wtorek, 11 lipca 2017

Martwa cisza (2007)

Reżyseria: James Wan.
Scenariusz: James Wan, Leigh Whannel.
Produkcja: USA.
Budżet: 20 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jamie i Lisa są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Wszystko się zmienia, gdy ktoś pewnego dnia podrzuca pod drwi ich domu tajemniczą paczkę. W przesyłce okazuje się być umieszczona niesamowicie wyrzeźbiona lalka brzuchomówcy. Gdy Jamie wraca do domu okazuje się, że jego żona została w bardzo okrutny sposób zamordowana. Policjant Jim Lipton zaczyna podejrzewać, że to mąż dziewczyny jest odpowiedzialny za morderstwo. Tymczasem Jamie rozpoczyna własne śledztwo wiedząc, że to tajemnicza lalka ma związek ze śmiercią Lisy.

Moja Opinia: James Wan jest bez wątpienia jednym z najlepszych reżyserów horrorów w dzisiejszych czasach. Odpowiedzialny jest za takie filmy jak ,,Obecność'', ,,Naznaczony'' czy ,,Piła''. ,,Martwa Cisza'' jest bez wątpienia filmem, który pomimo upływu lat potrafi nieźle przestraszyć.
Mordercze lalki fanom horrorów są zapewne znane choćby z takich filmów jak ,,Laleczka Chucky'' czy ,,Władca lalek''. Jednak Wanowi nie można zarzucić tego, że w jakimkolwiek stopniu skopiował fabułę tamtych filmów, gdyż w jego filmie to nie straszna lalka jest głównym czynnikiem strachu, a sam reżyser urozmaica fabułę wprowadzając własne pomysły.
Jak już wspomniałem o fabule to zacznijmy od niej. Reżyser szybko wprowadza nas w wir napięcia, gdyż wiele dzieje się już od 3 minuty filmu. Ukazana zostaje straszna lalka, a wkrótce ginie pierwsza osoba. Do akcji zostaje wprowadzony wątek kryminalny, pojawia się detektyw Jim Lipton, który za wszelką cenę będzie się starał odkryć kto stoi za okrutną zbrodnią.
Akcja powoli zwalnia i widzimy Jamiego, który przygotowuje się do pogrzebu żony, oraz przyjmuje kondolencje od znajomych. Bieg fabuły zmienia pojawienie się tajemniczej staruszki, która recytuje mu wierszyk o Mary Shaw kobiecie brzuchomówczyni, która przed laty cieszyła się wielką popularnością prowadząc występy na scenie z lalkami. Od tego momentu wątek kryminalny nabiera tępa, gdyż główny bohater nabiera pewności, że to właśnie lalka oraz Mary Shaw są odpowiedzialne za śmierć jego ukochanej. Rozpoczyna własne śledztwo.

Znając poprzednie filmy Jamesa Wana wiemy, że jest on mistrzem jump scenek, których oczywiście nie mogło zabraknąć w tym filmie. Jest ich dość sporo, a w akompaniamencie z cudownymi efektami dźwiękowymi możemy kilka razy porządnie się przestraszyć, lecz oczywiście są one łatwe do przewidzenia.

Godne pochwały są również efekty specjalne. Postać Mary Shaw została przedstawiona bardzo koszmarnie bez ingerencji komputerowych, co zasługuje na pochwałę, gdyż w dzisiejszych horrorach są one nagminnie wykorzystywane. Dzięki temu postać Mary jest bardziej wiarygodna i potrafi bardziej straszyć.

Zakończenie może nie jest zbyt odkrywcze. Dowiadujemy się dlaczego niespokojna dusza Mary Shaw zbiera śmiertelne żniwo wśród ludzi. Myślę jednak, że wielu z was przed wyjawieniem wątku kryminalnego już dawno domyśliła się dlaczego to robi.

Aktorstwo o dziwo wypadło przyzwoicie. Rayan Kwanten mało komu znany aktor o dziwo udźwignął ciężar jaki narzuciła mu produkcja. Idealnie wcielił się w posać ukochanego męża poszukującego zemsty.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,Martwa Cisza'' jestjednym z lepszych horrorów, które śmiało można umieścić na półce z ,,Obecością'', czy ,,Naznaczonym''. Potrafi nieźle przestraszyć, oraz przedstawia bardzo ciekawą fabułę, która sprawnie prowadzi nas przez film. Polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 8
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7
Brutalność: 5
Oryginalność: 8
Muzyka: 9
Rozrywka: 8
Całokształt: 8

Razem: 78/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)



niedziela, 9 lipca 2017

Lęk wysokości (2009)

Reżyseria: Abel Ferry.
Scenariusz: Luis-Paul Desanges, Johanne Bernard.
Produkcja: Francja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 30 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Piątka przyjaciół wybiera się w chorwackie góry. Mając spore doświadczenie postanawiają obrać szlak, który został zamknięty na czas remontu. Początkowo wszystko idzie po ich myśli lecz z biegiem czasu okazuje się, że jest on o wiele niebezpieczniejszy niż wyglądał. Na domiar złego okazuje się, że nie są sami, gdyż każdy ich ruch śledzi tajemnicza postać, która zaczyna na nich polować. Przygoda zmienia się w krwawy koszmar.

Moja Opinia: ,,Lęk wysokości'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem wyreżyserowanym przez Abela Ferrego. Zalicza się go do thrillera i horroru i oba te gatunki można dostrzec w jego filmie. W sieci możecie znaleźć różne opinie na jego temat lecz ja uważam, że film jest wart obejrzenia. Nie jest oczywiście to film dobry lecz posiada bardzo dobrze zrealizowaną fabułę, która psuje w dużej mierze zakończenie filmu.

Wiele razy już powtarzałem, że uwielbiam survival horrory i z niecierpliwością wyczekuje takich produkcji każdego roku. Niestety pojawia się ich bardzo mało, gdyż od dłuższego czasu nastała moda na horrory o tematyce ghost story.
Jak już wcześniej wspomniałem film posiada ciekawą fabułę w której pojawia się motyw tajemniczego mordercy, który poluje na swoje ofiary. Zgodzę się, że jest to już oklepane i znane z dziesiątek filmów, lecz Abel przedstawił nam fabułę w bardzo ciekawy sposób, barwiąc ją w piękne krajobrazy chorwackich gór. A widoki potrafią naprawdę zachwycić. Miałem wręcz ochotę być tam razem z nimi. Lecz oglądając już wędrówkę przyjaciół po stromych zboczach czułem lęk i czekałem tylko na moment, gdy któreś z nich spadnie w dół.

Film dzieli się na dwie części w której najlepiej wypada pierwsza połowa, w której praktycznie niewiele się dzieję. Poznajemy bohaterów, relacje jakie ich łączą no i powód dla którego wybrali się na wspinaczkę. A sama wspinaczka już potrafi nieźle działać na emocjach. Bardzo spodobała mi się scena z mostem, który runął w przepaść.
Druga część jest znośna lecz do momentu. Dowiadujemy się, że przyjaciele stali się przynętą dla tajemniczego mężczyzny, który wszelkimi metodami stara się ich pozbawić życia. Zaczyna być dość krwawo. Pojawiają się ucięte kończyny, przebita dłoń, czy postrzelenia z kuszy.

Problemem okazało się zakończenie, które obniża już poziom filmu. Okazuje się, że kannibal, który ściga bohaterów jest wręcz nie do uśmiercenia. Pomimo licznych obrażeń jakich doznaje zawsze się podnosi i kontynuuje pościg. Mało tego okazuje się, że bohaterowie filmu są idiotami, którzy pomimo kilku momentów, w których mogliby raz na zawsze wykończyć napastnika, to wstają i gnają w siną dal. Z biegiem czasu jednak stwierdziłem, że za tą głupotę wszyscy oni zasługują na śmierć.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się do niczego przyczepić. Zagrali przyzwoicie i dobrze wcielili się w swoje postacie. Głupotę można im wybaczyć gdyż wynikała z scenariusza.

Kończąc mogę wam śmiało film polecić. Nie jest to film do którego będziesz chciał jeszcze raz powrócić, lecz nie nudzi, a reżyser sprawnie prowadzi nas przez film.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 5
Brutalność: 7
Oryginalność: 5
Muzyka: 5
Rozrywka: 6
Całokształt: 6


Razem: 62/100

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 2 lipca 2017

The Den (2013)

Reżyseria: Zachary Donohure.
Scenariusz: Zachary Donohue, Lauren Thompson.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 21 minut.

Konkurs 2021 rok !! Rok darmowego netflixa. Link poniżej.
https://lead1.pl/p/dtRd/AkFl/4ImL

Opis Filmu: Elizabeth w ramach firmowego projektu spędza czas na rozmowie z przypadkowymi osobami na wideo czacie. Pewnego dnia trafia na dziewczynę, która ogranicza się tylko do wiadomości tekstowych. Wkrótce Elizabeth otrzymuje nagranie na którym zarejestrowana została śmierć owej dziewczyny z czata. Nabiera wtedy pewności, że od samego początku zabójca podawał się za dziewczynę z którą wymieniała wiadomości. Całą sytuację zgłasza na policję, która w takich sytuacjach nic nie może zdziałać. Wkrótce zabójca przejmuje władzę nad komputerem Elizabeth i za jego pośrednictwem śledzi każdy krok dziewczyny.

Moja Opinia: ,,The Den'' jest pierwszym pełnometrażowym filmem Zacharego Donohue, którego postanowił zrealizować go w modnej estetyce found footage. Zdania wśród krytyków odnośnie tego filmu były podzielone. Jedni uważali, że film śle bardzo ważne przesłanie społeczeństwu i został zrealizowany w taki sposób, że wygląda bardzo realistycznie. Drudzy natomiast zarzucali, że mimo dobrej fabuły, praca kamery nie zachwyca.
Ja osobiście uważam, że film jest warty uwagi. Film praktycznie przez większość czasu jest zapisem rozmów Elizabeth z osobami z całego świata przez kamerki internetowe. Widzimy również wymienianie wiadomości z jej znajomymi za pośrednictwem maila, czy komunikatora internetowego. Według mnie podejście reżysera do przedstawienia filmu w takiej formie było strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że dzięki temu film nabiera większej autentyczności to dodatkowo sprawia, że film staje się bardziej straszny. Myślę, że gdyby  Zachary podjął się przedstawienia filmu w tradycyjny sposób to byłby on strasznie nudny.

Reżyser bardzo fajnie przedstawił sam obraz mordercy. Szuka on swoich ofiar za pomocą portalu czatowego, którego przegląda Elizabeth. A dla niej laptop i kamerka internetowa to całe życie. To przez niego prowadzi rozmowy z znajomymi oraz ciężarną siostrą. Dla seryjnego mordercy szukających ofiar w internecie dziewczyna staje się łatwym celem. Obdarzony zdolnościami hakerskimi przejmuje władzę nad jej laptopem i śledzi każdy jej ruch. Dąży do tego by wpierw zabić jej znajomych, siostrę a na deser zostawić Elizabeth. Sceny samych mordów nie są niestety zbyt brutalne, ale myślę, że to wina niskiego budżetu jakim operował reżyser. Jednak przyznam, że oglądając je czułem ciarki na plecach, gdyż wszystko wyglądało bardzo realistycznie.

Samo zakończenie zdradza nam, że prześladowcą dziewczyny nie jest jedna osoba a więcej. Nie chcę za dużo spoilerować, ale zdradzę wam, że reżyser poszedł na łatwiznę i przedstawił morderców jako zwyrodnialców zarabiających na filmach snuff zwanych inaczej ,,filmami ostatniego tchnienia''.
Jednak biorąc pod uwagę cały film to zakończenie jest bardzo rozbudowane i praktycznie przedstawia najwięcej akcji, która bardzo nabiera tempa w ostatnich minutach.

W filmie jest kilka jump scenek, które potrafią nieźle przestraszyć. Przynajmniej na mnie one tak zadziałały.
Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam powodów do narzekań. Melanie Papalina wcielająca się w postać Elizabeth Benton idealnie odnalazła się w swojej roli. Nie miałem wcześniej okazji jej widzieć na filmowym ekranie, ale w filmie ukazała bardzo dobrą grę aktorską.

Kończąc mogę stwierdzić, że pomimo tego, że film jest kręcony w sposób, który może razić duże grono fanów kręcenia tradycyjnymi metodami z całą pewnością zasługuje na uwagę. Nie nudzi, sprawnie prowadzi akcję i kiedy trzeba potrafi przestraszyć.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 6
Scenariusz: 8
Zakończenie: 7

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 25 czerwca 2017

Oddział (2010)

Reżyseria: John Carpenter.
Scenariusz: Shawn Rasmussen, Michael Rasmussen.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 28 minut.

Opis Filmu: Kristen budzi się na oddziale szpitala psychiatrycznego. Posiniaczona i zdezorientowana nie pamięta nic ze swojego życia i nie ma pojęcia dlaczego tam trafiła. Gdy nastaje noc słyszy dziwne i niepokojące dźwięki dochodzące z ciemności. Z czasem pacjentki zaczynają znikać w tajemniczych okolicznościach, a Kristen za wszelką cenę będzie chciała odkryć co lub kto za tym stoi.

Moja Opinia: Johna Carpentera powinien znać każdy wielbiciel kina grozy. Odpowiedzialny jest chociaż za takie filmy jak ,,Halloween'' (1978), ,,Mgła'' (1980), ,,Coś'' (1982), czy ,,Wioska przeklętych'' z (1995). Ten bogaty już wiekowo mężczyzna ma wielkie serce do horrorów i uznawany jest za mistrza tego gatunku. Jednak niektórzy twierdzą, że po latach 90-siątych każdy kolejny  jego film był coraz gorszy. Jak jest w tym przypadku ???
,,Oddział'' został skrytykowany przez krytyków jak i opinię publiczną, którzy nie zostawili na nim suchej nitki. Według mnie film na to nie zasłużył.

Bardzo źle reżyser przedstawił obraz placówki szpitala psychiatrycznego. Wszystkie horrory sięgające w fabule o ten budynek przedstawiały go bardzo ponuro. Panował tam nieład i bród, który dodatkowo podkreślał obłęd znajdujących się tam pacjentów. Carpenter jednak przedstawił ten budynek bardzo łagodnie, oszczędzając tego by oddać mu choć kawałek grozy i sprawić, że widz z niechęcią by postawił tam stopę. W rezultacie mamy bardzo jasne pomieszczenie, gdzie nawet lekarze nie są straszni.

O wiele lepiej wypadła już sama postać zjawy. W dzisiejszych czasach reżyserzy często idą na łatwiznę i masowo produkują duchy komputerowo, oddzierając je tym z grozy. Często wręcz one nas śmieszą niż straszą. Tu jednak sprawa wygląda inaczej. Carpenter  postawił na charakteryzację zjawy i muszę przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze. Jest o wiele bardziej przerażająca i robi o wiele większe wrażenie. Myślę, że z racji wieku reżyser właśnie chwyta się starych metod straszenia. Dobrze wie, że to właśnie horrory w lat 80 i 90 dziesiątych są uważane za najbardziej przerażające. A trzeba wspomnieć, że wtedy technologia nie była jeszcze tak bardzo rozwinięta i to właśnie charakteryzacje ludzi nas najbardziej straszyły.

John bardzo dobrze stworzył klimat całego filmu. Trzyma nas przez większość czasu w napięciu i sprawnie prowadzi przez film. Muzyka dodatkowo mu w tym pomaga. Gdy tylko na ekranie pojawi się zjawa, efekty dźwiękowe naglę się podgłaśniają i mogą nieraz przestraszyć. Można zarzucić mu, że straszenie muzyką jest tanim kiczem no ale nawet w ,,Obecności'' ta metoda straszenia była wręcz notorycznie wykorzystywana.

Bardzo sprawnie również Carpenter przedstawił aurę tajemniczość w filmie. Sprawnie nas zwodził dając nam liczne powody do tego byśmy uważali, że to z personelem szpitala jest coś nie tak. Prawda okazała się zupełnie inna.
 Jednak końcówka filmu już znów strasznie zaniża poziom. Reżyser dał się porwać oklepanym wytłumaczeniem historii jakie są zazwyczaj przedstawiane we współczesnych horrorach.  Wykorzystał motyw, który wielokrotnie był już wałkowany i wykorzystywany w filmach. Nie chcę zbyt dużo spoilerować, gdyż lepiej samemu się przekonać o tym co mam na myśli.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mogę się niczego przyczepić. Młoda i piękna Amber Heard idealnie wcieliła się w rolę Kristen. Kunsztu aktorskiego nie można jej odmówić gdyż ma na swoim koncie kilka bardzo dobrze zagranych ról.

Kończąc mogę wam śmiało ten film polecić. Nie jest to film, który wielokrotnie sprawi, ze podskoczycie na fotelu, ale nie sprawia nas o nudę.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 7
Scenariusz: 6
Zakończenie: 5

Razem: 32/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 18 czerwca 2017

The Boy (2016)

Reżyseria: William Brent Bell.
Scenariusz: Stacey Menear.
Produkcja: USA.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 37 minut.

Opis Filmu: Greta otrzymuję pracę jako niania w angielskiej posiadłości. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że syn państwa Hellshire, którym ma się opiekować to lalka dziecięcych rozmiarów. Początkowo dziewczyna nie zwraca na to uwagi i myśli, że to tylko dziwactwo dotykające samotne i bogate starsze małżeństwo. Jednak w momencie kiedy łamie jedną z zasad kodeksu ''opieki nad synkiem'' dochodzi do serii dziwnych i niewytłumaczalnych zdarzeń. Greta zaczyna podejrzewać, że lalka nawiedzona została przez złowieszcze siły.

Moja Opinia: William Brent Bell ma na swoim koncie kilka udanych horrorów takich jak ,,Stay Alive'', ,,Wer'' czy ,,Demony''. W jego reżyserskim fachu królują głównie horrory z którymi ma już spore obycie. Jednak ,,The Boy'' w mojej opinii nie jest zbyt udanym filmem.
Każdemu horrorowi przyświeca jeden cel. Ma wystraszyć widza, sprawić by jego emocje zostały rozchwiane i przede wszystkim sprawić by podskoczył na fotelu. W dzisiejszych filmach grozy zagrywki ze strony producentów wykorzystujących masowe jump scenki często się do tego przyczyniają. Jednak czy to wszystko polega tylko na tym ???.
Otóż nie. Filmowi Bella dużo brakuje.
Rzeczywiście film posiadał duży potencjał, który nie został należycie wykorzystany. Mamy olbrzymią gotycką willę położoną na uboczu, przerażające rzeźby znajdujące się na dziedzińcu, oraz samotną bohaterkę. Mamy już wszystko to co horror powinien posiadać.  Jednak odnosiłem wrażenie, że film był kręcony tak jakby reżysera nie było na planie.
Na pochwałę zasługuje kreatywną historię jaką przedstawia film. Było już mnóstwo filmów z lalkami w rolach głównych, lecz tutaj historia jest bardziej zawiła, gdyż nie tylko lalka straszy w tym domu.

Biorąc się za horror, w którym główne skrzypce będzie grała lalka producenci powinni się postarać by choć trochę wzbudzała ona strach. Tytułowy chłopiec jednak tego nie wzbudza. Nie robi na mnie wrażenie jego blada twarz oraz nieruchoma i niewinna mina. Sam Bell nie postarał się o to by lalka nas straszyła. Co z tego, że notorycznie zmienia miejsce położenia i ukrywa się po pokojach, jak robi to poza naszym zasięgiem oka.

Atmosfera budowana jest tu głównie na muzyce i wspaniałych zdjęciach. Nie ma zupełnie nic więcej. William z niechlujstwem prowadzi nas przez film. Bezwiednie przechodzi z jednej sceny do drugiej i nie dba o to by choć na chwilę zbudować jakąś lepszą scenę. A przez to film staje się nudny i momentami ciężko się go ogląda. Jeśli ktoś z was zasnął to się nie dziwię. Same jump scenki bardziej nas śmieszą niż straszą. Nie ma ich na szczęście zbyt wiele.

 Podobało mi się natomiast pełne zwrotów akcji zakończenie, które podsuwa nam rozwiązanie tajemnicy lalki. Choć na chwilę film nabiera tempa i zaczyna się sporo dziać.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie ma się czego doczepić. Lauren Cohan znana mi z ,,The Walking Dead'' starała się jak tylko może by uratować film. Jej gra akurat do mnie bardzo dobrze przemawiała. Reszta aktorów również się dobrze spisała.

Kończąc mogę stwierdzić, że ,,The Boy'' jest filmem na raz. Posiada bardzo dobry scenariusz, który nie umiał być przyzwoicie wykorzystany. Szkoda gdyż potencjał był.

Moja Ocena:
Straszność: 4
Aktorstwo: 8
Efekty Specjalne: 5
Scenariusz: 8
Zakończenie: 6

Razem: 31/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 11 czerwca 2017

Mięso (2016)

Reżyseria: Julia Ducournau.
Scenariusz: Julia Ducournau.
Produkcja: Belgia, Francja.
Czas trwania filmu: 1 godzina 39 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Justine jest młodą wegetarianką, która chcąc kontynuować rodzinne tradycje, rozpoczyna studia weterynaryjne. W tej szkole uczy się również jej starsza siostra Alexia. W szkole starsi uczniowie praktykują poniżające otrzęsiny i zmuszają Justine do zjedzenia króliczej wątróbki. Sytuacja ta wywołuje w dziewczynie szereg dziwnych zachowań które prowadzą ją do obsesji na punkcie mięsa.

Moja Opinia: O filmie Raw zrobiło się bardzo głośno gdyż podczas wyświetlania filmu w Toront. Na sali kinowej kilka osób zemdlało, nie mogąc wytrzymać mocnego gore, które odgrywa bardzo ważną rolę w filmie. ,,Raw'' zebrał mnóstwo pozytywnych opinii od krytyków na różnych festiwalach filmowych. Choć film jest pierwszym pełnometrażowym obrazem Julii Ducournau to trzeba przyznać, że jest jednym z lepszych filmów ostatnich lat.
Film posiada bardzo dobry scenariusz, który jest autorstwem również młodej reżyserki. Opowiada historię, która w świecie horroru została już poruszona kilka razy, lecz były to filmy, które nie na długo zachodziły w pamięć. Tu już jest inaczej.
Ducournau postawiła w swoim filmie na przedstawienie surowego klimatu, na szare, duszące kadry bijące chłodem i według mnie to właśnie to powodowało największy realizm w filmie.
,,Raw'' odchodzi  od standardów do których jesteśmy przyzwyczajeni  w filmach grozy. Nie straszą nas duchy, jump scenki, a zachowanie młodej Justine, która stopniowo przechodzi przemianę za sprawą spróbowania mięsa. Dziewczyna nigdy go nie próbowała, jak również jej rodzina, która zrodziła w dziewczynie te przyzwyczajenie.

Bardzo ważnym elementem jest obraz psychologiczny który reżyser ukazał bardzo dynamicznie.
Głowna bohaterka ukazuje się nam jako normalna nastolatka, trochę skryta i tajemnicza. Jej zachowanie zmienia się stopniowo, a próba mięsa wpierw powoduje u niej reakcje bardziej alergiczne. Justine odczuwa swędzenie skóry i zadrapuje się zrywając przy tym skórę. Dopiero w wyniku nieszczęśliwego wypadku z udziałem jej siostry, jej zachowanie zmienia się radykalnie. Dziewczyna zaczyna czerpać przyjemność z jedzenia ludzkiego mięsa, a także nabierać ochotę na dzikie łóżkowe żądze. Poddaje się nim z przyjacielem dzielącym z nią pokój, który jest zdeklarowanym gejem.

Samo gore choć miejscami mocne i sprawiające o mdłości nie jest w mojej opinii jakoś nadzwyczajnie wielkim szokiem. Widziałem filmy, które oddawały zupełnie większy realizm scen mordów, więc na moich emocjach sceny przedstawione przez Ducournau nie zadziałały zbyt mocno.

Aktorstwo jest wręcz idealnie dopasowane. Garace Marillier idealnie wcieliła się w rolę Justine. Bardzo dobrze oddała obraz młodej dziewczyny, która z zwykłej nastolatki zmienia się w potwora obdartego z uczuć. Również Ella Rumpf grająca jej siostrę idealnie oddała obraz tej złej, która ciągnie siostrę w wir dziwnych i wariackich zachowań.

W mojej Opinii ,,Raw'' jest jednym z lepszych obrazów ostatnich lat. Jest to rzecz ze znakomitym scenariuszem, znakomicie nakręcona i zagrana. Jest to film, który z całą pewnością długo zapadnie w pamięć widza. Mamy tu niepokojące pełne krwi ujęcia wziązane z mięsem i zwierzętami, oraz psychodeliczne życie młodych nastolatków. Serdecznie zachęcam do oglądania.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 10
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 10
Zakończenie: 9

Razem: 42/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)








niedziela, 4 czerwca 2017

Zbaw nas ode złego (2014)

Reżyseria: Scott Derrickson.
Scenariusz: Paul Harris Boardman, Scott Derrickson.
Produkcja: USA.
Budżet: 30 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 58 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Oficer nowojorskiej policji Ralph Sarchie rozpoczyna śledztwo w sprawie serii dziwnych, niedających się racjonalnie wytłumaczyć zbrodni. Podejrzewając, że mogą one mieć nadprzyrodzone pochodzenie zgłasza się o pomoc do księdza Ramireza, wyszkolonego w rytuałach egzorcyzmów.  Wspólnie postanawiają rozwiązać sprawę dziwnych morderstw.

Moja Opinia: Scott Derrickson jest już doświadczonym w kręceniu horrorów reżyserem. Ma na swoim koncie choćby takie tytuły jak ,,Egzorcyzmy Emily Rose'' czy ,,Sinister''. W 2014 roku obraz Scotta z hukiem wszedł do kin zbierając pochlebne opinie od publiczności i ciągnąc do sal kin wielomilionową widownię. Jednak krytycy byli podzieleni.
Derricson ostatnimi czasy ma szczęście do producentów, którzy wykładają wielomilionowe budżety na jego filmy, a te zwracają się z nawiązką. Przez wielu jego kunszt reżyserski jest podziwiany i porównywalny do Jamesa Wana, który w świecie horrorów uważany jest za najlepszego reżysera.

,,Zbaw nas ode złego'' poszerza grupę filmów o opętaniu, których powstało już multum. Choć reżyser łączy gatunek horroru z kryminałem można śmiało stwierdzić, że to wszystko już gdzieś widzieliśmy. Jest to połączenie ,,Egzorcysty'' z ,,Siedem'' lecz można powiedzieć że dobrze zrealizowane. Film podobno oparty jest na prawdziwych wydarzeniach lecz rozum nie pozwala mi w to uwierzyć. Ile jest w tym prawdy, tego nikt nie wie.

Niewątpliwie mocną stroną filmu jest właśnie wplecenie wątku kryminalnego, który od samego początku trzyma widza w niepewności. Wiemy że wszystkie trzy dziwne sprawy coś ze sobą łączy lecz nie wiemy co. Dobrze, że Derricson postanowił przez dłuższy czas trzymać widza w niepewności, a nie wyrzucił wszystkich kart na stół już w pierwszych minutach. Dzięki temu film trzyma w napięciu. A napięciu pomaga idealnie wykreowana atmosfera. Reżyser sprawnie operuje grą świateł oraz wykorzystuje elementy otoczenia co podkreśla wrażenie ciągle czyhającego zagrożenia i obecności sił nadprzyrodzonych.

W filmie pojawia się dość sporo jump scenek, które kilkakrotnie przyprawiły mnie o szybsze bicie serca. Reżyser posługuję się typowymi dla horrorów sztuczkami. W najmniej odpowiednich sytuacjach światło nagle gaśnie, znienacka zwierzęta atakują, opętani uwielbiają wyskakiwać z cienia, a podczas egzorcyzmów wszystkie rzeczy zaczynają wariować.
Te chwyty choć często wykorzystywane są w filmach nadal potrafią trzymać widza w napięciu do ostatniej minuty.

Aktorstwo również jest mocną stroną filmu. Eric Bana idealnie wcielił się w postać policjanta, a Edgar Ramirez w rolę egzorcysty.

Uważam, że film Derricskona jest obrazem robionym trochę na siłę. Nie jest to zły film, ale widać, że robiony tylko po to by zarobić na nim jak największe pieniądze.
Reżyser nie nudzi, sprawnie prowadzi nas przez film i straszy kiedy uważa to za stosowne. Serdecznie polecam!.

Moja Ocena:
Straszność: 7
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 8
Scenariusz: 7
Zakończenie: 6

Razem: 37/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)






.