niedziela, 16 października 2016

Las Samobójców (2016)

Reżyseria: Jason Zada.
Scenariusz: Nick Antosca, Sarah Cornwell, Ben Ketai.
Produkcja: USA.
Budżet: 10 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 33 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sara wyjeżdża do Japonii w celu odnalezienia swojej siostry, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Wszystkie poszlaki wskazują, że zaginiona była ostatnio widziana w owianym złą sławą ze względu na popularność wśród samobójców lesie Aokigahara. Chęć odnalezienia siostry sprawia, że Sara zbocza z trasy i gubi się w lesie. Kobieta nie podejrzewa, że wkraczając do lasu  ściągnęła na siebie gniew udręczonych dusz.


Moja Opinia: Film Jasona Zady był moim głównym celem od momentu kiedy ujrzałem pierwszy zwiastun. Zapowiadał się on bardzo dobrze. Lecz rzeczywistość okazała się juz znacznie gorsza. ''Las Samobójców'' jest filmem, który ma w sobie wszystkie elementy jakie mogliśmy podziwiać w innych filmach tego gatunku. Przedstawiona została historia owianego złą sławą lasu Aokighara, który jest głównym celem osób borykających się z problemami współczesnego świata. Popełniają w nich samobójstwa, a ich ciała nieraz przez wiele lat nie zostają przez nikogo odnalezione. Polecam obejrzeć na youtubie filmy z wypraw do tego lasu, gdzie ludzie przemierzając las odnajdują ludzkie zwłoki. Film Jasona Zady był pierwszym horrorem w tym roku wypuszczonym do dystrybucji kinowej. Sam reżyser nie ma na swoim koncie zadnych perełek filmowych, i tą produkcją tez nie bardzo udało mu się otworzyć drzwi do świata kina.
W filmie mozna odnależć klimat azjatyckich i japońskich fimów grozy, lub nieudany miks ''Blair Witch Project'' W mojej ocenie film jest w sobie bardziej thrillerem niż horrorem.

Produkcja kuleje od samego początku. Poznajemy historię sióstr bliźniaczek, które łączy telepatyczna więź. Gdy jednej dzieje się coś złego to druga to czuje. I to właśnie w ten sposób Sara pojawi ła się w Japonii. Ubrudzona błotem biega od drzewa do drzewa, rozglądając się dookoła. Jest to film bez większego przekazu, a jedynie co straszy to las i historia z nim związana.

Nie ma w filmie ani jednej scenki, która by mogła nas choć przez chwilę wbić w fotel. Scenariusz jest na tyle przewidywalny, że nawet małe dziecko  jest wstanie przewidzieć zakończenie każdej akcji. Oglądając go nudziłem się od samego początku, a wysoki budżet w mojej opinii został przeznaczony na to by wcielić w główną rolę gwiazdę ''Gry o Tron'' czyli Natalię Portman . Jednak to nie poskutkowało gdyż nawet ona nie potrafiła podnieśc rangi tak kiepskiego filmu.

Sama historia lasu budzi niepokój i jest dobrym materiałem na horror, ale nie w wykonaniu Zady, który nie potrafił z niego wykrzesać odrobiny grozy. Myślę, że jego głównym motorem napędowym była chęć zarobienia na nim dużej sumy pięniędzy. Poniekąd mu się to udało, gdyz zarobki z biletów kilkakrotnie przewyższyły budżet.

Aktorstwo nawet z wykorzystaniem Natalie Porman nie jest zadowalające, i nie powoduje, że utożsamiamy się z główną bohaterką. Reszta obsady również nie wypada na jej tle zachwycająco.

Film mogę tylko i wyłącznie polecić po to by zapoznać się z historią lasu. Nie znajdziecie w nim za dużo elementów horroru, i nie spowoduje on, że będziecie chcieli kiedykolwiek do niego powrócić. Na bardzo nudny wieczór mogę go jednak polecić.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Scenariusz: 5
Efekty Specjalne: 5
Aktorstwo: 5
Zakończenie: 6

Razem: 26/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 9 października 2016

Obecność 2 (2016)

Reżyseria: James Wan.
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes, David Johnson, James Wan.
Produkcja: USA.
Budżet: 40 000 000 $.
Czas trwania filmu: 2 godziny 14 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis filmu: Edd i Lorraine są parą demonologów, którzy tym razem zostali wezwani na pomoc rodzinie Hodgson, która zmaga się z działaniem nadprzyrodzonej  siły demona. Janet córka Peggy stała się głównym celem ataków bytu, który za wszelką cenę pragnie doprowadzić do tego by wszyscy myśleli, że dziewczyna nie jest opętana a ma problemy psychiczne.


Moja Opinia: Obecność 2  to horror, który z całą pewnością był wyczekiwany przez wszystkich wielbicieli kina grozy, oraz działalności znakomitego reżysera Jamesa Wana, któy na swoich barkach wyprodukował również poprzednią znakomitą część. Chęć zarobienia sporych pieniędzy skłoniła go do pociągnięcia historii pary demonologów Edda i Lorraine, którzy to w przeszłości byli świadkami historii, która zainspirowała reżysera. Tym samym pokazuje, że jest jednym z najlepszych reżyserów owego gatunku. James już kilkakrotnie pokazał, że potrafi wzbudzać najróżniejsze reakcje u ludzi i to samo odnajdujemy w drugiej części. W mojej ocenie ''Obecność 2'' jest nieco gorsza od poprzednika, lecz nadal bardzo dobra.

Dużym plusem filmu są znakomite zdjęcia i klimat jaki został stworzony w filmie. Przenosimy się w czasie do drugiej połowy lat 70 - dziesiątych, gdzie w pólnocnym Londynie poznajemy rodzinę Hodgson. Wszystko jest idealnie do siebie dopasowane. Widz nie patrzy przez to na film z przymróżeniem oka bowiem wszystko od początku do końca jest namacalne, a grozę można odczuć na każdym kroku.
Prawdą jest, że poruszające się przedmioty, zamykające się drzwi, samoistnie włączające się zabawki mogliśmy podziwiać w innyc filmach, lecz Wan potrafi ukazać to w taki sposób, który potrafi wzbudzić w widzu lęk i niepokój. Wszystko znakomicie okrasane jest idealną grą świateł.

Film dość długo się rozkręca i podzielony jest początkowo na historię rodziny Hodgson, oraz przedstawienie Edda i Lorraine. Przez to właśnie film trwa ponad dwie godziny co wedłóg mojej opinii jest niepotrzebne. Osobiście wyrzuciłbym kilka scen z filmu, no ale to tylko moja opinia.

W drugiej części filmu pojawia się to z czego James Wan słynie czyli idealnie wygenerowane jump scenki, które kilka razy potrafią nieźle przestraszyć. Jest ich znacznie mniej niż w poprzedniej części i są oddalone od siebie sporym odstępem czasowym. Wydaje mi się że Wan postanowił w tej częśći bardziej straszyć klimatem i muzyką, która oczywiście jest znakomita. Podkreśla klimat i idealnie buduje napięcie między scenami.
Bardzo dobrym pomysłem było dobranie muzyki Elvisa Presleya i znakomite wykonanie jego utworu Cant't Help Falling in Love przez Edda. Jak wszyscy wiemy Elvis był w tamtych czasach gwiazdą muzyki.

Jeśli chodzi o aktorstwo to nie mam się do czego przyczepić. Producenci wiedzieli, jak idealnie dobrać rolę i wyszło im to znakomicie. Na szczególną pochwałę zasługuje idealna gra Madison Wolfe, któa wcieliła się w rolę nękanej przez demona Jannett.
Ciekawi mnie tylko czy Wan nas jeszcze zaskoczy 3 częścią Obecności. Mam nadzieję, że taka powstanie bo jestem wielkim facem tego reżysera.



Moja Ocena:
Straszność: 9
Sceanriusz: 10
Efekty specjalne: 10
Aktorstwo: 10
Zakończenie: 9

Razem: 48/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)
















niedziela, 2 października 2016

Kiedy gasną światła (2016)

Reżyseria: David F. Sandberg.
Scenariusz: Eric Heisserer.
Produkcja: USA.
Budżet: 4 900 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 21 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym liniem:

Opis Filmu: Rebecca w dzieciństwie widywała w swoim domu dziwną postać pojawiającą się kiedy zgaśnie światło. Wraz z opuszczeniem rodzinnego domu wszystkie jej wizje znikają. Lecz jej młodszy brat Martin mieszkający wraz z matką w opuszczonym przez Rebecce domu zaczyna dostrzegać to czego siostra miała okazję doświadczyć w dzieciństwie. Tajemnicza istota związana jest z matką rodzeństwa Sophie. Gdy działania zjawy przybierają na sile Rebecca wraz z matką postanawiaja raz na dobre pozbyć się przerażającej zjawy.


Moja Opinia: ''Kiedy gasną światła'' jest pełnometrażowym obrazem sensacyjnego, krótkometrażowego horroru ''Lights Out'' wyreżyserowanego również przez Davida F. Sandberga. Do filmu byłem bardzo pozytywnie nastawiony po obejrzeniu zwiastunu. Wiedziałem już, że akcja będzie toczyła się wokół tajemniczej zjawy, która pojawia się w momencie zgaszenia światła, Miałem okazję być na premierze filmu w kinie i przyznam, że ja osobiście nie czuję się zawiedzony. Film bardzo mi się podobał i co najważniejsze spowodował, że moje serce często podchodziło do gardła.

Jeśli chodzi o samego reżysera to nie ma on na swoim koncie zbyt dużo filmów. Są to głównie krótkometrażowe obrazy, ale często chwalone przez opinię publiczną. Reżyserski debiut Sandberga wyszedł mu stanowczo bardzo dobrze. Oczywiście można w filmie dostrzec niski budżet, lecz na tle ostatnich horrorów, akurat ten plasuje się w mojej czołówce.

Akcja filmu toczy się głównie w rodzinnym domu Rebeccy.  Poznajemy ją jako młodą, uciekającą od miłości dziewczynę. Z biegiem czasu dowiadujemy się, że dziewczyna w dzieciństwie doświadczała wizyty nienanej jej postaci, która pojawiała się w momencie zgaszenia światła. Dziewczyna martwiąc się opowiadaniami młodszego brata postanawia na własną rękę dowiedzieć się kim tak naprawdę jest tajemnica postać.
Klimat otacza się w ciemnej scenerii. Często podczas akcji widnieje mrok rozjaśniany tylko i wyłącznie latarkami co dodatkowo buduje napięcie w filmie. Wszystkiemu uroku dodaje mroczna muzyka, która wraz z natężeniem akcji potrafi wzbudzić niepokój,

Oczywiście jak to bywa w dzisiejszych hororach nie mogło zabraknąć jump scenek, które w wykonaniu Sandberga potrafią unieśc z fotela niejednego widza. W całości nagromadzonych jest ich dość dużo co powoduje, że widz często nie zdąży się uspokoić po pierwszej scence.
Jeśli chodzi o postać zjawy to dużo można by poprawić, gdyż nie jest ona zbyt mocno upiorna, ale posiadając tak znikomy budżet tą wadę filmu można darować technikowi od efektów specjalnych.

Aktorstwo w wykonaniu Teresy Palmer, Gabriela Batemana, i Marii Bello nie daje powodów do narzekań. Zawsze lubiłem wątki dzieci w horrorach i nie mogę się nadziwić temu jak amerykańskie kino potrafi dobrze dobrać role dziecięce do swoich produkci. Gabriel idealnie wcielił się w rolę nękanego przez zjawę Martina i to właśnie w dużej roli dzięki niemu ten film z tak wielkim zainteresowaniem się oglądało.

Jako ciekawostkę mogę wam powiedzieć, że film w całości został nakręcony w Szwecji. Nie chcę wam za dużo zdradzać o filmie, gdyż polecam samemu się przekonać nad niezwykłością tego obrazu. Serdecznie polecam!

Moja Ocena:
Straszność: 9
Aktorstwo: 9
Efekty specjalne: 7
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8

Razem: 41/ 50

Podzielcie się swoimi oniesieniami :)




niedziela, 17 kwietnia 2016

Dom woskowych ciał (2005)

Reżyseria: Jaume Collet - Serra.
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes.
Produkcja: Australia / USA.
Budżet: 40 000 000 $.
Czas trwania filmu: 1 godzina 53 minuty.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Sześcioro młodych ludzi wybiera się na zawody futbolowe w Luizjanie. Ponieważ są zmęczeni podróżą postanawiają spędzić noc na polanie niedaleko mało uczęszczanej drogi. Chwilę po rozbiciu namiotów odwiedza ich dziwny mężczyzna, któremu Nick rozbija reflektor w pickupie. Następnego dnia czując silny odór Carly i Page postanawiają sprawdzić co jest przyczyną nieprzyjemnego zapachu. Odkrywają składowisko ciał zwierząt, które przywozi tam miejscowy mężczyzna. Kiedy wszyscy są już gotowi do dalszej podróży okazuje się, że w samochodzie został uszkodzony pasek klinowy. Miejscowy, który odpowiedzialny był za składowisko zwierzęcych ciał proponuje podwózkę do małego miasteczka Ambrose. Kiedy są już na miejscu postanawiają odwiedzić miejscową atrakcję czyli słynny dom z wosku pełen niezwykle realistycznych figur woskowych. Chwilę później stają się celem ataku psychopatycznych morderców.

Moja Opinia: ,,Dom woskowych ciał'' jest odświeżoną wersją starego horroru ,,Gabinetu figur woskowych'' z 1953 roku. Jednak odświeżona wersja różnie się bardzo mocno od pierwowzoru. To bardzo dobrze świadczy o reżyserze, który postanowił przedstawić historię troszkę inaczej. Film Colleta - Serra zalicza się do teen slashera. Został wyprodukowany za niewyobrażalnie wysoki jak na horror budżet wynoszący 40 000 00 dolarów. Podczas seansu na całym świecie zarobił prawie 70 000 000 $ więc nie jest to do końca taki wielki sukces na jaki liczyli producenci. Sam film został dość chłodno przyjęty przez opinie publiczną jak i krytyków, którzy zastanawiali się nad tym na co zostały przeznaczone tak wysokie pieniądze produkcji. Wielu z nich twierdziło, że większa połowa została przeznaczona dla aktorów, którzy w tamtych czasach brylowali wśród aktorów. Nie mam tu na myśli oczywiście Paris Hilton, gdyż takiego drewna nawet nie można zaliczyć do aktorki, no chyba że filmów dla dorosłych.
W internecie możecie znaleźć wiele nieprzychylnych opinii na temat  tego filmu, jednak ja uważam, że wcale nie jest taki zły.

Oczywiście fabuła nie jest zbyt odkrywcza. gdyż znów prezentuje słynny wśród slasherów motyw grupy młodych ludzi wybierających się w podróż tym razem do Luizjany na mecz futbolowy. Już od samego początku filmu wiemy, że akcja głównie będzie się skupiać na dwóch bohaterach Carly i Nicku, który jeszcze niedawno siedział w areszcie. Dziewczynie nie podoba się to, że wybrał się on z nimi na mecz, i wiecznie docina jej chłopakowi.
Akcja rozpędza się w momencie dotarcia do sennego miasteczka Ambrose. Wielki dom z wosku skrywa w sobie psychopatycznego mordercę, który swoje ofiary przerabia na figury woskowe.

Jeśli ktoś jednak myśli, że podczas seansu wbije go w fotel to się myli. No chyba, że pojawiające się w filmie sceny gore wzbudzą w kimś właśnie taki strach. A ich troszkę się pojawiło. Możemy dostrzec między innymi sklejenie ust i uwalnianie się z tego dyskomfortu, obcięcie czubka palca, obcięcie szczęki, strzały z kuszy wysłane w ciało oprawcy. Najlepszą jednak sceną w całym filmie była śmierć Paris Hilton na którą z niecierpliwością czekałem. Możemy podziwiać jak metalowy pręt przebija głowę dziewczyny.

Oczywiście jest w mojej opinii kilka plusów, które postaram się wymienić.  Niewątpliwie mocną stroną filmu są zdjęcia Stephana Windona, który niewątpliwie ma wieli talent i zrobił je na wysokim poziomie.
Kolejnym plusem jest muzyka Johna Ottmana, która fajnie buduje nastrój w filmie.
Jednak na największym atutem filmu jest scenografia a dokładnie chodzi mi o gabinet woskowy na potrzebę którego zużyto 20 ton wosku. W ramach ciekawostki mogę wam powiedzieć, że nad stworzeniem figur woskowych pracowało 35 artystów pracując po 12 godzin dziennie.
Na twarz Wada tak naprawdę nie nakładano wosku, lecz konserwanty żywności, których konsystencja przypominała galaretkę.
Carly, aby jak najbardziej realistycznie zagrać scenę ze sklejonymi ustami użyła prawdziwego kleju superglue.
Cała ekipa filmowa musiała krzyczeć w scenach zagrożenia, gdyż Paris Hilton się wstydziła.
Na potrzeby filmu stworzono 411 figur, z czego tylko 4 były z prawdziwego wosku. Resztę wykonano z włókna szklanego i przeźroczystego silikonu.

Jeśli chodzi o aktorstwo to poza Paris Hilton wszyscy zagrali bardzo dobrze. Obsadzenie w roli głównych Elishy Cuthbert i Chada Michaela Murray było strzałem w dziesiątkę.

Podsumowując przyznam, że ,,Dom woskowych ciał'' nie jest wcale tak złym horrorem za jakiego mają go inni. Owszem jest wiele lepszych dreszczowców lecz ten nie należy z całą pewnością do najgorszych. Słabą stroną jest scenariusz, który w większości slasherów jest wręcz oklepany.
Serdecznie polecam.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 7
Efekty specjalne: 8
Scenariusz: 5
Zakończenie: 7

Razem: 33/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)

















niedziela, 10 kwietnia 2016

Krampus: Duch Świąt (2016)

Reżyseria: Michael Doughetry.
Scenariusz: Todd Casey, Michael Dougherty, Zach Shields.
Produkcja: USA.
Budżet: 15 000 000 USD.
Czas trwania filmu: 1 godzina 38 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem.

Opis Filmu: Dwunastoletni Max od dziecka uwielbiał Święta Bożego Narodzenia. Jednak od kilku lat jego zdanie na temat świąt uległo zmianie. Wszystko za sprawą rodziny, która coraz mniej zaczyna ją przypominać. Wiecznie zapracowana matka, siostra, która nie zwraca na niego uwagi i ojciec którego często nie ma w domu. Wszystko jednak pogarsza wieść, że w tym roku na święta przybędzie do nich rodzina. Chłopiec w złości drze list do Świętego Mikołaja i w ten sposób staje się celem Krampusa, który jest mroczniejszą stroną Świętego. Cała rodzina staje się obiektem ataków żywych zabawek, które łakną krwi każdego z domowników.

Moja Opinia: Michael Dougherty ma na swoim koncie kilka udanych filmów.  Już od pierwszej sceny filmu, w której widzimy walczących ze sobą ludzi o zabawki. wiemy, że nie będzie to tylko horror lecz również komedia. Reżyser tworząc film kierował się legendą popularną w europie, która głosił, że każdy człowiek wyzbyty z wiary w Świętego Mikołaja będzie celem ataku rogatego stwora Krampusa.

Tu jednak Krampus zmienia lokalizację i pojawia się w Ameryce Północnej siejąc spustoszenie w domu dwunastoletniego Maksa. Mały chłopiec jako jedyny w rodzinie wierzy w Mikołaja i przez to staje się celem ataków i drwin ze strony przybyłej na święta rodziny. W złości drze list do Świętego i w ten sposób uruchamia tajemnicze siły, które przybędą do jego domu. Następnego dnia miasteczko atakuje potężna śnieżyca,i odcięty zostaje prąd. Odcięta od świata rodzina staje się celem ataków krwiożerczego misia, ciasteczkowych ludków, ogromnego pajaca wyskakującego z pudełka oraz samego Krampusa. Podejrzewam, że każdy z nas marzył o takich świętach.

Od chwili ukazania się dziwnych sił realizm ustępuje miejsca baśniowej atmosferze, w którą reżyser bardzo umiejętnie nas wprowadza. Robi to powoli by widza i troszkę rozbawić, jak i przyprawić o gęsią skórkę. Samego tytułowego bohatera widzimy dopiero w chwili gdy siostra Maksa wybiera się pieszo do swojego chłopaka. Pokryte śniegiem domy, ciemne ulice pozbawione światła sprawiają, że miasteczko wygląda na opustoszałe. Dopiero w chwili gdy Beth dostrzega na dachu postać ogromnego, pokrytego włosami stwora, mamy tak naprawdę obraz tego komu rodzina będzie musiałą stawić czoła.

Jeśli ktoś liczy na sporą porcję krwi to jest w błędzie. Douherty starał się nie wykroczyć poza barierę obrzydzenia, by nie zepsuć klimatu filmu. Jest kilka ciekawych scen, które potrafią pobudzić wyobraźnię.

Bardzo dobrze spisał się człowiek od efektów specjalnych. Znakomicie zostały wykreowane postacie zabawek. Ciasteczkowe ludki, które chwilami przypominały te, które mogliśmy podziwiać w Shreku bardzo udanie rozbawiały mnie podczas seansu. Jednak najbardziej podobał mi się ogromny pajac wyskakujący z pudełka, Scena w której połyka dzieci  naprawdę robi niezłe wrażenie.

Jeśli  chodzi o aktorstwo to w mojej opinii było genialne. Idealnie spisali się w swoich rodzice Maksa czyli Adam Scott i Toni Collette  (Nominowana w tym roku do Oskara). Reszta obsady również bardzo dobrze się spisała.

Krampus: Duch Świąt nie jest filmem, który przypadnie do gustu fanom ghost story. Jest to przede wszystkim kino rozrywkowe z połowicznym udziałem kina grozy. Jego celem było śmieszyć i straszyć i myślę, że znakomicie się to udało.

Moja Ocena:
Straszność: 6
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 8
Zakończenie: 8

Razem: 40/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)




niedziela, 13 marca 2016

Bez Litości 3 / I Split on Your Grave 3 (2015)

Reżyseria: R.D. Braunstein.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 31 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Jennifer Hills po krwawej zemście na swoich oprawcach gwałtu stara się za wszelką cenę dojść do siebie. W tym celu zmienia swoje imię i nazwisko, oraz postanawia zapisać się do grupy wsparcia ofiar gwałtu. Tu nawiązuje znajomość z Marlą, która twierdzi, że wszyscy mężczyźni krzywdzą kobiety i trzeba ich brutalnie traktować. Pewnego dnia Jennifer dowiaduje się o śmierci Marly i postanawia na własną rękę dokonać zemsty na oprawcy.

Moja Opinia: I split on your grave zdobył rzeszę fanów na całym świecie. Serię zapoczątkował Steven R. Monroe, który postanowił odświeżyć wersję z 1978 roku. Wielu krytyków twierdzi, że zrobił to o wiele lepiej niż w pierwowzorze no i muszę przyznać im rację.
Duże obawy wśród miłośników filmu spowodował nowy reżyser, który podjął się kontynuacji. Mimo, że ma na swoim koncie kilka udanych filmów to wszyscy zastanawiali się czy aby na pewno dobrym pomysłem było tworzenie kontynuacji. Jak wiadomo kontynuacje zazwyczaj są coraz to gorsze i psują klimat filmu. Tym razem nie było wcale tak źle.

Jeśli chodzi o scenariusz to nie jest on jakoś szczególnie odkrywczy. Pojawia się wiele braków, no ale jeśli przyjrzeć się jemu bliżej to wcale nie przeszkadzała mi jego prostota. ,,Bez Litości'' jest zaszufladkowany do dwóch gatunków. Thrillera i Horroru gore, które wręcz uwielbiam.

Jak już sama nazwa mówi w filmie nie będzie litości. Pojawia się kilka scen gore, które jednak nie są rozciągnięte w czasie i trwają dość, krótko niż te, które mogliśmy oglądać w dwóch poprzednich częściach. O ile dobrze pamiętam w tej części były tylko dwie dłuższe sceny a jedna dotyczyła odcinania penisa podczas oralnych igraszek, oraz analny gwałt grubą rurą dobijaną wielkim młotem. Nie chcę za dużo zdradzać gdyż lepiej na własne oczy zobaczyć te sceny.

Można zauważyć, że twórcy postanowili przyjrzeć się w tej części bardziej psychice głównej bohaterki, niż skupieniu uwagi na brutalności. W tym celu postawili na ukazywaniu brutalnych scen, które rozgrywają się głównie w głowie Angeli. Sprawia to, że my oglądając postrzegamy ją jako zwykłą wariatkę, która gotowa jest zrobić krzywdę nawet niewinnej osobie. Ten cel miał w widzu wzbudzić litość i próbować oddziałać na wyobraźnie. Dzięki temu oglądając współczujemy głównej bohaterce, oraz usprawiedliwiamy jej postępowanie.

Według mnie, scenarzyści niepotrzebnie wmieszali wątek śledztwa policyjnego, który psuję nieco klimat. Właśnie to sprawiło, że większość scen została wręcz przegadana i dało to mało czasu na rozgrywanie kluczowych akcji.

Aktorsko było bardzo przyzwoicie. Cieszę się że reżyser powrócił do pierwszej części i zaangażował Sarę Butler, która jest bardzo dobrą aktorką. Pozostała obsada również bardzo dobrze  się spisała.
Serdecznie zachęcam do oglądania!.

Moja Ocena:
Straszność: 5
Aktorstwo: 9
Efekty Specjalne: 9
Scenariusz: 7
Zakończenie: 9

Razem: 39/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami :)







niedziela, 28 lutego 2016

Southbound (2015)

Reżyseria: Roxanne Benjamin, David Brucker.
Scenariusz: Roxanne Benjamin, Matt Bettinelli - Olpin.
Produkcja: USA.
Czas trwania filmu: 1 godzina 29 minut.

Film do obejrzenia pod poniższym linkiem:

Opis Filmu: Na opuszczonym odcinku autostrady biegnącym przez pustynie kilku podróżników staje się świadkami niewytłumaczalnych zjawisk. Punktem każdego wydarzenia jest małe przydrożne miasteczko, które zamieszkują dziwnie zachowujący się mieszkańcy. Próba połączenia się ze służbami ratowniczymi nie jest możliwa, gdyż organy te nie mogą namierzyć lokalizacji. Największe jednak zagrożenie stanowią unoszące się w powietrzu dziwne stworzenia.

Moja Opinia: Reżyserzy filmu już raz się ze sobą spotkali tworząc film V/H/S, który został dość ciepło przyjęty przez opinię publiczną. Chęć stworzenia podobnego dzieła przyczyniła się do powstania Soutbound, który podczas premiery na festiwalu filmowym w Toronto wzbudził spore zainteresowanie krytyków i zyskał przychylne opinie. Według mnie film ten jest jednym z ciekawszych horrorów powstałych w ubiegłym roku.

Southbound to pięć kilkunastominutowych opowieści, które łączy bardzo mały szczegół mający zachęcić widza do zadania sobie pytania, które brzmi: O co w tym wszystkim chodzi???.

W części noszącej tytuł ,,Sirens'' członkinie zespołu jadąc przez pustynie przebijają koło w samochodzie i zmuszone okolicznościami wsiadają do samochodu obcych ludzi proponujących im pomoc. Gdy dziewczyny trafiają do domu oprawców Ci początkowo proponują im pomoc. Sprowadzają do domu swoich sąsiadów, którzy okazują się członkami sekty.
W ,,The Accident'' Mężczyzna podróżujący autostradą potrąca dziewczynę, którą w ciężkim stanie zawozi do miejscowego szpitala, który okazuje się opuszczony. Dziewczyna wkrótce umiera na jego oczach, a mężczyzna będąc w telefonicznym kontakcie z lekarzem zdaje sobie sprawę, że owy doktor jest bardzo dziwny.
Nie będę zdradzał pozostałych części filmu, gdyż lepiej jest samemu obejrzeć film nie znając szczegółów.

Reżyserzy natomiast postanowili oszczędzić widzowi brutalnych scen gore i postanowili nie wylewać zbyt dużo krwi. W efekcie powstało kilka ciekawych dla oka scen uśmiercania, które mają w sobie wiele uroku. Mi osobiście podobała się scena uśmiercenia w części pierwszej czyli ,,The Way Out'' kiedy to tajemnicze unoszące się istoty zabijają mężczyznę rozwalając mu połowę szczęki. Fajnym dla oka motywem było również potrącenie w trzeciej części ,,The Accident'' kobiety, która miała połamane prawie wszystkie kości u ręki i nóg.

Fajnym pomysłem było oddanie filmowi klimatu z lat 70 -dziesiątych. Które dodały filmowi bardzo dużo uroku i pokazały umiejętności jakimi posługiwali się reżyserowie owego filmu.

Aktorsko również nie można się do niczego przyczepić. W mojej opinii film jest jedną z lepszych propozycji w roku 2015 i z całą pewnością mogę polecić go fanom filmów lat 70 -dziesiątych i 80 -dziesiątych. Polecam!

Moja Ocena:

Straszność: 6
Aktorstwo: 8
Scenariusz: 8
Efekty Specjalne: 8
Zakończenie: 8

Razem: 38/50

Podzielcie się swoimi odniesieniami
:)