piątek, 25 maja 2018

Stephanie (2017)


Reżyseria: Akiva Goldsman.

Scenariusz: Luke Piotrowski, Ben Collins.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Mała Stephanie od jakiegoś czasu przebywa sama w domu. Nie przejmuje się światowym kryzysem gospodarczym oraz wybuchem epidemii o których dowiaduje się z mediów. Dziewczyna nie jest jednak sama. W sadzie niedaleko jej domu czycha potwór, który coraz częściej pod osłoną nocy wchodzi do domu. Dziewczynka by na niego nie natrafić chowa się po różnych zakamarkach, a gdy ten odchodzi wraca z powrotem do swojej codzienności. Pewnej nocy nieoczekiwanie wracają do niej rodzice co wywołuje wielką radość u Stephanie. Jednak wkrótce cała rodzina będzie musiała stawić czoła potworowi, którego nie jest łatwo przechytrzyć.

Moja Opinia: Akiva Goldsman jest producentem takich horrorów jak ,,Paranormal Activity''. Za kamerą staje rzadko i w swoim dorobku może się pochwalić dwoma serialami, oraz kilkoma pełnometrażowymi filmami. ,,Stephanie'' to jego debiut w reżyserowaniu horrorów i jeśli mam być szczery to wyszło mu to średnio.
Choć film miał premierę w 2017 roku, to dopiero niedawno trafił do szerszej dystrybucji pojawiając się na platformie VOD.

Niewątpliwie największym plusem filmu jest fabuła, która na tle innych horrorów jest wręcz perfekcyjna. Poznajemy kilkuletnią Stephanie, która z nieznanych nam przyczyn mieszka sama w domu z rozkładającymi się szczątkami jej brata. Nie wiemy też czemu nie próbuje ona szukać pomocy na zewnątrz. Z czasem dowiadujemy się, że powodem jest potwór, który zamieszkuje obszar niedaleko jej domu i często pod osłoną nocy grasuje w jej domu. Od mediów dowiadujemy się o kryzysie gospodarczym i wybuchu epidemii. I tu zapala się lampka. Dowiedziawszy się tego byłem prawie święcie przekonany, że potworem którego dziewczynka tak panicznie się boi jest zombiee. Niestety myliłem się. Scenarzyści jednak nie śpieszą się z tym by rzucić nam jakikolwiek trop lub podpowiedź byśmy mogli sami dojść do tego o co w tym wszystkim chodzi.
A widzimy jedynie świat bazując na informacji jakich dowiadujemy się od wesołej i uroczej dziewczynki Stephanie. Sprawiło to, że pokusiłem się nawet o myśl, że cały ten potwór to wytwór jej dziecięcej wyobraźni, ale powrót jej rodzicó szybko rozwiał te rozważania.

Uwielbiam filmy, które mają w sobie nutę tajemniczości i nie wszystko jest rzucane odrazu na tacę. Jednak jestem prawie pewien, że nikt z was oglądających nie wpadł na rozwiązenie problemu w pierwszyej połowie filmu. Powrót rodziców dostarcza nam nowych informacji. Widzimy, że matka dziewczynki ma dziwne ślady na brzuchu, a ja automatycznie połączyłem to z szalejącą na świecie epidemią. Znów jednak moje przypuszczenia były niepoprawne.

Jednak film posiada również wady. Pierwszą jaka się wysuwa jest strasznie powolny i nudzny początek. Jeśli mam być szczery to pierwsze 40 minut filmu oglądałem z przymróżeniem oka i nawet wkomponowane w nie ataki domniemanego potwora nie budziły we mnie większych emocji. Akcja stanowczo nabiera tempa dopiero w momencie gdy pojawiają się rodzice Stephanie i to właśnie druga połowa filmu go ratuje.

Producenci również bardzo mało czasu poświęcili na przedstawienie nam zarysu psychologicznego rodziców. Zostali oni wrzuceni do filmu bez jakiegokolwiek zaznajomienia. Przez to ich postacie są nieco nijakie i nie budzą większych emocji. Jako, że nie było czasu na dokładniejsze ich przedstawienie to ich los staje się dla nas obojętny.

Jeśli chodzi o jump sceny to pojawia się kilka lecz na jednej się tylko przestraszyłem. Efekty specjalne też nie budzą większych emocji. Lecz spowodowane to było pewnie niezbyt wielkim budżetem jakim dysponowali producenci.

Aktorstwo nie wypada źle. Shree Croks idealnie odnalazłą się w roli Stephanie. Myślę że zapowiada się z niej bardzo dobra aktorka. W filmie pojawia się również Frank Grillo znany nam z horrorów serii ,,Noc Oczyszczenia''.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to wybitnie dobre kino lecz film w sam raz na wieczorne nudy.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 10
Zakończenie: 6
Brutalność: 4
Oryginalność: 8
Muzyka: 6
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 63/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


poniedziałek, 14 maja 2018

Pari (2018)

Reżyseria: Prosit Roy.
Scenariusz: Abhishek Banerjee, Prosit Roy.
Produkcja: Indie.
Czas trwania filmu: 2 godziny 15 minut.

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Arnab wraz z swoją rodziną wracają samochodem do domu po spotkaniu z Piyali, którą młody chłopak ma poślubić. Gdy nastaje ulewa ojciec chłopaka potrąca staruszkę, która ginie na miejscu. Policja wraz z Arnabem udaje się do domu staruszki by sprawdzić czy posiadała rodzinę. Na miejscu odnajdują przykutą łańcuchem córkę staruszki Rukshanę, która wydaję się być odizolowana od świata zewnętrznego. Arnab czując się winnym śmierci jej matki postanawia jej pomóc z pochówkiem. Po wszystkim odsyła ją do domu, w którym została znaleziona. Dziewczyna jednak nie ma chwili spokoju bowiem ściga ją główny przedstawiciel satanistycznej sekty, z której dziewczyna kiedyś uciekła. Przerażona odnajduje mieszkanie Arnaba, który daje jej schronienie nie wiedząc, że Rukshana nie jest zwykłą dziewczyną, a potworem który niedługo zmieni jego życie w piekło.

Moja Opinia: Pierwszy raz miałem okazję obejrzeć horror pochodzący z Indii. Prosit Roy nie jest znanym mi reżyserem i z informacji jakie znalazłem w internecie ,,Pari'' jest jego pierwszym horrorem, którego podjął się wyreżyserować.
Film znalazłem przypadkowo i dla zabicia nudy postanowiłem obejrzeć. Nie nastawiałem się na dobry horror lecz to co zobaczyłem zmieniło moje nastawienie. Widocznie nie tylko amerykanie potrafią kręcić dobre horrory.
Niewątpliwym plusem jest fabuła filmu. Skupia się ona na wielu elementach, które w czasie seansu musimy sobie posklejać w całość. Pojawia się wątek sekty, która składa dla swojego demona młode kobiety, którym owy demon robi dzieci. Pojawia się również motyw wróżki i oczywiście wątek miłosny. Wszystko zostało tak dobrze poskładane że z ciekawością śledzimy losy głównych bohaterów.

Film przez cały seans trzymał mnie w napięciu. Prosit Roy idealnie przedstawił klimat budując go głównie na idealnie dobranej scenerii. Towarzyszyła temu wszystkiemu muzyka, która niewątpliwie bije na głowę amerykańskie brzmienia w horrorach. W sytuacji zagrożenia muzyka robiła się głośna mogąc liczyć na to, że zaraz pojawi się jakaś jump scena, a takich przez cały film było kilka. W tej kwestii Roy niestety nie wypadł za dobrze. Przestraszyłem się kilka razy lecz kilka innych scen mogłyby być bardziej dopracowane.

Jeśli chodzi o demona to przez cały film go nie widzimy. Jak dowiadujemy się z filmu można usłyszeć tylko i wyłącznie jego oddech, i tak się rzeczywiście dzieje. Poza jego głośnym dyszeniem widzimy jedynie jego sylwetkę, gdy uprawia stosunek z powierzoną mu w ofierze kobietą.

Bardzo dobrze została przedstawiona tytułowa Rukshana. Poznajemy ją jako zakutą w starej leśnej chacie, bezbronną kobietę. W rzeczywistości jest ona czymś więcej niż kobietą. Nie chcę za dużo spoilerować ale powiem jedynie że posiada ona wiele zdolności, które sprawiają że w przypływie gniewu jest w stanie zabić drugiego człowieka. W dodatku jest piękną kobietą, w której Arnab się zakochuje.

Kolejnym plusem są efekty specjalne, które pomimo niewielkiego budżetu robią prawdziwe wrażenie. Film pod tym względem bije na głowę wiele tegorocznych horrorów, które posiadały wielomilionowe budżety.
Pod względem brutalności film również sobie nieźle radzi. Jest kilka mocniejszych scen, lecz są one przedstawione w taki sposób by nie wzbudzić zniesmaczenia. Sceny śmierci wyglądają realistycznie więc nie można się do tego przyczepić.

Aktorstwo wypada znakomicie. Wszyscy idealnie odnaleźli się w swoich rolach, lecz na szczególne wyróżnienie zasługuje Anushka Sharba wcielająca się w rolę Rukshany. Dziewczyna idealnie potrafiła odnaleźć się w każdej odsłonie pokazując wysoki kunszt aktorski. Również bardzo dobrze wypadł Parambrata Chatterjee grający Arnaba.

Tak jak wspominałem film trzyma w napięciu lecz jedynym minusem jest jego długość. Trwa ponad dwie godziny i przez to dość długo się rozkręca. Początek troszkę nudzi lecz później z minuty na minuty robi się naprawdę ciekawie. Nie wiem jak wam spodoba się film, lecz ja z całą pewnością mogę go wam serdecznie polecić.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 7
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 72/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.



niedziela, 1 kwietnia 2018

Naznaczony: Ostatni klucz (2018)

Reżyseria: Adam Robitel.
Scenariusz: Leigh Whannell.
Produkcja: Kanada, USA.
Budżet: 10 000 000$.
Czas trwania filmu: 1 godzina 43 minuty.


Opis Filmu: Elise Rainier wraz z swoją ekipą zajmuje się pomocą ludziom, którzy mają problemy z duchami lub demonami. Pewnego dnia dzwoni do niej Tom Garza z prośbą o pomoc. Mężczyzna kupił niedawno dom w miasteczku Five Keys w Nowym Meksyku, który okazał się nawiedzony przez duchy i demony. Elise z niechęcią chce pomóc mężczyźnie gdyż dorastała właśnie w tym domu i gdy była dzieckiem przyczyniła się do śmierci jej bliskiej osoby. Jednak chęć naprawienia błędów z dzieciństwa zmusza ją do pomocy mężczyźnie.

Moja Opinia: ,,Naznaczony: Ostatni klucz'' to już czwarta odsłona serii zapoczątkowanej przez Jamesa Wana w 2010 roku. Za scenariusz znów odpowiada znakomity Leigh Whannell, który jest autorem wszystkich części. Filmy z serii ,,Naznaczony'' znalazły wielu fanów, którzy z niecierpliwością wyczekują kolejnych części. Jednak czy warto dalej ciągnąć historię???. Czwarta odsłona jest najbardziej dochodową odsłoną. Zarobiła ponad 160 mln dolarów. Lecz w opiniach krytyków została przyjęta bardzo chłodno. Za kamerą stanął Adam Robitel czyli reżyser bardzo dobrego horroru ,,Opętana''. Jest to jego drugi pełnometrażowy horror, który w mojej opinii nie wypadł wcale tak źle.

W tej części główne skrzypce na ekranie gra Elise Rainier znana nam z poprzednich części. Dla chcących oglądać informuję, że nie jest wam potrzebna znajomość poprzednich części, gdyż w żaden sposób do nich nie nawiązuje.

Tak jak we wszystkich częściach serii bardzo dobrze przemyślane były kreacje demonów, tak i w tej części to nie zawodzi. Tym razem mamy do czynienia z szkaradną bestią z palcami zakończonymi kluczami. Oglądając miałem również wrażenie i chyba większość się ze mną zgodzi, że ta część serii była również najbardziej brutalna. Tak jak poprzednie części oszczędzały na okaleczaniu człowieka, przez demony, tak ten się tego nie boi.

Bardzo dobrze na tle całego filmu wypadł prolog, który przenosi nas do 1953 roku gdzie poznajemy Elisę jako małą dziewczynkę, która mieszka w feralnym domu wraz z rodzicami i młodszym bratem Christianem. Dowiadujemy się, że dziewczynka ma już świadomość swoich zdolności, lecz jej ojciec nie może zaakceptować tego, że córka rozmawia z duchami, a jedynym rozwiązaniem jakie znajduje w tej sytuacji to znęcanie się nad małą dziewczynką.  Nie chcę za dużo spoilerować ale prolog robi naprawdę spore wrażenie. Umiejscowienie akcji w ponurym, starym domu i znakomity obraz lat 50- dziesiątych opasany idealną grą świateł sprawia, że napięcie trzyma nas już od pierwszej minuty filmu. Dodatkowo dwie jump sceny wklejone w prologu sprawiają, że idzie się konkretnie przestraszyć. Jednak biorąc pod uwagę cały film nie wszystkie jump sceny się udały. Idzie się kilka razy przestraszyć lecz poprzednie trzy części robiły to znacznie lepiej. Jest to jednak wina zmieniających się reżyserów. Nikt nie jest w stanie przebić niezastąpionego Jamesa Wana odpowiedzialnego za dwie pierwsze części.

Kontynuując gdy akcja wraca do czasów teraźniejszych film schodzi na zupełnie inne tory pokazując nam bardziej dramat niż horror. Akcja skupia się wokół rozterek Elise, która próbuje odnowić kontakt z bratem którego porzuciła. Whannell w scenariuszu zawarł również kilka dialogów które miały wzbudzić w nas uśmiech na twarzy jednak w mojej opinii raczej wyszło to drętwo. Jeśli chodzi o dialogi to w mojej opinii Leigh poszedł na łatwiznę i raczej był w słabej formie pisząc je.

Najbardziej jednak zawiodło mnie zakończenie filmu. Tak jak większość ludzi krytykowała ,,Nieznajomi: Ofiarowanie'' to tamtejsze zakończenie wywarło na mnie bardzo wielkie wrażenie. Dużo się działo i z zainteresowaniem oglądałem to co dzieje się na ekranie. A co mamy tu. ???  Kulminacyjna scena została rozwiązana w najgorszy z możliwych sposobów. Zero napięcia i jakichkolwiek emocji. Nie liczcie że będziecie mieli pootwierane buzie ze zdziwienia gdyż tak nie będzie. Rozwiązanie sposobu przepędzenia demona to wręcz w mojej opinii obraza i widza i całej serii. Nie chcę spoilerować ale zawiodłem się bardzo.

Jeśli chodzi o aktorstwo to wypadło bardzo przekonująco. Lin Shaye znana nam z wszystkich części serii idealnie odnalazła się w swojej roli. Staruszka ta naprawdę idealnie odnajduje się w horrorach. Pasuje do nich tak bardzo, że nie wyobrażam sobie by kolejna odsłona ,,Naznaczonego'' mogłaby powstać bez jej udziału. Jeśli chodzi o pozostałych aktorów to również nie mam się do niczego przyczepić.

Kończąc mogę śmiało zachęcić do oglądania. Nie jest to film ani dobry ani zły. Plasuje się w mojej opinii jako przeciętny. Idzie się kilka razy przestraszyć, przez połowę filmu trzyma w napięciu, lecz z czasem gubi to i staje się nijaki.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 4
Brutalność: 3
Oryginalność: 6
Muzyka: 8
Rozrywka: 6
Całokształt: 6

Razem: 58/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 11 marca 2018

Nieznajomi: Ofiarowanie (2018)

Reżyseria: Johannes Roberts.
Scenariusz: Bryan Bertino, Ben Ketai.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Opis Filmu: Małżeństwo Cindy i Mike z dwójką dzieci ma wieczne problemy z młodszą córką Kinsey. Dziewczyna buntuje się przeciwko nim i sprawia problemy w szkole. Rodzice nie mogąc się z tym uporać postanawiają wysłać dziewczynę do szkoły z internatem. Wyruszając w podróż postanawiają przenocować w ośrodku wypoczynkowym pełnym domków turystycznych i przyczep kempingowych. Niestety nie zdają sobie sprawy z tego, że niedaleko ich domku czai się trójka psychopatycznych morderców w maskach.

Moja Opinia: 10 lat temu miała premiera pierwszej części ,,Nieznajomi''. Film ten zbierał pozytywne recenzje od krytyków na całym świecie i już wtedy można było przeczuwać, że prędzej czy później powstanie jego kontynuacja. Musiało minąć wiele lat by Johannes Roberts reżyser takich horrorów jak ,,Po tamtej stronie drzwi'' czy ,,Podwodna pułapka'', podjął decyzję o nakręceniu sequela o trójce zamaskowanych psychopatów.

Przejdźmy może wpierw do fabuły. Nie jest ona może zbytnio odkrywcza, ale spodziewając się sequelu trzeba było liczyć tylko i wyłącznie na taką. Niczym szczególnie nie zaskakuje, ale trzyma się wyznaczonych przez Robertsa granic i do końca filmu nie wykracza poza nie. Trochę do życzenia pozostawiają dialogi, które momentami są idiotyczne, mało spójne i pozbawione logiki.
Pierwsza część pod tym względem była bardziej spójna i wszystko podpinane było na ostatni guzik. Tak więc pierwowzór w tej kwestii wypada troszkę lepiej.

Johannes w swoim filmie chciał wzbudzić klimat lat 80-dziesiątych. Wykorzystuje do tego typowe dla horrorów z tamtego okresu oświetlenie (często ledy), wystrój również charakterystyczny dla tamtego okresu. Pokusił się również o piosenki z tamtego okresu wykorzystując do tego między innymi Bonnie Tyler z swoim największym hitem. Widocznie nasi mordercy są miłośnikami starych przebojów, które podbijały w tamtym okresie dyskoteki. Scena przy basenie to dla mnie mistrzostwo świata. Nie chcę za dużo spoilerować ale to chyba jedna z najlepszych akcji w filmie.
Dla mnie takie zagranie ze strony Robertsa było niekoniecznie potrzebne jednak patrząc na całość zbudowało to niezły klimat.

Dużo osób zarzuca, że film jest nudny. Jednak w mojej opinii w sequelu dzieje się o wiele więcej niż w pierwszej części. Wiadomo początek jest zawsze nudny, lecz w połowie filmu akcja tak się zagęszcza, wiele się dzieje i nie ma chwili na odpoczynek.
Kolejnym zarzutem przez innych jest fakt, że zmienia się postępowanie głównych bohaterów w filmie. W pierwszej odsłonie zostali oni przedstawieni jako łatwe do zabicia kąski, które wiecznie uciekają i nie są chętni do podjęcia walki z psychopatycznymi mordercami. Tu sytuacja się odwraca i to właśnie główni bohaterowie podejmują równą walkę z napastnikami. Nie chcą bez walki dać się zabić i w mojej ocenie daje to filmowi o wiele więcej realizmu. Biorąc na logikę chyba każdy z nas próbowałby walczyć z napastnikiem by nie zginąć. I tak oto nasi zamaskowani napastnicy okazują się być również do uśmiercenia. Jednak czy walka będzie równa???. Musicie sprawdzić sami.

Jeśli chodzi o jump sceny to jest kilka dobrych momentów, w których idzie się się przestraszyć. Ja siedząc w kinowym krześle kilka razy podskoczyłem i o ile dobrze pamiętam w najnowszej odsłonie tych scen jest o wiele więcej niż w pierwowzorze. Przez większość czasu film trzymał w napięciu i z zaciekawieniem śledziłem losy młodzieży która musiała wziąć sprawy w swoje ręce by przetrwać.
Jeśli chodzi o brutalność to jest również znacznie lepiej niż w jedynce. Może sceny uśmiercania nie są odkrywcze i w sumie podobne do tych przedstawionych przez Bertino w 2008 roku to wypadają lepiej.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie jest aż tak źle. Pojawia się kilka znanych twarzy jak np. Christina Hendricks czy Martin Henderson. Fabuła nie za wiele dała aktorom do pokazania tak więc nie można im nic zarzucić. Jednak porównując poprzednią część tamta wypadała o niebo lepiej.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Pewnie większość osób się ze mną nie zgodzi, ale mi osobiście film się podobał. ,,Nieznajomi'' z 2008 roku są nieco lepszą produkcją lecz w mojej opinii sequel w wykonaniu Johannesa trzyma poziom pierwowzoru. Nie nudzi, akcja sprawnie jest prowadzona i co najważniejsze można się czasami przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 6
Zakończenie: 8
Brutalność: 4
Oryginalność: 5
Muzyka: 9
Rozrywka: 7
Całokształt: 7

Razem: 67/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami.


niedziela, 11 lutego 2018

Rytuał (2017)

Reżyseria: David Bruckner.
Scenariusz: Joe Barton.
Produkcja: Wielka Brytania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 34 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Piątka przyjaciół podczas spotkania postanawia odbyć ostatni wspólny wyjazd. Jeden z nich proponuje wypad w szwedzkie góry, lecz pozostali nie są zadowoleni z tego pomysłu. Gdy mężczyzna ginie w tragicznych okolicznościach, przyjaciele by uczcić po nim pamięć postanawiają jednak wybrać się w owe góry. Gdy docierają na miejsce jeden z nich rani się w kolano i by oszczędzić czas reszta godzi się na pójście skrótem, który prowadzi przez las. Po pewnym czasie mężczyźni zauważają, że w lesie nie są sami.

Moja Opinia: Kolejny wykupiony przez Netflixa horror wyreżyserowany przez Davida Brucknera to w mojej opinii jedna z przyzwoitszych produkcji ostatnich lat. Mimo, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy i może wtórność dialogów nie jest zadowalająca to film ma w sobie coś co nie pozwala oderwać od niego oczu. Szkoda, że film nie trafił do dystrybucji kinowej bo uważam, że horror Brucknera z całą pewnością by zachwycił opinię publiczną.
Reżyser bardzo sprawnie prowadzi nas przez film. Początkowo poznajemy naszych bohaterów i wiemy, że film będzie się opierał głównie na poczuciu winy Luka, który nie obronił swojego przyjaciela gdy ten został napadnięty w sklepie. Jego śmierć skłania go oraz pozostałą trójkę przyjaciół do podróży i oddanie hołdu koledze. Wszystko idzie po ich myśli lecz wszystko się zmienia gdy wchodzą do lasu.
I to właśnie tu Bruckner sprawnie buduje napięcie poprzez podsuwanie nam dziwnych symboli na drzewach, oraz serwując wypatroszone ciało łosia nabite na gałęzie kilka metrów nad ziemią. Lecz dopiero gdy trafiają do opuszczonej leśnej chaty gdzie są świadkami dziwnych wydarzeń chcą za wszelką cenę opuścić las. Jednak nie jest to proste, gdyż się zgubili. Wśród drzew czai się coś co wzbudza w nich niepokój i strach.
Reżyser buduje swój film na trzech motywach. Pierwszym z nim są tajemnicze symbole, które muszą być dziełem człowieka, tajemnicze monstrum, które czai się wśród drzew, oraz motyw tajemniczych snów które zatruwają umysły bohaterów, gdy tylko ci postanawiają zasnąć.
Trochę tego za dużo lecz wszystko jest na tyle sprawnie prowadzone, że nas nie zanudza. Piękne krajobrazy gór, oraz ogromny, ciemny las sprawnie dają poczucie lęku i zagrożenia. Większość akcji dzieje się nocą lecz wszystko na całe szczęście jest na tyle dobrze widoczne, że nie umknie naszemu oku nic.
,,Rytuał'' to nie tylko film o potworze, ale również jest to pełnokrwisty horror, który serwuje nam kilka scen gore. Cieszę się, że Bruckner nie poszedł na łatwiznę serwując nam delikatny dla oka film. Lubię jak w filmach leje się krew i tak też jest. Pojawiają się wypatroszone ludzkie ciała, nabijanie ludzi na gałęzie, oraz inne przyjemne dla fanów kina gore sceny. Lecz nie jest aż tak drastycznie. Wszystko jest na tyle dobrze wyważone by nie wzbudzić w widzu poczucia niesmaku.
Jeśli chodzi o efekty specjalne to nie można się do niczego przyczepić. Potwór, który ukrywa się wśród drzew może nie jest bardzo mocno przerażający to został bardzo dobrze wygenerowany. Odnosiłem wrażenie, że lepiej on by się odnalazł w filmie fantasy, lecz mi zupełnie to nie przeszkadzało. Tak naprawkę widzimy go dopiero w ostatnich dwudziestu minutach filmu. I to właśnie w nich akcja się zagęszcza i dużo się dzieje. Nie chcę za dużo spoilerować, ale zakończenie w mojej opinii jest godne uwagi. To właśnie tu reżyser daje nam do zrozumienia, że by pokonać swój strach trzeba spojrzeć mu twarzą w twarz a to nam da siłę do walki.

Jeśli ktoś liczy na jump sceny to nie ma ich za wiele. O ile dobrze pamiętam jest tylko jedna lecz w moim przypadku się nie sprawdziła. Reżyser większą uwagę skupił na tym by trzymać widza w strachu poprzez tajemniczość owego lasu, serwując przy tym dziwną istotę czającą się wśród drzew, oraz ciemny klaustrofobiczny las.
Jeśli chodzi o aktorstwo nie ma się do niczego przyczepić. Pojawia się między innymi Rafe Spall grający w filie Luka. Idealnie odnalazł się w swojej roli. Reszta aktorów również idealnie się spisała.

Kończąc mogę śmiało wam ,,Rytuał'' polecić. Mimo, że wszystko co widzimy w filmie zaczerpnięte jest z innych horrorów to ogląda się to przyjemnie i bez nudy. Bruckner choć nie ma dużego doświadczenia pokazuje, że nie potrzeba wiele by nakręcić dobry horror za niewielkie pieniądze. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 6
Zakończenie: 9
Brutalność: 6
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 71/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)





niedziela, 4 lutego 2018

Uważaj, kochanie / Better Watch Out (2016)


Reżyseria: Chris Peckover.

Scenariusz: Chris Peckover, Zack Kahn.
Produkcja: Australia, USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 25 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Ashley na prośbę państwa Lernerów, przyjeżdża do nich by zająć się ich dwunastoletnim synem Lukiem, którym w przeszłości wielokrotnie już się zajmowała. Chłopak od dłuższego czasu podkochuje się w Ashley i ma cichą nadzieję, że właśnie tego wieczoru uda mu się zdobyć serce ukochanej. Wkrótce jednak jego plany zostają zepsute przez złodziei, którzy wtargną do ich domu. Luke stara się za wszelką cenę uchronić ukochaną ryzykując swoje życie. Wkrótce jednak wszystko się komplikuje gdy Ashley odkrywa, że nie jest to zwykłe włamanie.

Moja Opinia: Zauważyłem, że coraz to częściej horrory przybierają scenerię świąteczną. Tak jak kiedyś halloween było świętem, o którym kręcono filmy grozy, tak teraz powoli to właśnie święta Bożego Narodzenia stają się obiektem umiejscowienia akcji. Tak też jest w ,,Better Watch Out''. Reżyser filmu Chris Peckover ma na swoim koncie tylko jeden pełnometrażowy horror, który niestety nie przyniósł mu rozgłosu. Najnowsza jego produkcja wystawiona została na kilku festiwalach filmowych, co powoli zaczęło skutkować większym rozgłosem. Krytycy w większości zachwalali film Peckovera, który w mojej opinii jest bardzo dobrze zrealizowanych horrorem z podgatunku ,,home invasion''. Dużo osób zarzuca duże podobieństwo z filmem ,,Kevin sam w domu'', lecz ja dużego podobieństwa nie widzę. Jedyna scena, która została wykorzystana w podobny sposób to scena z puszką farby, zrzucana w twarz. Jednak tu puszka ta powoduje znacznie większe obrażenia.
Horror sam w sobie jest również czarną komedią, która czasami może nas rozbawić.

Niewątpliwym plusem filmu jest fabuła, która może i prosta, ale posiada tyle zwrotów akcji, że niejeden widz będzie zdziwiony tym jak został wpuszczony w maliny.
Gdy nasi bohaterowie zostają ofiarami niezidentyfikowanych osób, grożących im śmiercią w wypadku opuszczenia domu, próbują szukać schronienia w różnych zakamarkach domu. I tu przychodzi mi na myśl scena w której Ashley i Luke oglądali w telewizji horror i dziewczyna krzyczała do ekranu: ,,Po co wchodzisz na ten strych?''. Kilka minut później sama znajduje się w takiej sytuacji i myślę, że reżyser filmu chciał nam przekazać przez tą jedną scenę wiadomość, że nigdy nie powinniśmy oceniać tego jak ktoś się zachowuje, bo w sytuacji zagrożenia możemy również w podobny sposób postępować.
Liczyłem, że producenci pokuszą się o bardziej mocne sceny gore lecz niestety się troszkę zawiodłem. Gdy pojawiają się sceny uśmiercania dzieje się to przeważnie za kadrem kamery i w rezultacie nic nie widzimy.
Natomiast jeśli chodzi o trzymanie widza w napięciu to film bardzo dobrze się sprawdza. Z ciekawością śledzimy losy bohaterów i często zostajemy przez nich wpuszczeni w maliny. Dużo się dzieje na ekranie i przez to film nie daje nam powodów do nudy.
Oglądając film nie liczyłem, że po kilkudziesięciu minutach nastąpi taki zwrot akcji. Nie chcę za dużo spoilerować, ale wielu z was pewnie też się zdziwiło tym jak potoczyła się akcja z złodziejami.

Jeśli chodzi o aktorstwo to dobrana została bardzo solidna obsada. Pojawia się między innymi Olivia DeJonge, którą prędzej mieliśmy okazję zobaczyć w horrorze ,,Wizyta''. Idealnie odnalazła się w roli Ashley. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie rola Levi Millera grającego rolę Luka. Mimo swojego młodego wieku zapowiada się na bardzo dobrego aktora.

Kończąc stwierdzam, ze film jest bardzo solidną produkcją, z ciekawą fabułą, dobrze zrealizowany i dobrze obsadzony.  Ogląda się go z ciekawością i co najważniejsze nie nudzi i trzyma w napięciu do ostatniej minuty.

Moja Ocena:
Straszność: 3
Aktorstwo: 10
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8
Brutalność: 3
Oryginalność: 7
Muzyka: 7
Rozrywka: 9
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)


niedziela, 28 stycznia 2018

Veronica (2017)

Reżyseria: Paco Plaza.
Scenariusz: Fernando Navarro, Paco Plaza.
Produkcja: Hiszpania.
Czas trwania filmu: 1 godzina 45 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Madryt 1991 rok. Piętnastoletnia Veronica mimo wielkiej niechęci zmuszona jest do opieki nad młodszym bratem Antonito oraz siostrami Lucią i Irene, gdyż matka po śmierci ich ojca ciężko pracuje i z tego powodu rzadko bywa w domu. Cała czwórka uczęszcza do szkoły prowadzone przez siostry zakonne. To właśnie w niej Veronica wraz z swoimi dwiema koleżankami Rosą i Dianą urządzają seans z planszą ouija. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Seans przebiega gwałtownie, a w jego trakcie Veronica traci przytomność. Gdy wraca do domu zaczynają mieć miejsce paranormalne zjawiska. Dziewczyna zaczyna nabierać pewności, że stała się ofiarą bytu, który za wszelką cenę chce dorwać również jej rodzeństwo.

Moja Opinia: Paco Plaza jest reżyserem między innymi trzech pierwszych filmów ,,Rec''. Wraz z Fernandem Navarro napisał scenariusz, który oparty jest na prawdziwej historii Estefanii Gutierrez Lazaro, która wraz z znajomymi zorganizowała seans z planszą ouija. Przeważnie większość filmów z podpisem ,,oparte na prawdziwych wydarzeniach'' nie są niczym udokumentowane i są tylko historią, która ma za zadanie przyciągnąć do kina większą rzeszę ludzi. W tym jednak przypadku świadkami powyższej historii byli policjanci wezwani przez Estefanię, która w rozmowie telefonicznej prosiła o szybki przyjazd do jej domu, gdyż ktoś chce ją skrzywdzić. Gdy policja dotarła na miejsce była świadkiem wielu paranormalnych zjawisk. Między innymi rzeczy same spadały z szafek, policjanci odczuwali osłabienie, a zdjęcie Estefanii samoczynnie stanęło w płomieniach.

Najnowsze dzieło Paco Plazy miało swoją premierę na festiwalach filmowych. Zaczął zbierać bardzo pozytywne opinie od krytyków filmowych, jak i zwykłych fanów horroru. Jednak z tego co mi wiadomo film trafił do dystrybucji kinowej tylko w Hiszpanii. Dziwi mnie to, gdyż film jest na tyle dobry, że z całą pewnością na arenie międzynarodowych kin zarobiłby wielką sumę pieniędzy. Mogę również śmiało stwierdzić, że ,,Veronica'' jest jednym z lepszych horrorów ubiegłego roku.

Jak już wcześniej wspomniałem fabuła filmu opiera się niby na prawdziwej historii. Wiadomo jednak, że jak to na horrory przystało wszystko zawsze jest podkoloryzowane i tak naprawdę nie wiadomo ile w tym wszystkim jest prawdy. Tak więc sama fabuła nie zaskakuje niczym nowym, gdyż filmów o podobnej tematyce jest wiele, lecz jest na tyle spójna i dobrze prowadzona, że nie można się do niczego przyczepić.

Plaza również bardzo się postarał by oddać w filmie klimat lat 90-dziesiątych. Barwy filmu, ubiory, samochody i budynki idealnie wkomponowane zostały w jego produkcję. Również rockowa muzyka idealnie oddaje ducha tamtych lat. Bałem się nieco o to jak ludzie zareagują na to, że horror opasany został taką muzyką i to nieraz w takich sytuacjach,gdy napięcie trzymało zenitu. Mi to jednak nie przeszkadzało. Sama ścieżka dźwiękowa jest urozmaicona i idealnie wkomponowana w film.
Reżyser słynie również z przesadyzmu, który lubił poniekąd pokazywać w swoich filmach. Jak to wygląda w tym filmie???.  Więc na początku Plaza trzymał się schematu by próbować wzbudzić w widzach lęk poprzez minimalne środki straszenia. Służyły mu do tego między innymi samoczynnie otwierające się drzwi, spadające rzeczy, czy też mrugające światła. Jednak wraz z rozwojem akcji zaczyna pokazywać się byt, który ściga naszą główną bohaterkę. Nie jestem fanem zbyt mocno wygenerowanych komputerowo zjaw i duchów, jednak w tym filmie demon ścigający Veronicę potrafi wzbudzić lęk i niepokój. Tak więc uważam, że Plaza idealnie wyważył to co chciał pokazać w swoim najnowszym dziele.
Jeśli jednak liczycie na jump sceny to na cały film można zliczyć może z dwie. Nie ma ich wiele, lecz film poprzez swój klimat trzyma w napięciu do ostatnich minut i z zaciekawieniem śledzimy losy młodej dziewczyny wraz z jej rodzeństwem.

Jeśli chodzi o aktorstwo to ja się niczego nie mogę przyczepić. Wiele osób twierdzi, że Sandra Escacena, grająca tytułową Veronicę kiepsko odegrała swoją rolę. Ja jednak uważam, że jak na początkującą aktorkę poradziła sobie naprawdę dobrze. Wiadomo, że może jej emocje nie były do końca takie jakie powinny być w danym momencie ale nie raziło to po oczach. Reszta aktorów poradziła sobie perfekcyjnie. Najlepiej jednak w swoich rolach odnalazły się dzieciaki.

Kończąc mogę wam ten film śmiało polecić. Nie nudzi i przede wszystkim sprawnie podtrzymuje w napięciu do ostatnich minut.

Moja Ocena: 
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 7
Brutalność: 4
Oryginalność: 6
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 7

Razem: 68/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

Konkurs !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL