filmie tego nie ma. Film McCartha jest o wiele łagodniejszy w ukazywaniu scen przemocy. Sceny są wyważone i nie powodują, że widz będzie miał odruchy wymiotne. Nie na tym reżyserowi zależało. Mi osobiście to nie przeszkadzało choć sceny gore uwielbiam.

Lekką wadą filmu jest natomiast charakteryzacja samych zombie, które nie są jakoś mocno straszne. Samo przedstawienie procesu ich ewolucji od momentu gdy stają się zarażeni też nie wzbudza jakiś większych efektów wow. Lecz posiadając niewielki budżet wynoszący 4 000 000 $ nie ma się co dziwić.

Aktorsko film wypada bardzo dobrze. Sennia Nanua wcielająca się w rolę małej Melanie idealnie odnalazła się w swojej roli. Z chęcią oglądałem ją na ekranie i zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. Reszta aktorów również bardzo dobrze się spisała. Produkcja postawiła na znanych i dobrych aktorów, co bardzo dobrze wpłynęło na film.

Kończąc mogę stwierdzić, że film w reżyserii Colma McCarthiego jest jedną z lepszych produkcji o zombie na tle ostatnich lat. Mam nadzieję, że spod jego ręki będziemy mogli jeszcze ujrzeć kilka horrorów, gdyż zapowiada się on na bardzo dobrego reżysera. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 10
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 8

Razem: 41/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 19 marca 2017

Don' t Hang Up (2016)

Reżyseria: Damien Mace, Alexis Wajsbrot.
Scenariusz: Joe Johnson.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 23 minuty.

Film do obejrzenia pod linkiem:

Opis Filmu: Grupa nastolatków robi sobie telefoniczne żarty z przypadkowo wybranych osób. Wszystko nagrywają kamerą, a powstałe filmiki udostępniają w internecie. Pewnego dnia Sam i Brady postanawiają zrobić kolejny prank, lecz psuje im to mężczyzna, który notorycznie wydzwania na ich telefony. Tajemniczy nieznajomy okazuje się psychopatą, który grozi, że jeśli nie spełnią jego prośby zabije rodzinę Bradyego.

Moja Opinia: Duet w wykonaniu Brytyjskich reżyserów mających współpracę przy takich produkcjach jak ,,Avatar'' czy ,,Grawitacji'' wziął na swoje ręce produkcję horroru, który mimo wielkiej prostoty ma w sobie coś co sprawia, że z przyjemnością się go ogląda. Film w dużej mierze pokazuje do czego mogą doprowadzić głupie pranki, które zalewają obecnie internet.

Cała akcja filmu rozgrywa się w jednym miejscu, a jest nim dom Sama. Ale jeśli ktoś pomyśli, że przez to będzie nudno to gwarantuje, że jest w błędzie. Mimo małego pola do popisu, reżyserzy idealnie wykorzystali je do tego by poprowadzić historię w taki sposób by nie zanudzić widza.
Ciemność jaka panuje w mieszkaniu w momencie, gdy tajemniczy mężczyzna odłącza prąd buduje w nas niepokój i lęk, a my z niecierpliwością czekamy, aż coś wyskoczy w kadrze. Tak się jednak nie dzieje i wielka szkoda, gdyż liczyłem na chociaż jedną jump scenkę, która wbije mnie w fotel.

Bardzo dobrze została ukazana nuta tajemniczości. Od samego początku nie wiemy kto kryje się za postacią tajemniczego psychopaty, który nęka dwójkę przyjaciół. Nie wiemy też co kieruje jego brutalnym zachowaniem. Początkowo myślałem i długo się trzymałem wątku, że za tym wszystkim będą stali znajomi, którzy również postanowili zrobić im żart, lecz byłem w błędzie. Dopiero w końcowych sekwencjach filmu dowiadujemy się kim tak naprawdę jest mężczyzna kryjący się pod pseudonimem ,,Lee''. Zaskoczyło mnie to, gdyż było to nawet łatwe do odgadnięcia.

Jeśli chodzi o sceny mordów to nie są one zbyt brutalne. Nie musicie mieć obaw, że będziecie zniesmaczeni. Sceny są tak wyważone, by nie wzbudzać obrzydzenia. Same metody uśmiercania również nie należą do odkrywczych. Damien i Alexis poszli trochę na łatwiznę i nie próbowali pochwalić się bujną wyobraźnią.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma powodów do narzekań. Aktorzy wypadli dobrze i nie działali na nerwy, a to już duży sukces.

Kończąc mogę wam ten film serdecznie polecić. Jest to produkcja, która pomimo niedociągnięć jest warta uwagi. Pokazuje do czego są w stanie doprowadzić głupie żarty.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 6

Razem: 33/50 

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 26 lutego 2017

Friend Request (2016)

Reżyseria: Simon Verhoeven.
Scenariusz: Matthew Ballen, Philip Koch, Simon Verhoeven.
Produkcja: Niemcy.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Opis Filmu: Laura Woodson jest młodą studentką prowadzącą bogate życie towarzyskie. Ma wielu przyjaciół, a swój wolny czas spędza na przeglądaniu facebooka. Pewnego dnia dostaje zaproszenie od niejakiej Mariny, która na swoim profilu zamieszcza bardzo niepokojące i mroczne posty. Laura widząc samotność dziewczyny przyjmuje zaproszenie i nawiązuje z nią kontakt na uczelni. Od tego czasu Marina zasypuje ją mnóstwem wiadomości i myśli, że weszła w krąg jej najbliższych przyjaciół. Wszystko się jednak zmienia gdy Laura wyprawia przyjęcie urodzinowe na które nie zaprasza nowo poznanej koleżanki. Ta widząc na facebooku zdjęcia z imprezy następnego dnia urządza jej w szkole awanturę. Zaniepokojona tą sytuacją Laura usuwa Marinę z znajomych. Tej samej nocy odrzucona dziewczyna popełnia samobójstwo rejestrując to kamerką internetową. Filmik z tego zdarzenia trafia na profil Laury, która nie potrafi wytłumaczyć jak on się tam znalazł. Wkrótce znajomi dziewczyny zaczynają umierać, a filmy ukazujące ich śmierć trafiają na profil Laury. Dziewczyna wraz z swoim chłopakiem postanawiają odkryć jakie sekrety skrywała Marina by zapobiec dalszym tragediom.

Moja Opinia: ,,Friend Request'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem w reżyserii Simona Verheovena. Początkowo jego film miał nosić zupełnie inny tytuł, ale producenci obawiali się, że będzie mylony z produkcją ,,Cybernatural'' z 2014 roku. Fabuła tego filmu jest podobna lecz Simon postanowił go nakręcić w tradycyjny spoób.
Zauważyłem, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z nawałem filmów poruszających bardzo ważny temat cyberstalkingu. Na tle ostatnich lat powstało ich dość sporo. Wśród nich najbardziej wyróżniają się wyżej wymieniony ,,Cybernatural'', ,,The Den'', ,,Cyberbully'', ,,Antisocial'', czy ,,Ratter''. Filmy te ukazują jakie zagrożenia czyhają na człowieka w świecie internetu, który to z biegiem czasu skrywa coraz więcej tajemnic.

Film Verhoevena jednak nieco różni się od swoich poprzedników, gdyż jego podłoże ma charakter nadprzyrodzony. Akcja koncentruje się głównie wokół młodej studentce Laurze, która posiada bardzo bogate życie towarzyskie, a swój czas spędza na przeglądaniu facebooka i nawiązywaniu nowych znajomości. Wątek ten ukazuje jak rzeczywiście wygląda życie młodych osób, które w dzisiejszych czasach trudno oderwać od komputera.
Bardzo fajnym zabiegiem było prowadzenie widza przez seans nie wiedząc co tak naprawdę będzie się działo. Oglądając film myślałem, że będzie miał on tylko charakter cyberstalkingu, lecz nie podejrzewałem, że pojawi się wątek nadprzyrodzony. Reżyser początkowo obsadził w rolę oprawcy młodą dziewczynę Marinę, a w późniejszym czasie jej ducha, który łaknąc zemsty będzie prowadził do tego by Laura poznała co to jest samotność. W tym celu musi zabić wszystkich jej najbliższych znajomych. Verhoeven również w czasie akcji pokazuje nam coraz to mniejszą liczbę znajomych na profilu Laury, która w żaden sposób nie może kontrolować swojego profilu. Pojawiają się na nim makabryczne filmiki, które ukazują śmierć jej przyjaciół.

Muszę przyznać, że film bardzo dobrze potrafi trzymać w napięciu, które to z minuty na minutę coraz bardziej się kumuluje. Mimo , że w filmie nagromadzonych jest kilka jump scenek to nie są one na tyle dobre by poderwać mnie z fotela. Straszy tu bowiem bardziej klimat i fabuła.

Jeśli chodzi o sceny mordów to przedstawione są bardzo porządnie. Gore w tym wypadku nie brzydzi tak bardzo. Reżyser starał się wyważyć film tak by nie zepsuć jego dobrego smaku.
Natomiast jeśli chodzi o efekty specjalne to również nie mogę się do niczego przyczepić. Duch dziewczyny mimo, że wygenerowany komputerowo potrafi wzbudzić lęk.

Aktorstwo również nie razi w oczy. Wszyscy w swoich rolach idealnie się wcielili. Na szczególną uwagę zasługuje Liesl Ahlers, która bardzo przyzwoicie wypadła w roli Mariny. Reszta obsady, również nie zawodzi.

Kończąc muszę przyznać, że film jak na pierwszy w reżyserii Simona Verhoevena wypadł bardzo przyzwoicie. Dziwi mnie jednak fakt, że niemiecki reżyser postanowił nakręcić film bardziej pod publikę amerykańską. Jednak to mu chyba wyszło na dobre. W mojej opinii film jest jednym z lepszych horrorów jakie mogłem obejrzeć w 2016 roku. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 9
Zakończenie: 8

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 12 lutego 2017

Baba Jaga / Don't knock twice (2016)

Reżyseria: Caradog W. James.
Scenariusz: Mark Huckergy, Nick Ostlerg.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 35 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jess stara się odzyskać swoją córkę Chloe, którą w dzieciństwie oddała do adopcji. Wraz z swoim chłopakiem starają się nakłonić dziewczynę do powrotu do nich, lecz ona stanowczo odmawia. Pewnego dnia Chloe wraz z swoim kolegą wybiera się do owianego legendą domu Baby Jagi. Legenda głosi, że kto zapuka dwa razy w drzwi kobiety, tego spotka śmierć. Dziewczyna z kolegą postanawiają sprawdzić to na własnej skórze. Następnego dnia chłopak znika bez wyjaśnienia.

Moja Opinia: Caradog W. James ma na swoim koncie kilka pełnometrażowych filmów klasy B, które nie trafiły do dystrybucji kinowej. Tak samo stało się z jego nowym obrazem,, ''Baba Jaga''. Trochę dziwi mnie tłumaczenie tytułu na polski, gdyż nie jest on spójny z tytułem angielskim, no ale nie jest to  pierwszy film który w polskim tłumaczeniu dostaje zupełnie nowy tytuł.
Film Jamesa jak na kino klasy B posiada bardzo dobrze napisany scenariusz oraz fabułę, która niewątpliwie wyróżnia go na tle innych horrorów. Powstało już wiele filmów o wiedźmach, ale o Baba Jadze jeszcze nie słyszałem.
Pomysł na film był bardzo ciekawy. Poznajemy zbuntowaną nastolatkę Chloe, którą matka z powodu problemów z narkotykami oddała do adopcji. Po latach odwyku wraz z swoim chłopakiem postanawia ją odzyskać. Jednak dziewczyna nie chce wybaczyć matce krzywd, które przez nią przeszła. Nastawienie dziewczyny jednak zmienia się z chwilą, kiedy puka do drzwi niejakiej Baby Jagi. Chloe odkrywa, że historia nie jest tylko legendą. Przerażona udaje się do swojej matki, która za wszelką cenę będzie chciała pomóc dziewczynie.

Film Caradoga już od pierwszych minut przechodzi do sedna. Widz dzięki temu widzi z czym główna bohaterka będzie musiała się zmierzyć. Nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie, gdyż lubię w horrorach nutę tajemniczości, no ale nie powiem, że w tym wypadku się zawiodłem. Dzięki temu film już na samym początku mnie bardzo zaciekawił i pokazał, że nie jest zwykłym filmem klasy B, który nie potrafi wzbudzić lęku czy zbudować odpowiedniej dla horroru atmosfery. Ta właśnie jest bardzo dobrze wyeksponowana i wraz z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową umie nieźle oddziaływać na widza.
Nagromadzonych zostało również kilka jum scenek, które w zależności od widza potrafią nieźle przestraszyć. Są jednak one łatwe do przewidzenia.

Druga połowa filmu jest nieco gorsza. Myślę, że Jamesowi już brakło pomysłów na ciągnięcie tej historii z równą dynamiką. Przez to film zwalnia tempo i chwilami staje się nudny. Mało się dzieje i sceny nie są już tak zaskakujące. Dopiero w końcówce film znów się rozkręca.

Obraz Caradoga posiada również polski akcent. W połowie filmu pojawia się w śnie Jess kobieta, która przed podcięciem sobie szyi wypowiada słowo przepraszam. Fajnie, że twórcy różnych filmów w swoich produkcjach pokazują nasz piękny język.
Sama postać Baby Jagi przypominał nieco tą, którą mogliśmy podziwiać w ''Kiedy gasną światła''. Niby wyeksponowana komputerowo, ale potrafi nieźle nastraszyć.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do czego przyczepić. Lucy Boyton idealnie wcieliła się rolę Chloe. Reszta aktorów również wypadła wiarygodnie.

Kończąc film Caradoga W. Jamesa jest ciekawym i wciągającym filmem, który mimo niewielkich niedociągnięć potrafi nieźle przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 8
Efekty Specjalne: 7
Aktorstwo: 7
Zakończenie :

Razem: 36/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 5 lutego 2017

Bodom (2016)

Reżyseria: Taneli Mustonen.
Scenariusz: Taneli Mustonen, Aleksi Hyvarynen.
Produkcja: Finlandia, Estonia.
Budżet: 1 100 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Latem 1960 roku czworo nastolatków obozujących nad jeziorem Bodom zostaje brutalnie zamordowana nożem. Masakrę przeżywa tylko jedno z nich, jednak nic nie pamięta z tamtej nocy. Morderca mimo starań policji nie zostaje ujęty. Według legend skrywa się on nadal w lasach otaczających jezioro. Zafascynowani nie rozwiązaną zbrodnią nastolatkowie postanawiają odwiedzić owiane złą sławą jezioro i spróbować rozwiązać sprawę. Jednak gdy zapada zmrok w obozowisku dochodzi do dziwnych incydentów, które świadczą o tym, że nie są sami. Młodzi studenci będą musieli zmierzyć się z tajemniczym mężczyzną, który czeka na odpowiednią chwilę by ich zamordować.

Moja Opinia: Taneli Mustonen ma na swoim koncie tylko dwa pełnometrażowe filmy i jeden serial. Jego fińsko-estoński slasher został zainspirowany głośną zbrodnią, która miała miejsce nad jeziorem Bodom w Finlandii. Choć film odnosi się do autentycznych zdarzeń to nie jest odbiciem tego co wydarzyło się w rzeczywistości.
Reżyser dysponując niewielkim budżetem w wysokości 1 100 000 euro, stworzył slasher, który jest wielokroć lepszy niż te, które serwuje nam amerykańskie kino grozy. Mógłbym nawet stwierdzić, że jest to jeden z lepszych filmów od czasu ,,Teksańskiej masakry piłą mechaniczną''.
Dzisiejsze slashery, które serwują nam Amerykanie straciły już moc przemawiania do ludzi. Są zazwyczaj pozbawione logiki, ich fabuła nie zaskakuje niczym nowym, a produkuje się je głównie po to by zarobić sporą sumę pieniędzy. Szkoda bo nurt ten powoli umiera, a myślę, że można jeszcze z niego dużo wykrzesać.

Dlatego jestem pełen zachwytu filmem Mustonena, który czerpał garściami jak tylko mógł z tego nurtu, i stworzył film, który moim zdaniem jest warty uwagi.
Reżyser obsadził akcję nie do końca wiadomo w którym roku, lecz zgaduję że jest to okres współczesny. Trudno jednak przypuszczać, gdyż w filmie nie ma pokazanych telefonów komórkowych, ale widok budynków i ubiór młodych studentów pozwala na stwierdzenie, że akcja rozgrywa się w czasie teraźniejszym.
Biorąc też pod uwagę końcowe sceny filmu, w których to z bliska widzimy mordercę, można stwierdzić, że nie jest możliwe by był on tym samym mężczyzną który zabił nastolatków w 1960 roku. Przeczy temu jego wiek. Więc można stwierdzić, że jest on tylko naśladowcą.

Sam scenariusz choć jest dość prosty i wydarty z różnych filmów posiada wiele zalet które czynią go nie przekombinowanym. W niektórych partiach filmu jednak dialogi są dość niespójne i głupie no ale sam pomysł na całość wnosi dużo świeżości.

Obraz Taneli posiada bardzo dobrze zrealizowane zdjęcia, które mimo, że nie sięgają stylistyką do filmów z lat 80-dziesiątych, to bardzo dobrze oddają ducha tych czasów. Dał nam on dowód na to, że nie trzeba stylizowań filmów na rąbanki z ubiegłego półwiecza by stworzyć odpowiedni dla horroru klimat. Nie przeszkadza nam nawet to, że większość część filmu rozgrywa się głównie nocą, która przybiera barwę na tyle jasną by widz mógł doskonale wszystko widzieć.

Bardzo dobrym rozwiązaniem była tajemniczość co do mordercy. Reżyser postanowił zmylić widza tak by choć przez chwilę nie mógł się domyślić, kto za to wszystko odpowiada. Nie chcę za dużo spoilerować, ale jeśli chodzi o dwa pierwsze zabójstwa to miejcie na uwadze, że nie dokonał ich ścigający ich mężczyzna. Zrobił to ktoś zupełnie inny. Wielu z was pewnie się zdziwi tak jak zrobiłem to ja.

Jeśli chodzi o sceny mordów to nie są one jakoś szczególnie wymyślne. Mustonen postawił na prostotę i na dobre mu to wyszło. Postarał się o to by zbyt mocno nie zniesmaczyć widza.

Końcówka miażdży. W mojej opinii lepszej reżyser nie mógł zrealizować. Szczególnie spodobała mi się akcja z zahaczoną na wyciągniku furgonetką. Wzbudza ona wielkie zaskoczenie.

Jeśli chodzi o aktorstwo to troszkę daje do myślenia. Gra może nie była zachwycająca, ale nie raziła w oczy. Irytowała mnie główna bohaterka czyli Ida, którą chciałem by morderca zabił jako pierwszą. Tak się jednak nie stało.

Kończąc mogę stwierdzić, że obraz Taneli Mustenona jest jednym z najlepszych slasherów na tle ostatnich lat. Reżyser bardzo dobrze odnalazł się w nurcie, który jest prawie na wymarciu. Z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 7
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 10

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 29 stycznia 2017

Hidden (2015)

Reżyseria: Matt Duffer, Ross Duffer.
Scenariusz: Matt Duffer, Ross Duffer.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 24 minuty.

Opis Filmu: Ray, jego żona Clarie  i córeczka Zoe od ponad trzystu dni ukrywają się w podziemnym schronie. Żyją w ciągłym strachu przed tym co czai się na powierzchni ziemi. Niecały rok wcześniej wybuchła epidemia wirusa, która sprawiła, że ludzie zamienili się w łaknące krwi bestie. Gdy zapasy, żywności się kończą rodzina postanawia wyjść na zewnątrz by znaleźć pokarm. Niestety nazywani przez Zoe ,,wydychacze'' namierzają rodzinę i próbują sforsować ich bunkier.

Moja Opinia: Matt Duffer wraz z bratem Rossem są początkującymi reżyserami, którzy na swoim koncie nie mają żadnego filmu pełnometrażowego. Jednak w 2011 roku napisali scenariusz do ,,Hidden'', który stał się celem łowów przez hollywoodzkie studia. Wygrał Warner, który zrobił z braci reżyserów by trzy lata później wydać film na DVD. Dziwi mnie ten fakt, gdyż horror ten jest jedną z lepszych produkcji w świecie grozy na tle ostatnich lat, a krytycy i opinia publiczna ochoczo zachwala ten obraz.

Niewątpliwym plusem filmu jest scenariusz, który mimo zapożyczeń od innych filmów przedstawia coś zupełnie nowego i świeżego, co w świecie grozy jest bardzo pożądane. Nic dziwnego, że wytwórnie filmowe tak zawzięcie o niego walczyły.

Bracia Duffer idealnie oddali tajemniczość filmu. Postawili na to by nie dawać widzowi wszystkiego na talerzu. Przez większość czasu, żyjemy tylko wiadomością o tym, że trzyosobowa rodzina żyje w strachu przed czymś co czyha na nich na zewnątrz. Wraz z rozwojem akcji jednak powoli odkrywamy co tak naprawdę zmusiło rodzinę do ucieczki pod ziemie.
Tam wtłaczamy się w ciemne, klaustrofobiczne pomieszczenia, które bardzo dobrze działają na wyobraźnię, a nawet głupi szczur wyjadający ich resztki zapasów potrafi wzbudzić niepokój.

Jak na horror przystało nagromadzonych jest kilka jump scenek, lecz reżyserom bardziej zależało na tym by głównym sposobem lęku była fabuła.

Pierwsza połowa filmu przez dłuższy czas odbywa się w bunkrze, gdzie rodzina mimo zagrożenia stara się normalnie funkcjonować. Spędzają czas na nauce ich córki Zoe, a także zabawie. Dzielą zapasy, które z dnia na dzień się pomniejszają, a wodę czerpią z pompy, która notorycznie ulega awarii. Niektórych ten sposób przedstawiania historii może przynudzać, lecz mnie bardzo ciekawił.

W drugiej połowie filmu, w momencie kiedy rodzina brakiem pożywienia zmuszona jest wyjść na zewnątrz akcja się zagęszcza. Zabawka Zoe zdradza ich lokalizację i w tym momencie dowiadujemy się kim są nazywani przez dziewczynkę ,,wydychacze'', którzy próbują sforsować bunkier. Akcja nabiera tępa i widz nie będzie miał powodów do narzekań, gdyż dużo się dzieje. Nie chcę zdradzać za dużo, gdyż jestem zdania by lepiej samemu się o tym przekonać.

Bardzo dobrze zostało dobrane aktorstwo. Aleksander Skarsgard znany z takich filmów jak ,,Tarzan'' idealnie wcielił się w rolę zatroskanego ojca. Na szczególne zasługi również zasługuje rola małej Zoe czyli Emily Alyn Lind, która idealnie wcieliła się w swoją rolę.

Kończąc mogę stwierdzić, że film ,,Hidden'' jest jedną z lepszych propozycji ostatnich lat. Dufferowie pokazali, że potrafią  zbudować atmosferę grozy nie strasząc wygenerowanymi potworami czy wylewającą się na wszystkie strony krwią. Grozę tu budują przede wszystkim tajemniczość i rosnące zagrożenie.
Pierwszy w ich dorobku film jest więc inteligentnym i zaskakującym horrorem, który z całą pewnością mogę wam polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Scenariusz: 9
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 15 stycznia 2017

13 grzechów (2014)

Reżyseria: Daniel Stamm.
Scenariusz: David Birke, Daniel Stamm.
Produkcja: USA.
Budżet: 4 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Eliot Brindle jest niedoszłym ojcem, który z niecierpliwością wyczekuje narodzin swojego dziecka. Jego świat wali się w gruzach w momencie kiedy traci pracę i dowiaduje się,że prawdopodobnie będzie musiał się wraz z narzeczoną zająć jej niepełnosprawnym ojcem. Wkrótce do mężczyzny dzwoni tajemniczy człowiek, który informuje go, że za wykonanie 13 zadań dostanie ponad 6 mln dolarów. Mężczyzna przyjmuje ofertę a jego zdania stają się coraz gorsze i brutalne.

Moja Opinia: Daniel Stamm ma na swoim koncie kilka pełnometrażowych filmów takich jak ..Ostatni Egzorcyzm''. Choć doświadczenie ma znikome, to stworzył obraz do którego pewnie jeszcze nie raz powrócę. ,, 13 grzechów '' jest remakiem tajlandzkiego horroru z 2006 roku, którego nie oglądałem, gdyż nie przepadam za azjatyckim kinem grozy.

Gatunkowo bliżej mu do thrillera niż horroru, ale posiada w sobie dużo elementów, które go do tego gatunku klasyfikują.
Niewątpliwym plusem filmu jest bardzo dobrze  napisany scenariusz.  Wykorzystuje on motywy z innych filmów takich jak ,, Telefon '' czy ,, Piła ''. Najbliżej mu jednak do tego drugiego biorąc pod uwagę koncept i stylistykę.
Poznajemy Eliota, którego sytuacja finansowa po zwolnieniu z pracy wygląda tragicznie. Oczekuje ze swoją dziewczyną dziecka i posiada wiele długów. Wszystko zmienia się gdy dzwoni do niego tajemniczy mężczyzna proponując dużą sumę pieniędzy za wykonanie 13 zadań. Jeśli przejdzie je wszystkie dostanie ponad 6 mln dolarów, lecz jeśli przegra pójdzie do więzienia. Eliot staje się marionetką w rękach tajemniczego mężczyzny, który zna każdy jego krok, wszystko słyszy i co najważniejsze potrafi zatuszować wszelkie dowody zbrodni, których Eliot dokonuje.

Głównym zamysłem reżysera było pokazanie do czego zdolny jest człowiek kierowany trudną sytuacją finansową i chęcią zarobienia pieniędzy. Jednak Eliot po pewnym czasie nie kieruje się tymi motywami. Nie chce pieniędzy a pragnie tylko ukończyć wszystkie zadania by nie pójść do więzienia i żyć normalnie dla swojej rodziny.

Akcja filmu rozgrywa się dość szybko przez co widz nawet na chwilę się nie nudzi. Nie znajdziemy w tym obrazie żadnych jump scenek, lecz bardzo dobrze wykreowane sceny gore. Są one jednak bardzo dobrze wyważone by nie zniesmaczyć widza. Pojawia się tu również bardzo fajna scena w której to grupa motocyklistów nadziewa się na rozciągniętą przez ulicę metalową linkę. Spore wrażenie robi właśnie ta scena kiedy Eliot stoi  pośrodku tej rzezi, brodząc we krwi obciętych kończyn.

Klimat rozbudowany jest tak, aby każde zadanie, które wykonuje mężczyzna trzymały nas w napięciu do ostatniej minuty. Stamm udowodnił, że nie potrzeba wielkiego budżetu na to by stworzyć odpowiednią atmosferę oraz klimat.

Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Mark Webber idealnie wcielił się w rolę Eliota . Reszta aktorów również wypadła bardzo dobrze.

Kończąc ,, 13 grzechów '' jest lekkim horrorem, który dla relaksu można obejrzeć. Nie brzydzi, nie straszy, jest filmem, który pomimo braków naczelnych cech kina grozy potrafi nie zanudzić Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 4
Scenariusz: 9
Efekty Specjalne: 8
Aktorstwo: 7
Zakończenie: 7

Razem: 35/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)