niedziela, 17 stycznia 2016

The Green Inferno (2013)

Reżyseria: Eli Roth.
Scenariusz: Eli Roth, Guillermo Amoedo, Nicolas Lopez.
Produkcja: USA, Chile.
Budżet: 5 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 43 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Młoda studentka Justine przyłącza się do grupy aktywistów zmierzających do peruwiańskiej dżungli w celu nagłośnienia problemu wycinki drzew przez korporację. Młodzi studenci mają nadzieję, że cała ich wyprawa osiągnie sukces i dzięki temu zapobiegną wysiedleniu plemion zamieszkujących tamtejszy teren. Wszystko idzie po ich myśli do czasu gdy samolot którym lecą nad buszem rozbija się. Od tego momentu wszyscy będą skazani na łaskę kannibalistycznego plemienia, które łaknie ich mięsa.

Moja Opinia: The Green Inferno miał premierę w 2013 roku, lecz długo kazał nam na siebie czekać. Eli Roth starał się przez długi okres zdobyć jak najszerszą dystrybucję więc w tym celu wyświetlał film na różnych festiwalach filmowych. By przyśpieszyć te działania reklamował swoją produkcję jako równie okrutną i krwawą jak ,,Cannibal Holocaus''. Gdy osiągnął swój cel okazało się, że jego produkcja nie jest wcale taka fajna jak sam reżyser ją określał. A krytycy na całym świecie dawali mu nieprzychylne opinie, które z pewnością nie zadowoliły Eliego Rotha, który jest mistrzem kręcenia gore horror.

Według mojej opinii filnm Eliego Rotha nawet w najmniejszym stopniu nie dorównuje klimatyce oddanej w filmie ,,Cannibal Holocaus''.  Myślę, że największym problemem był brak pomysłu na scenariusz, który jest na tyle oklepany, że nie należy  nim nawet wspominać. Posiada on wiele wad a jedną z najważniejszych są dialogi między bohaterami.

Kolejnym wielkim minusem filmu jest aktorstwo. Oczy mi się wywracały gdy miałem oglądać aktorów nie potrafiących okazać choć trochę emocji. Najbardziej jednak nie spodobała mi się rola Lorenzy Izzo czyli filmowej Justine. Jest to chyba najbardziej pozbawiona emocji aktorka, jaką kiedykolwiek widziałem. Jednak reżyser musiał bardzo ją polubić, gdyż niedawno mogliśmy ją podziwiać również w filmie Eliego Rotha ,,Knock Knock''. Tam o dziwo aktorsko Lorenza o wiele lepiej sobie poradziła. Szkoda tylko, że ta sztuczność zniszczyła klimat jaki mógłby się pojawić na ekranach. Natomiast nie można się przyczepić do rdzennego plemiona zamieszkującego peruwiańską dżunglę. Mimo, że za dużo nie mówią to najlepiej oglądało się właśnie ich.

Żeby nie było tylko krytyki to przyznam, że fajnie się oglądało sceny gore. Nie chcę za dużo opowiadaćale można było obejrzeć kilka krwawych scen, które są miłe dla oka każdego fana kina gore. Najbardziej spodobała mi się scena ćwiartowania ciała Jonaha. Odcinanie rąk, nóg, języka, wycinanie gałek ocznych i jedzenie ich to kilka fajnych scen nagromadzonych w filmie.

Fajnie również został przedstawiony obraz buszu. Widzimy piękną zieleń otaczającą bohaterów z każdej strony, oraz dzikie zwierzęta zamieszkujące jego teren. Również wioska plemienia została fajnie przedstawiona, co dodawało choć troszkę realizmu.. Szkoda tylko, że tak wielki potencjał jaki posiadał pomysł został tak słabo przedstawiony. Myślę, że reżyser już więcej nie zabierze się za takie filmy. Tak czy inaczej dla zabicia nudy mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo :5
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 5
Zakończenie: 6

Razem: 27/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

sobota, 2 stycznia 2016

Najlepsze horrory 2015 roku (Podsumowanie)

1. Naznaczony: Rozdział 3



2. Efekt Łazarza



3.Tajemnica Instytutu Atticus



4. Anioł Śmierci



5. Demonic



6. Egzorcyzmy Molly Hartley




7. The Hallow 




8. Wizyta / The Visit




9. Extinction



10. Nightlight






niedziela, 27 grudnia 2015

Wizyta / The Visit (2015)

Reżyseria: M.Night Shyamalan.
Scenariusz: M. N Shyamalan.
Produkcja: USA.
Budżet: 5 000 000 $
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty.

Opis Filmu: Loreta jest samotną matką wychowującą dwójkę dzieci Rebeccę i Taylera. W wieku 19 lat zakochała się w starszym mężczyźnie i z tego powodu opuściła rodziców. Związek ze starszym mężczyzną nie trwał długo, gdyż opuścił Loretę z dziećmi z dnia na dzień dla kochanki. Teraz po wielu latach rozłąki rodzice Lorety znajdują ją w internecie i proszą o możliwość poznania wnuków i spędzenia z nimi czasu. Rebecca i Tayler godzą się na to, gdyż chcą by ich matka na nowo zaczęła układać sobie życie z innym mężczyzną. Po przyjeździe do dziadków wszystko układa się idealnie. Dzieci poznają miejsca w których dorastała ich mama i każdego dnia stają się świadkami coraz to dziwniejszych zachowań staruszków. Wkrótce rozpocznie się walka na śmierć i życie.

Moja Opinia: M. N Shyamalan jest jednym z tych reżyserów, który posiada na swoim koncie wiele filmów, które przez dużą rzeszę opinii zostały negatywnie skomentowane. Jest również laureatem wielu statuetek złotych malin, które od początku jego kariery mnożą się w jego rękach. Jednak mimo tego ma na swoim koncie kilka bardzo dobrych filmów jak np: ,,Osada'', ,,Znaki'' czy ,,Szósty Zmysł''. Są to głównie te filmy, które przyniosły mu rozgłos w szerszych kręgach. Jeśli chodzi o ,, Wizytę'' to uważam, że reżyser podczas kręcenia tego filmu musiał być w dobrej formie, gdyż jest to jeden z lepszych horrorów paradokumentalnych jakie mogłem obejrzeć w tym roku. Trudno jest ten obraz zaszufladkować do gatunku horror bo prędzej mu do dobrego thrillera, ale biorąc pod uwagę całość to idzie się doszukać obu tych gatunków w produkcji Shyamalana.

Bardzo wielkim plusem filmu jest dokładnie dopracowany scenariusz nad, którym sam reżyser pewnie długo się męczył. Każda kwestia wypowiadana przez bohaterów została idealnie obmyślona, by w widzu wzbudzić sprzeczne emocje. Dzięki temu zabiegowi u widza włącza się niepokój, lęk i rozbawienie. Jest nagromadzonych kilka scen , które potrafią nieźle rozbawić. Chodzi mi głównie o scenę kiedy Tayler otwierając drzwi od pokoju widzi nagą babcie drapiącą ściany. Oczywiście jest ich więcej, ale nie będę zdradzał wszystkiego.
Fajnym pomysłem było obsadzenie akcji w zimowych sceneriach wiejskiego domu. To właśnie tu zaczyna się akcja prawidłowa filmu. Poznajemy dziadków Rebeccy i Taylera, oraz z ciekawością czekamy na rozwój wydarzeń. Pierwszym niepokojącym sygnałem jest prośba dziadków o to by nie wychodzić z pokoju po 21:30. Oczywiście jak to na dzieci przystało nie zamierzają się słuchać starszych i robią swoje. Rebecca schodzi w nocy do kuchni i jest świadkiem dziwnego zachowania babci. kobieta wymiotuje na podłogę i wręcz budzi to u nas obrzydzenie. Z dnia na dzień zachowania te zaczynają to coraz bardziej przybierać na silne. Dziadek nosi na sobie zakrwawione pieluchy, które następnie umieszcza w stodole. Babcia nocą wciela się w postać Michaela Myersa chodząc po ciemku z nożem w dłoni.

Dobrym rozwiązaniem było przedstawienie historii w formie paradokumentu. Dzięki temu wiedziałem, że w filmie jest nagromadzonych kilka jump scenek. I tak też jest. Przyznam, że kilka razy się przestraszyłem i to nawet porządnie. Starsi ludzie jednak nie bez powodu potrafią budzić lęk.
Bardzo mi się spodobała scena, w której rodzeństwo postanawia pobawić się w chowanego. Ścigająca ich babcia wbiła mnie dwa razy w fotel i ta scena jest jedną z lepszych w filmie. Oglądajcie najlepiej na słuchawkach i trzymając laptopa na kolanach. Gwarantuję, że nieźle się przestraszycie.
Co najważniejsze mimo, że kamerą pracują głównie Tayler  i Rebecca to obraz jest czysty i nie rozlewa się na boki. Praca kamery jest zachwycająca i dzięki temu film naprawdę ogląda się bardzo dobrze.

Troszkę w moich oczach traci zakończenie, które według mojej opinii było mało zaskakujące. Myślę, że reżyserowi brakowało pomysłu na rozegranie końcowej akcji a naprawdę było można nieźle pokombinować. Tak czy inaczej doczepić się mogę tylko tego.

Aktorstwo według mnie rewelacyjne. Obsadzenie dzieciaków w główne role było strzałem w dziesiątkę. Olivia Dejonge i Ed Oxenbould od początku wzbudzają naszą sympatię i z zaciekawieniem śledzimy ich losy.
Z całą pewnością mogę wam ten film polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 9
Zakończenie: 6

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 20 grudnia 2015

Mroczne wizje (2015)

Reżyseria: Kevin Greutert.
Scenariusz: Lucas Sussman, L.D. Goffigan.
Produkcja: USA.

Opis Filmu: Eveleigh wraz z mężem przeprowadza się do winnicy gdzie kobieta ma zamiar uporać się z traumą jaką przeżyła powodując wypadek, w którym zginęło dziecko. Teraz kiedy kobieta spodziewa się dziecka stara się za wszelką cenę uporać z problemem i chronić je na wszystkie możliwe sposoby. Tak się jednak nie dzieje, gdyż Eveleigh dopadają wizję, których ona sama nie potrafi wytłumaczyć. Jej mąż David obawiając się, że żona znów ma nawrót depresji prosi ją by zaczęła znów zażywać leki. By rozwikłać zagadkę dotyczącą wizji kobieta postanawia sprawdzić historię ich domu. Okazuje się, że to nie nie duchy nawiedzają jej dom, a problem siedzi zupełnie w czymś innym.

Moja Opinia: Kevin Greutert  ma na swoim koncie kilka udanych pełnometrażowych horrorów. Są nimi między innymi Klątwa Jessabelle, Nieznajomi, i kilka części serii Piła. ,,Mroczne Wizje'' w mojej ocenie wypadają nieźle. W internecie możecie przeczytać różne opinie na temat tego filmu. Wiele osób twierdzi, że mało jest w tej produkcji horroru, a więcej thrillera. Trochę się z tym zgodzę i zachęcam do obejrzenia, gdyż nie warto kierować się nieprzychylnymi opiniami i oceną na filmwebie.

Film posiada bardzo ciekawy scenariusz, który eksponuje często wykorzystywany wątek choroby psychicznej głównego bohatera. Tak naprawdę nie wiemy czy rzeczy, które widzimy są dziełem duchów, czy płatającą figle wyobraźnią Eveleigh. Kobieta sama nie jest pewna czy to czasami nie jest nawrót jej choroby i dlatego postanawia na własną rękę rozwiązać tą zagadkę. Niestety w staraniach nie wspiera jej mąż David, który radzi jej powrócić do zażywania leków. Ona jednak odmawia, gdyż boi się że środki te wpłyną na dziecko, którego się spodziewa.

Fajnym pomysłem było obsadzenie akcji w niewielkim domku otoczonym winnicą. Dzięki temu możemy podziwiać ciekawe krajobrazy, gdzie miejsce mają tajemnicze wydarzenia. Akcja filmu rozgrywa się powoli, bez zbędnego dynamizmu. Jednych taki sposób prowadzenia filmu może nudzić, a drugich ciekawić. Ja jestem pośrodku i myślę, że nie jestem tym ani zawiedziony, ani zadowolony. Było wręcz w sam raz. Jedynie czego brakowało to ciekawie przedstawionych jump scenek. Było ich kilka ale nie straszyły. Chodzi mi głównie o scenę z ścigającym kobietę manekinem. Brakowało tu przede wszystkim dopracowania. Nie jest to jednak horror, który wbije was w fotel co drugą sceną, ale lekki horror na zabicie czasu. Dobrze, że obraz mimo wszystko nie trafił do polskich kin.

Jest to film, który nie budzi większych emocji i według mnie jest produkcją do obejrzenia na jeden raz. Będzie to krótka recenzja gdyż niewiele można o tym filmie napisać. Jest to zwykły średniak nie zapadający w pamięć, posiadający wiele niedopracowanych sekwencji.
Szkoda, że tak dobrych aktorów obsadzono w średnim horrorze, który zachęcił do obejrzenia niewielką rzeszę ludzi w Ameryce. Myślę, że film więcej stracił niż zyskał ,ale mimo wszystko polecam!

Moja Ocena: 
Straszność: 4
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 6 grudnia 2015

Cybernatural (2014)

Reżyseria: Levan Gabriadze.
Scenariusz: Nelson Greaves.
Produkcja: USA.
Budżet: 1 000 000 $
Czas trwania filmu: 1 godzina 22 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Podczas jednej z imprez Laura Barns pod wpływem alkoholu zostaje sfilmowana w krępujących okolicznościach. Filmik obiega wiele portali społecznościowych, a dziewczyna staje się obiektem kpin w szkole i internecie. Laura nie mogąc sobie poradzić z zaistniałą sytuacją popełnia samobójstwo co bardzo porusza jej przyjaciół. W rocznicę śmierci dziewczyny Blaire jej była przyjaciółka wraz z znajomymi prowadzą wideokonferencje. W pewnym momencie do wszystkich zaczynają dochodzić dziwne wiadomości wysyłane z konta Laury. Początkowo myślą, że ktoś sobie robi z nich żarty, lecz wkrótce się przekonają, że to nie głupi żart a gra prowadzona przez internetowego prześladowce, w której za kłamstwo grozi śmierć.

Moja Opinia: Trzeba przyznać, że Levan Gabriadze choć nie jest nikomu znanym reżyserem to wdarł się do świata horroru z wielkim hukiem. Zwiastun do filmu obił się głębokim echem na portalach społecznościowych i dorobił się wielu milionów wyświetleń. Dobra kampania marketingowa doprowadziła, że do sal kin powędrowała duża rzesza ludzi dając tym olbrzymie zarobki. Scenariusz do filmu Nelson stworzył zainspirowany głośną sprawą piętnastoletniej Audrie Pott, która została brutalnie wykorzystana przez trójkę nastolatków. Zwyrodnialcy zamieścili zdjęcia z tego zdarzenia w internecie i to właśnie  popchnęło dziewczynę do popełnienia samobójstwa. Oczywiście w filmie Levana nie ma jakiś większych podobieństw do sprawy Audrie, ale przedstawiona przez niego historia zyskała przychylne opinie krytyków i ludzi.

Coraz częściej można dostrzec, że reżyserzy biorą się za kręcenie filmów za pomocą różnych kamerek w różnych urządzeniach. W internecie przeczytałem, że niejaki film ,,Mandarynki'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem nakręcony smartfonem. Świat kinematografii chwyta się coraz bardziej dziwnych metod kręcenia filmów co niektórym może odpowiadać a niektórym nie. Ja jednak jestem zwolennikiem kręcenia filmów zwykłymi kamerami. W ,,Cybernatural'' Levan postanowił przedstawić całą historię emitując obraz z kamerek zamieszczonych w laptopach głównych bohaterów. Myślę, że nie był to taki zły pomysł gdyż sprawia to wrażenie autentyczności i nie ogląda się źle.

Dzięki temu widzimy Blaire i kilku jej przyjaciół prowadzących wideokonferencje. Za dużo jednak nie możemy dostrzec, gdyż pomieszczenia ich pokoi są przyciemnione co oznacza, że ich rozmowy prowadzone są nocą. Ciągłe przenoszenie narracji na kolejne osoby może doprowadzić do bólu oczu lub zeza. Mnie to osobiście irytowało, gdyż żeby dostrzec choć jakiś najmniejszy szczegół widz musiał wpierw przebrnąć prawdziwe oczopląsy.
Cały film przeplatany jest różnymi widokami przeglądanych okien przez Blaire. Dostrzegamy różne filmiki z YouTuba, które przedstawiają ośmieszoną Laure, oraz widok wiecznie pojawiającego się Facebooka skąd do dziewczyny wysyłane są różne wiadomości. Zamysłem reżysera było wzbudzić tym u widza lęk i napięcie, lecz nie do końca się mu to udało.

Akcja rozkręca się dopiero gdy nieznany nikomu użytkownik hakuje ich laptopy i podpina się pod wideokonferencję. Internetowy nieprzyjaciel blokuje ich funkcje i za wszelką cenę stara się ich przekonać, że mają do czynienia ze zmarłą Laurą. Za wszelką cenę chce ich ukarać za cyber przemoc, której dopuścił się każdy z nich. Jest to wielkim plusem filmu, gdyż pokazuje obraz dzisiejszych nastolatków, którzy poprzez umieszczanie różnych informacji w internecie nie zastanawiając się mogą w ten sposób kogoś skrzywdzić. Każdy z nas nie raz słyszał już o sytuacjach kiedy młodzi ludzie najczęściej w szkole nękają osoby z różnych powodów. Często to doprowadza do tragedii i prowadzi do samobójstw.
To właśnie scenariusz jest jednym z głównych plusów filmu. Nie dość, że porusza ważne sfery ludzkiej egzystencji, to jeszcze problem przedstawiany w nim nie był przez nikogo zrealizowany.

Całość filmu jest niby mieszanką typowego ghost story i mało brutalnego gore. Tak naprawdę trudno stwierdzić czy to duch  Laury straszy nas podczas seansu, czy jest to ktoś z otoczenia bohaterów, kto za wszelką cenę chce ich ukarać. Odpowiedzi film nam niestety nie dostarczył. Natomiast jeśli chodzi o gore to jest go bardzo malutko. Jest tylko jedna scena, w której to jeden z bohaterów mieli sobie różne części ciała blenderem. Całość akcji jednak opasana była migającym obrazem i w wyniku tego za dużo widz dostrzec nie mógł.
Całość głównie kierowana jest do grona młodych ludzi. Film porusza bardzo ważny problem internetowego świata, w którym można zrobić komuś krzywdę. Trzeba pamiętać, że co raz trafi do internetu to pozostaje tam na zawsze. Polecam serdecznie!

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 9
Zakończenie: 7

Razem: 36/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 29 listopada 2015

The Hallow (2015)

Reżyseria: Corin Hardy.
Scenariusz: Olga Barreneche, Colin Hardy, Felipe Marino.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 32 minuty.

Opis Filmu: Adam i Claire wraz ze swoim synkiem Finnem przeprowadzają się do Irlandii. Z racji wykonywanego zawodu Adam zajmuje się wyznaczaniem drzew do wycinki. Nie podoba się to ich sąsiadowi Colmowi, który nieustannie ich nachodzi w domu. Gdy pewnej nocy ktoś wybija okno w pokoju ich synka wzywają policjanta, który opowiada im o tutejszych wierzeniach. Ludzie uważają, że lasy otaczające ich dom zamieszkają pradawne istoty zwane Czcigodnymi, które zabiją każdego kto zakłóci ich spokój. Małżeństwo początkowo nie daje wiary w te opowiadania, lecz niedługo na własnej skórze przekonają się, że nie są to tylko zabobony.

Moja Opinia: Corin Hardy ma na swoim koncie kilka krótkometrażowych filmów, które nie odniosły żadnych sukcesów. Zafascynowany światem bajek i horrorów postanowił połączyć je w całość i tak właśnie powstał The Hallow, który według mojej opinii jest jednym z lepszych horrorów bieżącego roku. W sieci możecie znaleźć ten film pod tytułem The Woods. Nie wiem co za idiota zmienił tytuł tego horroru, lecz ciężko było mi go odnaleźć pod prawdziwym tytułem. Pełnometrażowy film Hardego stał się obiektem sporego zainteresowania i przychylnych opinii w wielu państwach. Posiadając niewielki budżet stworzył horror, który bije na głowę kinowe produkcje, a co najważniejsze jest to jego pierwszy horror. Mam nadzieję, że w planach Corina jest realizacja więcej takich dobrych horrorów, lecz póki co się na to nie zapowiada.

Uwielbiam filmy, których akcja toczy się w niewielkich domkach otoczonych ogromnym lasem. Właśnie w The Hallow mamy do czynienia również z takim miejscem. Pojawia się niewielki domek i piękny las znajdujący się w malowniczej Irlandii. Reżyser postarał się wydobyć to co najpiękniejsze z otaczających go krajobrazów i sprawnie pokazał to w filmie. Stworzył bajkowy klimat, który go tak bardzo fascynował.

Trzeba również pochwalić scenariusz napisany przez Olgę Barrenche, Colina Hardego i Felipe Marino. Reżyser postanowił nie pokazać nam wydarzeń począwszy od pierwszego dnia przeprowadzki, tylko zaczął film od momentu kiedy państwo Hitchens zamieszkują już równy miesiąc w malowniczym domku. Dowiadujemy się przez to, że Adam wyznacza drzewa pod wycinkę, a żona zajmuje się domem i kilkumiesięcznym synkiem Finnem. Ich spokój zaburza sąsiad Colm, który za wszelką cenę daje im do zrozumienia, że nie są tu mile widziani. Początkowo nie wiemy tak naprawdę co będzie nas straszyć w filmie. Czy to będą duchy czy inne istoty. Hardy troszkę nas trzymał w niepewności i dopiero w momencie kiedy miejscowy policjant opowiada im historię o wierzeniach miejscowej ludności w pradawne istoty zamieszkujące otaczający ich las wiemy co tak naprawdę będzie miało budzić grozę filmu. Klimat został przedstawiony wzorcowo. Nawet sceny rozgrywające się nocą są bardzo dobrze zrealizowane i oświetlone na tyle dobrze, że widzowi nie umknie żaden szczegół. Gra światłem i zatłaczająca się akcja budzi lęk i niepokój co dobrze wpływa na atmosferę oglądania.
Pojawia się również kilka jump scenek, które nieźle sobie radzą i nieraz potrafią nieźle przestraszyć. Przynajmniej ja tak miałem.

Całość filmu oprasowana jest bardzo dobrymi efektami specjalnymi. Wygenerowane potwory budzą lęk i naprawdę potrafią przestraszyć. Widziałem troszkę podobieństwa do filmu ,,Zejście'' lecz mnie osobiście potwory o wiele bardziej podobały się w The Hallow. Przemiana Adama również była bardzo zaskakująca.
W filmie nagromadzonych zostało kilka bardzo dobrych scen, których pozazdrościć może mu wielu starszych stażem reżyserów. Najbardziej spodobała mi się scena w której z ręki Czcigodnego wystająca igła zbliża się do oka Claire, oraz pomysł na podmieńca.

Aktorsko trzeba przyznać było idealnie. Bojana Novakovic idealnie wcieliła się w rolę zatroskanej matki. Oczywiście na pochwały zasługuje również Joseph Mawle, który przez większość filmu grał pierwsze skrzypce.
Film mogę wam za całą pewnością polecić. Według mojej opinii jest to jeden z lepszych horrorów w 2015 roku i z całą pewnością jeszcze kiedyś do niego powrócę. Nie jest to film przy, którym będziecie się nudzić. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 9
Zakończenie: 9

Razem: 43/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 22 listopada 2015

Blair Witch Project (1999)

Reżyseria: Daniel Myrick, Eduardo Sachez.
Scenariusz: Daniel Myrick, Eduardo Sachez.
Produkcja: USA.
Budżet: 60 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 26 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Heather Donahue, Michael C. Williams i Joshua Leonard są studentami szkoły filmowej. Wpadają na pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego o lokalnej legendzie - wiedźmie Blair, która ponoć zamieszkuje okoliczne lasy niedaleko Burkittesville. Wyposażeni w kamery 16 mm, Hi8 i magnetofon DAT wyruszają na wyprawę. Przed zapuszczeniem się w lasy Black Hills w poszukiwaniu faktów odwiedzają okolicznych mieszkańców, pytając o wydarzenia związane z legendą sprzed sześćdziesięciu lat. Jak się okazuje, nie do końca jest ona obca ludziom. Jak twierdzi większość z nich - starają się oni unikać wchodzenia zbyt głęboko w nawiedzony las. Trójka reżyserów pojawia się w okolicznym lesie i rozpoczyna poszukiwania. Z początku wszyscy dobrze się bawią, szukając materiału do nagrań. Jednak wyprawa przestaje być zabawna, kiedy studenci uświadamiają sobie, iż nie są w stanie odnaleźć drogi do pozostawionego przy drodze samochodu. Prześladowani niepokojącymi odgłosami, zagubieni i zmarznięci wpadają w panikę. W nocy, dzień po tym jak wszyscy powinni wrócić z wyprawy, Josh nagle znika bez śladu. Rok później policja odnajduje w lesie torby z kamerami, należące do zaginionej trójki, której nigdy nie odnaleziono. Jedynie nagrany materiał ujawnia tajemnicę, co naprawdę wydarzyło się w lesie Black Hills.

Moja Opinia: Pierwszy raz Blair Witch Project obejrzałem kilka lat temu i wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Reżyserzy stworzyli horror found footage, który w końcówce XX wieku zgromadził do sali kin miliony ludzi na całym świecie. Wszystko jednak było dobrym chwytem marketingowym, który polegał na rozpuszczeniu wiadomości, że obraz Daniel Myricka i Eduarda jest zapisem prawdziwych nagrań, znalezionych przez policję w okolicach lasu Black Hills. Ludzie oglądając wtedy film byli przerażeni i wielu z nich opuszczała sale kin nie mogąc dotrwać do końca seansu. Dzięki tym działaniom promocyjnym horror został uznany za jeden z najbardziej dochodowych, niezależnych horrorów wszech czasów. Jednak w obecnych czasach gdy prawda wyszła na jaw, film ten już nie budzi tak wielkich emocji i często staje się obiektem krytyki.

Już wiele razy wspominałem, że uwielbiam horrory paradokumentalne i właśnie z takim mamy tu do czynienia. Sam pomysł na film był bardzo dobry. Krążyło wiele legend o wiedźmie z Blair więc to była tylko kwestia czasu kiedy ktoś znajdzie sposób na przedstawienie jej historii. Reżyserzy wprowadzają nas do filmu krótkimi wywiadami z mieszkańcami Burkittsville. Przeprowadza je trójka studentów, którzy w filmie mają takie same imiona i nazwiska jak w rzeczywistości. Miało to wzbudzić u widza autentyczność owego nagrania i wzbudzać strach i lęk..

Gdy akcja wkracza do lasu pojawia się kolorowy obraz jesiennej aury. Tak jak na początku nie wkurzała mnie kamera, która notorycznie wprawiana była w drżenie przez osobę, która musiała ją dzierżyć, to później gdy akcja się zagęszcza i studenci wpadają w przerażenie praca z kamerą staje się nie do zniesienia. Obraz notorycznie się zamazuje, a kamera lata na wszystkie strony.  A wszytko za sprawą dziwnych odgłosów, które dobiegają w nocy z lasu. Bohaterowie słyszą płacz dzieci, oraz ludzkie kroki, lecz w otchłaniach nocy niczego nie potrafią dostrzec. Gdy to wszystko się nasila trójka studentów postanawia znaleźć drogę powrotną, lecz gdzie się nie ruszą to tej drogi i tak nie znajdą.

Pomysł reżyserów był bardzo prosty. Chcieli za dnia pokazać jak najwięcej dialogów i problemów z odnalezieniem drogi powrotnej. Natomiast w nocy postanowili dać kilka stłumionych odgłosów dobiegających z różnych stron lasu. Jeśli macie nadzieje na jakieś efekty specjalne, to niestety ich nie odnajdziecie. Jest to jednak usprawiedliwione bardzo niskim budżetem, który im na to nie pozwolił. Widzimy jedynie dziwne symbole zwisające z gałęzi drzew, czy stosy kamieni ułożone przed namiotem, gdy bohaterowie się przebudzą. W filmie nie odnajdziemy również jump scenek, które w dzisiejszych czasach są modne dla horrorów paradokumentalnych. Straszyć ma nas klimat, oraz dźwięki dochodzące z głębi lasu. Miałem nadzieję, że w końcówce można będzie więcej zobaczyć, lecz zostałem zawiedziony. Akcja nie do końca została wytłumaczona i to w dużej mierze mnie najbardziej wkurzyło. Jeśli chodzi o aktorstwo to nie będę się wypowiadał, gdyż nie było tak źle.  Tak czy inaczej jak na lata 90-siąte trzeba przyznać, że film nie jest wcale taki zły. Serdecznie mogę wam go polecić!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)